Dodaj do ulubionych

Moj tata i HCV

09.06.08, 20:34
Witam wszystkich bardzo serdecznie..Mam na imie Sebastian i mam 17 lat.
Moj ojciec 3 lata temu dowiedzial sie ze ma wirusa HCV..Z tego co mi mowi mogl
sie zarazic okolo 15 lat temu..Na poczatek powiem tak: Od 3,5 roku mieszkamy
za granica gdzie moj tata tez pracuje [budowa ciezka praca] a nie powinien
lecz musi bo niema innego wyjscia..okolo 2 lata temu mial rozpoczac leczenie w
Polsce lecz nie rozpoczal leczenia z paru przyczyn: 1:W Polsce nie mamy juz
nikogo kto mogl by do taty przychodzic do szpitala ja nie moglbym z nim byc
poniewaz mam szkole i musze sie uczyc...2:Jakis rok temu moj tata oraz ja
dostalismy papiery legalnego pobytu za granica..Tata zaczal sie dowiadywac jak
to wszystko wyglada z ubezpieczeniem itp..Dowiedzial sie ze po roku legalnego
pobytu mozna sie starac o papiery na 5 lat wraz z tym dostalby wszystkie prawa
do leczenia za niewielka kwote a w kraju ktorym jestesmy sa wieksze szanse na
wyleczenie..Niestety szef przedluzyl papiery tylko na rok a moj tata chce
nadal pracowac chociaz zaczyna sie coraz gorzej czuc...
Jedno co zauwazylem to to gdy przyjezdzamy do polski na jakis czas wraz z tym
inne jedzenie..tata czuje sie [jak zreszta mowi] bardzo dobrze..nic go nie
boli..jest pelen zycia no i oczywiscie nie pracuje [ale gdy wracamy za granice
i tez nie pracuje czuje sie znacznie gorzej]

Moj tata dzis czytal w internecie artykuly o poziomie wirusa we krwi
itp..Bardzo wzial te artykuly do siebie i teraz siedzi cicho i malo mowi...w
tych artykulach bylo wiele slow typu PRAWDOPODOBNIE,CZASEM lecz tak jakby nie
zwracal na nie uwagi...Moj tata ma [z tego co wyliczylem] okolo 2,9 mln
komorek wirusa we krwi [HCV RNA]..W artykule napisali ze przy genotypie 1B [na
ktory moj tata choruje] U NIEKTORYCH PACJENTOW po 12 tygodniach podawania
interferonu i rybawiryny organizm nie reagowal i lekarze przestali dalej
podawac..Jak juz wyzej pisalem bardzo wzial to do siebie...mowie mu ze pisze U
NIEKTORYCH PACJENTOW itp..ale jakos nie chce tego sluchac...

Nie wiem co mam mu mowic nie wiem co mam robic...Poradzicie mi moze cos??
Naprawde sytuacja mnie doluje...
Obserwuj wątek
    • bananarama-live Re: Moj tata i HCV 09.06.08, 21:01
      Sytuacja jest dołujaca dla wszystkich. Nie znamy waszej sytuacji,
      ale jesli chodzi o mnie, leczyłbym sie za wszelka cene, nie zwazajac
      na prace i inne okolicznosci. Zdrowie,zycie jest jedno / bla,bla,bla/
      Siedzenie i rozmyslanie nic nie daje - trzeba podjac decyzje.
      Piszesz ze lepiej lecza u was - czyli sa lepsze leki niz w PL? Nie.
      Jest moze lepsza opieka zdrowotna,lepiej funkcjonuje, ale leki sa te
      same
      • freeq7322 Re: Moj tata i HCV 09.06.08, 21:28
        Własnie tez tak myslalem ze leki sa te same...
    • ada713 Re: Moj tata i HCV 10.06.08, 10:00
      leczyć i to jak najszybciej,
      piszesz że nie ma kto odwiedzać taty w szpitalu (skąd ten pomysł)
      właśnie skończyłam prawie roczne leczenie, nie opuściłam ani jednego
      dnia pracy i nie byłam ani jednego dnia w szpitalu,
      jedna z lekarek ze Śląska opowiadała o swoich pacjentach górnikach
      leczonych interferonem, którzy nie przerywali pracy pod ziemią,
      więcej optymizmu - nie taki diabeł straszny jak go malują,
      z ciężką pracą fizyczną może być trochę trudności, możliwe że trzeba
      będzie na jakiś czas troszkę zwolnić tempo
      Powodzenia
      Ada
      • freeq7322 Re: Moj tata i HCV 10.06.08, 10:35
        Jezu...nawet nie wiesz jak tym mnie pocieszylas...napewno trzeba bedzie zwolnic
        tempo to fakt....ada dziekuje ci za te slowa...

        Powiedz mi tylko,...ile mialas wirusa we krwi?? Moj tata ma cos okolo 2,9 mln :/
        wiem ze leczenie bedzie trudniejsze a szanse na calkowite wyleczenie troszke
        mniejsze...ale..ja wierze ze bedzie dobrze..musi byc
    • freeq7322 Re: Moj tata i HCV 10.06.08, 14:42
      Aha...zapomnialem dodac jednego...Wyniki prob watrobowych mojego taty nie sa az
      tak duze a raz byly nawet dosyc blisko normy...Czy to oznacza ze jest jeszcze
      dobrze?? Jakie wy macie/mieliscie proby watrobowe..bardzo mnie to interesuje..

      • mallor24 Re: Moj tata i HCV 10.06.08, 15:11
        Próby watrobowe mają charakter fali tzn. raz się obniżaja innym
        razem wzrastają. Ale pamietaj zmiany w wątrobie spowodowane HCV moga
        przybrac tempo geometryczne. W ciagu kilku miesiecy moga zniszczyć
        watrobe. Nie licz na odpust ze strony wirusa.
        • freeq7322 Re: Moj tata i HCV 10.06.08, 15:16
          Rozumiem...
    • ada713 Re: Moj tata i HCV 11.06.08, 08:31
      z ilością wirusa we krwi jest tak samo (góra - dół) najlepiej zbadać
      go dopiero przed samym leczeniem (nie pamiętam dokładnej liczby, ale
      mój poziom był określony jako średni)
      najważniejszym badaniem określającym stan wątroby jest biopsja – a
      nie transaminazy
      Pozdrawiam
      Ada
      • freeq7322 Re: Moj tata i HCV 17.06.08, 14:15
        Moj tata mial biopsje robiona dokladnie rok temu...i tam jest napisane
        "Włoknienie-3" czyli znak ze trzeba juz zaczac leczenie...Moj tata postanowil
        sie leczyc od pazdziernika tego roku...Czy stopien włoknienia moze a dnia na
        dzien "przeskoczyc" na wyzszy?? TFU [aby nie]
        • mallor24 Re: Moj tata i HCV 17.06.08, 14:20
          jest to proces postepujący a nie cofający się
        • grazyna_1only Re: Moj tata i HCV 19.06.08, 19:42
          3 stopień włóknienia jest wskazaniem do natychmiastowej terapii.W ogóle nie rozumiem zastanawiania się nad tym leczyć czy nie.Tu nie ma wyboru,to nie zakup garnituru gdzie można zastanawiać się nad kolorem.Natychmiast leczenie.Po 3 jest tylko 4 stopień.Poczytaj tutaj:
          www.mp.pl/artykuly/index.php?aid=1148&_tc=2122C1441B8A4E32BACA48A4AF5A0318
    • mordeczek Re: Moj tata i HCV 19.06.08, 18:49
      Nie wiem czy we wszystkich krajach zach. ale w wielu, na czas terapii idzie sie
      na chorobowe.
      Nie wiem tez czy twoj ojciec pracuje na tej budowie legalnie, wtedy mogly sobie
      zafundowac terapie, daj sobie urlop i watrobie tez.
      W krajach zach. terapie nie robi sie w szpitalu, kto za to by placil? siedzi sie
      w domciu i wali te zastrzyki. :)
      A wiec, tato powinien wpierw skontaktowac sie lekarzem domowym w kraju w ktorym
      mieszkacie, reszta pojdzie juz automatycznie.
      • freeq7322 Re: Moj tata i HCV 25.06.08, 20:18
        Wlasnie o to chodzi ze aby byl na pelnych musi przepracowac do konca
        pazdziernika...i teraz tylko modle sie o to zeby wytrzymal...mam nadzieje....

        Droga grazyno wiem tylko to ze po stopniu 3 jest stopien 4 czyli
        marskosc....niestety twoja strona sie nie otwiera....
        Mam nadzieje ze wszystko bedzie dobrze

        Biopsja byla robiona rok temu....mam nadzieje ze nic sie nie
        zmienilo...strasznie sie tego boje....
        • freeq7322 Re: Moj tata i HCV 25.06.08, 20:18
          Oj nie dopisalem w pierwszym zdaniu mialo byc "na pelnych prawach" przepraszam
        • jan-w Re: Moj tata i HCV 25.06.08, 21:04
          Marskość to wbrew legendom nie jest wyrok śmierci.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka