Gość: Goma
IP: *.iwv.kfa-juelich.de
04.01.08, 13:36
Oddalam sukienke do pralni - mialam ja na sobie 1 raz. Sukienka w pralni
zostala pozaciagana. Zlozylam reklamacje. Na temat uszkodzen mial sie
wypowiedziec rzeczoznawca. Pomimo przyslugujacego terminu 14dni na odpowiedz
na reklamacje nadal owej odpowiedzi nie dostalam (juz 5tyg. od zgloszenia
reklamacji minelo; pracownica zapewniala ze odpowiedzi od rzeczoznawcy
przyjdzie listem). Ustna opinia podana przez pracownice brzmiala, ze
rzeczoznawca nie moze stwierdzic kiedy powstaly uszkodzenia.
Zaproponowano mi 100zl odszkodowania i sukienke lub 300zl bez sukienki (300zl
jest 80% ceny nowej sukienki; owa cena byla wpisana na paragonie
reklamacyjnym). Zastanawia mnie fakt dlaczego pralnia zaproponowala mi 300zl
odszkodowania bez sukienki skoro sukienka jest moja wlasnoscia i zostala
zniszczona podczas zle wykonanej uslugi. Dodam jeszcze, ze aktualnie sukienka
jest jeszcze dodatkowo poplamiona (wczesniejsze plamy zeszly, te sa nowe) a
oplata za pranie byla pobrana z gory. I moje pytanie - czy moge zadac zwrotu
kwoty poniesionej za usluge z powodu aktualnych plam na sukience?? I jakie mam
prawo odzyskania kosztow poniesionych w zwiazku z zakupem sukienki, ktora nie
nadaje sie aktualnie do uzytku. Czy pralnie ma racje proponujac mi 80%
pierwotnej ceny sukienki bez zwrotu mojej wlasnosci???