odradzam EMPIK!

23.09.07, 20:24
caly zeszly rok chodzilem do szkoly empik w Warszawie (zajecia przy rondzie ONZ) i nigdy wiecej ich nie wybiore...

pierwsze primo:

lektorzy tacy sobie. najpierw chodzilem pol roku na angielski (pre-CAE), lektor owszem znal angielski doskonale, ale uczyc umial srednio, glownie przerabial z nami cwiczenia z podrecznika. nadrabial to osobowoscia - caly czas rzucal jakis zarcik, usmiechal sie itp., fajnie, tylko ze chyba nie za to place. widac ze (oprocz studiow) byl po jakims kursie przygotowujacym dla lektorow i mial w miare doswiadczenie, bo jako lektor zachowywal sie pewnie, byl zawsze przygotowany, wiedzial co robic w danej sytuacji, wiec sprawial niby dobre wrazenie. tylko ze praktyczne efekty z tego byly mizerne. nie dalo sie nic pogadac, tylko kucie gramatyki i idiomow na pamiec... rownie dobrze moglbym w domu sie tak kuc samemu.

gdy mialem juz dosyc tego lektora i tej grupy, sprobowalem sie wypisac i poprosic o zwrot hajsu, ale tak jak sie spodziewalem nie pozwolono mi, bo w umowie sie zobowiazalem ze zostaje do konca, no dobra, moj blad, ale o tej umowie jeszcze pozniej napisze.


laskawie pozwolili mi zmienic grupe, myslalem, ze moze lektor bedzie lepszy. wybralem niemiecki, grupa konwersacyjna. o ile facet od angielskiego nie tylko znal dobrze jezyk, ale tez mial akcent bliski native'owi, to facet od niemca owszem niemiecki znal dobrze ale wymowe mial przetragiczna, dosłownie "iś wil inen etwas cajgen, fersztejen zi, es gibt file mugliśkajten...", czyli moglby byc dokladnym wzorcem jak nie powinna brzmiec niemiecka wymowa... no ale mniejsza o to, przyzwyczilem sie. kurs byl z nazwy konwersacyjny, oczywiscie glownie on gadal, czasem tez nam dal cos powiedziec. zeby nam sie nie nudzilo polowe z 1,5-godzinnej lekcji zajmowalo nam ogladanie jakiegos progamu nagranego z RTL-u czy czegos tam na kasete, a potem niby cos tam gadalismy o nim. w ogole nie zwracal uwagi na nasze bledy jezykowe, jak ktos walnal jakiegos byka gramatycznego on tylko dalej sluchal, nic nie poprawial, a wydawaloby sie ze od tego jest. rownie dobrze moglem sobie w domu obejrzec cos z niemieckiej TV i samemu ze soba pogadac. z reszta z anglista bylo to samo, raz moze slyszalem zeby kogos poprawil, chociaz slyszelismy na wzajem swoje bledy. ale w obu grupach tylko ja bylem niezadowolony. bo ja jeden widzialem ze sie tu nic nie ucze. reszcie obu grup starczalo sie cieszenie osobowoscia lektora i (dosc wiarygodnymi) pozorami nauki.


drugie primo:
umowa. nie jestem glabem, przeczytalem ja dokladnie przed podpisaniem na poczatku zajec. wtedy wydawala mi sie korzystna. jej glowna idea byla taka: my zapewniamy wykwalifikowanych lektorow, profesjonalizm itp., w zamian ty zobowiazujesz sie do zaplacenia calej ceny kursu i pozostania do jego konca. brzmi dobrze, prawda? tylko brzmi.
wez im sprobuj udowodnic ze lektor jest do d. nawet nie probowalem, bo na pewno byloby, ze to moja subiektywna opinia i wykret. przeciez oni sa tacy wyksztalceni, doswiadczeni, itd... a ze lekcje to jakies dziecinne zabawy a nie nauka to juz taka mamy konwencje, inni sa zadowoleni. slowem nie da sie im udowodnic, ze mam racje, kiedy mi sie cos nie podoba. oni natomiast (dzieki tej umowie) skutecznie wymuszaja na mnie ze place wszystko, nawet jak mam dosyc. trudno, zaplacilem i zostalem, czujac ze trace czas i hajs.


trzecie primo:
drozyzna. zgodzilem sie na nia, bo myslalem ze w zamian dostane prawdziwy profesjonalizm. a tu d...
za zajecia w 10-osobowej grupie placilem ok. 20 zl/60 minut. za niewiele wiecej moglbym chodzic na indywidualne korki.
w ogole kiedy pierwszy raz przyszedlem do recepcji to chcialem tylko wywiedziec sie jakie sa grupy, ile kosztuje, empik byl tylko 1 ze szkol ktore bralem pod uwage przy wyborze. ale te recepcjonistki jakos tak mi nagadaly ze nie zauwazylem kiedy podpisalem umowe. nie ma to jak dobre przeszkolenie personelu.


podsumowanko: sjo empik to biznes, i to taki bez sladu pasji i prawdziwego zainteresowania interesem klienta. nie musi sie duzo nauczyc, wazne zeby mial dobre wspomnienia (usmiechniete sekretarki, ekstrawertyczni lektorzy). wtedy opowie te dobre wspomnienia innym znajomym i napedzi im klientow. i nawet jesli zdaja sobie sprawe, ze niewiele sie nauczyli, i tak raczej obwiniaja siebie, ze nie chcialo im sie uczyc.



no to tyle, rozpisalem sie....... wiem ze niektore rzeczy co tu napisalem moga sie wam wydac dziwne albo nielogiczne, ale ja to tak odbieram... slowe odradzam, i to bardzo.
    • baba67 Re: odradzam EMPIK! 24.09.07, 20:19
      Prawda jest taka, ze osoby, ktore naprawde chca sie nauczyc jezyka i wymagaja
      duzo od lektorow, powinni zainwestowac w lekcje prywatne. Mowisz ze placiles 20
      z;l za 60 min w 10 os grupie-to naprawde nie jest uczciwa cena, ja tyle placilam
      w Lingwiscie za 6 osobowa grupe(juz drugi raz pisze o tej szkole, ale to
      przypadek, nie jestem pracownikiem, choc bardzo bym chciala). Jednak szkola i to
      z taka duza grupa to zawsze duze ryzyko. Lektora mozesz sprawdzic,podziekowac
      kiedy chcesz, nawet jesli podpisujesz umowe, mozesz ja podpisac na probny miesiac.
      Naprawde dobrego juz od 60 zl za 60 min znajdziesz bez problemu.
      Moze niektorzy pomysla o Tonbie ze jestes marudny- oze jestes z natury, nie
      znam Cie, jednak rozumiem Twoje odczucia .
Pełna wersja