Dodaj do ulubionych

Pomocy! Pierwszy dzień w żłobku. Tragedia

04.03.08, 13:10
Dzisiaj mój synek poszedł pierwszy dzień do żłobka. Jestem załamana
bo cały czas płakał. Nie wiem co mam robić. Czy to jest normalne czy
poprostu nie da się go już przekonać. Proszę o pomoc mamy, których
dzieci chodzą do żłobka. Jak to u was wyglądało?



Obserwuj wątek
    • monige Re: Pomocy! Pierwszy dzień w żłobku. Tragedia 04.03.08, 18:46
      Witaj, bardzo dobrze Cię rozumiem, ale niestety musisz uzbroić się w
      cierpliwość, zwykle przez pierwsze kilka dni dzieci płaczą, ale nie
      oznacza to, że nie da się go już przekonać. Na adaptację zwykle
      potrzeba więcej czasu. Ja wiem że serce sie kroi gdy patrzysz na łzy
      swojego maleństwa, ale uwierz mi ogromna większość dzieci pierwsze
      dni w żłobku przepłaca płaczem i rozgoryczeniem. Nowe miejsce, nowe
      osoby, zupełnie nowa sytuacja dla dziecka, no i co najgorsze...bez
      mamy. Ale dajcie sobie trochę czasu, trochę cierpliwości. Najlepiej
      jest gdy dziecko przyzwyczaja się do żłobka stopniowo, codziennie po
      trochu zwiększając czas jego pobytu w placówce, ale wtedy równiez
      nie da się uniknąc łez. Życzę Ci z całego serca powodzenia i
      wytrwałości.
    • 5czarna Re: Pomocy! Pierwszy dzień w żłobku. Tragedia 07.03.08, 21:56
      No niestety płacz i rozpacz twojego dziecka to okres adaptacyjny. Tak jest
      niestety prawie zawsze, pomyśl sobie jak ty byś się czuła w obcym miejscu z
      obcymi osobami na pewno byłoby ci przykro. A twojemu dziecku jest jeszcze
      bardziej przykro bo nie rozumie dlaczego musi zostać bez mamy. Ale to minie,
      przyzwyczai się do osób opiekujących się Nim i zacznie z czasem akceptować całą
      sytuację, ale musisz sobie i jemu dać czas na zaakceptowanie nowej sytuacji. Z
      czasem to wszystko się uspokoi i jestem pewna, że twój synek będzie chętnie
      chodził od żłobka. Powodzenia w żłobkowej edukacji, wszystko będzie ok!!!!!!!!
      • jbielu Re: Pomocy! Pierwszy dzień w żłobku. Tragedia 10.03.08, 09:09
        ja oddalam synka do zlobka jak skonczyl 6 m-cy. i moze dlatego, ze
        poszedl tak wczesnie obylo sie bez placzu i histerii.
        pierwszy dzien spedzilam caly razem z nim, oczywiscie pokazujac mu
        sie tylko w chwilach kryzysu. nastepnego dnia byl juz bardzo dzielny
        i moglam spokojnie pojechac do pracy. i tak jest do dzisiaj. kryzys
        mamy tylko w poniedzialki i tylko przez chwilke, bo Pani opiekunka
        zaraz zajmuje czyms mojego malucha.
        dodam ze dziecko chodzi do zlobka prywatnego i spedza w nim 9 godzin.
        kiedy go odbieram zawsze jest w cudownym nastroju wiec jestem pewna,
        ze lubi tam przebywac.

        zycze Ci powodzenia w adaptacji. mam nadziej, ze szybko nastapi
        lepszy dzien.
        • beata78.0 Re: Pomocy! Pierwszy dzień w żłobku. Tragedia 10.03.08, 14:26
          Mój synek też płakał trwało to ze dwa tygodnie.Też to strasznie
          przeżyłam jak wychodziłam ze żłobka płakałam i miałam straszne
          wyrzuty sumienia Dopiero jak zauważył że mama i tata zostawiają go
          ale po paru godzinach zawsze po niego przyjdą ten koszmar się
          skończył . Teraz do żłobka chodzi drugi rok i często nie chce z
          niego wyjść. Dziecko potrzebuje czasu żeby się przyzwyczaić i
          zrozumieć że rodzice nie zostawiają go na zawsze i przyjdą po niego.
          Cierpliwości wszystko będzie dobrze , jeszcze będziesz zadowolona że
          posłałaś dziecko do żłobka bo dzieci bardzo dużo mogą się tam
          nauczyć i mają dużo rozrywek.
          • aska_kit Re: Pomocy! Pierwszy dzień w żłobku. Tragedia 10.03.08, 14:46
            Luzik - tydzień, dwa popłacze i przejdzie. Grunt, żeby nie chorowało!
        • monoxa do jbieliu 13.03.08, 22:27
          abstrakcja! 9 godz dziennnie w wieku 6 miesiecy z dala od mamy i taty. czemu
          cydujecie sie tak wczesnie oddawac dzieci do tych przechowalni?
          • blankak1 Re: do jbieliu 14.03.08, 08:46
            do monoxa - a masz może jakiś lepszy pomysł co zrobć z
            dzieciaczkiem? niestety macierzyński u nas w Polsce w odróżnieniu do
            innych cywilizowanych Państw trwa tylko 18 tygodni i co wtedy jak
            mama musi wrócić do pracy? Może zrezygnować tylko jestem ciekawa
            skąd wezmie na pampersy, ciuszki, jedzonko itp???Ja też jestem w
            takiej sytuacji i od kwietnia muszę oddać maluszka do żłobka a nie
            przechowalni. Serce mnie boli jak mam się z nim rozstać ale co mogę
            zrobić? Też bym chciała posiedzieć z maluszkiem chociaż z rok ale
            pieniążki same z nieba nie spadną.
            • monoxa Re: do blankak1 14.03.08, 14:47
              jaki pomysl? no isc na bezplatny urlop wychowawczy! ja jestem 3 lata a dziecko
              ma tez OJCA. i niech on zarabia! a nie tak ze jeden etat w pracy a drugi w domu
              przy dziecku! nie dajcie sie wykorzystywac przez męzow!mieszkam w warszawie, tu
              wszystko jest najdrozsze ale ja jestem na wychowawczym i zarabieniem niech
              przejmuje sie maz bo ja zajmuje sie dzieckiem. wam tez radze tak postawic
              sprawy. dzieki temu mam "wieczne wakacje"- chodze na basen, do kolezanek, mam
              czas na zakupy, kino...
              • peresia Re: do monoxa 14.03.08, 19:37

                Dziewczyno, co ty piszesz??? Pomyśl, zanim cokolwiek napiszesz - to
                nie boli!
                W zyciu różnie bywa, rózni są mężowie, ojcowie, dziękuj Bogu, że
                masz taką sielankę...
                A jak nie ma ojca, to co? Samą miłoscią matka nakarmi i utrzyma
                siebie i dziecko?

                Moj mąż zmarł nagle w tamtym roku, córka miala wtedy dwa lata, więc
                wiem o czym piszę...

                Cholera, niektórzy ludzie za grosz nie maja wyczucia...
                Żal mi Ciebie, naprawdę...
                • monoxa do peresia 14.03.08, 20:56
                  ale ja wcale nie mam w domu z mezem sielanki, niestety. no i dobrze ze mnie
                  zalujesz bo jest czego. ale mysle po swojemu na co dzien zeby dziecku bylo jak
                  najlepiej
                  • peresia Re: do peresia 14.03.08, 21:02
                    monoxa napisała:

                    > ale ja wcale nie mam w domu z mezem sielanki, niestety. no i
                    dobrze ze mnie
                    > zalujesz bo jest czego. ale mysle po swojemu na co dzien zeby
                    dziecku bylo jak
                    > najlepiej

                    Więc pozwól innym myśleć i żyć 'po swojemu'

                    Poza tym straszne kretyństwa na tym forum wypisujesz....uncertain
                    • monoxa Re: do peresia 15.03.08, 11:13
                      dlaczego kretynstwa? to chyba oczywiste ze jak ja zajmuje sie dzieckiem
                      najlepiej jak umiem to maz bedzie zarabial najlepiej jak umie- czyli oczekuje ze
                      na duzo bedzie mnie stac i wygodnie bede zyc. a wy zyjecie sama miloscia do
                      meza? pieniadze sa bardzo wazne bo dzieki nim nie ma klotni. wiekszosc klotni
                      jest o pieniadze- przypomnijcie sobie...
                      • peresia Re: do peresia 15.03.08, 12:14
                        monoxa napisała:

                        > dlaczego kretynstwa? to chyba oczywiste ze jak ja zajmuje sie
                        dzieckiem
                        > najlepiej jak umiem to maz bedzie zarabial najlepiej jak umie-
                        czyli oczekuje z
                        > e

                        Oczywiste dla Ciebie. Jak już wcześniej pisałam są różne sytuacje w
                        życiu, nie zawsze jest tak, jakbyśmy chcieli, nie każdą matkę/żone
                        stać na bycie z dzieckiem w domu.

                        na duzo bedzie mnie stac i wygodnie bede zyc. a wy zyjecie sama
                        miloscia do
                        > meza? pieniadze sa bardzo wazne bo dzieki nim nie ma klotni.
                        wiekszosc klotni
                        > jest o pieniadze- przypomnijcie sobie...


                        Biorąc pod uwagę Twoje poprzednie wypowiedzi, to sama sobie
                        przeczysz.
                        Tzn, że kobieta, ktora zostawia dziecko w żłobku i idzie do pracy
                        żyje tylko miłością do męża?
                        Za cholerę nie kumam Twojego toku myślenia...
                        • blankak1 Re: do peresia 15.03.08, 16:03
                          dokladnie sama sobie przeczysz - najpierw mówisz że nie masz
                          sielanki w domu a potem że pieniądze są najważniejsze i zyjesz
                          dostanie - zastanów sie 100 razy zanim cos napiszesz - bo dlatego
                          wiekszosc matek wraca wlasnie do pracy zeby zapewnic dziecku i sobie
                          odpowiedni poziom zycia bo niekazdy ma taka sielanke jak ty; ze twoj
                          maz zarabia na twoje zachcianki - a moze to jest "wół roboczy a nie
                          mąż" bo widze ze tylko do tego jest ci potrzebny!
                          • monoxa Re: blankak1 15.03.08, 21:42
                            to po co te matki wracaja do pracy? niech lepiej meza zagonia do lepiej
                            platnej!!! ale wy dajecie sie wykorzystywac- jeden etat w pracy, potem drugi w
                            domu! jak ja pojde wreszcie do pracy to zatruddnie pania do sprzatania i
                            gotowania. wtedy obowiazki podziela sie po rowno- maz w pracy, ja tez a potem
                            zajmujemy sie dzieckiem
                            • pawel_zet Re: blankak1 16.03.08, 19:00
                              Jestem ojcem, nieźle zarabiam, pewnie moglibyśmy całkiem dobrze funkcjonować
                              wyłącznie z mojej pensji. Mimo to i ja, i moja żona pracujemy. Dziecko daliśmy
                              do żłobka, kiedy nasz chłopak miał trochę ponad 4 miesiące (tj. po wychowawczym)
                              - z wielu powodów.
                              Po pierwsze, moja żona też chce pracować. Pójście na wychowawczy to prosta droga
                              do skończenia w rejestrze bezrobotnych. Moja żona szukała po studiach pracy
                              przez 2,5 roku. Teraz niby jest z pracą lepiej, ale kto wie, jak długo tak
                              będzie. Giełda się od paru miesięcy sukcesywnie wali, koniunktura na świecie
                              jest niezbyt dobra. Poza tym moja żona zawsze twierdziła (i chyba się z nią
                              muszę zgodzić), że siedzenie w domu i zajmowanie się przez cały czas dzieckiem
                              jest zwyczajnie ogłupiające.
                              Po drugie, dziecku w żłobku nie dzieje się krzywda. Jest tam fachowy personel,
                              który w razie czego może szybciej i pewniej rozpoznać choroby i wady rozwojowe
                              niż niedoświadczeni rodzice.
                              Po trzecie, wcześniej czy później pępowina musi zostać przeciętna, czyli kobieta
                              musi przestać zajmować się dzieckiem. Dziecko w wieku 4,5 miesiąca traktuje
                              takie zmiany w sposób naturalny. Starsze dzieci - nie.
                              Po czwarte, wielu naukowców sądzi, że nadmierna sterylność jest przyczyną
                              występowania wielu chorób, np. alergii - a to dlatego, że układ immunologiczny
                              bez stymulacji wariuje. Moje dziecko przeszło już przez wiele infekcji, z
                              pewnością część została przywleczona ze żłobka, ale teraz, w wieku 3 lat
                              stosunkowo rzadko choruje, ma już swoje własne przeciwciała - i pewnie tak
                              będzie w kolejnych latach.
                            • iglonus Re: blankak1 16.04.08, 12:24
                              A dlaczego zakładasz, że po pracy tylko kobieta zajmuje się domem??
                              U mnie oboje pracujemy i oboje zajmujemy się domem i dzieckiem po
                              pracy. Czas dla siebie mamy, jak córka pójdzie spać. I kto nie
                              potrafi sobie męże wychować? Jeśli wogóle mowa o wychowaniu, bo to
                              wkońcu nie my ich wychowujemy, tylko tak ich wychowali rodzice
                      • aniulka_ba do monoxa 15.03.08, 21:47
                        Zastanawiam się, czy znów zgłosić Twój post do śmietnika, czy kopnąć Cię w
                        miejsce, gdzie plecy kończą swoją szlachetną nazwę. Dla Twojej informacji:
                        zamierzam iść do pracy, dlatego, że chcę. Nie po to skończyłam studia, żeby
                        siedzieć w domu i z nudów uprzykrzać życie innym (poznajesz, o kim mowa?). A
                        dziecko pójdzie do żłobka z dwóch powodów: tam będzie miał szanse dobrze się
                        rozwijać, wolę dobry żłobek niż opiekunkę, o której nic nie wiem (cholera wie,
                        co zrobi mojemu dziecku).
                        • blankak1 Re: do monoxa 15.03.08, 21:50
                          do aniulka_ba - popieram cie w 100% a z "monoxem" nie ma już chyba
                          sensu dyskutowac i tak wie najlepiej - czyzby feministka czy
                          poprostu kura domowa? mniejsza z tym...
                          • peresia Re: do monoxa 15.03.08, 22:35
                            Eee, tam...
                            Myślę, że Monoxa właśnie się w ten sposób dowartościowuje, bo z jej
                            wykształceniem pracy w tym kraju nie ma tongue_out, ot taka filozofia F.
                            Kiepskiego...
                            Albo rżnie trolla...uncertain
                            • monoxa Re: do peresia 16.03.08, 15:53
                              jestem lekarzem- chirurgiem dzieciecym i w przyszlym oku wracam do pracy...
                              • peresia Re: do peresia 16.03.08, 17:02
                                A ja księdzem prymasem.
                              • aniulka_ba Re: do peresia 17.03.08, 09:40
                                monoxa napisała:

                                > jestem lekarzem- chirurgiem dzieciecym i w przyszlym oku wracam do pracy...
                                Nawet jeśli, to powiedz, gdzie pracujesz, żeby czasem nasze dzieci dp Ciebie nie
                                trafiły. Jakoś nie zaufałabym lekarzowi z taką przerwą w pracy. I komuś o Twoich
                                poglądach...
                                • mamcia46 :) 26.03.08, 09:27
                                  Dzięuję że nie potępiacie matek które muszą oddać dziecko do żłobka.
                                  Pracuję bo nie po to kształciłam się aby siedzieć w domu z
                                  dzieckiem. Moja wiedza nie jest mu teraz do niczego potrzebna. Nie
                                  zostawiam go w żłobku na cały dzień tylko raptem na 6 godzin.
                                  Ja pracuję on ma kontakt z rówieśnikami a po południu poświęcam mu
                                  cały swój czas. Pracuję bo myślę przyszłościowo o dziecku. Mam
                                  rzucić pracę, zająć się dzieckiem a kiedy on pójdzie do szkoły to co
                                  wtedy zrobię? Zacznę szukać pracy? Znam wiele matek które
                                  bezgranicznie poświęciły się opiece nad dzieckiem i powiem wam że
                                  wcale nie są z tego powodu szczęśliwe.
                                  --
                                  kasia, mama Oskarka (24.06.2006)
              • iglonus Re: do blankak1 16.04.08, 12:19
                Mam wieczne wakacje - kto kogo wykorzystuje?
    • jolzeid Re: Pomocy! Pierwszy dzień w żłobku. Tragedia 10.03.08, 16:16
      Moi oboje synkowie szli do żłobka bez płaczu, tylko jak jakieś dziecko głośniej
      zapłakało to się na chwilę przyłączał młodszy synek.Ale w grupie starszego są
      dzieci które nadal płaczą, nie potrafią się nauczyć bycia poza domem.Trzymam za
      was kciuki i cierpliwości- mój młodszy chodzi od miesiąca do złobka i już złapał
      anginę ropną sad
    • amk17 Re: Pomocy! Pierwszy dzień w żłobku. Tragedia 13.03.08, 08:46
      Mój syn również poszedł do żłobka od początku marca. Początkowo
      trochę płakał gdyż to dla Niego zupełnie nowe doświadczenie. Teraz
      po prawie dwóch tygodniach wszystko jest już dobrze. Gdy po pracy
      przychodzę do żłobka, aby odebrać synka, uśmiecha się i radośnie
      gaworzy. Stwierdziliśmy z mężem, że po 2 tygodniach spędzonych w
      żłobku synek więcej „mówi”, ćwiczy raczkowanie i jest pogodniejszy.
      Wcześniej był w domu z babcią. Leżał ciągle w łóżeczku i
      słuchał „babcinego” radia.
      • mikusmo Re: Pomocy! Pierwszy dzień w żłobku. Tragedia 14.03.08, 08:47
        Drogie mamy
        Nie rozumiem dlaczego oczekujecie od Waszych pociech, aby nie
        płakały przy rozstaniu z mamą. Czy jeżeli nie będą płakać uspokoi
        się Wasze sumienie?. To naturalne, że dzieciom trudno zakceptować
        nową sytuację. Są to nowe osoby ( obce) oczywiście mają duże
        doświadczenie i Waszemu dziecku nie stanie się krzywda, ale muszą
        zdobyć zaufanie Waszego dziecka, a często miarą sukcesu jest to czy
        WY jako rodzice macie zaufanie do osób zajmujących się
        dzieckiem .Wasze dziecko jest uważnym obserwatorem, i jeżeli
        będziecie robili z tego TRAGEDIĘ to może się zdarzyć, że dziecku
        będzie się bardzo trudno przyzwyczaić do nowej sytuacji. Warto wziąć
        pod uwagę również i to, że w żłobku czy w przedszkolu dzieci są
        jak " pracy", a nam dorosłym często zdarza się, że nie mamy
        na "nią" ochoty. Dlatego warto mówić o tym miejscu dobrze, pozwolić
        zabrać malcowi z domu jego ulubioną zabawkę i w miarę mozliwości nie
        pozwolić aby dziecko spędzało w żłobku więcej jak 9 godzin dziennie.
        życzę powodzenia
        • jbielu do monoxa 18.03.08, 17:30
          kiedy Ciebie czytam to noz otwiera sie w kieszeniu.
          i wiesz szkoda mi Twojego meza.
          czytam Twoje wypowiedzi na roznych watkach i nogdzie nie
          masz "dobrego czytania" wiec z laski swojej... odwal sie!
          • giovanka Re: do monoxa 25.03.08, 10:00
            Nie rozumiem czemu tak 'wsiadlyscie' na monox.Moze nie wszystkie jej wypowiedzi
            sa w zgodzie z etykieta, ale co do sedna ma racje:niemowle powinno byc w domu z
            mama, a nie z obcymi osobami w obcym miejscu przez 9 godzin! I jakkolwiek
            rozumiem sytuacje, gdzie kobieta jest zmuszona wrocic do pracy, bo nie ma z
            czego zyc, to pisanie ze nie po to konczylo sie studia, zeby dziecko bawic jest
            czysta glupota.Pierwszy lepszy poradnik psychologiczny wam powie, ze obecnosc
            matki dla dziecka ponizej roku jest filarem jego egzystencji i rownowagi
            psychicznej.czas spedzony z dzieckiem w domu to najlepsza inwestycja.Ja jestem
            prawnikiem i bez zalu i starchu zawiesilam swoja kariera na rok, teraz jestem z
            synkiem w domu jak wy to nazywacie' kura domowa', mam czas na nauke wloskiego i
            studia podyplomowe.Do pracy wroce jeszcze lepiej wyksztalcona smile
            Monox: to co niektore kolezanki pisza to zwyczajne 'wyparcie' wink
            • mamcia46 Żłbek 26.03.08, 09:13
              Dziękuje za odpowiedzi chociaż nie wiem dlaczego niektórzy uważają
              rodziców za "złych" bo posyłają do żłobka. Może i mąż powinien
              zarobić na utrzymanie rodziny a matka siedzieć w domu z dziećmi, ale
              co to ma za sens jak dziecko ojca nie będzie widywało bo ten będzie
              non stop pracował.
              Wracając do kwestii adaptacji w żłobku mojego synka to nadal jest
              koszmarnie. Mały chodził 4 dni po czym wylądował w szpitalu z ostrą
              biegunką. Nie winie za to żłobka bo wiem że panuje wirus i szpitale
              są przepełnione tymi przypadkami. Oczywiście zdaję sobie sprawę z
              tego że jest bardziej narażony na choroby w żłobku niż w domu, ale
              jego układ odporościowy musi nauczyć się bronić.
              Dzisiaj znowu posłałam małego do żłobka i mam powtórkę z rozrywki. Z
              tym że teraz to już po przekroczeniu progu żłobka trzyma mnie
              kurczowo i trzeba go ze mnie wyrywać. Popłakałam się jak zwykle, ale
              oczywiście nie przy nim. Wytłumaczyłam że przyjdę po niego jak zje
              obiadek. Cholerka ile to jeszcze potrwa, bo zaczynam mieć wyrzuty
              sumienia.
              Dziękuje za słowa pocieszenia. Ja też się pocieszam że jak nie teraz
              adaptacja w żłobku to później w przedszkolu. Kiedyś by to musiało
              nastąpić.
              Pozdrawiamy!
              • aguszak Re: Żłbek 26.03.08, 13:46
                Nie przjmuj się głosami różnorakich moralizatorów, którzy przychodzą
                tutaj, by się wyżyć na Bogu ducha winnych rodzicach. Wiesz, że jest
                taka potrzeba, żeby Twoje dziecko poszło do żłobka, masz sprawę
                przemyślaną wszerz i wzdłuż, więc przestań myśleć o tym, co inni na
                ten temat sądzą, tym bardziej, że nie są to osoby Tobie bliskie i
                nie znają ani Ciebie, ani Twojego dziecka. Trudno jest zawsze,
                niezależnie od tego czy jest to pierwsze pójście do żłobka, czy do
                przedszkola, czy do szkoły - fajnie by było, gdyby
                takie "odpępowienie" nastąpiło później, zwłaszcza na te choróbska,
                które nękają nasze maluszki od tak wczesnych lat, ale sama wiesz, że
                nie ma innego wyjścia, że dziecko musi pójść do żłobka, gdzie,
                zapewniam Cię, nie dzieje mu się krzywda, tylko jest żal i bunt, że
                musi oderwać się od rodziców, bo jednak z rodzicami jest najlepiej...
                Tak więc trzymaj się dzielnie i bądź konsekwentna, a za parę dni,
                najdalej tygodni, dziecko nauczy się korzystać z zabawy i czasu
                spędzonego w żłobku i przestanie tak rozpaczliwie walczyć o
                pozostanie w ciepełku domowym.
                Pozdrawiam i trzymam kciuki za małego debiutanta!
                • mamcia46 aguszak 26.03.08, 13:52
                  Dziękuję za dodanie otuchy i nie potępianie.
                  Dzisiaj mały podobno już nie płakał cały czas tylko rano po naszym
                  rozstaniu. Zaczął się powoli bawić z dziećmi i co najważniejsze
                  zjadł coś, bo wcześniej miał protest głodowy.
                  Pozdrawiamy!
                  • aguszak Re: aguszak 26.03.08, 13:59
                    Jak mogłabym Cię potępiać, kiedy sama jestem tą wyrodną, która po 5
                    m-cach bycia z dzieckiem "musiała" wrócić do pracy i najpierw
                    dziecko było z babcią, ale... naprawdę więcej jest korzyści i to dla
                    samego synka, jak babcia jest tylko (a może aż) babcią, a nie
                    wychowawczynią - to zostawiam profesjonalistkom żłobkowym wink
                    U nas sytuacja była nieco inna: mój synek na początku nie płakał,
                    nie grymasił, bo myślał, że to tylko na chwilę, taka rozrywka, a jak
                    mu się znudzi, to rodzice nie będą już go tam zaprowadzali, no i po
                    jakiś 2 tyg. zaczęło się to, co u ciebie jest na początku. Jest więc
                    szansa, że Twojemu szkrabowi szybciej przejdzie, zajmie się zabawą i
                    nauką piosenek i wierszyków, a żale zostana daleko za nim smile
                    Pamiętaj tylko, żeby cały czas po żłobku poświęcać jemu i tylko
                    jemu - trudno, zjadaj obiad w pracy, albo głoduj wink ale te pierwsze
                    tygodnie musisz mu w domu starać się zrekompensowac rozłąkę.
                    Będzie dobrze, bo musi!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka