koza_w_rajtuzach
20.11.06, 08:09
Nie mogę się pozbierać :((.
W sobotę rano mój mąż jeszcze dobrze się czuł, poszedł normalnie do pracy. W
pracy jednak zaczął wymiotować krwią i zaczął się nią załatwiać. Był naprawdę
w fatalnym stanie, nie mógł utrzymać się na nogach, poprosił, aby zawieźć go
na pogotowie. Stracił tyle krwi, że mógł zginąć.
Początkowo lekarze podejrzewali wrzody żołądka, co akurat wydało mi się mało
prawdopodobne, przecież nigdy żołądek go nie bolał. Wczoraj jednak mój mąż na
obchodzie usłyszał jak lekarze mówili między sobą o wirusie HCV i on uważa,
że mówili to o nim. Nie wie co oznacza ten skrót, kazał mi sprawdzić na
Internecie, ale ja nie chcę z nim o tym rozmawiać.
Jeśli to prawda, to nasze życie teraz całkowicie się zmieni, będę żyła w
ciągłym strachu o męża. Jeszcze łudzę się, że to nie prawda. Dziś na pewno
dowiem się jak jest w rzeczywistości. Naprawdę nie wiem jak sobie radzicie z
świadomością tej choroby.
Wiecie.. boję się też o siebie, o to czy sama też nie jestem chora, a jeśli
ja jestem chora, to czy nie jest chora również ta mała dziewczynka, która 10
miesięcy przyszła na świat.