Dodaj do ulubionych

Tragiczne pomylki w kuchni

    • Gość: anie Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.aster.pl / *.aster.pl 26.08.05, 10:30
      moj narzeczony chcial zrobic przyjemnosc swojej siostrze, szwagrowi i
      siostrzencowi i ugotowac im cos na obiad. stwierdzil, ze bedzie to zupa
      ogorkowa. no i zrobil ją z ogorkow konserwowych!!! :))) ale podobno byla
      dobra :)
      • Gość: królik Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.chello.pl 01.09.05, 10:32
        odstawiłam sobie bułkę na parapet żeby mi ładnie zeschła do kotlecików
        mielonych.Leżała tam może już z pięć dni .Będąc w pracy obmyślałam już plan
        robienia kotletów , z tych marzeń wyrwał mnie telefon od mojego męża który
        pytał gdzie kupiłam takie dobre bułki ,zdziwiłam się bo ostatnio żadnych bułek
        nie kupowałam . Dopiero w domu odkryłam brak mojej suszonej bułki z parapetu.
      • Gość: królik Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.chello.pl 01.09.05, 10:38
        Postanowiłyśmy z koleżanką zrobić sałatkę jarzynową .Kroiłyśmy warzywka i
        strasznie plotkowałyśmy . Z tego przejęcia moja koleżanka pięknie pokrojone
        jarzynki wrzuciła z deski prosto do śmietnika zamiast do miski .
        • Gość: KrólewnaScierka Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.chello.pl 01.09.05, 10:56
          Moja mama zawsze robiła mi rano kanapki . Jak wstawałam z łózka to od razu
          mialam śniadanko .Dziwiło mnie tylko to że ostatnio bardzo często były to
          kanapki z samym masłem ."chyba nie powodzi nam się az tak źle żeby dzień w
          dzień jeść tylko chleb z masłem"A że jestem dobrą córką za bardzo się nie
          skarżyłam.Straszną prawdę odkryłam gdy kiedyś omyłkowo wcześniej wstałam i
          podglądnęłam jak mój pies w kuchni zdejmuje sobie zębami szyneczkę z kanapek.I
          pomyśleć że ja te oblizane przez niego kanapeczki zjadałam...
          • rafera Re: Tragiczne pomylki w kuchni 01.09.05, 13:37
            siostra mojej mamy, gdy obie były na studiach, zaprosiła ją do siebie na
            wspaniałego kurczaka. Mama mówi, że kurczak był wspaniały, czuć było wiele
            różnych znakomitych przypraw i jarzyn. Po zjedzeniu moja mama zapytała, czy
            rosół ciocia zostawia sobie na jutro czy też go dzisiaj wypiją. Na co ciocia z
            przekonaniem, że ona nie robiłą dzisiaj żadnego rosołu. -A co z wodą w której
            gotowałaś kuraka?- pyta mama. - Zrobiła sie taka żółtawa i ją wylałam. Dodam, że
            ciocia jest o 5 lat starsza od mojej mamy. A pojęcia o gotowaniu ani ciut, ciut.
            • Gość: gosc Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.uniud.it / *.cc.uniud.it 07.09.05, 15:50
              Dzialo sie to za komuny, mieszkalysmy z kolezanka w akademiku. Okolo trzeciej
              nad ranem zapukal do naszego pokoju glodny kolega, ktory wracal z oblewania
              dyplomu swojego kumpla, na ktorym to oblewaniu przyoszczedzono na gosciach i
              niespecjalnie zastawiono stol. Poniewaz dwa dni wczesniej siostra kolezanki
              miala w akademiku wesele, w naszej lodowce przechowywalysmy cala gore
              pozostalych z przyjecia kotletow schabowych. Uznalysmy jego wizyte za doskonaly
              powod do przegryzienia czegos, zabralysmy z pokoju kotlety, olej i patelnie i
              poszlysmy do kuchni. W kuchni normalna procedura: olej na patelnie, podgrzanie,
              wrzucenie kotletow. Ale cos ten olej zaczyna sie ostro pienic i wydawac dziwny
              zapach. Kolega protestuje, ja na niego od wybrednych o trzeciej w nocy, ktorzy
              powinni byc wdzieczni itd., ale w koncu przelamuje sie, ide po okulary do
              pokoju (jestem krotkowidzem, ale o trzeciej w nocy nie chcialo mi sie ich
              zakladac), wraz ze wzrokiem odzyskuje wech: cos smierdzi.
              ???
              Odpowiedz: nie smazy sie na Kokosalu.
              PS
              Dla wspolczesnej mlodziezy nalezy sie wyjasnienie: za komuny tak olej do
              smazenia, jak plyn do mycia naczyn lub do prania sprzedawano w identycznych
              plastikowych butelkach koloru nieokreslonego, na ktorych byla z lekka
              wytloczona nazwa roznicujaca te plyny, niemozliwa do odczytania o trzeciej w
              nocy przez krotkowidza bez okularow, a pokoje w akademikach byly slabo
              wyposazone w meble i to, co sluzylo do gotowania stalo w bezposredniej
              bliskosci tego, co do zmywania.
              • brzossi Re: Tragiczne pomylki w kuchni 13.09.05, 14:21
                Mój świeżo upieczony mąż zabrał się za robienie jajecznicy. Powiedział, że
                zrobi sam i nie potrzebuje niczyjej pomocy, ale ja mu trochę pomagałam( jak np
                się masło na patelni paliło ;)))))
                W końcu wyszłam z kuchni i okazało się w końcu , że serwował jajecznicę
                z "chrupiącą" cebulką, bo "nie zdążyła" się ściąć przed wrzuceniem jajek.

                Od tamtej pory nie ingeruję w działalność męża w kuchni. Oglądam tylko
                efekty ;))
                Brzosss
    • Gość: betka Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.bielsko.dialog.net.pl 14.09.05, 21:40
      Było to dawno temu, opawiadała znajoma jak jej mąż wrócił wieczorem lekko
      podchmielony. Na piecu stał garnek z letnią wodą i właśnie tą wodą umył się i
      poszedł spać. Rano kiedy się przebudził poczuł słodki posmak na wargach i
      przerażony powiedział to żonie, a na dodatek chorował na cukrzycę i
      przestraszył się, że to efekt choroby. W końcu okazało się że w garnku był
      przygotowany syrop do owoców, a on się nim mył!!!!!!
    • Gość: Gryzli Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.isp.tvkg.net 19.09.05, 20:08
      Kiedyś z sałatki ze stołówkowego obiadu wypadła mi szczypawica. a jeszcze jedy
      indziej na tej samej stołówce mój brat znalazł w kotlecie jakiś kawałek folii i
      co najlepsze widniał na nim Tylko ten znaczek (oryginal) HAHA jakby metka w
      kotlecie !! Poważnie tak było !! hehe oryginalny kotlet
      • Gość: Antyka Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.aster.pl 19.09.05, 20:22
        Dawno dawno temu ugotowalam jajka w garnku a potem te sama wode zuzylam do
        zrobienia herbaty... Mamuska scinala kanapki z jajkiem i popijala herbata i
        nagla powiedziala: Dziwna ta herbata... I nagle olsnienie....
        Chyba, chyba nie uzylas wody po jajkach do zrobienia herbaty...
        Mialam wtedy z 5 lat.

        Aneczka
        • Gość: irmunia Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.cable.mindspring.com 20.09.05, 04:22
          Kochany moj tato, pod nieobecnosc mamy, postanowil ugotowac dzieciom zupe
          owocowa. Uzyl do niej sliwek w occie :) Smakowala znakomicie :)
    • agnieszekp Re: Tragiczne pomylki w kuchni 20.09.05, 08:52
      a ja tydzień temu zrobiłam ciasto - pani Walewska a do niej krem ...... bez
      cukru

      nikt nie narzekał........
    • roxanna1336 Re: Tragiczne pomylki w kuchni 20.09.05, 22:27
      Witam. Mąż mojej koleżanki , przez pomyłkę wlał sobie do kawy mleko ściągnięte z
      piersi . Stało w lodówce , w buteleczce, obok zwykłego . Podobno kawa była
      bardzo dobra. Hi hi, A ja ,kiedy mama poprosiła mnie zrób zasmażkę do zupy,
      zrobiłam , pyszną na słonince , szkoda tylko ,że to była zupa owocowa....
    • klamczucha3 Re: Tragiczne pomylki w kuchni 28.09.05, 14:12
      Kiedys z lakomstwa zezarlam potworne ilosci "napoleonka" /ciasto francuskie z
      ogromna iloscia kremu/ i sila rzeczy zrobilo mi sie niedobrze!
      Moj kochany tata zaproponowal zeby zajrzala do barku i przepila niestrawnosc
      przyslowiowa 50-tka czystej.No to posluchalam.Otworzylam barek,wyjelam ladna
      butelke z przezroczysa zawartoscia i siuuuup w gardelko!
      Myslalam,ze umre.Oczy na wierzch,gardlo przepalilo.I ze wybuchne plomieniem jak
      smok wawelski.
      Chwycilam za owa butelke i sprawdzilam etykietke.To byl....SPITYTUS!
      Niestrawnosc przeszla jak reka odjal!
    • Gość: joanna Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.biol.rug.nl 28.09.05, 15:53
      1. moja mam napoczyla henne do farbowania wlosow, ja wpadlam spragniona do
      kuchni i wypilam, bo myslalam, ze to herbatka
      2. kiedys nie bylo gazu a mama chciala zabac sie za odrzewanie rosolu, a ze byla
      zima, kaloryfery cieple to postawila na takim jednym wysokim, ja sobie siadalm
      pod kaloryferem, aby sie rozgrzac i rosolek razem z kluseczkami spadl mi na glowe
      3. pierogi z maka zytnia nie sa az tak dobre jak z pszenna!

      :)
    • makoz14 Re: Tragiczne pomylki w kuchni 29.09.05, 09:49
      To jest rewelacyjne!:):) . Czytałam i czytałam i boki mnie bolą od wczoraj;)

      Dawno temu, miałam przepis na w-zetkę napisany piórem. Po częstym używaniu
      zeszytu brudnymi paluchami, nie było dobrze widać, ile mleka trzeba dodać.
      1 i 1/4 czy 4 i 1/4 szklanki? No i wybrałam drugą opcję. Hmmm...ciasto było
      strasznie rzadkie...nigdy takie mi nie wychodziło?....ale może w piekarniku
      wyrośnie?
      Oczywiście wyszedł piękny zakalec, ale mój mąż i jego bracia pochłonęli go w 10
      min. twierdząc, że takie wilgotne czekoladowe ciasto jest super.
      ???
      • Gość: mm Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.05, 15:40
        mój tatuś kiedyś chciał dobrze, i żebym miała obiadek zaraz po przyjściu do
        domu, podgrzał mi obiad. No i czekała na mnie gorąca zupa jak tylko weszłam do
        domu...
        tylko to był chłodnik :-))))))))))))
        • rafera Re: Tragiczne pomylki w kuchni 29.09.05, 21:04
          A mój dziadziu, kiedyś dawno temu, chciał się popisać i cichaczem, kiedy wszyscy
          byli w kościele, zapragnął usmażyć kotlety schabowe. Przychodzimu z kościoła a w
          kuchni czarno. Dziadka nie widać, coś strasznie śmierdzi. Weszłyśmy do środka.
          Po jakiejś chwili zobaczyłyśmy dziadka, jak coś skrobie. Noi pytamy, co tu się
          stało. A dziadek na to, że te kotlety coś się dzisiaj strasznie przypalają, noi
          zeskrobuje tą spaleniznę. Noi tego tłuszczu tak okropnie dużo schodzi. Dziadziu
          o gotowaniu wie ( do dzisiaj) tyle co nic. Smażył na maggi. Na obiad były same
          ziemniaki, bo mięsa nie dało się uratować.
    • martka24 Re: Tragiczne pomylki w kuchni 29.09.05, 21:21
      Kochani!!
      Dzieki wielkie.
      Mialam dzis tragiczny dzien ale po
      przeczytaniu Waszych humor mi sie poprawil i na chwilke udalo mi sie zapomniec
      o problemach.
      pozdrawiam.
      • jan-w Zupa z psa 01.10.05, 20:02
        Kiedyś przypadkiem, wykopałem kości psa z ziemi. Ponieważ były żółte,
        postanowiłem szkielet wybielić, gotując kości w garnku z wodą, z dużą ilością
        soli. Kiedy przyszła do mnie nauczycielka angielskiego, wystawiłem garnek z
        kośćmi na balkon, bo strasznie śmierdziało. W trakcie mojej lekcji, przyszedł
        mój tata, i widząc na balkonie garnek, z którego wystawały kości, pomyślał że to
        rosół. Napił się wprost z garnka ... Później musiał wypić, wszystko co było w
        domu do picia !
        • Gość: abija Re: Zupa z psa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.05, 15:33
          co ty chrzanisz?
    • Gość: BetsyPetsy Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.10.05, 10:27
      Pomyłka, nie koniecznie w kuchni ale ma związek z jedzenie. Otóż będąc w
      Czechach na zakupach przy wyjściu ze sklepu znaleźliśmy z mężem batonik który
      najprawdopodobniej wypadł komuś z wózka zakupowego, długo się nie zastanawiając
      (lubimy wszystko co słodkie) wrzuciliśmy batonik do naszych zakupów i
      pojechaliśmy do domu. Wieczorkiem oglądając film mąż wyciągnał owy batonik
      otworzył i poczęstował mnie jak i siebie. Jedząc to znalezisko mówię: to jest
      chyba dla cukrzyków bo coś mało słodki i jakiś taki suchy, sprawdź co piszą na
      opakowaniu. Po czym mąż czyta: hovezi(wołowina)pro psy (dla psów)... Biegliśmy
      jak opętani do toalety :-)było plucie, mycie zębów a przy tym śmiech aż do
      łez.. No i rzeczywiście na koniec wzięłam papierek a na nim bajkowy piesek
      przebrany za kucharza :-)))))
    • Gość: anie Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.aster.pl / *.aster.pl 02.10.05, 21:35
      babcia mojego faceta kiedys zjadla cale pudelo takich zelowych podpalek do
      grilla :) myslala, ze to cukierki :) smakowaly jej :)
    • malka21 Re: Tragiczne pomylki w kuchni 02.10.05, 22:35
      Parę lat temu, mieszkając jeszcze z rodzicami, wstałam wcześniej niż inni
      domownicy i poszłam napić się wody (butelkowanej). Co prawda nie przypominałam
      sobie, żeby dzień wcześniej stała w kuchni butelka wody mineralnej, ale dopiero
      po fakcie coś mnie tknęło i poszłam zapytać rodziców, co to za woda stoi w
      kuchni. Okazało się, że wypiłam wodę, która wyciekała przy rozmrażaniu lodówki
      (podobno tata nałapał jej jako destylowanej).
    • Gość: BetsyPetsy Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.10.05, 09:38
      Ja chcąc zrobic przyjemność rodzinie wzięłam się za robienie pierogów różnych
      różnistych tzn. różne farsze.Pierogów nalepiłam mnóstwo miały takie piękne
      kształty po czym wstawiłam wgarnku woodę aby je ugotować czekam i czekam woda
      letnia - okazało się że skończył się gaz w butli, a że był to juz wieczór
      pierogi musiały poczekać do jutra rana. Na następny dzień wszystkie pierogi
      wyrzuciłam, bo podczas gotowania zrobiła się z nich jedna wielka masa
      pierogowa. Płakałam ze złości jak bóbr.
      • Gość: Mia Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.06, 14:21
        Na następny raz zamroź pierogi (włóż do zamrażarki na tackach, jak się zamrożą,
        poporcjuj do torebek), mogą tak leżeć i czekać na swoją porę. Potem gotuje się
        je tak, jak świeże.
    • Gość: joal Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.aster.pl / *.aster.pl 03.10.05, 18:00
      dawno temu (piąta klasa podstawówki), pojechałyśmy z koleżanką same na działkę.
      Dostałyśmy weki z mięskiem, makaron własnej roboty itp. Ja miałam robić za
      eksperta, bo koleżanka "zielona".
      Pierwszy obiad - makaron - wysypało mi się pół słoika soli. Ale, że miałam
      robić za "eksperta" i to w dodatku oszczędnego, żeby uratować ten makaron,
      wrzuciłam do makaronu kilo ziemniaków, bo wyczytałam, że tak się robi ze zbyt
      słoną zupą.
      Dla pewności dodałyśmy jeszcze do tego dwie szklanki ryżu i gotowałyśmy do
      miękkości tegoż ryżu.
      Breja wyszła nie słona, ale było jej tak dużo, że miałyśmy co jeść przez
      tydzień.
      • beajar0001 Re: Tragiczne pomylki w kuchni 04.10.05, 10:25
        Jak byłam mała nie lubiłam mleka.Mama wiedząc o tym specjalnie mnie nie
        zmuszała.Ale któregoś dnia /chyba miała zły humor/postawiła na stole w kuchni
        talerz zupy mlecznej i powiedziała:nic mnie nie obchodzi- posól sobie,posyp
        cukrem ,ma być zjedzone jak wrócę.Więc domyslacie się już -
        posoliłam,pocukrzyłam i próbowałam zjeść.Uratował mnie tata- spróbował i wylał
        do zlewu.Brrr
    • mamafranka Re: Tragiczne pomylki w kuchni 07.10.05, 22:13
      up
    • Gość: madzik Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.05, 22:46
      uwielbiamy spaghetti. raz, dla odmiany, postanowilismy zrobic lasagne.
      - nieswiadomi czyhajacych na nas zasadzek, kupilismy platy wymagajace
      podgotowania - gotowalismy je po kilka, odlowienie bez poszarpania bylo
      prawdziwa sztuka, rozkladalismy je na wszystkich dostepnych talerzach;
      - rozne rzeczy do tej pory przygotowywalam, ale beszamelu nigdy: wyszlo takie
      rzadkie cos, wiec mowie do szczescia mojego, ze skoro to sos ma byc, to powinien
      byc zdecydowanie gestszy. on na to, ze moze jednak kuchnia polska nie klamie. ja
      uparcie swoje. odpuscilam, gdy beszamel osiagnal konsystencje bolognese :).
      swoja droga - danie nie wyszlo zle (zwazywszy na debiut).
      powtorka z beszamelem przepisowym juz i gotowymi platami byla znacznie gorsza :).




      • turzyca Re: Tragiczne pomylki w kuchni 22.07.06, 13:42
        My lasagne robimy pasjami, wychodzi pyszna wiec rodzina mojego chlopaka
        postanowila zrobic taka na przyjecie imieninowe Jego Ojca. Dlaczego zdecydowalii
        sie gotowac platy ciasta nie wiem, moge tylko dziekowac mojej Mamie, ze
        odziedziczylam po niej "wyparzone" rece i rozdzielanie goracych platow nie bylo
        problemem - bylam jedyna osoba ktora byla w stanie to zrobic. Dziwniejsze tym
        bardziej ze moje szczescie widzialo u mnie w domu ze ciasto tylko troche moczymy
        w letniej wodzie, tyle tylko aby sie dobrze ukladalo w formie.
    • Gość: ewkaa Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.10.05, 22:03
      robiłam kiedyś ciasto w tortownicy.. wsadziłam do pieca i po jakimś czasie czuję
      jak coś się przypala.. ide do kuchni a tortownica się obluzowała i ciasto leje
      się po piekarniku... najlepsze jest to ,że ciasto nazywało się Fale Dunaju..
      Moja sioostra do dziś się śmieje jak to mi Fale Dunaju wypłynęły..
      • Gość: et Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.aster.pl 29.12.05, 20:24
        moja siostra robiac szarlotke, czy tez jakies ciasto wymagajace kwasku cytrynowego pomylila jego proporcje z kwaskiem cytrynowym :)
    • skakanka-1980 Re: Tragiczne pomylki w kuchni 21.10.05, 19:54
      no cóż: kwasek cytrynowy zamiast soli do zupy;-)
      • Gość: soulafein Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.icpnet.pl 22.10.05, 09:48
        No ja ostatnio zrobilem ciasto dla calej rodziny...Na samym koncu Mama
        powiedziala zebym posypal cukrem pudrem, wiec zabralem sie za szukanie.
        Znalazlem pojemnik z bialym czyms w srodku ;) a mama pytala sie jeszcze czy to
        na pewno cukier puder....a ja nie sprobowalem i CALE ciasto posypalem maka
        ziemniaczna.....hmmmmm......wieczorem uczta, polowa ciasta zjedzona i nagle
        czujemy jakis nieprzyjemny smak....kiedy zrozumnialem co sie stalo pluciu nie
        bylo konca ;) a potem szybko do lazienki zdmuchac cale to swinstwo - az zabraklo
        mi powietrza w plucach - no i lazienka bieluska :)))

        A jakis rok temu robilem omlet i poprosilem kolege zeby wsypal mi troche pieprzu
        (lubie ostre rzeczy :), nie zauwazyl ze zakretka jest obluzowana i wsypal mi
        cale pudelko Pieprzu!! ale ja nie zrazony powiedzialem ze zjem to i zrobilem
        omlet - pieklo jak cholera ale dowiodlem ze jestem twardy!!!:)
    • Gość: gosia Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.chello.pl 24.10.05, 17:31
      kluczowa i najbardziej spektakularna w dzijach rodziny pomylke kuchenna choc nie
      kulinarna popelnil moj brat - chcial roztopic wosk na andrzejki, nie wpadl tylko
      na to, ze wosk gotujac sie zaczyna plonac:)
      obylo sie bez ofiar w ludziach na szczescie:) na krzyk brata przybiegl tata i
      jako przytomny chemik postawil na garnku czajnik - tlen odciety, palic sie
      przestalo:)
      zostala tylko pamiatka w postaci czarnej plamy na suficie:)
      do tej pory mu to wypominamy:) chco mial wtedy 7-8 lat a teraz ma 20:)
      z moich wpadek - chcac sie popisac przed kolezanka moim super sosem do spaghetti
      - dalam za duzo czosnku i probujac zagescic skopalam doszczetnie:) wyszla szara
      pachnaca czosnkiem breja, fuj:)
      najdziwneijesze ze pierwszy i ostatni raz:)
      • Gość: gosia Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.chello.pl 24.10.05, 17:43
        dodam ze brat jako syn chemika polal palacy sie wosk woda:)
        a co do mojej wpadki - moja proznosc zostala srodze ukarana;)
      • Gość: wookie Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.portnet.pl 16.12.05, 16:01
        a propos wosku: po wrozbach andrzejkowych kolezanka wylala stopiony wosk do
        zlewu... nie musze mowic, ze kolanko pod zlewem kompletnie sie zatkalo

    • jpar Re: Tragiczne pomylki w kuchni 24.10.05, 20:37
      ach wpadki, mnie sie zdarzaly i zdarzaja, chociaz coraz rzadziej:

      1) w czasach studenckich zdarzyla sie raz potrzeba pomocy, kolega mieszkajacy po
      sasiedzku, powiedzial "zaraz przyjde, jak mozesz zrob mi juz kawe, poslodzona
      cukrem i z mlekiem", kawe zrobilam, bo bylam wdzieczna niesamowicie, obficie
      posolilam, wymieszalam i czekam na kolege. przyszla wreszcie moja pomoc, lyknela
      kawe i wyplula w tempie ekspresowym "tys ja posolila????", a ja najbardziej
      niewinnym glosem i sama zdziwoina, czemu kolega sie burzy powiedzialam, ze tak.
      Najdziwiniejsze jest jednak to, ze posolilam ja nie ze losci ani dla zartu,
      jedynie cos mi sie w glowie pomieszalo i ja calkowiecie swiadomie posolillam....

      2) dwa lata temu postanowilam zaprezentowac mojemu bratu i jego rodzinie moje
      najnowsze umiejetnosci kucharskie, postanowilam zrobic tarte z kozim serem, bylo
      to u nich w domu, przepis jest prosty, jedynie jest robota z ciastem kruchym,
      ktore w tym wypadku nie chcialo mi sie kupy trzymac i sie rozrywalo, wiec tak
      pracowicie wyklejalam forme kawalkami ciasta, a oczywiscie nie moglam sie
      doszukac przyczyny czemu tego ciasta nie moge rozwalkowac? nie przyszlo
      genialnej glowie, zeby posmakowac. Po dlugim czasie tarta sie upiekla, nie
      wygladala tak jak zawsze, przy stole siedzi juz 8 osob glodnych na moje popisy,
      kazdy probuje i ma jaks dziwna mine, bo jak sie okazalo rzekoma maka okazala
      sie maka wymieszana z cukrem, tarta byla bardziej slodka niz slona z okrutnym
      zapachem koziego sera...dziwne tylko, ze nikt nie wie jak sie znalazl cukier w
      tej mace?

      3) a to sie zdarzylo niedawno i bylo dla mnie bardzo tragiczne, bo...
      przed swietami Bozego Narodzenia koniecznie chcialam sprobowac sil i upiec moj
      pierwszy makowiec, faktycznie wlozylam serce w to zadanie, w domu pachnialo,
      ciasto wyrabialam bardzo dlugo i pieknie uroslo, masa makowa byla taka, ze palce
      lizac, w efekcie moich kilkugodzinnych staran dorobilam sie przepieknych dwoch
      olbrzymich makowycow, studzily sie juz na stole, na papierze do pieczenia, a
      moja milosc postanowila wziac cos z tego stolu takim lekkim szarpnieciem i
      zahaczyla o rozek tego papieru, na ktorym spoczywaly moje makowce, po sekundzie
      cala kuchnia i jadalnia w promieniu na 4 metry byly usypane czarnymi okruchami,
      oczywiscie lzy sie polaly...
      • Gość: ania Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.aster.pl / *.aster.pl 24.10.05, 23:10
        Pomyłka mojej Mamy. Pewnego dnia Mama wróciła z pracy w złym humorze. Podała
        nam zupę i wróciła do kuchni. Pyta się mnie Tata - jaka to zupa bo jakaś
        dziwna, mówię chyba jarzynowa. Z kuchni dobiega zły głos mamy - człowiek wraca
        z pracy podaje obiad a oni nawet nie wiedzą co jedzą. To zupa ogórkowa. Po
        chwili głos Mamy - o matko zapomniałam dodać ogórków. Zły humor minął.
    • kornelka21 Re: Tragiczne pomylki w kuchni 27.10.05, 18:31
      Jak byłam w podstawówce to na ZPT robiliśmy jajka faszerowane.Każdy przyniósł
      jakieś skaładniki.Ja sobie pomyślałam,że można do nich dodać troche
      koperku.Poleciałam szybko do ogródka(mieszkałam obok szkoły)zerwałam koperek i
      dodałam do jajek.W domu okazało się,że to nie był koperek tylko rumianek...
      • amikina Re: Tragiczne pomylki w kuchni 31.10.05, 20:31
        wielkie UP!!! podciągam cudowny wątek, dawno sie tak nie uśmiałam (nie mówiąc już o regularnym opluwaniu monitora:)), sama niestety nic nie dodam, gdyz jestem całkowitym antytalenciem kulinarnym i od kuchni trzymam się z daleka, a przeczytane posty tylko mnie utwierdzają w słuszności mego postanowienia:))
    • Gość: oonnaa Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.eu.org 02.11.05, 11:14
      do góry!!! do góry!!!
      • Gość: bera Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.05, 15:29
        Najlepszy numer wykręciła moja mama, gdy zamiast solą przyprawiła jarzynkę psimi
        witaminkami z wapnem. Strasznie trzeszczała nam ta jarzynka w zębach od tych
        mikroelementów i witaminek. Rodzinka jak jeden mąż zawyła przy stole :))
      • Gość: Gothica Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.11.05, 19:14
        Najcudowniejszy wątek na świecie!!!

        Wpadki kulinarne to rewelacyjny temat...Nie wspomnę o mojej świętej pamięci
        babci, która usiłowała usmażyć placki ziemniaczane na terpentynie...Nie powiem
        ani słowa o tym jak ta sama Babcia dała swoim nieletnim synom(mój Ojciec lat6 i
        jego brat lat3) soczek własnej roboty. Cóz pomyliło jej się z domową nalewką...
        Dzieciaki w tempie ekspresowym wylądowały w przychodni bo jak wyduldały 0,5
        litra to jakieś dziwne się zrobiły...
        Jeszcze inne wpadki czy może raczej przygody kuchenne:

        1.Kiedys, w warunkach polowych moja mamusia chciała mężowi swojemu kochanemu
        zrobić pyszne śniadanko mianowicie jajecznicę ze skwarkami i różnymi innymi
        ihrediencjami... Mój tatuś zobaczył proces wysmażania ię skwarków i rezolutnie
        odgonił mamę od kuchenki gazowej twierdząc że są za duże. Po chwili zobaczyłam
        własnego rodziciela jak rozdrabnia skwarki na patelni cążkami do paznokci..

        2.Kiedy indziej zastałam mojego byłego jak coś zajadle miesza w
        garnuszku...Robił sobie kisiel, kiedy zaoferowałam mu swoją pomoc wyrzucił mnie
        z kuchni. P0 15 min wyszedł wściekając się że "to badziewie po terminie
        było".Nie dał sobie wytłumaczyć że do tego żeby zrobić kisiel używa się
        wrzątku...

        3.Moja chrzestna nastawiła jagody zasypane cukrem do pasteryzacji. .....I
        poszła zadzwonić do koleżanki.Od radosnych pogaduszek oderwał ją dziki wybuch.
        Kuchnię remontowano 2 tygodnie.

        3.Historia powojenna: babcia ze swoją mamą robiły pierogi.Do kuchni zakradł się
        brat babci i chciał sobie coś przed obiadem podjeść.Dostał niebotyczny ochrzan
        i z zemsty(miał 8 lat)wrzucił pod blachę kuchni węglowej jakiś wybrakowany
        granat. Z przyczyn braku 1/3 kuchni obiadu nie dokończono.Ofiar w ludziach nie
        było.
    • katja_79 Re: Tragiczne pomylki w kuchni 02.11.05, 17:15
      Kilka lat temu upiekłam ciasto i zamiast opruszyć je cukrem pudrem to
      opruszyłam mąką ziemniaczną...
    • nbardzik Re: Tragiczne pomylki w kuchni 02.11.05, 19:21
      Przygotowywaam kurczaka w galarecie na Komunię mojej córki, bylam tak bardzo
      zmęczona, że chcąc przedzedzić galaretę, zamiast do przygotowanego garnuszka,
      przecedziam galarete do zlewu. Popakalam się, ponieważ już nie mialam rosolu,
      ale sobie poradzilam, przygotowalam galaretę na wywarze warzywnym, byla pyszna
    • Gość: lunatula Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: 217.153.84.* 02.11.05, 22:19
      swietny watek, czytam i dotarlam do blisko przed 400, ufff, no to i ja opowiem
      bo sie poprzypominalo:
      1. kiedys bylam na praktykach w restauracji (byla to chyba 4 klasa sredniej),
      jeden z nowo przyjetych robil nalesniki i jedengo zwinietego polozyl na blacie,
      a w kuchni byly takie zolte scierki, no i szedl szef kuchni i chcial ow blat
      wytrzec i zlapal za nalesnika i przejechal nim dosc spory kawalek, bo nalesnik
      byl baaardzo podobny ( a byla to knajpka, ktora uchodzila za b.dobra)oczywiscie
      nalesnik trafil do konsumenta
      2. na warsztatach gastronomicznych na wydawce rozlewalam kompot i zauwazylam,
      ze w szklance plywa muszka, lece do nauczycielki i pytam co zrobic, bo nie
      jestem pewna czy ta mucha plywala w calym garze czy byla tylko w szklance, a ta
      na to wkurzona wyjela lyzeczka muszke ( nawet nie wylala chocby zawartosci
      szklanki!) i podala konsumentowi
      3. kiedys w innej restauracji na praktykach, robilismy zimne plyty na komunie,
      odbywaly sie kilka naraz, ( w knajpce bylo duzo sal) i w kuchni bylo juz malo
      miejsca, wiec z tymi plytami kazali nam isc do piwnic do magazynow, kiedy juz
      gotowe i piekne zimne plyty zanosilismy do lodowki inny praktykant wywalil ich
      kilka niechcacy i oczywiscie wszystko wyladowalo na tej piwniczej brudnej
      ziemi , otrzepalismy i poukladalismy wszystko na nowo, ale z ziemi bylo...

      dlatego nigdy ale to NIGDY nie jadam w restauracjach czy knajpkach bo juz wiem
      co sie tam dzieje
      aha no i :
      4. kiedys na imprezce, juz wszyscy niezle w stanie wskazujacym, zglodnieli, i
      oczywiscie ja mialam cos zrobic do jedzonka ( no bo w koncu pani technolog
      zywienia zbiorowego hehe, tak tlumaczyli) no wiec moj popisowy sosik pomidorowy
      z makaronem, jem i dziwie sie co ten sos jakis niejednorodny i wogole dziwny (
      tez mialam niezle w czubie) a okazalo sie, ze wkroilam pomidory nie obierajac
      ich ze skorki...

      pozdr. dla wszystkich, swietny watek:)))))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka