Dodaj do ulubionych

Żłobki-za czy przeciw?

14.04.07, 10:49
Synek ma 1,5 roczku.
Obserwuj wątek
    • b.bujak Re: Żłobki-za czy przeciw? 14.04.07, 11:04
      wszelkie za i przeciw znajdziesz na forum Żłobki:
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=646
      moj syn poszedl do żlobka w wieku 20 mies - uwielbia żłobek, świetnie się
      rozwinąl (doskonale mówi, wola kupe do nocnika, usamodzielnil się, świetnie
      radzi sobie w grupie rowiesnikow, spiewa, tańczy...)
      mimo chorób, ktorych żadne dziecko w zlobku nie uniknie - uwazam ze poslanie
      mojego syna do zlobka to swietna decyzja
    • podyanty Re: Żłobki-za czy przeciw? 14.04.07, 11:13
      To zalezy od dziecka i od zlobka. Czesto starsze dzieci trudniej sie adaptuja.
      Moja poszla do zloba majac 4,5 miesiaca. Bylo super. Dziecko szczesliwe, my zadowoleni.
      Wybralam zlobek 5' od mojej pracy, bo 2 razy dziennie wpadalam na karmienie (tutaj karmiace matki sa
      welcome).
      U nas wszystkie zlobki sa prywatne (musza miec akredytacje, tj spelnic dosc ostre warunki lokalowe,
      higieniczne i pedagogiczne), kosztuja od $280 za tydzien wzwyz (max 10h dziennie 8-18) a listy
      oczekujacych sa dluugie.
      • sarah_black38 Re: Żłobki-za czy przeciw? 14.04.07, 13:40
        Moja córka chodzi do żlobka od 10 m.ż. i jesteśmy zadowolone. Zimą trochę
        chorowała, to jednak jest nieuniknione w większym zbiorowisku dzieci. Dziś
        żłobek to nie tylko przechowalnia i wylęgarnia chorób. Moje dziecko chodzi to
        żłobka państwowego i tam dzieci ( starsze oczywiście ) tanczą , śpiewają,
        rysują i robią mnóstwo innych rzeczy. Po prostu się uczą.

        Kierowniczka żlobka wyjezdza np. na szkolenie do Szwecji, aby tam pznać metody
        pracy z dziećmi. W moim żłobku jest raz w miesiącu tzw. akademia rodzica, gdzie
        psycholog lub pedagog prowadzi zajęcia z rodzicami tzw. pedagogizację rodziców.
        Ania ma na miejscu rehabilitację, przychodzą badać dzieci różni lekarze.Dziecko
        jest odważniejsze, bardziej samodzielne. Zasypia bez bujania i siedzi na
        nocniku ( co nie zawsze chce robić w domu ).

        Generalnie plusy przewyższają minusy !

        A jeszcze dodam ,że żłobek ma fajną stronę internetową, co dziś to raczej norma
        niż wyjątek!
    • anik801 Re: Żłobki-za czy przeciw? 14.04.07, 14:09
      Moja siostra miała w żłobku praktyki i twierdzi,że po tym co widziała nigdy
      dziecka do żłobka nie odda!
      • m.nikla Re: Żłobki-za czy przeciw? 14.04.07, 16:20
        Mój synek ma niecałe 2 latka. Żłobek wpłynął super na jego rozwój, ale niesety
        jest jeden duży MINUS- Choroby...
        Ja wydaje na leki srednio tyle co na sam złobek...ale tak podobno jest przez 1
        rok...
    • sandra1301 Re: Żłobki-za czy przeciw? 14.04.07, 23:05
      a ja właśnie zapisałam Małgosię do żłobka. Pójdzie we wrześniu, kiedy będzie
      miała 2,5 roczku. Mam na względzie głównie jej rozwój i kontakt z dziećmi.
      Zresztą zobaczymy, jak będzie bardzo chorować to zrezygniujemy, mam w odwodzie
      babcię, która do tej pory się zajmuje, ale wolałabym jednak żłobek
    • gosia.sos Re: Żłobki-za czy przeciw? 14.04.07, 23:13
      A ja za pół roku stanę przed dylematem babcia czy żłobek i powiem szczerze, że
      mam wątpliwości do babci, że mi dziecko rozpuści smile - fajnie, że przeczytałam
      ten wątek - łatwiej mi będzie podjąć decyzję.
    • jusytka Re: Żłobki-za czy przeciw? 14.04.07, 23:22
      O ile jest jakikolwiek wybór absolutnie nie oddawaj maluszka do żłobka, bo
      zrobisz mu krzywdę. Wybacz za mocne słowa, ale studiowałam pedagogikę i byłam w
      żłobku na praktykach sad
      • sandra1301 jusytka 14.04.07, 23:40
        a jakieś konkrety? być może trafiłaś do złej placówki, nie wszystkie są takie.
        podaj konkretne uwagi co do pracy żłobków.
        • maniusza Re: jusytka 15.04.07, 22:53
          mój synek chodzi do żłobka od roku, miał wtedy niecałe 2 lata. ja mogę pisać
          tylko same plusy. Tomek uwielbia tam chodzić, uwielbia dzieci i widzę że lgnie
          do "cioć". rano w szatni daje mi buziaka i biegnie na salę.
          zanim go posłałam miałam wątpliwości, ciążyło na mnie pojęcie ogólne jakie ma
          większość że żlobek to zło konieczne. ale nie miałam wyjścia. ale widzę że jest
          szczęsliwy. co do chorób - na szczęscie - odpukać - mało choruje smile
          ze żłobkami jest tak jak z przedszkolami i szkołami - zależy czy pracują tam
          panie z serca czy z obowiązku...
          • agnieszkas72 Re: jusytka 16.04.07, 09:12
            Też jestem po pedagogice,w żłobku przepracowałam miesiąc jako zastępstwo za
            chorą opiekunkę.Moje własne dzieci trafiłyby do żłobka tylko w razie jakiegoś
            kataklizmu życiowego.Nie mam mamy czy teściowej,która mogłaby sie nimi zająć,o
            dobra opiekunkę tez niełatwo.
            Forma opieki zbiorowej nad małymi dziećmi,które nie osiągnęły jeszcze wieku
            przedszkolnego nie jest najlepszym rozwiązaniem,bo dzieci w tym wieku rozwijają
            się o niebo lepiej w kontakcie 1-1 z życzliwą,zaangażowaną osobą
            dorosłą.Oczywiście jeśli w domu jest rodzeństwo jest jeszcze lepiej.
            Żłobek będzie lepszym wyjściem jeśli mama,babcia czy opiekunka nie ma absolutnie
            pomysłu na to,co robic z dzieckiem,traktuje bycie z nim jak
            hodowlę(nakarmic,ubrac,posadzic na nocnik,połozyć spać).Zdarza się tak,potem
            trafiają do szkolnej zerówki dzieci,które nie znają kolorów,nigdy nie malowały
            farbami,nie widziały na oczy plasteliny,nie potrafią nazwac pór roku.Żłobek
            zapewnia dziecku konieczne MINIMUM wiedzy o świecie,opiekunki mają obowiązek
            przeznaczyć trochę czasu na zajęcia edukacyjne i zabawy plastyczne.Jest to
            drobiazg w porównaniu z tym,co może w tym samym czasie zrobic osoba opiekująca
            się dzieckiem w domu.Towarzystwo dużej grupy obcych dzieci to dla małego dziecka
            średnia i do niczego niepotrzebna atrakcja.
            • demarta Re: jusytka 16.04.07, 09:29
              idąc tym samym tropem powiedziałabym, że miesiąc przepracowałam w szkole
              podstawowej i nigdy, ale to nigdy nie posłałabym do niej mojego dziecka, gdyby
              mnie przymus n=ku temu nie popychał. stado rozwrzeszczanych dzieciarów,
              niewiele z nich podczas przerwy zachowuje się jak na rozgarnięte dzieci
              przystało, większość z nich to wyjce, korytarzowi biegacze na zabój (mało sobie
              głów o ściany nie rozwalą), obrzucają się czym wlezie, najlepiej drugim
              śniadaniem, jakiś procent dzieci to zawsze plemniki patologicznych rodzin,
              które poukładane umysły naszych cudownie usocjalizowanych dzieci w przedszkolu
              potrafią zamienić w miazgę bezmyślności i głupkowatości.

              w dyskusji o instytucjach dla dzieciaków zawsze znajdą się ci zadowoleni z
              odpowiednią argumentacją, jak i niezadowoleni z powodów jakichśtam, które
              chętnie wyłuszczą.
              a nic nie powoduje u mnie tak szczerze pobłażliwego uśmiechu na twarzy jak
              panie po pedagogice, które do tego typu instytucji podchodzą czysto
              teoretycznie. opowiadają o nich, jakby właśnie szły po zaliczenie. a teoria
              pozyskana w dzisiejszym wykształceniu pseudo pedagogicznym ma się nijak do
              rzeczywistości. a dlaczego? dlatego, że z teoretycznego punktu widzenia każda
              matka powinna siedzieć trzy lata sama z dzieckiem w domu, a potem kolejne
              cztery lata, ale już zapewniając towarzystwo kilkorga innych dzieci. tylko kto
              pójdzie do pracy? kto utrzyma dom i dziecko? kto bedzie realizował samego
              siebie a nie tylko potrzeby dziecka?
              dzisiejsze instytucje robią wiele, by opiekę nad naszymi dziećmi usprawnić i
              zrobić ją jak najbardziej przyjazną, przede wszystkim dzieciom. i to powinno
              nas cieszyć i niekoniecznie zniechęcać. jednocześnie możemy żyć
              przewświadczeniem, że idealne nie będą nigdy. a panie teoretyczki pedagogiki
              zawsze wam powiedzą, że to zło najgorsze, a przecież czwórka w indeksie
              świadczy o tym, ze mają rację! ja ominęłabym pozbawione rzetelnej argumentacji
              rady pań pedagog a wdałabym się w blizszy dialog z mamami znającymi te sprawy
              od strony praktycznej, jak i z personelem rzeczonych instytucji.
              • maniusza Re: jusytka 16.04.07, 09:46
                hmmm zadziwiające jest własnie to co mówisz - że głownymi krytykantkami są
                świeżo upieczone panie magister z głowami pełnymi teorii..

                jestem mamą i kocham mojego synka na zabój. gdybym zobaczyła że coś się z nim
                dzieje nie tak że jest nieszczęśliwy to bym na czubku nie powiem czego stanęła
                i inne rozwiązanie znalazła.. synek ma 3 latka i nie jest już malutkim
                dzieciatkiem nie potrafiącym powiedziec czy dać do zrozumienia że coś jest nie
                tak - wręcz przeciwnie wszystkie sygnały z jego strony są na TAK bardzo ochoczo
                co rano tam tupta, w domu opowiada o kolegach, ciociach, spiewa piosenki..
                więc proszę może ostrożnie z takimi teoriami....
                • agnieszkas72 maniusza 16.04.07, 09:59
                  No,rozbawiłaś mniesmile.Panią magister jestem od lat 12,mamą od ponad 9 DD.
                • demarta Re: jusytka 16.04.07, 10:00
                  ale ja nie jestem krytykantką złobków czy przedszkoli. twierdzę, że napewno nie
                  są wyjściem idealnym, ale w sposób conajmniej satysfakcjonujacy pomagają nam,
                  matkom, zwłaszcza pracujacym w wychowaniu dzieciaków. sama prowadzam dziecko do
                  żłobka z satysfakcją. a na jednostronne wypowiedzi pań studentek pedagogiki mam
                  alergię. sama skończyłam kurs pedagogiki, ale nie wiem co by się musiało stać,
                  żeby teoria tak zawładneła moim umysłem, żebym nie potrafiła skonfrontować jej
                  z rzeczywistością. a rzeczywistoiść wiele teorii położyła już na łopatki.
                  • agnieszkas72 Re: jusytka 16.04.07, 10:10
                    Bezdzietną studentką pedagogiki byłam kawał czasu temu i zapewne ostatnią
                    rozrywką,jaka przyszłaby mi wtedy do głowy byłoby teoretyczne pouczanie mamusiek
                    na forach.Chyba nawet w tamtych zamierzchłych czasach takie fora nie istniałysmile.
              • agnieszkas72 Re: jusytka 16.04.07, 09:52
                Dużo znasz mam,które faktycznie uczestniczyły w zajęciach w żłobku,a nie tylko
                oglądały sale?Pedagogika w moim poscie pojawiła się jako uzasadnienie,dlaczego
                znalazłam się w żłobku-jako studentka historii np nie byłabym zainteresowana
                taką fuchą.Będąc tam,normalnie pracowałam,a nie siedziałam w kąciku zapisując
                obserwacje potrzebne do uzyskania czwórki w indeksie.Nie przemawiam z wyżyn
                teorii pedagogicznych-jestem mamą czwórki dzieci,z których najmłodsze jest
                jeszcze w wieku,w którym dzieci mogą pozostawac pod opieką żłobka.Wiem,jakie są
                potrzeby i możliwości takiego dziecka. Autorka wątku pyta na forum-to nie
                oznacza,ze musi otrzymać zestaw odpowiedzi zadowolonych ze żłobków mam,które nie
                miały możliwości zapewnienia swym dzieciom innej opieki.
                Jeśli jesteś mamą zadowoloną ze żłobka lub tam pracujesz i uważasz,ze lepiej dla
                dziecka być nie może,napisz o tym.Nie zajmuj się wyśmiewaniem opinii innych niż
                twoje.Co do siedzenia z dzieckiem w domu-napisałam wyraźnie,ze jak się ma
                "siedzieć" i płakać bo nie ma kasy i nie można sie realizować,to już żłobek
                będzie lepszy.Każdy człowiek odpowiada za życie swoje i swoich dzieci,a to
                wymaga nieraz dokonywania trudnych wyborów.
                • maniusza agnieszkas 72 16.04.07, 09:58
                  a mogłabyś wskazać mi fragment w którym WYŚMIEWAM inne opinie?... zwróciłam
                  uwagę żeby trochę ostrozniej z takimi teoriami postępować i nie generalizować.
                  Pisałam w poście wczesniej że ze żłobkami jest tak jak z przedszkolami i
                  szkołami zalezy jakie osoby tam pracują. A Ty swoją opinią sprawiasz że mama
                  która MUSI posłać dziecko do żłobka będzie czuła się z tym jeszcze gorzej - bo
                  chyba trudno znaleźć mamę która posyła tam dziecko dla kaprysu.
                  Na tej samej zasadzie mogę stwierdzić że panie w mięsnym są wszystkie
                  beznadziejne i pyskate bo w mięsnym którym byłam pani była niesympatyczna i
                  nieuczciwa.
                  Mój apel - NIE GENERALIZUJMY. tyle. miłego dnia
                  • agnieszkas72 Re: agnieszkas 72 16.04.07, 10:05
                    Mój poprzedni post był skierowany do demarty.Nie wiem,jaka jest sytuacja autorki
                    wątku,ale nie pisze ,że musi posłać dziecko do żłobka.Mamy,które muszą,po prostu
                    muszą-nie ma sensu mydlić sobie oczu twierdzeniem,ze żłobek to wyjście bez
                    wad.To jest forum i mam prawo wyrazic swoją opinię w dowolnym wątku,podobnie jak ty.
                    • m.nikla Re: agnieszkas 72 16.04.07, 10:18
                      Dzieci duzo szybciej uczą sie od innych dzieci niż od dorosłych...moje dziecko,
                      po paru tyg. w złobku nauczyło się dużo wiecej niz ja mogłabym nauczyć go w
                      tym samym lub dłuzszym czasie.
                      Żłobki są ok = Dobre żłobki z normalnymi ludzmi pracujacymi tam.
                      Pozdrawiam
                • demarta Re: jusytka 16.04.07, 10:11
                  agnieszkas72 napisała:

                  > Dużo znasz mam,które faktycznie uczestniczyły w zajęciach w żłobku,a nie tylko
                  > oglądały sale?

                  tak. sama w dowolnym momencie po ustaleniach telefonicznych mogę zjawić się w
                  żłobku i poobserwować jak zachowuje się moje dziecko. oczywiscie tak, by ono
                  mnie nie widziało. wybrałam taki żłobek, który mi to umożliwia. miedzy innymi
                  dlatego żłobek nie jest dla mnie - osoby znającej teorie pedagogiczne - złem
                  najgorszym.
                  zgadzam się, masz prawo wyłuszczyć swój światopoglad w tej dziedzinie,
                  aczkolwiek nic nie zmieni faktu, ze nie jesteś w swojej opinii obiektywna. ty
                  znasz tylko teorię, ja teorię i praktykę. i stad ten pobłażliwy uśmiech na
                  mojej twarzy. ale ty nawet uśmiech mylisz z wyśmiewaniem, więc i żłobki
                  utożsamiasz ze złem najgorszym. tak właśnie wygląda subiektywizm smile)
    • czarny.kot997 Re: Żłobki-za czy przeciw? 16.04.07, 16:08
      ja jestem zwolenniczka zlobkow. Moja corka uczyla sie tam rzeczy, ktorych ja
      nigdy bym jej nie nauczyla. bedac stale z innymi dziecmi, nauczyla sie jak
      sobie radzic w wielu sytuacjach. w wieku 1-2 lat byla taka slodka, kochana
      dziewczynka, ze martwilam sie jak ona sobie poradzi jesli jakies dziecko
      zabierze jej zabawke, uderzy. taaak, martwilam sie dopoki nie zobaczylam
      mojeg "aniolka" grzmocacego kolege, ktora zabral jej zabawke i uderzyl.dodam,
      ze delikwent 5 minut pozniej calowal ja w policzek mowiac, ze bedzie na nia
      jutro czekal smile. dzisiaj ma 6 lat i nie daje sobie w "kasze napluc" i jest
      smiala i odwazna dziewczynka. nasz syn (7tyg)tez pojdzie juz za dwa miesiace do
      zlobka i wiem, ze nie ma lepszej opcji. Moja siostra jest pedagogiem i
      pracowala dluzszy czas w przedszkolu i mowila, ze kiedy byl nowy nabor dzieci
      to od razu bylo widac, ktore dzieci byly w zlobku a ktore w domu i o ile
      wczesniej byla przeciwniczka zlobkow o tyle dzisiaj jest ich zagorzala
      zwolenniczka smile
    • melka_x Re: Żłobki-za czy przeciw? 16.04.07, 17:03
      To zależy jaką masz sytuację, jak musisz to musisz, jeśli możesz jednak wybrać
      między inną formą opieki to jestem na nie. Dziecko w tym wieku nie potrzebuje
      tak intensywnych kontaktów z innymi dziećmi jak przedszkolak, a wszystkie
      potrzeby może zaspokoić jedna sensowna dorosła osoba (mówię tu także o
      rozwoju). Dzieci poniżej 3 lat i tak bawią się równolegle, a potrzebę kontaktu
      z rówieśnikami zaspakają w piaskownicy czy na placu zabaw. Żłobek co by nie
      gadać to - w przeciwieństwie do przedszkola, które faktycznie jest potrzebne -
      to przechowalnia. Może być lepsza lub gorsza, i fajnie, że jest coraz więcej
      jest lepszych, ale jednak nadal przechowalnia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka