abstyfikant
16.02.05, 12:11
Wąsacza szukajcie w Argentynie
PAP 02:45
Bardzo długi i bardzo daleki wyjazd zafundował sobie prezes katowickiego
Stalexportu SA Emil Wąsacz. Od kilku dni przebywa w Argentynie, choć sejmowa
komisja śledcza badająca kulisy prywatyzacji PZU, największego polskiego
ubezpieczyciela, miała zamiar w najbliższym czasie zadać mu kilka trudnych
pytań. Emil Wąsacz wyjechał do Ameryki Południowej w ramach przysługującego
mu urlopu - pisze "Dziennik Zachodni".
Pan prezes będzie nieobecny do 11 marca, czyli w pracy powinien zjawić się 14
marca - mówi Sabina Kuna ze Stalexport SA. Swoim współpracownikom Wąsacz miał
jednak powiedzieć, że jego nieobecność prawdopodobnie potrwa o wiele dłużej.
Odpoczywać chce co najmniej przez 2 miesiące. Samego Wąsacza gazeta nie mogła
jednak spytać o powody niespodziewanego wyjazdu. Według dziennika, jego
telefon komórkowy milczy jak zaklęty.
Wyjazd prezesa Stalexportu jest jednak w firmie żywo komentowany. W
najbliższym czasie spółka oczekuje na kilka bardzo ważnych dla jej
funkcjonowania decyzji, na przykład tych dotyczących przyznania koncesji na
użytkowanie odcinka autostrady A04 do Wrocławia. Ciągle nie ma również
ostatecznych decyzji dotyczących Huty Ostrowiec - informuje "Dziennik
Zachodni".
Nieobecność prezesa na pewno nie pomoże nam w załatwieniu tych spraw - mówi
gazecie jeden z pracowników Stalexportu zastrzegający anonimowość. W biurze
zarządu spółki dziennik dowiedział się, że firma nie prowadzi w Argentynie
żadnej działalności handlowej. Może po powrocie prezesa to się zmieni - mówi
Sabina Kuna.
O wiele mniej wyrozumiałości dla Emila Wąsacza mają członkowie sejmowej
komisji śledczej badającej kulisy prywatyzacji PZU. Przypominają przykład
Jana Kulczyka, jednego z głównych świadków występujących przed sejmową
komisją śledczą ds. PKN Orlen. Jeśli pobyt pana Wąsacza w Argentynie miałby
przedłuży się o więcej niż miesiąc będziemy mieli problem - mówi Janusz
Dobrosz, przewodniczący komisji śledczej ds. prywatyzacji PZU. On odpowiada
również przez komisją odpowiedzialności konstytucyjnej i w przypadku
nieobecności będziemy musieli zastanowić się nad podjęciem odpowiednich
kroków - wyjaśnia "Dziennikowi Zachodniemu".
Może jeszcze paru innych na wczasy wyjedzie:)))?