Dodaj do ulubionych

Dlaczego dr.freud nienawidzi Wildsteina?

IP: *.chello.pl 08.05.07, 05:59
Bo ma z nim jakieś rachunki może? Takie sprzed lat?
Obserwuj wątek
    • dr.freud Z nienawiścią to przesada, ale on donosiciel jest 08.05.07, 23:25

      ten Wildstein i zły człowiek.
    • Gość: Lelekl Re: Dlaczego dr.freud nienawidzi Wildsteina? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.07, 06:33
      Moim zdaniem funkcjonowali razem, nawet podane jest w wielu żródłach gdzie,
      porównuje czyste i godne życie Bronka ze swoim życiem i wtedy ( nie dziwię się)
      dostaje ataków komplesu i niskiej (słusznie) samooceny co skutkuje agresją do
      Bronisława.
      • dr.freud czyste i godne życie Wildsteina! 09.05.07, 07:03
        ARRET Nr 646 R.G.: 6177/88 WILDSTEIN Bronisiaw C/ASSOCIATION KONTAKT

        To numer sprawy apelacyjnej, którą wniósł Bronisław Wildstein w 1988 r. do Cour
        d’Appel de Versailles (sądu apelacyjnego). Sprawa ta zaczęła się wcześniej w
        Boulogne-Billancourt przed conseil de prud’hommes – sądem pracy – z którego
        wyrokiem Wildstein się nie zgodził.
        Teraz, 17 lat później, Wildstein wniósł do sądu pozew o zniesławienie przeciwko
        Danielowi Olbrychskiemu. Chodzi o wypowiedź artysty podczas dyskusji
        telewizyjnej w czwartek, 3 lutego (Polsat). Oto jej fragment, według stenogramu:
        OLBRYCHSKI: – On [Wildstein] tego nie zrobił z pobudek obywatelskich czy
        szalenie patriotycznych, tylko żeby się wylansować w mediach, co jest częstym
        kompleksem wielu ludzi, którzy są mało wylansowani...
        LIS: – Bardzo niskie pobudki przypisuje pan człowiekowi, który akurat w walce o
        wolność i o prawdę w Polsce trochę czasu spędził...
        WILDSTEIN: – To insynuacja, proszę skończyć, co pan zaczął.
        OLBRYCHSKI: – Dlatego publicznie, przy pohukiwaniu tutaj części widowni,
        uniknąłem uściśnięcia ręki panu
        Wildsteinowi, ponieważ emigracja polityczno-zawodowa po stanie wojennym w
        Paryżu, po ‘86 wydaje mi się, wtedy był ten proces przeciwko Mirosławowi
        Chojeckiemu, z powodu pana donosów na Chojeckiego, że zatrudnia na czarno
        niektórych Polaków... Od tego czasu wielu ludzi na emigracji unikało kontaktów z
        panem. Rozumiem, że chciał się pan przypodobać władzom francuskim, bo wszyscy
        nie mieliśmy tam lekkiego życia, ale ten proces, gdyby go Mirek przegrał,
        rzuciłby go, łącznie z deportacją, w ramiona i okowy SB polskiego. Był pan
        świadkiem na tym procesie, wszyscy o tym w Paryżu wiedzieliśmy.
        LIS: – Czy pan, panie Danielu, zarzuca panu Wildsteinowi donosicielstwo, dobrze
        zrozumiałem?
        OLBRYCHSKI: – Tak bym to nazwał.
        WILDSTEIN: – Zastanawiam się, jak zareagować na tego typu kłamstwa (...).

        Kłamstwa?

        Konflikt między Wildsteinem a Chojeckim był w Paryżu tajemnicą poliszynela.
        Chojecki mówi dzisiaj bardzo dyplomatycznie: – Poróżniliśmy się na temat
        sytuacji politycznej w Polsce. Według Wildsteina, „Solidarność” to był już
        wówczas zamknięty rozdział. Ja uważałem inaczej. Nie chodzi tu tylko o
        emigracyjne swary. Miało to kapitalne znaczenie z punktu widzenia pomocy Zachodu
        dla „S”. Gdybyśmy na emigracji uznali, że „S” się skończyła, skończyłaby się
        pomoc dla podziemia, którego byliśmy przedłużeniem na Zachodzie. Tak
        dyplomatycznie to nie wyglądało, przynajmniej od czasu, kiedy znalazłam się na
        emigracji w Paryżu (lipiec 1986 r.) i zaczęłam pracować w piśmie „Kontakt” oraz
        w Wolnej Europie. Bronisław (Bronisiaw, jak pisali Francuzi) Wildstein był
        redaktorem naczelnym „Kontaktu”, a założycielem i prezesem Stowarzyszenia
        Kontakt ukonstytuowanego na początku stanu wojennego był Mirosław Chojecki.
        Stowarzyszenie nie tylko wydawało miesięcznik, lecz także produkowało filmy
        dokumentalne oraz popularną kronikę.
        „Kontakt” w ówczesnej PRL był rozprowadzany za darmo. Docierał jednak i do
        innych krajów, takich jak Niemcy, Stany Zjednoczone czy Australia – wszędzie,
        gdzie były skupiska Polaków marzących o wolnej Ojczyźnie i wiadomościach na
        temat tego, co się dzieje nad Wisłą. Z tamtejszych środowisk polonijnych płynęły
        pieniądze na działalność „Solidarności”, której przedłużeniem był paryski
        „Kontakt”. Odcięcie się pisma od „Solidarności”, jak chciał tego Wildstein,
        byłoby równoznaczne z zakończeniem jego wydawania, bo nie byłoby pieniędzy.
        Wildstein dostawał 5 tys. franków miesięcznie, niepodlegających opodatkowaniu,
        bo pracował na czarno. Jak my wszyscy, którzy wtedy nie zastanawialiśmy się nad
        tym, jaki jest status naszej pracy. Pracowaliśmy dla Polski. Takie to były
        czasy, jak powiedział Chojecki. Widać, jednak nie dla wszystkich, a przynajmniej
        nie dla Wildsteina. Widziałam to i czułam od razu, jak tylko zaczęliśmy razem
        pracować. Sama nie miałam z nim konfliktów, można powiedzieć, że z natury, która
        nakazuje mi ignorować ludzi aroganckich i pyszałkowatych. W moje teksty nie
        ingerował, ale ja przybyłam z kraju w glorii „gwiazdy podziemia”, poza tym
        prawdopodobnie uważał, że mu nie zagrażam.
        Jasne było, że Wildstein każdym sposobem chce się wyzwolić spod prezesury
        Chojeckiego i samemu być panem na włościach „Kontaktu”. Niebagatelną przeszkodą
        był jednak fakt, że to Chojecki zdobywał pieniądze, a nie Wildstein. W 1987 r.
        Wildstein zażądał, by Chojecki zatrudnił go na warunkach zgodnych z francuskim
        prawem pracy i obowiązującymi ubezpieczeniami. Wszyscy pozostali pracownicy
        wiedzieli, że „Kontaktowi” brakuje pieniędzy na zatrudnianie zgodne z
        obowiązującym we Francji prawem pracy. Nie był bowiem „przedsiębiorstwem
        wydawniczym” – jak dowodził Wildstein – ale stowarzyszeniem, finansowanym przez
        ludzi pomagających „Solidarności”. Wildstein doprowadził jednak do tego, że
        Chojecki podpisał z nim umowę o pracę w majestacie francuskich przepisów, ale
        tylko na czas określony, czyli na pół roku. Nie poprawiło to atmosfery, nawet
        mimo że Chojecki starał się nie wtrącać w kompetencje Wildsteina jako
        naczelnego. Zareagował jednak zdecydowanie, kiedy podczas łamania numeru – co
        zwykle robił sam – zauważył przeznaczoną do druku recenzję filmu dokumentalnego
        produkcji Stowarzyszenia Kontakt, w której ostro zarzucano mu antysemityzm. Było
        to uderzenie poniżej pasa. Film był li tylko dokumentem, bez żadnych
        naleciałości antysemickich. Konflikt nabrał ostrości i trudno było mówić o
        możliwości porozumienia się między prezesem stowarzyszenia a redaktorem
        naczelnym miesięcznika. Środowisko związane ze stowarzyszeniem podzieliło się.
        Niektórzy przestali Bronkowi podawać rękę. Inni chcieli, żeby złożyć podpis pod
        listem popierającym Wildsteina, czyli opowiedzieć się za nim przeciw Chojeckiemu.
        Wtedy właśnie upływał termin półrocznego kontraktu Wildsteina i Chojecki nie
        podpisał z nim dalszej umowy o pracę. Wildstein, zgodnie z prawem przysługującym
        każdemu legalnie zatrudnionemu, zaskarżył decyzję o nieprzedłużeniu mu umowy o
        pracę do conseil de prud’hommes. Sąd oddalił sprawę jako bezzasadną. Z decyzją
        tą Wildstein się nie zgodził i złożył odwołanie do Sądu Apelacyjnego w Wersalu.

        Czego zażądał Wildstein?

        Przede wszystkim zażądał uchylenia wcześniejszego wyroku sądu pracy (z
        22.01.1988 r.) oraz przedstawił następujące roszczenia finansowe wobec
        Stowarzyszenia Kontakt:
        – 305 tys. franków za stracone zarobki,
        – 50 tys. za płatne urlopy,
        – 30 tys. z tytułu wypowiedzenia,
        – 50 tys. odszkodowania za zwolnienie z pracy,
        – 10 tys. za nieprzestrzeganie obowiązującej procedury,
        – 240 tys. tytułem poniesionych szkód i odsetek za zwolnienie z pracy bez ważnej
        przyczyny. Dawało to pokaźną sumę 685 tys. franków. Sumę mogącą położyć każdą
        instytucję, nie mówiąc o stowarzyszeniu działającym wyłącznie dzięki ofiarności
        ludzi dobrej woli. Albo też... miało doprowadzić tę instytucję do przejścia w
        inne ręce, co było bardziej prawdopodobne niż wyegzekwowanie tak nierealnie
        wysokiej kwoty. O tym skarżący Wildstein dobrze wiedział. Chciał mieć „Kontakt”
        za wszelką cenę.
        Cour d’appel uznał jednak, iż podstawa zwolnienia Wildsteina była uzasadniona,
        ponieważ „zachowanie Wildsteina uniemożliwiało dobre wykonywanie pracy
        redakcyjnej”, jak napisano w uzasadnieniu wyroku. Chodziło o jego arogancję,
        niemożność porozumienia się z prezesem i kolegami oraz konfliktowy charakter.
        Sąd nie uznał też jego żądań finansowych. W orzeczeniu skazano Stowarzyszenie
        Kontakt na zapłacenie 5 tys. franków za nieprzestrzeganie procedur prawnych i
        1,5 tys. franków odprawy dla skarżącego oraz wypłacenie mu 18 tys. franków za
        niewykor
        • dr.freud Bardzo czyste i godne życie Wildsteina! 09.05.07, 07:05

          ... O tym skarżący Wildstein dobrze wiedział. Chciał mieć „Kontakt” za wszelką
          cenę.
          Cour d’appel uznał jednak, iż podstawa zwolnienia Wildsteina była uzasadniona,
          ponieważ „zachowanie Wildsteina uniemożliwiało dobre wykonywanie pracy
          redakcyjnej”, jak napisano w uzasadnieniu wyroku. Chodziło o jego arogancję,
          niemożność porozumienia się z prezesem i kolegami oraz konfliktowy charakter.
          Sąd nie uznał też jego żądań finansowych. W orzeczeniu skazano Stowarzyszenie
          Kontakt na zapłacenie 5 tys. franków za nieprzestrzeganie procedur prawnych i
          1,5 tys. franków odprawy dla skarżącego oraz wypłacenie mu 18 tys. franków za
          niewykorzystane urlopy. Kosztami sprawy obdzielono obie strony solidarnie po
          połowie.

          Powtórka z rozrywki

          Praktycznie wszyscy emigranci z lat 80. prędzej czy później wrócili do III RP i
          dalej próbują coś robić. Wildstein również „robi swoje”. Jego inteligentna i
          arogancka publicystyka jest podobna do tej z Paryża. Takie samo jest jego
          przekonanie o własnej nieomylności, której będzie dowodził wszystkimi możliwymi
          sposobami. A procesowanie się to wszak jedna z metod. Wygra, nie wygra, ale
          głośno będzie. A gdyby tak uzyskał to, czego będzie żądał od „Rzeczpospolitej”
          (a będzie żądał pieniędzy), to może i pismo założy, co mu się marzy. Ale do tego
          są potrzebne gigantyczne pieniądze, jak sam powiedział w jednym z wywiadów.
          Takich w sądzie w Wersalu nie dostał. A nuż dostanie teraz? Gra warta świeczki...

          Maria de Hernandez-Paluch.
          PRZEGLĄD TYGODNIOWY
        • Gość: Lelekl Re: czyste i godne życie Wildsteina! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.07, 07:20
          Wyciągasz te rzeczy z przeszłości jak UBek z szuflady czy szafy. S one
          powszechnie znane. To zdarta plyta. To, że WIldstein ma trudny chrakter to fakt
          tylko co to takiego znaczy. To, że się sądzi (sądził0 to też fakt ale takiego
          jego prawo. Tym bardzi dobrze to o nim swiadczy, że rozstrzygnięć szuka
          (szukał) w sądzie, bo to jest działanie z otwartą przyłbicą.
          • dr.freud Re: czyste i godne życie Wildsteina! 09.05.07, 13:16
            Gość portalu: Lelekl napisał(a):

            > Wyciągasz te rzeczy z przeszłości jak UBek z szuflady czy szafy.

            Jak UB-ek czyli jak Lelekl.
            Ne spodziwalwm sie takiej samokrytyki.

            I proszę, nie wciągaj mnie w Wasz spór z shitting truthem
            czy Maleszka to Ty czy On.
            Według mnie to wszystko jedno który z Was nim jest.
            I tak jestescie zakałami Polski, ale niestety nic na to nie poradze.
            Michnik i Wałeśa po to walczyli o wolnośc żeby takie zakały jak Wy,
            Wildstein, Ziemkiewicz, Lichocka tez mogły życ. ( choć moim zdaniem
            niepotrzebnie).

    • Gość: Lelekl Staszek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.07, 07:22
      Zwroc uwage ze jak pojawily sie wywiady z Wildsteinem, teraz przy okazji
      rocznicz morderstwa Pyjasa to i ilosc wpisow freuda na temat Bronka zwiekszyla
      sie. Nie jest to przypadek.
      • Gość: pendrive kolego Lelekl! oczywiście,że to nie jest przypadek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.07, 08:36
        słuszna jest twa uwaga, ale mógłbyś ją uogólnić
        Zwróć uwagę, że kiedykolwiek pojawiają się jakiekolwiek wywiady z kimkolwiek, to ilość wpisów internautów na temat takiej osoby gwałtownie wzrasta
        • Gość: Lelekl Re: kolego Lelekl! oczywiście,że to nie jest przy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.07, 13:53
          Tak ale wskazałem , że istotne jest kto w takiej sytuacji atakuje czyli kto i
          co go szczególnie boli. Freud na forum kraj oraz na innych nie wskutek wywiadu
          z Wildsteinem atakował ale w związku z rocznicą śmierci Pyjasa z rak morderców
          z SB
        • dr.freud Zostaw ich w spokuju ... 09.05.07, 17:09
          Gość portalu: pendrive napisał(a):

          Dzięki, ale prosiłbym Cię abyś nie zabierał głosu
          w wątkach Lelekla i kury56 i pozostałych oszczerców.

          Od jakiegoś czasu podszywają sie pod pracowników
          Wprost. Samo w sobie już to może być to karalne,
          ale oni na dodatek pomawiają i oskarżają mnie, że rzekomo
          jestem Maleszka i ze tym samym przyczyniłem się do śmierci Pyjasa.
          Sadzę że Wprost nie zostawi tego w spokoju, nie będzie spokojnie
          patrzył co pod jego szyldem te gnojki wyczyniają, i podejmie
          przeciwko tym gnojkom jakieś kroki, we własnym interesie.

          Lepiej dla Ciebie gdybyś nie był w to zamieszany. :-)

          pozdrawiam
          dr.freud
          • Gość: Antyświrom Re: Zostaw ich w spokuju ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.07, 17:51
            A takich tajemniczych , niewyraznych postaci śmierdzących siarką nie widujesz
            za tobą jak Cię cały czas obserwują? Przyszli już po Ciebie:-)
            Co za świr ! :-)))))))))))))))
            • dr.freud Re: Zostaw ich w spokuju ... 09.05.07, 18:41
              Gość portalu: Antyświrom napisał(a):

              > A takich tajemniczych , niewyraznych postaci śmierdzących siarką nie widujesz


              Jeżeli masz na mysli tego odoro48, to faktycznie
              zasmradzał to forum swoją obecnością, ale zdaje się
              został wycofany. Nie sprawdził się, tak jak kilkunastu
              przed nim.
    • Gość: KOles Re: Dlaczego dr.freud nienawidzi Wildsteina? IP: *.chello.pl 09.05.07, 09:32
      Ta drobiazgowa dokumentacja i wiedza Freuda o Bronku dowodzi, że to ktoś kto
      był blisko. Proszę państwa dr.freud to naprawdę Maleszka! Zdracja i donosiciel.
      Ktory kryje sie za psedonimem, bo nie ma odwagi (jak zwykle) stanąć twarzą w
      twarz. Szczur.
    • Gość: kaka Re: Dlaczego dr.freud nienawidzi Wildsteina? IP: *.aster.pl 09.05.07, 10:11
      ja też nie lubię Wildsteina, choć nigdy go na oczy nie oglądałem, ale oceniam
      po tym co pisze i co zrobił w TVP - tego co "zrobił" z programem w tvp nawet
      ignorant by nie potrafił- jemu udało się wszystko spieprzyć - to zarozumiały
      dupek i nic więcej.
    • Gość: Lelekl Dwa wpisy freuda . Odkrywa się jak dziecko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.07, 13:58
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=58691876&a=58692847
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=58516220&a=58518419
      Sa też niezwykle podobne wpisy pod innymi nickami . Widocznie nawet pod nickiem
      freud wstyczi się takie rzeczy pisać.
      • Gość: kura56 Re: Dwa wpisy freuda . Odkrywa się jak dziecko IP: 83.238.201.* 09.05.07, 15:02
        Pamiętejcie,ze to przez Maleszkę zakatowano Pyjasa. I ta gnida śmie nas jeszcze
        pouczać na forum co jest dobre, a co złe. Takiego wspólpracownika trzyma
        Michnik na etecie!
    • piotrgdansk8 Bo zdekonspirował jego tatkę? ;) 09.05.07, 15:57

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka