Dodaj do ulubionych

leczę się Pegasys+Copegus

    • gilda28 zmaltretowani leczeniem - nie lękajcie się :) 09.12.10, 10:33
      Parę dni od odstawienia rybawiryny, 2 dni od interferonu, który miałabym wziąć planowo - wracam do życia..
      Zaokrąglam się, uśmiecham od rana (zamiast mrozić warczeniem), mam ochotę na seks, chętnie gotuję i jem, to co w siebie wklepuję daje efekty, złuszcza mi się przesuszona skóra a spod niej wyłania się normalny naskórek, opuszki moich palców u rąk już nie wyglądają jak małe zaniedbane pięty i, ogólnie, czuję że żyję.
      Przestaję wyglądać jak zombie, dziecko nie omija mnie szerokim łukiem, bojąc się "zjebki".
      Mój mózg zaczyna prawidłowo i wydajnie pracować.

      Idzie szybko :) Więc bez obaw umęczeni skutkami ubocznymi interferonu - będzie dobrze. Szybciej niż Wam się wydaje ...
      • berg1917 Re: zmaltretowani leczeniem - nie lękajcie się :) 11.12.10, 22:21
        Jesli myslisz, ze zniknąłem - mylisz sie. Jesli myslisz, ze Cie nie podziwiam - mylisz sie. Gratuluje i goraco pozdrawiam - j.
        I powiem Ci jeszcze cos... moze Cie to zdziiwi..ale chcie Ci powiedziec - Dziękuję
        • gilda28 i to cieszy :) 11.12.10, 23:47
          (dzięki za pozytywną energię, pożytkuję każdą jej okruszynę)

          Dziś, pierwszy raz od 3 miesięcy, spędziłam dzień "rodzinnie" z synem, czerpiąc z tego prawdziwą przyjemność. Niesamowite, jak interferon wpływa na pracę mózgu.
          W czasie leczenia prawie ostatecznie rozpadł się mój związek, ponieważ wady partnera stały się wyraźne jak huk petardy noworocznej, wybuchającej na balkonie zamiast za nim. Moje odhamowanie też zrobiło swoje.. Teraz widzę, jaka byłam nerwowa (tzn, widziałam to także wtedy, ale nie zdawałam sobie sprawy ze stopnia nasilenia wścieklizny).

          Na pęcherz łykam sobie Ginjal. Wycofali go ze sprzedaży, bo jest robiony z jakichś zagrożonych wyginięciem koników morskich (poważnie!) z Indonezji i UE zablokowała jego import. Kiedyś, przez przypadek, nabyłam tego więcej, więc mam na ok. 2 miesiące brania. Sikam na niebiesko i mam trochę mniejsze dolegliwości ze strony pęcherza moczowego. Niestety, wciąż mam obniżoną odporność, utrzymuje się neutropenia. Skończyłam antybiotyk i pęcherz zaczyna się odzywać, ale jest bez porównania lepiej niż w czasie stosowania interferonu.

          Ale przecież to dopiero parę dni... Wszystko zmierza ku dobremu. Po weekendzie zrobię posiew moczu, morfologię z rozmazem i Alat - okaże się, co w trawie piszczy.
          Biorę Omega3, witaminy z grupy B (kwas foliowy, B6 w preparacie z magnezem), wyciąg z buraka. Dziś zrobiłam sokowirówką sok z paru kg jabłek i paru gruszek. Bomba witaminowa, mniam :)

          Plan jest taki: doprowadzić do porządku pęcherz moczowy, zredukować stan zapalny, wrócić do, szeroko rozumianej, formy.
          Motto: jeśli cokolwiek w jakimkolwiek kontekście by cię bolało, pamiętaj, ból jest w mózgu.
    • gilda28 tydzień po przerwaniu leczenia 15.12.10, 13:57
      Morfologia pokazała lekko obniżone parametry czerwonokrwinkowe (ale już prawie, prawie norma).
      Hematokryt 36,1 (norma od 37), czerwone krwinki 3,99 (od 4), hemoglobina 11,8 (norma od 12)
      Z kolei, leukocyty - WBC - 2
      ale granulocyty, i wszystko inne z rozmazu, prawie dobrze :) NIE MAM JUŻ NEUTROPENII, choć odporność nadal kiepskawa. Poprawa zaskakuje dynamiką ..

      Badanie ogólne moczu: kolor niebieski (pozazdrościłam rybkom w akwarium i stosuję błękit metylenowy w preparacie Ginjal - bardzo dobrze go toleruję i daje fajne efekty łagodzenia infekcji - skutek uboczny to granatowy lub błękitny mocz, w zależności ile piję - wreszcie mogę go znowu brać, bo zawiera też żeń-szeń i bałam się łączyć z interferonem)
      W moczu jest niestety białko i bardzo dużo szczawianów, ale bakterie "dość liczne w polu widzenia", czyli nie są "bardzo liczne" a to już coś.
      Białko pochodzi, moim zdaniem, z nabłonka wyścielającego pęcherz moczowy, ponieważ po odstawieniu interferonu intensywnie się łuszczę na ciele - a mocz jest dziwnie mętny, coś w nim pływa, takie jakby kawałki skóry - uważam, że on też się złuszcza. Ufam intuicji i się nadmiernie nie martwię ;)

      Czekam na posiew moczu i antybiogram.

      Odnośnie dróg moczowych, planujemy z moją lekarką wrócić mi odporność, dać jej się ustabilizować - potem przeleczyć porządnie antybiotykiem celowanym i zastosować pełną terapię Uro-Vaxom lub, jeśli ta szczepionka nie zadziała (bo już stosowałam parę razy w przeszłości) mogę zamówić szczepionkę celowaną w moje bakterie, albo bakteriofagi, jeśli dry z PAN we Wrocławiu zgodzą mi się ją zrobić, bo mi już kiedyś odmówili (chyba się boją "tykać gówna").

      Stosuję wciąż suplementy, które dopiero teraz, czuję, działają (w czasie interferonoterapii wpadały w czarną dziurę niemocy elementów transportowych mojej upośledzonej krwi):
      Iskial na zmianę z Omega3 2-3x2, kwas foliowy 15mg 1x1, witamina C 200mg 3x1, rutynoskorbin 3x1, Burak 3x2, dodatkowo C z rutyną w Acroli, której nakupiłam podczas terapii, bo była promocja w Aptece ;)
      Lekarz od WZW kazała mi brać suplementy, do póki nie zjem opakowań, które kupiłam. Ale potem chyba sobie pojadę na Iskialu albo jakimś innym rybnym oleju, bo czuję, że mi to służy. Muszę też zacząć jeść więcej ryb, bo stanowią one, niestety, nędzny ułamek mojej diety (jestem mięso i serożerna).

      Alat 28 :D
    • gilda28 2 tygodnie po przerwaniu leczenia 21.12.10, 10:13
      Niestety, nastąpiła wznowa objawów czegoś nieokreślonego, co zostało przez część lekarzy określone jako reaktywność w przebiegu zakażenia HCV (manifestacja pozawątrobowa) a przez innych jako choroba autoimmunologiczna.
      W czasie stosowania interferonu, przeszło jak ręką odjął - aktualnie powróciło z normalną siłą, jak wcześniej. Szlag - a mam za mało leukocytów, żeby walić w dupsko sterydy :(

      Prawda jest taka, że rosną mi leukocyty (mam już prawie 3 vs 1,2 w czasie leczenia) i to te cholerne (i zarazem kochane, uwielbione) leukocyty, rozwalają mnie. Wściekły się i mnie chcą zjeść. Ale ja ich potrzebuję, żeby walczyły w pęcherzu moczowym (jestem znowu na antybiotykach - mam zapalenie śródmiąższowe pęcherza lub coś podobnego - w każdym razie cały mięsień wypieracza) więc nie mogę ich skatować kortyzolami :(
      Niesteroidowych nie używam, bo nie pomagają mi - tylko obciążają żołądek, jelita, wątrobę itd. Więc mnie boli i se cierpię ...
      Niestety, w związku z powyższym, sprawdziły się moje czarne wizje - moje dolegliwości są jednak autoimmunologiczne. Tylko jakieś dziwne, bo bez mian i interferon je zahamował ....
      AAAAAA Oczywiście! Interferon wcale ich nie zahamował, tylko, pośrednio - zmniejszając liczbę leukocytów, wpłynął na ich wyciszenie. Przecież jak nie ma leukocytów, to choroba autoimmunologiczna (biorąca się z ataku leukocytów na tkanki właściciela) nie ma prawa istnieć.
      Oczywiście! Pewnie są miana - tylko inne, badano nie te! Zbadam się pod kątem autoimmunologii ogólnoukładowej.
      MAM NADZIEJĘ, ŻE INTERFERON NIE INDUKOWAŁ MI NASILENIA! Się okaże ...

      Jeszcze jedna ciekawa dla mnie reakcja: zatrzymała mi się miesiączka (w czasie terapii była regularna), potwornie bolą mnie piersi (w czasie terapii w ogóle zapomniałam, że je mam ;), zaczęła mi się przetłuszczać skóra (dla odmiany - w czasie interferonu była sucha jak wiór).
      Czyli? Interferon wpływa na gruczoły zewnątrz- i wewnątrzwydzielnicze. Ameryki pewnie nie odkryłam, ale czuję się jak Kolumb ...
      Kobiety mają w czasie terapii problemy z narządami - jajniki, endometrium itd. Libido pada na twarz i kwiczy jak świnia - ewidentne zaburzenia hormonalne. Pewnie u mężczyzn podobnie, ale oni się zazwyczaj do tego nie przyznają, bo przecież "prawdziwy facet" to maszyna.

      Prawie już wróciłam do swojej normalnej (niedo)wagi, wydolnościowo już także dużo lepiej. Mięśnie słabe potwornie, ale już więcej potrafią zrobić. Już, już, już ... już za chwileczkę, już za momencik, będzie jak dawniej (oby).
    • gilda28 miesiąc po przerwaniu leczenia 07.01.11, 18:52
      Odebrałam dziś wyniki badań krwi i ...
      Alat 10 ! HA! JESZCZE NIGDY TAKIEGO NIE MIAŁAM!
      Cała morfologia w normie, poza leukocytami, które są poniżej normy, ale już prawie, prawie ... Rozmaz procentowo w normie, neutrofile prawie 2 :)
      Nie podaję sobie jednak jeszcze sterydu, mimo że ból uniemożliwia mi normalne funkcjonowanie za dnia i sen w nocy. Muszę podhodować leukocyty do dobrych, mocnych wartości i utrzymać jakiś czas, zanim je skatuję kortyzolem, który spogląda na mnie z ampułki i woła "weź mnie..", hehe.
      Ale i tak, mimo bólu, świetnie się czuję. Nawet jak śpię w nocy 3h - mogę jakoś się zwlec, coś zrobić, nie jest aż tak źle. Siedzę w domu na zwolnieniu, więc jakoś daję radę - tzn. pracuję sobie, ale trochę inaczej niż dotychczas - ogólnie nie narzekam.

      Jest za to problem z czymś innym - z oczami. Do tej pory miałam sokoli wzrok, teraz czuję się jak ślepy kret. Nie byłam u okulisty, bo jeszcze coś tam widzę, a poważnie - uzgodniłam z moją dr pierwszego kontaktu, że jeszcze czekamy z oczami - może się coś samo poprawi.
      Ale tendencja jest odwrotna - z czasem się pogarsza, a właściwie nasila.
      Zaczęło się w czasie leczenia, wtedy źle widziałam wieczorem, kiedy byłam zmęczona - tłumaczyłam to wycieńczeniem. Po odstawieniu leków - nie unormowało się. Około tydzień temu zaczęło się nasilać i., aktualnie, widzę bardzo nieostro, nie mogę odczytać cen na produktach w sklepie, słabo widzę litery na monitorze komputera itd. Dziś byłam w Jysku i tam mają takie badziewne okulary przy kasie. Przymierzałam różne (plusy, minusy, połówki, jedynki itd.) i w każdych z nich widziałam gorzej niż widzę normalnie (tzn. teraz, bo mam nadzieję, że to nie stanie się normą). Mój wniosek jest taki, że to nie jest wada wzroku (albo okulary z Jyska są o kant du.. roztrzasnąć, co jest w sumie prawdopodobne, chociaż mój ojciec kupuje od lat okulary na stacji benzynowej i sobie je chwali ;)
      Moja babcia miała ostatnio wymienione soczewki w oczach, ma zaćmę. Mnie zawsze straszyła zaćmą polekową (od sterydów), ale przecież teraz ich nie biorę wcale od paru miesięcy. Pożyjemy, zobaczymy.

      "Leczenie", które sobie serwuję aktualnie:
      Czosnek, także w kapsułkach (wiem, wiem, on może uszkodzić wątrobę, dlatego badam Alat - wynosi 10, więc chyba wszystko OK) - w górnych dopuszczalnych dawkach.
      Trany, w górnych ilościach z ulotki (wiem, wiem, w nadmiarze może zaszkodzić) - biorę jakie mam i jakie są akurat w dobrej cenie (Iskial, Tran 500, Omega3, i inne oleje z różnych ryb - wybieram takie z dużymi ilościami omega3).
      Dziurawiec, rumianek - herbatki i z serii "Zioła w tabletkach".

      Na wątrobę nie biorę nic, poza ciepłymi kąpielami ;)
      • jan-w Re: miesiąc po przerwaniu leczenia 07.01.11, 18:57
        Ból czego? Istnienia? ;-)
        • gilda28 Re: miesiąc po przerwaniu leczenia 07.01.11, 19:33
          Nie, boli mnie najmniejszy palec u nogi ;)

          A poważnie - bolą mnie wszystkie kości i mięśnie, jak leżę chwilę w jednej pozycji (w nocy) to boli jeszcze bardziej, po nocy nie mogę się rozruszać, mam hmm zgrabiałe dłonie, powiększone stawy palców.
          W czasie leczenia interferonem ani pół minuty mnie nie bolało, najprawdopodobniej w związku z niska ilościa leukocytów. Jestem umówiona do reumatologa na marzec (real life), może coś wymyśli?
          Podobno to często spotykane u ludzi długo zakażonych, że mają tego typu bóle. Ale ja jestem trochę za młoda, żeby mnie trawił reumatyzm .. Chociaż mam już rocznikowo 3 dyszki :D Może to już, starość? Nieee
          • slask_1 Re: miesiąc po przerwaniu leczenia 09.02.11, 21:13
            Wiem, że w czasie leczenia copegus + pegasys ponoć daje skutki uboczne, ale ja jednak jak narazie ich nie mam. Polecam wszystkim branie po zastrzyku paracetamolu, a dla polepszenia wyników spirulinę. Pozdrawiam.
          • jan-w Re: miesiąc po przerwaniu leczenia 09.02.11, 21:38
            Miejmy nadzieję że nie masz jakiejś wersji zapalenia stawów, gdyż najskuteczniejsze leki są jednocześnie niewskazane dla chorych na wątrobę i ogólnie szkodliwe.
            • gilda28 Re: miesiąc po przerwaniu leczenia 14.03.11, 17:13
              Jakąś wersję zapalenia stawów mam, ale nie lękam się :) Mi wystarczy, żeby mnie nie bolało - a takie możliwości są.
              Oczywiście, wszystkie "nowoczesne" metody odpadają w moim przypadku, ale ... jw.
    • gilda28 3 miesiące po przerwaniu leczenia 14.03.11, 16:56
      Nie wchodzę tu, bo się lepiej wtedy czuję ... ;)
      Ale zrobiłam wyjątek, żeby zamieścić aktualne info odnośnie moich ogólnych wyników, które są rewelacyjne :D Jestem już drowa:

      Alat 15, Aspat 14
      hematokryt 42,2
      hemoglobina 14,5
      erytrocyty 5,3
      leukocyty 5,2

      Po paru zastrzykach domięśniowych z bardzo małej dawki glikokortykosteroidu (moja autorska terapia, poparta przez znajomą neurolog), mój wzrok wrócił zupełnie do normy. Stawy trochę bolą, ale bez tragedii.
      Jestem w trakcie rozszerzonej diagnostyki pod kątem chorób autoimmunologicznych, czekam na wyniki. Póki co wiem, że czynnik reumatoidalny mam dodatni (RF 15), przy bardzo słabo dodatnim CRP (0,22) i ujemnym CCP. Na przeciwciała i badania genetyczne czekam, wyniki będę mieć za parę tygodni.
      Jestem przygotowywana do włączenia na stałe sterydów (Metypred lub Entorcon - 1 tabletka co parę dni, w zależności od odpowiedzi mojego organizmu).
      Neurolog zaniechał diagnostyki pod kątem SM (nie zgodziłam się na punkcję i pobranie płynu mózgowo-rdzeniowego), znajoma alergolog kazała mi już nigdy nie myśleć o interferonie (ma męża z HCV i jest bardzo w temacie), okuliści orzekli, że organicznie moje oczy są zdrowe. Zrobiłam też bardzo dokładny przegląd ginekologiczny, włącznie z badaniem pod kątem chlamydii - chciałam wykluczyć zespół Reitera na podłożu chlamydiozy (połączenie objawów ocznych, urologicznych i stawowych). Wykonałam też badania w kierunku boreliozy - nie mam.

      Odnośnie stawów (i epizodu ocznego) reumatolodzy skłaniają się ku reaktywnemu zapaleniu stawów (zespół Reitera) spowodowanego wieloletnim zakażeniem HCV. Wskazuje na to niesymetryczność (stawy głównie palców prawej ręki i barków, czasami oba na raz, czasami tylko jeden - losowo) oraz brakiem serologicznego potwierdzenia RZS - póki co, bo wciąż czekam na te bardziej szczegółowe wyniki badań.
      • jan-w Re: 3 miesiące po przerwaniu leczenia 14.03.11, 17:42
        Ludzie z takim poziomem aminotransferaz nie mają prawa pisać na tym forum ;-)
        • gilda28 Re: 3 miesiące po przerwaniu leczenia 14.03.11, 18:00
          Tak, tak - wyniki pierwsza klasa, od 3 miesięcy Alat waha się między 10 a 17 - dlatego zaraz się ulatniam i już mnie tu nie ma. Wrócę pewnie jakoś za kwartał ...
          (sprawdzę sobie jeszcze tylko w wątkach/postach, czy nie odkryliście pod moją nieobecność jakiegoś panaceum na WZW, ale póki co widzę, że niewiele straciłam, paa ;)
          • 0.roberto19 Re: 3 miesiące po przerwaniu leczenia 14.03.11, 22:27
            Ja po 20 tygodniach mam ALT 12, pozostałe wyniki w zakresie normy:)
    • gilda28 dysponans poznawczy ;) 22.04.11, 15:12
      Tak bardzo bym chciała wiedzieć, ile mam wirusa, ale równocześnie się boję, że jak już się dowiem, że go mam, to mi się zdrowie pogorszy - więc wolałabym nie wiedzieć, bo w sumie i tak mi wiedza nic nie da. Medycyna ma mi niewiele do zaoferowania, właściwie nic - a to co jest możliwe (ziółka) mogę sobie serwować sama, co z resztą robią. Do badania wysokości transaminaz też nie potrzebuję lekarzy specjalistów. Co za przykry dysonans ..
      Rozdarcie między "chcę wiedzieć" a "lepiej żebym nie wiedziała". Redukcja napięcia, wynikającego z dysonansu, jest możliwa m.in. poprzez dodanie trzeciego elementu np. "nie badać się i zwyczajnie żyć". Muszę to wszystko dokładnie przemyśleć. Ale znam siebie i wiem, że teraz, do póki jestem "zdrowa jak ryba" bo tak się czuję - to faktycznie jestem zdrowa. Ale kiedy będę mieć przed sobą, czarno na białym, że nie jest OK - mogę się rozsypać. I po co mi to?
      Na razie, wkurzyli mnie w poradni, odwróciłam się o 180st i wyszłam, nie idąc na wizytę. Miałam swoje (obiektywne!) powody. Nie wiem, czy nie powinno tak zostać. Badać transaminazy raz na kwartał, dobrze się prowadzić, a jeśli się pogorszą wyniki/samopoczucie - wtedy iść się badać? Co za masakra ...
      (taa, święta, wolne, mam za dużo czasu na myślenie..)
    • gilda28 ankieta ;) 26.05.11, 21:26
      Postanowiłam, zamiast badać wiremię, zrobić referendum ...
      Oczywiście żartuję. Ale nie do końca - referendum to fakt :D

      Proszę o wypełnienie ankiety wiremiahcv.tnb.pl/ Ankieta na dole strony "ANKIETA WIREMIA HCV" (link na stronie, bo kiedy wklejałam go tu bezpośrednio - był uznawany za spam)
      Jej wyniki pozwolą mi ... no właśnie, jeszcze nie wiem co :) Pewnie poznać nastroje panujące wśród zaangażowanych w temat HCV? NO! Odprężcie się i dalej, tylko jedno pytanie ... z przymrużeniem oka, choć na poważnie.
      • jan-w Re: ankieta ;) 26.05.11, 21:32
        Ankieta została uznana za spam, ponieważ na forum jest zalew ogłoszeń -ankiet głównie firm marketingowych zakamuflowanych jako prace studenckie. Ale przecież sam mechanizm forum umożliwia zakładanie sond (tylko jako pierwszy post w wątku).
        Merytorycznie nie mogę się wypowiedzieć. Moja wiremia to problem moich wirusów. Nie wchodzimy sobie wzajemnie w drogę ;-)
        • gilda28 Re: ankieta ;) 26.05.11, 21:51
          forum.gazeta.pl/forum/w,690,125573443,125573443,NOWA_ankieta_.html
          ;)
          Niee, wiremia to sprawa nie jedynie wirusów - Twoje leukocyty chyba też są jakoś tam w nią zaangażowane. Chyba że żyjecie już w tak głęboko patofizjologicznej symbiozie, że kolizja nie zachodzi. obawiam się jednak, że symbioza z wirusem jest niemożliwa - wszak on ma tylko jeden cel: wygrać..
          • jan-w Re: ankieta ;) 26.05.11, 22:21
            Ja też ;-) Leukocyty (WBC>6) także trzymają się dobrze. Czego i twoim życzę.
            Od patologii proszę mnie nie wyzywać. Szkołę ukończyłem :-)
            • gilda28 Re: ankieta ;) 26.05.11, 22:58
              Szok ... ;)
              A poważnie: co na to poradzę .. ciekawość mnie zżera czy i ile mam tego wirusa w krwi. Chociaż i tak się wciąż zachowuję jak bardzo zakaźna, więc wielkiej różnicy mi to nie zrobi. Jednak mimo wszystko, fajnie by było się dowiedzieć, że nastąpił cud nad Odrą i jest minus. Nadzieja gdzieś tam się czai ..
              Tymczasem, znikam, żeby nie denerwować siebie i otoczenia ;) do napisania
    • 1agata42 Re: leczę się Pegasys+Copegus 06.06.11, 09:47
      Witam ja jestem po 3 miesiącach brania lekąw i czuje sie strarznie wcale mnie nie pocieszaja słowa trzymaj się albo cos w tym rodzaju tak ze swietnie cie rozumie .Dzisiaj mam takiego doła że chętnie bym wyła w głos.
      • kryst-ynak Re: leczę się Pegasys+Copegus 06.06.11, 11:03
        sama w trakcie leczenia miałam nie raz paskudnego doła i wiem naprawdę jak to jest, wcale nie chcę cię pocieszać bo wiem że słowa otuchy mogą tylko wkurzyć bo nikt nie był w mojej ani w Twojej skórze i nikt postronny nie wiedział co się czuje ale perspektywa zdrowia dodawała mi sił, chociasz nie raz chciałam rzucić te całe leczenie w diabły ale wytrwałam i ryczałam na głos jak nikt nie widział i nie słyszał
        Ty też wytrwasz !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      • kiepski476 Re: leczę się Pegasys+Copegus 06.06.11, 18:40
        To jest chemiczna reakcja na interferon, więc należy ją potraktować chemicznie. Zwłaszcza wtedy, gdy objawy wystąpiły w pierwszej fazie leczenia – najczęściej około 3. miesiąca.
        Nie męcz się, poproś psychiatrę o stosowne leki. Co robisz, gdy boli cię głowa? Bierzesz tabletkę czy męczysz się z bólem?
        Po zakończeniu terapii to wszystko minie, ale jakoś tę terapię musisz przetrwać.

        Maciej Skibiński, który pomocą dla osób leczonych interferonem zajmuje się od 2003 r., napisał pracę doktorską na temat wpływu terapii ludzi leczonych interferonem na jakość ich życia. – Jeśli na początku leczenia pacjent jest w kiepskim stanie psychicznym i w depresji, to prawdopodobnie przenosi sytuacje stresowe z życia przed leczeniem. Psychoterapia wtedy pomaga. Jeśli natomiast objawy depresyjne występują po trzecim miesiącu leczenia, mają związek z działaniem interferonu na układ nerwowy. Wtedy potrzebne są leki – wyjaśnia.

        I jeszcze cytat z nru 4/2006 „Psychiatrii Polskiej”:
        Interferon i indukowane przez niego cytokiny bezpośredniego wpływają na mózg powodując: pobudzenie osi podwzgórzowo-nadnerczowo-przysadkowej, zaburzenia wydzielania hormonów tarczycowych, oraz pojawienie się zespołu behawioralnego nazywanego zachowaniem chorobowym. Interferon ponadto indukuje aktywność 2,3 dioksygenazy indoloaminy, enzymu katalizującego przemianę tryptofanu w kynureninę, co powoduje zmniejszenie poziomu osoczowego tryptofanu i w konsekwencji także serotoniny, oraz zwiększenie poziomu neurotoksycznych metabolitów kynureniny. Udowodniono także wpływ interferonu na receptory opioidowe oraz przekaźnictwo adrenergiczne i dopaminergiczne.
        W leczeniu objawów neuropsychiatrycznych stosowane są leki przeciwdepresyjne zwłaszcza inhibitory zwrotnego wychwytu serotoniny, benzodiazepiny, naltrekson, oraz neuroleptyki (w stanach psychotycznych i maniakalnych). Zalecana jest także terapia psychologiczna, psychoedukacja i interwencje behawioralne”.
    • gilda28 !!!!!!!!!!!!!!!!!!!-O-!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 28.07.11, 10:20
      gdybym piła, to bym się nawaliła
      ale nie piję i dzięki temu dłużej pożyję :)))))))))))))
      MINUS
      badania ogólne
      Ponad pół roku po przerwaniu leczenia, które trwało 3,5 miesiąca, tylko pierwszy miesiąc na pełnych dawkach, od razu po odstawieniu leków zaczęto leczenie kortykosterydami, któe biorę nadal. Z wirusem HCV 1b - MAM MINUSA!
      • martan07 Re: !!!!!!!!!!!!!!!!!!!-O-!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 28.07.11, 18:38
        Super, bardzo się cieszę że wszystkie Twoje zmagania z chorobami i samą terapią przyniosły wymarzony skutek.
        Gratulacje !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        • gilda28 Re: !!!!!!!!!!!!!!!!!!!-O-!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 28.07.11, 21:09
          Dziękuję i wszystkim życzę takiego CUDU, a sobie dodatkowo życzę, żeby cud się utrzymał, najlepiej na zawsze :)
          Tego życzę nam wszystkim ... permanentnego, wszechogarniającego cudu nad cudami, żeby stało się niemożliwe .. dla wszystkich!
    • gilda28 heparyny są pomocne w leczeniu HCV? 28.07.11, 15:21
      Poszukując odpowiedzi na pytanie, co poza genetyką wpływa na skuteczność leczenia, doszłam do pewnych danych, świadczących o tym, że pomogła mi heparyna drobnocząsteczkowa (HDCz), którą stosuję od dawna (raz dziennie, rano, robię sobie zastrzyk).
      Jako "skutek uboczny" HDCz obserwuje się m.in. zmniejszenie "przerzutowości" zaawansowanych nowotworów złośliwych. Obserwuje się, że chorzy stosujący heparynę - dłużej żyją, a przerzuty są mniej nasilone.
      LINK
      Trafiłam także na artykuł, opisujący pacjenta poznańskiej AM
      LINK
      Analiza danych, obserwacje mojego ciała, logika - każą mi sądzić, że antykoagulanty mogą być hipotetycznie pomocne w leczeniu przeciwwirusowym.
      "W badaniach eksperymentalnych stwierdzano zahamowanie procesu włóknienia w trakcie leczenia przeciwkrzepliwego lub przeciwpłytkowego. Sugeruje się też związek między stanem prozakrzepowym (np. w hiperhomocysteinemii) a mniejszą skutecznością leczenia przeciwwirusowego CHC. Z kolei w niedoborach czynników krzepnięcia (np. we wrodzonej hemofilii) obserwuje się dobrą odpowiedź na powyższe leczenie."
    • gilda28 dziękuję, przepraszam, zmykam +refleksja 29.07.11, 14:32
      Dziękuję - wszystkim, którzy mimo mojego ... specyficznego sposobu bycia, byli w stanie zrozumieć, że dynamiczna ekspresja emocji nie musi się równać byciu poje..anym - nie będę wymieniać z nicków, ponieważ jestem pewna, iż adresaci wiedzą, że o Nich chodzi :) Dziękuję, każdą pozytywną myśl i emocję chłonęłam całą sobą i były one dla mnie cenne!
      Przepraszam - wszystkich, których denerwowałam swoją osobą, szczególnie tych będących w trakcie leczenia. Zdaję sobie sprawę z tego, że czytanie mnie mogło być źródłem frustracji. Przykro mi, ale są sytuacje, w których jestem egoistką i walka o swoje (szeroko rozumiane) zdrowie, się do nich zalicza.
      Zmykam - ponieważ nikomu tu nie pomogę. Nie dlatego, że nie chcę, ale dlatego, że moja sytuacja jest bardzo specyficzna, niestandardowa i poza statystykami. Nie chcę robić swoją osobą nikomu doła, że taka %^&* ma minusa, a ktoś inny, kto się męczył rok itd. nie ma minusa. Koszmar, wiem, dlatego uciekam i mam nadzieję, że za pół roku tu nie wrócę. A jeśli wrócę, to z potwierdzeniem minusa.

      Refleksja: myślcie pozytywnie, nie lękajcie się niczego. Róbcie co możecie i nie przejmujcie się tym, czego nie możecie zrobić. Sranie w banię, wiem, wiem, ale musiałam to napisać. Powodzenia dla wszystkich! Jutro z koleżanką, poznaną na tym forum, będziemy opijać mojego minusa, a jak!, przy pomocy Lecha free :) wypijemy też za Wasze zdrowie/a..
      • jan-w Re: dziękuję, przepraszam, zmykam +refleksja 29.07.11, 17:57
        Niech wam idzie na zdrowie! BTW - Lech bezalk. ma do 0,5% :-)
        • gilda28 Re: dziękuję, przepraszam, zmykam +refleksja 22.09.11, 17:10
          Nie wiem czy wiesz Janie, ale półprocentowe piwo zostaje zmetabolizowane przez układ pokarmowy, zanim trafi do krwiobiegu ;) dlatego uznaję to piwo za bezalkoholowe ...
          • jan-w Re: dziękuję, przepraszam, zmykam +refleksja 22.09.11, 17:35
            Nie sądzę.
            • gilda28 Re: dziękuję, przepraszam, zmykam +refleksja 23.09.11, 16:50
              Przestraszyłeś mnie ;) że lekarz mnie wprowadził w błąd i przeszukałam internet, w którym znalazłam coś podobnego:
              "Piwo Lech FREE:
              To bezalkoholowe piwo o wyraźnym i intensywnym chmielowym aromacie. Zawarty w nim alkohol (0,5%) jest przetrawiany przez organizm, zanim dotrze do krwi, w związku z czym mogą go pić kierowcy oraz inne osoby, które muszą zachować trzeźwość.
              Zgodnie z ustawą o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi oraz według Kodeksu Karnego:
              ? stan nietrzeźwości zachodzi gdy zawartość alkoholu w organizmie wynosi lub prowadzi do stężenia we krwi powyżej 0,5-alkoholu albo obecności w wydychanym powietrzu od 0,1 mg do 0,25 mg na 1 dm?. By osiągnąć stan określany przez polskie prawo jako stan nietrzeźwości dorosły ważący ok. 80 kg musiałby w krótkim czasie wypić ponad 17 piw bezalkoholowych. Przy jednoczesnym uwzględnieniu, że pojemność żołądka określana jest na poziomie 2-3 litry istnieje niewielkie prawdopodobieństwo osiągnięcia stanu nietrzeźwości. ? stan po użyciu alkoholu określany jest po spożyciu alkoholu na poziomie od 0,2-do 0,5 ?. Żeby osiągnąć taki poziom alkoholu we krwi, czyli 0,2 promila, osoba dorosła musiałaby wypić ponad 7-8 piw Lech Free. Według lekarzy 0,5% alkoholu zawartego w piwie (1 but 0.33 l) nie ma pływu na koncentrację alkoholu we krwi.
              Ciekawostką jest, że piwo bezalkoholowe działa jak napój izotoniczny. Lech FREE posiada ciśnienie osmotyczne zbliżone do ciśnienia ludzkiej krwi, zawarte w nim składniki odżywcze są natychmiastowo przyswajane przez organizm."
              źródło: www.piwopedia.pl/encyklopedia/piwa/LECH-FREE-PIWO-BEZALKOHOLOWE ;)

              A poważnie, bo przecież nie będziemy się spierać o pół procenta - pozdrawiam :)
    • gilda28 Re: leczę się Pegasys+Copegus 22.09.11, 17:06
      Alat 12, Aspat 14, idealna morfologia i rozmaz.
      Generalnie, jest super ;)
      • kiepski476 Re: leczę się Pegasys+Copegus 22.09.11, 17:31
        Ja mówiłem, że tak będzie, ja mówiłem...
        • gilda28 Re: leczę się Pegasys+Copegus 23.09.11, 16:52
          Mówiłeś, mówiłeś ...
          pozdrawiam :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka