Dodaj do ulubionych

HCV - po biopsji

23.01.08, 12:05
Przed 3 tyg. mąż (32-latek) miał wykonaną biopsję wątroby. W wynikach nie ma
informacji o wiremii, grading 3/3/3/4, staging 2, stłuszczenie wątroby 10%.
Został wpisany na listę oczekujących na leczenie interf + rybawir. Podobno
oczekiwanie to ok. 1 rok. Bardzo się martwię, nie wiem też co mamy robić ...
tylko czekać ???
Proszę o informację jak wyglądają te wyniki (z tego co czytałam, to chyba nie
jest za dobrze); co powinniśmy teraz robić; czy jest możliwość przyśpieszenia
leczenia?
Mąż został zarażony albo oddając honorowo krew albo u stomatologa - żadna inna
opcja "nie przychodzi nam do głowy".
Dziękuję za pomoc.
Obserwuj wątek
    • aga7807 Re: HCV - po biopsji 23.01.08, 12:29
      grading 3/3/3/4 = 10, staging 2, stłuszczenie wątroby 10%

      z tego co wyczytałam w internecie, staging jest po środku w skali 0-4; ale
      bardzo martwi mnie grading
      • bananarama-live Re: HCV - po biopsji 23.01.08, 15:07
        Sytuacja nie jest zaciekawa. Najwazniejsze ze juz wie o chorobie i
        zaczyna walczyc z gadem. Tak,zaczyna, bo to sa pierwsze kroki.
        Proponuje złozyc podanie o przyspieszenie terapii i szukac
        znajomosci.To brzmi okrutnie, ale taka jest rzeczywistość

        ZERO ALKOHOLU<PAPIEROSÓW<PRACY Z CHEMIA<BYLE JAKIEGO JEDZENIA

        Pozdrawiam
        • jan-w Re: HCV - po biopsji 23.01.08, 16:36
          Szukanie znajomości, w razie powodzenia, ma jeden skandaliczny skutek: Bardziej
          potrzebujący i dłużej oczekujący, zostaną przesunięci do tyłu i czas oczekiwania
          wydłuży im się jeszcze bardziej. Na ich miejsce, wskoczy jakiś cwaniaczek. Jak
          można doradzać coś tak niemoralnego, godnego największego potępienia? To jest
          również nawoływanie do popełnienia przestępstwa. Także karalne.
          • bananarama-live Re: HCV - po biopsji 23.01.08, 18:11
            Zdaje sobie sprawe, z tego co napisałem. Kolezanka prosi o rade,
            wiec jej radze, a czy to jest moralne ? - oczywiscie nie.
            Proszę nie stawiac mnie przed sadem kolezenskim,ja wiem ,ze to jest
            naganne. Czy myslisz,ze jest inaczej z kolejkami? Czekaja ci, co
            cicho siedza.
        • zakielek Re: HCV - po biopsji 23.01.08, 22:49
          bananarama-live napisał:

          > ZERO ALKOHOLU<PAPIEROSÓW<PRACY Z CHEMIA<BYLE JAKIEGO JEDZENIA


          MOŻE JESZCZE ZERO SEKSU ???????
          • bananarama-live Re: HCV - po biopsji 24.01.08, 07:15
            A ciurlaj sobie, jesli masz przyjemnosc. Psychika jednak zmienia sie
            i to nie to samo,oczywiscie jesli chłop, nie jest tylko
            reproduktorem.
            • aga7807 Re: HCV - po biopsji 24.01.08, 11:07
              Panowie (tak wnioskuję z wypowiedzi), proszę Was ... nie kłócić się :-(
              Przykro mi że rozpętałam nie świadomie takie uczucia .....

              Napisałam na forum, bo czułam się bezradna, nie wiem za bardzo jakie powinny być
              nasze kroki, gdzie powinniśmy się teraz zwrócić, nie znam po prostu procedury
              leczenia .....

              Poczytałam trochę na temat tej choroby, staram się ułożyć "jakiś plan
              działania", tzn gdzie teraz, do kogo itp.
              Mąż został już zarejestrowany/zapisany w kolejkę oczekujących na leczenie. Teraz
              też postaramy się o konsultację u specjalisty, musimy dowiedzieć się co
              oznaczają wyniki, ponieważ wiemy tylko tyle co udało mi się rozszyfrować za
              pomocą netu a to jednak zbyt mało.

              Życzę wszystkim zdrowia :-)
              • bananarama-live Re: HCV - po biopsji 24.01.08, 14:58
                Zapytaj kiedy maja zamiar okreslic wiremie i genotyp. Pisz podanie o
                przyspieszenie leczenia.
                • aga7807 Re: HCV - po biopsji 26.01.08, 10:45
                  Określili już genotyp - ma 1 b

                  Wiremii niestety nie określali.

                  Byliśmy u lekarza z tymi wynikami, strach był tak duży, że chciałam dowiedzieć
                  się jaka jest opinia. Podobno nie jest tak źle. Staging 2 oznacza (chyba
                  szczęście w nieszczęściu), że może być wpisany na listę oczekujących na
                  leczenie. Natomiast 3/3/4=10 - to co mnie tak przestraszyło, to oznaczenie, że w
                  wątrobie jest stan zapalny.
                  Lekarz uspokoił nas trochę, że 1 rok oczekiwania to nie jest tak długo a poza
                  tym pewnie i tak się skróci, w tym czasie choroba nie będzie też postępowała tak
                  szybko.
                  Nie wiem czy to co usłyszeliśmy, to było tak tylko by mnie (w szczególności)
                  uspokoić, czy może faktycznie nie jest tak bardzo źle. Tym bardziej, że mąż
                  choruje już od około 13 lat.
      • aga7807 Re: HCV - po biopsji 23.01.08, 20:29
        Dziękuję za wszystkie odpowiedzi. Napisanie na forum postu dziś wydało mi się
        jedyną możliwością wykrzyczenia mojego strachu o bliską mi osobę. Boję się, i
        jestem bezradna, bo mam przed sobą młodego człowieka, który nie bierze nawet
        leku na ból głowy, nic go nie boli, jednym słowem wydaje się, że to przykład
        zdrowia .... i niestety tylko się wydaje, bo bestia się czai już długo i właśnie
        to mnie przeraża.
        • opornik4 Re: HCV - po biopsji 28.01.08, 02:26
          @aga7807-
          Nie boj sie.ja z tym "badziewiem" zyje juz 20 lat i dopiero teraz
          mam ostatnie stadium.
          Na terapie Interferonem sie nie zgodzilam,bo i tak byly male szanse
          na wyleczenie,a balam sie skutkow ubocznych.
          Jedyne co zrobilam,gdy choroba sie ujawnila,to usunelam macice
          (mialam juz dzieci)zeby nie rozsiewac bakcyli.
          Gdy powtornie wyszlam za maz,wspolzyjemy normalnie (juz 11 l.)
          i maz sie nie zarazil.
          W przypadku zakazonego mezczyzny,mysle,ze dobrze bylo by sprawdzic
          - czy ma wirusy w spermie.Jezeli tak,to musialabys wtedy uwazac
          - kobiety maja rozne ranki i takie tam,sa wiec bardziej narazone na
          zakazenie.
          • bananarama-live Re: HCV - po biopsji 28.01.08, 06:25
            Kiepska informacja " bałam sie skutków ubocznych" Kazdy sie boi, ale
            to nie powód do niwykorzystania szansy.
          • jan-w Re: HCV - po biopsji 28.01.08, 09:22
            Ostatnie stadium, czyli co?
            Podejrzewam że w ostatnim stadium, nie napisałabyś już tego listu.
            Śpiączka lub encefalopatia skutecznie to uniemożliwiają.
            Chyba że inna mało ciekawa przypadłość?
            • opornik4 Re: HCV - po biopsji 29.01.08, 01:21
              @jan-w

              Jestek okropna pacjentka.Niezdyscypilnowana w przyjmowaniu lekow,dre
              jape przy kazdym zabiegu,nie wypije lekarstwa jak jest obrzydliwe
              w smaku.
              Trzeba bylo zrobic tomograf drug zolciowych,odmowilam wypicia
              kontrastu - badanie nie "wyszlo";zrobiono powtornie juz rezonans
              magnetyczny,bo wtedy kontrast jest podawany dozylnio.
              Moj lekarz blagal wrecz,zebym wziela Interferon (2002r.)
              - "laskawie" poszlam na rozmowe do specjalisty.
              Wyniki pokazaly genotyp 1a,bardzo trudny do eleminacji.
              Chcieli zrobic punkcje watroby,ale do tego nie mozna podac narkozy
              - zwialam.
              Wtedy czulam sie jeszcze OK.Nie mialam odwagi skazac sie na
              rok "odlotu".
              Teraz jest fatalnie.Wyniki sa katastrofalne,daleko posunieta
              marskosc watroby,I°encefalopatii.
              Wczoraj przypadkowo zajrzalam na to forum i zaczelam sie
              wahac.Przyznaje,bylam gotowa umrzec.Smierci jako takiej sie nie
              boje,swoje juz przezylam,mam 54 lata.
              Natomiast,nie ukrywam boje sie cierpienia.
              W sumie,teoretycznie i tak nie mam nic do stracenia
              - ale moj lekarz nie kryje (nadal namawiajac),ze terapia
              w moim przypadku bedzie bardzo przykra.
              Lekarze zgodzili sie juz,zamiast punkcji,zrobic badanie
              laporoskopia - to wlasciwie opreacja,ale w narkozie.
              Poza tym bedzie mozna zobaczyc,czy nie ma juz nowotworu.
              Juz drugi miesiac,wybieram sie do szpitala,ale...
              Przy moim chisterycznym usposobieniu,gdyby mnie psychicznie
              walnelo,chlop moze nie wytrzymac i co? Sama zostane.

              PS.Lekarz mowil,ze po terapii mozliwy jest przeszczep.
              Nie wezme cudzego organu!!!
              • jan-w Re: HCV - po biopsji 29.01.08, 09:34
                Mnie też nie zachwyca pomysł przeszczepu. Pomijając wszelkie "atrakcje",
                związane z operacją, trzeba brać potem leki likwidujące ochronę immunologiczną,
                czyli w praktyce - samodzielnie robić sobie AIDS. Encefalopatię powinni ci
                likwidować farmakologicznie. Marskość zazwyczaj też można spowalniać (jeśli nie
                nadużywa się alkoholu) i żyć z nią aż do śmierci ;-)
                Jeśli (jak wynika z twojego postu) nie masz raka, cierpieniem (moim zdaniem),
                nie masz powodu specjalnie się przejmować. Najlepiej, zamiast się rozczulać i
                rozmyślać nad swoim ciężkim losem, zająć się za czymś. Wiem, łatwo
                powiedzieć... Powodzenia! :-)
          • zagubiona_4 Re: HCV - po biopsji 28.01.08, 12:10
            Uwaza sie ze nie ma wystarczajacych dowodow wskazujacych na
            zakaznosc spermy.Wiec jesli w ogole wirus tam jest,to w takiej
            ilosci,ktora nie jest wystarczajaca do zakazenia.

            opornik4 napisała:

            >> W przypadku zakazonego mezczyzny,mysle,ze dobrze bylo by
            sprawdzic
            > - czy ma wirusy w spermie.Jezeli tak,to musialabys wtedy uwazac
            > - kobiety maja rozne ranki i takie tam,sa wiec bardziej narazone
            na
            > zakazenie.
            • aga7807 Re: HCV - po biopsji 30.01.08, 00:57
              Witam,
              nie boję się zakażenia, jesteśmy razem praktycznie od początku kiedy mąż
              dowiedział się o wirusie a to już ponad 10 lat. Robiłam badania - nie mam
              przeciwciał. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że zarażenie jest możliwe, jednak
              gdybym jeszcze tym się przejmowała, to chyba "zbzikowałabym" całkowicie.
              Martwię się, że bliska mi osoba jest chora, martwi mnie to, że jeszcze nie mamy
              dzieci, martwi mnie to co czytam o tej chorobie ....

              Wiem, że muszę być silniejsza, choć ostatnio dopadła mnie chyba jakaś zimowa
              deprecha :-(, za dużo różnych rzeczy, spraw na raz..... ale wiem, że musi być
              dobrze.

              Pozdrawiam wszystkich
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka