Gość: Pismak
IP: 212.2.99.*
24.10.06, 01:17
Czy zauważyliście nową modę wyborczą - debaty? Konkursy piękności ubrane w
ciuszki merytorycznych dyskusji. Z elokwentnymi gwiazdami dziennikarskimi w
roli prowadzących i kandydatami, którzy wdzięczą się i wymądrzają na zadane
tematy. A potem wszyscy powiedzą, że kampania była niezwykle merytoryczna, a
kandydat został wybrany, bo miał najlepszy program. Dobre sobie.
Ciekawe zjawisko. Kandydaci chcą się pokazywać, mierzyć, mówić na żywo. Na
każdy temat. Jak w talk show. Do mikrofonu, do szkła. Parcie i lansing. Show
biznes. Wielkie szmaty na mieście, twarze podrasowane przez grafików
komputerowych, uśmiechnięte zachecająco. I parcie na szkło, wygłaszanie sądów
kategorycznych, wystudiowany luz prezentera pogody na jutro i złote myśli na
życzenia - sposoby na wszystko w pigułce. Gdyby tak któryś jeszcze zatańczył
w "Tańcu z gwiazdami" - wygrałby na bank.
Nie odkrywam Ameryki. Piszę o tym, bo brakuje mi w tym wszystkim wyjścia na
ulicę, zapukania do drzwi, normalnych ludzkich rozmów, zmierzenia się z
rzeczywistością, codziennością, prawdziwymi problemami, ludzkimi losami i
ludzkimi poglądami. Debaty to otwartość i bliskość na niby. To nowy dystans
wyborczy. Krok w tył. Mówią: bliżej ludzkich spraw, a oddzielają się od nich
szkłem, sztucznym uśmiechem, zaaranżowanym spektaklem medialnym. A ludzie
potrzebują interakcji, kontaktu. Uwielbiamy talk showy. Ale ludzie nie chcą
już głosować. Mają dość. Dość politycznych cyrków i medialnych fajerwerków.
Chcą z kimś na żywo pogadać o konkretach. Czy ktoś się odważy?
Nie sztuka szczerzyć się z wielkiej szmaty i rzucać banały do kamery.
Chciałbym zobaczyć tych wszystkich tytanów błyskotliwych wypowiedzi podczas
rozmowy z grupą facetów pod budką z piwem. Na ulicy, bez osłony
rozkrzyczanych zwolenników. Oni i prawdziwy świat. Bo to ich czeka 12
listopada. Konfrontacja z brukiem ludzkich zawiedzionych marzeń, wdeptanym w
szczecińskie ulice.
pismak_logowany@gazeta.pl