magic_80
11.05.10, 15:58
Witajcie!! jestem nowa. sledzę to forum od 2 tygodni i musiałam
napisać. panika i wściekłość przeplatają się u mnie z chwilami
spokoju. 2 tyg. temu dowiedzialam się, że mam przeciwciala hcv. usg,
alt i ast w normie. za 2 tyg. badanie rna i biopsja. Boję się jak
cholera. dobrze, że tu jesteście, czytając Wasze posty uspokajam
się, że to nie koniec świata.
Ciągle mam nadzieję, że na przeciwciałach się skończy... Ta
niepewność mnie wykańcza ale z drugiej strony, na wypadek, gdyby
miało się okazać, że mam WZW wolałabym, by słodka nieświadomość
trwała jak najdłużej... takie dziecinne pragniene, że jak zamknę
oczy to choroby nie będzie...
Chyba jak większość, nie mam pojecia gdzie to złapałam,w szpitalu
leżałam ostatni raz jak miałam pół roku a ze służbą zdrowia mam
bardzo sporadyczne kontakty, tym bardziej wynik badania mnie
zadziwił ale też uświadomił, że KAŻDEGO to może dotknąć...
mój chłopak, chcąc trochę rozładować moje napięcie śmiechem, zaczął
do mnie mówić "malutki wątrobiaczku" ;)
Paradoksalnie, tydzień przed badaniem i wynikami na anty-hcv
obchodziłam 30 urodziny i wszem i wobec oświadczałam, że nigdy w
życiu nie czułam się szczęśliwsza i bardziej spełniona... przecież w
ciągu tego miesiąca nic się nie zmieniło, jesli byłam chora pół roku
temu i mogłam sie czuć szczęsliwa, to czy ta wiedza o chorobie ma mi
odebrać poczucie szczęścia?
mam totalny bałagan w emocjach...
Piszę chcąc dodać otuchy samej sobie i wszystkim zmagającym się z
chorobą, swoimi lękami, i samym sobą :)
Pozdrawiam i 3mam kciuki!!!