17.07.09, 14:25
mateusz.pl/czytania/2009/20090717.htm
"„Bez wiary nie można podobać się Bogu” (Hbr 11, 6). Wiara jest
podstawą łączności z Bogiem. Dla człowieka niewierzącego Bóg nie ma
żadnego znaczenia, żadnej wartości, żadnego miejsca w jego życiu.
Przeciwnie, im wiara jest żywsza, tym więcej Bóg wchodzi w życie
człowieka i staje się jego wszystkim, jego jedyną wielką
rzeczywistością, dla której żyje i podejmuje odważnie cierpienie i
śmierć. „Jeżeli żyjemy, żyjemy dla Pana; jeżeli umieramy, umieramy
dla Pana” (Rz 14, 8). Tym, co prowadzą życie duchowe, nie brakuje
wiary. Często jednak brakuje wiary żywej, konkretnej, która zawsze
ukazuje Boga we wszystkich rzeczach, daje zmysł Jego rzeczywistości
transcendentalnej, nadzmysłowej i wiecznej, nieskończenie wyższej
nad wszystkie rzeczywistości doczesne.

Wiara nie opiera się na danych zmysłowych, na tym, co się widzi lub
czego się dotyka, ani nawet na tym, co rozum ludzki może zrozumieć o
Bogu, lecz przewyższając to wszystko, czyni ona człowieka
uczestnikiem takiego poznania, jakie Bóg ma sam o sobie. Jest to
wielki dar, jaki Bóg ofiaruje człowiekowi podnosząc go do stanu
swego dziecka i czyniąc go w ten sposób uczestnikiem swojej natury,
a zatem życia będącego poznaniem i miłością. Wiara udziela mu
poznania Boga, miłość zaś kochania Go. Na chrzcie, razem z łaską
uświęcającą, chrześcijanin otrzymuje te cnoty, dzięki którym jest
zdolny nawiązać z Bogiem łączność myślą i miłością. Jak łaska jest
darem darmo danym, tak samo i wiara: to Bóg powołuje do wiary i
udziela wiary. „Łaską — twierdzi Apostoł — jesteście zbawieni przez
wiarę. A to pochodzi nie z was, lecz jest darem Boga” (Ef 2, 8).
Sobór Watykański II zaś dodaje: „By móc okazywać taką wiarę, trzeba
mieć łaskę Bożą uprzedzającą i wspomagającą oraz wewnętrzne pomoce
Ducha Świętego, który by poruszał serca i zwracał je do Boga,
otwierał oczy rozumu i udzielał «wszystkim słodyczy w uznawaniu i
dawaniu wiary prawdziwej»” (KO 5). W praktyce nie zastanawiamy się
dość głęboko nad tym, że wiara to czysty dar Boga, a nie osobista
zasługa. Bóg jest przedmiotem wiary, a także jej dawcą; Bóg udziela
człowiekowi pragnienia poznania Go, wierzenia w Niego i czyni go
zdolnym do aktu wiary."

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. II, str. 409
Obserwuj wątek
    • z2006 Re: Wiara 18.07.09, 08:13
      mateusz.pl/czytania/2009/20090718.htm
      "Obrzęd chrztu kładzie szczególny nacisk na wiarę, a zwłaszcza na
      obowiązek, jaki spoczywa na rodzicach, którzy powinni wychowywać w
      niej własne dzieci: „Starajcie się, aby wasze dzieci, oświecone
      światłem Chrystusa, postępowały zawsze jako dzieci światłości; a
      trwając w wierze, szły naprzeciw Pana, który przychodzi wraz ze
      wszystkimi świętymi, w królestwie niebieskim”, kiedy zaś ochrzczony
      sam będzie już mógł posługiwać się rozumem, to wiara staje się jego
      osobistym i zasadniczym obowiązkiem. Wiara istotnie wprowadza w
      życie chrześcijańskie i otwiera drogę do życia wiecznego. Wiara nie
      tylko jest obietnicą, lecz także wstępem, darem życia wiecznego.
      Chrystus Pan powiedział: „Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Kto we
      Mnie wierzy, ma życie wieczne” (J 6, 47). Dzięki wierze
      chrześcijanin zaczyna poznawać Boga, podobnie jak pozna Go kiedyś w
      niebie; ten sam Bóg, te same tajemnice Boże, które pozna tam w górze
      bez zasłony w świetle chwały, tutaj na ziemi poznaje pod zasłoną —
      przez prawdy, jakie wiara podaje mu do wierzenia. Wiara i widzenie
      uszczęśliwiające, to dwa okresy jednego poznania Boga: wiara jest
      poznaniem początkowym, ciemnym, niedoskonałym; widzenie
      uszczęśliwiające jest poznaniem pełnym, jasnym, doskonałym. „Teraz —
      mówi św. Paweł — widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; wtedy zaś
      zobaczymy twarzą w twarz. Teraz poznaję po części, wtedy zaś poznam
      tak, jak i zostałem poznany” (1 Kor 13, 12). W niebie wiara ustanie,
      miejsce jej zaś zajmie bezpośrednie widzenie Boga; lecz dopóki
      pielgrzymujemy na tej ziemi, nie mamy innego sposobu poznać Boga jak
      nawiązać z Nim łączność przez wiarę. Z drugiej strony tylko wiara
      jest drogą do osiągnięcia widzenia uszczęśliwiającego. Dlatego św.
      Tomasz uczy, że „wiara jest właściwością rozumu, dzięki której
      rozpoczynamy życie wieczne” (II-a II-ae 4, 1). Właściwość rozumu,
      czyli stałe usposobienie, a więc cnota wlana przez Boga w duszę
      człowieka, aby stał się zdolnym poznać Go w sposób nadprzyrodzony i
      wierzyć w Niego.

      „A to jest życie wieczne — powiedział Jezus w swojej modlitwie do
      Ojca — aby znali Ciebie, jedynego prawdziwego Boga, oraz Tego,
      którego posłałeś” (J 17, 3)."

      O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
      Żyć Bogiem, t. II, str. 412
    • z2006 Re: Wiara 20.07.09, 06:26
      mateusz.pl/czytania/2009/20090720.htm
      "Jest wielką i nieocenioną wartością wiary, że stawia człowieka na
      płaszczyźnie poznania Bożego. Poznawać, myśleć, sądzić nie według
      krótkowzrocznego sposobu ludzkiego, lecz tak jak Bóg poznaje, myśli,
      osądza — choć bez wątpienia nie w sposób dostateczny, wyczerpujący —
      oznacza to jednak uczestnictwo w świetle Bożym. Ponieważ takie
      poznanie przewyższa nieskończenie możliwości i granice myśli
      ludzkiej, wiara jest pewna, lecz nie oczywista. „Wiara — mówi św.
      Paweł — jest poręką tych dóbr, których się spodziewamy, dowodem tych
      rzeczywistości, których nie widzimy” (Hbr 11, 1). Ochrzczony posiada
      w zarodku życie wieczne, lecz nie widzi go; Objawienie Boże poucza
      go, że takie życie istnieje, lecz nie daje mu go oglądać; mówi mu,
      że Bóg jest Trójcą, lecz nie daje mu Jej widzieć. Prawdy, jakie
      wiara podaje do wierzenia, są bardziej rzeczywiste niż te, które
      podpadają pod zmysły, a jednak człowiek nie może ich zbadać. Jakiejś
      prawdy oczywistej, jak ta, że dwa plus dwa jest cztery, rozum nie
      może nie przyjąć, musi ją przyjąć z dobrą wolą. Natomiast wobec
      prawd wiary rozum pozostaje wolny i ma możność dać swoje
      przyzwolenie lub nie, a nie może tego uczynić bez współudziału woli,
      która postanawia: „chcę wierzyć”. Czyni to zaś opierając się jedynie
      na nieomylnej powadze Boga objawiającego.

      „Akt wiary ma charakter dobrowolny z własnej swej natury, gdyż
      człowiek... może siebie oddać objawiającemu Bogu tylko wtedy, jeśli
      pociągany przez Ojca, okazuje Bogu rozumne i wolne posłuszeństwo
      wiary” (DWR 10). „Wezwanie” Boga, który skłania człowieka do
      wierzenia, jest darem wiary, a „rozumne i wolne posłuszeństwo wiary”
      Bogu objawiającemu jest odpowiedzią człowieka na ten dar,
      odpowiedzią stanowiącą akt i zasługę wiary. Nie ma żadnej zasługi,
      kiedy się uznaje prawdy oczywiste. Jest natomiast wielką zasługą
      wierzyć w prawdy, które w dużej mierze pozostają ciemne, ponieważ to
      wymaga aktu pokornej uległości, całkowitego zaufania temu, kto
      objawia. Tylko Bóg jest godzien takiego posłuszeństwa, posłuszeństwa
      wiary bez wahań."

      O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
      Żyć Bogiem, t. II, str. 424
    • z2006 Re: Wiara 21.07.09, 06:33
      mateusz.pl/czytania/2009/20090721.htm
      "Jezus powiedział: „Wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy” (Mk
      9, 22); wydaje się, że wobec aktu wiary żywej, ślepej,
      bezwarunkowej, Bóg nie umie wyrazić sprzeciwu i czuje się jakby
      zmuszonym wysłuchać człowieka. Każda karta Ewangelii mówi o tym;
      zanim Jezus dokonał jakiegoś cudu, zawsze żądał wiary: „Wierzycie,
      że mogę to uczynić? (Mt 9, 28); a kiedy wiara była szczera,
      natychmiast cud się dokonywał: „Według wiary waszej niech się wam
      stanie” (tamże 29), powiedział do dwóch niewidomych; a do cierpiącej
      na krwotok: „Ufaj, córko, twoja wiara cię ocaliła” (tamże 22). Jezus
      nie mówi nigdy: moja wszechmoc cię zbawiła, uzdrowiła, lecz wiara
      wasza., jakby chciał dać zrozumieć, że wiara jest nieodzownym
      warunkiem, którego wymaga, aby pospieszyć ludziom na ratunek ze swą
      wszechmocą. On, zawsze wszechmogący, chce używać swojej wszechmocy
      nie inaczej, jak tylko na korzyść tego, kto mocno w Niego wierzy.
      Właśnie dlatego Boski Mistrz w Nazarecie i w Kafarnaum nie spełnił
      wielu cudów, jak to czynił gdzie indziej. Im żywsza jest wiara, tym
      bardziej jest wszechmogąca wszechmocą samego Boga. Stwierdził to
      Jezus: „Zaprawdę powiadam wam: Jeśli będziecie mieć wiarę jako
      ziarnko gorczycy, powiecie tej górze: «przesuń się stąd tam», i
      przesunie się. I nic niemożliwego nie będzie dla was” (Mt 17, 20).
      Jak wszystkie słowa Ewangelii, tak również i te są prawdziwe,
      dosłownie prawdziwe. Jeśli się nie spełnią, to dlatego, że ludzie
      mają słabą wiarę. Często można w życiu napotkać trudności, które są
      prawdziwymi górami nie do przebycia. Wady, które trudno zwyciężyć,
      cnoty, jakich nie jest się zdolnym praktykować, doświadczenia,
      których nie umie się przyjąć, czy inne trudności... Wszystko to jest
      powodem zniechęcenia i braku odwagi. A przecież wystarczyłaby
      odrobina wiary, na miarę ziarnka gorczycy, byleby to była wiara
      żywa, zdolna kiełkować i rozwijać się jak małe ziarnko gorczycy.

      Niekiedy Pan opóźnia swoją pomoc dla człowieka właśnie dlatego, że
      nie znajduje w nim żywej wiary, wiary bez powątpiewania. Jezus
      zapytuje więc człowieka: „Wierzysz, że mogę to uczynić?”, a on nie
      umie odpowiedzieć zdecydowanie i mocno: „Tak, Panie” (Mt 9, 28). Oby
      każdy chrześcijanin posiadał wiarę dwóch niewidomych z Ewangelii lub
      podobną do tej, jaką odznaczała się Chananejka, do której Jezus
      skierował te słowa: „O niewiasto, wielka jest twoja wiara; niech ci
      się stanie, jak chcesz” (Mt 15, 28)."

      O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
      Żyć Bogiem, t. II, str. 428
    • z2006 Re: Wiara 22.07.09, 06:23
      mateusz.pl/czytania/2009/20090722.htm
      "„Sprawiedliwy z wiary żyć będzie” (Rz 1, 17). Wiara powinna być
      światłem obejmującym całe życie chrześcijanina, a nie tylko chwile
      modlitwy. Na modlitwie nietrudno mówić: „Wierzę w Boga Ojca
      wszechmogącego”; lecz kilka chwil potem, wobec trudnego obowiązku,
      niemiłej osoby, przykrej okoliczności, która zakłóca nasze plany,
      łatwo się zapomina, że tego wszystkiego chciał Bóg i przygotował to
      dla uświęcenia człowieka, że Bóg jest Ojcem i jako taki troszczy się
      o dobro każdego więcej, niż sam zainteresowany mógłby się o nie
      troszczyć. Zapomina, że Bóg jest wszechmocny i dlatego może pomóc w
      każdej trudności. Tracąc z oczu światło wiary, chrześcijanin gubi
      się w rozumowaniach i w protestach czysto ludzkich, poddaje się
      zniechęceniu podobnie jak ten, kto nie ma wiary. Tak, wierzy w Boga
      Ojca wszechmogącego, lecz nie do tego stopnia, by uznać Jego wolę
      lub przynajmniej dopust w każdym wydarzeniu i zwracać się do Niego
      we wszystkich okolicznościach. A jednak, dopóki światło wiary nie
      przeniknie wierzącego tak głęboko, że wszystko będzie odnosił do
      Boga i uzależniał od Niego, nie może powiedzieć, że światło wiary
      oświeca całe jego życie. Pewne dziedziny pozostają jeszcze w
      ciemności, umykają jeszcze spod jej światła. Kto żyje z wiary, nie
      oderwie się nigdy od Boga, lecz w każdej okoliczności zwróci się do
      swego Stwórcy i znajdzie w Nim skałę swojej obrony (Iz 17, 7-10).
      Abraham w niezwykle trudnych i ciemnych okolicznościach uwierzył
      Bogu bez wahania i zasłużył sobie na nazwę „przyjaciela Boga” (Jk 2,
      23); przyjaźń zaś wskazuje właśnie na stałe kontakty, ufne
      odwoływanie się, poleganie na drugim bez zastrzeżeń.

      Kto żyje z wiary, mówi bł. Elżbieta od Trójcy Św. — „nie odwołuje
      się nigdy do przyczyn drugorzędnych, lecz tylko do Boga... wówczas
      nie popadnie się w przeciętność, nawet wykonując najzwyklejsze
      czynności, ponieważ nie w nich żyje, lecz wznosi się ponad nie” (Lt
      268). Ponad wszystkie okoliczności i wszelkie ziemskie kontakty
      człowiek wiary widzi rękę Boga, zauważa Jego plany, przyjmuje Jego
      wezwania, lgnie do Niego."

      O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
      Żyć Bogiem, t. II, str. 432

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka