Dodaj do ulubionych

pomocy ! problem z gotowaniem...

29.08.06, 08:11
Prosze pomóżcie, napiszcie mi gotujace dla swoich pociech mamy kilka
sprawdzonych przepisów dla dziecka. Moje dziecko ma 2 latka, nie dość ze jest
niejadkiem to mi ni w ząb nie wychodzi gotowanie. Problem mam z zupkami,
troche lepiej jest z drugim daniem...
Z góry bardzo dziękuje.
Obserwuj wątek
    • scholastyka_11 Re: pomocy ! problem z gotowaniem... 29.08.06, 08:48
      Jak pamiętam swojego młodego z tego okresu to najchętniej jadał (jeśli chodzi o
      zupki)bardzo delikatny rosoł, pomidorową i czysty barszcz czerwony. Wszystko
      inne niezbyt chętnie. Jednak zmiksowanie zwykłej jarzynowej (nawet mrożonkowej)
      podnosiło jej walory :) (tj. chętnie zjadał). Warunek był następujący: po
      zmiksowaniu musiałam dodać ugotowany jakikolwiek gruby makaron, lub dość duże
      kostki ziemniaka (w zależnośći co było aktualnie na topie) - inaczej zupa była
      niejadalna. Następna sprawa. Niezabardzo chciał jeść nawet zmiksowane jeżeli
      warzywa były zbyt rozgotowane. Oczywiśćie żadnych zasmażek i innych cudów
      (kostki, vegeta). Zupka musiała być lekka, niezbyt aromatyczna (innymi słowy
      lekko mdła w smaku i zapachu), jednolitej konsystencji. Napisz więcej, co jej
      dajesz, o pomyślę o czymś jeszce :)
      • lilis1 Re: pomocy ! problem z gotowaniem... 29.08.06, 12:12
        Ja też miksuje zupki, chociaż wydawało mi sie że 2 latek moze juz nie powinien
        mieć miksowane, ale właśnie jak zmiksuje to zupka jest bardziej zawiesista i
        wydaje mi sie ze przez to bardziej syta. Masz racje z tym wrzucaniem do jej np
        makaronu, ja ostatnio wrzuciłam zacierkę. Spróbuje tak jak piszesz część warzyw
        miksować a część wrzucać w większych kawałkach.
        Dziękuje :)
    • niedzwiedzica_sousie Re: pomocy ! problem z gotowaniem... 29.08.06, 09:08
      moje dziecię ma co prawda dopiero rok, ale robię tak:
      do dużego gara teflonowego: 2 rodzaje dobrego mięska (np. polędwiczka wieprzowa
      i filet z uda indyka), w kosteczkę, zalewam wodą. jak się trochę podgotuje to
      włoszczyznę. na koniec 2-3 różyczki brokułów i kalafiora, aha, wcześniej jeszcze
      1 ziemniaczek. garść ryżu i kaszy. jak się już ugotuje to blenderem bzzzz i ma
      furę jedzonka. zamrażam porcjami i obiady z głowy :)
    • Gość: zadumana Re: pomocy ! problem z gotowaniem... IP: 83.238.166.* 29.08.06, 10:29
      A nie lepiej przyzwyczajać dziecko do normalnych dań? W ramach normalnej
      zdrowej kuchni. Mój kiedyś niejadek nie chciał niczego jeść wprawdzie, więc
      miałam wybór żaden. Dostawał to co wszyscy, bo doszłam do wniosku, że wszystko
      jedno czego nie będzie jadł. Po ośmiu latach życia świeżym powietrzem ruszył do
      nieco normalniejszej konsumpcji zdecydowanie oswojony z różnorodnością dań,
      którą dzisiaj (13 lat) uważa za standard.
      • scholastyka_11 Re: pomocy ! problem z gotowaniem... 29.08.06, 11:14
        W pewien sposób jest to przyzwyczajanie do normalnych dań i różnych smaków.
        Małe dziecko je oczami i coś co mu się nie podoba nie weźmie do ust. Potrawa
        zmiksowana jest "jednolita" i zazwyczaj ma zupełnie ładny kolor (dodać sporo
        marchwi) i dzieci to jedzą. Dodatkowo dwuletnie dziecko nie powinno jeść
        jeszcze "narmalnych" dań typu schabowy czy smażony mielony na każdy obiad.
      • Gość: gosc Re: pomocy ! problem z gotowaniem... IP: *.dsl.club-internet.fr 29.08.06, 11:32
        wiem co to znaczy miec dzieciaka, ktory nie zre ;) i w gotowaniu zupek dla
        niejadka nabralam pewnej wprawy. Zupka jarzynowa (sporo marchewki i pomidorow)
        musiala byc koniecznie zmiksowana. Przy okazji przmycalam lisc salaty, szpinak
        i inne podlosci. Dodawalam maslo albo smetane + sol i przyprawy. Sa
        dzieciaki, ktore lubia wyraziste smaki. Taka zupka szybko jednak stawala sie
        nudna, wiec postanowilam ja urozmaicic dodajac ptysi groszek. Zawsze troche tej
        zupy przy okazji do zoladka wpadlo.
        Hitem byla gotowane na parze filety rybne. Ukochana i jedyna uznawana ryba
        byla sola (podobno moja wina, bo rozwydrzylam).
        Jajecznica na parze, szynka, jogurty, tarte jablko, takie rzeczy dzieciak
        czasami zje bez problemu.

        Dwa latka to troche za wczesnie, zeby jadl tak samo jak dorosli, chociaz
        widzialam dwulatka, ktory zajadal sie bigosem i jakos mu kiszki wytrzymaly.

        Wspolczuje, ale nie martw sie, kazdy niejadek pewnego dnia zaczyna jesc. Uwazaj
        tylko, zeby nie zapychal sie slodyczami.

        pozd.








        • vernalis1 Re: pomocy ! problem z gotowaniem... 29.08.06, 11:52
          U mnie hiciorem był rosół z lanymi kluskami; tak samo pomidorówka i barszcz
          czerwony obowiązkowo z lanymi kluseczkami. ta miłosc do klusek trwa zreszta do
          dzis.
        • karmin-cynober Re: pomocy ! problem z gotowaniem... 12.09.06, 01:40
          Moja siostrzenica nie chciala jesc.Jak dorosli jedli obiad potrafila cos ze
          stolu ukradkiem skubnac. Ale przy jej daniu wyla nie z tej ziemi. Problem
          polegal na tym, ze jadla w innym czasie po obiedzie doroslych lub przed. Moja
          siostra byla wsciekla za moje spostrzezenie, ze ona chce jesc razem z innymi. To
          jak ja mam jesc!? Nie bylo wyjscia. Jak maluch dostawal jedzenie przy tym samym
          stole i w tym samym czasie to pakowal rowno wszystko.
    • czosnek-power Re: pomocy ! problem z gotowaniem... 29.08.06, 11:58
      jak zgłodnieje tyo zje wszystko:D nie ma dzieci niejadków, sa tylko nadgorliwe
      mamusie
      • Gość: zuza0107 Re: pomocy ! problem z gotowaniem... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.06, 11:24
        czosnek-power ale ty pierdy opowiadasz.
        są dzieci niejadki ja takim byłam. moja mama czasem zmuszłamnie do jedzenia i
        musiałam siedzieć przy stole aż zjem choć zwykle kończyło się to płaczem.
        potem stwierdziła że jak nie chcę to mam nie jeśc i nie jadłam tylko że wcale
        nie zgłodniałam tylko zaczełam chorować. wię lepiej jest czsem poświęcić trochę
        czsu i powydziwiać dla dziecka niż pojść na łatwiznę.

        • Gość: zadumana Re: pomocy ! problem z gotowaniem... IP: 83.238.166.* 11.09.06, 12:23
          To niestety nie jest prawda, że jak zgłodnieje to zje wszystko.
          Mój nie dostawał absolutnie nic między posiłkami. A jak zrobił się odrobinę
          starszy i jadł niby samodzielnie (tzn. bez odmierzania jak dla maluszka) to jak
          zgłodniał robiło mu się po prostu słabo. Jeden moment (3 lata) był zwłaszcza
          dramatyczny, bo nie wiedziałam co się dzieje, w czym przyczyna. Miałam do
          wyboru dzwonić po pogotowie, albo wmusić kanapkę - pora była śniadaniowa.
          Zaryzykowałam z kanapką. Sam się wystraszył chyba tym co nagle poczuł i zaczął
          ruszać szczęką. Po paru minutach od pierwszego przełknięcia wrócił mu kolor
          buzi i humor. Potem przez lata był to brutalny straszak, że jak nie zje chociaż
          paru kęsów, to znowu będzie mu słabo. Dwa kolejne załamania były już kiedy miał
          6-7 lat, ale sam już rozumiał, że buja na granicy głodu.
          Analiza krwi wykazywała absolutną normę, a nawet jej górne granice. Żebrami
          rysował wannę.
          Zaczął jeść równo w okolicy ósmych urodzin. Niewiele, ale bez ustawicznego
          kontrolowania, czy na skonsumowanych kęsach da się dotrwać do kolejnego posiłku.
          A słodycze? Bardzo lubił:))) Na propozycje cukierka reagował żywo. Zjadał
          jeden. Dosłownie jeden i nie można go było zachęcić do drugiego.
          Apetytu nie ruszył rok basenu, tańca towarzyskiego, dodatkowy angielski,
          absolutna pełnia sprawności intelektualnej - praca w wieku lat 7 od rana do
          wieczora. Skąd brał siłę? Jest dowodem na to, że do życia potrzeba bardzo mało
          pożywienia.
      • Gość: mada Re: pomocy ! problem z gotowaniem... IP: *.widzew.net 11.09.06, 23:38
        Guzik prawda. Tak mówia Ci, co nie spotkali się z prawdziwym niejadkiem.
        Na szczęscie moje już dawno wyrosły z okresu niejedzenia, ale swoje przeszłam.
        Moja mama obserwując swoje wnuczki, stwierdziła, że odpłacają mi za jej katorge
        przy karmieniu mnie i siostry.
        Acha, nie byłam nadgorliwą mamusią, nie katowałam dzieci przesiadywaniem nad
        jedzeniem.
        Pamiętałam ze swojego dzieciństwa jakie to było dla mnie potworne, namawianie,
        prośby, groźby...Uff. A mnie jedzenie wogóle nie interesowało, do czasu...
        Tak samo jak moje córki.
        Teraz są smakoszkami i jedzenie sprawia im przyjemność - to tak na pocieszenie
        dla mam dzieci-niejadków.
    • Gość: buszujacawtrawie Re: pomocy ! problem z gotowaniem... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.06, 12:33
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=579

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka