Dodaj do ulubionych

Nurkowanie

29.04.10, 18:59
Oktanu, w związku z tym, że nie mogę napisac do Ciebie maila, to pochwalę się publicznie.

Odwiedziłam dzisiaj sklep nurkowy, spędziłam w nim zdecydowanie zbyt dużo czasu. Mam buty:

www.sklep-nurkowy.pl/mares-diveboot-trilastic-p-2569.html
Najbrzydsze ze wszystkich, ale najwygodniejsze.



Zamówiłam płetwy:

www.domenasportowa.pl/product-pol-2324-Pletwy-paskowe-do-nurkowania-Mares-Plana-Avanti-X3-Superchannel-Red.html
Przymierzałam żółte, model niższy, ale wolę czerwone - wymyśliłam, że mój skafander będzie miał wstawki tego koloru.
Jeśli osiądę na dnie na ciut dłużej niż przewidywałam, to przynajmniej łatwiej będzie innym nurkom mnie znaleźc. :D

Z maską był największy problem, wiadomo. Musiała miec możliwośc wymienienia szkieł. Przymierzyłam ich całe mnóstwo i wybrałam jedną - ale tutaj pojawił się problem. Obecni w sklepie nurkowie zaprotestowali przeciwko masce z przezroczystym silikonem - nawet jeśli ramka czarna. Więc czekam teraz na czarną...Będę wyglądała jak ninja. :-)
Nie jestem pewna, ale jest wysoce prawdopodobne, że to ta maska:

www.coco24.pl/technisub-maska-look-p-899.html
No a fajkę dobierzemy już we wtorek.

Obsługa rewelacyjna, jeden nurek trochę ze mnie drwił, ale bardzo szybko mu przeszło. I wyobraź sobie, że NIE namawiali na nurkowanie w ich bazie... :-)))

Aha, wczoraj byłam u okulistki - potwierdziła nadciśnienie. Podobno pierwszy stopień... No i już -4,5 a nie -4... :-)
Obserwuj wątek
    • i.nes Re: Nurkowanie 29.04.10, 21:53
      thank_you napisała:

      > Jeśli osiądę na dnie na ciut dłużej niż przewidywałam, to
      > przynajmniej łatwiej będzie innym nurkom mnie znaleźc. :D

      Nie chcę Cię martwić, ale pod wodą to właśnie kolor czerwony zanika najszybciej (5 m), żółty widać dłużej - do 15 metrów. Potem to już tylko zieleń i wielki błękit :)

      Happy diving! I lepiej nie osiadaj na dnie ;)
      • thank_you Re: Nurkowanie 06.05.10, 15:13
        Dzięki. :-))))
    • niski.oktan Jakie nurkowanie? Gdzie? 06.05.10, 11:33
      Na razie to widzę tylko, że musisz się pochwalić, że na zakupach byłaś. Jak to baba, normalka. :D

      Co do kolorów, mądra inesó już cię uświadomiła - jak na drodze: żółty albo żółtozielony fluorescencyjny, jeżeli chcesz, aby cię widziano.

      > I wyobraź sobie, że NIE namawiali na nurkowanie w ich bazie...

      No comment. :|
      Ale może przemyśl ten fakt (brak faktu?) jednakowoż... :D

      > Aha, wczoraj byłam u okulistki - potwierdziła nadciśnienie. Podobno pierwszy stopień... No i już -4,5 a nie -4... :-)

      Nie znam się na stopniach - co to znaczy, że pierwszy?
      I jak wracałaś z badania dna? Nos cały? :D
      A to -4,0 to co niby jest - krótkowzroczność ci się cofnęła? :)
      • niski.oktan PS 06.05.10, 11:35
        No dobra, nie będę taki - już po wtorku, to fajką też się pochwal. :D
        • thank_you Re: PS 06.05.10, 15:21
          Nie wiem jaką mam fajkę, ale instruktor na basenie pochwalił mój wybór. :D I faktycznie, jako jedyna opróżniałam faję bez żadnego problemu. :-))))))

          Nie byłabym sobą, gdybym nie narobiła sobie kichy. Dostaliśmy polecenie, aby ubrac się w ABC już w basenie i przepłynąc w nim 4 długości. Więc naciągam te cholerne buty, zakładam maskę, fajkę i już...już chcę startowac gdy słyszę..."Karolinka, a płetwy?" :DDD
          W ogóle te pieprzone płetwy i buty wynoszą mnie do góry, gdy cwiczyliśmy opróżnianie fajki, to poprosiłam instruktora, aby mnie dociążył, bo nie potrafiłam utrzymac się pod wodą w bezruchu. :DDD
          No i faktycznie pływaliśmy z deską postawioną na sztorc. :-))))
          Fajna jest ta zabawa, ale niestety moja technika pływania w płetwach woła o pomstę do nieba. Muszę się dowiedziec, czy na którymś basenie w stolicy można pływac w płetwach - pocwiczę.

          Aaa. No i chwalę się. Przed wejściem do wody rozmawialiśmy o podstawach nurkowania, o ABC i o tym, co będziemy robic na zajęciach. Instruktor kazał nam wyobrazic sobie nurka i spytał, co jest najważniejsze w jego sprzęcie. Zgłosiłam się i odpowiedziałam, że maska. :D Reszta twierdziła, że aparat powietrzny. Instruktor zrobił wielkie ze zdziwienia oczy i powiedział, że pierwszy raz w życiu usłyszał prawidłową odpowiedź od lajkonika.

          Aha. "Wypadki nurkowe" zaliczone. :-) Przerażające.
          • niski.oktan Re: PS 06.05.10, 18:05
            > Nie byłabym sobą, gdybym nie narobiła sobie kichy.

            Wielkie mecyje, dzień jak co dzień. :D :D :D
            A tak w ogóle to nie chwaliłaś się wcześniej, że zaczęłaś chodzić na basen. Jaki basen, z Batorego?

            > W ogóle te pieprzone płetwy i buty wynoszą mnie do góry, gdy cwiczyliśmy opróżnianie fajki,

            Płetwy to może trochę mniej (sprawdź na basenie, czy nie toną wrzucone do wody), ale buty tak. Cokolwiek z neoprenu rzeczywiście działa jak balon z wodorem. Szczególnie na kobiety, które mają więcej tego brzydkiego na literkę t. :D
            Znaczy się większą pływalność. Między innymi. :D

            Poza tym w temacie płetw to ja bym jeszcze kalosze pozyskał na twoim miejscu, niekoniecznie do scuba (chyba, że w ciepłej wodzie, ale tego przecież nie pragniesz).
            Ale oczywiście niekoniecznie wszystko na raz. :)

            > No i faktycznie pływaliśmy z deską postawioną na sztorc. :-)))) Fajna jest ta zabawa, ale niestety moja technika pływania w płetwach woła o pomstę do nieba.

            Ale co pragniesz zakomunikować niniejszym - że szybko się męczysz z deską? I że to wina kiepskiej techniki? Trochę na pewno, ale ważniejsze są braki kondycyjne. Poza tym nie rób scen - z całego pływactwa to akurat machanie płetwami jest najłatwiejsze. Górna połowa ciała pauzuje, odpadają problemy z koordynacją.
            Pamiętać o kolanach, nie rowerować i będzie gut. :cool:
            Mnie dawno temu najbardziej się podobało, kiedy mi pokazali, jak się skręca. Że to takie proste i skuteczne. :)

            > A tak na marginesie: wiesz oktanu, po wejściu w ABC do basenu zapomniałam w ogóle o tym, że na codzień oddycham nosem. Bardzo mnie to zdziwiło. Myślałam, że ciężko się będzie przestawic.

            Wielkie mecyje - zatkaj se nos palcami i już po minucie zapomnisz, że wolałabyś nie oddychać nosem. I to siedząc normalnie na krześle, bez żadnych ekstrawaganckich rekwizytów w rodzaju basenu. :D

            > No i na basenie 99 % to mężczyźni. Ale tamci pływają już w całym sprzęcie...

            Ale o co się rozchodzi tutej - przeszkadzają ci w ćwiczeniach oblepiające się pożądliwe spojrzenia? Jeszcze bardziej utrudniają zanurzenia? :D
            Czy odwrotnie - sprzęt, którym oblepieni są faceci, nie pozwala ci ocenić ich jakości? :D

            > No dobra, gdy odbierałam płetwy i fajkę, to spytali mnie, gdzie będę chciała robic kurs. Opowiedzieli o swojej bazie, klubie i mam teraz mały mętlik w głowie. Jak to ja.

            No dobra, ale co to za sklep, baza i klub? Bo do tej pory się nie pochwaliłaś.
            I jeszcze jeden (i ostatni! :D) raz powtórzę - liczy się klub, środowisko, paka. To jest zabawa zespołowa, lepiej jest być pod wodą ze swoimi, niż z obcymi.

            > Aha. "Wypadki nurkowe" zaliczone. :-) Przerażające.

            Właśnie nadrabiam parę dni nienetowania i się dogrzebałem kolejnego wypadku: klik Wiadomo, że nikt nie schodzi pod wodę, żeby znaleźć własną śmierć, ale jak mawiają - los jest myśliwym.
            Żarty żartami, ale dobrze jest wiedzieć, w co się włazi.
            • niski.oktan Korekta tutej 06.05.10, 18:18
              > A tak na marginesie: wiesz oktanu, po wejściu w ABC do basenu zapomniałam w ogóle o tym, że na codzień oddycham nosem. Bardzo mnie to zdziwiło. Myślałam, że ciężko się będzie przestawic.

              Wielkie mecyje - zatkaj se nos palcami i już po minucie zapomnisz, że wolałabyś nie oddychać nosem.


              Miało być: że wolałabyś oddychać nosem.

              No. :)
            • thank_you Re: PS 06.05.10, 21:57
              > A tak w ogóle to nie chwaliłaś się wcześniej, że zaczęłaś chodzić na basen. Jaki basen, z Batorego?

              Tak, dokładnie. Zapisałam się na kurs i pływam w Pekinie. Fajna sprawa, gdy pode mną plącze się z 20stu facetów i cwiczą sobie na dnie. Zrobiłam się twarda jak Roman Bratny i nie zwracam już uwagi na syf. :D Wiem, że będzie gorzej. :DDD

              > Cokolwiek z neoprenu rzeczywiście działa jak balon z wodorem.

              O to, to. Instruktor to samo powiedział.


              > Szczególnie na kobiety, które mają więcej tego brzydkiego na literkę t. :D
              > Znaczy się większą pływalność. Między innymi. :D

              Pff, żę niby ja? :D To nie o tłuszczyk się rozchodzi, tylko o nieumiejętnośc pływania w płetwach. Wypierdoliłeś się kiedyś wbasenie w płetwach? Nie? A ja tak. :DDD Rozpędziłam się w nich, musiałam hamowac przed ścianą i zaplątałam się o własne kopyta. :D Ratowałam się linkami. :DDD

              > Poza tym w temacie płetw to ja bym jeszcze kalosze pozyskał na twoim miejscu

              Po to, żeby było mi wygodniej na początku? Mam takie wrażenie, że moje płetwy są dla doświadczonych płetwonurków. A ja zasugerowałam się silnymi nogami...Co z tego, że mam silne, jak nie umiem w nich pływac? :D

              > Ale co pragniesz zakomunikować niniejszym - że szybko się męczysz z deską? I że to wina kiepskiej techniki?

              W ogóle się nie męczę. Nawet zadyszki nie miałam. A jeden dzieciak (nastolatek, szczupły) wymiękał przy mnie. Choc podobno opływany. :-) Po prostu muszę opanowac technikę pływania w płetwach i będzie gyt malyna.

              > Górna połowa ciała pauzuje

              :D Już na samym początku instruktor zakazał nam machac rękami w wodzie. Powiedział, że to wielka siara dla nurka, gdy wymachuje nimi pod wodą. Mam jeszcze mały problem ze scyzorykiem, ale opanuję to. :D

              > Mnie dawno temu najbardziej się podobało, kiedy mi pokazali, jak się skręca. Że to takie proste i skuteczne. :)

              A pokazali jak się hamulcuje? :D To też istotne. :D

              > Wielkie mecyje - zatkaj se nos palcami i już po minucie zapomnisz, że wolałabyś nie oddychać nosem. I to siedząc normalnie na krześle, bez żadnych ekstrawaganckich rekwizytów w rodzaju basenu. :D

              No dobrze, dobrze. Przecież doskonale wiesz, że przeżywam wszystko na "sucho". A potem się dziwię. :D

              > Ale o co się rozchodzi tutej - przeszkadzają ci w ćwiczeniach oblepiające się pożądliwe spojrzenia?

              Jakie pożądliwe. Oni pewnie byli tak zainteresowani mną, jak ja nimi. :D Ale to dobrze, nie zauważyli moich kilku kompromitacji.

              Rozchodzi się mnie o to, że to głównie mężczyźni nurkują. Płakac z tego powodu nie będę. Instruktor powiedział, że CMASowcy są bardzo kulturalni i chętnie pomagają kobietom w ubieraniu się. :DDD O ile mnie pamięc nie zawodzi (a powoli już zaczyna :D ) to wspominałeś o tym. :-)))


              >No dobra, ale co to za sklep, baza i klub?

              Szkoła na Batorego, oczywiście. Sympatyczni Ci ludzie. No i pamiętajmy - u Strugala tego nie ma... Rozważam teraz taką opcję, żeby gwiazdki zdobywac u różnych instruktorów - zawsze to inne spojrzenie na nurkowanie, można porównac...

              >Wiadomo, że nikt nie schodzi pod wodę, żeby znaleźć własną śmierć, ale jak mawiają - los jest myśliwym.

              Dlatego będę uważała na siebie.


              Aha. A co do mojego wzroku - wpadłam dzisiaj na pomysł laserowej korekcji. Albo przynajmniej na początek takie soczewki, w których się śpi, rano zdejmuje i cały dzień widzi się normalnie. Tylko z tym moim spaniem to tak trochę gorzej, wiadomo. :D A co będzie, jeśli stracę wzrok w strategicznym momencie? :DDD


              • niski.oktan Re: PS 07.05.10, 02:18
                > Rozpędziłam się w nich, musiałam hamowac przed ścianą i zaplątałam się o własne kopyta. :D

                Zaprawdę dobrze gadałaś - Omżanki dzień bez kichy dniem straconym. :D
                A przecież wystarczyło nawrót zrobić... :D

                > > Poza tym w temacie płetw to ja bym jeszcze kalosze pozyskał na twoim miejscu
                >
                > Po to, żeby było mi wygodniej na początku?

                Myślałem raczej o nienurkowych pobytach nad wodą - do pluskania się przez kwadrans na bezdechu nad termokliną wcale nie trzeba mieć pianki butów. Szczególnie jak kto nadzwyczajnie odporny na zimno.
                Ale rozumiem, że na swoim (czyt. pre-neofity :D) poziomie podjarania nie wyobrażasz sobie nienurkowych okoliczności nad wodą.

                > Już na samym początku instruktor zakazał nam machac rękami w wodzie. Powiedział, że to wielka siara dla nurka, gdy wymachuje nimi pod wodą.

                Fason fasonem, ale ważniejsze, że to nonsens. Kiedy jest się w płetwach, motoryczne ruchy rąk są całkowicie zbędne.

                > Mam jeszcze mały problem ze scyzorykiem, ale opanuję to.

                Tu już liczy się fason - płetwonurek mósowo musi robić czysty scyzoryk. Bez porządnego noża rzeczywiście siara. :>
                Na szczęście nie trzeba własnego siebie oglądać z brzegu, żeby wiedzieć, czy scyzoryk dobrze wyszedł - czuje się na nogach, kiedy płetwy wchodzą do wody bez pluśnięcia.

                > Rozchodzi się mnie o to, że to głównie mężczyźni nurkują. Płakac z tego powodu nie będę.

                No tak się jakoś składa, że mężczyźni przeważają.
                Nie jest to zabawa dla dziuń - niby pianka dobrze modeluje sylwetkę, ale włosy jak topielica, usta sine, gluty u nosa. I jeszcze ten sprzęt ciężki jak fortepian.

                > Aha. A co do mojego wzroku - wpadłam dzisiaj na pomysł laserowej korekcji.

                Nie wiem, nie znam się, różnie o tym mówią. Już nie chodzi nawet o powikłania (z jednej strony marginalne, ale z drugiej... jednak komuś się trafiają :/), ale o możliwe skutki uboczne udanego zabiegu.
                Ocena zależy chyba głównie od tego, jak ciężko było żyć z wadą, która została usunięta. Dla kogoś, kto z trudem rozpoznawał największą literę u okulisty, drobne niedoskonałości widzenia, jakie mogą się pojawić po zabiegu, będą zapewne ceną do zaakceptowania.
                No i wada chyba musi być stabilna, żeby kroić. A tobie jakoś pływa.

                > Albo przynajmniej na początek takie soczewki, w których się śpi, rano zdejmuje i cały dzień widzi się normalnie.

                A przed badaniami kwalifikującymi do lasera to chyba przez jakieś pół roku żadnych soczewek nie wolno nosić. Coś takiego mi się obiło kiedyś o uszy.
                • thank_you Re: PS 07.05.10, 14:35
                  > A przecież wystarczyło nawrót zrobić... :D

                  Chopie, jaki nawrót. :D Nie mogę wypływac na sąsiedni tor a mój nawrót na pewno by się tym skończył. No i zahamowałabym zapewne na innym nurku. :DDD A tak swoją drogą - właśnie taki jeden cwaniak w całym sprzęcie wpakował się na mnie. No i zebrał opieprz od mojego instruktora. :-)))

                  > Ale rozumiem, że na swoim (czyt. pre-neofity :D) poziomie podjarania nie wyobrażasz sobie nienurkowych okoliczności nad wodą.

                  Słusznie i naukowo. :D Moje wszystkie wyjazdy podporządkuję w tym roku nurkowaniu. Jak już wiesz - Kraków, Bydgoszcz, jeziora, morze (najwyżej wypłynę gdzieś koło Ciebie, poznasz mnie po czerwonych płetwach :D ) no i rzeka?

                  > Fason fasonem, ale ważniejsze, że to nonsens. Kiedy jest się w płetwach, motoryczne ruchy rąk są całkowicie zbędne.

                  Niby wiadomo, ale o pewnych subtelnościach należy jednak przypominac. :D

                  > Tu już liczy się fason - płetwonurek mósowo musi robić czysty scyzoryk.
                  > Bez porządnego noża rzeczywiście siara. :>

                  Buu, wiem, oktanów, wiem. Ale nie potrafię przytrzymac nóg prosto i w bezruchu. Gdy robię ten scyzoryk to słyszę nagle takie jebuuuuuuuuut, znaczy się płetwy dają znac o sobie. :D No i żeby ten fason zachowac, to musze posiedziec trochę w basenie i pocwiczyc.

                  > Nie jest to zabawa dla dziuń

                  Ajlowju. Dobrze się składa, od jakiegoś czasu nie przejmuję się swoim wyglądem i tak mi z tym dobrze. :D

                  >Dla kogoś, kto z trudem rozpoznawał największą literę u okulisty

                  Oktan, ja już nie rozpoznaję tej literki. :D W ogóle to się zdenerwowałam, bo zawsze na górze była "4". A przy ostatniej wizycie tablica mnie zaskoczyła i co tu dużo mówic - dobrze, że tablicę widziałam. :D

                  Muszę poczytac o tej korekcji, znajomi znajomych chwalą sobie ten wybór. Tak naprawdę w soczewkach da się życ, tylko irytujące jest codzienne grzebanie sobie w oku.
      • thank_you Re: Jakie nurkowanie? Gdzie? 06.05.10, 15:10
        Nieeeee, chciałam Ci pokazac, co kupiłam. Nie chodziło o chwalenie. :-)

        Wiem, że czerwony jest o wiele mniej widoczny niż żółty (zielonych płetw nie było), ale przymierzałam niebieskie i czarne, a potem stwierdziłam, że to jednak nie byłby najszczęśliwszy wybór.

        No dobra, gdy odbierałam płetwy i fajkę, to spytali mnie, gdzie będę chciała robic kurs. Opowiedzieli o swojej bazie, klubie i mam teraz mały mętlik w głowie. Jak to ja. :D

        Pierwszy stopień oznacza, że mam już zmiany ciśnieniowe na dnie oka. No i że jest to potwierdzenie tego nadciśnienia tętniczego.
        • thank_you Re: Jakie nurkowanie? Gdzie? 06.05.10, 15:26
          No dobra....Znalazłam fajkę:

          www.coco24.pl/technisub-fajka-zaworem-p-716.html
          :DDDD
          • thank_you Re: Jakie nurkowanie? Gdzie? 06.05.10, 15:28
            A tak na marginesie: wiesz oktanu, po wejściu w ABC do basenu zapomniałam w ogóle o tym, że na codzień oddycham nosem. Bardzo mnie to zdziwiło. Myślałam, że ciężko się będzie przestawic.

            No i na basenie 99 % to mężczyźni. Ale tamci pływają już w całym sprzęcie... :-)
    • zloty.strzal Re: Nurkowanie 06.05.10, 12:40
      A ja będę ratownikiem, sialalalala:)
      • thank_you Re: Nurkowanie 06.05.10, 15:28
        Kiedy? :-)
        • zloty.strzal Re: Nurkowanie 06.05.10, 16:11
          Młodszym do końca miesiąca, a takim nie-młodszym to nie wiem, pewnie po
          wakacjach. Ale i tak się cieszę:]
          • thank_you Re: Nurkowanie 06.05.10, 16:25
            A umiesz pływac w płetwach? Weź pomóż. :D

            Jak wyglądają egzaminy?
            • zloty.strzal Re: Nurkowanie 06.05.10, 17:22
              Nie wiem czy umiem, bo nigdy nie próbowałam;]

              > Jak wyglądają egzaminy?

              Z tego co na spotkaniu organizacyjnym mówili, to na MR to jest jakiś
              pic na wodę i wystarczy, żeby się samemu nie utopić i będzie dobrze.
              • thank_you Re: Nurkowanie 06.05.10, 22:00
                No dobra, ale co robisz na kursie?
                • zloty.strzal Re: Nurkowanie 06.05.10, 22:43
                  Dopiero po weekendzie Ci napiszę jak zrobię rozpoznanie wroga walką;]
                  • thank_you Re: Nurkowanie 07.05.10, 14:07
                    Napisz koniecznie. Tak sobie pomyślałam, że warto byłoby zrobic taki kurs - przynajmniej wiadomo, jak zachowywac się w stosunku do topiącego człowieka i jak nie dac się złapac w uścisk i pociągnąc na dno.
                    • zloty.strzal Re: Nurkowanie 09.05.10, 21:21
                      Byłam, przeżyłam, było fajnie:)

                      A ten Men's day mnie nie zachwycił. No i zmarzłam dzisiaj i już
                      smarkam:/
                      • thank_you Re: Nurkowanie 09.05.10, 21:48
                        No ale co co, masz już stopień MR? Wiesz jak działac, gdy człowiek się topi? To dla mnie dosyc istotny element nurkowania, więc jeśli byś mogła, to napisz o co cho. :-)))

                        A co to jest w ogóle Men's Day? Ostatnio nie ogarniam świata zewnętrznego, zatraciłam się w nieco innych tematach. :D
                        • zloty.strzal Re: Nurkowanie 09.05.10, 22:05
                          Nie no, na pierwszych zajęciach dopiero byłam:D

                          To, że się przemęczać nie będziemy to był chwyt marketingowy, 3h
                          pływaliśmy. Przynajmniej będę spała dobrze:)

                          > A co to jest w ogóle Men's Day?

                          A, taki szit.
                          • thank_you Re: Nurkowanie 09.05.10, 22:08
                            Ok. Pływaliście. Jak??? Dostawaliście polecenia przepłynięcia 5 basenów takim, a 10 innym stylem? Czego się nauczyłaś? Ja wiem, że na moim kursie będę miała elementy ratownictwa, ale wiedzy nigdy za dużo. :D Gdzie robisz ten kurs?

                            Skoro shit, to nawet nie sprawdzam. Znajdź mi jakąś ładne tuniki. :D
                            • zloty.strzal Re: Nurkowanie 09.05.10, 22:34
                              Najpierw nam zrobili 200m dowolnym na czas i 25m pod wodą, tak jak
                              jest niby na egzaminie. A potem to już różnie. Najbardziej hardkorowe
                              są style w wersji ratowniczej, czyli łeb nad wodę, momentalnie się
                              męczysz.

                              > Czego się nauczyłaś?

                              No spokojnie, to się dopiero zaczyna:) Kraul i żabka ratownicze,
                              gazetowa żabka na plecach i same nogi na brzuchu (i weź bądź tu mądra
                              i nie zanurz twarzy), holowanie drugiej osoby, takie nurkowanie z
                              odbiciem od dna (nie wiem jak to lepiej opisać, ale wygląda
                              zajebiście) i dwa skoki.

                              Wczoraj sobie ładnie paznokcie pomalowałam i ten lakier kompletnie
                              pozłaził, no do dupy jest.
                              • thank_you Re: Nurkowanie 09.05.10, 22:47
                                > > gazetowa żabka na plecach i same nogi na brzuchu

                                Coooo? :DDDD Mój mózg jest za słaby na wizualizację. :DDD

                                A huk z paznokciami, to się nie liczy! :-)))
                                • zloty.strzal Re: Nurkowanie 09.05.10, 22:58
                                  > > > gazetowa żabka na plecach

                                  No że jesteś na plecach, a ręce tak, żeby można było gazetę do
                                  czytania trzymać.

                                  > > > i same nogi na brzuchu

                                  Jesteś na brzuchu, machasz nogami, ręce niet, proste.

                                  > A huk z paznokciami, to się nie liczy! :-)))

                                  Jak to nie liczy? :D To nawet nie był mój lakier, nooo. I chyba zaraz
                                  mózg wysmarkam.
                                  Jak wychodziłam rano z domu, to było ładnie (a najbardziej przez okno
                                  jak patrzyłam), a potem już tylko gorzej, a przebrać się nie było jak.
                                  • thank_you Re: Nurkowanie 09.05.10, 23:20
                                    Aha, no to wszystko jasne. Tzn. nie wszystko, ale już lepiej. :-)

                                    Weź kup: ibuprom ZATOKI (koniecznie zatoki), guaranę w tabletkach, polopirynę S, witaminę C i popij kawą. I do łóżka. Konia postawi na nogi. :-)
                                    • thank_you Re: Nurkowanie 09.05.10, 23:23
                                      Dawkowanie:

                                      Ibuprom - 1 tabl.
                                      Guarana - 2 tabl.
                                      Polopiryna S - 2 tabl.
                                      Wit. C - 2 tabl.

                                      Kawa - 1 sztuka. :-)

                                      Machnij taką szprycę 2 razy i przejdzie. :-)
                                    • zloty.strzal Re: Nurkowanie 09.05.10, 23:26
                                      Teraz to sobie zastosuję łóżko w wersji bez kawy;] Jutro się
                                      naszprycuje, o ile nie obudzę się cudownie ozdrowiona.
                                      • thank_you Re: Nurkowanie 09.05.10, 23:30
                                        Koniecznie. Ten ibuprom zawiera pseudoefedrynę. :-))))))
                            • zloty.strzal Re: Nurkowanie 19.05.10, 19:58
                              Dobra, to ja też się pochwalę swoimi postępami w nauce. Ponoć jak się czyści filtry na basenie, to wybiera się z nich 2,5kg masy kałowej. Nie wiem jak często się to robi.

                              Dziękuję za uwagę:D

                              (Od razu mi się skojarzyło z tym wątkiem na FK.)
                    • niski.oktan Re: Nurkowanie 12.05.10, 11:10
                      thank_you napisała:

                      > Tak sobie pomyślałam, że warto byłoby zrobic taki kurs

                      Warto. :cool:

                      > przynajmniej wiadomo, jak zachowywac się w stosunku do topiącego człowieka

                      Wiadomo. :cool: Teoretycznie. :D

                      > jak nie dac się złapac w uścisk i pociągnąc na dno.

                      Unikać kontaktu. :D
                      • thank_you Re: Nurkowanie 12.05.10, 13:30
                        No jak teoretycznie, jak na pewno ktoś będzie symulował tonięcie???

                        A po drugie jak unikac, jak unikac...Przecież partnerem będę, muszę byc odpowiedzialna za człowieka, z którym schodzę pod wodę...

                        Tatuś ratował moją ciotkę i ona pociągnęła go na dno - musiał jej przypierdolic i wtedy dopiero go puściła. Nie zostawił jej na dnie - jak się później okazało - a szkoda. :D
                        • thank_you Re: Nurkowanie 12.05.10, 14:06
                          Jak to się mówi? Każdy dobry uczynek musi byc ukarany?
                        • niski.oktan Re: Nurkowanie 12.05.10, 15:06
                          > No jak teoretycznie, jak na pewno ktoś będzie symulował tonięcie???

                          Pierwsza rzecz, której powinni nauczyć, jest taka, że tonący jest nieprzewidywalny. :D

                          > A po drugie jak unikac, jak unikac...Przecież partnerem będę, muszę byc odpowiedzialna za człowieka, z którym schodzę pod wodę... Tatuś ratował moją ciotkę i ona pociągnęła go na dno

                          Ano unikać - otwarta walka z tonącym to ostateczna ostateczność, a nawet błąd w sztuce.
                          Wynik frontalnej konfrontacji ze śmiertelnie spanikowanym człowiekiem jest zawsze niepewny, a w sytuacji wyraźniej dysproporcji warunków fizycznych - wręcz przesądzony.
                          Gdyby to tato tonął, a ciotka próbowała go po amatorsku ratować, zapewne byłyby dwa pogrzeby.
                          Poprawne postępowanie to nie dać się złapać i próbować tak chycić delikwenta, żeby cię nie mógł obezwładnić.
                          Co nie jest wcale takie łatwe.

                          > musiał jej przypierdolic i wtedy dopiero go puściła.

                          Może nie do końca formalnie jest to ujęte w programach, ale właśnie tak się to robi i tak instruktorzy uczą - w sytuacji, kiedy nie można już nawiązać kontaktu z tonącym i liczyć na jego współpracę, lepiej go zneutralizować i wyciągnąć bezwładnego.

                          > Jak to się mówi? Każdy dobry uczynek musi byc ukarany?

                          Tak właśnie się mówi. I rzeczywiście kiedyś się zemści.
                          Dlatego na wypadek uszkodzenia tonącego (złamany nos czy ząb, ale i np. żebra jako skutek uboczny RKO) ratownik powinien mieć wykupione OC.
                          • thank_you Re: Nurkowanie 12.05.10, 15:26
                            > Pierwsza rzecz, której powinni nauczyć, jest taka, że tonący jest nieprzewidywalny. :D

                            A to akurat wiemy. Skoro nie ma brzytwy, to schwyta ratownika..

                            > Poprawne postępowanie to nie dać się złapać i próbować tak chycić delikwenta, żeby cię nie mógł obezwładnić.

                            No i o to mje się rozchodzi. Jak nie dac się złapac, a uratowac. Jeśli uczą tego na MR, to chętnie pójdę na ten kurs.

                            lepiej go zneutralizować i wyciągnąć bezwładnego.

                            Mądry tata. :-) Widac, że wychowany nad wodą. :D Tylko my w rodzinie potrafimy pływac. :DDD Zresztą pogrzeb mógł byc - ale mądrego wujka, który wrzucił ciotkę do wody. Mama wspomina, że to był pierwszy raz kiedy widziała wściekłego ojca. Następny zdarzył się za 20 lat. Ech, gdybym odziedziczyła po nim opanowanie... :-)

                            > Tak właśnie się mówi. I rzeczywiście kiedyś się zemści.

                            Jakie wnioski...?
          • niski.oktan Re: Nurkowanie 07.05.10, 02:33
            zloty.strzal napisała:

            > Młodszym do końca miesiąca, a takim nie-młodszym to nie wiem, pewnie po
            > wakacjach. Ale i tak się cieszę:]

            Nie chce mi się szukać jak to teraz jest, ale za moich czasów wodnego można było
            robić dopiero po odpękaniu stażu jako młodszy. I żeby po kursie na wodnego
            wpisali go do kwitów, trzeba było dodatkowo mieć jakieś dwa poboczne patenty
            wodniackie.
            Najbardziej przydatny w pracy ratownika jest sternik motorowodny. No i bez dwóch
            zdań - nurkowy. Gdyby to ode mnie zależało, wprowadziłbym dla kandydatów na
            ratowników bezwzględny obowiązek posiadania papierów nurkowych.
            Człowiek, który nie jest płetwonurkiem, nie jest też pełnowartościowym
            ratownikiem. To tak samo jakby dawać prawo jazdy po szkoleniu i egzaminie tylko
            na placu.
            • zloty.strzal Re: Nurkowanie 07.05.10, 11:52
              Te kursy to owszem. Staż to dopiero jak się dokształca z Ratownika na Starszego Ratownika. Facet na spotkaniu mówił, że chyba w 2008 czy 2009 weszły jakieś zmiany, że na MR jest ograniczony zakres wymagań, materiał i legitymację można co najwyżej nad łóżkiem powiesić. Dopiero jak się R zrobi, to jest o czym rozmawiać.
              www.wopr.waw.pl/
              Robiłeś sobie jakieś kursy czy tak teoretycznie tylko? ;]
              • niski.oktan Re: Nurkowanie 12.05.10, 13:55
                Zawsze tak było - młodszy nie mógł samodzielnie pracować, jego uprawnienia
                zawsze były ograniczone.

                A ja robiłeś, po co miałbym teraz teoryzować? Żeby jako wirtualny ratownik łowić
                tu wirtualne Moniki? :D
    • forumowicz_pospolity Re: Nurkowanie 08.05.10, 09:59
      nieoceniony Lidl tym razem oferuje profesjonalny komplet do nurkowania:]

      79,99
    • thank_you Re: Nurkowanie 12.05.10, 02:12
      Wiem, wiem. Gadam sama do siebie, ale...

      Miałam dzisiaj kolejną lekcję. I jakie wnioski? Wkurwia mnie ten scyzoryk. Po co oni go uczą? Skoro mówią, że i tak nie będzie potrzebny...Ale nieważne. Zanurkowałam dzisiaj na 4 metry i myślałam, że mi uszy rozsadzi. Musiałam uciekac do góry. Za to przedmuchiwanie maski wychodzi mi koncertowo i wygrałam konkurs. Mieliśmy za zadanie klęczec na dnie, partner nas przytrzymywał, a my musieliśmy jak najwięcej razy napełnic i przedmuchac maskę. Udało mi się 6 razy, co - biorąc pod uwagę pojemnośc płuc i maski - jest fatalnym wynikiem. Mam trochę ch... partnera, ale on umie robic scyzoryk. A ja mam beznadziejne płetwy. :D Zainwestuję w kaloszówki, nie będę się z tym dziadostwem męczyła na basenie. No i powoli biorę pod uwagę kurs w Egipcie - w jeziorze jest dopiero 4.07. A do 4.07 to ja już chcę nurkowac....
      • zloty.strzal Re: Nurkowanie 12.05.10, 10:47
        A scyzoryk to jest co?
        • niski.oktan Re: Nurkowanie 12.05.10, 11:04
          To takie specjalistyczne "plum".
          klik
          Na WOPR-owskim kursie też powinni cię tego nauczyć. :)
          • thank_you Re: Nurkowanie 12.05.10, 13:28
            Ale oktanó, ten pieprzony scyzoryk wychodzi mi tam, gdzie jest 5 metrów, ale wtedy ciągnie mnie na dno i bolą uszy. Wydaje mi się, że to jest kwestia psychiki - jak łamię się w pół to boję się, że zaryję łepetynką o dno i dlatego tych kopyt nie wyrzucam. Będą ze mnie ludzie?

            A tak w ogóle to jestem zachwycona tymi instruktorami i ich podejściem do nas. A z drugiej strony można się załamac ludźmi, którzy zaczynają nurkowanie - oni nic nie wiedzą. Nie znają w ogóle teorii. Nic. Ja rozumiem, że nauczą się tego na kursie - ale nie lepiej wiedziec to wszystko wcześniej? A później już tylko utrwalac, utrwalac, utrwalac...Jeden instruktor powiedział mi, że jestem wyjątkowa z tym moim przygotowaniem. :-)))
            • niski.oktan Re: Nurkowanie 12.05.10, 14:26
              To i dla ciebie ten link powyższy, dziewczynko. Znaczy się pół linka.
              półklik
              I półscyzoryk, zasadniczo. :)
              A jak nie idzie i musisz się głęboko złamać, żeby się zanurzyć, to ręcami steruj
              - jak tylko płetwy wejdą do wody, dłonie nad głowę i zaczynasz jechać do przodu,
              a nie w dół.

              > A tak w ogóle to jestem zachwycona tymi instruktorami i ich podejściem do
              nas.


              No tak właśnie, proszę pani, manifestują się kompetencje metodyczne i talenta
              pedagogiczne.
              Ja nigdy nie miałem wątpliwości, że nauczanie jest nie dla mnie. Już u samego
              zarania wszystkiego wiedziałem, kiedy jeszcze całkiem byłem nietrunkowy. :D

              > A z drugiej strony można się załamac ludźmi, którzy zaczynają nurkowanie -
              oni nic nie wiedzą.
              ...
              Jeden instruktor powiedział mi, że jestem wyjątkowa z tym moim przygotowaniem.
              :-)))


              Zasadniczo nie ma nic dziwnego w tym, że odmieńca załamuje normalność. :D
              • thank_you Re: Nurkowanie 12.05.10, 14:52
                Teorię to i ja znam. :D Och, oktanó, żebyś Ty widział, jak ten mój instruktor pływa...On wszystko robi tak nonszalancko, od niechcenia...kładzie się na 5 metrach i patrzy na nas od dołu. Jak pływa, to z płetwami złączonymi razem....Zakochac się można. :-)))
                Znając życie - jak już płetwy wejdą do wody i wezmę ręce nad głowę, to wypłynę do góry. Czyż nie? :D

                > kiedy jeszcze całkiem byłem nietrunkowy. :D

                Ty nietrunkowy? :D To tak jak ja. :DDD

                > Zasadniczo nie ma nic dziwnego w tym, że odmieńca załamuje normalność. :D

                Kurdę, myślałam, że wszyscy siedzą i czytają książki, grzebią w internecie, a wychodzi na to, że tylko ja. :D
          • zloty.strzal Re: Nurkowanie 12.05.10, 18:01
            > Na WOPR-owskim kursie też powinni cię tego nauczyć. :)

            To wychodzi na to, że scyzoryk to jest jednak szerzej używana nazwa.
            Ja to miałam w niedzielę, tylko strzeliłam opisowo:

            > takie nurkowanie z
            > odbiciem od dna (nie wiem jak to lepiej opisać, ale wygląda
            > zajebiście)

            :D
      • niski.oktan Re: Nurkowanie 12.05.10, 13:29
        thank_you napisała:

        > Wiem, wiem. Gadam sama do siebie, ale...

        Nie wiesz, nie wiesz. :P
        Nawet, jeśli przestanę odpowiadać - a wiadomo, że nie jest to kwestia "czy", ale "kiedy" :D - twe smuty służyć będą kó pożytkó ogółó. :cool:

        > Wkurwia mnie ten scyzoryk. Po co oni go uczą? Skoro mówią, że i tak nie będzie potrzebny...

        Bo cie kurwa nie lubio! :D

        > Ale nieważne.

        Ważne. :P
        Płetwonurek nie musi być wybitnym pływakiem, ale pod wodą MUSI mieć kontrolę nad swoim ciałem i czuć się swobodnie* w każdym położeniu względem pionu i powierzchni.
        Wypracowaniu tej swobody służą ćwiczenia bezdechowe w ABC, których powinnaś mieć jeszcze wiele i dziwnych. Dla przykładu - pływanie w toni "ósemek", czyli kreślenie (a przynajmniej próba kreślenia :D) ciałem swem znaku . Naprawdę świetna zabawa. Szczególnie, kiedy zaczyna się udawać. :D

        ______________
        * W rozsądnych granicach. Tzn. siku do basenu zdecydowanie nie, nawet jeśli nie na niebiesko. Ale żeby takiego malutkiego bączka nie było wolno, to aż tak źle to nie ma... :D

        > Zanurkowałam dzisiaj na 4 metry i myślałam, że mi uszy rozsadzi. Musiałam uciekac do góry.

        A co tam, katarek nie odpuszcza, zasadniczo? :(
        Tak to właśnie wygląda, pani ładna. Nie będę mówił, że mówiłem, chociaż mówiłem. :D Na to ni ma panie silnych.

        > Za to przedmuchiwanie maski wychodzi mi koncertowo.

        Proszę - my tu gadu gadu, a gile z nosa do wody się roni... :D

        > Udało mi się 6 razy, co - biorąc pod uwagę pojemnośc płuc i maski - jest fatalnym wynikiem.

        No właśnie po to są ćwiczenia na bezdechu, żeby kiedyś może udało się 8 razy. Przy tych samych płucach, ale lepszym opanowaniu i lepszej kontroli własnej siebie. :cool: :)
        I po to, żeby później wiedzieć, że nawet przy awaryjnym wynurzaniu wyłącznie na powietrzu, które ma się w płucach, też można w razie czego przedmuchać maskę i trochę powietrza na kontynuowanie wydechu jeszcze zostanie.

        > Zainwestuję w kaloszówki, nie będę się z tym dziadostwem męczyła na basenie.

        Wiesz, teraz to wszystko trochę inaczej wygląda - w pierwotnej wersji miałaś robić kurs w czasie majówki i dlatego histeryzowałem w temacie ciepłych butów.
        Potem wykryto problemy ze zdrowiem, które zrozumiałem jako odłożenie decyzji o nurkowaniu/nienurkowaniu przynajmniej do pojawienia się pierwszych efektów leczenia nadciśnienia. Oraz - siłą rzeczy - wstrzymanie zakupów superspecjalistycznego oprzyrządowania. A Słoneczko nie próżnuje...
        Pisałem kiedyś, że na kurs w lecie wystarczą kalosze i skarpety z pianki 2-3 mm. (To wiem na pewno, bo za moich czasów kursy robiło się bez żadnych skarpet). Zdecydowaną większość czasu pod wodą spędza się nad termokliną.

        Aż tu nagle przychodzi młoda i się chwali, że всё уже покупила. =O Co miałem powiedzieć?... :|

        > No i powoli biorę pod uwagę kurs w Egipcie - w jeziorze jest dopiero 4.07. A do 4.07 to ja już chcę nurkowac....

        Co???!!! Egipt??? =O Ale kwas wdupejeża. :D :D :D
        Do końca życia papiery se zasrasz. W te klocki nie ma takich subtelności jak przedawnienie zarzutów czy zatarcie skazania. :D

        A poważnie - na Egipt tym bardziej będą ci potrzebne kalosze.
        Poza tym widzę, że ta desperacja to u ciebie nieudawana jest jednakowoż. Ale ja to nie wiem...
        Jeżeli nadal masz w planie atakowanie chłodnych i mniej przejrzystych wód, to przydatność doświadczenia nabytego w cieplarnianych warunkach będzie dość ograniczona. Nie, żeby nic tam nie było sensownego w Egipcie - zafalowanie, syfiasta w smaku ciężko zasolona woda, konieczność liczenia się z prądem. Tego w naszym jeziorze nie doświadczysz. Ale moim zdaniem największą wartość mają ćwiczenia w warunkach ograniczonej widoczności. Jaka tam była odpowiedź na zagadkę instruktora? Co jest najważniejsze w wyposażeniu płetwonurka?... A dlaczego właśnie to?
        I kontakt (taki prawdziwy, oczno-wewnątrzpaszczowy) z naprawdę zimną wodą, mocno podwodną, też zdrowo deprymuje.
        A z Egiptu przybywasz z kwitem, że coś umiesz, ale czy rzeczywiście nauczyłaś się tego, na czym ci zależało? W naszych akwenach będziesz jak dziecko we mgle.

        A tak w ogóle nie jest pewne, czy będą z ciebie ludzie, ale masz szanse zajść naprawdę wysoko. Prawdziwy polityk powinien umieć zmieniać poglądy o 180° w ciągu max. 5 sekund... :D
        • thank_you Re: Nurkowanie 12.05.10, 14:03
          > Nawet, jeśli przestanę odpowiadać - a wiadomo, że nie jest to kwestia "czy", ale "kiedy" :D

          Nie rób mi tego!!! :DDD Nie odchodź, oktanó! :D I nie intonuj teraz..."Nie płaaaaacz, kieeedy odjadęęeee". Wiem wiem, pedalska piosenka, nie w Twoim stylu. :D

          > Bo cie kurwa nie lubio! :D

          Lubią. Wygrałam niespodziankę i jestem umówiona na odbiór. :D

          > Ważne. :P
          > Płetwonurek nie musi być wybitnym pływakiem, ale pod wodą MUSI mieć kontrolę nad swoim ciałem i czuć się swobodnie* w każdym położeniu względem pionu i powierzchni.

          To to ja wiem. Ale przecież nie od razu Kraków zbudowano. Ale pozostawię go złotym. :DDD

          > Dla przykładu - pływanie w toni "ósemek", czyli kreślenie (a przynajmniej próba kreślenia :D) ciałem swem znaku . Naprawdę świetna zabawa. Szczególnie, kiedy zaczyna się udawać. :D

          Weź się odczep. :D Kiedy oni mają mnie tego nauczyc? Przecież ja dopiero podstawy łapię. I już wiem czemu wypieprzyłam się wtedy w płetwach - wpadłam do tego klubu na chwilkę (zostałam na godzinę :D ) i jeden z instruktorów powiedział mi, że to dlatego, iż kobiety chodzą inaczej niż mężczyźni. Tzn. wy stawiacie szeroko nogi, a my chodzimy jak po sznurku. To kwestia przestawienia. I stania się babochłopem. Popatrzyli tak na moje włosy i pytają, czy maska mi ich nie wyrywa. I jak wyobrażam sobie suszenie ich na łódce. No więc ja pytam - czy nurkujące kobiety mają długie włosy. Usłyszałam: "Mają. Na początku." :D

          > Ale żeby takiego malutkiego bączka nie było wolno,to aż tak źle to nie ma... :D

          Nie no jasne, kto się domyśli, że to bąk! To na pewno powietrze z automatu. :DDD

          A co do cwiczen bezdechowych - naprawde świetnie mi wychodzą. Bez problemu biorę wdech, sru pod wodę, wydech i siedzę tam najdłużej. :-)))

          > A co tam, katarek nie odpuszcza, zasadniczo? :(
          Tak to właśnie wygląda, pani ładna. Nie będę mówił, że mówiłem, chociaż mówiłem. :D Na to ni ma panie silnych.

          Wczoraj nie miałam kataru, ale faktycznie oczyściło mi nos. Kto by pomyślał - po takiej głębokości takie gile. :DDD I coraz mniej się brzydzę - teraz już wiem, że cały basen jest zasmarkany i mam w tym swój udział. :DDD

          > Proszę - my tu gadu gadu, a gile z nosa do wody się roni... :D

          A o tym wyżej. :D

          > No właśnie po to są ćwiczenia na bezdechu, żeby kiedyś może udało się 8 razy. Przy tych samych płucach, ale lepszym opanowaniu i lepszej kontroli własnej siebie. :cool: :)

          Tak, to naprawdę świetna sprawa. Jak tylko znajdę trochę więcej czasu, to przejdę się na ta zajęcia do Nitasa. Muszę korzystac z potencjału danego mi przez naturę. :-)))

          >A Słoneczko nie próżnuje...

          Nie mogłam próżnowac, przecież dostanę te zaświadczenie, nie? :D Już w przyszły wtorek. :DDD A buty i płetwy paskowe i tak będą mi potrzebne - przecież docelowo nuramy w zimnych wodach. :-) A płetw przecież nigdy za wiele, tak jak butów. :DDD


          > Co???!!! Egipt??? =O Ale kwas wdupejeża. :D :D :D

          No Egipt, Egipt...Zaraz jadę do tego klubu i się dowiem, czy są jeszcze miejsca. Jeśli nie - no to wiadomo, polskie jeziora. I wtedy nie zrobię drugiej gwiazdki w tym roku...Wiem wiem, spytasz - na ch... mi druga gwiazdka. Na wraki, oktanó, na wraki!!! :-)
          Jeśli zrobiłabym ten kurs w Egipcie, to już w czerwcu mogłabym jechac do bazy Strugala i tam odbywac nurkowania stażowe. Potem mój klub i wszystko ładnie zgrywa się w czasie. Jeden weekend - 4 nurkowania. 2 gwiazdki u Strugala, a potem nazad na Batorego. :-))) Oni organizują nurkowania nad morzem, w Krakowie i z nimi bawic się w to będę. U Pana S. tego nie ma. :-(

          > Poza tym widzę, że ta desperacja to u ciebie nieudawana jest jednakowoż. Ale ja to nie wiem..

          No nie udaję, jak widac. Połknęłam pre-bakcyla i chcę kuc żelazo póki gorące. Ja wiem wiem...Egipt, ciepłe wody, przejrzystośc, warunki pierwsza klasa...Ale to tylko podstawowy kurs. CMAS. 20 nurkowań odpękam u nas, w Polsce.

          Jaka tam była odpowiedź na zagadkę instruktora? Co jest najważniejsze w wyposażeniu płetwonurka?... A dlaczego właśnie to ?

          No wiem wiem. W Egipcie będę miała widocznośc 30 metrów, a u nas dobrze, jak 5. Ale kurdę, czas mnie goni. :D

          > A tak w ogóle nie jest pewne, czy będą z ciebie ludzie, ale masz szanse zajść naprawdę wysoko. Prawdziwy polityk powinien umieć zmieniać poglądy o 180° w ciągu max. 5 sekund... :D

          Nie wiem, czy zauważyłeś - ale właśnie w ten sposób zmieniam poglądy. Przypominam sobie ten dawny wątek o nurkowaniu, gdzie od kursu PADI przeszłam na CMAS, od N-A, do Strugala. :D Itp., itd. :D

          Ten Egipt nie jest jeszcze pewny, lista jest już zamknięta, wylot 18 maja - oni teraz sprawdzają, czy są wolne miejsca w samolocie. :-)
          • niski.oktan 3 w 1 14.05.10, 03:16
            > nie intonuj teraz..."Nie płaaaaacz, kieeedy odjadęęeee". Wiem wiem,
            pedalska piosenka, nie w Twoim stylu.


            Ale ja zwyczajny - dawno temu jeden mój koleżka nagrał sobie całą kasetę tym
            kawałkiem i włączał ją zawsze, kiedy się solidnie nawalił. :D

            > przecież nie od razu Kraków zbudowano. Ale pozostawię go złotym.

            Tylko do krypty na Wławelu już nic nie wrzucaj. I tak za ciasno się tam zrobiło. :D

            > Kiedy oni mają mnie tego nauczyc? Przecież ja dopiero podstawy łapię.

            No właśnie od tego jest życie klubowe w klubie - program zaawansowany powinno
            się realizować na basenach klubowych. :cool:

            > To kwestia przestawienia. I stania się babochłopem. Popatrzyli tak na moje
            włosy i pytają, czy maska mi ich nie wyrywa. I jak wyobrażam sobie suszenie ich
            na łódce. No więc ja pytam - czy nurkujące kobiety mają długie włosy.
            Usłyszałam: "Mają. Na początku."


            No właśnie dlatego zapodałem, że to nie jest zabawa dla dziuń. Jest raczej
            pewne, że jeżeli dla panny najważniejsze jest np., że "polar to zero stylu" i za
            nic go nie włoży nawet przy mrozach -30, to długo se taka nie ponurkuje. Nawet,
            jeżeli jakimś cudem spróbowała. To kwestia priorytetów.

            > Wczoraj nie miałam kataru, ale faktycznie oczyściło mi nos.

            Tu pozwolę sobie zacytować Klasyka:
            Zmiany ciśnienia, głównie przy wynurzaniu (rozprężanie się powietrza i
            szybka ucieczka dużych jego ilości) z niebywałą wręcz sprawnością czyszczą drogi
            oddechowe. I pomimo tego, że z katarem się nie nurkuje, zasadniczo (zatyka
            zatoki!), proces wynurzania wydobywa na zewnątrz ciała niesamowite ilości
            niesłychanie malowniczych glutów.

            Żródło:
            klik


            > Kto by pomyślał - po takiej głębokości takie gile.

            O tym, jak powietrze się spręża/rozpręża, decyduje względna zmiana głębokości,
            czyli ciśnienia.
            Każde 10 metrów słupa wody podwyższa ciśnienie o 1 atmosferę. Czyli na
            głębokości 10 metrów panuje ciśnienie dwukrotnie wyższe niż na powierzchni
            (2atm/1atm). Z kolei na dwudziestu metrach ciśnienie jest wprawdzie trzykrotnie
            wyższe niż na powierzchni (3atm/1atm), ale już tylko o połowę wyższe niż na
            dziesiątce (3atm/2atm).
            Co oznacza, że konsekwencje wynurzenia z 20 na 10 metrów (3atm/2atm) są takie
            same jak przy wynurzeniu z pięciu metrów na powierzchnię (1,5atm/1atm).
            Analogicznie wynurzenie z 30 na 20 metrów (4atm/3atm) odpowiada wynurzeniu z
            trzech metrów na powierzchnię.
            I właśnie dlatego, z powodu dużych względnych zmian ciśnienia można se krzywdę
            zrobić, kiedy oddychając z automatu wyskoczy się za szybko na powierzchnię z
            niewielkiej głębokości.

            > Jak tylko znajdę trochę więcej czasu, to przejdę się na ta zajęcia do
            Nitasa.


            Jeżeli rzeczywiście masz taki zamiar, pamiętaj też o tym przy wyborze kaloszy.

            > Muszę korzystac z potencjału danego mi przez naturę.

            No proszę, jednak każden ma jakieś zalety. A już zaczynałem się martwić... :D

            >> A Słoneczko nie próżnuje...

            > Nie mogłam próżnowac, przecież dostanę te zaświadczenie, nie?

            Zasadniczo to ja miałem na myśli gwiazdę Słońce ogrzewającą wody jezior (dzięki
            czemu w lecie da radę zrobić kurs w jeziorze w kaloszach), ale niech ci tam
            będzie... :D

            > Oni organizują nurkowania nad morzem, w Krakowie i z nimi bawic się w to
            będę.


            Koło Bornholmu jest w pytkę. :cool: I blisko. :)
            A w ogóle to dla wrakowców rajem na Ziemi jest... tak, Jókej. Nigdzie więcej na
            świecie, na żadnym innym szelfie nie ma takiego nagromadzenia wraków.

            > U Pana S. tego nie ma.

            Wiesz już na pewno? Rozmawiałaś z nim?

            > czas mnie goni.

            No, może i racja. Prawdę mówiąc, kiedy ja miałem tyle lat, co ty teraz, byłem
            już po przejściach i nurkowanie zaczynało mi się nudzić. :D A mówiąc precyzyjnie
            - wiedziałem, że nie będzie moim głównym "wodnym" zajęciem. Później miałem
            jeszcze pik zainteresowania spowodowany rewolucją techniczną, która nadeszła
            (jackety, mieszanki, etc. - kiedy ja zaczynałem, nawet sprzęt z tego obrazka
            klik był niedostępnym
            luksusem), ale ogólnej tendencji to nie zmieniło. Po zapoznaniu się z nowościami
            powróciłem do okazjonalnego moczenia się.



            > jak ten mój instruktor pływa...On wszystko robi tak nonszalancko, od
            niechcenia...


            Kiedyś Kizierowski przyjechał ze Stanów przed zawodami i zamiast jechać z całą
            kadrą na zgrupowanie gdzieś na wieś, został w Warszawie, żeby pomieszkać chociaż
            parę dni z rodzicami. I trenował sam na Warszawiance, wykupując normalne bilety
            wstępu. Jak ratownicy zobaczyli, co on wyprawia w basenie, orzekli, że ten
            kolega to najwyraźniej nie pierwszy raz w wodzie... :D

            > Jak pływa, to z płetwami złączonymi razem...

            Znaczy się, normalne delfinowe nogi... Czy co, jeszcze jakoś inaczej? =O

            > Zakochac się można.

            Właściwie to dlaczego nie - był już kiedyś jeden (Gene Wilder) zakochany w owcy
            (Dianie zresztą :D), potem inny (i to chyba niedawno) gapił się na kozy. To i ty
            możesz się zakochać w złączonych płetwach. Mamy wolność, zasadniczo. :D

            > Znając życie - jak już płetwy wejdą do wody i wezmę ręce nad głowę, to
            wypłynę do góry. Czyż nie?


            Nie. Gdyż nie ręce nad głowę, tylko dłonie, a reszta rąk minimalnie. do 20-30°
            (kątowych! :D). Tak samo jak płynąc pod wodą w poziomie - niewielkimi
            przemieszczeniami góra-dół trzymanych przed sobą rąk regulujesz głębokość, na
            której jesteś.



            > No i o to mje się rozchodzi. Jak nie dac się złapac, a uratowac. Jeśli uczą
            tego na MR, to chętnie pójdę na ten kurs.


            Zasadniczo polecam. Jeżeli chcesz się w coś bawić, zawsze lepiej wiedzieć o tym
            więcej, niż mniej, i to w różnych aspektach. Ale ogólnie rzecz biorąc na kursach
            WOPR-owskich uczą, jak na golasa ratować z powierzchni wody golasów, którzy też
            są (czy jeszcze przed chwilą byli) na powierzchni. A głęboko pod powierzchnią i
            w sprzęcie scuba sprawy naprawdę mocno się komplikują.
            Metodycznej sensownej pomocy możesz udzielić partnerowi, który pomimo totalnej
            awarii własnego sprzętu zachowuje się rozsądnie (i np. wynurzycie się na twoim
            powietrzu). Albo nieprzytomnemu - wtedy możesz uchronić go przed barotraumą
            podczas wyciągania na powierzchnię.
            Ale kiedy partner zaczyna świrować pod wodą i decydujesz się interweniować,
            liczy się już tylko brutalna siła i dużo szczęścia. Nie da się stosować
            WOPR-owskich chwytów ratowniczych, nie ma też specjalnych i niezawodnych
            sposobów na ocalenie własnej maski i ustnika. Bardzo łatwo stracić je w
            przepychance, a właśnie od nich zależy twoja zdolność udzielenia pomocy. I nie
            tylko. :|


            >> Tak właśnie się mówi. I rzeczywiście kiedyś się zemści.

            > Jakie wnioski...?

            Wnioski są m.in. takie, że jeżeli przypadkowo (np. spacerując koroną zapory
            solińskiej) widziałaś, że 50 metrów niżej i 500 metrów dalej ktoś się topił, a
            jesteś ratownikiem i z jakichś powodów nie interweniowałaś, spierdalaj, gdzie
            pieprz rośnie i nie daj się nawet spisać jako świadek. (To też nieformalnie
            radzą instruktorzy na kursach.)
            Bo później prokurator (zwykle ignorant w temacie) powie ci, że tylko 150 metrów
            dalej były schodki prowadzące aż do poziomu lustra wody, na które można było z
            łatwością się dostać po przeskoczeniu tylko trzech dwumetrowych płotów. Po
            zejściu schodami można było zobaczyć, że 50 metrów dalej stała zacumowana łódka,
            a 20 metrów od niej leżała deska, którą należało wykorzystać do wiosłowania.
            I ty, jako ratownik, powinnaś była podjąć taką akcję.
            • thank_you Re: 3 w 1 14.05.10, 12:14
              > Ale ja zwyczajny - dawno temu jeden mój koleżka nagrał sobie całą kasetę tym kawałkiem i włączał ją zawsze, kiedy się solidnie nawalił. :D

              Skoro Twój koleżka to pewnie codziennie? :D

              > Tylko do krypty na Wławelu już nic nie wrzucaj. I tak za ciasno się tam zrobiło. :D

              Pewnie już słyszałeś, że Marszałek Piłsudski chciał miec zimnego Lecha pod ręką? ;-)))

              > No właśnie dlatego zapodałem, że to nie jest zabawa dla dziuń. Jest raczej pewne, że jeżeli dla panny najważniejsze jest np., że "polar to zero stylu" i za nic go nie włoży nawet przy mrozach -30, to długo se taka nie ponurkuje.

              Chopie, ja już zabezpieczona na każdym froncie przed zimnem jestem. :D Szukam tylko odpowiedniej czapki - żeby oprócz zatok chroniła uszy. Podobno są specjalne windstoppery dla moto- i cyklistów, teraz pozostaje mi taki znaleźc. :-))) No a za tydzień jadę do Zakopanego, to sprawdzę mój nowy sprzęt. :-)))


              > proces wynurzania wydobywa na zewnątrz ciała niesamowite ilości
              niesłychanie malowniczych glutów.

              To już wiemy - opłukujemy się wodą, nie brzydzimy się. Nic co ludzkie nie jest nam obce. :D

              > Jeżeli rzeczywiście masz taki zamiar, pamiętaj też o tym przy wyborze kaloszy.

              Zamiar jest, a i owszem. Tylko to teraz kwestia czasu. I priorytetów. :D

              > No proszę, jednak każden ma jakieś zalety. A już zaczynałem się martwić... :D

              Spokojna Twoja.... :D

              > Zasadniczo to ja miałem na myśli gwiazdę Słońce ogrzewającą wody jezior (dzięki czemu w lecie da radę zrobić kurs w jeziorze w kaloszach), ale niech ci tam będzie... :D

              Letko mje ten komplement zdziwił. Jak widac słusznie. :DDD

              > A w ogóle to dla wrakowców rajem na Ziemi jest... tak, Jókej.

              Ło jeżu, przecież wiesz jaki ja mam stosunek do Barakowa. ;/ Czy naprawdę moje preferencje pójdą wpizdu? :D

              > Wiesz już na pewno? Rozmawiałaś z nim?

              To widac na stronie...

              > No, może i racja. Prawdę mówiąc, kiedy ja miałem tyle lat, co ty teraz, byłem już po przejściach i nurkowanie zaczynało mi się nudzić. :D

              No to co się dziwisz. Niby sezon się zaczyna, a zaraz się kończy.
              Plan jest taki. Miejsc w samolocie już nie ma, więc...na początku czerwca jadę do Strugala, robię tam P1, odpękam stażowe nurkowania i na P2(04.08 - 11.08) idę na Batorego i z nimi już zostanę. To chyba nie jest najgorszy pomysł, aby kolejne gwiazdki robic u różnych instruktorów?
              W ogóle to się trochę przeraziłam kosztami, bo jedno nurkowanie oscyluje w granicach 60 - 90 zł (zależy czy weekend czy dzień powszedni). A jak wiadomo, chcę odpękac 4 w trakcie weekendu. Potrzebuję ich pięc. No i te pieprzone dojazdy po kilkaset km. I sprzęt. Plus jest jeden - nie mogę pic. :D Martwi mnie również to, że szkoła na Batorego kurs WM1 organizuje na początku czerwca - ni hu hu się nie wyrobię. Będę musiała szukac jakiegoś obcego klubu nad morzem, ale to dopiero wtedy, gdy będę już trochę opływana.

              > Jak ratownicy zobaczyli, co on wyprawia w basenie, orzekli, że ten
              kolega to najwyraźniej nie pierwszy raz w wodzie... :D

              To tak jak z tymi Ruskimi naukowcami, którzy po 28 latach badań dowiedli, że naturalnym środowiskiem ryb jest woda. :D

              > Znaczy się, normalne delfinowe nogi... Czy co, jeszcze jakoś inaczej? =O

              Niby delfinowe, a jednak inne. No pływa chłop jak syrenka. :-))) I nawet włosy długie ma! :D

              > potem inny (i to chyba niedawno) gapił się na kozy

              Gapił się i zabijał swoją mocą. :D

              > Nie. Gdyż nie ręce nad głowę, tylko dłonie, a reszta rąk minimalnie. do 20-30°(kątowych! :D). Tak samo jak płynąc pod wodą w poziomie - niewielkimi przemieszczeniami góra-dół trzymanych przed sobą rąk regulujesz głębokość, na której jesteś.

              Aha. No dobrze. :D I dziękuję za wyjaśnienie w nawiasie. :D

              > Zasadniczo polecam. Jeżeli chcesz się w coś bawić, zawsze lepiej wiedzieć o tym więcej, niż mniej, i to w różnych aspektach. Ale ogólnie rzecz biorąc na kursach WOPR-owskich uczą, jak na golasa ratować z powierzchni wody golasów, którzy też są (czy jeszcze przed chwilą byli) na powierzchni. A głęboko pod powierzchnią i w sprzęcie scuba sprawy naprawdę mocno się komplikują.

              Na kursie na P2 mocno stawiają na ratownictwo. No nic, zobaczymy jak będę stała z czasem.

              > Ale kiedy partner zaczyna świrować pod wodą i decydujesz się interweniować, liczy się już tylko brutalna siła i dużo szczęścia. Nie da się stosować WOPR-owskich chwytów ratowniczych, nie ma też specjalnych i niezawodnych sposobów na ocalenie własnej maski i ustnika. Bardzo łatwo stracić je w przepychance, a właśnie od nich zależy twoja zdolność udzielenia pomocy. I nie tylko. :|

              Ech, obym nigdy nie musiała nikomu pomagac. I na odwrót. Najważniejsze jest opanowanie i realna ocena sytuacji, prawda?

              > Wnioski są m.in. takie, że jeżeli przypadkowo (np. spacerując koroną zapory solińskiej) widziałaś, że 50 metrów niżej i 500 metrów dalej ktoś się topił, a jesteś ratownikiem i z jakichś powodów nie interweniowałaś, spierdalaj, gdzie pieprz rośnie i nie daj się nawet spisać jako świadek. (To też nieformalnie radzą instruktorzy na kursach.)

              Straszne, a jednocześnie tak bardzo prawdziwe jest to, co piszesz.



              ---

              Producentka hormonu szczęścia :-)
              • niski.oktan Re: 3 w 1 18.05.10, 01:15
                > Ło jeżu, przecież wiesz jaki ja mam stosunek do Barakowa. ;/ Czy naprawdę
                moje preferencje pójdą wpizdu?


                Ale nie jestem pewien, czy dobrze się tu dobrze rozumiemy - Jókej to nie
                Jółesej, Jókej to GB!
                Czy Barakowo to GB?

                > No to co się dziwisz.

                Nie tyle się dziwię, co się zapominam. Gdyż z moich odmętów to właściwie
                wszystko jedno, czy ktoś ma 20 czy 25 lat. Zasadniczo. :)

                > Plan jest taki. na początku czerwca jadę do Strugala, robię tam P1, odpękam
                stażowe nurkowania i na P2(04.08 - 11.08) idę na Batorego i z nimi już zostanę.


                Spokojnie, część stażowych możesz przecież zrobić w Łańskim. Dzięki temu jeszcze
                przed kursem na P2 będziesz wiedziała, która baza bardziej ci się podoba.

                > > Wiesz już na pewno? Rozmawiałaś z nim?

                > To widac na stronie...

                Wciąż od dupy strony podchodzisz do tematu.
                Jeżeli coś jest na stronie, to można się spodziewać tego, że to coś jest. Ale
                nie odwrotnie - jeżeli czegoś na stronie nie ma, to pewne jest tylko, że nie ma
                tego na stronie. Implikacja jest jednokierunkowa.
                Zadzwoń do niego i przynajmniej potwierdź te terminy, które se tak ładnie
                poukładałaś.

                > To chyba nie jest najgorszy pomysł, aby kolejne gwiazdki robic u różnych
                instruktorów?


                Może być, ale wystarczająco dobry jest pomysł, żeby robić u dobrych
                instruktorów. :)

                > W ogóle to się trochę przeraziłam kosztami, bo jedno nurkowanie oscyluje w
                granicach 60 - 90 zł (zależy czy weekend czy dzień powszedni). A jak wiadomo,
                chcę odpękac 4 w trakcie weekendu. Potrzebuję ich pięc.


                U Strugalskiego? W ogóle to on karnety sprzedaje, 11 nurkowań za pińcet
                siedemdziesiąt. W porównaniu z weekendowymi cenami pojedynczych zejść - kanada!
                :cool: :)

                > Martwi mnie również to, że szkoła na Batorego kurs WM1 organizuje na
                początku czerwca - ni hu hu się nie wyrobię. Będę musiała szukac jakiegoś obcego
                klubu nad morzem, ale to dopiero wtedy, gdy będę już trochę opływana.


                Polataj se dookała bloku, co? Nic nie będziesz musiała szukać! A jak bez
                szukania nie wyrabiasz, to lepiej ć na klawiaturze poszukaj! >:(
                W przyszłym sezonie, po "przenurkowanej" jesieni i wiośnie oraz zimie spędzonej
                w basenie wcale nie będziesz gorszym kandydatem na płetwonurka wrakowego. Wraki
                są najbardziej zdradliwym środowiskiem, z jakim można się spotkać w nurkowaniu
                amatorskim. Naprawdę nie zaszkodzi ci więcej doświadczenia, zanim zaczniesz.

                > To tak jak z tymi Ruskimi naukowcami, którzy po 28 latach badań dowiedli,
                że naturalnym środowiskiem ryb jest woda.


                A ostatnim wynalazkiem radzieckiej nauki, którego jednak nie udało się już
                wdrożyć z powodu zapaści Sojuza, była woda w proszku. Aby uzyskać normalną wodę,
                wystarczyło rozpuścić... :D
                • thank_you Re: 3 w 1 18.05.10, 01:32
                  > Ale nie jestem pewien, czy dobrze się tu dobrze rozumiemy - Jókej to nie Jółesej, Jókej to GB!

                  No i widzisz, oktanu, co to się z człowiekiem dzieje, gdy rzuci alko? :D

                  > Gdyż z moich odmętów to właściwie wszystko jedno, czy ktoś ma 20 czy 25 lat. Zasadniczo. :)

                  Ja to się dziwię, że tacy jeszcze żyją. :D

                  > Dzięki temu jeszcze przed kursem na P2 będziesz wiedziała, która baza bardziej ci się podoba.

                  Nie o bazę chodzi, lecz o klub. :D

                  > Jeżeli coś jest na stronie, to można się spodziewać tego, że to

                  > Zadzwoń do niego i przynajmniej potwierdź te terminy, które se tak ładnie poukładałaś.

                  Dobrze, tak zrobię. Zadzwonię. Prawda, że to co napisałam jest w miarę logiczne? O ile oczywiście będzie mi się dobrze nurkowało. Bo jeśli nie, to nie będę bawiła się w kamikadze na siłę. :-)

                  > U Strugalskiego? W ogóle to on karnety sprzedaje, 11 nurkowań za pińcetsiedemdziesiąt. W porównaniu z weekendowymi cenami pojedynczych zejść - kanada!:cool: :)

                  Nie no, takie są ceny w różnych bazach. Nie wykupię karnetu - przecież powinnam zanurkowac w różnych miejscach. Biorąc pod uwagę, że mój wyjazd na weekend do Omży to koszt 300 zł za samą benzynę, to czeka mnie plajta nad plajtami. :DDD Dobrze, że mam te kilkanaście kartonów ubrań. :D I maluję tylko rzęsy. :D

                  > W przyszłym sezonie, po "przenurkowanej" jesieni i wiośnie oraz zimie spędzonej w basenie wcale nie będziesz gorszym kandydatem na płetwonurka wrakowego. Wraki są najbardziej zdradliwym środowiskiem, z jakim można się spotkać w nurkowaniu amatorskim. Naprawdę nie zaszkodzi ci więcej doświadczenia, zanim zaczniesz.

                  Wiem, wiem, przesadzam. Ale jestem taka napalona na te wraki, że nie jesteś w stanie sobie tego wyobrazic. A "ć" nabędę zapewne z kolejnym komputerem. W pakiecie. :D


                  > A ostatnim wynalazkiem radzieckiej nauki, którego jednak nie udało się już wdrożyć z powodu zapaści Sojuza, była woda w proszku. Aby uzyskać normalną wodę, wystarczyło rozpuścić... :D

                  Nie nie, ostatnim szokiem w kręgach naukowych było to, że rosyjscy naukowcy dowiedli, iż bułgarscy genetycy skrzyżowali palce. :D
                  • niski.oktan Re: 3 w 1 18.05.10, 02:04
                    > No i widzisz, oktanu, co to się z człowiekiem dzieje, gdy rzuci alko? :D

                    Tylko się nie rozpij z radości, że bliżej i bez żebrania o wizę. :D
                    Ale wody wyjątkowo wredne - prądy pływy dzikie węże. Skądś te wszystkie wraki się wzięły... :|

                    > Nie o bazę chodzi, lecz o klub. :D

                    Baza jako klub. W sezonie to tożsame pojęcia.
                    Rzeczywiście ta trzeźwość ci nie służy... :D

                    > Prawda, że to co napisałam jest w miarę logiczne? O ile oczywiście będzie mi się dobrze nurkowało. Bo jeśli nie, to nie będę bawiła się w kamikadze na siłę. :-)

                    Logiczne, o ile będzie się dobrze nurkowało? Ale co to znaczy - o ile się nadasz? Czy przeniesiesz się gdzie indziej, jeśli ci się nie spodoba?
                    Logiczne inaczej... :D

                    > Nie no, takie są ceny w różnych bazach. Nie wykupię karnetu - przecież powinnam zanurkowac w różnych miejscach.

                    Świeżo po kursie to chyba nie powinnaś sama się szlajać po nieznajomych melinach. :/
                    • thank_you Re: 3 w 1 18.05.10, 02:28
                      > Tylko się nie rozpij z radości, że bliżej i bez żebrania o wizę. :D

                      Oktanu, ale ja naprawdę rzuciłam alko. Na razie nie wiem na ile zapału mi starczy. Albo zdrowia. :D

                      > Ale wody wyjątkowo wredne - prądy pływy dzikie węże. Skądś te wszystkie wraki się wzięły... :|

                      A one nie są przypadkiem w czasie II WŚ zatopione? Bo mnie głównie o takie się rozchodzi... :-)

                      > Baza jako klub. W sezonie to tożsame pojęcia.

                      Ale ja jeszcze w tym nie siedzę... No i muszę Ci powiedziec, że w klubie jest wyjątkowo piękny nurek. :DDD A jak zbudowany...o matko bosko i corko, pierwszy raz w życiu zwróciłam na to uwagę. :D

                      > Rzeczywiście ta trzeźwość ci nie służy... :D

                      A tak szczerze - to co mi służy? :DDD

                      > Logiczne, o ile będzie się dobrze nurkowało? Ale co to znaczy - o ile się nadasz? Czy przeniesiesz się gdzie indziej, jeśli ci się nie spodoba?

                      To pierwsze, oczywiście. Nie mogę stwarzac zagrożenia dla siebie i otoczenia.

                      > Świeżo po kursie to chyba nie powinnaś sama się szlajać po nieznajomych melinach. :/

                      Nie no, jaka sama. Batorego nurkuje w Krakowie, Bydgoszczy itp. Poproszę ich o namiary na solidnych instruktorów i będzie dobrze. Przecież gdzieś muszę się nauczyc...A nie chcę w jednym akwenie.
                      • niski.oktan Re: 3 w 1 18.05.10, 03:08
                        > Oktanu, ale ja naprawdę rzuciłam alko.

                        Oj dobra, wielkie mi mecyje - raz w tę czy we w tę. :D

                        > A one nie są przypadkiem w czasie II WŚ zatopione?

                        Ano różnie, od dwóch tysięcy lat statki i okręty mają takie hooby, że się wokół Brytanii topią. A to Armada jakaś, albo co...

                        > No i muszę Ci powiedziec, że w klubie jest wyjątkowo piękny nurek.

                        I tu się mylisz - wcale nie musisz, zasadniczo. :D

                        > pierwszy raz w życiu zwróciłam na to uwagę.

                        A bo to ktoś cię ze sztuk rozlicza? Pierwszy, nie pierwszy - lipiec coraz bliżej... :D

                        > Nie mogę stwarzac zagrożenia dla siebie i otoczenia.

                        Bez przesady. Ja aż taki surowy nie jestem - inaczej musiałbym wymagać od ciebie nieistnienia. :D
                        • thank_you Re: 3 w 1 18.05.10, 03:22
                          > Oj dobra, wielkie mi mecyje - raz w tę czy we w tę. :D

                          Tym razem przynajmniej powód rozsądny. :D


                          > Ano różnie, od dwóch tysięcy lat statki i okręty mają takie hooby, że się wokół Brytanii topią. A to Armada jakaś, albo co...

                          No dobrze, ale mnie interesują wraki z działań w czasie II WŚ. :-) One tak samoistnie nie tonęły. Chyba. :-)

                          > I tu się mylisz - wcale nie musisz, zasadniczo. :D

                          Komuś muszę, nie? :D

                          > Pierwszy, nie pierwszy - lipiec coraz bliżej... :D

                          No tak, ten lipiec to jakoś wyjątkowo pechowy dla mnie. A raczej końcówka czerwca. Dobrze, że zimą wszystko wraca do normy. O ile w moim przypadku można o jakichś normach mówic. :D

                          > Bez przesady. Ja aż taki surowy nie jestem - inaczej musiałbym wymagać od ciebie nieistnienia. :D

                          A Ty wiesz, że zdarzało mi się osiągac taki stan? :D




                        • thank_you Kolejna lekcja 18.05.10, 22:49
                          Mimo temperatury, kaszlu i powiększonych węzłów chłonnych poszłam na basen. Mieliśmy nowego instruktora, bo stary poleciał do Egiptu. Pochwalił mój sprzęt. :DDD

                          Cwiczyliśmy dzisiaj asekurację partnera, oddychanie i zalewanie fajki pod wodą w trakcie płynięcia bez maski, to samo, tyle że z partnerem pod pachą - oddychanie z jednej fajki bez maski, zalewanie i przedmuchiwanie maski bez fajki w ustach. Wszystko wychodziło mi doskonale. Młody ciągle się zatrzymywał, krztusił, bał się, że utopi. A mnie to zwisało - przecież wiem, że nawet z 10 metrów się wynurzę. No i dlatego chwalę sobie moje przygotowanie teoretyczne - w ogóle nie boję się tego nurkowania, jestem opanowana pod wodą - na pcozątek chyba wystarczy, co? :-) Za tydzień pływamy w całym sprzęcie - już nie mogę się doczekac.

                          Aaa, no i instruktor powiedział, że płetwowanie wychodzi mi już całkiem nieźle, ale jeśli chcę, to mogę sobie pochodzic na "Warszawiankę" i popływac - w końcu nurek-kobieta powinien zadawac szyku. :D
                          • niski.oktan Re: Kolejna lekcja 19.05.10, 00:51
                            > Pochwalił mój sprzęt.

                            Jaki sprzęt? Ten, od którego zaczęłaś wątek? A to nie ten gościu pomagał ci wybierać? :D

                            > Wszystko wychodziło mi doskonale. Młody ciągle się zatrzymywał, krztusił, bał się, że utopi.

                            Ale wy się tam nie zmieniacie? Wszystko ćwiczycie w stałych parach? =O

                            A ten cały młody, o ile się nie ogarnie, może być przykładem pacjenta, który się nie nadaje. Widziałem paru takich zawodników, którzy nawet i zaliczali normy na P1, ale z obłędem w oczach. I byli eliminowani, stanowczo doradzano im poszukanie innego hobby.
                            Ale czasy były przedkomercyjne, kluby żyły z państwowych dotacji i jeżeli nawet konkurowały ze sobą, to tylko ambicjonalnie. W takich warunkach instruktorzy mogli sobie pozwolić na pełną szczerość.

                            > No i dlatego chwalę sobie moje przygotowanie teoretyczne

                            Ja też je chwalę i popieram twoją pasję poznawczą. :cool: Myślisz, że po co powtarzam przy każdej okazji, że zawsze lepiej jest wiedzieć więcej niż mniej? :)

                            > Aaa, no i instruktor powiedział, że płetwowanie wychodzi mi już całkiem nieźle,

                            Ale nie rezygnujesz z kaloszy? Polecam zakup choćby dla samej przyjemności kaloszowania, te parę stopni zmiany w ułożeniu stawu skokowego naprawdę robi różnicę. A jak ktoś się jeszcze w butach wcześniej wymordował, to już całkiem w ogóle będzie kól. :cool: :)
                            A w lecie to płytkie i niezbyt długie nurkowania w otwartej wodzie też można obgonić kaloszami. :)
                            • thank_you Re: Kolejna lekcja 19.05.10, 04:22
                              > Jaki sprzęt? Ten, od którego zaczęłaś wątek? A to nie ten gościu pomagał ci wybierać? :D

                              Nie, to nie on. W wybór sprzętu zaangażował się inny instruktor, sprzedawca-nurek i inni nurkowie. :D Ale zarówno poprzedni jak i aktualny instruktor byli zdziwieni profesjonalnym wyborem. :D

                              > Ale wy się tam nie zmieniacie? Wszystko ćwiczycie w stałych parach? =O

                              Yhy.

                              > A ten cały młody, o ile się nie ogarnie, może być przykładem pacjenta, który się nie nadaje.

                              Młody jest chyba trochę zahukany przez ojca. Ba! Starszy chciał wejśc z nami do basenu, ale go pogonili. Dziwny przypadek. ;/ Dzieciak jest bardzo rozkojarzony i myśli raczej o swojej dupie - jeśli ktoś w naszej parze kogoś asekurował, to byłam to ja. A może za bardzo przejmuje się swoją rolą? I nie chcę, aby komuś krzywda się stała?

                              > W takich warunkach instruktorzy mogli sobie pozwolić na pełną szczerość.

                              Póki co Ci moi dwa instruktorzy nie mają do mnie większych zarzutów. Ale młodemu powtarzają - skup się. Starają się raczej zachęcic do pracy niż podcinac skrzydła...


                              > Ja też je chwalę i popieram twoją pasję poznawczą. :cool: Myślisz, że po co powtarzam przy każdej okazji, że zawsze lepiej jest wiedzieć więcej niż mniej? :)

                              Znajdź mi jakąś nową książkę o nurkowaniu. :-))) Oktanu, w wolnych chwilach odpowiadam sobie na pytania egzaminacyjne. :DDD

                              > Ale nie rezygnujesz z kaloszy? Polecam zakup choćby dla samej przyjemności kaloszowania, te parę stopni zmiany w ułożeniu stawu skokowego naprawdę robi różnicę. A jak ktoś się jeszcze w butach wcześniej wymordował, to już całkiem w ogóle będzie kól. :cool: :)

                              Kupię kalosze, kupię. Póki co kupiłam dzisiaj takie do biegania po mieście. :D Jutro zainwestuję w kule, a kalosze to pewnie w przyszłym tygodniu.

                              No i mój wyjazd do Zakopanego stanął pod znakiem zapytania - toż tam dzisiaj 20 ceem śniegu spadło. Chciałam polatac po górach, a nie po Krupówkach. To moja (przed)ostatnia szansa w tym roku...
                              • thank_you Re: Kolejna lekcja 27.05.10, 22:16
                                Oktanu, nastąpiła zmiana planów. Tylko nie krzycz na mnie. :-) Robię kurs ze szkołą na Batorego. Uznaliśmy, że tak będzie lepiej - 5 dni ciągiem, będzie sporo osób z Warszawy. Jeśli będę miała czas, to zostanę tam na weekend i odbędę nurkowania stażowe. A jeśli czasu będzie jeszcze więcej i uporam się z robotą, to czmychnę na safari nurkowe. Już nie spinam się na P2, bo podobno lepiej opływac się w międzyczasie (czyżbyś o tym wcześniej wspominał...? ), a wtedy druga gwiazdka przychodzi z łatwością i nie będę ostatnia w grupie. Teraz już wiem, że P2 chcę zrobic w morzu - prądy, prądy i jeszcze raz prądy. Może już na jesieni...?
                                Dostałam również pakiet nurkowań - w cenie biletu wstępu na basen. Przez czerwiec będę chodziła do grupy zaawansowanej i tam się podszkolę. A potem Mazury. :-) Tego planu już nie zmienię. :-)

                                A co do samego nurkowania - mimo iż na razie tylko w basenie - uczucie nieważkości jest boskie. :-) Na początku miałam problem z jacketem, bo zniecierpliwiona brakiem reakcji dopompowałam jeszcze bardziej - postawiło mnie w pionie i wyrzuciło na powierzchnię. Z 2 metrów. :D Potem się dowiedziałam, że kamizelka działa z opóźnionym zapłonem i obsługiwałam ją bez zarzutu. Ale problem uszu jest i to niestety spory - przy schodzeniu na 5 metrów w lewej łapce był inflator, w prawej nos. No i mały sukces - mój instruktor zakończył lekcję z taką samą ilością powietrza, co ja. A np. małolat miał o 50 atmosfer mniej niż my. :-) Poza tym czuję się jak rybka w wodzie. To jest to. :-)

                                Przyszedł również czas na zakup kolejnego elementu. Pianka. A jeśli uda mi się pojechac na safari - to wtedy druga, cieńsza. Nie będę pływała w wypożyczonej wedle zasady, że nurkowie dzielą się na tych, którzy sikają w pianki i tych, którzy się do tego nie przyznają. :-) Podobno suchy skafander powoduje rewizję swoich przyzwyczajeń, ale na to przyjdzie czas. :-)

                                No i trzeba zacząc zarabiac, bo ten sprzęt jest cholernie drogi, a i bilety lotnicze do najtańszych nie należą. :-(
                                • thank_you Re: Kolejna lekcja 02.06.10, 14:00
                                  Oktanu, no gdzieś Ty? Mam śpiewac? Musiałabym kasetę od Twojego kolegi pożyczyc... :-)

                                  Może kiedyś wrócisz i przeczytasz...

                                  Jak już pisałam wcześniej - chodzę na kurs dla zaawansowanych. Ci ludzie mają już P1 i na basen chodzą cały rok. I wczoraj do nich doszłam. Mówię do instruktora, że ja się nie nadaję, bo nie umiem scyzoryka robic. Więc on kazał zrobic tamtym x basenów w jednej płetwie, a mnie zabrał tam, gdzie basen ma 5 metrów. Mówi - pokaż jak robisz. Pokazałam. I co się okazało? Że umiem robic scyzoryk...tyle że nie w wodzie o głębokości 1,6. :D Scyzorunio wychodzi mi pierwsza klasa. :D Kazał przepłynąc kilka basenów i pokazac, jak radzę sobie w płetwach. Tyż podobno świetnie. :D
                                  Więc zabrał mnie do grupy i kazał robic to, co oni. I co, i co? :D Bez najmniejszego problemu wykonywałam różne cwiczenia... Mieliśmy przyczepione dwie obreczę na 5 metrach - na dwóch torach. Trzeba było zrobic scyzoryk, przepłynąc przez obręcz, nawrót i sru w drugą obręcz. Wykonywałam to bez najmniejszego problemu. Pływanie bez jednej płetwy, scyzoryk bez płetw, zrzucanie płetwy przy obręczy, następnie powrór bez płetwy - znowu scyzoryk, przepłynięcie przez obręcz i wybranie swojej płetwy. :-) Przeżyłam nawet sytuację awaryjną - tzn. pasek od płetwy zaczepił się o obręcz i w ciągu jednej sekundy przez głowę przeleciało mi milion myśli "K...Zabraknie mi powietrza, mam tylko rurkę i kończy mi się powietrze, muszę szarpac, szarpac, szarpac żeby się wydostac". I po tej sekundzie oprzytomnienie: "Gópia babo, masz tyle powietrza, że dałabyś radę zanurkowac jeszcze raz i spędzic pod wodą 3 razy więcej czasu - odwróc się i spokojnie odczep płetwę". Tak też zrobiłam. :-)
                                  W ogóle znajomi mówią mi, że już nie da się ze mną porozmawiac. Podobno cały czas nawijam o nurkowaniu. :D

                                  Oktanu, żebyś Ty wiedział, jaką frajdę sprawia mi taplanie w tej wodzie, ech. :-))))))))
                                  Producentka hormonu szczęścia :-)
                                  • niski.oktan No dobra, no... Jestem. :| 07.06.10, 09:47
                                    Ale co ja mam komentować tutej - już jesteś mądrzejsza ode mnie. :)
                                    • thank_you Re: No dobra, no... Jestem. :| 07.06.10, 14:11
                                      Mógłbyś skomentowac mój wybór. :D A tak w ogóle to ząb mi pękł...i muszę iśc do dentysty. Jak tak dalej pójdzie, to wymienię sobie całą szufladę. :D
                                      • zloty.strzal Re: No dobra, no... Jestem. :| 07.06.10, 16:07
                                        Jak to zrobiłaś? Piwo zębem otwierałaś czy co? :)
                                        • thank_you Re: No dobra, no... Jestem. :| 07.06.10, 16:13
                                          Podczas nurkowania. Z mojej dolnej siódemki został tylko korzeń i kawałek ścianki zewnętrznej. I tak się teraz zastanawiam - pewnie wyrwą mi te resztki i co wtedy? Ja już nie mam kilku zębów - sadysta wyrwał mi 3 czy tam 4 zdrowe (już nie pamiętam i przerwy po nich nie ma), a na miejsce tego reszta zębów się nie zejdzie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka