Dodaj do ulubionych

z zapiskow geniusza

25.01.09, 14:53
Figielek

Raz się komar z komarem przekomarzać zaczął,
Mówiąc, że widział raki, co się winkiem raczą.
Cietrzew się zacietrzewił, słysząc takie słowa,
Sęp zasępił się strasznie, osowiała sowa,
Kura dała drapaka, że aż się kurzyło,
Zając zajęczał smętnie, kurczę się skurczyło.
Kozioł fiknął koziołka, słoń się cały słaniał,
Baran się rozindyczył, a indyk zbaraniał.


/J. Tuwim/
Obserwuj wątek
    • nexstartelescope Re: z zapiskow geniusza 25.01.09, 16:13
      Genialne to jest to. Psychodeliczne i hipnotyzujące, tylko trzeba
      odpowiednio intonować. Jak opiekowałam się jednym gówniarzem i mu to
      czytałam, to siedział jak zaczarowany z otwarta gębą i analizował
      (miał wtedy z 1.5 roku) ;)

      Stoi na stacji lokomotywa,
      Ciężka, ogromna i pot z niej spływa -
      Tłusta oliwa.
      Stoi i sapie, dyszy i dmucha,
      Żar z rozgrzanego jej brzucha bucha:
      Buch - jak gorąco!
      Uch - jak gorąco!
      Puff - jak gorąco!
      Uff - jak gorąco!
      Już ledwo sapie, już ledwo zipie,
      A jeszcze palacz węgiel w nią sypie.
      Wagony do niej podoczepiali
      Wielkie i ciężkie, z żelaza, stali,
      I pełno ludzi w każdym wagonie,
      A w jednym krowy, a w drugim konie,
      A w trzecim siedzą same grubasy,
      Siedzą i jedzą tłuste kiełbasy.
      A czwarty wagon pełen bananów,
      A w piątym stoi sześć fortepianów,
      W szóstym armata, o! jaka wielka!
      Pod każdym kołem żelazna belka!
      W siódmym dębowe stoły i szafy,
      W ósmym słoń, niedźwiedź i dwie żyrafy,
      W dziewiątym - same tuczone świnie,
      W dziesiątym - kufry, paki i skrzynie,
      A tych wagonów jest ze czterdzieści,
      Sam nie wiem, co się w nich jeszcze mieści.

      Lecz choćby przyszło tysiąc atletów
      I każdy zjadłby tysiąc kotletów,
      I każdy nie wiem jak się natężał,
      To nie udźwigną - taki to ciężar!

      Nagle - gwizd!
      Nagle - świst!
      Para - buch!
      Koła - w ruch!

      Najpierw
      powoli
      jak żółw
      ociężale
      Ruszyła
      maszyna
      po szynach
      ospale.
      Szarpnęła wagony i ciągnie z mozołem,
      I kręci się, kręci się koło za kołem,
      I biegu przyspiesza, i gna coraz prędzej,
      I dudni, i stuka, łomoce i pędzi.

      A dokąd? A dokąd? A dokąd? Na wprost!
      Po torze, po torze, po torze, przez most,
      Przez góry, przez tunel, przez pola, przez las
      I spieszy się, spieszy, by zdążyć na czas,
      Do taktu turkoce i puka, i stuka to:
      Tak to to, tak to to, tak to to, tak to to,
      Gładko tak, lekko tak toczy się w dal,
      Jak gdyby to była piłeczka, nie stal,
      Nie ciężka maszyna zziajana, zdyszana,
      Lecz raszka, igraszka, zabawka blaszana.

      A skądże to, jakże to, czemu tak gna?
      A co to to, co to to, kto to tak pcha?
      Że pędzi, że wali, że bucha, buch-buch?
      To para gorąca wprawiła to w ruch,
      To para, co z kotła rurami do tłoków,
      A tłoki kołami ruszają z dwóch boków
      I gnają, i pchają, i pociąg się toczy,
      Bo para te tłoki wciąż tłoczy i tłoczy,,
      I koła turkocą, i puka, i stuka to:
      Tak to to, tak to to, tak to to, tak to to!...
      • pollyannadorosla Re: z zapiskow geniusza 25.01.09, 17:28
        oba są rewelacyjne, i Ptasie Radio, Ptasie świetnie czytała Irena Kwiatkowska
        • gapuchna Re: z zapiskow geniusza 25.01.09, 17:40
          A pani Słowikowa? - przeciez to perełka :)
    • thank_you Re: z zapiskow geniusza 25.01.09, 19:18
      Kocham, uwielbiam :-)
    • llatarnik Re: z zapiskow geniusza 25.01.09, 20:05
      Absztyfikanci grubej Berty
      I katowickie węglokopy,
      I borysławskie naftowierty,
      I lodzermensche, grube chłopy,
      Warszawskie bubki, żygolaki
      Z szajką wytwornych pind na kupę,
      Rębajły, franty, zabijaki,
      Całujcie mnie wszyscy w dupę.

      Izraeliccy doktorkowie,
      Widnia, żydowskiej Mekki, flance,
      Co w Bochni, Stryju i Krakowie
      Szerzycie kulturalną francę!
      Którzy chlipiecie z "Naje Fraje"
      Swą intelektualną zupę,
      Mądrale, oczytane faje,
      Całujcie mnie wszyscy w dupę.

      Item aryjskie rzeczoznawcę,
      Wypierdy germańskiego ducha
      (Gdy swoją krew i waszą sprawdzę,
      Wierzcie mi, jedna będzie jucha),
      Karne pętaki i szturmowcy,
      Zuchy z Makabi czy Owupe
      I rekordziści i sportowcy,
      Całujcie mnie wszyscy w dupę.

      Socjały nudne i ponure,
      Pedeki, neokatoliki,
      Podskakiewicze pod kulturę.
      Czciciele radia i fizyki,
      Uczone małpy, ścisłowiedy,
      Co oglądacie świat przez lupę
      I wszystko wiecie: co, jak, kiedy,
      Całujcie mnie wszyscy w dupę.

      Item ów belfer szkoły żeńskiej,
      Co dużo chciałby, a nie może,
      Item profesor Cy... wileński
      (Pan już wie za co, profesorze!)
      I ty za młodu niedorżnięta
      Megiero, co masz taki tupet
      Że szczujesz na mnie swe szczenięta,
      Całujcie mnie wszyscy w dupę.

      Item Syjontki palestyńskie,
      Haluce, co lejecie tkliwe
      Starozakonne łzy kretyńskie,
      Że "szumią jodły w Tel-Avivie".
      I wszechsłowiańscy marzyciele,
      Zebrani w malowniczą trupę
      Z byle mistycznym kpem na czele,
      Całujcie mnie wszyscy w dupę.

      I ty, fortuny skurwysynu,
      Gówniarzu uperfumowany,
      Co splendor oraz spleen Londynu
      Nosisz na gębie zakazanej,
      I ty, co mieszkasz dziś w pałacu
      A srać chodziłeś pod chałupę,
      Ty, wypasiony na Ikacu,
      Całujcie mnie wszyscy w dupę.

      Item ględziarze i bajdury,
      Ciągnący z nieba grubą rentę,
      O, łapiduchy Jasnej Góry,
      Z Góry Kalwarii parchy święte,
      I ty, księżuniu, co kutasa
      Zawiązanego masz na supeł,
      Żeby ci czasem nie pohasał,
      Całujcie mnie wszyscy w dupę.

      I wy, o których zapomniałem
      Lub pominąłem was przez litość,
      Albo dlatego, że się bałem,
      Albo, że taka was obfitość.
      I ty, cenzorze, co za wiersz ten
      Zapewne skarzesz mnie na ciupę,
      Iżem się stał świntuchów hersztem,
      Całujcie mnie wszyscy w dupę!...

      /J. Tuwim/
      • nexstartelescope Re: z zapiskow geniusza 25.01.09, 20:16
        Do prostego człowieka
        Gdy znów do murów klajstrem świeżym
        Przylepiać zaczną obwieszczenia,
        Gdy "do ludności", "do żołnierzy"
        Na alarm czarny druk uderzy
        I byle drab, i byle szczeniak
        W odwieczne kłamstwo ich uwierzy,
        Że trzeba iść i z armat walić,
        Mordować, grabić, truć i palić;
        Gdy zaczną na tysięczną modłę
        Ojczyznę szarpać deklinacją
        I łudzić kolorowym godłem,
        I judzić "historyczną racją",
        O piędzi, chwale i rubieży,
        O ojcach, dziadach i sztandarach,
        O bohaterach i ofiarach;
        Gdy wyjdzie biskup, pastor, rabin
        Pobłogosławić twój karabin,
        Bo mu sam Pan Bóg szepnął z nieba,
        Że za ojczyznę - bić się trzeba;
        Kiedy rozścierwi się, rozchami
        Wrzask liter pierwszych stron dzienników,
        A stado dzikich bab - kwiatami
        Obrzucać zacznie "żołnierzyków". -

        - O, przyjacielu nieuczony,
        Mój bliźni z tej czy innej ziemi!
        Wiedz, że na trwogę biją w dzwony
        Króle z panami brzuchatemi;
        Wiedz, że to bujda, granda zwykła,
        Gdy ci wołają: "Broń na ramię!",
        Że im gdzieś nafta z ziemi sikła
        I obrodziła dolarami;
        Że coś im w bankach nie sztymuje,
        Że gdzieś zwęszyli kasy pełne
        Lub upatrzyły tłuste szuje
        Cło jakieś grubsze na bawełnę.
        Rżnij karabinem w bruk ulicy!
        Twoja jest krew, a ich jest nafta!
        I od stolicy do stolicy
        Zawołaj broniąc swej krwawicy:
        "Bujać - to my, panowie szlachta!"
    • funny_game Re: z zapiskow geniusza 25.01.09, 20:19
      Fantastyczna igraszka słowna.
      Tuwim ją na pewno na kacu napisał :)
    • razzmatazzy Re: z zapiskow geniusza 25.01.09, 20:54
      Fajowy Tuwim jest :)


      Skakanka

      "Żeby kózka nie skakała,
      Toby nóżki nie złamała".
      Prawda!

      Ale gdyby nie skakała,
      Toby smutne życie miała.
      Prawda?

      Bo figlować - bardzo miło,
      A bez tego - toby było
      Nudno...

      Chociaż teraz musi płakać,
      Potem będzie znowu skakać!
      Trudno!

      Więc gdy cię dorośli straszą,
      Że tak będzie, jak z tą naszą
      Kozą,
      Najpierw grzecznie ich wysłuchaj,
      Potem powiedz im do ucha
      Prozą:

      "A ja znam może dwadzieścia innych kózek, co od rana do wieczora skakały i
      zdrowe są, i wesołe, i nic im się nie stało, i dalej skaczą! Grunt, żeby się nie
      bać! Tak skakać, żeby się nic nie stało! Bo inaczej, co by za życie było?
      Prawda?" I skacz, ile ci się podoba. Niech dorośli zobaczą, jak się to robi!
    • 2szarozielone Re: z zapiskow geniusza 25.01.09, 21:01
      Z bukietem niezapominajek
      Piotr bryczka jechał nocną porą,
      A że odciski miał na piętach
      W domu nacierał je kamforą

      -O, czytelniku! Gdy z tej bajki
      Usuniesz niezapominajki,
      Zostanie jednak sensu sporo:
      Gdy odcisk będziesz miał na nodze
      I gdy Ci ból dokuczy srodze,
      To lecz się, jak nasz Piotr, kamforą.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka