Dodaj do ulubionych

Co dalej ze szczecińską stocznią?

13.10.09, 07:50
jesli brudzinski mowi o tym by miasto kupilo stocznie i wznowilo produkcje to
bredzi. jesli zas mowi o tym by kupilo sama ziemie to moze to i bylby dobry
interes, ale nie w obecnej sytuacji, gdy w budzecie mamy wiele wazniejszych
wydatkow.

co do pomyslu zaremby to to, ze bredzi to nawet nie trzeba mowic.
Obserwuj wątek
    • Gość: poszukiwany Re: Co dalej ze szczecińską stocznią? IP: 62.69.217.* 13.10.09, 08:33
      "Co o tym sadzą prezydent Szczecina i marszałek województwa -
      wczoraj nie udało nam się dowiedzieć."

      prezydent jest zajęty szukaniem krytykantów z forum Szczecin
    • swarozyc Co dalej ze szczecińską stocznią? 13.10.09, 08:38
      Tylko koscioly budowac, a w miedzyczasie wynajac przestrzen na targ, aby
      splukani stoczniowcy mogli wyprzedac swoj osobisty majatek..
      Tak trzymac katokrasnoludki !
    • andreas.007 "drogę szczecinska" należało wypracować wcześniej 13.10.09, 08:46
      Szczecińskiej elity powinny wypracować szczecinska drogę wcześniej -
      może rok, może dwa lata wcześniej,
      ale temat przesłał prezydent i radni!
      Bo to oni powinni dać impuls, a nasi posłowie i senatorowie,
      a także partyjniacy lobbować do tego!

      Teraz stoczni już nie ma, nie ma tez pomysłu nikt,
      ani Szczecin ani Warszawa na która liczyli zarząd i radni,
      ze załatwia temat za nich, a zalatwili miasto na cacy!

      Ale nigdy nie jest za późno!

      Pan prezydent miasta, zarząd, radni powinni wypracować
      swoją koncepcje, bo nikt za szczecinian i w interesie naszym
      tego na pewno nie zrobi - co najwyżej rozbiór, rozszabruja i wywioza,
      co zna Szczecin z historii!

      A wiec panie i panowie do roboty!

      Pokazcie, ze wybrano Was a Wy myślicie nie tylko o barakach,
      ale myślicie o mieszkancach i mieście!
    • Gość: kosa Re: Co dalej ze szczecińską stocznią? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.09, 08:50
      Dlaczego miasto ? Niech stocznię kupi Brudziński ze stoczniowymi związkowcami
      , którzy przecież dostali sowite odprawy , a stocznię jak mówią sprzedaje się za
      bezcen. W przypadku braku kasy można prosić o pożyczkę Rydzyka , on zbierał
      pieniądze na wykup co prawda innej stoczni , ale może jeszcze coś mu zostało.
      • Gość: as Re: Co dalej ze szczecińską stocznią? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.10.09, 09:07
        Właśnie dla Szczecina to powinna być priorytetowa sprawa . Uzbrojony
        teren przemysłowy dobrze skomunikowany jako strefa ekonomiczna.Ale
        znając nam miłościwie panujących nic z tego nie bedzie.właśnie nawet
        warto zrezygnować z inwestycji deficytowych typu hala, stadion,
        filharmonia.Niech coś w tym Szczecinie powstanie komercyjnego co
        pozwoli czerpać zyski.Tym bardziej że utworzenie strefy to zaden
        wydatek.
        • andreas.007 Re: Co dalej ze szczecińską stocznią? 13.10.09, 09:12
          zapewnecpan Ksyfek myśli bardziej o deweloperach
          niż o strefie ekonomicznej - bo mógłby Szczecin
          poprzez zarząd i radnych optowac by stworzono tam strefę,
          gdzie moglyby powstawać miejsca pracy!

          Niestety jak ktoś ma prace i niezle pieniadze,
          to myśli o czym innym...
    • Gość: mim Re: Co dalej ze szczecińską stocznią? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.09, 09:14
      Już dawno pisałem ,że szukanie takiego inwestora który utrzyma produkcję statków
      jest szukaniem "jelenia " . Ale naciski stoczniowych związków były inne i
      ograniczały pole manewru .Dyrektor PŻM jasno wyjaśnia dlaczego stocznia w
      Szczecinie straciła rację bytu.Szkoda tylko że niektórzy nie biorąc pod uwagę
      tych argumentów , na demagogii chcą zbić polityczny interes.
      • Gość: Mieszkaniec Re: Co dalej ze szczecińską stocznią? IP: *.szczecin.pl 13.10.09, 09:38
        Czemy jej nie wykupili "dzialacze związkowi" i stoczniowcy za
        odprawy, byli by na swoim i nie było by problemów.Czyzby tylko
        umieli robic zadymy? Czemu mam cały czas dopłacać do nieudaczników
        • Gość: as Re: Co dalej ze szczecińską stocznią? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.10.09, 09:56
          Mieszkańcu uważasz że dobrze bedzie tak jak jest teraz.Czyli
          dokładanie z bud zetu do pilnowania majatku 2 mln miesięcznie.Nikt
          nie mówi ze tam maja byc budowane statki . Ale mozna oczekiwać od
          miłosciwie panujacych by stworzyli warunki prawne by ktokolwiek tam
          się zainstalował.Goleniów czy stargard potrafili stworzyć warunki
          dla inwestorów a Szczecin nie.
        • andreas.007 Re: Co dalej ze szczecińską stocznią? 13.10.09, 10:02
          Mieszkancu, przeczytaj stenogramy z rozmów ministrów...

          Nawet gdyby była taka opcja wykupienia przez stoczniowców,
          a moze przez grupe pana Piotrowskiego, to z rozmów widac wyraznie,
          ze preferowana była inna opcja - nawet wlacznie z przerwaniem
          calego przetargu, gdyby tak sie stało!

          Tak wiec nikt inny nie mógł wykupic - tylko ci ktorzy nie kupili,
          a mieli kupic... czy jak tam to było zaplanowane.
          • Gość: mirek Re: Co dalej ze szczecińską stocznią? IP: *.internet.szczecin.pl 13.10.09, 10:18
            andreas, czy wystartowałeś do przetargu. czy wpłaciłeś wadium?
            Jeżeli tak to możesz twierdzić, że tak było. Natomiast zastanawia
            mnie jedno. Ani w czerwcu czy w lipcu ani nawet dziś żaden z tych
            niby "wydymanych" potencjalnych kupców stoczni nie złożył żadnego
            protestu. Gdybym ja wpłacił kilkanaście milionów zł wadium a później
            został zrobiony w balona przez urzędników ARP, to szum byłby na całą
            Polskę. Zobacz jak są oprotestowywane inne przetargi.
            Przedstawiciele wszystkich zainteresowanych dokładnie badają
            dokumentację przetargową. A tu dziwny spokój. ŻADEN z potencjalnych
            kupców nie zgłosił zastrzeżeń. Dlaczego?
            • andreas.007 Re: Co dalej ze szczecińską stocznią? 13.10.09, 10:21
              To poczekaj chwile co...

              Tak wielu krzyczało, ze o prosze wadium wplacone,
              o prosze wygrali pzretarg, o prosze jezdza ogladaja,
              juz był prezes i mówi ile to ludzi zatrudni...
              I CO Z TEGO MAMY!


              Jeszczec raz z rozmów ministrów -
              jak nie czytales to moge odnalezc,
              wynika, ze nawet rozwazali PRZERWANIE PRZETARGU,
              gdyby nie "nasz" mial wygrac!

              A co do protestow, to poczekaj, to musza wziac prawnikow,
              sporzadzic stosowne akty, a zreszta bada sprawe prokurator,
              to zapewne dowiemy sie wiecej!
              • Gość: mirek Re: Co dalej ze szczecińską stocznią? IP: *.internet.szczecin.pl 13.10.09, 11:01
                andreas, podziel się informacją, ilu inwestorów i na jakie części
                wpłaciło wadium?
                A z tych stenogramów niewiele wynika, ponieważ jest to
                tylko "chciejstwo" pewnych ludzi. A pamiętaj, że te przetargi odbyły
                się nie z inicjatywy ministra Grada czy prezesa ARP, tylko z
                narzuconego przez UE obowiązku. Wyobraź sobie co by się stało gdyby
                poważna np. niemiecka czy francuska firma chciała wystartować w
                przetargu i jakiś urzędnik próbowałby ją spławić. Afera na całą
                Europę.
                Widzę, że jeszcze masz za mało doświadczenia w prowadzeniu poważnego
                biznesu i wydaje ci się, że koledzy z piaskownicy mogą wszystko
                załatwić. Przypomnij dobie tylko sytuację z Eureko. Eureko miało
                tylko obiecane przejęcie większej ilości udziałów w PZU. Obiecane a
                nie wygrało przetarg. I jaka była afera.
                • andreas.007 Re: Co dalej ze szczecińską stocznią? 13.10.09, 11:22
                  KOlego poczekaj chwilke...
                  wlasnie w tej chwili w radio powiedziano,
                  ze byli inni oferenci, ale byli i sie ZMYLI!

