glare2
22.05.05, 11:24
Moj Maciuś ma 14,5 mies., poszedł do żłobka mając 9 mies i w ciągu tego czasu
chorował co chwile (5 antybiotyków w ciągu 3,5 mies) , czasami nie wytrzymał
nawet tygodnia w żłobku a potem 2-3 tg. siedzenia w domu, w marcu prawie nie
był, w kwietniu przebywał u babci, zaczął znowu w maju - był 1,5 tyg. i
zapalenie oskrzeli, zastrzyki. Zaczynam mieć wszystkiego dosyć, nie wiem co
robić, nie mamy niani z polecenia ani nikogo z rodziny w pobliżu, pracować
też trzeba ... Chodzimy do żłobka na Piastowskiej w Krakowie, jesteśmy z
niego ogólnie bardzo zadowoleni, dziecko świetnie od początku sie
zaaklimatyzowało, panie super, tylko (albo aż) te CHORÓBSKA nas dobijaja.
Miałam już rezygnować ze żłobka, ale mi niesamowicie szkoda. poza tym lekarze
pocieszaja, że potem bedzie lepiej. Ale jak widze dzieciątko co rusz kaszlące
i smarkające, z zapaleniem oskrzeli i już nie wiadomo jaki antybiotyk podać
aby zadziałał, to wymiekam ...
Może Wy mnie pocieszycie troche, że później bedzie lepiej ... bo z ust matek
brzmi to bardziej wiarygodnie dla mnie. Poza tym jak radziłyście sobie z tym?
dawałyście jakieś leki uodparniające? (jakie)
Pozdrawiam chorujących żłobkowiczów i tych którzy już są po wszystkim, zdrowi
i uodpornieni