julsza Re: ZBĘDNIK kuchenny 28.05.04, 10:08 Moje zbedniki to: - wspominany wielokrotnie wok - ani razu go nie uzylam, nie mam natchnienia jakos - noz (w ksztalcie packi) do krojenia sera - krajalnica do cebuli - kielkownica (ale zamowila sie juz na nia siostra) Poza tym cala masa dzbanuszkow, kubeczkow, kieliszkow, miseczek - sprezentowanych najczesciej - musze je gdzies wydac, do jakiegos domu opieki czy cus Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: paweł Re: ZBĘDNIK kuchenny IP: 213.17.227.* 30.05.04, 18:04 - wielka jak telewizor maszyna do robienia zapiekanek - wiaderko na lód i szampana (moglibyśmy użyć raz w roku, ale w sylwestra okazuje się, że nie ma foremek do lodu) - bogaty zestaw drewnianych łopatek (używamy tylko jednej, która już skróciła się ze 2 centymetry od ciągłego tarcia) - zestaw pojemniczków na przyprawy (są ładne, tylko przyprawy z nich nie wylatują) - falisty "nóż laserowy" do krojenia wszystkiego - sokowirówka - zaparzaczka do kawy z tłokiem (no, raz na rok jej używamy) Tarka do tarcia sera z korbką w rzeczywistości jest maszyną do mielenia orzechów, sprawdza się doskonale. Wok z Ikei działa doskonale, tzn. działał na kuchni gazowej, teraz mam elektryczną i wok wisi w garażu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gaga Re: ZBĘDNIK kuchenny IP: *.osd.vectranet.pl 31.05.04, 09:43 u mnie w szafkach i szufladach zalegają: krajalnica do chleba elektryczna,po której było więcej sprzątania niż korzyści, ekspress do kawy, zaparzaczka do kawy/szklany dzbanek sprzwdził się jako naczynie do przegotowanej wody/ łyżeczka do lodów, wyciskacz do owoców cytrusowych, frytkownica i sama już nie wiem co.Podjęłam decyzję-wyrzucam to badziewie już dziś! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: carmela Re: ZBĘDNIK kuchenny IP: *.aster.pl / *.aster.pl 31.05.04, 16:26 a czy ja moge sie dowiedziec gdzie mozna kupic to urzadzenie do produkcji jogurtu? pierwsze slysze!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nowaa Re: ZBĘDNIK kuchenny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.04, 00:10 To musi byc elektyczna maszynka do gotowania jajek... dostalam, mam , pieknie zajmuje miejce i tyle... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pichciarz Re: ZBĘDNIK kuchenny IP: *.proxy.aol.com 02.06.04, 21:02 Coś mi się zdaje, że w wielu wypadkach owe "zbędniki" to urządzenia co do których nie wiemy jak się nazywają, do czego służą i jak się nimi posługiwać, a instrukcje wylądowały w koszu zaraz po zakupie i bez czytania. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Camille Re: ZBĘDNIK kuchenny IP: *.snvacaid.dynamic.covad.net 02.06.04, 22:57 Mnie to musza bardzo kochac w Salvation Army za cale torby przeroznych kuchennych i niekuchennych zbednikow ktore im regularnie dowoze..... Odpowiedz Link Zgłoś
brunosch nie muli żulien, 03.06.04, 09:55 ale też ciekawe - tarka z korbką (a jakże!) do mielenia orzechów i migdałów. Wygląda tak: wyobraźcie sobie prasę do czosnku, czyli wihajster z dwiema nożycowymi dżwigniami do zaciskania w dłoni. W środku bęben napędzany korbą, a na jego obwodzie - metalowy kołnierz z tarką (zęby do środka) i lufcikiem do sypania orzechów. Się bierze to w lewą rękę, ściska, prawą ręką kręci korbencją, a środkowa ręka (?) służu do sypania pestek przez rzeczony lufcik. Takie cóś jest u mamy - nie wiem, czy bodaj raz zmieliła garstkę czegoś, zawsze sieka się nożem. PLATOŃSKA IDEA ZBĘDNIKA! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pichciarz Re: nie muli żulien, i nie do orzechów IP: *.proxy.aol.com 03.06.04, 16:13 Orzechy można ale to jest do sera! Cheese grater: domusonline.com/shopsite_sc/store/html/11222.shtml Odpowiedz Link Zgłoś
linn_linn Re: Grat& igrave; 03.06.04, 16:35 To samo, ale elektryczne do ladowania. Do mielenia sera, suchego chleba, czekolady i bakalii / 3 tarki /. Bardzo wygodne, ale czasem trzeba umyc. Mozna wytrzymac. www.akkett.it/prodotto.asp?id=27640 Odpowiedz Link Zgłoś
aga857 Re: ZBĘDNIK kuchenny 04.06.04, 11:13 - otwieracz do konserw z Ikei- popsuł się po pierwszym użyciu, otwieram szybko zwykłym otwieraczem - taka plastikowe urządzenie do suszenia zielonej sałaty- wkłada się sałatę, kręci korbką i listki mają być suche- leży w szafce - dziadek do orzechów- moje orzechy są za twarde do niego - karbowane formy do pieczenia- uzywam dwóch- gładkich Odpowiedz Link Zgłoś
linn_linn Re: ZBĘDNIK kuchenny 04.06.04, 12:51 Urzadzenie do suszenia salaty jest bardzo przydatne. Odpowiedz Link Zgłoś
emka_waw Re: ZBĘDNIK kuchenny 04.06.04, 13:02 > - otwieracz do konserw z Ikei- popsuł się po pierwszym użyciu, otwieram szybko > zwykłym otwieraczem Jeżeli to zepsucie polegało na rozkręceniu się urządzenia, to kręciłaś nim w odwrotną stronę. Da się złożyć i potem funkcjonuje świetnie przy właściwym użytkowaniu - sprawdziłam. Odpowiedz Link Zgłoś
marianka.m Re: ZBĘDNIK kuchenny 04.06.04, 14:23 Ostatnio widziałam kawałek "Telezakupów MANGO", a w nich Klaudiusza z Big Brother'a i chłopca z jakiegoś serialu reklamujących maszynę (plastikowy badziew) do robienia waty cukrowej. Kosztowało to ponad 200 zł. Omal nie spadłam z krzesła. :) To byłby dopiero zbędnik... Odpowiedz Link Zgłoś
linn_linn Re: ZBĘDNIK kuchenny 04.06.04, 14:35 To samo pomyslalam. Chyba, ze ktos ma bardzo duzy dom i pieniadze do wydania, a pomyslu na to zadnego / co jest chyba niemozliwe /. Odpowiedz Link Zgłoś
minerwamcg Re: ZBĘDNIK kuchenny 24.11.04, 21:29 Ooo, to będzie lista, bo mam straszne mnóstwo takowych, po przodkach i nie tylko. 1. Szybkowar. 30 lat temu mój ś.p. tata dostał takie cóś na imieniny od kolegów z pracy. Wraz z instrukcją, na co trzeba uważać, żeby całe ustrojstwo nie wybuchło i nie zmieniło chałupy w krajobraz po bitwie. Ani razuśmy tego nie używali. 2. Maszynka do robienia makaronu. Mamie się na to zaświeciły oczy, bo pomyślała, że odpadnie jej wałkowanie ciasta na pierogi. I co? I g... Maszynkę dostała na imieniny, a przy pierwszych pierogach jeszcze gratisowo jasnej cholery. Okazało się bowiem, że toto działa tylko na ciasto określonej konsystencji, zbliżonej do betonu, kompletnie niestosownej dla pierogów, które jak wiadomo kroi się widelcem a nie diamentową piłą. 3. Trudny do opisania dźwangiel, przypominający kwiatuszek na metalowej rączce z ochraniaczem. Kwiatuszek macza sie w cieście naleśnikowym, potem smaży w rozgrzanym tłuszczu i wychodzą takie niby-gofry w kształcie kwiatuszków. Niestety, na mój gust mocno przytłuste. No i bywa, że ciasto oblepi kwiatuszek tak, że po upieczeniu nie chce zleźć i trzeba obłupywać. 4. Ekspres do kawy. Przelewowy, na papierowe filtry. Kiedyś o takim marzyłam po nocach, wreszcie kupiłam, poużywałam trochę i won na pawlacz. Kawa była mniej niż taka sobie. 5. Sokowirówka produkcji radzieckiej, siedzi do dziś w pudle z napisem "sokowyżymałka". Kiedyś używana do produkcji soku z marchwi i placków ziemniaczanych (tak! fantastycznie tarła, potem trzeba było tylko połaczyć sok z farfoclami), od czasu upowszechnienia się gotowych soków i placków z proszku poszła w odstawkę. 6. Moździeż. Nie do strzelania, chociaż całością można nieźle strzelić, np. w łeb windykatora długów lub włamywacza. Z tłuczkiem. Wygląda ładnie, ostatni raz używałam go w stanie wojennym do tłuczenia zwykłego cukru na cukier-puder. 7. Giiigantyczny czajnik emaliowany, chyba na dwadzieścia herbat. Używany u nas przed laty na przyjęciach imieninowych babci i dziadka, z których każde miało rozmiar małego wesela. 8. Trojaki obiadowe, bardzo porządne, emaliowane. Dolnego pojemnika używałam czasem jako menażki na wyjazdach pod namiot. 9. Dzbanek, w czasach bezłazienkowych używany do nalewania ciepłej wody do miednicy. Nie wiem, skąd się przyszwendał, bo moi przodkowie od 1945 roku łazienkę mieli. 10. Znów trudny do opisania dźwangiel - cóś zakładane na maszynkę do mięsa. Miele się kruche ciasto, i z cósia wychodzi karbowany finezyjnie pasek, który po upieczeniu może robić za dekorację do mazurka. Bawiłam się tym, ale dawno. 11. Szprycka metalowa do dekoracji tortów. Ohydztwo z blachy ocynkowanej, które co chwilę rozlatywało się w rękach, a kremu mieściło się w tym co kot napłakał. Od dawna zastąpione przez plastikowy rożek z wymiennymi końcówkami. 12. Gałkownica do lodów. Okazała się giętka a przy każdym wykrawaniu gałek z bardziej zmrożonych lodów groziła połamaniem. Szajs kompletny, ale sprawdza się przy nakładaniu ziemniaków puree - ziemniaczane gałki ładniej wyglądają, niż paciaja rzucana z łychy. 12. Tzw. makutra, kamionkowa misa pokryta w środku rowkami jak płyta gramofonowa, wraz ze stosowną drewnianą pałką. Do ucierania wszystkich rzeczy, których przepis zaczynał się od słów "weź kopę jaj i tęgą dziewkę". Niestety, nie dysponuję nawet najchudszą dziewką, więc ucieranie żółtek odwalam w malakserze a mak mielę w maszynce do mięsa. 13. Koszyczek do smażenia frytek. Idea szlachetna, cóż, kiedy po wyłowieniu koszyczka wywalenie frytek na talerz wymagało zręczności iluzjonisty. W dodatku był z drutu, więc co drobniejsze frytki uciekały bokami i trzeba je było łowić widelcem. Zaraz, a czy my to dziadostwo jeszcze mamy? Jakoś dawno nie widziałam, może ktoś się zlitował i wyrzucił :)))) Więcej grzechów nie pamiętam, jak sobie coś przypomnę, to dopiszę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jo.hanna Mlynek do pieprzu na baterie IP: *.kabel.telenet.be 24.11.04, 22:48 dostalam w prezencie urodzinowym. Bardziej warczy niz miele. Chybabym w zebach szybciej ten pieprz pogryzla. I do tego ma lampeczke w srodku. Moze dorabia sobie jako reflektorek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: giezik MINERWAMCG IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 23:23 Czy Ty nie jestes moją mamą :) Odpowiedz Link Zgłoś
minerwamcg Re: MINERWAMCG 25.11.04, 02:05 Obawiam się, że nie :)))) Na razie wybieram się za mąż, a co dopiero myśleć o piśmiennych dzieciach... :) Odpowiedz Link Zgłoś
giezik Re: MINERWAMCG 25.11.04, 06:38 a bo sie kazdy niemal sprzet zgadza. A ten dzinks do robienia kwiatków na oleju z ciata nalesnikowe to osoatnio szukalem u mamy w domu, bo dziecku chciałem pokazać Odpowiedz Link Zgłoś
linn_linn Re: mozna zawsze cos odzyskac 25.11.04, 09:33 Maszynka do makaronu wymaga wprawy. Kwiatek mam choc za nim nie przepadam. Mozdzierz / jesli marmurowy / bardzo dobry do robienia pesto. Nakladka na masyznke do miesa: do robienia kruchych ciastek. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mwookash No akurat makutra to w kuchni cenny sprzęt IP: *.man.polbox.pl 25.11.04, 09:52 Tylko jak się czegoś nie umie używać to się nie używa. Tak samo jak się ma coś niefunkcjonalnego to też nie należy się z tym męczyć. A moździeż. Do kruszenia ziół w sam raz. A jak się nie podoba to wywalić a nie narzekać Odpowiedz Link Zgłoś
minerwamcg Re: No akurat makutra to w kuchni cenny sprzęt 25.11.04, 11:05 Wywalić?! No wiesz. Barbarzyńca. Połowa tych rzeczy ma ze sto lat, a druga połowa - wartość sentymentalną. Poza tym przecież wcale nie narzekam - ten topik na forum powstał raczej do zabawnych opowieści o różnych "przydasiach" kuchennych, a nie do narzekania. > Tylko jak się czegoś nie umie używać to się nie używa. - austriackie gadanie. Jak się nie umie używać, to się tego uczy. Ja np. umiem sie posługiwać makutrą, mimo, że dla mnie jest ona za ciężka. Moździeżem też, choć zioła kupuję zmielone. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mwookash A jeśli tak to przepraszam IP: *.man.polbox.pl 25.11.04, 11:39 Choć moje zżymanie też było trochę żartobliwe. JA na razie zbieram sprzęty kuchenne. Teraz myśli me zajmuje moździeż Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MARFA Re: No akurat makutra to w kuchni cenny sprzęt IP: *.citibank.com 25.11.04, 12:40 dzięki za watek bo sie chichrałam jak głupia. Umnie palmę pierwszeństwa dzierżą: 1. prodziż - zabytkowy, trochę przypalony prototyp kuchenki mikrofalowej, chciałam go nawet używać obecnie i okazało się że wtyczkę należy zmienić, bo nie wchodzi do gniazdek z bolcem, a innych nie posiadam 2. szybkowar- rocznik ten sam co ja i jeszcze z ceną - miodzio 3. sitko do gotowania na parze- rozkładane jak rozetka - zqwze mi wleci do gara i z pary nici gotuje sie wszystko w wodzie tradycyjnie 4. wyciskacze do czosnku z IKEI - zmiażdzyłam swą nieludzką siłą już 3 i w końcu zakupiłam na targu ciężki, brzydki zdziełany w CCCP i jest git a express do kawy kocham , kawa mielona bez fusów była dla mnie długo marzeniem i teraz mam, a filtry mam stare, ogromne i dociete nozyczkami do właściwego rozmairu - Polak potrafi frytkownica to jeden z najlepszych wynalazków ludzkości pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
minerwamcg Re: No akurat makutra to w kuchni cenny sprzęt 25.11.04, 13:31 Prawda, ja też mam prodiż! Taki nibyto piekarnik, piekło sie w nim ciasto i z reguły miało ono surowy spód a przypalony wierzch. Nie używam. Wyciskacz do czosnku też mam z CCCP - z fabrycznie wytłoczoną ceną! Nie do zdarcia. Wyciskam w nim także cebulę, jak mam niewielką ilość. Odpowiedz Link Zgłoś
agata_to_ja Re: No akurat makutra to w kuchni cenny sprzęt 25.11.04, 14:12 a bo to sitko to MA być w garze! Tylko wody trzeba nalać tyci tyci. Przynajmniej moje sitko ma takie nóżki, na których stoi sobie w garze, woda pod nim wrze i warzywka sie gotuja na parze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rea Re: ZBĘDNIK kuchenny IP: 213.140.8.* 25.11.04, 12:37 ja z kolei mam takie cudo do ubijania piany z bialek - cos jak kolowrotek - krecisz raczka i obracaja sie takie dwa mieszacze. Po 3 minutach krecenia malusienka ta raczka masz taki bol w bicepsie, ze lzy ciekna. Lepsz jest nazwyklejsza ubijaczka. A tak w ogole to super watek i prawie sie poplakalam ze smiechu. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
florunia Re: ZBĘDNIK kuchenny 25.11.04, 13:19 "trzepadełko" do mleka do kawy z Ikei. szalałam strasznie żeby dostać a teraz leży w pudełeczku i czeka na gości pijących kawę. bo ja już od jakiegoś czasu nie piję. ale spienia fajnie Odpowiedz Link Zgłoś
agata_to_ja Re: ZBĘDNIK kuchenny 25.11.04, 14:17 Zgłaszam moje zbędniki: 1. dwustronna patelnia, taka do naleśników. Co to sie ciasto wlewa na jedną część i przykrywa drugą częścią i smaży obracając. 2. kombiwar. Ani razu nie użyłam i boje się zacząć. oba sprzęty dostałam od mojej mamy, która ubustwia takie wynalazki. Zwłaszcza z telezakupów. Kiedyś szalała za pomocnikiem kuchennym i kupiła, użyła raz i leży Poza tym sokowirówka przykro to mówić, ale nie mam serca samodzielnie wykonywać soków. Zwłaszcza odkąd się Marwitt pojawił na rynku Odpowiedz Link Zgłoś
dispell Re: Bez kombiwaru 11.01.05, 15:07 ...życia sobie nie wyobrażam,. Pieczenie, smażenie (bez tłuszczu) grillowanie - a piekarnik czysty. Samo w dodatku się myje (no prawie). Ze zbędników posiadam: wspomniane elektryczne noże, nadają się do kolejnej części Koszmaru z Elm Street - Freddy po ich użyciu padłby praedziwym trupem, geniallllllna wyciskarka do "arbuzów" - taka 30-krotnie powiększona wyciskarka jak do czosnku - ja mam łapy jak niedźwiedź a trzeba nachetłać, podgrzewacze do potraw takie na świeczki - grzeją do temperatury "podwrzenia"...))) Odpowiedz Link Zgłoś
lunatica widziałam widziałam 11.01.05, 14:03 wczoraj w końcu ten uchwyt do trzymania cebuli, żeby sobie pracę ułatwić... wyglą jak grzebień do tapirowania afro ;-)) www.tescoma.pl/pl/katalog/poloz.php?skupina=5&skupina2=7&polozka=638634 Odpowiedz Link Zgłoś
anchan Re: ZBĘDNIK kuchenny 11.01.05, 15:35 Zaparzaczka do herbaty w formie dziurkowanego czajniczka na łańcuszku. Mieści się w tym odrobina fusów i za nic nie chce naciągnąć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zbedniki zaparzaczka IP: *.rybnet.pl 15.01.05, 15:53 w zaparzaczce trzymamy kminek podczas gotowania kapusnych potraw. niestety rzeczony kminek często wypada przez dziurki... (och, jak ja go nie lubię! ;)) Odpowiedz Link Zgłoś
dkamin74 Maszynka do robienia popcornu 04.02.05, 20:36 Użyłam raz, może dwa razy: na 18stkę siostry i na życzenie ofiarodawcy. Zdecydowany zbędnik!!! I jeszcze jedno: takie coś do nabierania miodu; bardzo chciałam mieć,mam,nie używam - trudno to domyć :-). I przystawka do malaksera służąca do suszenia sałaty - nigdy jeszcze tego nie użyłam, choć malakser jest dla mnie zdecydowanym niezbędnikiem kuchennym. Odpowiedz Link Zgłoś
viillemo Gilotynki - Rewelacja 04.02.05, 23:02 Przeczytałam wszystkie posty i moim zdaniem totalny hicior to GILOTYNKI DO JAJEK:))))))))))))))))), mój mąz przed chwilą wymyślij jeszcze jedno zastosowanie hihihihihi wlaśnie wrócił z kuchni z kanapką w jednej dłoni i kiełbasą w drugiej i mówi: wiesz co? pzrecież te gilotynki mozna też wykorzystywać do obcinania końcóweczek kiełbas, tam zawsze są takie patyczki na końcach :)))))))))))))))))))))))))), umieram...!!!!!!!!!!!!!:))))))) ))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bomi Rożen elektryczny ! IP: *.devs.futuro.pl 05.02.05, 18:02 Kupiliśmy do po wielkich cudach w kilka dni po ślubie. Naszą radość ocucił teść stwierdzając, że nabylismy "urządzenie do gaszenia świec" :). I okazało się, że miał rację. Kurczak się nie mieścił, ocierał się o wnętrze, a jak toto ustrojstwo kopciło. Nie było widać gdzie stoi nie mówiąc już o kurczaku. Prócz tego samo urządzenie było nie do domycia po pierwszym użyciu, że o kuchni nie wspomnę. Pozdrówka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: majka Re: ZBĘDNIK kuchenny IP: *.wroclaw.mm.pl 11.06.05, 18:46 Ależ się uśmiałam! Ja swego czasu tez miałam sporo zbędników w swojej kuchni, ale poszło wszystko won! Do ludzi albo na śmieci. Zostało jeszcze naczynie żaroodporne z taka podstawką ze stylizowanymi nóżkami (w sam raz zajmuje pół kuchennego stołu). Baaardzo rzadko używam krajalnicę, ale pan mąż wyrzucić nie pozwala. Jest szansa, ze jakoś się samo popsuje? Odpowiedz Link Zgłoś