                  Ja pierdu, Mirek gdzie Ty zyjesz...

                  www.rp.pl/artykul/375727,376142_Urzednicy_faworyzowali_jednego_inwestora.html

                  13 maja 2009

                  Inwestor ostatecznie zalogował się do prowadzonego w Internecie
                  przetargu. Wcześniej prowadzący przetarg na bieżąco informował
                  Wojciecha Dąbrowskiego o przebiegu zapisów:

                  Na razie mamy dwie osoby, ale nie te, które chcemy.

                  Niecałą godzinę później: Siedmiu, ale brakuje

                  Po tej informacji, Wojciech Dąbrowski zadzwonił do Jacka
                  Goszczyńskiego, swojego zastępcy:

                  Cześć, siedem sztuk jest, ale oczekiwanego jeszcze nie ma… natomiast
                  wyobraź sobie, że wszystkie komputery padły w całej stoczni,
                  zawirusowane oprócz jednego, wiesz wczoraj z Nojszewskim
                  rozmawiałem, żeby jeden tempest, wiesz ustawić niezależnie poza
                  siecią, zupełnie zasilany inaczej i Internet ciągniety inaczej.

                  Goszczyński: Nie wykluczam, że chodziło o to, żeby dojść do…, nie
                  tylko zablokować, tylko, żeby jeszcze dodatkowe jakiejś… informacje
                  wyciągane.

                  Wojciech Dąbrowski dzwoni do wiceministra skarbu Zdzisława Gawlika:
                  Jest siedem sztuk, na razie na ma jeszcze tego

                  Goszczyński: Tego naszego…?


                  „Okazało się, że pełnomocnik „inwestora”, działający z terenu
                  Holandii, ma problemy z dostępem do Internetu, w związku z czym
                  otrzymuje on informacje z pięciominutowym opóźnieniem. Stawiało to
                  pod znakiem zapytania możliwość skutecznej reakcji na działania
                  innych inwestorów i powodowało przebicia przez nich jego oferty w
                  ostatnich minutach sesji (…). Wiceprezes ARP S.A. Jacek Goszczyński
                  osobiście zajął się przekazywaniem pełnomocnikowi „Stiching
                  Particulier Fonds Green-rights” najświeższych danych, tak aby ten
                  mógł reagować na nie jeszcze zanim wyświetlą się na jego komputerze
                  a jednocześnie oszczędzić na liczbie postąpień, która była
                  ograniczona. (…)” – wyjaśnia rolę urzędników Agencji Rozwoju
                  Przemysłu dokument CBA, złożony na ręce premiera.

                  W dokumentach czytamy, że drugiego dnia trwania przetargu inwestor
                  zalogował się do internetowego systemu, w którym toczył się
                  przetarg, o godz. 15:22. Miał obawiać się, że inni uczestnicy
                  przetargu będą licytować szybciej od niego, na co wskazuje rozmowa
                  pomiędzy Jackiem Goszczyńskim a Wojciechem Dąbrowskim (…):

                  Jacek Goszczyński:„On się obawia żeby coś nie nastąpiło w ostatniej
                  minucie, że ktoś kto ma dostęp do szybszego, nie wiem czy systemu
                  czy łącza, że może go przebić

                  Wojciech Dąbrowski: „yhm, no dobra tutaj nic nie poradzimy na jakość
                  (…)”

                  Jacek Goszczyński: „… a w obserwacji jak wygląda jego aktywność?
                  Jest na topie?”

                  Wojciech Dąbrowski: „… no tam gdzieś trzeba się jeszcze trochę
                  postarać (…)”



                  ===============

                  Mirek ile Ty masz lat....
                  • Gość: mirek Re: Co dalej ze szczecińską stocznią? IP: *.internet.szczecin.pl 13.10.09, 14:09
                    > KOlego poczekaj chwilke...
                    > wlasnie w tej chwili w radio powiedziano,
                    > ze byli inni oferenci, ale byli i sie ZMYLI!
                    czy ty kiedykolwiek sprzedawałeś np. mieszkanie.
                    Na pytanie czy jest jakieś zainteresowanie zawsze odpowiada się że
                    jest kilku oferentów. Tylko idiota mówi, że nikt nie interesuje się
                    nabyciem danej rzeczy.
                    • andreas.007 Re: Co dalej ze szczecińską stocznią? 13.10.09, 14:23
                      Ale trafiłes kolego... jestem uczciwy w interesach.

                      Sprzedawałem nieruchomosc, a gra toczyła sie o gruby szmal.

                      Mialem wszystko zapiete i umowiony byłem u notariusza juz,
                      ale klient pokazał teczke ze szmalem i postawil inne warunki -
                      chcial zeby to była zaliczka, a nie zadatek!

                      Odmówiłem... rozstalismy sie, ale klient zadeklarował,
                      zebysmy sie spotkali dnia nastepnego u notariusza...

                      Posrednik z biura, doswiadczony jak i TY namawial mnie,
                      zeby powiedziec, ze mamy innych klientów, a wiec niech decyduje sie!
                      Powiedzialem, ze nie bede klamał... on powiedzial, ze on sklamie!

                      Spotkalismy sie i powiedzialem, ze nie mam teraz innego kupca,
                      ze bardzo mi zalezy na tej transakcji, bo mam nagrana inna,
                      wszystko zapiete i czasowo trudne to dla mnie, ale ze nie ustapie,
                      bo nie chce ani zyskac na jego bledzie,
                      ani popelnic bledu...

                      Gosciu spojrzał na mnie,
                      usmiechnał sie i podpisalismy akt notarialny.

                      Nie podjałem gry klamstw i ... facet zauwazyl, ze nie klamie!
                      Zrobilismy obaj po prostu biznes bez oszukiwania sie!

                      Przez dwadziescia lat prowadzilem biznes z Niemcami i Rosjanami,
                      a takze Ukraincami - nigdy ich nie oklamywałem,
                      mówiłem kawa na lawe i tyle!

                      Nigdy na tym zle nie wyszedłem - nigdy!

                      Tak samo gdy sprzedawalem auta, bo handlowałem autami kolego.

                      Nigdy nikogo nie oklamywałem co do stanu auta,
                      a po dwudziestu latach, gdy spotykam ludzi,
                      to pamietaja te auta i mnie - niedawno spotkałem, kilka dni temu,
                      pamietali mnie i dziekowali, ze dobre było auto,
                      ze ich nie oszukałem... to wazniejsze od pieniedzy!

                      Wyobrazasz sonbie ten uscisk dłoni po latach czlowieka,
                      ktory nie został oszukany - zrobilismy dobry interes on i ja!
    • Gość: mirek Re: Co dalej ze szczecińską stocznią? IP: *.internet.szczecin.pl 13.10.09, 10:10
      panie Brudziński, trzeba było z tym swoim pomysłem wyskoczyćkilka
      miesięcy temu, kiedy stoczniowcy mieli pieniądze z odpraw.
      Wystarczyło założyć wśród stoczniowców spółkę akcyjną w której akcje
      opłaciliby swoimi odprawami. Kupiliby stocznię i mogliby gospodarzyć
      u siebie, A dlaczego tego nie zrobili? Bo wiedzą,że to kiepski
      interes i swoich pieniędzy nie dadzą na zmarnowanie. Co innego
      szastać groszem publicznym.
      A przy okazji PiS dostało z budżetu państwa tyle pieniędzy, że ze
      środków jakie na na koncie spokojnie mogłoby kupić pewnie z połowę
      stoczni. Iniech drugi człowiek PiSu dorzuci kilkadziesiąt milionów
      do stoczni a efekt będzie lepszy niż parę tysięcy bilbordów czy
      głupich spotów w TV.
      • andreas.007 Re: Co dalej ze szczecińską stocznią? 13.10.09, 10:16
        Mirek nie czytasz gazet?
        Przeczytaj stenogramy ministerialnych rozmów...
        Nikt nie mial szans, a nawet rozwazano przerwanie przetargu,
        gdy "NASZ" nie zgłosił sie jeszcze!

        Tak wiec gdyby nawet pan Piotrowski wystartował,
        to by nie mógł wygrac...
        • Gość: mirek Re: Co dalej ze szczecińską stocznią? IP: *.internet.szczecin.pl 13.10.09, 10:48
          nredzisz jak połamany. Abyś zrozumiał sytuację dam ci konkretny
          przykład.
          Miasto w przetargu chce sprzedać atrakcyjną działkę z miejscowym
          planem zagospodarowania. Chcesz ją kupić, wpłaciłeś wadium,
          wylicytowałeś najwyższą cenę. I co może zrobić urzędnik czy nawet
          prezydent miasta? Może próbować unieważnić przetarg, ale w takiej
          sytuacji czy ty będziesz siedział cicho, czy też skorzystasz ze
          swoich praw, tj. po pierwsze zawiadomisz prokuraturę o podejrzeniu
          przestępstwa, po drugie uruchomisz media.
          W tym przypadku żaden potencjalny klient nic nie zrobił. I to jest
          zastanawiające. Albo nie było klientów na kupienie stoczni tylko
          dywagacje paru facetów, że może cos tam byśmy kupili, albo drugi
          wariant, ci co mogli wygrać przetarg dostali propozycję "nie do
          odrzucenia".
          • andreas.007 Re: Co dalej ze szczecińską stocznią? 13.10.09, 11:14
            Mirek, prosze zebys jak sie okaze, ze nie bredze,
            to mnie przeprosił... bo juz jeden kolega mnie przepraszal.
            A nie chce mi sie obrzuca wyzwiaskami -
            ja zapamietam ten watek, chocby na rok, czy dwa - zgoda?

            W tej chwili w radio ujawnili kolejna informacje,
            ze zakupem tych terenów było zainteresowanych
            jeszcze dwóch oferentów, ale ... wlasnie... odstraszono ich.

            Myslisz sie, mozna tak przedstawic sprawe, ze kazdego odstraszy.

            Nie masz widze zadnego doswiadczenia.

            W tej chwili zadzwonil do mnie zainteresowany zakupem nieruchomosci,
            ale nie chce jej sprzedac, to mowie,
            ze ciagnik siodłowy ma utrudniony wjazd!

            Zreszta w swiecie wielkiego szmalu Mirek nikt nie bedzie szedł
            na walke nozami z urzednikami reprezentujacymi partie i rzad!

            Zauwaz, ze dla Katarczykow wydłuzono nawet czas na wplate,
            a innych mogliby uwalic z byle powodu...
            zreszta rozwazali nawet przerwanie przetargu - rozumiesz to????

            Prosze nie badz naiwny...

            Startowałes choc raz w jakims przetargu, bo ja tak!???

            Oferty skladano pisemnie w UM - pytalem czy trzeba byc obecnym,
            uzyskalem informacje ze nie trzeba, bo pisemne oferty,
            ale przyszedłem, bo to była niedziela chyba...
            Okazalo sie, ze sie spoznilem, bo mnie wywolywali wczesniej...
            gdy powiedzialem, ze przeciez nie trzeba było byc,
            to prezydent owczesny powiedzial, ze chcieli uzyskac dodatkowe info.
            Potem ten sam prezydent temu ktory wygral przetarg
            obnizył wylicytowana kwote z uwagi na walory lokalu...

            A Ty mi tu takie kity wciskasz...
            • andreas.007 Re: Co dalej ze szczecińską stocznią? 13.10.09, 11:26
              Zreszta nie wiem - czy juz nie powinienes...

              www.rp.pl/artykul/375727,376142_Urzednicy_faworyzowali_jednego_inwestora.html


              13 maja 2009

              Inwestor ostatecznie zalogował się do prowadzonego w Internecie
              przetargu. Wcześniej prowadzący przetarg na bieżąco informował
              Wojciecha Dąbrowskiego o przebiegu zapisów:

              Na razie mamy dwie osoby, ale nie te, które chcemy.

              Niecałą godzinę później: Siedmiu, ale brakuje

              Po tej informacji, Wojciech Dąbrowski zadzwonił do Jacka
              Goszczyńskiego, swojego zastępcy:

              Cześć, siedem sztuk jest, ale oczekiwanego jeszcze nie ma… natomiast
              wyobraź sobie, że wszystkie komputery padły w całej stoczni,
              zawirusowane oprócz jednego, wiesz wczoraj z Nojszewskim
              rozmawiałem, żeby jeden tempest, wiesz ustawić niezależnie poza
              siecią, zupełnie zasilany inaczej i Internet ciągniety inaczej.

              Goszczyński: Nie wykluczam, że chodziło o to, żeby dojść do…, nie
              tylko zablokować, tylko, żeby jeszcze dodatkowe jakiejś… informacje
              wyciągane.

              Wojciech Dąbrowski dzwoni do wiceministra skarbu Zdzisława Gawlika:
              Jest siedem sztuk, na razie na ma jeszcze tego

              Goszczyński: Tego naszego…?


              Jak Grupa Trzymająca Stocznie pomagała inwestorowi w przetargu

              „Okazało się, że pełnomocnik „inwestora”, działający z terenu
              Holandii, ma problemy z dostępem do Internetu, w związku z czym
              otrzymuje on informacje z pięciominutowym opóźnieniem. Stawiało to
              pod znakiem zapytania możliwość skutecznej reakcji na działania
              innych inwestorów i powodowało przebicia przez nich jego oferty w
              ostatnich minutach sesji (…). Wiceprezes ARP S.A. Jacek Goszczyński
              osobiście zajął się przekazywaniem pełnomocnikowi „Stiching
              Particulier Fonds Green-rights” najświeższych danych, tak aby ten
              mógł reagować na nie jeszcze zanim wyświetlą się na jego komputerze
              a jednocześnie oszczędzić na liczbie postąpień, która była
              ograniczona. (…)” – wyjaśnia rolę urzędników Agencji Rozwoju
              Przemysłu dokument CBA, złożony na ręce premiera.

              W dokumentach czytamy, że drugiego dnia trwania przetargu inwestor
              zalogował się do internetowego systemu, w którym toczył się
              przetarg, o godz. 15:22. Miał obawiać się, że inni uczestnicy
              przetargu będą licytować szybciej od niego, na co wskazuje rozmowa
              pomiędzy Jackiem Goszczyńskim a Wojciechem Dąbrowskim (…):

              Jacek Goszczyński:„On się obawia żeby coś nie nastąpiło w ostatniej
              minucie, że ktoś kto ma dostęp do szybszego, nie wiem czy systemu
              czy łącza, że może go przebić

              Wojciech Dąbrowski: „yhm, no dobra tutaj nic nie poradzimy na jakość
              (…)”

              Jacek Goszczyński: „… a w obserwacji jak wygląda jego aktywność?
              Jest na topie?”

              Wojciech Dąbrowski: „… no tam gdzieś trzeba się jeszcze trochę
              postarać (…)”

              • andreas.007 Mirek... 13.10.09, 11:34
                Mirek czy z tego nie wynika, ze było wiuecej oferentów,
                czy tez nie wynika kto był faworyzowany?

                To jeszcze poczytaj o wadium Katarczyka,
                ktore tak czy siak mial dostac spowrotem w akcjach Bumaru,
                to nie było zadne wadium, ale wplata a zwrot mial dostac,
                a pewnie nawet dostanie bo sie upomina w prowizji lub akcjach Bumaru!

                Mirek wydaje mi sie, ze wystarczajaco duzo przytoczyłem,
                bys mnie przeprosił!


                http://www.rp.pl/artykul/2,376222_CBA__Katarczycy_nie_istnieli.html
                • andreas.007 Re: Mirek... 13.10.09, 11:36
                  Mirek, czy teraz zrozumiałes...
                  • Gość: ZED Re: Mirek... IP: *.mysmart.ie 13.10.09, 12:02
                    Wyjasnie ci bo nie pamietasz, ze to bylo sprzedawane pakietami i tylko
                    katarczycy startowali po wszystkie.
                    • andreas.007 Re: Mirek... 13.10.09, 12:48
                      Powtarzam, w radio dzis powiedziano, ze sa dokumenty
                      swiadczace, ze było jeszcze dwóch chetnych na całosc!

                      W tej chwili dzialacze PO przyjeli obrone,
                      ze tamci nie planowali tam kontynuowania produkcji stoczniowej...
                      a Katarczyk niby, ze tak - dlatego popierali go.

                      Pozwole sobie jednak powiedziec, ze łamali prawo,
                      a wiec ustawili sie PONAD PRAWEM...
                      uwazasz, ze to jest w porzadku?
                      • Gość: mirek Re: Mirek... IP: *.internet.szczecin.pl 13.10.09, 14:22
                        gdyby to byli poważni inwestorzy to w przypadku takiego przekrętu
                        nie siedzielby cicho. I w jakiej wysokości wpłacili wadium. Bo
                        jeżeli w żadnej, tylko mieli je wpłacić po wygranej licytacji, to ja
                        również mogłem startować z chęcią zakupu całej stoczni a poźniej się
                        z tego wycofać.
                        • andreas.007 Re: Mirek... 13.10.09, 14:33
                          Mozna tez było wplacic i sie wycofac,
                          a kwota ktora wplacil Katarczyk, to nie wiem czy wiesz,
                          ma byc rozliczona w długu 60 mln jaki ma Bumar mu oddac...
                          bo Bumar nie ma i mógł nic nie dostac,
                          a tak jak wplacil, to mu zagwarantowano zwrot wszystkiego!

                          Nie wiem jacy oferenci konkretnie - teraz sprawa jest u prokuratora,
                          ale moze dowiemy sie i moze jak chcesz wystapia o odszkodowanie,
                          a wtedy panstwo poplynie na jeszcze pare milionów...
                          ale pamietaj, ze to nie jest łapanie wszy -
                          gdzie wskazany jest pospiech!
                • Gość: mim Re: Mirek... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.09, 11:52
                  Trzeba brać pod uwagę dlaczego jeden z oferentów był "nasz". A no dlatego ,że
                  ten oferent obiecywał utrzymanie produkcji statków, co było podstawowym
                  parametrem oceny sprzedaży przez stoczniowych związkowców. Jestem pewien ,że
                  gdyby nie naciski zwiazkowców odnośnie utrzymania produkcji statków i strach
                  polityków przed stoczniowcami, sam proces przetargowy wyglądał by
                  inaczej.Zauważ jak chory jest kraj w którym nikt nikomu nie wierzy i
                  doprowadzono do tego że CBA podsłuchuje kilkuset urzędników.Toż to stalinizm w
                  czystej postaci.
                  • andreas.007 Re: Mirek... 13.10.09, 11:58
                    Nie wiem co oferowali pozostali oferenci...
                    ale zeby az tak preferowac to bardzo watpie,
                    zeby to tylko to mialo wplyw!

                    Natomiast okazuje sie, ze podsluchujac mieli racje...
                    bo to nie była czysta gra - byc moze te podsluchy to było
                    poklosie podsłuchów w sprawie hazardowej, ale przeciez nagrywa sie
                    nie tylko w sprawie hazardu, ale wszystko!

                    Moze jeszcze sie dowiemy...
                    a nie teraz juz nic wiecej sie nie dowiemy!
                    • andreas.007 Re: Mirek... 13.10.09, 12:00
                      a moze pozostali, to był kapitał Żydowski...
                      dlatego preferowano Katarczyków -
                      mozemy tak sobie kombinowac!
        • Gość: as całe zło było w momencie gdy PO zgodziło sie na IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.10.09, 10:48
          warunki KE.Bo to były warunki dobre dla armatorów które pozwoliły
          uwolnic sie od kontraktów .Był inwestor były policzone udziały
          prywatnego i państwa w proporcjach 60% do 40% z którymi grad jechał
          do brukseli.Lecz KE na tych samych liczbach twierdziła że udział
          prywatnego to tylko 12%.Takie róznice na tych samych liczbach to
          ktoś tu się mylił.Dzisiaj ten przemysł jest zlikwidowany a koszty
          likwidacji wyniosły wiecej niż utrzymanie stoczni w fazie produkcji.
          • Gość: mirek Re: całe zło było w momencie gdy PO zgodziło sie IP: *.internet.szczecin.pl 13.10.09, 11:07
            .Dzisiaj ten przemysł jest zlikwidowany a koszty
            > likwidacji wyniosły wiecej niż utrzymanie stoczni w fazie
            produkcji.
            o jak długim okresie produkcji piszesz? Kwartale czy roku. Bo w
            ciągu ostatnich kilku lat w stocznie wpompowano parę miliardów zł.
            Natomiast pomysły panów Brodzińskiego czy Zaremby są niewiele warte,
            ponieważ nie jest zadaniem gminy prowadzenie działalności
            komercyjnej polegającej na budowie statków. No chyba że podstawowym
            cele takiej działalności będzie stworzenie odpowiedniej liczby
            stanowisk dla krewnych i znajomych królika. To miasto wówczas jest
            najlepszym inwestorem.
            • Gość: as Re: całe zło było w momencie gdy PO zgodziło sie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.10.09, 11:39
              Parę miliardów konkretnie 2 mld to sa gwarancje bankowe. Nie wiem
              czy rozrózniasz gwarancje bankowe od gotówki.Oczywiscie poszła też
              żywa gotówka około 200-300 mln zł.Kontrakty podpisywane przy dolarze
              4 zł w 2005 były opłacalene i cenach stali o 70% tańszych niż w 2007-
              2008. Zresztą nikt z zarządu nie ma zarzutów bo są łatwe do
              obalenia.W 2009 ceny dolara i stali wróciły do cen z 2005.A
              kontrakty były do 2010 czyli akurat czas na restrukuryzację i
              poczekanie az kryzys minie z opłacalnymi zleceniami.
              Dzisiaj nie ma szans na uruchomienie produkcji statków i nikt nie
              mówi o niej ale już utworzenie strefy ekonomicznej to albo chęć
              gmina może mieć albo nie mieć.Miasto nie ma być inwestorem tylko
              inicjatorem działań gospodarczych i jest to lepszy pomysł niż budowa
              stadionu czy hali która nie przyniesie efektu ekonomicznego.Dzisaij
              Polska jest szantazowana przez OPla by wpłaciła 1 mld euro na
              pozostawienie montowni w pracy.I nikt nie zajaknie się że o nie ma
              klientów na te samochody.

















              • Gość: mirek Re: całe zło było w momencie gdy PO zgodziło sie IP: *.internet.szczecin.pl 13.10.09, 18:18
                > Parę miliardów konkretnie 2 mld to sa gwarancje bankowe. Nie wiem
                > czy rozrózniasz gwarancje bankowe od gotówki
                Chcę wziąć kredyt. Czy mógłbyś udzielić mi gwarancji? Jak nie spłacę
                kredytu, to ty będziesz musiał zapłacić.
                Będziesz miał rację tylko w jednym przypadku. Gdy stocznia spłaciła
                wszystkie kredyty wraz z odsetkami.
    • Gość: doradca jest popisowy POmysł IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.09, 11:27
      Ja zrobiłbym kloakolicyjny deal tj Krzystek + Brudziński , wspólny
      POPISowy POmysł.Kupić jak chce Brudziński i zalać wodą jak chce
      Krzystek i jego żołnierzyk zed. Banda głupków z PO i PIS
    • Gość: Jarema Re: Co dalej ze szczecińską stocznią? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.10.09, 11:33
      To straszne co się dzieje. Politycy bredzą jak zawsze, a Ci, którzy
      biorą bardzo duze pieniadze nic nie robią. Mam na myśli, na przykład
      w dalszym ciągu "pracujący" zarząd- dyrekcję stoczni, pobirajacą co
      miesiac ogromne piniądze z kasy ARP. Dlaczego nie zauważamy, iż
      zamiast głupich dyskusji z politykami lepiej się zastanowić co robią
      zarządy takich firm jak stocznia, port, zakłady chemiczne Polie?
      Pozwalniano wielu ludzi, którzy albo mieli albi i nie szyldy
      partyjne ale pracowali dobrze w tych firmach. Na ich miejsce
      przychozą już nie tylko gorsi ale beznadziejni "menadzerowie" - bez
      pomysłu, bez werwy, bez charyzmy. Tacy już byli ale
      jako "zajmujących się pracą" a nie polityką usunięto ich ze
      stanowisk. A teraz lament i zgrzytanie zębami. Gdyby na te
      stanowiska mogły odbyć sie prawdziwe konkursy, gdyby rozliczono
      Nitrasa z konkursu w porcie, gdyby rozliczono Nitrasa z konkursu w
      Policach (taki pożal się Boże Pawlak - co tam zrobił poza poborem
      wysokich wynagrodzeń?) itd.
      • Gość: gość Re: Co dalej ze szczecińską stocznią? IP: *.cable.smsnet.pl 13.10.09, 11:47
        Zaremba sam kup sobie stocznie jak taki mądry jesteś.
    • zimoar Winni sa tylko i wylacznie zwiazkowcy !!! 13.10.09, 16:19
      mowie tutaj globalnie o larach meczarni z stocznia.
      krzykacze zawsze wlaczyli o swoje... wytykali bledy .. ze trzeba
      reorganizowac... ciac koszty itd... a jak oni je chca ciac jak jeli zaczeto
      gadac o zwolnieniach to oni zaraz podnosili glosy. bo wiadomo jak zwolnienia to
      takze w zwiazkach. i tak przez lata z tego burdeliku zrobil sie wielki burdel
      ktory przynosil straty .. tracilo panstwo a przedewszytkim szczecin. Niektorzy
      nadal nie widza tego ze mamy gospodarke rynkowo... i nikt do interesu nie bedzie
      dokladal....dlatego przez lata ni bylo chetnych na ten burdel. PO jako kolejny
      rzad w koncu wzielo sie za to. na pewno zaplaci za to duza cene... ale jak cos
      ma przynosci straty to lepiej to oddac. sorry taka prawda... i niestety ludzie
      na bruk. pomysl.... jak masz auto ktore pali 20 litrow na setke i cie na nie nie
      stac ale bez samochodu bedziesz musial 1h wczesniej wstawac ... to co robisz?
      niestety ktorszy sen obowizkowy
      tak samo jest ze stroczniami i ten problem powinien byc juz dawno
      • andreas.007 Re: Winni sa tylko i wylacznie zwiazkowcy !!! 13.10.09, 19:18
        ciekawe ze stocznia przynosiła straty,
        a wszystkie spólki wokół niej duze, olbrzymie zyski...
        zastanawiałes sie nad tym zjawiskiem?

        Nawet teraz przy sprzedazy majatku, sprzedano czesc stoczni
        spólki-córki, ktore zadłuzone były, to sprzedano za grosze,
        az tu nagle okazało sie po sprzedaniu, ze stocznia ma szmal...
        to zaplaciła swoim córkom... i nagle okazało sie,
        ze dopiero co kupione spólki juz przyniosły duzy zysk!

        Wiesz co to kreatywna ksiegowość...

        Nie uwierzysz, ale wielu prywaciarzy takze urzedowi skarbowemu
        mówi, ze maja niewielki zysk czy straty i nie placa podatków,
        ale ich wlasciciele zyja sobie dostatnio!

        Ksiegowosc kreatywna...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka