Gość: Dziadek
IP: *.dsl.pipex.com
27.03.06, 20:11
Nawiazuje do zapytania o polskich ksiezy. Osobiscie znam jednego w polskim
kosciele w Oxfordzie, ale nie o nim chce pisac.
Bedac jeszcze w Polsce mialam do Kosciola stosunek "negatywnie obojetny",
choc jestem wierzaca. Odrzucala mnie instytucjonalizacja, smutne spiewki
(nawet w Dzien Narodzenia Pana), ksieza krzyczacy z ambony o naszych podlych
grzechach no i oczywiscie moherowe berety.
Przyjechalam do Anglii do miasta, w ktorym jest katolicki kosciol (nie polski
bynajmniej a angielski). Poszlam na msze kiedys z ciekawosci i...
zostalam.Jak wiekszosc Polakow tutaj. To radosne centrum spotkan, msze sa
krotkie, radosne i optymistyczne. Ksiadz (od kiedy ma wiernych z Polski)
zaczal uczyc sie polskiego i jedna msza niedzielna odbywa sie w dwoch
jezykach. Nie ma konfesjonalow, sa za to ciekawe, sensowne rozmowy, ktore
chetnym pomagaja wiele zrozumiec. Nie ma obarczaniem poczuciem winy. Sa
wspolne imprezy z probowaniem narodowych potraw i wycieczki nad morze.
Towarzystwo miedzynarodowe, od Rosji przez cala Europe, Afryke, daleki i
bliski wschod po Ameryke Poludniowa.
Jest swietnie.
Pozdrawiam