Dodaj do ulubionych

Tragiczne pomylki w kuchni

    • zyraffa2 Re: Tragiczne pomylki w kuchni 22.10.04, 15:56
      ja kiedys chcialam przecedzic rosol i przecedzilam go do - zlewu,jak zobaczylam
      ostatnie oczka tluszczu niknace w sitku to zrozumialam co zrobilam
    • katrinko Re: Tragiczne pomylki w kuchni 24.10.04, 11:16
      Od czasu do czasu zdarza mi się robić kawę/herbatę z wody po odkamienianiu
      czajnika... dlatego nie używam żadnych chemicznych odkamieniaczy tylko kwasku
      cytrynowego, w ostateczności octu.
    • Gość: ania Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: 62.121.129.* 25.10.04, 10:19
      bylismy w szkole podstawowej. mama zachorowala i wyladowala w szpitalu. ojciec
      kazal nam upiec dla niej jakies ciasto. wtedy mielismy pozyczony od cioci cud
      techniki czyli prodiż. bohatersko z siostrami wzielysmy sie do ubijania
      biszkopta i pieczenia. ale biszkopt tylko przy brzegach ladnie sie upiekl a
      srodek opadl i zrobil sie zakalec. wiec od nowa -jajka, trzepanie ,mąka,
      pieczemy następny ..., i znowu zakalec. wiec jeszcze jeden... i to samo...
      i tak upieklysmy z pięć tych zakalcowatych biszkoptow, potem wykroilysmy
      kawalki z brzegu gdzie zakalec byl najmniejszy i zawiozlysmy mamie.
      reszte zakalca skonsumowalysmy same ;)
      • Gość: debil [...] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.04, 18:47
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • Gość: Aga Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.04, 15:27
        ;)
    • Gość: Justyna Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: 213.25.85.* 26.10.04, 14:05
      Piękny wątek...nic dziś nie zrobiłam tylko siedze i czytam...
      1. Moja mama chcąc zaimponować swojej świeżej teściowej - Ślązaczce -
      postanowiła zrobić kluski śląskie...ugotowała ziemniaki, podusiła, dodała
      jajko, sypie mąkę, nie lepi się, sypie jeszcze troche dalej wychodzą same
      ziemniaki z jajkiem, przed trzecim sypnięciem zorientowała się że dosypywała
      cukier puder...
      2.jak zostanie mi gotowany kalafior z obiadu to go potem podsmażam na patelni i
      jest bardzo dobry na kolację...mój mąż bardzo go lubi i kiedys jak byłam na
      szkoleniu postanowił sam sobie zrobić smażony kalfior...Po powrocie chwalił mi
      się swymi kulinarnymi dokonaniami i powiedział że wyszedł nienajgorszy tylko
      mocno przypieczony i jakiś taki twardy...bardzo się zdziwił =gdy zapytałam; a
      ugotowałeś go najpierw?
      3. gotowałam rosól na proszony obiad (mama z bratem)i już pod sam koniec
      chciałam dać łyżeczkę wegety. pech chciał że obok w słoiku miałam grzybową w
      proszku, a słoiki oczywiście nieopisane bo zawsze działam na zapach...no
      isypnęłam jej tak solidnie i zastanawiałam się czemu niechce się w tym rosole
      rozpuścuić...na szczęście część udało mi się wyciągnąć łyżką (takie grudki się
      porobiły) a mama powiedziała że prawie nic nie czuć
      • Gość: katrinko Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.04, 17:12
        Czy punkt drugi to taka wpadka? Często podsmażam lekko na patelni surowego
        kalafiora ( i inne jarzyny też)
        • jc2 Re: Tragiczne pomylki w kuchni 27.10.04, 10:38
          pewnie dla ciebie nie jest to wpadka, ale mój mąż raczej spodziewał się uzyskać
          efekt podobny do wcześniejszych działań, a tym samym miękkeigo kalafiorka,
          lekko przyrumienionego (ale długaśny wtraz, a to co otrzymał to było surowe,
          przypalone na brązowo warzywo...
    • tom_aszek Re: Tragiczne pomylki w kuchni - budynie 26.10.04, 15:25
      Po co używać do gotowania budyniu czajnika eletrycznego, skoro można go łatwiej
      i smaczniej przyrządzić grzałką? Choć wyszedłem z wojska już wiele lat temu
      nadal pamiętam ten smak budyniu gotowanego w szklance z pomocą grzałki. (Kisiel
      tak dobrze nie wychodzi).
      Grzałkę trzeba było potem dość pracochłonnie myć, ale nie przesadnie bo w
      kolejce czekały już wiśnie do gotowania na kompot (też w szklance).
      • Gość: z_zewnatrz Re: Tragiczne pomylki w kuchni - budynie IP: 81.219.8.* 26.10.04, 15:40
        spaghetti jest moja konkursowa potrawa, z recznie robionym sosem swieza bazylia
        i czosnkiem.... zdarz sie jednak ze zapedy kulinarne szlak trafi...
        wiec chcac sie popisac przed przyszlym chlopakiem postanowilam przygotowac
        sosik... sierota jednak zapomnialam ze pomidory na wiosne nie posiadaja
        odpowiedniej ilosci miaszu i wlasciwie sa woda... w efekcie wyszla calkiem
        przyzwoita pomidorowa z czosnkiem i dlugasnym makaronem ... :)
        • Gość: Wolny Re: Tragiczne pomylki w kuchni - budynie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.04, 19:33
          Jak to bezpiecznie gdy jest zabronione wielożeństwo
    • mycha70 Re: Tragiczne pomylki w kuchni 27.10.04, 19:44
      Tak będąc niedaleko kalafiorków. Pysznych, przyrumienionych z cebulką... No
      właśnie, z cebulką. Akurat nie miałam białej cebuli w domu, a chciałam zrobić
      popisowego kalafiorka, więc wzięłam czerwoną. Potraktowałam jak zwykłą, białą,
      poddusiłam, wymieszałam z kalafiorem, postawiłam do wystudzenia. Potem wyjmuję
      go z lodówki i uznałam, że na stół go nie postawię. Kolor potrawy był
      sino-niebieski. W smaku był ekstra, ale wygląd odrzucał.

      I stara historia mojej mamy, która nieprzygotowana do takich obowiązków jakiś
      miesiąc po ślubie gotowała sos grzybowy. Namoczyła grzyby w wodzie, następnie
      grzyby wyrzuciła, a "wywar", czyli wodę z moczenia użyła do przygotowania sosu.
      Piasek lekko zgrzytał w zębach, ale mój tata dzielnie próbował to zjeść. "jak ci
      smakuje?" spytała mama "całkiem niezłe", "wiesz, bo mi to nie smakuje" - mówi
      mama, na co tata "tak naprawdę to jest OBRZYDLIWE". Muszę dodać, że to
      pojedyncza wpadka, moja mama teraz naprawdę świetnie gotuje.
    • Gość: Dorota Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.lo5.wroc.pl 28.10.04, 14:25
      Miary i wagi
      Kiedy byłam dawno temu niewielkim pacholęciem ok. 5-letnim, mamuś wysłała mnie
      po jabłka. Jako,że był to mój chyba pierwszy zakup, chciałam okazać sie godna
      zaufania i żeby nie popełnić błędu, zawróciłam z drogi do sklepu , weszłam do
      domu z zapytaniem skierowanym do rodzicielki: "Mamuś , a ja mam kupić kilo czy
      kilogram?
      • Gość: s Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.04, 16:19
        ulubiony watek
        • thiessa Re: Tragiczne pomylki w kuchni 29.10.04, 19:44
          W latach 80-tych a wiec kiedy wszelkich produktow niedostatek przylecialam do
          domu informujac rodzicow, ze w spozywczym widzialam gumy o zucia. Dostalam
          pieniadze, zebym to sobie mogla kupic 20 szt. Kupilam, ide zadowolona do domu,
          a rodzice jak to zobaczyli malo ze smiechu nie padli, bo to byly kostki
          rosolowe!
          W czasie studiow wynakmowalam mieszkanie u dziewcyzny niewiele starszej
          odemnie. Nie miala ona bladego pojecia o gotowaniu. Wszelkich posilkow
          dostarczala jej mama na zmiane z dziadkami na domiar zlego miala chlopaka,
          ktory tak jak ona potrafil tylko herbate zaparzyc. Pewnego razu wracam do domu
          a ona mowi, ze sobie pierogi kupila i usmazyla, ale jakies obrzydliwe byly i
          sie do patelni przyklejaly. Patrze do kubla na smieci a tam opakowanie po
          mrozonych. Ona takie surowe, zamrozone wrzucila na patelnie, bo jak dostawala
          od babci to wiedziala, ze ma je podsmazyc. Do glowy jej nie przyszlo, zeby
          przeczytac sposob przyrzadzania na opakowaniu, przez mysl jej nie przyszlo, ze
          od babci dostaje pierogi wczesniej ugotowane.
          Innym razem skarzyla mi sie, ze ilekroc poprosila swojego chlopaka o ugotowanie
          jajka to zawsze dostawala pekniete z czesciowa zawartsoscia. Okazalo sie, ze za
          kazdym razem wrzucal on lodowate jajko do zagotowanego w garnuszku wrzatku.
          • egipcjanka15 Re: Tragiczne pomylki w kuchni 30.10.04, 11:36
            Hehe, cos mi to smazenie pierogow przypomnialo. Chlopak mojej kolezanki z
            czasow studenckich zrobic cos podobnego, tylko odwrotnie.

