Gość: Andrzej IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.02.03, 23:27 Jestem ciekawy czy lubicie tam jesc moze macie jakies ulubione knajpy(chodzi mi o Warszawe)i ewentualnie co polecacie tam do jedzenia? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
aniutek Re: Co myslicie o budkach z wietnamskin jedzeni 22.02.03, 00:50 moze zanim tam zjesz poczytaj..... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maria Re: Co myslicie o budkach z wietnamskin jedzeni IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 22.02.03, 14:29 Bardzo mnie odstrasza ten intensywny zapach [smród] unoszący się w koło. Maria Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marcee Re: Co myslicie o budkach z wietnamskin jedzeni IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 22.02.03, 15:13 no wlasnie Maria napisala sedno, smrod okropny, w Krakowie nie ma takich budek jak w warszawie tylko male restauracyjki (polowa z nich nie ma wentylacji wiec mozna wykorkowac , pisze o Krakowie) owszem wiele lat temu kiedy pojawily sie wokol dworca centralnego w wawie jadalam w nich kiedy bywalam w wawce, ozcywiscie nie codziennie ale z reguly 1 raz w ciagu pobytu potem zapzrestalam gdyz jadanie w takim czyms to nie moj styl raczej (talerze plastikowe, takiez sztucce no i otoczenie i bywalcy) obecnie w Krakowku mam jedna ulubiona restauracyjke wietnamska na ul. Dlugiej (ale ta druga , tzn dalsza idac od strony Rynku), jest mala, skromna, muzyka z listy top a nie jakies orientalnizmy lub nawet radio sciszone , no i moja ulubiona tam potrawa, tzn duszony kurczak z warzywami i ananasem acha no i pusto w niej zwykle, mozna zjesc w swietym spokoju i samotnie, lubie zcasami takie klimaty, zwlaszcza poznym wieczorem kiedy jestem zmeczona, nie lubie wtedy tlumow ogolnie co moge powiedziec to te ich porcje sa ogromne, dla mnie, nieraz mam wrazenie ze jest zbyt duzo miesa w nich po tych slynnych psio-kocch artykulach to sama nie wiem co myslec, cena za kurczaka w anannasach 9,60 zl...moze jadlam kota????? no nie wiem.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: shelleyan Re: Co myslicie o budkach z wietnamskin jedzeni IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 25.02.03, 00:45 Ja się zawsze wietnamskiego jedzenia bałam, bo nigdy nie wiadomo czym człowieka faszerują. Zwłaszcza sajgonki są zagadkowe. A odkąd wyszła na jaw sprawa z wietnamskimi rzeźniami zwierzątek domowych nawet nie patrzę w stronę śmierdziobudek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Senin Re: Co myslicie o budkach z wietnamskin jedzeni IP: *.prem.tmns.net.au 25.02.03, 10:46 ...a szkoda, szkoda ze ksenofobia (a zwlaszcza brak wiedzy nt. czegos) przeszkadza nam doswiadczyc niezlych w sumie smakow. Bywalam w wietnamskich restauracjach w Australii, goscilam tez w domu Wietnamczykow, ktorzy czesto"pomagali" w kuchni. ... jednym slowem - nowe doswiadczenia. zastanawiam sie jak to jest, ze bardzo latwo bylo nam uwierzyc w historie o torturowaniu zwierzat( nie twierdze, ze nie zaistnialy) a trudniej w to, ze nie jest to zjawisko powszechne w Wietnamie i ze tylko specjalnie hodowane gatunki psow sa uzywane... itd (patrz: "bini"). Mozna wiec zakladac, ze bylo to zjawisko nie powszechne, Prawda? Mozna tez zalozyc, ze to chwyt "kulinarnej konkurencji" probujacej wykosic Wietnamczykow, itd. itp. W sumie szkoda, ze generalizacje oparte na jednostkowych wydarzeniach powoduja rodzenie sie nowych uprzedzen i przez dlugi zapewne czas beda jako uprzedzenia pokutowac, bo wielu z Was "juz nigdy, na pewno", i ze "noga moja tam nie.." i ze "ja w tych smrodach..." Swoja droga slyszalam podobne opinie o "smierdzacej" kuchni hinduskiej - moim zdaniem jednej z najlepszych... Ale.., co tu duzo gadac, to ci "uprzedzeni" pozbawiaja sie pewnych doswiadczen- "uciech podniebienia" a nie ja, wiec co mnie to w koncu... Senin Odpowiedz Link Zgłoś
hania_76 Do Senin 25.02.03, 12:57 Senin, nie mam nic przeciwko Wietnamczykom, ale w budkach wietnamskich od dłuższego czasu się nie stołuję, ponieważ odstrasza mnie brak bieżącej wody i unoszący się w promieniu 50m smród starego tłuszczu. Z powodów higienicznych nie jem jedzenia z żadnych innych budek, niezależnie od pochodzenia narodowego ich właścicieli. Natomiast uwielbiam pewien maleńki chiński barek w centrum Warszawy, gdzie w spałaszowaniu wspaniałej ryby w cieście albo bakłażana, nie przeszkadza mi ani kiepska wentylacja ani kucanie przy niziutkich stoliczkach. Wiem, że wszystko jest świeże i przygotowywane w czystej kuchni (można zajrzeć :-)). Pozdrawiam i przy okazji ponawiam prośbę z innego wątku o przepis na mięsne kuleczki gotowane na parze, o których kiedyś wspominałaś w jeszcze innym wątku :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Senin Re: Do hani IP: *.prem.tmns.net.au 25.02.03, 20:18 Haniu, Przepraszam ze nie podalam tego przepisu, moj komputer byl w stanie bezuzytecznym przez ostatnich pare dni, a poza tym nie mam niestety pod reka "swoich" znakomitych przepisow ;)) O ile dobrze pamietam to proporcje byly takie: na pol kilo mielonego ( lepij by nie bylo zbyt chude bo kulki beda b. suche) jakies dwie czubate lyzki wiorkow kokosowych (namoczyc w goracej wodzie, po 15 min lekko odcisnac wade) 3 zabki czosnku, sol troche papryki ostrej, jajko. W oryginalnym przepisie nie mowi sie nic o namoczonej bulce ale ja dodaje troche bo wiorki chlona wode i kotlety nie sa soczyste, bulka pomaga. skladniki wymieszac, formowac, i smazyc. Jak zrobisz male kuleczki to beda dobre na przystawke, jak ci sie nie chce certolic zrob wieksze jako danie glowne Co do reszty - i wietnamskiech budek, to nie wiem, jak to wyglada w Polsce, nie bylam od paru lat. tu w Australii sa takie miejsca, gdzie jada sie na plastikowych talerzach i , powiem szczerze - nie jest to Ritz, ale za to jedzenie jest przepyszne.. Jest taki food hall w Perth - duzo oryginalnych regionalnych kuchni, prosto, bardzo tanio no i znacznie smaczniej niz w wieeelu restauracjach ( bo restauracje gotuja pod tzw. "lokalny smak", a wiadomo przeciez , co to jest - kuchnia indyjska bez chilli (sic!)) Pozdrawiam, Senin Odpowiedz Link Zgłoś
hania_76 Dzięki :-) 25.02.03, 20:44 Gość portalu: Senin napisał(a): > > O ile dobrze pamietam to proporcje byly takie: na pol kilo mielonego ( lepij > by nie bylo zbyt chude bo kulki beda b. suche) jakies dwie czubate lyzki > wiorkow kokosowych (namoczyc w goracej wodzie, po 15 min lekko odcisnac wade) > 3 zabki czosnku, sol troche papryki ostrej, jajko. W oryginalnym przepisie nie > mowi sie nic o namoczonej bulce ale ja dodaje troche bo wiorki chlona wode i > kotlety nie sa soczyste, bulka pomaga. Brzmi wspaniale! Muszę wypróbować. Dziękuję :-) > > Co do reszty - i wietnamskiech budek, to nie wiem, jak to wyglada w Polsce, > nie bylam od paru lat. Niestety nienajciekawiej. Po to, żeby jedzenie było jak najtańsze, właściciele oszczędzają na wszystkim - na higienie, na składnikach, sądząć z zapachów tłuszczu używa się dopóki po entym przesmażeniu nie wybuchnie, itd. > > tu w Australii sa takie miejsca, gdzie jada sie na plastikowych talerzach i , > powiem szczerze - nie jest to Ritz, ale za to jedzenie jest przepyszne.. Jest > taki food hall w Perth - duzo oryginalnych regionalnych kuchni, prosto, bardzo > tanio no i znacznie smaczniej niz w wieeelu restauracjach ( bo restauracje > gotuja pod tzw. "lokalny smak", a wiadomo przeciez , co to jest - kuchnia > indyjska bez chilli (sic!)) Pewnie, nie chodzi o ritzową elegancję, tylko o to, żeby było smacznie, ale MUSI być czysto!! A opis food hall przypomniał mi jak strasznie jestem głodna i że już czas na małe co-nie-co ;-) Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Senin Re: Co myslicie o budkach z wietnamskin jedzeni IP: *.prem.tmns.net.au 25.02.03, 10:49 ...a szkoda, szkoda ze ksenofobia (a zwlaszcza brak wiedzy nt. czegos) przeszkadza nam doswiadczyc niezlych w sumie smakow. Bywalam w wietnamskich restauracjach w Australii, goscilam tez w domu Wietnamczykow, ktorzy czesto"pomagali" w kuchni. ... jednym slowem - nowe doswiadczenia. zastanawiam sie jak to jest, ze bardzo latwo bylo nam uwierzyc w historie o torturowaniu zwierzat( nie twierdze, ze nie zaistnialy) a trudniej w to, ze nie jest to zjawisko powszechne w Wietnamie i ze tylko specjalnie hodowane gatunki psow sa uzywane... itd (patrz: "bini"). Mozna wiec zakladac, ze bylo to zjawisko nie powszechne, Prawda? Mozna tez zalozyc, ze to chwyt "kulinarnej konkurencji" probujacej wykosic Wietnamczykow, itd. itp. W sumie szkoda, ze generalizacje oparte na jednostkowych wydarzeniach powoduja rodzenie sie nowych uprzedzen i przez dlugi zapewne czas beda jako uprzedzenia pokutowac, bo wielu z Was "juz nigdy, na pewno", i ze "noga moja tam nie.." i ze "ja w tych smrodach..." Swoja droga slyszalam podobne opinie o "smierdzacej" kuchni hinduskiej - moim zdaniem jednej z najlepszych... Ale.., co tu duzo gadac, to ci "uprzedzeni" pozbawiaja sie pewnych doswiadczen- "uciech podniebienia" a nie ja, wiec co mnie to w koncu... Senin Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maria Re: Co myslicie o budkach z wietnamskin jedzeni IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 25.02.03, 13:30 Różnica między kuchnią chińska i wietnamską jest jak różnica między niebem i ziemią na korzyść kuchni chińskiej. W Polsce chińczycy nie otwierają żadnych budek z tanim jedzeniem. Maria Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: olivia60 Re: Co myslicie o budkach z wietnamskin jedzeni IP: *.eeft.com 25.02.03, 14:39 Kolo placu Konstytucji w Warszawie stoja 2 restauracje na przeciw siebie. jedna Indyjska druga Taiska. Indyjska mnie rozczarowala. moze trafilam na zlych kucharzy ; sporo masla i pieprzu. Wszystko ostre, ze nie da sie przelknac. Kuchnia Taiska jest bardzo ostra ale tez zaskakuje kombinacjami smakowymi. jestm wprost oczarowana rosolem z kurczaka na ostro-kwasno. W skladzie byla cytryna (czulam) i sok kokosowy. Wszystko smaczne i ladnie podane w egzotycznych - orginalnych naczyniach. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś