Dodaj do ulubionych

WEGETARIANIE NIE JEDZA RYB!!!

IP: *.netcologne.de 22.11.04, 11:18
W wyszukiwarce pod haslem dania wegetarianskie p. Maklowicza pojawia sie karp
(!??) po zydowsku. Czy komus sie sufit na leb obsunal? Wegetarianie nie jedza
ryb! Wiele jest niestety przykladow, szczegolnie wsrod tzw. osob publicznych,
ktore, kierujac sie moda i trendowoscia(?) wegetarianizmu twierdza, ze sa
wlasnie wege a ich jedzenie to glownie ryby, itd. A madrale z przeroznych
instytutow zywienia kiwaja glowami i potwierdzaja: wegetarianie, ale tacy nie
ortodoksyjni, jadaja ryby. Prosze panstwa - nie ma nieortodoksyjnych wege!
Jest albo-albo. A te osoby, ktore nie jedza miesa, moga spokojnie nazywac sie
jaroszami. No tak, ale to nie brzmi tak ladnie i trendy, jak: jestem wege.
Polecam to panstwa rozwadze.
Obserwuj wątek
    • lunatica czyżby? 22.11.04, 11:31
      Istnieją wegetarianie tak zwani bezwzględni: weganie, którzy spożywają
      wyłącznie produkty pochodzenia roślinnego, frutarianie, którzy ograniczają się
      do jedzenia samych owoców oraz witarianie, żywiący się tylko surowymi owocami i
      warzywami. Druga grupa, to wegetarianie względni, stosujący dietę roślinno-
      nabiałową do których należy zaliczyć: laktowegetarian, włączających do swojej
      diety roślinnej także mleko i jego przetwory, laktoowowegetarian, którzy
      uzupełniają dietę mlekiem, przetworami mlecznymi i jajami, a także
      semiwegetarian, w których diecie dominuje pokarm roślinny, ale jedzą oni
      również nabiał i ryby.(tinyurl.com/6z9pc)
      • Gość: Heidi Re: czyżby? IP: *.netcologne.de 22.11.04, 11:55
        Nie chodzi o nomenklaturowe kruczki stworzone dla uspokojenia sumien co
        niektorych. Po prostu podzial miesa na ryby i mieso, jest sam w sobie
        idiotyczny. Wegetarianie nie jedza zabitych zwierzakow i to wszystko.
        Oczywiscie kazdy ma prawo do swojego zdania, kazdy ma, poza ogolnie przyjetymi,
        swoje wlasne prawo moralne, swoja wlasna etyke. Dla mnie, jak i dla tych
        wegetarian ktorych znam, a nie jest ich malo, nie ma roznicy miedzy jedzeniem
        miesa i jedzeniem ryb. To jedno i to samo. No moze smak jest nieco inny.
        Natomiast bzdura jest nazywanie wege, chocby to bylo zakamuflowane
        przedrostkiem semi- tych ktorzy palaszuja ryby. Jasne, ze jest to potwierdzone
        publikacjami - wypowiadaja sie fachowcy - ale pamietajmy o tym, zeby nie brac
        tak smiertelnie serio tych produkcji. Nadal pojawiaja sie artykuly o
        szkodliwosci wegetarianizmu, czy weganizmu, o potrzebie picia mleka, o tym, ze
        mieso daje sile, itp. Dla mnie nie ma argumentu: o tu jest napisane: semiwege
        ani sztywnych podzialow na grupy. To tylko szkielko i oko - wege zyja wrazliwie
        i z sercem i nie ma tu miejsca na zabijanie. Pozdrawiam. I jeszcze jedno:
        zapomnialas o bretarianach, zywiacych sie powietrzem. To taki extremalny samo-
        lubny wegetarianizm:))
        • hania55 Ojejusiu 22.11.04, 17:45
          Czyli nic to, że został stworzony naukowy podział na rodzaje diet?
          Wegetarianizm, zatem, to forma jakiegoś kultu?
          • Gość: lomas Re: Ojejusiu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.04, 21:43
            Haniu, wegetarianizm to ideologia , sposób na życie i jak świat światem wegetarianin mięsa nie jadł i jeść nie będzie (czyli ryb także).
            A naukowy podział jak słusznie napisałaś dotyczy diet w tym także diety wegetariańskiej , która z wegetarianizmem ma wspólny człon nazwy i właściwie nic więcej.
        • pinos Re: czyżby? 24.11.04, 15:02
          Ja w kwestii formalnej - co ma picie mleka i jedzenie serów do zabijania
          zwierząt?
      • egaheer82 Re: czyżby? 22.11.04, 14:16
        lunatica napisała:

        , a także
        > semiwegetarian, w których diecie dominuje pokarm roślinny, ale jedzą oni
        > również nabiał i ryby.

        Jaaasssne a ja jestem semiabstynentką i piję tylko wino:)
        • egaheer82 grrrr! 22.11.04, 14:25
          Tak z punktu widzenia wegetarianki 'klasycznej'.
          Niech oni się nazywają jak chcą, ale używanie członu 'wegetarianin' jest
          nadużyciem. Wegetarianin nie je zwierząt, ryba jest zwierzęciem, koniec, kropka,
          nie ma dyskusji.
          Potem człowiek pyta w knajpie, co mają dobrego wegetariańskiego, i dowiaduje się
          od rozpromienionej osoby za barem, że ryby. I wtedy szlag człowieka trafia. Są
          odłamy wegetarianizmu, ale półwegetarianizm to paranoja.
          pozdrawiam
          egaheer (lakto-ovo jak kogoś szczegóły interesują)
      • ampolion Re: czyżby? 22.11.04, 23:51
        No włąśnie, są różne wegetarianizmy!!!
    • Gość: jo.hanna oho, wchodzimy w kwestie ideologii.... IP: *.kabel.telenet.be 22.11.04, 12:05
      bo mam przyjaciol, ktorzy sa wegetarianami i jedza ryby od czasu do czasu. Po za
      tym sa wegetarianie z przyczyn zdrowotnych i sa z powodow ideologicznych czy tez
      etycznych. Moze pozwol wegeterianom decydowac co wchodzi w zakres ich
      wegeratianstwa. Chyba, ze chcesz zalozyc organizacje wegeterian i sama ustalisz
      jej regulamin
      • Gość: giezik Re: oho, wchodzimy w kwestie ideologii.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.04, 12:08
        jak zwykle problem słow. Ale podział podany przez lunatice jest merytoryczny ( a nie "mi sie wydaje, bo moi znajomi")
        Poza tym byc moze Haidi chodzi o to ze buddysci po prostu nie jedza miesa i tyle. Nie musza siebie nazywac semi, pelnymi, weganami czy czymkolwiek. Po prostu nie jadaja zadnego miesa (ani istot żywych)
      • matania Re: oho, wchodzimy w kwestie ideologii.... 22.11.04, 12:23
        dokładnie:) sama też jestem wegetarianką i znam wielu wegetarian,którzy ryby od
        czasu do czasu jadają i nikt mi tu nie będzie mówił czy mi się wolno nazywać
        wegetarianką czy nie!:-P
        • Gość: Heidi Re: oho, wchodzimy w kwestie ideologii.... IP: *.netcologne.de 22.11.04, 12:59
          To jest tak samo, jak: jestem buddysta, ale czasami zjem schabowego; jestem
          katolikiem, ale nie chodze do kosciola.... Wstawianie wegetarianizmu do
          grupki "Diety"-czesto takze diety odchudzajace-sprawia, ze z ideologii zrobiono
          tylko i wylacznie jedzonko. A wegetarianizm, a nie dieta wegetarianska,jako
          taka to jest ideologia. Nie uzurpuje sobie prawa do okreslania, kto to jest
          prawdziwy wege - jedynie przedstawiam swoje zdanie - bez sily sprawczej;) Nie
          moge rowniez zaakceptowac tego dualizmu - jestem,ale czasem nie jestem. Moja
          znajoma, twierdzaca niegdys z uporem, ze jest wege, na firmowym lunchu zjadla
          kaczke(oczywiscie jej fragment i kaczka juz nie zyla) - twierdzila, ze czasem
          sa takie sytuacje, ze wypada, trzeba, ma sie ochote, itp. Ja to rozumiem, ale
          nie nazywaj sie wegetarianinem! Zreszta wiele jest przykladow, ze wegetarianizm
          jest pojmowany tak opacznie, ze po prostu slow brakuje np. w pismie z
          przykladami tanich obiadow jest"obiad wegetarianski" - i coz tu mamy:
          oczywiscie dorsz, ale to pewnie Was nie dziwi:(, natomiast do przygotowania
          zupy i sosu proponowany jest bulion z kostki-Kogutek!?!?. Mysle, ze znajda sie
          rowniez i tacy, ktorzy okresla sie mianem semisemisemiwegetarian, bo jedza
          ryby, czasem drob i zupelnie rzadko mieso strusia...Pozdrawiam
          • giezik Re: oho, wchodzimy w kwestie ideologii.... 22.11.04, 13:03
            nie to forum, ale jest taka historia o lamie buddyjskim, ktory bedac gdzies tam, gdzie poczestowano go jako goscia specjalnym kawalkiem miesa, nie odmówił, by nie urazić gospodarzy (zwlaszcza ze o ile kojarze mialo to pomic w przelamaniu lodów), to tak a propos twojej kolezanki.
            • jottka noale 22.11.04, 13:20
              opowieść o lamie pochodzi z innego porządku niż ten tutaj omawiany:) to jedna z
              licznych opowieści buddyjskich, która wyjaśnia na przykładzie, że - w
              największym skrócie - ważniejszy duch niż litera, ważniejsze jest docenienie
              dobroci okazanej przez bliźniego (który może mysleć innymi kategoriami niż my)
              niż sztywne trzymanie sie reguły mnisiej.


              natomiast to, o co chodzi heidi, nie jest takie głupie - pojęcie wegetarianizmu
              stało sie obecnie wygodnym workiem dietetycznym, gdzie można wszystko wepchnąć
              (nawet białe mięso, no bo ono zdrowe). spór o nazewnictwo o tyle może być
              istotny, że dla kogoś, kto jest wege z powodów - nazwijmy to - moralnych,
              jedzenie ryb i nazywanie tego półwegetarianizmem może żywo przypominać 'dżem
              pomarańczowy z marchewki'.


              a w końcu to na tym forum występują liczni zwolennicy oryginałów i tępiciele
              podróbek?:)
              • giezik noale (2) 22.11.04, 13:24
                noale jesli zdefiniowano jakie spojecia i one wystepuja, to upieranie sie przy tym, ze oznaczaja co innego jest wpadaniem w błedne koło.
                • jottka Re: noale (2) 22.11.04, 13:33
                  o ile dobrze rozumiem heidi, to jej chodzi o to, że lanserzy licznych mód
                  dietetyczno-zdrowotnych dopuścili się nadużycia, rozciągając pojęcie
                  wegetarianizmu na dziedziny zgoła mu obce. czyli nie chodzi tu o klasyfikacje
                  wewnętrzne, czy ktoś jest lakto, owo czy fruto, tylko o jednak sztywną granicę,
                  którą wyznacza spożycie mięsa bądź nie.


                  bo przy semiwegetarianizmie nasuwa sie zasadne podejrzenie, że chodzi tu
                  jedynie o dobrze brzmiący termin - w końcu semikarniworus czy półmięsożerca nie
                  głaszcze już tak ucha, mimo że to to samo
                  • giezik Re: noale (2) 22.11.04, 13:35
                    i haidi ma racje, ale doprecyzowywac sie to zaczelo w dalszym watku,
                    a z anegdotek, mialem znajomego, ktory nie jadal miesa. nie nazywal siebie nijak - po prostu nie jadal, a bliskoe mu byly idealy lamów.
                    Ale - kiełbasa z ogniska - to bylo cos co powodowało nieciągłość jego światopogladu.
                    Z usmiechem na twarzy odpowiadal wowaczas ze ogien powoduje, ze jest to potrawa wegetarianska
          • Gość: dobrota Re: co ma piernik do wiatraka... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.11.04, 22:04
            ...a jedzenie lub niejedzenie schabowego do bycia lub nie bycia buddystą??
    • Gość: jo.hanna chyba masz racje IP: *.kabel.telenet.be 22.11.04, 12:21
      wszystkie podzialy sa troche sztuczne, szczegolnie gdy wchodzi w gre sprawa
      przekonan. To jedno, drugie to zmiany jezykowe. To co kiedys bylo kanapka teraz
      moze sie nazywac sandwichem, tak jak kierownik zostal managerem. Byc moze jarosz
      przekwalifikowal sie na wegetarianina? Wydaje mi sie, ze cala sprzeczka jest
      raczej o tytuly....
    • czaroffnica24 Re: WEGETARIANIE NIE JEDZA RYB!!! 22.11.04, 13:16
      Weganizm - tylko potrawy pochodzenia roślinnego, bez jaj, bez mleka, itp.
      Laktoowegetarianie - jedzą jajka, sery, mleko - nie spożywają ryb.
      Laktowegetarianie - do do swojej diety dopuszczają również rybę.
      Semiwegetarianie - dopuszczają spożywanie ryby i drobiu (gdzie tu pojęcie wege
      to nie wiem, ale ten odłam powstał w stanach i własnie większośc gwiazd np.
      Madonna jest takimi wegetarianami :/)


      p.s. Jaroszami nie mogą się nazywać ludzie nie jedzący mięsa, ale spożywający
      produkty pochodzenia zwierzęcego, jak sery, jajka, mleko. Dlatego, że jarosz
      spożywa tylko i wyłącznie produkty pochodzenia roślinnego.
      • netineti Re: WEGETARIANIE NIE JEDZA RYB!!! 08.12.04, 20:28
        Dziewczyno! Skąd ty wzięłaś tę klasyfikację? Nieźle się uśmiałem. Krótko mówiąc
        wszystko ci się popieprzyło! Laktoowo jedzą jajka i nabiał. Lakto tylko nabiał.
        Semi się zgadza. A jarosze to to samo co semi. Na drugi raz dobrze sprawdź
        zanim coś napiszesz
        • jacek1f Re: WEGETARIANIE NIE JEDZA RYB!!! 08.12.04, 20:32
          Netineti, a skąd Ty się wzięłaś :-))) Już żeśmy z uśmiechem pogrzebali ten
          watek i odesłali do WEGE. Bez urazy:-)
          • netineti Re: WEGETARIANIE NIE JEDZA RYB!!! 09.12.04, 22:04
            Bez urazy to ty przeczytaj zawsze dokładnie zanim coś napiszesz. Głównie chodzi
            mi tu o końcówki w języku polskim które determinują płeć piszącego/piszącej.
    • ka2 Re: WEGETARIANIE NIE JEDZA RYB!!! 22.11.04, 13:23
      Gość portalu: Heidi napisał(a):

      > No tak, ale to nie brzmi tak ladnie i trendy, jak: jestem wege.

      no w życiu bym na to nie wpadla, że można to traktować w kategoriach snobizmu
      dlatego nie przeszkadza mi wegetarianin jedzący ryby


      • lomas oj można można 22.11.04, 13:45
        mnie natomiast ktoś określający się mianem wegetarianina jedzący ryby przeszkadza, jest niewiarygodny dla mnie, coś z nim jest nie tak, najprawdopodobniej chce byc trendy.


        PS JA nie jem miesa, nie jem ryb, owoców morza itp niczego co żyło jak zwierzę, bo zaraz ktoś powie że roslina też żyje :) ale nie mam jeszcze odwagi nazwać się wegetarianinem.
        • jottka Re: oj można można 22.11.04, 13:50
          no ty to chyba wegetarianką:)

          przypomniało mi sie, jak kiedyś burzyłam światopogląd koledze, który stał sie
          wege z powodów ideolo, ale skórzaną kurtke sobie kupił - bardzo sie załamał,
          kiedy mu to wytknięto, bo naprawdę nie załapał związku
          • giezik Re: oj można można 22.11.04, 13:52
            to chyba dosc popularne jest. Wegetarianizm jedzeniowy, poglady o niekrzywdzeniu zwierzat a na nogach martensy, na rekach rzemyki itp
            • jottka Re: oj można można 22.11.04, 13:55
              prawde mówiąc, kolega był niemcem i mam wrażenie, że szczerze nie kojarzył -
              jego psiapsiółka patrzyła w polsce na orzechy włoskie w skorupkach z
              zainteresowaniem jako na egzotyczny owoc, bo sie nie domysliła, co jest w
              środku:) dostała dziadka do orzechów i była bezradna jak dziecko

              czosnek na łodydze też budził zdumienie, brukselki na żywo woleliśmy jej nie
              pokazywać w obawie wstrząsu:) w każdym razie poprawili sie:)
              • giezik no nie moge sie oprzec, zeby nie napisac 22.11.04, 14:03
                mam przyjaciela, ktory chodzil do jakiegos tam technikum ogrodniczego (w celu unikniecia zaszczytu powolania) i na koniec edukacji tej mial napisac prace dyplomowa o brukselce. Problem polegal na tym, ze on za diabla nie wiedzial, jak taka brukselka rosnie. Myslal ze te male kapustki to jakos tak sobie w ziemi zyja. jak zobaczyl fakty, to naprawde niemal wstrząsu dostal
          • lomas no tez prawda przecież ja ona :) 22.11.04, 13:56
            i związek ze skórzana kurtka, butami, kostkami rosołowymi, żelatyną , kosmetykami i wieloma innymi łapię :)choc nie jest łatwo przyznaję.
        • ka2 Re: oj można można 22.11.04, 14:05
          znaczy niektórzy nie jedzą mięsa bo to modne ?
          dziwni są ci biali ludzie ;-)
          przecież wegetarianie są nieraz postrzegani jako cudaki, a kto to lubi ?
          • lomas dokładnie ka2 :) 22.11.04, 14:11
            i żeby pogodzic jedno z drugim -być trendy nie cudakiem je się ryby, i jest się ani ani :(
            • giezik no to jeszcze jedna historia 22.11.04, 14:15
              znany mi czlowiek, jakos tak ze 2 lata temu zrezygnowal z miesa, bez ideologii, dla zdrowia.
              Kiedys byl na jakims grillu w plenerze i przywyaczajony juz do tego,z ewpolsce wgetarianizm moze i jest modny, ale dostac cos innego niz pieczony baklazan (w najlepszym wypadku) jest trudno. POdszedl do kolesia przy grillu i powiedzial, ze on by cos tam chcial, jakies warzywka, no zeby cos zjesc. jak opowiadal facio przy grillu jakby skrzydel dostal zrobil mu takie danie z pieczonego wszystkioego co znalazl, z sosami,z e koledzy znad karkowek i kielbas zaczeli sie domagac tego samego
              • lomas Re: no to jeszcze jedna historia 22.11.04, 15:06
                Znam to:) często ktoś mi coś z talerza chce wyjadać .
                • ka2 Re: no to jeszcze jedna historia 22.11.04, 15:31
                  mój mąż jest taki roślinożerny, ale nie z przekonania czy dla zdrowia
                  no zwyczajnie mu mięso nie smakuje na codzień, a na widok golonki robi się
                  blady ;-)
                  dzień zaczyna od jogurtów i na nich kończy, wcina tony owoców, ale mięso jada
                  tyle że rzadko i jak mu przyjdzie ochota
                  niedawno taka sytuacja w knajpie, zamówiliśmy pieczone golonko i jakąś sałatkę,
                  pani przyniosła i bez pytania sałatkę postawiła przede mną a mężowi golonkę
                  podsunęła ;-)
                  nie wegetarianin, a i tak jest przedmiotem kpin niektórych prześmiewców, co
                  całkowicie mu wisi :-)
                  • Gość: Heidi Re: no to jeszcze jedna historia IP: *.netcologne.de 22.11.04, 16:15
                    I ja tez dorzuce historyjke, skoro zaczelam ten temat. Latem odwiedzili nas
                    wszystkozerni znajomi - ja gotuje tylko wege, wiec przez ok. tydzien jedli gl.
                    tak. Tak im sie to spodobalo, ze po powrocie postanowili poparac sie troche
                    wegetarianizmem:). Po kilku dniach, babcia, ktora mieszka z nimi, wcisnela
                    mojej znajomej 20 zl, mowiac - Skocz no po troche miesa, bo sie jakos slabo
                    czuje....Wiem, ze troche nie na temat, ale moim zdniem smiesznie.
                    A w zwiazku ze stereotypami: w restaracjach, kiedy ja zamawiam duze piwo, a moj
                    maz sok - piwko bez pytania stawiane jest przed nim:))
                    • Gość: Ag Re: no to jeszcze jedna historia IP: *.tvk.wroc.pl / *.unreg.tvk.wroc.pl 23.11.04, 21:51
                      No zaraz, moment, przed chwila tlumaczylas, ze wegetarianizm to ideologia, a
                      dieta to cos innego. A teraz, ze znajomi po Twoim wikcie pojechali do domu z
                      postanowieniem "popaprania sie troche wegetarianizmem"....

                      To ja juz nic nie rozumiem, to co oni mieli zamiar robic?

                      Pozdrawiam
                      Ag
                      • Gość: Heidi Re: no to jeszcze jedna historia IP: *.netcologne.de 24.11.04, 14:06
                        Ok - to dziwnie zabrzmialo - i bylo "poparania" a nie "popaprania". Tylko w
                        przypadku tych znajomych, to bylo juz cos wiecej niz tylko kulinarne
                        widzimisie - poczuli, za tak powiem wole boza:) - niestety nie na dlugo, bo
                        widok babci wcinajacej miesko sprawil, ze schowali ideologie na inne
                        czasy....Chyba byli troche slabo umotywowani:)
        • ampolion Re: oj można można 23.11.04, 15:07
          Czyli tylko TY jesteś prawdziwym wegetarianinem?
          Niektórzy jedzą, inni nie jedzą. To samo z jajkami, bo to też (potencjalnie)
          coś żywego.
    • lomas Re: WEGETARIANIE NIE JEDZA RYB!!! 22.11.04, 13:39
      I ja się wtrącę.
      Wegetarianizm jako ideologia nie dopuszcza jedzenia ryb .
      Pojęcie semiwegetarianizm , zostało stworzone dla uspokojenia sumienia jak to już zostało napisane. Zgadzam się z Heidi że nie ma nieortodoksyjnych wegetarian, semiwegetarianie są jaroszami a nie wegetarianami. I nazywanie ich wege jest nieporozumieniem.
      Niestety czy nam się podoba wegetarianizm jest ideologią skupia ludzi którym sumienie nie pozwala zjadać braci mniejszych niezależnie czy są oni kurczakiem czy rybą czy krabem, bo wiąze się to z ich zamordowaniem.
      Oczywiście można jak lama zjeść gdzieś kawałek ryby żeby kogoś nie urazić ale z drugiej strony podanie ryby wegetarianinowi jest lekceważeniem jego poglądów na życie.
      Nie jestem wojującą wegetarianką , nikogo nie namawiam na zmianę stylu życia i szanuję każdgo wybory ale równoczesnie oczekiwałabym tego samego w stosunku do mojej osoby. Bo czasem czuję się jak jakieś dziwadło tylko dlatego ze jem inaczej co nikomu nie szkodzi a denerwuje wielu strasznie.


      • jottka jatylko 22.11.04, 13:45
        w kwestii czysto formalnej:)



        lomas napisała:

        > Oczywiście można jak lama zjeść gdzieś kawałek ryby żeby kogoś nie urazić ale
        z drugiej strony podanie ryby wegetarianinowi jest lekceważeniem jego poglądów
        na życie.


        w opowieści buddyjskiej zwraca się uwagę na fakt, że podanie np. poszczącemu
        lamie mięsa nie wynika z chęci zlekceważenia jego wyborów, lecz wypływa z
        jednej strony z niewiedzy gospodarzy, a z drugiej strony z ich dobrego serca i
        szacunku względem mnicha - dlatego lama decyduje się na zjedzenie zakazanej
        potrawy:)
        • lomas wiem jotka 22.11.04, 13:51
          to zupełnie inna historia.
          Nie porównuję się do buddyjskiego lamy .
          Większość moich znajomych wie że nie jadam mięsa ( w znaczeniu szeroko pojetym) i czasem zdażało się ze ktoś szykował rybę bo przecież mi nie zaszkodzi jak zjem kawałek.
          Oczywiście ze mi nie zaszkodzi ale jeśli gospodarz wie że ja ryby nie jadam to czuję się lekceważona.
          Co innego gdy ktoś nie wie, wtedy może mogłabym zjeść tą przysłowiową już prawie rybę cociaż wolałabym nie a i lamą nie jestem, więc grzecznie ale stanowczo dziękuję nie wdając się w szczegóły.
          • Gość: krasnowo Re: wiem jotka IP: *.sejny.sdi.tpnet.pl 22.11.04, 16:22
            jako osoba podejmująca gości rozrózniam grupę wegetarian i osób nie jedzących
            mięsa - jeżeli słyszę, że ktoś jest wegetarianinem - serwuję potrawy
            ewidentnie "bezmięsne", jeżeli ktoś przedstawia się jako osoba nie jedząca
            mięsa - ustalam dalej, co w jego diecie jest dopuszczalne.
            Sama mięsa jem mało (raz, dwa w tygodniu), mięso ryb, to dla mnie po prostu
            mięso, wegetarianie według mego mniemania nie jedzą mięsa - więc ryb też, a
            pojęcie semiwegetarian jest dla mnie równie nielogiczne jak twierdzenie, że
            jadam mało mięsa (raz w tygodniu) a w pozostałe dni spożywam ryby :)
            • Gość: lomas To mi się podoba Krasnowo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.04, 16:29
              zdrowe normalne podejście do innego człowieka, szkoda że nie wszyscy tak maja.
            • Gość: jacek1f Re: greckie wesele :-) IP: 81.210.22.* 22.11.04, 16:35
              ja tylko przypomnę Wam, jak ciocia-greczynka zapraszała narzeczonego i na info,
              że on jest wegetarianinem, i że znaczy to, że nie je mięsa, powiedziała, "no
              trudno, nic nie szkodzi, zrobię jagnię" :-)))
      • Gość: arab Re: WEGETARIANIE NIE JEDZA RYB!!! IP: *.core.lanet.net.pl / *.core.lanet.net.pl 22.11.04, 16:37
        > Niestety czy nam się podoba wegetarianizm jest ideologią skupia ludzi którym
        > sumienie nie pozwala zjadać braci mniejszych niezależnie czy są oni
        > kurczakiem czy rybą czy krabem, bo wiąze się to z ich zamordowaniem.

        To padlinę mogą ze spokojem sumienia zjadać :P ?
      • netineti Re: WEGETARIANIE NIE JEDZA RYB!!! 08.12.04, 20:36
        Wogóle to należy wspomnieć, że facet z tej historii najprawdopodobniej nie był
        lamą. A to dlatego, że lamowie i wogóle wszyscy mnisi tybetańscy jedzą mięso! A
        dzieje się to chociażby z tego powodu, ze w swoim klimacie na niczym innym by
        nie wyżyli. Podobnie jak wegetarian raczej nie ma wśród eskimosów. Co do
        buddyzmu to zwyczaj niejedzenia mięsa występuje tam bardzo rzadko. Mnisi
        dostają żywność od świeckich wyznawców i jak dostaną mięso to nie odmawiają. W
        Tajlandii np dostają takiego mięsa całkiem sporo. To samo jest z tego co wiem w
        Japonii. Nawet czytałem taką książkę w której ojciec podarował synowi-
        mnichowi "trochę mięsa na sukiyaki". Poza tym są duże kontrowersje na temat
        tego czy sam Budda jadł mięso. W Sutrze Parinirvany jest napisane, że ostatnią
        potrawą jaką zjadł w życiu była "świńska noga". No i cóż - niektórzy twierdzą,
        że był to rodzaj grzyba wykopywanego przez świnie (tak jak trufle we Francji)
        ale z drugiej strony jak coś się nazywa "świńska noga" to równie dobrze może
        być świńską nogą.
    • Gość: JAROSH zupełnie NIKOMU niepotrzebny wątek ... po co? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.04, 13:51
      • jottka zupełnie NIKOMU niepotrzebna uwaga ... po co? 22.11.04, 13:52
        no właśnie:)
      • giezik Re: zupełnie NIKOMU niepotrzebny wątek ... po co? 22.11.04, 13:53
        jak mawiają niektórzy: "twórcza dyskusja ubogaca"
        • Gość: Jesienny_pan Re: zupełnie NIKOMU niepotrzebny wątek ... po co? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.04, 14:01
          wegetarianizm daje się leczyć
          masa przykładów .... masz 14-15 lat wchodzisz w wege

          po 20 latach ma trzydzieści parę
          interesujesz się kuchnią .. płyniesz ..
          /masa przykładów po znajomych/

          mnie irytuje co innego - 'bjeda wegetarian'
          oni nie szukają pośrod klasyki wege-potraw z Arabii,
          Indii, "Śródziemnomorza" ...

          tłukom te swoje wysokoprzetworzone sojowe ersatze,
          z roslin genetycznie mutowanych
          a wszystko po egidą zdrowia

          ... pomieszanie zupełne, moim zdaniem
          • lomas kolejny stereotyp jesienny panie :) 22.11.04, 14:08
            dlaczego gdy pojawia się temat wege wielu powiela takie stereotypy? dlaczego wszystkich wrzuca się do jednego wora?
            To samo można o niewege- zupka knura, pasztet z plastykowego pojemnika, budyń bez gotowania, o tłuczeniu "zupełnie zdrowych, absolutnie nieprzetworzonych" wędlin już nie wspomnę.
            Nieładnie tak.
            • staua Re: kolejny stereotyp jesienny panie :) 22.11.04, 15:31
              Prawde mowiac, raczej wsrod wegetarian trudniej mi znalezc ludzi odzywiajacych sie polproduktami i
              przetworzonymi swinstwami, niz wsrod nie-wegetarian. Wege raczej jedza organiczne warzywa i owoce
              oraz naprawde mysla, przyrzadzajac jedzenie (tak samo, jak nie-wege z forum Kuchnia :-))
              • Gość: szopen Re: kolejny stereotyp jesienny panie :) IP: 204.79.89.* 23.11.04, 01:48
                No a mnie sie wydaje ze jesienny pan ma racje.
                W wieku nastoletnim nie jadlem miesa moze z powodow bardziej towarzyskich.
                Ryby jadlem tylko te co sam zlowilem (to ryb lowienie akurat nie jest czyms z
                czego moge zrezygnowac).

                Potem po przyjezdzie do Chin zaczalem gotowac codziennie, powoli troche jesc
                mieso, inne ryby.
                A dodam, ze mieszkalem z mnichem buddyjskim ze Sri Lanki taki koles latajacy
                zawiniety w zolte, gosc po czterdziestke, mnichem byl od kiedy mial lat 14.

                Po kilku miesiacach szlifowania umiejetnosci kulinarnych niezle mi wychodzilo.
                Po jakichs 7-8 miesiacach mnich nie wytrzymal i poprosil o kawalek nogi z
                kurczaka w curry.
                Potem mnich juz czesciej miesko zjad, troche sie nauczyl wodki napic, potem
                sobie znalazl dziewczyne itd itd.

                Oto skutki dobrego gotowania.

                A co do produktow sojowych to tak jest, ze nikt nie moze zagwarantowac ze
                uzywana przez niego soja nie jest GMO bo wiekszosc jest.
                • staua Re: kolejny stereotyp jesienny panie :) 23.11.04, 04:02
                  Ale chyba wegetarianie nie sa tozsami z ludzmi nie akceptujacymi GMO...
                  • Gość: szopen Re: kolejny stereotyp jesienny panie :) IP: 204.79.89.* 23.11.04, 09:43
                    No fakt nie sa.

                    Aczkolwiek zwykle maja bardzo spokrewnione poglady.

                    A w sumie nie ma chyba dowodow na szkodliwosc GMO soji.
                    • Gość: lomas Re: kolejny stereotyp jesienny panie :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.04, 14:39
                      No tak ale nie sama soją wegetarianin żyje o to mi chodziło ze stereotypami, a nie o to że ktoś zostaje wege w wieku lat 14 a potem to porzuca bo nauczył się gotować , choć i to jest dla mnie troszkę śmieszne.
                      Wychodzi że jak ktoś kiepsko gotuje to zostaje wegetarianinem :)

                      • kocio-kocio Re: kolejny stereotyp jesienny panie :) 23.11.04, 14:56
                        A mi się wydaje, że wychodzi na to, że nie ma reguły ;o)

                        Mam znajomego, który nie je mięsa ze względów zdrowotnych. Z jakichś nie
                        znanych mi przyczyn jego organizm nie toleruje (dostaje paskudnych boleści)
                        mięsa ssaków i ptaków, bo ryby w niewielkich ilościach tak.

                        Z jego opowieści:
                        Wizyta u teściowej, po 5 latach nie jedzenia mięsa. Teściowa wita od progu
                        okrzykiem:
                        - Dzisiaj mam pyszne pierożki dla ciebie! Ruskie! Ani grama mięsa.
                        I co podaje? Pyszne pierożki ruskie polane czym? Smalczykiem ze skwareczkami!
                        Domowym!
                        Hihihihi :o)

                        A swoją drogą, to nie mając doświadczenia, trudno wymyślić coś fajnego na
                        proszoną kolację, co nie jest mięsem i jeszcze lepiej, żeby nie było rybą.
                        Zastanawiam się nad tym od paru minut i poza wspomnianym wcześniej bakłażanem,
                        wiele mi do głowy nie przychodzi.
                        Może dlatego, że ja jestem mięsożerca i potrawy bez "wkładki" często wydają mi
                        się jakieś "nudne"?
                        • giezik Re: kolejny stereotyp jesienny panie :) 23.11.04, 14:59
                          dokladnie tak, nie ma co mowic, ze wege to maja talemnt kulinarny czy tez nie.
                          Bo ile osob nie zajmujacych sie troche bardziej kuchnia, ogranicza swoj repertuar do 5 -10 potraw, na okraglo, mimo dstepu do mies itp.
                          A jesli ktos decyduje sie byc wege i je w kolko kotlety sojowe "a la schabowy: i saltaki jarzynowe to to jego problem. Wowczas mozna sie tylko zdrowiem zaniepokoic
                        • lomas Re: kolejny stereotyp jesienny panie :) 23.11.04, 15:14
                          Kocio oczywiście ze nie ma reguły .Ale wydaje mi się że to co innego być wegetarianinem z przekonania, co innego dla zdrowia a jeszcze czym innym gdy przestaje się jeść mięso cierpiąc katusze przy tym tylko dlatego ze w moim środowisku mięsa się nie je bo nie wypada, bo się nie będzie na topie, cool trendi czy jakie tam jeszcze inne słowo.
                          I chyba na tym polega problem.
                          Ja nie jem mięsa ze względu na przekonanie, od całkiem niedawna bo dopiero od niecałych 2 lat i nie jem niczego o czym wiem że pochodzi ze zwierzaka.
                          Ale moja przyjaciółka nie je mięsa , leczy się u szamana i nie szczepi dzieci bo w jej środowisku taka moda, mięso be niezdrowe i nie ma jej "wegetarianizm "nic wspólnego z współczuciem dla zwierząt i całą wegetariańską ideologią.
                          Nosi skórę ale wyrzuca deskę na której ktoś kroił mięso. Ale ryby i owoce morza już są ok.

                          A i jeszcze moja historyjka z wzytą u mamy mojej koleżanki, to było na początku mojego niejedzenia mięsa, pojechałyśmy na obiad a tam gołąbki z miesem (oczywiście mama nie została mimo mojej prośby uprzedzona że mięsa nie jem), ja panika w oczach i głupio mi strasznie ale przepraszam ze nie będę ich jeść no bo tam mięso.
                          Na co mama koleżanki a ziemniaczki z kalafiorkeim zjesz? Wielka ulga, radocha w oczach że bez namawiania mnie na te gołąbki się skończyło.
                          No i przynosi mi do pokoju talerz ziemniaków polanych SKWARKAMI .

                          • kocio-kocio Re: kolejny stereotyp jesienny panie :) 23.11.04, 15:22
                            Skwarki też na pewno DOMOWE ;o)
                            (mniam btw)

                            Wiesz, mi się wydaje, że (tak zupełnie poważnie mówiąc) wszystko opiera się na
                            tym, że powinniśmy mieć całe morze szacunku i tolerancji dla innych.
                            Ja nie wyobrażam sobie, żebym się miała denerwować tym, że ktoś robi coś moim
                            zdaniem głupio, czy bez sensu. Chce, niech robi, jego sprawa.
                            Niech sobie nosi skórzaną kurtkę, mimo że nie je mięsa, bo mu szkoda zwierząt.
                            Proszę bardzo.
                            Niech histeryzuje. Spoko.
                            Ale jeśli go zapraszam do siebie, to go dokładnie przepytam, czym go mogę
                            nakarmić, bo chcę żeby był zadowolony, bo jest moim gościem.
                            (I pozostaję niezmiernie wdzięczna jeśli w odwrotnej sytuacji zostanie mi
                            oszczędzone posypanie czegokolwiek natką pietruszki lub koperkiem).

                            Ja już tak mam, że jestem gotowa zrobić bardzo wiele, żeby cudze problemy nie
                            stały się moimi. No bo w sumie czy nie szkoda życia i zdrowia na zawracanie
                            sobie głowy tym, czy ktoś jest konsekwentny w tym co robi, czy nie?

                            Pozdrawiam serdecznie
                            D.
                            • lomas Re: kolejny stereotyp jesienny panie :) 23.11.04, 15:28
                              I tak chyba doszliśmy do sedna dyskusji więcej tolerancji dla poczynań innych skierowanej w obie strony :)

                              • giezik Re: kolejny stereotyp jesienny panie :) 23.11.04, 15:31
                                dokladnie, i w sumie chodzi o to, zeby obie strony mogly sie pozniej rozesmiac, gdy sie okaze ze jedna w dobrej wierze - wyłuskuje kawałki miesa, zeby potrawe uwegetarianizowac z szacunku dla goscia, a druga robi ekwilibrystyke, zeby nie byc niegrzeczna i odmowic, bez robienia niepotrzebnej sensacji
                              • ka2 Re: kolejny stereotyp jesienny panie :) 23.11.04, 15:34
                                ale tak o tolerancji mówiąc, to może dałoby się zrozumieć osobę która się
                                starała, a te skwarki to zwyczajnie do głowy jej nie przyszło że to taki
                                straszny nietakt
                                w końcu to starsze osoby były
                                • kocio-kocio Re: kolejny stereotyp jesienny panie :) 23.11.04, 15:36
                                  Przecież rozumiemy, tylko się uśmiechamy ;o)
                                  Przynajmniej ja
                                • lomas Re: kolejny stereotyp jesienny panie :) 23.11.04, 15:43
                                  Nie no ma się rozumieć nikt do niej pretensji nie miał :) nie odezwałam się ręce mi tylko opadły , skwarki delikatnie odsunęłam i ziemniaki zjadłam , nawet nie zauważyła.
                                  Oczywiście ze doceniłam jej starania .
                                  No i nie jest to wcale starsza osoba trochę po czterdziestce :)
                                  • emka_waw Re: kolejny stereotyp jesienny panie :) 23.11.04, 16:23
                                    Oby każdy tak... Na forum Wegetarianizm niejaka Caprice83 stwierdziła, że
                                    wolała zerwać stosunki z własną babcią, niż ciągle jej tłumaczyć, dlaczego nie
                                    je mięsa. Babci musiało być baaaardzo miło...
                            • minerwamcg Re: kolejny stereotyp jesienny panie :) 23.11.04, 15:50
                              Jak go zwał, tak go zwał. Prawdę mówiąc jeśli ktoś mi mówi, że jest
                              wegetarianinem, mam w nosie, czy jest konsekwentny czy nie, wiarygodny czy nie,
                              dietetyczny czy ideologiczny. Jego rzecz. Ale kiedy ktoś jedzący inaczej niż ja
                              znajdzie się pod moim dachem, jako gospodyni dokładam wszelkich starań, żeby go
                              należycie ugościć zgodnie z jego przekonaniami (o ile jest to możliwe, bo np.
                              koszernej kuchni dla ortodoksyjnego żyda prowadzić nie jestem w stanie). Gość
                              rzecz święta. Natomiast od gościa oczekuję, że a) jeżeli na stole znajdzie się
                              mięso jedzone przeze mnie lub innych uczestników przyjęcia, zniesie to bez
                              szemrania, b)nie będzie do posiłku opowiadał krwistych kawałków z rzeźni o tym,
                              co tam robią biednym zwierzątkom, c) na pytania o swój wegetarianizm odpowie
                              chętnie ale ze spokojem, nie próbując nikogo nawracać. Ze swej strony obiecuję
                              krótko a skutecznie spacyfikować wszelkie docinki na jego temat, gdyby takowe
                              były.
                              Niebawem wychodzę za mąż za wegetarianina. I to ja będę gotować, więc problem
                              jest mi znany od podszewki. Wiem jednak, że w domu moje zdanie na temat
                              jedzenia będzie uszanowane i jeśli zechcę zjeść na obiad gulasz albo kotlet
                              schabowy, nie wywołam tym niczyich protestów ani niechęci, że o wykładach
                              umoralniających nie wspomnę. O męża natomiast będę musiała zadbać, żeby
                              odżywiając się tak jak chce, miał w jedzeniu wszystko, co mu potrzeba - białka,
                              tłuszcze, witaminy etc. I żeby jeszcze to wszystko było urozmaicone i dało się
                              zjeść :)
                              • Gość: lomas mincerwamcg IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.04, 16:57
                                wiesz dopóki nie przestałam jeść mięsa też mi było wszystko jedno co ktoś jadł i ile w tym było konsekwencji,co nosił a czego nie ale później denerwować mnie zaczęli ludzie którzy sami nazywają się wegetarianami nie jedząc tylko czerwonego mięsa , zaczęli mi wmawiać ze wegetarianie mogą jeść ptaki, ryby, itp. Tacy właśnie którzy o niczym innym nie mówią tylko otym ze oni są wege , że to jedyna słuszna droga, tacy którzy są święcie przekonani ze skoro oni są wege i jedzą rybę to wszyscy wege też mogą i nie dopuszczają innej możliwości.
                                Nie mam absolutnie nic do ludzi którzy otwarcie mówią nie jem mięsa bo nie lubię, bo mi nie służy ale jem ryby, albo jem ptaki bo lubię, bo nie potrafię zrezygnować, bo tak chce ale nie nazywają siebie wegetarianinami.


                                U mnie w domu tylko ja nie jem mięsa, na początku zdarzało się ze dochodziło do spięć, zwłaszcza mojej babci" puszczały nerwy" i wysuwała absurdalne argumenty i to głównie jej zdarzyło mi się kilka razy powiedzieć ze gotuje trupie kości np.
                                Wstyd mi za to do dziś i teraz nawet prowokowana nie wypowiem takiego zdania a już na pewno nigdy nie przy gościach.
                                Nigdy też nie posuwam się do opowieści o rzeźni, nie odchodzę od stołu gdy ląduje na nim mięso, nie robię z psa wegetarianina i jak trzeba to nawet mu to mięso pokroję.
                                Jedynie nie mogę zapewnić gości że zostaną u mnie ugoszczeni potrawą mięsną , ale zwykle nikt nie narzeka ze mięsa nie dostał .
                                Gdy ktoś pyta mnie o moją decyzję staram się odpowiedzieć grzecznie i bez nawracania.
                                Jedynie MŻ trochę suszę głowę ale on wie że wybór należy tylko do niego.
                                • egaheer82 Re: mincerwamcg 23.11.04, 17:46
                                  O, to to właśnie:)
                                  Bo przez takich pseudowegetarian idę potem na kolację do, powiedzmy, wujka
                                  mojego faceta i dowiaduję się, że specjalnie dla mnie przyrządzili
                                  'wegetariańską lasagne z... tuńczykiem'. Potem mnie jest głupio, im jest głupio
                                  i nic dobrego z tego nie wynika.
                                  Swoją drogą, żyjemy w strasznie mięsożernym kraju. Mieszkam w Krakowie, w lecie
                                  z ciekawości czytałam menu wystawione w ogródkach knajp na Rynku i było dobrze,
                                  jeśli jedna sałatka nie miała chociaż ryby. Dlaczego tak jest? W Holandii w byle
                                  markecie jest kilka rodzajów 'soyaburgerów' na grilla, nie mówię że to zdrowe,
                                  ale przynajmniej mają jakiś wybór...
                                  pozdrawiam
                                  egaheer
                                  • minerwamcg Re: mincerwamcg 23.11.04, 19:05
                                    Hm, mimo wszystko jednak wydaje mi się, że gdyby sami wegetarianie zaostrzyli
                                    nomenklaturę i mianem wegetarian określali jedynie tych, co to ani sera, ani
                                    jajka - to po pierwsze, jak by nazwać tych, co to mięsa i rybki nie, ale
                                    jajeczko i owszem? Są to jeszcze wegetarianie, czy już nie? A skoro nie są, to
                                    człek nieświadomy może ich poczęstować kiełbasą i będzie zdumiony: "przecież
                                    nie mówiłeś, że jesteś wegetarianinem?" A po drugie, i tak by to nic nie
                                    zmieniło. Wegetarianizm potocznie kojarzy się z niejedzeniem MIĘSA i szlus.
                                    Wbicie ludziom do głowy, że ryba to też mięso, tylko z ryby zajmie z dziesięć
                                    lat. Dlatego proponowałabym w rozmowie z nieświadomymi rzeczy mówić: "jestem
                                    wegetarianką. Nie jem mięsa. Ryby TEŻ nie."
                                    • egaheer82 Re: mincerwamcg 23.11.04, 20:32
                                      minerwamcg napisała:

                                      > Hm, mimo wszystko jednak wydaje mi się, że gdyby sami wegetarianie zaostrzyli
                                      > nomenklaturę i mianem wegetarian określali jedynie tych, co to ani sera, ani
                                      > jajka - to po pierwsze, jak by nazwać tych, co to mięsa i rybki nie, ale
                                      > jajeczko i owszem? Są to jeszcze wegetarianie, czy już nie?

                                      Ale nomenklatura już jest! Tylko semiwegetarianie w niej brużdżą, bo... nie są
                                      wegetarianami.
                                      Lakto-ovo wegetarianizm- najpowszechniejszy w Polsce - ser tak, jajko tak;
                                      lakto- wegetarianizm - ser tak, jajko nie;
                                      weganizm- ani serka, ani jajka, ani miodku;
                                      witarianizm - surowe owoce & warzywa
                                      frutarianizm - owoce i orzechy.
                                      Semiwegetarianizm to bujda na kółkach. Bo naprawdę chyba chodzi wyłącznie o to,
                                      że słowo jest trendy (teoretycznie).
                                      A rzecz jest prosta: nie jem mięsa = nie życzę sobie, żeby ktoś zabijał
                                      zwierzęta na mięso po to, żebym mogła się nim najeść, jeśli nie muszę. A nie
                                      muszę, i kuchnia wegetariańska pasuje mi bardziej. I zdrowsza jest...

                                      A skoro nie są, to
                                      > człek nieświadomy może ich poczęstować kiełbasą i będzie zdumiony: "przecież
                                      > nie mówiłeś, że jesteś wegetarianinem?" A po drugie, i tak by to nic nie
                                      > zmieniło. Wegetarianizm potocznie kojarzy się z niejedzeniem MIĘSA i szlus.
                                      > Wbicie ludziom do głowy, że ryba to też mięso, tylko z ryby zajmie z dziesięć
                                      > lat. Dlatego proponowałabym w rozmowie z nieświadomymi rzeczy mówić: "jestem
                                      > wegetarianką. Nie jem mięsa. Ryby TEŻ nie."

                                      Tak też chyba zacznę robić. Bo przeważnie pierwsze pytanie, jeszcze przed
                                      wielkim zdziwieniem brzmi 'A ryb też nie?' naprawdę nie wiem, czemu ryba w
                                      polskiej swiadomości nie jest zwierzęciem:(
                                      pozdrawiam serdecznie
                                      egaheer
                                      • Gość: lomas Re: mincerwamcg IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.04, 21:02
                                        No właśnie i mamy winowajców -semi- jak każdy pół ni to pies ni to wydra, niby wege a nie wege bo nie jajko, miód czy ser jest wyznacznikiem wegetarianizmu a mięso i jego "przetwory" właśnie.

                                        A już sprawa ryby jako nie zwierzęcia jest dla mnie biologa sprawą wyjątkowo zagadkową bo odkąd mnie uczono ryba to zwierz jak 2+2 =4:)
                                        Inna sprawa ze wiele zamieszania wprowadziło przyzwolenie na jedzenie ryb w piątek , który dniem bez mięsa jest, wspomniane przez wija-drewniaka (fajny nick swoją drogą ).

                                        A i jeszcze jedna myśl niech mi ktoś wytłumaczy o ile można skąd się bierze wśród niektórych tyle niechęci do wegetarian. Co takiego jest w niejedzeniu mięsa co w niektórych (zaznaczam niektórych !) wzbudza aż agresję.
                                        Niedawno usiłowałam spokojnie przedstawić swoje racje wujkowi, żadnej krzywdy mu nie wrządziłam nie jedzeniem mięsa, nie namawiam ani jego ani nikogo innego zeby z mięsa zrezygnował a on był tak zacietrzewiony i wściekły jakbym nie wiem jakie winy popełniła.
                                        A już pytanie co go tak denerwuje doprowadziło go niemal do furii.
                                        I juz kilka razy z podobną reakcją się spotkałam.

                                        A przy okazji powiem Wam tak całkiem szczerze że cieszę się strasznie ze w Kuchni można spokojnie, bez większych emocji na ten temat podyskutować .
                                        Kilka razy byłam na forum wegetarianizm ale tam aż strach się odezwać :)


                        • lomas No i zapomniałam 23.11.04, 15:22
                          nawet ktoś bez doświadczenia wymysli spokojnie coś bez mięsa:
                          -wszelkiego rodzaju naleśniki z farszami roślinnymi, serowymi itp a już ze szpinakiem albo gruszką z lazurem odlot :)
                          -makarony do których bez absolutnie żadnego problemu można sos bez mięsa zrobić
                          -lazagne
                          -sałatki
                          - dania z grochu, fasoli, soczewicy itp
                          -pasztety z tego co wyżej
                          - krokiety i całe mnóstwo innych dań.
                          Gwarantuję Ci ze nawet najprostsze danie zrobione specjalnie dla kogoś kto mięsa nie je , bez przekonywania go że smalczyk to nie mięso, a przecież zelatyna ci nie zaszkodzi itp zostanie docenione przede wszystkim dlatego ze szanujesz poglądy gościa i liczysz się z tym co dla niego ważne.
                          • kocio-kocio Re: No i zapomniałam 23.11.04, 15:24
                            I tylko dlatego, że się liczę, w ogóle się zastanawiam.
                            Ten sam znajomy ostatnio miał przygodę polegającą na tym, że wybrano mu "samo
                            zielone" z tzw. leczo, czyli warzyw z polędwicą wieprzową w tym przypadku.
                            No bo przecież nie dostał mięsa!
                            • lomas Re: No i zapomniałam 23.11.04, 15:31
                              Kocio to najstarszy numer :)
                              Mama mojego TŻ - kochanie wyjmiemy mięso i już ci podam bigos- dwa dni temu :)po prawie 2 latach tłumaczenia że tak też nie zjem .
                              Chyba strasznymi gośćmi jesteśmy:)
                              • kocio-kocio Re: No i zapomniałam 23.11.04, 15:35
                                Ja tam lubię, kiedy trzeba się trochę pogimnastykować w kuchni i głową też ;o)

                                Najważniejsze to pamiętać, żeby wąchając prawie gotowe danie, nie pomyśleć
                                sobie: "cholerka, a jakby tak tu dołożyć kawałek wędzonego boczku..." ;o)
      • ampolion Re: zupełnie NIKOMU niepotrzebny wątek ... po co? 23.11.04, 15:47
        Przerzucić TAM!
    • wij-drewniak Re: WEGETARIANIE NIE JEDZA RYB!!! 22.11.04, 15:55
      Wszystko przez głęboko zakorzeniony zwyczaj, że w piątki mięsa jeść nie można.
      Ale rybkę panierowaną, śledzika owszem
    • Gość: p102 Re: WEGETARIANIE NIE JEDZA RYB!!! IP: *.net-serwis.pl 23.11.04, 19:45
      zadam glupie pytanie-czy miodu tez wegetarianie nie jedza? mam psiapsiule,
      ktora twierdzi, ze wybieranie pszczolom miodu to barbazynstwo....no i nie wiem
      w koncu.
      • thiessa Re: WEGETARIANIE NIE JEDZA RYB!!! 23.11.04, 20:29
        Kiedy przychodzi do mnie w gosci kolega meza z zona zawsze przygotowuje danie
        wegetarianskie i nie sprawia mi to zadnego problemu. Ludzie miesozerni maja
        przewaznie marne wyobrazenie o wachlarzu potraw jakie mozna podac, zwykle
        mysla, ze taki wegetarianin nie je miesa a jada tylko to co zostaje z polskiej
        kuchni po jego wyeliminowaniu czyli: makarony, nalesniki, pierogi galabki z
        ryzem i pieczarkami, czyli generalnie kluchy + soja + salaty.
        Choc nie jestem wegetarianka to moglabym przez 2 lata robic codziennie inna
        potrawe i zadna by sie nie powtorzyla, taka jest ilosc kombinacji tylko trzeba
        zaczac myslec bardziej niekonwencjonalnie.
        Kiedys przez 5 lat nie jadlam miesa, ryb rowniez i dostawalam za kazdym razem
        apopleksji kiedy wiedzaca o tym moja babcia zaraz po przestapieniu jej progu
        chciala mnie za kazdym razem raczyc chlebkiem z kielbaska, bo miesko daje sile.
        Po prostu rece opadaja. Zadne dziekuje, nie jestem glodna itp. nie pomagalo.
        • minerwamcg Re: WEGETARIANIE NIE JEDZA RYB!!! 23.11.04, 20:32
          > Choc nie jestem wegetarianka to moglabym przez 2 lata robic codziennie inna
          > potrawe i zadna by sie nie powtorzyla, taka jest ilosc kombinacji tylko
          trzeba
          > zaczac myslec bardziej niekonwencjonalnie.

          A także kupić sobie książkę "Kuchnia wegetariańska". Za piętnaście złotych
          w "taniej książce", nieduża, ale piękna, z obrazkami i szczegółowym opisem.
    • Gość: Lena Re: WEGETARIANIE NIE JEDZA RYB!!! IP: *.mi.gov.pl 24.11.04, 09:03
      Ale mięso ryb a mięso zwierząt w wielu kulturach nie jest tożsame. Przecież
      katolicki post polega na powstrzymywaniu się od spożywania mięsa - czyli można
      się całkiem niźle utuczyć na małżach, rybach, ślimakach, homarach, ostrygach
      itd.
      • Gość: krasnowo Re: WEGETARIANIE NIE JEDZA RYB!!! IP: *.sejny.sdi.tpnet.pl 24.11.04, 12:06
        post ostatnimi czasy wogóle trochę się zdewoluował - przecież nie chodzi o
        niejedzenie mięsa, tylko o ograniczenie sobie przyjemności - przecież post, w
        formie pojmowanej tak powierzchownie n.p. dla wegetarian katolików całkiem by
        nie istniał. Nie chodzi o to, że w piątki dogadzamy sobie daniami bez mięsa,
        tylko że nie dogadzamy sobie wogóle.
    • Gość: Liska Re: WEGETARIANIE NIE JEDZA RYB!!! IP: 81.210.125.* 24.11.04, 15:15
      Nie jem mięsa, jem ryby i nie uważam się za wegetariankę, a jarosza,
      Moim zdaniem autorka postu ma rację.
      Nie wiem, dlaczego, ale temat wegetarianizmu czy po prostu niejedzenia mięsa,
      zawsze wzbudza niepotrzebne kontrowersje i kłótnie. Każdy powinien jeść to, co
      mu najbardziej pasuje, bez nawracania innych na jego sposób odżywiania. Jeśli
      ktoś chce znać moje powody niejedzenia mięsa i o to pyta, to mu odpowiadam, ale
      nigdy nie narzucam swojej woli.
    • zoskaanka Re: WEGETARIANIE NIE JEDZA RYB!!! 09.12.04, 22:15
      po przeczytaniu tego wątku mam wrażenie, że może jednak "wegetarianie" powinni
      czasem zjeść jakąś padlinę, bo ten wegetarianizm im nie służy, strasznie
      napastliwi i zjadliwi są
      więcej luzu :))
      • netineti Re: WEGETARIANIE NIE JEDZA RYB!!! 10.12.04, 19:48
        Nikt to nikogo nie namawiał do zostania wegetarianinem, przecież. Cały wątek
        jest na temat klasyfikacji tylko. Ja nie jestem wegetarianinem ale przypadkowo
        się znam na podziale więc jak ktoś źle napisał to go poprawiam. Podobnie nie
        jestem polonistą ale wiem, że jak ktoś pisze "uśmiałem się" to pewnie jest płci
        męskiej, czego nie wie taki "jacek1f" na przykład.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka