Pachnidło...

17.01.07, 19:29
polecam film...
Dobrze zrobiony, trzymajacy w napieciu, dla zaskakujace zaskończenie!

Czy naprawde sens i cel jest silniejszy od zła?
Czy naprawde "palec Bozy" nami kieruje i przeznaczenie?
Czy wola spełnienia daje nam siłe,
a spełnienie zabiera sens?

Czy człowiek jest gotów wybaczyc kazde zło
dla swojej przyjemnosci i tak łatwo go omotac emocjami i u-czuciami?


Czy to wszystko sprowadza sie tylko do tego jednego jedynego
tego tylko potrzebujemy i dązymy do jego poznania.... zaznania?
    • Gość: monty Re: Pachnidło... IP: *.chello.pl 17.01.07, 19:34
      W Polsce mamy swoją wersje Pachnidła, pod nazwą Odórowicz i instytut filmowy.
      W głównym wątku, Czy Waldek Dąbrowski mieści sie do wanny Ajlawju?
      • Gość: Dziegć Zamiast Pachnidła średni kryminał kostiumowy IP: *.chello.pl 17.01.07, 22:59
        A ja wsadzę łyżkę dziegciu.

        Film oceniam na 3 w skali szkolnej. Czyli słabo. Czytałem książkę i twierdzę, że
        autorom nie udało się zrobić "Pachnidła" tylko właśnie "Historię mordercy".

        Wiem, wiem... temat strasznie trudny - bo trzeba w kinie dać widzom powąchać.
        Niestety ciągłe pociąganie nosem przez bohatera zakrawa dla mnie na hollywoodzki
        kicz godny produkcji Mela Gibsona.

        Najzwyczajniej w świecie autor scenariusza i reżyser nie mieli pomysłu jak oddać
        ducha książki więc odpowiedzieli historię kryminalną gdzie motywem zbrodni było
        dążenie bohatera do skomponowania "nadperfum".

        Słaba jest pompatyczna kulminacyjna scena kończąca się przydługą orgią. A
        przecież nie o tym była ta historia.

        Wielki nieobecny filmu: zapach.

        Reasumując: z wielkiej chmury mały i do tego kwaśny deszcz - za trudny temat dla
        ekipy która go nakręciła. Zamiast klimatycznego i mrocznego działa mamy płytką
        patetyczną hollywoodzką sztampę bez cienia tajemnicy czy niedomówienia. Bez
        miejsca na refleksję.

        PS. Jasminum - dobry ciepły film i nikt przynajmniej nie napina się na super
        artyzm chociaż tego wcale nie brakuje.
        • Gość: andreas Re: Zamiast Pachnidła średni kryminał kostiumowy IP: *.orange.pl 18.01.07, 01:17
          pozwole sobie sie nie zgodzic.
          Nie ma ta produkcja nic wspólnego z hollywoodzkimi produkcjami
          albowiem nie ma szczesliwego konca,
          bo scena ktora dla Ciebie jest dominujaca - orgia,
          rzeczywiscie przedluzona i niepotrzebna az taka,
          nie jest koncowa scena...
          ale rzeczywiscie poprzez niepotrzebne jej rozbudowanie
          widz odnosi wrazenie koncowej,
          a koniec jest zupełnie inny mniej hollywoodzki!
          Bardziej zas filozoficzny...

          W żadnym razie nie przystaje takze do produkcji Gibsona,
          ktory ucieka w przemoc i krew, ktorej tu jednak brakowało,
          wszystko dzieje sie raczej w sferze wyobrażen widza,
          a nie podane jest "kawa na ławe" bez potrzeby wytezenia umysłu!Brutalnosc mamy
          jedynie na poczatku, a pozniej dzialac musi nasza wyobraznia!

          Ba powiem wiecej dodany technicznie, podkreslam technicznie zapach,
          byłby wlasnie w stylu łatwej produkcji...

          Na pewno jest to historia nie o człowieku,
          nie historia morderstw, jak tego tu nie widze,
          jest zbyt wiele zbiegów okolicznosci, rzeczy pozarozumowych,
          rzeczy rozgrywajacych sie raczej w konwencji przeznaczenia,
          by uznac film za kryminalny po prostu!
          Takim wlasnie tez nie jest!

          Nawet znikniecie powiedzmy bohatera w koncowej (!) scenie
          jest wlasnie takim paranormalnym, wrecz nienormalnym,
          wlasnie podkresla to wszystkie te momenty bardzo nierealne, filozoficzne,
          stawiajac bohatera nie jako zywego czlowieka,
          z jakas historia, ale jako historie naszych potrzeb...
          i miejsca do ktorego nas moga zaprowadzić!
          A własciwie kola jakie zataczamy w poszukiwaniu,
          by wrocic tam skad wyszlismy!

          Naprawde sceny ktore spotykaly tego czlowieka, sytuacje,
          z ktorych wychodzil sa dla Ciebie zwykla historia?
          Nie, na pewno nie jest to historia czlowieka!

          To opowiesc o naszych chuciach,
          o naszych poszukiwaniach spelnienia i roli przyjemnosci,
          dla ktorej gotowi jestesmy wybaczyc wszystko i zarazem w ten sposob
          stac sie winnymi kazdego zla, ktorego dokonano by nam dogodzic!
          Czyz nie poczules winy tych wszystkich ludzi za te ofiary niewinne,
          ktore musialy pasc by sprawic wybranym przyjemnosc...

          Jakas alegoria raczej naszych dazen i zla,
          ktore jestesmy gotowi dokonac czy wybaczyc stajac sie winnymi...
          to powieszenie niewinnego czlowieka dla uspokojenia sumien
          jest dobitnym przykladem zaspokajania naszych sumien,
          by przykryc zbrodnie dokonane dla naszych odczuc...

          Nie, to nie jest prosta historia zbrodni,
          to historia naszych chuci... to Sodomia i Gomoria!
          • andreas.007 Re: Zamiast Pachnidła średni kryminał kostiumowy 18.01.07, 02:21
            Przytocze recenzje jednego internauty na stronie Gazety:
            "
            jerzyk444 2007-01-14
            Powinni karać za takie filmy... Bzdura bzdurą pogania, koleś wchodzi sobie do
            domu, nikogo nie budzi, ani domowników, ani nawet psa (w książce było podobno,
            że chodził nagi, więc nikt go nie mógł poczuć, tu paraduje w ubraniu - zapewne
            pranym w Vizirze), albo rozpyla zapach, który rozchodzi się z prędkością
            światła. Reżyser za młodu musiał wyrywać chyba muchom skrzydełka - teraz
            emanuje okrucieństwem zupełnie bez sensu, tak, zupełnie bez sensu. No i
            pytanie: o czym jest ten film? Wątki odrzucenia/braku miłości są kompletnie
            porypane. Zrozumiałe jest również, dlaczego jest narrator - inaczej zupełnie
            nie wiadomo by było po co i dlaczego."

            ,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,

            Ta recenzja dobitnie pokazuje, iz filmu tego w zadnym razie nie wolno,
            ale przede wszystkim nie mozna traktowac w konwencji kryminalu,
            czy jakiejs normalnej historii...
            BO SIE NIE TRZYMA KUPY!

            Nie trzyma sie kupy jak spojrzymy realnie, konkretnie, rzetelnie,
            faktograficznie, jak zaczniemy zadawac pytania, jak to mozliwe!!!

            To tak jak zaczniemy zadawac pytania o mozliwosc realna
            sytuacji z dowcipu...
            ani sie nie usmiejemy, ani nas nie polubia, ani dowcipu nie zrozumiemy!

            Tak samo tutaj tylko wytlumaczenie nieuchronnosci, dazenia, sensu...

            Jak wytlumaczyc nagla chorobe bohatera,
            gdy stwierdzil niemozliwosc osiagniecia celu,
            a jak jego rownie nagle wyzdrowienie, gdy powstala szansa realizacji!
            zachowal sie jak nasze dazenia, chucie, gdy chcemy...
            ale wobec problemow rezygnujemy, ale przy najblizszej sposobnosci
            odzywaja nasze nawet skryte potrzeby czy ochoty!

            Ta nieuchronność, nielogicznosc sytuacji...
            ot jak mógł ukryc buteleczke, gdy byl nagi, zwiazany, bity...
            Ukryc mozemy jedynie wlasne, nasze mysli czy pragnienia,
            a skrywamy wlasnie te złe mysli!

            I ten kac po orgii, ta potrzeba zadośćuczynienia, ukarania,
            nie siebie przeciez, ale kogos... ofiara padł niewinny czlowiek!

            Wreszcie uległośc wobec pragnien, nawet tych złych, niedobrych,
            czyz nie czules goryczy, gdy kara ustepuje miejsca wybaczeniu,
            a w zamian spelnienie takich bardzo przyziemnych chuci!

            To nie był film o mordecy, to był o nas i naszych
            nie zawsze czystych pragnieniach, ktore chcemy i dazymy do ich spelnienia,
            za wszelka cene....a pozostaje kac i pustka...
            jak po bohaterze zostal tylko kaftan... tylko kaftan!
            A ta ostatnia kropelka ktora wsiaka w ziemie,
            jak grzech na wieczność!


            Patrz historia niedawna pani Anety i SO,
            jak myslisz czyz nie czuja kaca,
            jak myslisz czyz nie powiesza niewinnego...

            To była ta historia, ktora jest cały czas aktualna
            i powtarzana przez kazdego z nas w rozny sposob!
            • andreas.007 i na koniec zapytam 18.01.07, 02:49
              i na koniec zapytam
              czy nie czujesz zakłopotania kupujac tania wiertarke
              zrobiona rekami chinskich dzieci za miske ryzu pracujacych?

              Czyż to nie była historia spelnienia naszych potrzeb
              ukazania ofiar jakie po drodze padaja,
              by dogodzic naszej przyjemności czy wygodzie...

              Jaki piekny dywan utkany rekami kobiet i dzieci,
              jakie tanie ubrania, sprzet, buty...

              Jestesmy gotowi wybaczyc, co najwyzej "ukarac" wiekszym cłem...

              Kupimy zadowoleni... USATYSFAKCJONOWANI staramy sie o tym nie mysleć,
              jak ten człowiek, swiadek powieszenia niewinnego,
              który - zwróc uwage - odwrócił z niesmakiem głowe,
              ale nie zaprotestował!!!!
            • beatrix13 zbrodni nie wolno usprawiedliwiać! 18.01.07, 16:54
              przeczytałam tu recencję, która tchnie zachwytem nad głównym bohaterem
              książki/filmu ,bo dąży do realizacji swojego marzenia stworzenia czegoś
              ulotnego ,
              o tyle łatwiej ,bo "maestro perfum" nie budzi odrazy swoją powierzchownością,
              bo premedytacji przypisać można pasję tworzenia,
              ale nie ,nie ,nie wolno usprawiedliwiać zbrodni ani psychopatycznego seryjnego
              mordercy,
              bo idąc tym tropem "krawiec "skórzanych fatałaszków z "Milczenia owiec" to też
              kreator mody
              • Gość: andreas to nie o tym IP: 217.116.110.* 18.01.07, 18:35
                w zadnym razie nie tchne zadnym zachwytem nad bohaterem...

                Jezeli chodzi tak o film, jako kryminał,
                to byłem rozczarowany, rozgoryczony,
                ze go nie spotkala kara!
                Czułem gorycz...

                Ale to nie byl film o tym!

                To był film o tym,
                ze dążymy do spełnienia naszych chuci, pragnien
                za wszelka cene!
                Usprawiedliwiamy sie, acz mamy kaca po...
                jak po orgii... znajdujemy byle winnego i karzemy!
                Czujemy sie oczyszczeni!!!

                To nie jest film o człowieku,
                ale o ludzkich chuciach - rozumiesz!

                Czy to wykonanie perfum, czy jedzenia, czy wiertarki, czy inne...
                rzeczy, które sa dla nas, dla naszej wygody czy przyjemnosci,
                ale niosa w sobie ta krople czyjejs meki czy nawet smierci!
                Te krople ludzkich meczarni, trosk nawet zycia...
                składa sie na spełnienie naszych zachcianek czy potrzeb!

                Nie masz wyrzutów kupujac perfumy czy buty,
                których wykonanie okupione jest czyjąś krzywda!
                Rozgrzeszasz "morderce" kupujac towar i czerpiac z niego zadowolenie!

                To nie był film o zadnym seryjnym mordercy,
                bo jest bardzo cienki pod wzgledem faktograficznym, prawdy!
                Nie trzyma sie kupy i jest łatwy do wysmiania,
                to film niosacy alegorie o kosztach naszych przyjemnosci!
                I co jestesmy czy co poswiecamy (jako ludzkość),
                by poczuc przyjemnosc...

                To film nadziany symbolami i przeznaczeniem,
                jak nasze pragnienia, które w innej nisz realnośc sferze
                tez napotykaja równie dziwne i niesamowite zdarzenia...

                Nie nastawiaj sie na kryminał o seryjnym mordercy,
                bo wyjdziesz rozczarowana!

          • Gość: Dziegć Re: Zamiast Pachnidła średni kryminał kostiumowy IP: *.chello.pl 19.01.07, 10:04
            Widać mam większe wymagania co do formy, bo dla mnie ten film był nijaki.

            Być może za waszą fascynacją tym przeciętnym artystycznie filmem przemawia fakt,
            że nie czytaliście najpierw książki. Stąd pobudził was do szukania drugiego dna
            i głębszego sensu. Ale po książce nie ma w nim już nic godnego uwagi. Film nie
            ma "magii" - czyli tego co mnie najbardziej w filmach ujmuje.

            Reasumując: Nie jest to dla mnie jeden z tych filmów które chciał bym obejrzeć
            jeszcze raz albo nawet kilka razy (tak jak np. filmy Kieślowskiego). Nie jest to
            też nieprzeciętne dzieło na jakie się go lansuje.

            PS. Sam czasami żałuję, że najpierw przeczytałem książkę a potem muszę się
            męczyć na filmie w którym nawet fabuła mnie nie zaskoczy.
            • beatrix13 Re: Zamiast Pachnidła średni kryminał kostiumowy 19.01.07, 11:00
              ja stosuję odwrotną kolejność,
              książka po filmie ,
              to dopiero obnaża kinematografię
            • Gość: andreas Re: Zamiast Pachnidła średni kryminał kostiumowy IP: 217.116.110.* 19.01.07, 14:35
              przytocze taki przykład stosowny dla mnie,
              na jednego działa whisky (ale czerwonego Jasia nie cierpie),
              inny sliwowica 70 proc. plus 40 proc. Cointreau...
              a ktos tylko czysta!

              Nie na wszystkich to samo działa,
              to zalezy od doswiadczen i własnych przezyc...
              A jakze wiele od nastroju danej chwili!

              Niektóre płyty dopiero po kolejnych przesłuchaniach zyskują
              inny wymiar...

              na pewno jednak najpierw lepiej jest film,
              a potem ksiażke, bo po ksiazce film juz chyba nie zaskoczy...
              Ale pewnie zaraz ktos i z tym sie nie zgodzi,
              bo to bardzo indywidualne!

              Jeden doszuka sie drugiego dna,
              a inny w ogóle dna nie zaobserwuje!

              Dla mnie film był zaskoczeniem, nieprzewidywalny...

              Zaskakiwał mnie kilkanascie razy...
              ale tez trzeba chciec dac sie zaskoczyc i zadziwic!
              Oczekiwałem kryminalnej historii,
              a dostałem alegorie symboliczna moze troche o samym sobie...(!)

              Jak z zabawa jeden pojdzie z kwasna mina i z taka bedzie siedział,
              w takim tez stanie wyjdzie jeszcze wkurzony, bo dym papierosów,
              a inny rozkołysany pod sufit!
              • Gość: andreas Re: Zamiast Pachnidła średni kryminał kostiumowy IP: 217.116.110.* 19.01.07, 15:26
                to sa kwestie typu: Co poeta chciał powiedzieć?

                Dla jednego bedzie historia o ptaszkach,
                jeden w klatce, a drugi na dachu...
                a inny odnajdzie cos ze swojego zycia!
    • wiosnaludzikow Re: Pachnidło... 17.01.07, 19:56
      andreas.007 napisał:

      Mam trochę inne zdanie.
      Fil rzeczywiście rewelacyjnie zrobiony, gra aktorów first class, nastrój
      niesamowity,kolor, dżwięk, tło itd itd
      Ma dla mnie jedną wadę. Średnią fabułę nie pobudzającą znyt filozoficznie.
      Fabyła polskiego pachnidła z Gajosem m.in. bardzie mnie się podobała.
      • Gość: Galoty polskie"Jasminum" z bratem Zdrówko jest rewela n t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.07, 20:07
      • andreas.007 Re: Pachnidło... 17.01.07, 20:07
        tak fabuła jest żadna...
        acz jest książka!

        Ale film dzieje sie w sferze emocji, jakis niedotykalnych,
        no tak stało sie u mnie...
        nie nad fabuła tu sie skłaniam,
        ale nad jakims kunsztem!

        Film zrobiony jak dla mnie rewelacyjnie,
        ale ja prosty człowiek jestem!

        Dotknął mojej jakiejś częsci duszy...

        tak ten film własnie jak zapach .... jest w sferze innej niz fabuła!

        Ma jak perfumy ta won pierwszego uderzenia, serca - trwajaca
        i ten ostatni umierajacy, a nad tym ten akcent niezrozumiały, niepojety!
        Tak zadziałał na mnie ten film!

        ten film to sfera jakis uczuc czy odczuc,
        ktos sie podda i poczuje, a inny nie zauważy!

        ja ide na pewno po raz drugi...
        • Gość: Galoty Re: Pachnidło... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.07, 20:10
          Byłeś na Jasminum ?
          • andreas.007 Re: Pachnidło... 17.01.07, 20:13
            niestety...
            ale obiecuje ze wezme na DVD i nadrobie!
            • galoty Re: Pachnidło... 18.01.07, 06:13
              andreas.007 napisał:

              > niestety...
              > ale obiecuje ze wezme na DVD i nadrobie!
              Andreas nie ! Tego filmu nie mozna oglądać (pierwszy raz) na DVD. To podobnie
              jak z pachnidłem. Oczywiście nie ta klasa i nie ta kasa ale warto.
              • Gość: andreas Re: Pachnidło... IP: 217.116.110.* 18.01.07, 11:13
                ale chyba juz go nie graja w Szczecinie...

        • Gość: Dziegć Re: Pachnidło... IP: *.chello.pl 19.01.07, 10:41
          > Ale film dzieje sie w sferze emocji, jakis niedotykalnych,

          Andreas... jak czytam twoje wypowiedzi to jak bym widział kalkę reklamy producenta.
    • andreas.007 Re: Pachnidło... 17.01.07, 20:00

      Pachnidło
      (Perfume: The Story of a Murderer)

      Reż: Tom Tykwer
      Wystepują: Ben Whishaw; Dustin Hoffman; Alan Rickman; Rachel Hurd-Wood; Alba Fer
      Czas trwania:
      147 min.
      Kraj:
      Francja/Hiszp./Niemcy
      Wiek:
      15 lat

      XVIII wiek, Francja. Jean-Baptiste Grenouille obdarzony jest fenomenalnym
      węchem. Wykorzystuje on swój talent do tworzenia niewiarygodnych perfum. Jednak
      w poszukiwaniu nieznanych zapachów jest skłonny posunąć się nawet do
      morderstwa.
      Gatunek: Dramat Dystrybutor: Gutek Film
      Kina: Multikino
      • Gość: Zuza Re: Pachnidło... IP: *.astro.net.pl 17.01.07, 20:30
        Bardzo chciałm przeczytać całą książkę ale moja wyobrażnia zbyt mocno pracowała
        i nie dałam rady poprostu nie mogłam niestety nie wsztscy mają na tyle silne
        nerwy i słabą wyobrażnię nie wiem jak kończy się film wiem że główny bochater
        ginie ,do kina chyba raczej nie wybiorę się moja wyobrażnia i mój nos tego nie
        wytrzyma
        • andreas.007 Re: Pachnidło... 17.01.07, 20:42
          wiekszość bohaterów ginie...
          to nadaje im wiekszy sens!

          Ale tak jak napisałas, ze wiesz, ze bohater ginie,
          to niesamowite - chciałem napisac, ze własnie nie, nie ginie...
          bo on tak jakby nie zginął!

          Świadczy to jednak o tym, ze dla mnie ten film
          nie był w sferze fabuły, ale jakiegos odczucia...
          dla mnie on nie zginął!

          Jest jakby... cos z niego jest w nas!
          • andreas.007 juz wiem 17.01.07, 21:08
            wiesz... ja go nie odebrałem jako bohatera-człowieka,
            ale jako jakąs nasza zachcianke, potrzebe, nasza chęc osiagniecia,
            zdobycia, nasze dążenie... jakiis nawet nie uswiadomiony cel,
            tak nie było ani razu pokazane jak je, jak jest człowiekiem,
            ale stał sie jakims w moim mniemaniu dązeniem ludzi do...
            w tym wypadku piekna graniczacego z przyjemnoscia i złem!

            Dązył, jak nie człowiek, dązył nieludzko...
            jak nasze potrzeby jedzenia, seksu, przyjemnosci...
            tylko to go trzymało przy zyciu!
            Nadzieja spełnienia, gdy tracił ja... tracił zycie!
            • Gość: Galoty Re: juz wiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.07, 14:33
              Widząc jak bardzo zafascynował Cię ten film tak z ciekawości zapytam czy lubisz
              Grabińskiego, Poe czy Witkacego ?
              • Gość: andreas Re: juz wiem IP: *.orange.pl 18.01.07, 15:01
                jezeli juz stawiasz alternatywnie, to Witkacego!

                Lubiem takie symboliki, alegorie nie proste historie kawa na ławe!
                Acz Wiatr buszujacy w jęczmieniu tez wywarł na mnie wrazenie!

                Najsmaczniejsze jest, to drugie dno...
                to co poczujemy, a nie za bardzio sobie uswiadamiamy!
                • galoty Andreas. 27.01.07, 06:03
                  Apropos jednego z moich ulubionych pisarzy Edgara (nomen omen) Allana Poe :
                  wiadomosci.onet.pl/1473395,69,item.html
          • Gość: Zuza Re: Pachnidło... IP: *.astro.net.pl 18.01.07, 07:58
            Tak jak wcześniej napisłam nie mogłam tej książki przecztać do końca nawet do
            połowy po prostu nie mogłam za bardzo moja wyobrażnia działała ale przeczytałam
            samą koncówkę z ciekawośći ,rozumiem że są osoby które uważają że jest to super
            książka ja nie twierdzę że nie ,ale nie dlamnie.
    • beatrix13 Re: Pachnidło... 17.01.07, 22:23
      my z forum w niedzielę idziemy zobaczyć,
      Ty zawsze przed orkiestrę musisz wyskoczyć:)
    • Gość: V.Harkonnen Re: Pachnidło... IP: 80.53.41.* 17.01.07, 22:32
      ksiazka taka se - wiec filmu nie obejrze - zachwycaja sie z tego co widze
      Pachnidlem (utworem literackim) glownie osoby silnie labilne emocjonalnie
      (kobiety)...
      • Gość: andreas Re: Pachnidło... IP: *.orange.pl 18.01.07, 14:30
        nie wiem skad taki wniosek...
        znaczy wielcy polscy literaci to kobiety?

        Nadto z wpisów raczej wynika,
        ze kobiety - wiecej czułe i wrazliwe - własnie nie moga przebrnąć
        przez ten utwór raczej... dla facetów i twardzieli! ;-)
        • Gość: V.Harkonnen Re: Pachnidło... IP: 80.53.41.* 18.01.07, 23:22
          <lol> powiadasz wasc ze zachwycaja sie literaci, sa tacy muzycy i kompozytorzy
          co zachwycaja sie Rubikiem wiec nie ma co dyskutowac o zachwytach...
          przeczytalem sobie to "pachnidlo" i na dobra sprawe nic nie zyskalem - a juz
          napewno nie stawialem sobie zadnych wielkich pytan egzystencjonalnych...
          czytadlo jakich wiele powstalo i jakich jeszcze wiele powstanie (zreszta
          podobnie jest z Coelho... Suskind, Coelho to tacy Rubikowie literatury - wtorne
          pomysly, mgliste mysli i ten skrywajacy wszystko calun niedopowiedzen ktory jest
          czasem interpretowany jako ukryta glebia).
          Vlad.H.
          • Gość: andreas Re: Pachnidło... IP: 217.116.110.* 19.01.07, 00:55
            alez zgadzam sie z Toba co do joty!

            Jeden sobie postawi pytania takie czy inne,
            a ktos nie!

            Ja uwielbiam Tool, działa na mnie A Perfect Circle czy Archive,
            a moi znajomi czy rodzina prosi bym ściszył!
            A Świetliki działaja na nich przygnebiajaco...

            Na każdego co innego działa i właśnie STAWIA SOBIE PYTANIA
            przy różnych okazjach czy z różnych powodów!

            Bo tak poprawdzie nie odpowiedzi sa wazne, ale właśnie te pytania!

            Na mnie to podziałało, ale film...
            mialem akurat widac jakis taki nastroj czy chwile i bylo to zaplonem!

            Wazne ze sobie stawiamy pytania
            czy to przy okazji Pachnidła, czy Lights, czy przy whisky...
            ja uwielbiam sobie stawiac pytania i szukac odpowiedzi,
            ale odpowiedzi sa juz mniej wazne,
            bo przeciez je tak po prawdzie znamy... ;-)

            Bo na cóż to zycie...
            dla pracy, dla szmalu, dla jedzenia, dla zaliczonych panienek,
            a może dla tych organistycznych prób odpowiedzi
            porównywalnych z seksem!??

            Niech kazdy znajdzie sobie te swoje miejsca
            czy to na Ciele czy to na płatach mózgowych,
            ktore łechtac lubi najbardziej!
            Jego tylko miejsca i niech czyni przyjemność!
            • beatrix13 Re: Pachnidło... 04.02.07, 21:21
              byłam na nim w kinie dziś,
              muza piękna ,ale o tym wiedziałam wcześniej,
              zdjęcia również,
              ale Prowansja sama w sobie jest urocza,
              film dobry,
              opowiedziany w formie legendy usparwiedliwia obsesjonata - mordercę,
              ogólna ocena 4+, do wybitności daleko
    • absztyfikant Re: Pachnidło... 18.01.07, 14:32
      Slyszalem, ze to wspanialy film, ktory jest dosc wierna adaptacja ksiazki.
      • Gość: Galoty Re: Pachnidło... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.07, 14:34
        Słyszałeś ? To niesamowita wiadomość i jakże intersująca.
        • absztyfikant Re: Pachnidło... 18.01.07, 15:03
          :))))

          P.S.

          ...jaladreips
    • Gość: the.bill Odpowiedzi na pytania Andreasa IP: *.bazapartner.pl 18.01.07, 18:40
      Czy naprawde sens i cel jest silniejszy od zła?
      TAK.

      Czy naprawde "palec Bozy" nami kieruje i przeznaczenie?
      TAK.

      Czy wola spełnienia daje nam siłe,
      TAK
      a spełnienie zabiera sens?
      NIE

      Czy człowiek jest gotów wybaczyc kazde zło
      dla swojej przyjemnosci i tak łatwo go omotac emocjami i u-czuciami?
      Człowiek upadły TAK, "zdrowy" NIE

      Czy to wszystko sprowadza sie tylko do tego jednego jedynego
      tego tylko potrzebujemy i dązymy do jego poznania.... zaznania?
      TWOJE PRAWO WYBORU
      Pozdrawiam
      • Gość: andreas ale to proste... Tak, Nie - Twój wybór... n/t IP: 217.116.110.* 18.01.07, 18:49
        • Gość: the.bill Re: ale to proste... Tak, Nie - Twój wybór... n/t IP: *.bazapartner.pl 18.01.07, 19:21
          Oczywiście, że proste. To są odpowiedzi, a nie rozważania, które do nich
          prowadzą.... Nie jest to Monty Python....
          • beatrix13 Re: ale to proste... Tak, Nie - Twój wybór... n/t 18.01.07, 20:24
            mni akurat odpowiadają syntetyczne odpowidzi ,a nie tracenie sensu odpowiedzi
            poprzez zapętlenie odpowiedzi wieloma "ale";
            życie może być proste,
            zwykle sami sobie je bardzo komplikujemy

            PS . a propos dążenia do spełniania marzeń i realizowania paski ,ale tez i
            chorej rywalizacji opowiada film,który tydzień temu w kinie widziałam "Prestiż"
            • Gość: andreas Re: ale to proste... Tak, Nie - Twój wybór... n/t IP: *.orange.pl 18.01.07, 20:49
              prostej syntetycznej odpowiedzi oczekuje tez pacjent od lekarza
              i pewnie bardzo jest zdziwiony,
              gdy mimo lekarstw i nazwania jednostki chorobowej...
              umiera!

              Miałem nauczyciela matemetyki doskonałego
              i nie pozwalał ograniczac sie do prostego i syntetycznego wyniku,
              dla niego wazniejsze było to, jak sie doszło do odpowiedzi...

              Spójrz na swój organizm...
              żaden prosty i syntetyczny, a niesamowicie skomplikowany!
              Ba, tyle lat, tyle badan i stale jeszcze odkrywamy
              proste i syntetyczne zwiazki i mechanizmy!
              A co dopiero jezeli chodzi o głębie umysłu...
              zasady, nieobliczalne warianty i cele...

              Nie, tu nie moze byc prostych odpowiedzi!

              Nawet przy zwykłej grze w szachy,
              ograniczonej przeciez iloscia i jakoscia figur oraz polem,
              mamy niemal nieograniczona ilośc posuniec i decyzji!
              • Gość: andreas Re: ale to proste... Tak, Nie - Twój wybór... n/t IP: *.orange.pl 18.01.07, 21:23
                własnie słucham wiersza ksiedza Twardowskiego:
                "dziekuje Ci, ze wszystko nie jest tylko albo białe, albo czarne..."

                i własnie tak jest!

                To piekne, ze nic nie jest proste i syntetyczne,
                albo białe, albo czarne...



                • Gość: the.bill Drogi Andreasie..... ;-) IP: *.bazapartner.pl 19.01.07, 16:14
                  Zapewniam, że moje odpowiedzi są prawdziwe, powszechne i uniwersalne. Obowiązują
                  w całym wszechświecie działającym według Prawa.
                  Ksiądz jest poetą i mówi o zewnętrznych przejawach prawdy - to jest delektowanie
                  się różnorodnością u podstaw której leżą proste prawdy.
                  To kwestia poziomu, który opisujesz.
                  U podstaw coś jest albo nie jest - na powierzchni masz światy widzialne i
                  niewidzialne.
                  Niewidzialne jednak istnieją, więc są. Summa sumarum - u podstaw cos jest lub
                  nie jest... :-)
                  Allah Akbar! ;-)))
                  • Gość: andreas Re: Drogi Andreasie..... ;-) IP: 217.116.110.* 19.01.07, 16:31
                    mamy podobny oglad swiata,
                    i prawdą jest, ze nie wszystko widzimy, czujemy, słyszymy...

                    Nawet pies słyszy, co my nie słyszymy,
                    a wiec takze nie widzimy i nie czujemy...
                    zyjemy i tylko fragment jestesmy w stanie otoczenia wyłapac!

                    Czy sa jakies Prawdy dotyczacego całego wszechswiata?

                    Moga byc, ale na pewno my ich nie znamy,
                    bo nie jestesmy w stanie tego ogarnąc,
                    ba swojego ciała do konca nie poznalismy przeciez...
                    i jest dla nas tajemnica nadal!

                    próbujemy naszym płaskim umsyłem ogarnąć i opisac,
                    cos co jest wielowymiarowe...
                    • Gość: the.bill Re: Drogi Andreasie..... ;-) IP: *.bazapartner.pl 19.01.07, 18:03
                      Wystarczy pozostać w świecie ludzkim, nie trzeba poslugiwac sie zwierzetami w
                      argumentacji. To my - ludzie nie widzimy ponad 90% materii wszechświata:

                      "Choć ciemna materia stanowi ok. 90 procent masy wszechświata, jak dotąd nikt
                      jej nie widział. O tym, że istnieje, wiemy, bo oddziałuje grawitacyjnie na
                      widoczną materię."
                      www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=255&ShowArticleId=27372
                      (...)"I to właśnie było to przełomowe odkrycie astronomów – fakt, że masa
                      "normalnej", widzialnej materii jest znikomym ułamkiem masy całego Wszechświata."
                      www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=255&BackToCategory=2&ShowArticleId=28069
      • Gość: Galoty Re: Odpowiedzi na pytania Andreasa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.07, 18:52
        Trzask, plask i test wypełniony.
        Jakie to życie jest proste jak w komedii Monty Pythona zresztą pod
        tytułem "Sens Życia" :-))
    • Gość: . Re: Pachnidło... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.07, 22:06
      Już pisałem ale chyba wyeliminiwali.
      Pachnidło??
      Lipa!!
      Absztyfikant - ten ma aromat!!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja