mirsli1964
20.11.14, 13:08
Witam. Dostalem pismo informujace mnie o tym ze 15 stycznia 2005r jechalem bez waznego biletu. Sprwa przeszla przez sad i 23 sierpnia 2005r zostal wydany nakaz zaplaty. Teraz po prawie 10 latach odezwala sie firma windykacyjna zadajac kwoty 500zl. Pomijajac fakt ze czekali 10 lat na to aby dlug sie nie przedawnil i naliczajac przez ten czas odsetki ( co jest zwyklym zlodziejstwem ) nie mam zamiaru ani pieniedzy zeby to zaplacic. Telefonicznie dogadalem sie na rozlozenie dlugu na raty zaczynajac od stycznia 2015r. Bardzo mila pani jednak zaznaczyla abym umowe ktora mi wysla odeslac do nich koniecznie przed koncem tego roku. Teraz moje pytania to :
- czy jest sens pisac do sadu i do PKP o umozenie tego dlugu;
- czy jesli nie wysle im tej podpisanej umowy do konca roku to czy maja prawo sciagac to zadluzenie gdyz w 2015 roku nastapi jego przedawnienie a oni robia rejestry pod koniec roku i te pare miesiecy dlug bylby juz przedawniony.
Orientuje sie w tej kwestii ze taki dlug przedawnia sie dopiero po 10 latach i kazde takie pismo z windykacji ponawia okres przedawnienia o nastepne 10 lat.
I wogole ta firma ktora sciaga ten dlug mi cos ogolnie "smierdzi" jest to www.windykacja..pl