Dodaj do ulubionych

Pytanie ad. fasolki po bretońsku

18.11.09, 10:48
Bardzo proszę o pomoc. Wczoraj chcąc się nauczyć gotować ww fasolkę,
poprosiłam o pomoc starszą ciocię (ciocia nauczona gotować, tak jak gotowała
jej mama i babcia...). Wszystko byłoby fajnie gdyby nie to, ze na koniec
dodała do tej fasolki zasmażkę z 2 łyżek mąki i 3/4 szklanki oleju (!!!!!!!).
I kicha. Ona twierdziła, że dobre, mi i mężowi za nic nie smakuje bo za
tłusta. Czy wie ktoś może jak mogłabym, się teraz pozbyć tego oleju? jak mogę
troszkę ją odtłuścić? będę bardzo wdzięczna za pomoc. pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • Gość: gościa Re: Pytanie ad. fasolki po bretońsku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.09, 10:54
      wstaw ją na noc do lodówki.Niewykluczone,że olej zmieszany ze
      skrobia zestali sie w skorupę usytuowaną na wierzchu
      fasolki.Wówczas delikatnie cedzakiem zbierz i wywal ta skorupę.
      Jeśli to nie uda się,podgrzej fasolkę i mozolnie zbierz łyżką
      tłuszcz pływający po wierzchu fasolki.
    • qubraq Re: Pytanie ad. fasolki po bretońsku 18.11.09, 13:18
      Gościa, a czy mógłbym Cie prosić żebyś mi łaskawie napisała jak Ty
      robisz fasolke po bretońsku - Twoje smaki często mi odpowiadają :-)
      A.
      • Gość: gościa Re: Pytanie ad. fasolki po bretońsku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.09, 15:45
        Nie uwierzysz,ale po latach prób idę na łatwiznę.Kiedyś bawiłam
        sie w gotowanie fasoli z mięsem ale rodzina mnie obsobaczała,że
        mieso się rozlatuje i przerabia na farfocle. Kiedyś doszłam do
        wniosku,że nie stać mnie na rzeczy i produkty tanie,a więc do
        fasolki szła łopatka,szynka. No i efekt był taki,ze w trakcie
        gotowania kostki mięsa rozlatywały sie na poszczególne włókna.
        Rodzina mi wybrzydzała,że robi sie pyćpa-dobra,smaczna ale
        pyćpa.Kiełbasę przestałam dawać już dawno, bo mi śmierdziała
        płynem wędzarniczym i obojętnie jak dobrą kiełbasę dałam to
        wszystko smakowało i pachniało(śmierdziało) tak samo.
        Kombinowałam z oddzielnym gotowaniem mięsa i krojeniem go w
        kostkę już po ugotowaniu,ale rodzina uprzedziła się,tym
        bardziej,że te gatunki mięsa zawsze się rozpadają i przy
        odgrzewaniu problem powracał. No więc ostatecznie robię ja tak:
        Kupuję trzy,cztery puszki fasoli białej w sosie,czy zalewie.
        To taka fasola ugotowana w niewielkiej ilości sosu czy wody.
        Puszka jest pełna fasoli,a tego sosu jest niewiele. Ma on smak
        wody z gotowanej fasoli. Kupuję polską surową.Ona tak się
        nazywa,bo nie jest ani gotowana,ani parzona. Jest tylko
        podwędzona,za to w środku napaprykowana jak diabli.Idalna do
        grochówki wojskowej i do fasolki właśnie.Na te cztery puszki
        daję sześć kiełbasek .Można mniej,można więcej-jak kto lubi.
        Kiełbaski wrzucam do wrzątku i krótko obgotowuję.Wodę
        wylewam.Celem obgotowania jest zestalenie kiełbasek. One są surowe
        i trudno je na surowo ładnie pokroić.Kiełbaski stygną , a ja do
        rondla daję dwie, trzy łyżki oliwy.Kiełbasę kroję na
        jednołyżkowe plastry(jedna łyżka jeden plasterek).Wrzucam na
        gorącą oliwę pokrojoną kiełbasę i obsmażam ją wkoło. Nie
        mocno,ale tak powiedzmy przyrumieniam.Trzeba uważać,bo przy tak
        dużej ilości papryki bardzo szybko można potrawę
        przypalić.Wyjmuję kiełbasę i na pozostały w rondlu tłuszcz wrzucam
        dwie do czterech cebul dość grubo posiekanych.Doprowadzam je do
        zeszklenia , cały czas mieszając, bo ta papryka przeszła teraz
        do tłuszczu. Jak cebula zeszkli się , wrzucam do rondla ,do tej
        cebuli kiełbasę i wlewam cztery puszki (ugotowanej przez
        producenta) fasoli , razem z jej sosem.Ta puszkowana fasola nie
        wymaga żadnego gotowania.Jest idealna do natychmiastowego spożycia.
        Całość mieszam,daję do środka słoiczek przecieru pomidorowego
        (cały) i jak mam , to wrzucam drobno posiekane świeże pomidory(ze
        skóra i pestkami).One nie są konieczne.
        Doprowadzam do wrzenia,zmniejszam gaz i całość gotuję na wolnym
        ogniu jakieś 15 minut.Chodzi o to, by cebula zmiękła. Teraz
        dodaję do środka gotowy ketchup-łagodny. Kilka łyżek,w
        zależności od upodobań.Dodaję przegotowaną wodę,ale jak robię
        dla dzieciaków , to nie dodaję wody, bo one lubią jak łyżka w
        fasoli stoi.Mnie odpowiada ten sos z fasolki to robię go więcej.
        Dodaję na koniec pół łyżeczki cukru,posiekaną zieleninę oraz
        śmietanę 30% słodką. Tu nie mam miarki.Ma być smaczne.
        Na sam koniec dosmaczam solą i pieprzem,ale najczęściej jest to
        niepotrzebne. Kiełbasa jest słona i pieprzna,fasolka jest chyba
        trochę solona,a cebuli i przecieru jest w stosunku do reszty
        niewiele.
        Opis jest długi,ale roboty na nie więcej niż pół godziny od
        wyrwania zawleczek z puszek, a skończywszy na dosypaniu łyżki
        ziół prowansalskich, bo tym kończę.
        Jesli nie zjedzą od razu wszystkiego(bywa), to reszta idzie do
        woreczka albo pudełka i do zamrażarki.Rozmrażam w mikrofalówce.
        Poza tą kiełbasą nie daję już żadnego mięsa.
        • qubraq Re: Pytanie ad. fasolki po bretońsku 18.11.09, 21:42
          gościa napisała:

          > Nie uwierzysz,ale po latach prób idę na łatwiznę.

          uwierzę, zapewniam Cie, sam juz tylko "na łatwizne" chodzę, po
          prostu na starośc juz mi sie nie chce... Serdecznie dziekuję!
          Opis długi ale fajnie sie go czyta - jak zwykle Ciebie zresztą :-))
          Sprobuje coś po Twojemu upichcic i zamelduję!
          • Gość: gościa Re: Pytanie ad. fasolki po bretońsku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.09, 22:04
            a potem przejdziemy do wojskowej grochówki.Tyle,że gorszej,bo bez
            sikania do kotła.
          • Gość: ania Re: Pytanie ad. fasolki po bretońsku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.09, 09:07
            qubraq napisał:
            > gościa napisała:
            >
            > > Nie uwierzysz,ale po latach prób idę na łatwiznę.
            >
            > uwierzę, zapewniam Cie, sam juz tylko "na łatwizne" chodzę, po
            > prostu na starośc juz mi sie nie chce...

            Uff, a już myślałam że tylko ja taka leniwa z biegiem lat się robię :)))
            • qubraq Re: Pytanie ad fasolki po bretońsku 19.11.09, 11:06
              Gość portalu: ania napisała:

              > Uff, a już myślałam że tylko ja taka leniwa z biegiem lat się robię
              > :)))

              No niestety tak to jest... :-/
    • bene_gesserit Re: Pytanie ad. fasolki po bretońsku 18.11.09, 13:28
      Dodaj do potrawy troche przecieru pomidorowego i wstaw do lodowki.
      Falola opadnie na dno, przecier utworzy warstwe sosu, nad ktorym
      zbierze sie tluszcz - nawet j, jesli nie skrzepnie, latwo bedziesz
      go mogla wybrac łyżką.
      • Gość: ljksh;df78y2 Re: Pytanie ad. fasolki po bretońsku IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.11.09, 14:10
        dokładnie tak - olej wyplynie, nie wiem tylko co z maka? pewnie opadnie na dno
        razem z fasola
    • alinka_li Re: Pytanie ad. fasolki po bretońsku 18.11.09, 14:04
      Ja też robiłam ostatnio fasolkę pierwszy raz w życiu:) Zajrzyj, może przepis
      mojej Mamy bardziej Ci będzie odpowiadał
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,777,103158917.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka