absztyfikant
07.11.04, 17:10
Przed chwila przeczytalem o decyzji wojewodzkiej konserwator zabytkow.
Nazwiska nie wymieniam, by nie robic niepotrzebnej reklamy. W naszym kraju
niestety panuje zasada, ze niewazne jak owia, byle nazwiska nie przekrecili.
I jest to idee fixe wielu politykierow, przyklady sobie daruje.
Zastanawiam sie jak to sie dzieje, ze mimo apeli wielu wybitnych ludzi jak
chocby Ryszarda Kotli, prof. Edwarda Rymara czy tez jednego z nielicznych
polskich mezow stanu i jednoczesnie wybitnego mediewisty (historyka
sredniowiecza) prof. Bronislawa Geremka temat zostal tradycyjnie zamieciony
pod dywan.
To jest mozliwe chyba tylko w Szczecinie, bo w Poznaniu czy Olsztynie w
analogicznych sytuacjach wladze lokalne, koscielne czy srodowiska naukowe
stanely na wyskosci zadania.
Ja jestem nawet w stanie zrozumiec, ze ktos moze nie posiadac wrazliwosci
historycznej. Ale jak mozna w tak bezceremonialny sposob postepowac z
unikalnymi znaleziskami bedac konserwatorem zabytkow, utrzymywanym i
wynagradzanym z naszych podatkow?
Jest mi wstyd, ze miastem rzadzi Nikodem Dyzma, ktorego jedyna umiejetnoscia
jest pobieranie co miesiac niezgorszej pensyjki. Bo w miescie rzadzonym przez
prezydenta przez duze "P" zapewne wlodarze probowaliby dogadac sie z
inwestorem i zwyczajne zamienic grunty. Pomijam juz fakt, ze grunt zostal
sprzedany inwestorowi (nazwisko pomijam, bo nie chce promowa aferzystow) mimo
tego, ze wiedziano, ze pod ziemia moga sie kryc sredniowieczne fortyfikacje.
Podzielam zdanie wyrazone w poscie jednego z przedstawicieli FdS, ktory
powiedzial, ze przegralismy bitwe, a nie wojne. Polskie prawodawstwo zaklada
bowiem mozliwosc zaskarzenia decyzji administracyjnej do wyzszej instancji.
Nie znam prawniczych niuansow tej sprawy, jednak licze na to, ze np. radny
Szczecina Arkadiusz Litwinski, ktory wykazywal - dzieki Bogu -
zainteresowanie losami baszty nie pozwoli na to, by sprawie ukrecono leb.
Nie ukrywam tez, ze bardzo licze na wsparcie szczecinskich mediow, ktore nie
bez powodu sa nazywane IV wladza.
Chcialbym wierzyc, ze moj bezsilny glos niezgody na barbarzynstwo nie
zostanie osamotniony. Swiadcza o tym glosy forumowiczow wypowiadajacych sie w
ponizszym watku. Chcialbym sie poklonic tym wszystkim, ktorzy uznali sprawe
dalszych losow baszty za wazna.
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=70&w=15023230
Oskarzam jednak wszystkich tych, w ktorych rekach lezaly losy baszty o
ignorancje, biernosc oraz intelektualny prymitywizm. Gdyby to ode mnie
zalezalo, to wojewodzka konserwator zabytkow od dzisiaj sprzedawalaby
marchweke na Turzynie. I nie mam na mysli bynajmniej tylko
ostatniego 'genialnego' posuniecia.
A mowienie o tym, ze na otarcie lez zostanie wykonany odrys w posadzce to
kpina. Czuje sie tak, jakby ktos splunal mi w twarz. Ale ja jestem cierpliwy.
Nadejdzie dzien sprawiedliwosci i jasne swiatlo rozswietli ten polmrok
ukazujac jego degrengolade, podwojna morlanosc i zgnilizne jak na dloni. I to
szybciej niz sie wielu ludziom wydaje.
Ci, ktorych oskarzam, sa drugorzednymi adresatami powyzszego tekstu - oni
sie nie zmienia. Napisalem ow tekst dla ludzi, ktorych gnebi bezsilnosc,
strach lub wszystkie uczucia naraz. Pragne tych ludzi przekonac, ze
przyszlosc zalezy od nich samych. Ja moge Wam tylko kibicowac.