Dodaj do ulubionych

dużo mięska mam... co z nim?

05.02.04, 13:34
Mam sporo (ok 5 kg) mięsa w zamrażarce. Jest tam karczek w duzym kawałku i
pokrojony w plastry, schab w kawałku i pokrojony w kotlety, trochę drobnych
kawałków "gulaszowych". I nie mam koncepcji co z tym wszystkim zrobić... Nie
mam ochoty jeść kotletów przez następny miesiąc :( Mięsa mielonego nie lubię,
więc to odpada. Schab i karczek mozna chyba jakoś upiec, ale jak żeby było
dobre? może znacie jakieś dobre przepisy na sosy mięsne? A! Mam jeszcze 2
golonki, ale chyba na nich powstanie zupa... Chyba że macie jakiś ciekawy
pomysł. Pieczonej golonki nie lubię - jak raz zrobiłam to smakowała jak
podeszwa ;) Chyba coś nie tak zrobiłam, ale wolę nie powtarzać
eksperymentów... Pomożecie?
KF
Obserwuj wątek
    • brunosch Pomożemy! 05.02.04, 14:20
      Tylko dlaczego chcesz wszystko naraz? Pomalutku.
      1. Karczek w dużym kawałku.
      Mięso rozmróź, nasól i wetrzyj w nie majeranek.
      Rozgrzej tłuszcz i obsmaż mięso na złoto z każdej strony.
      Dolej wody, wrzuc pokrojoną w plastry cebulę i łyżeczkę kminku można też 1-2
      całe, albo grubo pokrojone ząbki czosnku.
      Duś powoli, w małej ilości wody. Uzupełniać można piwem.
      Sos powinien być gęsty od cebuli, ciemnobrązowy i aromatyczny
      2. Karczek w plastrach.
      Bez solenia wrzuć na mocno rozgrzany tłuszcz. Smaż krótko, na krwisto. Po
      odwróceniu na drugą stronę posyp grubo zmielonym pieprzem, papryką sól na
      koniec.
      3. Z drobnych kawałków mięsa zrób bogracz. Przepisy są tu wielokrotnie.
      • hania55 Re: Pomożemy! 05.02.04, 15:56
        brunosch napisał:

        > Tylko dlaczego chcesz wszystko naraz? Pomalutku.
        > 1. Karczek w dużym kawałku.

        A ja bym ten karczek jeszcze inaczej potraktowała - po natarciu pieprzem i
        majerankiem, naszpikowałabym go czosnkiem i obłożyła cebulą. Szczelnie owinąć
        folią i potrzymać kilka godzin. A później obsmażyć i dusić z cebulą podlewając
        piwem. Mmmmmm....
        • Gość: Tess Re: Pomożemy! IP: *.telia.com 05.02.04, 17:53
          mozna tez nadszpikowac kawalek calego miesa
          suszonymi sliwkami,
          opiec z wszystkich stron i dusic j/w....
          sos bedzie mial wspanialy smak,,,,,
          powodzenia.
          • brunosch śliwki! 06.02.04, 10:20
            śliwki pasują do wszystkiego i jestem gorącym ich zwolennikiem, zwłaszcza w
            mięsach.
            Właściwie, to te kawałki karczku, które proponowałem wrzucić na tłuszcz, można
            potraktować inaczej -
            1. rozklepać
            2. nasolić i popieprzyć
            3. obłożyć śliwkami i czosnkiem
            4. zawinąć, zasznurować
            5. obsmażyć na złoto
            6. udusić jak rolady.
            No i mamy nową potrawę, zachwyt rodziny i podziw przyjaciół.
            • baky Oj Bruno, Bruno... 06.02.04, 10:33
              brunosch napisał:

              > No i mamy nową potrawę, zachwyt rodziny i podziw przyjaciół.

              Znowu mnie tymi śliwkami (nie tylko nimi - rzecz jasna) połaskotałeś!!! A tu
              jeszcze do końca roboty dalekoooo... :o))

              PS. Mam już dzika! Na początek z części zrobiłem bigos! Odjazdowy! Reszta
              odpoczywa w zamrażarce i czeka na swoją kolej. Może dorzucę do tej pieczeni,
              którą planuję, parę śliweczek? Z pewnością będą konweniować!
              • brunosch dzikidzik 06.02.04, 10:48
                znalazłeś jakąś marynatę na tego dzika, czy tak jak pisałeś - obłożyłeś go
                jarzyną? A może rzeczywiście zapeklować i uwędzić.
                Co do śliwek w pieczeni - to jest to, a jak Ci ręka nie drgnie, to rzuć jeszcze
                borowika. Albo dwa.
                O jałowcu nie trzeba przypominać...
              • brunosch 2. śliwki 06.02.04, 10:52
                Ale zapoluj na śliwki tzw wędzone, jakie można zdobyć na targowiskach. Te cuda
                kalifirnijskie z dzikiem chyba nie pasują, a goryczkowy aromat wędzonych może
                podkreślić "leśność" zwierza.
                • baky Re: 2. śliwki 06.02.04, 11:05
                  brunosch napisał:

                  > Ale zapoluj na śliwki tzw wędzone, jakie można zdobyć na targowiskach. Te
                  cuda
                  > kalifirnijskie z dzikiem chyba nie pasują, a goryczkowy aromat wędzonych może
                  > podkreślić "leśność" zwierza.

                  Ano, ma się rozumieć, że wędzone! Inne mi do głowy nawet nie przyszły!
                  Jałowiec - rzecz jasna.
                  Co do marynaty, to ta "po myśliwsku" z warzywami, nie będzie pasować. Muszę coś
                  zaimprowizować. Coś na ostro-kwaśno może? Majeranek, czosnek, cebula? Właśnie!
                  Cebula chyba nie. A Ty co byś skomponował? Wiem, że masz do tego dryg!!! :o))
                  • brunosch marynata 06.02.04, 11:22
                    Dryg drygiem, ale z dziczyzną nie miałem kontaktu i żal takie męso zchrzanić.
                    Z jednej strony, można byłoby włożyć do marynaty octowej 1:4 z wodą + ziele +
                    liść + ugotowana w tym cebula (ale wyjąć ją można) + cukier + sól, zalać po
                    wystudzeniu, trzymać ze 3 dni.
                    Można też iść tropem ludów południowych i marynować w kwaśnym mleku lub kefirze
                    + czosnek + tymianek + bazylia.
                    Ale podaję to tak na czuja. Dzik to krewny świni, nie można go chyba traktowac
                    zbyt ostro. A co mówi Dobra Księga, znaczy Kuchnia Polska z lat '50?
                    • baky Re: marynata 06.02.04, 11:39
                      brunosch napisał:
                      A co mówi Dobra Księga, znaczy Kuchnia Polska z lat '50?

                      W tej chwili dokładnie nie pamiętam, ale to jest ten trop, na który wpadłeś.
                      Ten z zalewą octową. Tak właśnie zrobię. A później śliweczki, jałowiec, trochę
                      cebuli (jednak, by sosik był zacniejszy), grzyby się u teściowej znajdą i
                      oczywiście majeranek. Może coś jeszcze, co mi wpadnie do kiepełki... Aaaa!
                      Konieczne jest czerwone winko wytrawne!
                      A karkówkę (z dzikiegodzika, którą mam także) potraktuję też śliweczkami - jak
                      opisałeś wyżej :o))
                      Co do wędzenia, to jednak dziczyzna w "surowej" postaci jest zbyt sucha, Co
                      innego kiełbasa zeń! Bo przecie dodajesz inne mięsa (jak do bigosu zresztą).
                      Ale jak ją zrobić domowym sposobem? Nie wiem, a i trochę mi się nie chce.
                  • brunosch 2. marynata 06.02.04, 11:33
                    Na tej samej stronie jest link do marynat. Znalazłem tam przepis na marynatę do
                    dziczyzny:
                    sarna (lub inna dziczyzna):
                    • 300 ml czerwonego wina wytrawnego
                    • owoc jałowca
                    • szczypta cukru
                    • sól
                    • ziarna pieprzu

                    I taką marynatą podlewa się mięso w trakcie pieczenia. Może byc niezłe.
                    • baky Re: 2. marynata 06.02.04, 11:44
                      brunosch napisał:

                      > Na tej samej stronie jest link do marynat. Znalazłem tam przepis na marynatę
                      do
                      >
                      > dziczyzny:
                      > sarna (lub inna dziczyzna):
                      > • 300 ml czerwonego wina wytrawnego
                      > • owoc jałowca
                      > • szczypta cukru
                      > • sól
                      > • ziarna pieprzu
                      >
                      > I taką marynatą podlewa się mięso w trakcie pieczenia. Może byc niezłe.


                      Nic dodać, nic ująć! Faktycznie, w takiej winnej marynacie będę GO więzić ze
                      cztery dzionki. Bez octu! Amen!
              • brunosch noga dzicza 06.02.04, 11:45
                Twój dzik przypomina mi anegdotę o Zarubie, który za kanapą trzymał wędzoną
                gicz dziczą, tak starą i twardą, że ścierało się ja na tarce i proszkiem
                posypywało kanapki :D
                • baky A'propos śliwek 06.02.04, 12:01
                  brunosch napisał:

                  > Twój dzik przypomina mi anegdotę o Zarubie, który za kanapą trzymał wędzoną
                  > gicz dziczą, tak starą i twardą, że ścierało się ja na tarce i proszkiem
                  > posypywało kanapki :D

                  ...hihi...
                  A ja dzisiaj, znowu bez śniadanka wyskoczyłem i chodzi za mną jajeczniczka
                  flamberowana rakiją śliwkową, którą posiadam! Jutro rano sobie odbiję!

                  PS. Wybredny "samobójca":
                  Przychodzi facet do sklepu z zabawkami...
                  - Dzień dobry, chciałem, by poleciła mi Pani jakieś ”wypasione” puzzle i żeby
                  były trudne, bo jestem bardzo dobry w te klocuszki.
                  Sprzedawczyni przynosi 1000 elementów – obraz przedstawia dupę zebry – same
                  czarne i białe elementy. Na co on:
                  - A, czy mogę prosić o coś trudniejszego, bo nie chwaląc się, takie klocki to
                  układam, jak się spieszę na tramwaj.
                  Ekspedientka przynosi zestaw ”wymiatacza” puzzli: 10 000 elementów – obraz
                  przedstawia zamgloną drogę podczas śnieżycy – wszystko szare.
                  - Eeeee, chyba se Pani jaja ze mnie robi!! Takie klocuszki to moje dzieci
                  pykają przy śniadaniu.
                  Babka złapała już ciśnienie i poszła na zaplecze... Przychodzi dźwigając
                  ogromne pudło. Zawartość: 50 000 puzzli, 25 m kw. – zaćmienie słońca w jaskini –
                  hardcore dla ”zwykłego wymiatacza” puzzli. Ale klient marudzi:
                  - No, nieeeee... Serio? Pani myśli, że taki słaby jestem??!!
                  Ta wpadła w szał...
                  - Panie!!! Idź Pan do sklepu spożywczego, kup Pan kilogram tartej bułki i ułóż
                  Pan sobie rogala!!!
                  • brunosch Re: A'propos śliwek 06.02.04, 12:08
                    Przerażające ;D
                    Moim największym horrorem było układanie pucla przedstawiającego Wielkie
                    Czerwone Jajko z tysiąca paprochów. Groza!!! Do tej pory śni mi się po nocach ;D
    • buniaaaaa Re: dużo mięska mam... co z nim? 05.02.04, 14:22
      najlepsza golonka jest ugotowana w małej ilości wody, dodać dużo włoszczyzny,
      liść laurowy, ziele angielskie, majeranek, czosnek,sól lub wegeta-jarzynka do
      smaku.Gotować na wolnym ogniu do miękkości.Pycha.....
    • baky Golonki 05.02.04, 14:44
      Golonki zamarynować (dla skruszenia) w porterze, z dodatkiem imbiru - dwa dni.
      Po tym czasie wraz z marynatą przełóż je do szybkowara, po dodaniu warzyw grubo
      krojonych (cała wloszczyzna), przypraw (zielony pieprz także), porterka
      (butelka na szt.) na małym ogniu gotuj 2 godziny. Ugotowane golonki w
      żaroodpornym naczyniu włóż do piekarnika. Piecz tak długo (ok. 20-30 min), by
      skórka uzyskała ciemnozłoty kolor. Jeśli już i pęka, podawaj!!!
      Do tego musztarda z gorczycą, dodatkowo np. młoda kapustka (niestety teraz
      deficytowa) ubogacona podsmażonym boczkiem, parę kufli chłodnego Pilsnara
      Urquel i wiesz, że żyjesz!!! :o))
    • hania55 Re: dużo mięska mam... co z nim? 05.02.04, 19:06
      krolewna_fiona napisała:

      > trochę drobnych
      > kawałków "gulaszowych"

      Zrób bigos z dodatkiem tych kawałków "gulaszowych".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka