nexstartelescope
29.08.10, 21:40
Jako że los pozbawił mnie niedawno ukochanej kuchenki z piekarnikiem,
stargałam ze strychu zakurzony piekarnik (piecyk? diabli wiedzą, jak to się
nazywa), takie stare, metalowe pudło podłączane do prądu. Kilka prób z
ciastami wyszło w miarę pomyślnie, ale dziadostwo nagrzewa się, jak sądzę, do
max.150 -160 stopni. Zastanaiam się, czy da radę z pieczeniem mięs (np.
faszerowanego kurczaka) albo nieobgotowanych ziemniaków, pod przykryciem, żeby
nie uschły na wiór? Na czasie mi nie zależy, ale czy w ogóle w takiej
temperaturze, nawet po 3-4 godzinach w piekarniku mięcho będzie jadalne,czyt.
nie surowe?
Miał ktoś doświadczenia z takim ustrojstwem?