stary.prochazka
15.02.05, 19:39
a jak chodził po korytarzu to zawsze mi się zdawało, że to taki spokojny
starszy pan
serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,2552524.html
Po co wydaje się "Mein Kampf"
Małgorzata Matuszewska, Wrocław 14-02-2005, ostatnia aktualizacja 14-02-2005 20:40
We wrocławskich księgarniach można kupić "Mein Kampf" Adolfa Hitlera wydane
przez lokalnego wydawcę. Na początku lat 90., kiedy po raz pierwszy
wydrukowano w Polsce dzieło Hitlera, książka wywołała powszechne oburzenie
Na pomysł kolejnego wydania "Mein Kampf" wpadł profesor Bogdan Michalski,
specjalista od prawa prasowego i autorskiego z Uniwersytetu Warszawskiego,
znany z pomysłu sprzed lat na ograniczenie dziennikarzom prawa wykonywania
zawodu, a redaktorom naczelnym i wydawcom swobodnego zarządzania redakcją.
We wprowadzeniu do książki Hitlera Michalski pisze m.in.: „Znajomość tez »Mein
Kampf « pozwala zauważyć, iż nie są to nowe pomysły... będzie jej znajomość
także swego rodzaju szczepionką uodparniającą na pewne propagandowe zabiegi
wobec Polaków (...) zobowiązanych, jakby do popierania Niemiec, np. w sprawie
stałego miejsca w Radzie Bezpieczeństwa ONZ. W sytuacji opanowania przez
kapitał niemiecki bardziej znanej części prasy wydawanej w języku polskim
uważna lektura »Mein Kampf « pozwoli uodpornić się na pomysły propagandystów,
gdyż będzie znany ich rodowód. (...) Nie wolno zamykać oczu na pewne trwałe
stereotypy u naszego zachodniego sąsiada”.
Adolf Juzwenko, dyrektor Zakładu Narodowego im. Ossolińskich, jest
przeciwnikiem takich amatorskich wydań: - Jeśli widziałbym na półce
księgarskiej książkę tak kontrowersyjną, to tylko jako edycję źródła
historycznego z krytycznym opracowaniem historyka prezentującego całe tło
historyczne i opatrzoną stosownymi przypisami.
Michalski o "Mein Kampf" mówi: - Trzeba badać pewne zjawiska u źródeł. Nie
można mówić o czym i badać coś, czego się nie zna. O "Mein Kampf" wypowiadało
się wystarczająco dużo ludzi, którzy nigdy nie mieli tej książki w ręku. Co
prawda jest ona częścią chorej ludzkiej twórczości, ale nie można jej wymazać
z historii. Tak rozumując, Talmud też należałoby wziąć na indeks. A ja jestem
przeciwnikiem brania czegokolwiek na indeks. Niech czytelnik sam ją oceni.
- Co ma Talmud wspólnego z dziełem wodza Trzeciej Rzeszy?
- Talmud jest książką, która nienajlepiej traktuje inne narody niż żydowski -
odpowiada prof. Michalski. - Sporo jest w niej propagandy nierówności między
narodami - dodaje.
- To kłamstwo i absurd - oburza się Michael Schudrich, naczelny rabin Polski.
- Talmud, w przeciwieństwie do "Mein Kampf", nie propaguje nierówności między
narodami i nikogo nie namawia do zabijania.
- Zestawiając "Mein Kampf" z Talmudem, prof. Michalski równie dobrze mógłby
użyć, w miejsce Talmudu, Ewangelii - mówi ks. Adam Boniecki, redaktor naczelny
"Tygodnika Powszechnego". - To fatalny, prowokacyjny przykład.
Marek Skwierkowski, wrocławski wydawca "Mein Kampf": - Zaproponowałem
napisanie wstępu profesorowi, bo to on namówił mnie do wydania tej książki.
Przekonywał, że jest potrzebna studentom i ludziom, którzy interesują się
historią.
Skwierkowski wydrukował 3 tys. egzemplarzy "Mein Kampf".