kaja2011
13.11.06, 10:07
Jak to jest z tymi przedawnieniami?Wiem,że tutaj często sie o tym pisze,ale ja
się zwyczjnie pogubiłam.Chodzi o dług w pko bp.W 2004 roku był sądowy tytuł
wykonawczy o wszczęciu egzekucji.Potem kolejno komornik,ściąganie z
pensji,licytacja i sprzedaż ruchomości.Potem utrata pracy i 0 wpłacanych
pieniędzy.Teraz dług przejęła firma windykacyjna( od pażdziernika ) Czy to
oznacza,że od nowa liczy sie te 10 lat?Kiedy może nastąpić przerwanie tej
ciągłości?Czy sprawa może wrócić do sądu?Chodzi o dług 50.000 zł i żadnych
możliwości oddania.Skąd można wiedzieć ,że to juz koniec,zakładając ,że nic
sie spłaca i nie podpisuje żadnych ugód?Czy możliwe jest ,że kiedyś sprawa
wróci do banku,czy może to ,że teraz jest przelew na windykatorów oznacza ,że
juz tylko oni o wszystkim decydują?Kiedy moge być pewna,ze mogę im
powiedzieć,że dług jest przedawniony?Proszę o odpowiedź,bo jestem kompletnym
laikiem .Jak spłacałam bankowi kasę,to straciłam wszystko a po utraceniu
płynności kwota wróciła do punktu wyjścia.Nie ma mozliwości,że kolejny raz dam
radę to spłacać.Pozdrawiam