puszysta_gimnazjalistka
26.11.08, 12:16
Od kilku dni czytam o tym, słucham dyskusji w radiu i telewizji i zastanawiam
się.
Z jednej strony jest we mnie zwykła ludzka ciekawość tego jak wyglądały tamte
wydarzenia, z drugiej jednak mam nieodparte wrażenie, że jest w tym coś z
narodowego masochizmu. Zdobycie ostatecznego rozwiązania jest wątpliwe, ale
nawet jeżeli takie nastąpi co można zrobić z nabytą wiedzą, poza drobną
korektą podręczników do historii? Z pragmatycznego punktu widzenia jest to
całkowicie bezcelowe, jeżeli zdobędziemy dowody na to, że został zamordowany,
to co z tego wynika, rzucimy się na Londyn lub Moskwę? Będziemy mieli same
problemy. Trochę przypomina mi to sytuację gdy dwoje ludzi się rozchodzi i na
odchodne jedno pyta drugie czy bzykało się na boku w trakcie ich związku,
masochizm nic więcej przecież z tego nie wynika, a już na pewno nic dobrego.
Posłużę się filmowym cytatem: "I want the truth! - You can't handle the truth"?