Witam,
Dzisiaj nastapil nasz zlobkowy debiut

Nie bylo nawet tak zle, ale
zastanawiam sie nad pewnym problemem, moze ktoras z mam obecnych na forum
miala taka sytuacje i podpowie mi, jaki moze byc dalszy scenariusz.
Synek ma rok i 10 mcy i nadal uzywamy pieluch. Podczas wakacyjnego wyjazdu
probowalam wprowadzic chodzenie bez pieluchy, ale rezultat byl taki, ze
owszem, wolal "siku" ale juz w trakcie robienia. Czyli zmienialismy non stop
majteczki, a potem to juz nawet ich nie zakladalismy i ganial z gola pupa.
Oczywiscie w zlobku Panie zapowiedzialy, ze te pieluszki to nie bardzo... I
ze od poniedzialku synek bedzie chodzil bez. Czy ktos mial taka sytuacje, ze
z dnia na dzien pieluszkom mowiliscie "nie"? Ile to trwalo? Zdaje sobie
sprawe, ze bede musiala codziennie dostarczac do zlobka kilka par majtek i
spodenek pewnie tez, ale jakos tak mi... Nie byl to dla Waszych dzieci jakis
duzy stres? Nie dosc, ze nowe miejsce, nowi ludzie - to jeszcze nowa sytuacja
z zalatwianiem sie. A moze dziecko w tym wieku jest po prostu za male, zeby
powstrzymac swoje potrzeby fizjologiczne?
Sadzilam, ze bedzie to proces rozlozony na etapy, a nie tak z dnia na dzien.
I chyba z tego biora sie moje watpliwosci, czy synek nie bedzie czul sie z
tym zle.
Mialyscie takie doswiadczenia?