elf
23.01.03, 17:39
Czy znacie to uczucie, jak wraca się z pracy zmordowanym, jest się strasznie
głodnym i nie ma się siły robić skomplikowanego obiadu? A ile mozna jeść
plastikową mrożoną pizzę albo nieśmiertelne kanapki...
Macie swoje ulobione potrawy "pieciominutowe" (no, może 15-minutowe), takie
do zrobienia z tego, co się zazwyczaj ma w lodówce? Podzielcie się!
Ja jestem niepoprawną wielbicielką makaronu, więc napiszę moje
ulubione "makaronówki".
1. Do pierwszej potrzeba: makaron oczywiście (nitki, ale moze byc też każdy
inny), starty ser żółty, 1-2 pomidory (1 na osobę) i przyprawy, najlepiej
dużo bazylii - jak ma się świeżą, to jeszcze lepiej. I jeśli macie, to coś b.
fajnego, co odkryłam niedawno, a co nazywa się Kostka Smaku tymiankowo-
bazyliowa Knorra (takie kostki jak rosołowe). Wariant dodatkowy to kawałek
sera pleśniowego, pokrojonego w małe kawałeczki.
Otóż gotuję ów makaron, w tym czasie ścieram drobno ser i kroję pomidory w
drobną kostkę. 1/3 kostki Knorra rozpuszczam w pół filiżanki gorącej wody.
Makaron odlewam (broń Boże nie przelewam zimna wodą!!!) i wrzucam z powrotem
do tego ciepłego garnka, choć na gaz juz nie stawiam. Wlewam Knorra (jak się
go nie ma, to trzeba posolić), wrzucam pomidory, sery, bazylię, posypuję
pieprzem i papryką, mieszam - i już. Gotowe, można jeść.
2. Potrzebny jest: makaron, wędlina (szynka, kiełbasa - obojetnie), słodka
śmietanka, groszek z puszki i trochę mąki. No i Kostka smaku Knorra:-) albo
po prostu rosołowa.
Makaron gotuję i odcedzam. Wędline kroję w malutkie kawałeczki, najlepiej
słupki. 1/2 kostki rozpuszczam w garnku w szklance wrzącej wody, dodaje ok.
pół szklanki śmietanki wymieszanej z łyżeczką mąki i intensywnie mieszam do
zagotowania. Wrzucam wędlinę i odcedzony groszek, mieszam, zagotowuję.
Przyprawiam jeszcze do smaku, polewam makaron i jem:)