funny_game
30.11.08, 23:22
na Aptekę, a ściślej na Kodyma chyba.
Lukam jednym okiem kłazi-dokument o koncercie Apteki i Aptece. Prawie
bałwochwalczo-płaszczący się.
Nie zliczę koncertów Apteki, na których byłam, ale to co pokazali ostatnio w
Mózgu to było jedno wielkie gie. Fakt, że ludzi było niewielu, ale co z tego.
Sabot przypałętał się z Czech i dla podobnej garstki dał takiego kopa, że po
blokersku: SZACUNEK. A ci, pindole, olali sprawę. Grali z łaski i z fochem i
ledwo ledwo. Bo nie było tłumów mogących się wqrwić szerokim echem, nie było
TV. Zupełnie inaczej grali na np. Heinekenie. No normalnie teraz myslę, że sie
pucowali pod krytyke i kasę.
A ostatnia płyta to typowe żarcie własnego mikrego ogonka, beznadzieja.
Od dziś mieszam ich z błotem, bez litości i sentymentów.