9rgkh
01.04.15, 15:37
O taką władzę chodzi organizacji nazywającej siebie religijną. Ma to być władza nad wszystkimi ludźmi. Bo chodzi o władzę nad całym światem - nie wolno by było nikomu robić niczego, co by się nie podobało tej organizacji i każdy, kto by się wychylił (pomyślał, wypowiedział to) mógłby być "przywołany do porządku. Egzekwowanie władzy będzie skutkowało stosowaniem kar według widzimisię władców religijnych, litość w tej kwestii nie istnieje, bo kara jest wymierzana w imieniu boga a bóg jest okrutny, niezrozumiały i nie musi się z niczego tłumaczyć, choć dla niepoznaki mówi się o nim jako o bogu dobra i miłości.
A jak to wygląda w realu?
Biskupi napominają parlamentarzystów: Komunia albo in vitro
[w tym miejscu jest obrazek z trzema zatroskanymi naszym losem panami w czarnych sukienkach, którym się wydaje, że rządzą w imieniu boga]
Nie akceptujcie projektu ustawy o in vitro, bo "może to oznaczać wykluczenie się ze wspólnoty Kościoła" - pisze Prezydium Episkopatu w specjalnym komunikacie
Prezydium zwróciło się wczoraj do parlamentarzystów, by nie akceptowali przyjętego przez rząd projektu ustawy o in vitro. Biskupom nie podoba się, że w myśl projektu in vitro będzie dozwolone nie tylko dla par małżeńskich. Wobec inicjatywy uchwalenia złego prawa naszym obowiązkiem jest przyjęcie prawa, które poprawi obecną sytuację, a nie ją zalegalizuje bez zastrzeżeń - napisali przewodniczący Episkopatu abp Stanisław Gądecki, jego zastępca abp Marek Jędraszewski i sekretarz Episkopatu bp Artur Miziński.
Biskupi tłumaczą, że troszczą się o sumienia posłów, by mogli pozostać w pełnej łączności ze wspólnotą Kościoła katolickiego i w dyspozycji do przyjmowania Komunii świętej. To sugestia, że jeśli poprą in vitro, popełnią grzech ciężki i nie będą mogli przystępować do komunii.
(...)
Problemem jest to, że religia posługuje się dogmatami. Dogmaty zostały wymyślone, ustalone przez jakichś ludzi. Dogmaty nie są prawdą, bo są sprzeczne ze sobą, ze zdrowym rozsądkiem, logiką, nauką, ze wszystkim, co tylko można sobie wyobrazić a jednak mają NAS WSZYSTKICH, także niewierzących w nie, obowiązywać. To, że jakiś nadgorliwy katolik znalazł się na fotelu w sali sejmowej, to czasami w akcji przedwyborczej wysterowany "z ambony" skutek. Celem władzy totalitarnej, nieliczącej się z ludźmi jest ulokować SWOICH ludzi tam, gdzie trzeba i rządzić. Udało się. Tylko że głosowali także i inni, którzy nie mają swojej reprezentacji. Zresztą, czy o to chodzi, żeby większość narzucała swoje prawa praktycznie przemocą mniejszości? Czy państwo jako zbiorowisko różnych ludzi nie powinno tworzyć takich warunku życia obywatelom, by mogli żyć zgodnie ZE SWOIMI przekonaniami?
Nie powinni, bo kłóci się to z podstawowym celem istnienia religii. Ma być władza absolutna.
KK w Polsce narzuca debilizm swoich dogmatów nie tylko wierzącym ale WSZYSTKIM obywatelom!!! I dzieje się to w nabożnej, pełnej hipokryzji atmosferze, z uśmiechem na zakłamanych usteczkach ściągniętych w ciup, oczętach spuszczonych "skromnie" w dół lub ku górze, skąd spływa erzac mądrości absolutnej. I niech ktoś spróbuje powiedzieć, że nie jest to mądrość... Przecież bóg, przecież definicja niepodważana od tysięcy lat... Przecież te miliardy wierzących, przecież te wszystkie kultury i ten szacunek dla bogów wszędzie taki sam... choćby w imieniu tego urojenia obrzynano scyzorykiem komuś głowę...
Mądrzy obywatele to rozumieją ale celem religii jest uczynienie obywateli takimi (nie da się tego nazwać mądrymi), by im nie przeszkadzało, ze rządzi się nimi fałszywymi dogmatami. Celem religii, wiary jest OGŁUPIENIE. A potem władza nad posłusznym motłochem.
I żeby nie było wątpliwości - wierzący są OFIARAMI pewnego systemu. Ale przecież ktoś tym systemem zarządza i czerpie korzyści z władzy. Wierzący nie są osobiście winni temu, że takimi ich uczyniono, że ich ogłupiono. Oni sobie nie zdają z tego sprawy. Ale ci smutni panowie w sukienkach, walczący zajadle o tę władzę DLA SIEBIE nie mogą być usprawiedliwiani.