            Chcac zrobic swojej dziewczynie niespodzianke postanowil przyrzadzic kolacje w
            czasie gdy ona siedziala w wannie. Poniewaz czesto gotowal rozne produkty
            kupowane w stanie zamrozonym typu pyzy, pierogi itp. tym razem postapil tak
            samo: gar z woda osolona na gaz, po zawrzeniu wody wrzucil produkt, zamieszal,
            zmniejszyl gaz, przykryl. Wszystko prawidlowo. I jakiez bylo jego zdziwienie,
            kiedy po odkryciu pokrywki po odpowiednim czasie nie znalazl w garnku nic procz
            dziwnie zmetnialej wody z nieapetyczna zawisina. Kolezanka odkryla przyczyny
            kleski obejrzawszy opakowanie po produkcie, ktoremu kucharz nie poswiecil
            chwili uwagi. Okazalo sie, ze produktem wyjsciowym byly mrozone krokiety
            ziemniaczane, ktore nalezalo wlasnie tylko odsmazyc :-))))))))
      • Gość: wookie w sumie bledu nie popelnilas... IP: *.portnet.pl 21.12.05, 11:51
        bo kilogram jablek to kilogram jablek, a kilo jablek to tysiac jablek ;-)
        • Gość: xhack Re: w sumie bledu nie popelnilas... IP: *.orange.pl 19.02.06, 23:46
          Gość portalu: wookie napisał(a):

          > bo kilogram jablek to kilogram jablek, a kilo jablek to tysiac jablek ;-)


          a nie czasem 1024 jabłka??
        • Gość: Tigretta Re: w sumie bledu nie popelnilas... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.06, 03:08
          raczej kilojablko...
    • asensja Re: Tragiczne pomylki w kuchni 29.10.04, 21:39
      moja mam czesto dostawała smietane tzw.wiejską od babci(gsta...aż można ni bylo
      chleb smarować), przechowywała ją w słoikach po różnych rzeczach..i tak kiedyś
      przez pomyłke zaklepałam pomidorową..majonezem..bo myślałam , ze to owa
      śmietana w sloiku po majozezie...:-)
      drugi raz...(a byly to moje poczatki gotowania-mialam zaledwie 13 lat)chcac
      sprawic by leczo bylo bardziej pikantne...dodalam do niego pokrojonych
      korniszonow...hmmmmm

      ...cala rodzina miala biegunke...masakra...
    • Gość: smakosz... Tragiczne pomylki w kuchni... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.11.04, 19:47
      Lata 80-te, paczka z zagranicy... W niej m.in. tabletki witaminowe. Jakiż był
      ubaw kiedy musowały w ustach...
      • lotysia Re: Tragiczne pomylki w kuchni... 21.01.05, 12:28
        Watek super.
        A propos paczek z zagranicy i pomylek w kuchni. Moja mama dostala od sasiadki
        mase marcepanowa do mazurka, a poniewaz nie znala angielskiego, a ja dopiero
        zaczelam sie go uczyc, wiec wywnioskowalysmy, ze trzeba przygotowac spod z
        kruchego ciasta, na to mase i do piekarnika... Mazurka mozna bylo rabac
        siekierka, poniewaz masa sie skarmelizowala i zrobila twarda skorupa. Niestety
        po probach spozycia wyladowal w koszu.
        A o podgrzewaniu zupy przez mojego malzonka nie warto wspominac, po ktorym to
        mozna bylo wywalic garnek spalony do kosza. Zdziwil sie, ze trzeba zupe mieszac
        i najlepiej podgrzewac na malym gazie.
        Aha mnie sie na szczescie nie udalo, poniewaz jak jedna z forumowiczek napisala
        do odkamieniania czajnika uzywam octu (i wszystkim polecam), ale moja kolezanka
        zrobila sobie herbate z wody z jakims chemicznym swinstwem (maz zapomnial wylac
        i wyplukac czajnika). Skonczylo sie pobytem w szpitalu (gastroskopia i innymi
        przyjemnosciami). Na szczescie byla to herbata z cytryna i kwas zneutralizowal
        zasadowy odczyn (tylko niestety zorientowala sie po trzecim lyku). Od tamtej
        pory tez uzywa octu.
        Pozdrawiam
    • Gość: kociak Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.client.comcast.net 02.11.04, 05:31
      Moja kolezanka wg przepisu, do przygotowywanego ciasta miala dodac cytrynowy
      kisiel. Chodzilo oczywiscie o proszek, a nie gotowy deser. Po godzinnym
      pieczeniu w piekarniku zadzwonila do mnie z pytaniem czy dobrze zrobila, bo
      ciasto cos ciagle sie trzesie i nie zapieka :-)
      • Gość: atata Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.04, 19:57
        To ja też dorzucę:
        1.Mamcia najukochańsza upiekła faworki i posypała je solą, w szale ratowania
        WYPŁUKAŁA JE!! i spokojnie posypała cukrem pudrem. Pomimo szczerych chęci
        gumiastych, słono-słodkich faworków nie dało się zjeść.
        2.Narzeczona brata ugotowała mu zupkę (po raz pierwszy w życiu gotując), brat
        pogmerał łyżką w zawartości tależa i w końcu spytał "Kochanie, a jaka to zupa?"
        Dziewczyna z uśmiechem odpowiedziała "Rosół", na co zdziwiony brat (fan
        rosołowy)"A czemu on jest taki BIAŁY?" "bo dodałam śmietanę, moja mama do
        każdej zupy daje śmietanę" . Brat się popłakał ze śmiechu, a dziewczyna
        obraziła.
        3.W czasach podstawówki postanowiłyśmy z koleżankami zrobić pop-corn, wszystko
        było jak trzeba do momentu w którym pop-corn nie zaczą fruwać po całej kuchni,
        bo garnka nie przykryłyśmy oczywiście:-) jak już cały się "wystrzelał" można
        było wejść do kuchni...i posprzątać:-)
        4.Ciast nie piekę od momentu kiedy zalałam biszkopt GORĄCĄ galaretką, jakoś się
        zraziłam..
        5.Moja niedoszła teściowa zrobiła śniadanie wielkanocne: sałatka jarzynowa na
        słodko (rosło mi w ustach), śledzie w oleju, niewymoczone! nawet ich nie
        opłukała, były gorzkie od soli, ale jak zaserwowała na stół młode ziemniaczki
        razem z wodą, w której się gotowały to stwierdziłam,że ja to się jednak baardzo
        spieszę do mojej rodzinki.
        A propos kota, mój futrzak wyciągną z gara gotujące się nóżki i bez uszczerbku
        dla zdrowia wyczyścił do gołych kości cztery sztuki:)))
        • Gość: sabinka Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.11.04, 15:17
          A u mnie to wyglądało tak:

          1. Moja Mam na pierwszy po ślubie obiad ugotowała Tacie jego ulubioną kaszę
          gryczaną. Odmierzyła po dwie szklanki na osobę, czyli cztery. Jeszcze tydzień
          tę kaszę jedli...

          2. Inny przykład kuchni mojej Mam: Mam postanowiła zrobić leczo. Nie mogła
          kupić zwykłej papryki, więc kupiła taką malutką... kilogram... I wszystko
          dodała... Mimo szczerych chęci nie byliśmy w stanie tego czegoś zjeść.

          3. Pierwszy robiony samodzielnie przez Mam popcorn znajdowaliśmy jeszcze przez
          trzy lata, bo potem się wyprowadziliśmy :) Pamiętam, że Mam krzyknęła
          tylko: "Dziewczynki! Kryjcie się!"

          4. A to już z mojej działki: piekłam rożki z salami. Pyszne! Tylko mało się
          zrumieniły. Postanowiłam podpiec je od góry, a kuchenkę miałąm taką starą
          gazową, z możliwością pieczenia odgórnego. Zapaliłam więc górny palnik.
          Efektownie płonące rożki ugasił mój obecny mąż :) Po oskrobaniu pół centymatra
          podobno nadawały się do zjedzenia :)

          5. Odkamieniałam czajnik... A potem zrobiliśmy sobie herbatę. Na szczęście nie
          wypiliśmy.

          6. Mieszkaliśmy z narzeczonym w akademiku. Wstawiliśmy do piekarnika pizzę. O
          jej istnieniu przypomniały nam głuche, kaszlące głosy w korytarzu.

          7. A ja jako całkiem mały szkrab postanowiłam pomieszać wszystko, co znajdę w
          szafkach: mąkę, kasze, cukry... Na początku lat 80.

          8. Ojciec poprosił mnie, żebym mu podgrzała pierogi w patelence. Wlałam olej,
          zapomniałam... Nagle czuję smród... Oczywiście mądrze zdjęłam pokrywkę. Mam z
          trwogą wzywała Ojca, a ja zafascynowana wpatrywałam się w słup ognia, który
          malowniczo rozpostarł się na ścianie kuchni.

          9. Mój mąż gotował jajka. Jedno okazało się zbukiem, pękło w garnku, smród
          niesamowity. Mąż bohatersko wyrzucił jajko do kosza, ale wody w garnku nie
          zmienił... Smród czułam z odległości kilkudziesięciu metrów od domu.

          10. Tenże mąż (wtedy narzeczony) postanowił zrobić mi placki ziemniaczane z
          okazji Dnia Kobiet. Pracowicie starł ziemniaki. Zastałam go w domu klnącego nad
          przypaloną patelnią. -Może trzeba dodać jeszcze mąki - orzekłam. - A to tu się
          coś jeszcze daje?...

          11.Koleżanka ugotowała jajko na miękko w kuchence mikrofalowej. Nie muszę
          dodawać, że niezupełnie wyszło tak, jak tego oczekiwała...

          12. O setkach przypalonych potraw nie wspomnę, szkoda wysiłku :)))
          • Gość: M. Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.multi / *.ns.mv.net.pl 05.11.04, 21:02
            Przypomnijcie sobie jeszcze jakieś kuchenne przygody! Wątek jest cudny! Nie
            dośc, ze można się pośmiać jak na najlepszej komedii, to jeszcze ...wyleczyć z
            kompleksów!
    • pidzamka_porno Re: Tragiczne pomylki w kuchni 14.11.04, 10:07
      moi koledzy (świeżo upieczeni studenci) postanowili ugotować sobie zupę z
      torebki, a że mieli tylko pojedyncze egzemplarze pomidorówki i barszczyku
      wymieszali to. Do tego dorzucono całego pomidora (z ogonkiem i całą reszta) i
      pęto kiełabsy ( bez korjenia) .... podobno było zjadliwe :)
      • Gość: bo Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.04, 15:48
        napisze tylko, że uwierzylam mojej mamie i w wieku 20 lat przekonywałam
        koleżanki na wakacjach, że jajka na miekko gotuje się
        3min, na twardo do 7min, ale jeśli przekroczy się tę 7 minutę to jajka
        znowu stają się miekkie...itd
        wypominają mi to do dzisiaj
    • agniesia.g Re: Tragiczne pomylki w kuchni 16.11.04, 16:20
      wyciagam, to mój ulubiony wątek
    • cassandrafr Re: Tragiczne pomylki w kuchni 18.11.04, 09:46
      lkkkl
    • Gość: agunia faworki z alkoholem IP: *.lv-fdh.nevada.edu 07.12.04, 23:10
      Moi rodzice, zamiast korzystac ze sprawdzonego, rodzinnego przepisu na faworki
      (chrust) postanowili wykorzystac wynalazek z jakiejs gazety, gdzie bylo
      napisane (pewnie omylkowo) zeby do ich smazenia dodac alkohol NA PATELNIE,
      ktora, wiadomo, pelna goracego oleju. Wybuch taki ze przeciwlegla sciana i
      sufit w kuchni nadaja sie tylko do polozenia tapety (tluste plamy). Dobrze ze
      tata (smazacy) zdazyl odskoczyc....
      • Gość: baba Re: faworki z alkoholem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.04, 23:23
        pomyliłam żelatynę zcukrem.nie mogłam załapać przy myciu filiżanek, dlaczego
        tak dużo cukru sypali, że w każdej na dnie został.
    • Gość: Hania Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.man.bydgoszcz.pl 09.12.04, 14:05
      Współczuję pechowcom, lecz lektura świetna
      • kajetano Re: Tragiczne pomylki w kuchni 09.12.04, 14:23
        no to jamoze nie o pomylce w kuchni ale za barem. w czasie studiow bawilem sie
        w barmana i trafilo sie kiedys tak ze w lokalu w ktorym pracowalem a dzialo sie
        to na plazy bylo chyba z 2500 osob.. z czego 1300 osob na dyskotece a reszta
        wokol baru :) do obslugi jendego baru bylem tylko ja i kolezanka. bar byl
        dwustronny wiec wyjatkowo niewygodny bo ludzie wszedzie sie pchaja. no w kazdym
        badz razie przyjmuje sie kilka zamowien naraz no i ja dostalem z jedenj strony
        malibu z mlekiem a z drugiej Absoluta z 7up. no i oczywiscie pomylilem malibu
        bylo z 7u a absolut z mlekiem:) i co dziwne osoba ktora dostala wodke z mlekiem
        chyba to wypila :) bo nie reklamowala...
        pozdr
        • viinga Re: Tragiczne pomylki w kuchni 12.08.05, 10:38
          1. wpadka teściowej- nastawiła rosół i poszła na miasto, gdy przyszła okazało
          sie że ma rosół drobiowo- papugowy- biedaczka wyleciała z klatki i utopiła sie
          w wrzacym rosole.
          2. kolezance stało sie podobnie w rosole wylądował kanarek, przezył, ale
          wszystkie piórka mu wypadły, trzymali go w wacie piórka odrosły ale ptaszek józ
          nigdy nie zaśpiewał
          3. moje kochane 2 kociaki pozywiły sie kilogramem mintaja zostawionym na stole
          do panierowania, zaciągły po porcji rybki pod łozko, za szafke, gdzie sie dało.
    • miszam Naprawdę tragiczna pomyłka 09.12.04, 21:26
      Para moich znajomych była na wykopaliskach w Ameryce Pd i kolega zachorował na
      najgorszą odmianę żółtaczki. Było z nim źle. Przybyła tubylcza lekarka,
      powiedziała, że kolega musi przestrzegać ścisłej diety i na razie może jeść
      tylko "merengues". Natychmiast po wyjściu lekarki jego dziewczyna zrobiła mu
      szybko... kogiel mogiel. Pomyliło się biedaczce.
      Merengues to bezy. Kolega w każdym razie przeżył i czuje się nienajgorzej
    • miszam Re: Tragiczne pomylki w kuchni 10.12.04, 13:04
      Obiecałem synowi, że na jego 6-ste urodziny pozwolę mu zupełnie samodzielnie
      przygotować jakąś potrawę i nie będę się wcale wtrącał. Goście już prawie
      pukali do drzwi a nie wszystko było jeszcze gotowe więc musiałem dokończyć
      robotę w tempie ekspresowym. W pewnej chwili przypomniałem sobie o danej
      obietnicy. Jedyną rzeczą, którą sześciolatek mógł jeszcze zrobić, a którą
      mieliśmy w domu, były truskawki. Stanęło na truskawkach z bitą śmietaną. Gdy po
      pół godzinie weszliśmy do kuchni w pucharkach piętrzyły się truskawki przybrane
      bitą śmietaną koloru pomarańczowego, posypane zielonym groszkiem z puszki.
      Śmietanę wymieszał z... keczupem.
      • Gość: margo Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.12.04, 20:08
        jako bardzo młoda mężatka na swoim gospodarstwie chciałam odcedzić kompot z
        truskawek ,włozyłam druszlak do zlewu nie podstawiając garnka i odcedziłam ale
        kompot poszedł w kanał ,zostały mi się rozgotowane truskawki,innym razem
        postanowiłam zrobic kalafior z masełkie i tarta bułka wszystko zrobiłam jak
        nalęży tylko zpomniałm kalafior obgotować i był surowy
    • marylalysiak Re: Tragiczne pomylki w kuchni 10.12.04, 18:30
      Moja mama jak była młoda to brat jej zawsze wyjadał cukierki anyzkowe z
      pudełka,któregos dnia sie zdenerwowała i poszła na pole uzbierała kazie bobki i
      włożyła je do pudełka i schowała do szuflady na drugi dzień jak przyszła ze
      szkoły to cukierka nie było ani jednego , zaczeła się śmiać z brata że najadł
      sie kozich bobków. i Tak za to oberwała od rodziców , ale skończyło się
      wyjadanie cukierków. HIIHIHIIIHII
    • max69 Re: Tragiczne pomylki w kuchni 11.12.04, 19:03
      1. natarcie poledwiczek wieprzowych cynamonem zamiast papryki ( to chyba pare
      osob juz przerabialo )
      2. wielki wybuch po mieszaniu w shakerze Cuba libre ( cola z rumem ) tak
      zrobil moj kolega , ale tylko raz hi, hi
      3.
      • magda1306 Re: Tragiczne pomylki w kuchni 12.12.04, 00:48
        Moj brat od zawsze lubil KISIEL.
        Postanowil wiec nauczyc sie sam sobie go przyrzadzac.
        Mial moze z 10-12 lat. No i na torebce bylo ... dodac 2 czubate lyzki czy tam
        lyzeczki cukru. No i on dodal, ale dziwil sie dlaczego ten kisiel wcale nie
        slodki wyszedl.
        Okazalo sie potem, ze on myslal, ze czubate lyzki znaczy, ze trzeba wziac
        cukier ledwo co na czubek lyzki i to wystarczy :)
    • Gość: Inia Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.man.bydgoszcz.pl 23.12.04, 03:51
      Piękny wątek!Wszystkim Wesołych Świąt życzę! I samych udanych potraw!
    • Gość: Chemiczka Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.04, 13:44
      Zamiast pracować, siedzę tu od dwóch godzin i ryczę ze śmiechu. Z racji odruchów zawodowych (chemik jak saper, myli się raz) własnych wiekszych wpadek nie mam. Ale:
      1. Postanowiłam przyrządzic jakieś danie z ostrą czerwoną papryczką. Ponieważ nie wiedziałam ile mam jej dodać, zdecydowałam się bardzo ostrożnie kawałeczek spróbować. Następnie najpierw szorowałam usta mydłem, a kolejne pół godziny masowałam je kostką lodu. Żywy ogień!
      2. Mamy koleżanka gotowała kaszkę mannę. Sypie, sypie ją do mleka, a kaszka nie gęstnieje. Okazało się, że sypie cukier. Żeby się nie zmarnowało, na tym mleku z cukrem jednak ugotowała tę kaszkę. I zjadła.
      3. Poczestowałam kolege kawą mrożoną, wziął przepis. Głównym składnikiem było mleko z puszki miksowane z tłuczonym lodem. On zrobił to na jakąś imprezę, po czym dzwoni i pyta "To miało być mleko słodzone?" "Niesłodzone!" "A bo ta twoja kawa to taka gęsta pianka była, to myślałem, że słodzone." Podobno gości trochę mdliło...
      4. Zachciało mi się życia biwakowego i pojechałam na rajd. Obóz na leśnej polanie, nad Zalewem Szczecińskim. Koledzy ugotowali zupę biwakową: woda z zalewu (nie jestem pewna, czy chociaż odcedzili piaseczek przez jakąś gazę), wszystkie chińskie zupki, jakie kto miał (począwszy od kurczakowej a na krewetkowej skończywszy) + mielonka turystyczna. Do sprawy podeszli poważnie, zważywszy pochodzenie wody gotowali długo i nikomu nie zaszkodziło. W gronie wycieczkowiczów była lekarka i też zjadła...
      5. Na wycieczce klasowej w schronisku chcieliśmy zrobić chińskie zupki, których kilka wzięła koleżanka. Okazało się, że nie wystarczy ich tylko zalać wrzątkiem, wg przepisu na opakowaniu należało je gotować kilka minut. Wszystko wyszło ok, tylko makaron troche trudno było odszorowac z grzałki do herbaty.
      • iza.05 Re: Tragiczne pomylki w kuchni 21.01.05, 14:36
        1. Kiedyś zrobiłam mojemu koledze kawę i na parpecie moja koleżanka postawiła w
        jednej torbce cukier, a w drugiej takiej samej proszek do prania!

        2. Moja mama tak długo (bo usneła) gotowała weki z grzybami i truskawkami, że
        wybuchły one i znalazły się wszędzie w kuchni!!!
    • Gość: mnkra Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.chello.pl 21.01.05, 14:57
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=77&w=18367902&a=18367902,Mysle,ze
      mozna sie posmiac,zwlaszcza z kotlecikow z salcesonu
      • jacek1f Re: Tragiczne pomylki w kuchni 21.01.05, 15:01
        no :-) ale juz wie (MJ)od tamtego czasu, ze także smażenie nóżek w galarecie
        nie popłaci:-).
    • Gość: Agnieszka Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.05, 20:36
      Małym dziecięciem będąc bardzo chciałam zrobić pierniczki, a nadmienić należy,
      że moja mama gotuje tylko dania podstawowe i nie piecze wcale. Pierniczki
      zrobione zgodnie z przepisem były twarde jak kamienie, nikt mi nie powiedział a
      i w przepisie nie było, że to stan normalny i poczekać należy. Wszyscy się ze
      mnie śmiali, że zrobiłam ciasteczka do testowania sztucznej szczęki. Wtedy
      strasznie rozpaczałam, dzisiaj dziwię się niewiedzy wszystkich dorosłych osb w domu.
      Podobna historia również z dzieciństwa dotyczyła ciasteczek orzechowych, które
      nie chiały się zagnieść. Wtedy nie wiedziałm, że kruche ciasto niekoniecznie od
      razu wygląda na zagniatalne. Też się wszyscy śmiali.
      Na spływie kajakowym znajomy gotując zupę grzybową z torebek chiał do niej dodać
      szatanów (grzybków trujących) i jeszcze sie upierał, że to są podgrzybki a
      szatan do prawdziwka jest podobny, a on i tak wie lepiej bo jest leśnikiem(po
      studiach). Na szczęście usłyszeliśmy wymianę zdań między kucharzami i
      wtrąciliśmy się skutecznie. Jak byśmy takiej zupki się najedli to... wolę nie
      myśleć.
      Gotując pierwszy raz żurek wlałam całą butelkę żurku na litr wody - musiałam
      rozcieńczać:)
      • Gość: kgsz Grzybków moc IP: *.eris.rpg.pl / *.eris.rpg.pl 08.05.06, 10:28
        To chciał dodać szatanów czy faktycznie jakichs grzybów trujących?
        IIRC wśród grzybów rurkowych (przynajmniej spotykanych w Polsce) nie występują trujące (a tylko niejadalne (m.in. wzmiankowany borowik szatański (o ile to to) charakteryzuje się po prostu bardzo gorzkim smakiem)).

        Pozdrawiam i pięknie dziękuję za wątek.
    • igge Tragiczne pomylki w kuchni 05.02.05, 14:11
      Byl u mnie ojciec a ja wyszlam z domu,a tymczasem synek chcial kisiel,zjadl
      troche i wlozyl do lodwki,jak wrocilam to z kislu zostala woda.
      • igge Re: Tragiczne pomylki w kuchni 05.02.05, 14:24
        Tzn zostala woda z rozmieszanym proszkiem bo dziadek nie wsypal zawartosci
        torebki do wrzatku tylko do zimnej wody a wnuczek zjadl taki "kisiel"
    • Gość: Marino6 Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.05, 19:11
      Temat rzeka! Moje dziecko kilkunastoletnie upiekło kurczaka z bebechami!
      Dopiero smrodek postawił na nogi wszystkich domowników.A taki był swietny
      wiejski kurczaczek!A moje drugie dziecko upichciło blok czekoladowy wielce
      pracowity, który po zjedzeniu okropnie piekł w język (dziwny objaw)Po śledztwie
      okazało sie że zamiast mleka w proszku dodano mąkę!Ale dla czego to bylo takie
      piekące?
      • pandziksa Re: Tragiczne pomylki w kuchni 09.02.05, 00:14
        Dodam swoje 5 groszy.
        - Byłyśmy kiedyś z mamą na weselu i jak to w zwyczaju bywa dostałyśmy na drogę
        wódki weselnej. Takiej swojskiej żółtej z miodem. Było to parę lat temu. Po
        paru dniach robiłyśmy frytki i w trakcie mama stwierdziła, że trzeba dolać
        oleju. Więc ja dolałam oleju. Zaczeło bulgotać skwierczeć. Cóż się okazało -
        dolałam tej żółtej wódeczki - kiedyś olej był w takiech samych opakowaniach.
        Frytki były słodkie!!
        - Miałam kiedyś chłopaka, który chełpił się, że świetnie gotuje i cały czas
        wchodził mi na ambicję ,że ja nic nie umiem. Postanowiłam się zemścić. Kupiłam
        piernik w proszku. Trzeba było dodać tylko mleka. Upiekłam i podałam mu. Zjadł
        i z miną znawcy stwierdził - Dobry ale dodałaś za dużo jajek! - Jajka w tym
        pierniku nie było ani jednego!!!!!!!
        - Pracowałam kiedyś jako kelnerka latem i miałyśmy kolonie z dziećmi. Na obiad
        był schabowy z sałatą. W trakcie posiłku do koleżanki podeszło dziecko, że nie
        może zjeść obiadu. koleżanka pyta się czemu ? Patrzy a tam po sałacie
        popier... ślimak. Przepraszam za słowo ale cytuje ją. :)
        - Ostatnie to jak kupiłam mrożone pierogi i zrobić miała je mój mąż. Ja patrzę
        a on nalewa do garnaka wody, stawia na gazie i wsypuje pierogi. Czemu do zimnej
        pytam, przecież do wrzątku!!! On mi na to - tam nie pisało. Rzeczywiście nie
        pisało !!! Mój biedny mąż już wie,że pierogi do wrzątku.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka