Dodaj do ulubionych

Dzień otwarty

01.09.09, 11:19
Żałuje że poszłam. Człowiek nieświadomy jest chyba bardziej szczęśliwy.Żłobek
państwowy -Warszawa:dzieciom od pierwszego roku życia podawane jest mleko
krowie.od pażdźiernika do kwietnia nie wychodzą na dwór (nie jest to pierwsza
grupa),butelki na picie, które przynoszą rodzice sa wspólne dla wszystkich
dzieci, leżaków naliczyłam ponad 30.
Jakbym u pediatry powiedziała że podaje dziecku mleko krowie to kto wie czy by
nie zgłosiła gdzieś że matka mało świadoma, naraża zdrowie dziecka. Za butelką
latałam żeby kopić taka jak ma w domu, żeby było mu milej w żłobku a tu
dostanie jakąś inną i może z zupełnie innym smokiem. Niektóre dzieci są
nauczone ssać tylko sylikonowe a inne kauczukowe smoczki. Mój jak weźmie do
buzi kauczukowy smok to zbiera mu sie na wymioty.
Trzeba było wrócić do pracy i oddać dziecko do żlobka. Szczęście że dostało
sie do państwowego bo prywatny przekracza moje zarobki. Ale od PRL-u nic sie
tam nie zmieniło. Tyle sie mówi o wychowaniu dzieci ale na ręće patrzy sie
tylko rodzicom.
Obserwuj wątek
    • et69 Re: Dzień otwarty 01.09.09, 21:43
      Jestem opiekunka w zlobku panstwowym w warszawiei bardzo mnie dziwi to co tu
      piszesz.Wszyscy podlegamy pod te sama instytucje i mamy takie same
      wytyczne.Mleko krowie pija te dzieci ktore moga,na inne przynosisz recepte(z tym
      pediatra to przesada-mnostwo dzieci w tym wieku pije krowie mleko).Na dwor
      wychodzi sie w zaleznosci od pogody a nie od nazwy miesiaca.Nigdy nie ma czegos
      takiego jak wspolne butelki(wspolne moga byc tylko zabawki).Albo trafilas na
      wyjatkowo leniwe panie albo twoje wymagania sa zbyt wygorowane zakladajac ze
      twoja wypowiedz jest nieco histeryczna.Nie rozumiem natomiast ostatniego
      zdania.Czyzby ktos skrytykowal ?Jesli tak to rozumiem rozgoryczenie...........
      • olinka733 Re: Dzień otwarty 02.09.09, 18:54
        Butelki sa na pewno wspólne bo przysłuchiwałam się rozmowie matek z paniami
        opiekunkami. Tyle sie mówi o indywidualnym rozwoju dzieci a tu panie zdziwione
        że dzieciaki w II grupie jeszcze w pieluchach chodzą.Jedno może szybciej załapią
        inne wolniej o co chodzi z tym sikaniem a krytyka pod kierunkiem rodziców w tym
        temacie wydaje mi sie nie na miejscu.
        Ja wiem że to ciężka praca, jak przychodzę po dziecko i słysze te wrzaski albo
        płacz dzieci to sie dziwie że panie opiekunki to wytrzymują.
        • et69 Re: Dzień otwarty 02.09.09, 21:32
          Dziewczyno gdzies ty trafila?W 2 grupie dopiero zaczyna sie "pozegnanie z
          pielucha".Fajnie jak sie uda ale nie mozna liczyc na zbyt wiele.Wtym momencie
          najwazniejsza jest wspolpraca z rodzicem-jesli w domu wyrzucamy pieluche to i w
          zlobku powinno sie udac.W 3 grupie zdarzaja sie dzieci z pielucha.Jestem w
          szoku.Wspolne butelki?A plesniawki,prochnica,infekcje gardla? O Jezusicku...........
          • olinka733 Re: Dzień otwarty 05.09.09, 12:08
            wspólne butelki to nie znaczy ze dzieci pija ze wspólnych. każde dziecko pije z
            jednej butelki, czystej i tylko jego w tym dniu. chodzi o to ze nie pije z tej
            która przyniosła mama.absolutnie nie ma mowy o przenoszeniu chorób bo butelki sa
            myte i wyparzane.
          • martini_noca Re: Dzień otwarty 10.09.09, 08:40
            ET69, dobrze ze sie odezwalas i zlagodzilas pierwsza wypowiedz. Ja tez mam
            czesto ochote stac pod oknem i podgladac, co sie dzieje w zlobku, ale nie po to,
            zeby krytykowac, tylko po co, zeby na wlasne oczy zobaczyc, jak sobie radza
            panie z 40tka rozplakanych, rozwrzeszczanych maluchow, ktore trzeba
            wynocnikowac, nakarmic, umyc, uspic i przez tyle godzin zabawiac. Nobla dla pan
            ze zlobkow!!
            Co do wpolnoty rzeczy, to madrze wytlumaczyla mi to kierowniczka zlobka, ktora
            przyznala sie, ze kiedys pozwolila na szykowanie dzieciom tzw wyprawek. I to byl
            blad, bo rozne sa dzieci i rozne sytuacje rodzin. W rezultacie jedne dzieci
            mialy wyprawki rodem z pewexu, inne rodem z Biedronki i zrobilo sie
            nieprzyjemne. U nas (Wroclaw) przynosi sie tylko pampersy, poza tym wszystko
            jest wspolne i to mi sie podoba. Co do czystosci, to swiecie jestem pewna, ze
            zlobki bardzo o nia dbaja, bo jakby cos bylo nie tak, to od razu zrobiloby sie o
            tym glosno. Poza to w koncu sluzba zdrowia, wiec sanepid siedzi im na glowie.
            Wierze w zlobki i, mimo ze ciezko przezywam adaptacje corki, ciesze sie, ze tam
            chodzi.
            pozdrawiam
    • efidorek Re: Dzień otwarty 10.09.09, 10:06
      > od pażdźiernika do kwietnia nie wychodzą na dwór (nie jest to
      pierwsza grupa),

      dziwi mnie to, co piszesz. Moje dziecko od ponad roku jest w jednym
      z warszawskich żłobków i dzieci wychodzą na dwór, jeśli pogoda na to
      pozwala. Co prawda żłobkowa ciocia powiedziała mi zimą, że mogłyby
      wychodzić częściej, ale część rodziców przywożących dzieci
      samochodami do żłobka nie ubiera ich adekwatnie do pogody, część
      rodziców - pomimo próśb opiekunek - nie zostawia w szafkach ubrania
      na zmianę (a wiadomo, ze zimą dzieciaki mogą zamoczyć na dworze np.
      spodenki), itd. Nie wszystko wynika więc ze złej woli żłobka.

      > dzieciom od pierwszego roku życia podawane jest mleko
      > krowie.

      a co w tym szokującego. Ja sama zgodnie z sugestią pediatry podałam
      mojemu dziecku po raz pierwszy mleko krowie, gdy miała 15 miesięcy -
      mała nie chciała pić modyfikowanego mleka po odstawieniu od piersi.
      Jeśli twoje dziecko nie może pić mleka krowiego, dostarczysz
      zaświadczenie od lekarza i żłobek zakupi dla niego odpowiednie mleko.

      > leżaków naliczyłam ponad 30.

      dlaczego temat liczebności grupy zainteresował cię dopiero podczas
      dnia otwartego? O liczebność grup i ilość opiekunek w grupie pyta
      się przed zapisaniem dziecka i wtedy podejmuje się decyzję o
      wysłaniu dziecka do żłobka. Co jakiś czas na tym forum pojawiają sie
      głosy rodziców, których dzieci poszły do żłobka, a którzy nagle
      dowiadują się, ze jak liczna jest grupa. Naprawdę tak trudno zapytać
      o to wcześniej.

      > butelki na picie, które przynoszą rodzice sa wspólne dla wszystkich
      > dzieci,

      to jest kwestia lenistwa pań w żłobku. u nas takie rzeczy są
      podpisywane przez rodziców i dzieci używają tylko swoich. Inna
      sprawa, że skoro nie jest to pierwsza grupa, to po co im butelki. W
      naszym żłobku tylko maluchy piją przez smoczek, starsze dzieci albo
      korzystają z niekapków, a trzecia i czwarta grupa wyłącznie z
      kubeczków.

      Widać po twoim poście, ze prawdopodobnie nie jest to zbyt dobry
      żłobek, a ty nie dowiedziałaś się o wybranym żłobku zbyt wiele zanim
      zapisałaś tam dziecko.

      > Ale od PRL-u nic sie
      > tam nie zmieniło.

      Szkoda, że "od PRL-u" nie zmieniło się też podejście rodziców.
      Grunt, że tanio, reszta ich nie obchodzi, a jak po fakcie okazuje
      się, ze coś jest nie tak, to narzekają po cichu, bo o otwartej
      rozmowie z paniami i kierownictwem żłobka nie ma mowy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka