Gość: asia
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
04.02.08, 17:31
w styczniu 2007 roku kupiłam komputer. Przez trzy miesiące działał
jak należy. Pózźniej jednak na matrycy zaczeły pojawiać się "czarne
kreski". Złoźyłam reklamację. Doradca serwisowy stwiersdził, ze są
to martwe piksele i należy wymienić matrycę. Przy odbiorze komputera
okazało się, że została wymieniona zupełnie inna część.Podobnie jak
przed złożeniem reklamacji usterka nie została usunięta. W związku z
potrzebą korzystania z komputera do pracy oraz pisania pracy
magisterskiej nie mogłam pozwolić sobie na ponowny przekazanie
komputera do serwisu. Serwis oczywiście nie wydaje sprzętu
zastępczego. Po pewnym czasie usterka zaczęła mnie tak irytować, że
postanowiłam jeszcze raz oddać komputer do serwisu. Przed oddaniem
sprzętu zapytałam od razu o okres naprawy. Pani, która przyjmowała
komputer stwierdziła, ze max. za dwa tygodnie sprzęt zostanie
naprrawiony i ktoś się ze mna skontaktuje. Po upływie dwóch tygodni
nikt się do mnie nie odezwał. Postanowi łam, że sama zajme się
sprawą. Zaczęłam dzwonić do serwisu, ale tam nikt nie odbierał.
Próbowałam skjontaktować się z serisem na wszelkie sposoby- przez
recepcję, przez wszystkie numery serwisowe., bezskutecznie. Nikt nie
odbierał. Postanowiłam, pojechac do serwisu osobiście. W punkcie
obsługi serwisowej przedstawiłam pani wszelkie moje niezadowolenie z
braku mozliiwości uzyskania informacji o diagnozie mojego laptopa
oraz terminie jego odbioru z serwisu. Recepcjonistka odpowiedziała
mi na to, ze jeżeli tak bardzo zależało mi na komputerze to dlaczego
nie zadzwoniłam i sama nie spytałam co z się z nim dzieje. A jak
można uzyskać informację kiedy nikt nie odbiera telefonu????
dzwoniłam tam po 20-30 razy dziennie w różnych godzinach, brak
odbioru. Kiedy zapytałam czy komputer jest gotowy, okazało się, że
tak. od 2 dni czeka na odbiór. Wyraziłam swoja opinię na temat i
odebrałam komputer. Po przyjezdzie do domu zauważyła, że bateria
laptopa nie działa. W pierwszej chwili pomyślałam, że się
rozładowała. Po dwudniowym ładowaniu okazało się, że bateria jest
martwa! Mojego laptopa mogłam używać tylko przy podłaczeniu do
prądu. Oznaczało to, więc kradzież mojej działającej baterii i
podmianie jej na martwą. Aby to udowodnić zadzwoniłam do punktu
sprzedaży i porosiłam o informację czy nr seryjny komputera jest
taki sam czy różni się od nr seryjnego komputera. Okazało się, ze
numery się różnią, więc nie bezkarnie mozna wymieniać je w serwisie.
Zatem nie mogłam tego w żaden sposób dowieść. Pojechałam więc do
serwisu i zamówiłam nową baterię. Miała być za miesiąc. Po okresie
1,5 miesiąca nikt nie dzwonił. Zaczęłam dzwonić, jednak bez skutku.
Nie miałam czasu pojechać do serwisu.Postanowiłam cierpliwie czekać
na telefon. Zadzwonił po trzech miesiAcach!!!!!!!!!!!!!Pojechałam po
baterię i od razu zgłosiłam usterkę, która była od samego początku(
czarne kreski na matrycy). Oddałam komputer ok. 22 grudnia. Pani
recepcjonistka powiedziała,że komputer będzie gotowy za dwa
tygodnie. Po wyznaczonym terminie przez recepcjonistkę weszłam na
stronę, gdzie dostępna jest informacja o komputerze. Cały czas
czekał na diagnozę i tak do 24 stycznia, czyli miesiąć!!!!!!!
Zaczęłam dzwonić do serwisu! A tam brak odbioru. A tam brak odbioru.
Jedynie sygnał oraz informacja, że skrzynka jest już zapchana. Pod
koniec stycznia dostałam maila od doradcy serwisowego, który
napisał,że u nich komputer działa bez zarzutów. I co ja mam zrobić w
takiej sytuacji. Nie chcę już takiego sprzętu!!!!!!!1