Dodaj do ulubionych

co robić?

IP: 85.112.196.* 27.12.06, 20:18
Jeśli pozwolicie to się trochę wyżalę. Mieliśmy kiedyś firmę i ta firma
upadła. Nawet jeżeli napiszę że nie z naszej winy to i tak nie ma znaczenia.
Dość, że firmy nie ma a zostało trochę długów. Nawet niewiele. Na tyle mało,
że jest to do spłacenia na logicznych warunkach ale na tyle dużo, żeby
komornik o nas nie zapomniał. Mamy syna i córkę, oboje jeszcze się uczą a my
nie pracujemy. To znaczy nie pracujemy legalnie. Dochody mamy takie, że można
żyć normalnie, bez fanaberii. Ale tu zaczyna się problem. Nie możemy podjąć
normalnej pracy bo komornik natychmiast rzuci nam się do gardeł. Z tego
powodu kiedyś możemy nie dostać emerytury bo żadne z nas nie ma jeszcze
wypracowanych lat. Poza tym jak sobie pomyślę, że mężowi mogłoby się coś stać
(jakaś choroba, wypadek) wpadam w panikę. Nie mamy ani grosza oszczędności,
nie mamy ubezpieczeń, poza takimi jakie zapewniają bezrobotnym. Gdyby
przerwało się jedno ogniwko w tym słabiutkim łańcuszku to koniec z nami.
Zdycham ze strachu. A przecież mogłoby być tak pięknie gdyby komornik nie był
tak pazerny. My byśmy legalnie pracowali, odprowadzali podatki i spłacali
nasz dług. Tylko niech zostawią nam trochę pieniędzy na w miarę normalną
egzystencję! Jedyny z tego pożytek to taki, że koleżanki pytaja co robię, że
tak ładnie wyglądam, faktycznie ostatnio schudłam jakieś 15 kilo i zapewniam,
że nie z głodu. Czuję, że jak taka sytuacja potrwa dłużej to zeświruję. Jak
sobie z tym poradzić? Pomóżcie!
Obserwuj wątek
    • Gość: tom Re: co robić? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.06, 20:23
      a czy próbowaliście się wjakis sposób dogadać z komornikiem? ustalić jakieś
      raty ?
      • Gość: Nickt Re: co robić? IP: 80.51.192.* 29.12.06, 12:45
        Myślę że szybkie dogadanie w takim przypadku jest najlepsza formą, ja też miałem
        podobnie i tez się mnie pytano co robię ze sobą że tak ładnie schudłem i
        odmłodniałem, oczywiście że nie mówiłem nikomu że po 2,5 tysiąca miesięcznie z
        pensyjki przeznaczałem na zadłużenia ale 6 lat szybko zleciało, teraz jest
        wielka ulga i dużo doświadczenia. Gdybym nie pracował, albo tylko na czarno to
        pewnie grosza bym nie musiał spłacać ale wybrałem legalna drogę, dzisiaj się
        śmieję i uważam że dobrą obrałem......
        • Gość: xxx... Re: co robić? IP: *.chello.pl 29.12.06, 12:50
          nickt... masz silny charakter pozazdroszcze ci i dobrze ze miales prace i udalo
          ci sie wyjsc z tej pętli gratuluje i wierze jaka to dla ciebie ulga ..... i tak
          jak piszesz to jest dobra nauczka na przyszlosc
          • Gość: Nickt Re: co robić? IP: 80.51.192.* 29.12.06, 13:10
            i tak jak piszesz to jest dobra nauczka na przyszlosc

            Nauczka? tak i to bardzo wielka, najgorsze w tym wszystkim, że o zadłużeniach
            dowiedziałem się przypadkowo po czasie, raczej ból wielki ale tak często już
            bywa i nie tylko u mnie myślę, a sztuką wielką jest w odpowiednim momencie
            powiedzieć stanowczo magiczne słowo "NIE !!!", które nic nie kosztuje, a głupio
            jest się dać wieszać dla towarzystwa.......
            • Gość: xxx Re: co robić? IP: *.chello.pl 29.12.06, 13:13
              zycze powodzenia i nigdy juz tak dramatycznej sytuacji szczesliwego nowego roku
              • Gość: Nickt Re: co robić? IP: 80.51.192.* 29.12.06, 13:23
                dziękuję Ci ślicznie za życzenia, niby nic a cieszy, z 30 banków tez dostałem i
                takie piękne kolorowe z zaproszeniem po kredyt ale ja jakoś nie mam już
                przekonania, zdecydowałem żyć z tego co wpłynie na konto z emeryturki i
                nieoficjalnych dochodów, myślę że jachcik już na wakacje odkupię. Wszystkim tu
                latającym też wszystkiego najlepszego w Nowym Roku oby nie było gorzej, a to już
                wiele
    • Gość: bez nadziei Re: co robić? IP: 85.112.196.* 29.12.06, 20:29
      Moi drodzy. Minęły święta, nadchodzi nowy rok. Zastanawiam się jakie zmiany
      przyniesie w moim życiu. Trzeba żyć normalnie, czyli z dnia na dzień ale coraz
      trudniej. Nasze długi to ZUS i Skarbowy. Zanim pojawił się komornik staraliśmy
      się "układać" z tymi "szacownymi" instytucjami ale to co nam proponowali było
      nie do przyjęcia. Mamy dwoje uczących się dzieci. Gdyby nie one też byłoby
      inaczej. Chcę, żeby pokończyły studia i usamodzielniły się. Nie dam im przecież
      innego posagu jak wykształcenie. Co by było gdyby zalegalizować nasze dochody a
      komornik zostawiłby nam tylko minimum socjalne? I tak już zabrał maszyny,
      budynek, plac i sprzedał za przysłowiowy psi grosz. Sami znależliśmy kupca,
      który dawał trzy razy więcej niż cena uzyskana przez komornika. Jednak gdy
      kupiec dowiedział się o licytacji to dogadał się z komornikiem i kupił dopiero
      na drugiej licytacji. Co zrobił z różnicą to tylko mogę się domyślać. Nie mam
      nawet do niego pretensji bo każdy woli wydać mniej niż więcej ale gdyby
      komornik pozwolił nam samym sprzedać to na wszystko by starczyło. Rzucił się
      jak hiena na padlinę. Trudno, stało się ale we mnie zrodził się bunt! Przecież
      tak nie powinno być w państwie prawa. Mąż ma nagrodę za uczciwość! W naszej
      ojczyżnie nie opłaca się być uczciwym. Gdyby był krętaczem to miałabym
      oszczędności i śmiałabym się im wszystkim w nos. Teraz nie wiem co nam
      pozostaje... Satysfakcję jednak mam bo nawet teraz, z okazji świąt dzwonili
      byli pracownicy z życzeniami a chociaż mieszkamy w niedużej miejscowości to
      nikt nam nie dokucza i każdy odnosi się do nas z szacunkiem i zrozumieniem.
      Więc chyba nie byliśmy tacy żli? I tak się szarpiemy już prawie cztery lata.
      • Gość: Nickt Re: co robić? IP: 80.51.192.* 30.12.06, 00:07
        "I tak już zabrał maszyny,budynek, plac i sprzedał za przysłowiowy psi grosz.
        Sami znależliśmy kupca,który dawał trzy razy więcej niż cena uzyskana przez
        komornika. Jednak gdy kupiec dowiedział się o licytacji to dogadał się z
        komornikiem i kupił dopiero na drugiej licytacji. Co zrobił z różnicą to tylko
        mogę się domyślać.

        Trudno, stało się ale we mnie zrodził się bunt! Przecież
        tak nie powinno być w państwie prawa. Mąż ma nagrodę za uczciwość! W naszej
        ojczyżnie nie opłaca się być uczciwym. Gdyby był krętaczem to miałabym
        oszczędności i śmiałabym się im wszystkim w nos."

        Nie wiem czy wolno jest mi tak pisać ale muszę przyznać Ci rację, znany mi jest
        tak jeden jak i drugi fragment z życia i tak dochodzimy do pewnych wniosków i
        doświadczenia ale bezsilność każe nam się buntować, rzeczywiście jesteś uczciwą
        osobą i jeszcze bardzo skromną, ludzie dorabiają się latami, ciężko pracując, a
        "inni" w kilka minut potrafią to osiągnąć, z tą różnicą że tylko możemy się
        domyślać.... i to jeszcze nie wiem czy jest Nam wolno??? A czy na zmiany można
        liczyć, myślę ze tak ale tego boję się napisać i wiem dlaczego.........
    • Gość: lilith Re: co robić? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.07, 13:57
      Szanowna Pani, jeżeli nie zgadzała się Pani z wyceną swojego majątku -trzeba
      było żalić te czynności a nie ubolewać że poszły tak tanio. Po drugie historie
      że nabywca dogadał się z Komornikiem na 2 licytacji jest chore..A niby jak
      miały się dogadać, była cena oszacowania (z którą się zgadzaliście skoro jej
      nie skarżyliście)była pierwsza licytacja, druga i nie mam pojęcia na czym by to
      dogadywanie miało polegać?! Ale cóż każdy szuka winy Komornika...
      na przyszłość radzę zakupić kodeks postępowania cywilnego i ustawę o
      komornikach sądowych i egzekucji -nadto każdorazowo czytać otrzymywane pisma i
      przede wszystkim pouczenia o przysługujacym Wam prawie odwołania.
      Co do zadłużenia -rzeczywiście współczuję, jednak uważam że takim sytuacjom
      mozna w porę zapobiec. Nadto Komornik dział na podstawie tytułu wykonawczego
      gestorem postepowania jest wyłącznie WIERZYCIEL-komornik nie może wstrzymać się
      od czynności (poza ścisle okreslonymi przypadkami), nie zająć czegoś czego
      żądał wierzyciel-bo taka jego praca, a poza tym wierzyciel może napisać skargę
      na bezczynnośc Komornika. Więc jeżeli się z kimś dopgadywać to wylącznie z
      Wierzycielem Komornik tylko robi swoja robotę i TEŻ JEST CZŁOWIEKIEM.
      • Gość: bez nadziei Re: lilith IP: 85.112.196.* 04.01.07, 23:12
        Szanowna(y) pani(e) (KOMORNIKU?) Proszę nie tłumaczyć mi jak dziecku bo
        wydoroślałam już dość dawno temu. Na nic też nie zda się ta płomienna obrona
        wskazująca na brak bezstronności. Wytłumaczę ewentualnym czytelnikom tego wątku
        na czym polega perfidia komorników. Podam lużny przykład. Przychodzi komornik
        do domu dłużnika i widzi, załóżmy - drogi telewizor. Mało używany, jego wartość
        rynkowa to powiedzmy 4.000PLN. Zajmuje ten telewizor ale jego wartość szacuje
        na 2.000 (wolno mu). Dzwoni do znajomego z pytaniem czy takim to telewizorem
        był zainteresowany. Znajomemu "w to graj". W stosownym czasie komornik ogłasza
        licytację. Na I licytacji cena wywoławcza to 3/4 wartości oszacowania sprzętu,
        czyli w tym przypadku już tylko 1.500PLN. Jakimś "dziwnym" trafem na I
        licytacji nie ma chętnego kupca. Gdyby się znalazł, ale nie ten co trzeba to
        komornik zawsze ma prawo licytację unieważnić bez podania przyczyn. Dochodzi
        więc do II licytacji, gdzie cena w/w telewizora wynosi już tylko 1/2 wartości
        czyli 1.000PLN. Chętny się znajduje, a jakże, "przypadkowo" jest to ten znajomy
        komornika. Facet kupuje sprzęt warty 4.000PLN za 1.000PLN! (sytuacja
        autentyczna z jednej kancelarii komorniczej, zaobserwowana przez młodego
        absolwenta prawa odbywającego tam staż absolwencki).
        W moim przypadku rzecz dotyczyła sporej działki w dobrym punkcie dużego
        miasta, dwóch budynków, maszyn i innego wyposażenia. Po zajęciu majątku przez
        komornika sami zaczęliśmy szukać kupca. Wiedzieliśmy, że sprzedaż jest
        nieunikniona a woleliśmy uzyskać cenę, za którą bylibyśmy w stanie zapłacić
        wszystkie zobowiązania. Wartość była dość duża i nie było wielu chętnych jednak
        kupiec się znalazł. Mój naiwny mąż pobiegł z tą radosną nowiną do komornika
        licząc na to, że pozwoli nam to sprzedać za tą cenę jaką dawał kupiec. Stało
        się jednak inaczej. Komornik, chociaż miał takie prawo nie skorzystał z niego.
        Przeprowadził wszystko w/g znanego scenariusza. Kupiec kupił nasz majątek za
        przysłowiowy psi grosz a z tego jeszcze komornik w pierwszym rzędzie zaspokoił
        swój wilczy apetyt. Czy ktoś chce mi powiedzieć, że komornik to święty Mikołaj,
        który bezinteresownie rozdaje ludziom cudzy majątek? Pisze, Szanowny(a) pan(i)
        o możliwości odwołania, złożenia skargi...tak ale to co się stało zrobiono w
        majestacie prawa. Nikomu się nic nie udowodni. Oprócz nieoficjalnych informacji
        i własnego rozumu nie mam innych dowodów a skarga na bezczynność komornika?
        Moja koleżanka składała taką skargę kilka razy ale to była sprawa o alimenty
        więc komornik nic z tego nie miał to nie rzucał się tak pazernie.

        Jeszcze jedno. Czy komornik jest człowiekiem? Gdyby wziąć pod uwagę definicję
        z Encyklopedii PWN to istotnie, spełnia kryteria ale człowiek to nie tylko
        odpowiednia budowa ciała i fakt przemieszczania się na dwóch kończynach jeszcze
        o niczym nie świadczy!
        • sauber1 Re: lilith 05.01.07, 00:52
          Gość portalu: bez nadziei napisał(a):

          >zaobserwowana przez młodego
          > absolwenta prawa odbywającego tam staż absolwencki).

          Przypadkowa zbieżność między dwoma zdarzeniami pozostaje przypadkowa, dopóki nie
          wykaże się.............,

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka