starkand
01.10.08, 00:58
4 lata temu dowiedzilem sie o tym ze mam wirusa typu - nastapilo
krwawienie zylakow przelyku i o maly wlos nie zeszlem z tego
swiata.W zgodnej opini lekarzy ( dowiedzilem sie tego rok pozniej )
to juz byl w zasadzie moj koniec .leczenie interferonem nie
wchodzilo w rachube.
W tej chwili funkcjonuje prawie calkiem normalnie.Wskazniki
watrobowe we krwi mam albo nieznacznie prekroczone albo w normie.W
zasadzie nie mam diety (poza paroma wyjatkami).
Poniewaz medycyna nie za wiele mogla mi zaoferowc (poza mala
prawdopodobnym przeszczepem watroby )zaczolem leczyc sie ziolami wg
medycyny chinskiej.
Nie chce nikogo zniechecac do leczenia ani tym bardziej do diety (na
poczatku przez 9 miesiecy mialem ja wrecz drakonska -publkowane
diety watrobowe bylyby dla mnie istna uczta
0.Nie chce tez robic reklamy mojemu zielarzowi) nie bede podawal
jego danych)
Jak mysle o ludziach ktorzy maja taki objawy jak ja -czekanie
miedzy jednym a drugim krwawieniem -horror.Chcilbym wam dac troche
nadziei - z tym cholerstwem mozna walczyc.Z zylakami przelyku i
zoladka takze.(zylaki zoladka znilky calkowicie a przelyku w
znacznym stopniu).Jesli znalazl by sie doktor medycyny o otwartych
horyzontach to moge mu przedstawic chistorie mojej choroby i sposoby
leczenia.Z tymi z ktorymi rozmawialem mowia ze musial sie lekarz
pomylic przy badaniach bo to jest niemozliwe....(ale jezeli te
badania byly zrobione dobrze - a robili je specjalisci to by
znaczylo ze mozna wielu ludzim pomoc)
pozdrawiam wszystkich