Dodaj do ulubionych

Ciepliccy walkonie

IP: *.ppp.tiscali.fr 12.10.05, 21:59
no,wracamy do wspomnien,Ciepliczanie.Pamietacie walkoni?Haslo dla
wtajemniczonych i nie tylko.Bracia Balkowscy, Sroka,Bolek Dabrowski,itd ,itd.
Ucieczki za granice w latach 60-tych.Wpiszcie sie ku nauce mlodym ktorzy
czasami nie moga sie w zyciu odnalezc.Bo tak powaznie mowiac,nie widzialem
15-latka ktory wiezie autobusem do szkoly 50-latka,chyba ze bylo to w harrym
poterze,specjalnie nie zwracam uwagi na pisownie w tym przypadku!
Obserwuj wątek
    • Gość: iro Re: Ciepliccy walkonie IP: *.prem.tmns.net.au 15.10.05, 07:47
      Oczywiscie!
      A w szczegolnosci "Balkos" (Stefan)ktory ciagle mieszka w Cieplicach. Ale to
      dluga opowiesc...
      • Gość: zenon5 Re: Ciepliccy walkonie IP: *.ppp.tiscali.fr 15.10.05, 10:48
        ciesze sie ze ktos tych ludzi pamieta,w tamtych czasach Cieplice byly kurortem a
        nie wsia pod JG,pozdrawiam
        • fleur1 Re: Ciepliccy walkonie 15.10.05, 11:12
          W jakich latach byli aktywni "ciepliccy wałkonie"?
          Jestem Ciepliczanka ale nie znam żadnego nazwiska.

          Brakuje mi bardzo dawnego uzdrowiska jakim były Cieplice.
          • Gość: zenon5 Re: Ciepliccy walkonie IP: *.ppp.tiscali.fr 15.10.05, 11:19
            ja jestem troche mlodszy,ale pamietam ich z lat 60-tych,nadawali szyk
            mlodym,wtedy bylo jednak inaczej,pozdrawiam
            • fleur1 Re: Ciepliccy walkonie 15.10.05, 11:28
              Przeczytałam jeszcze raz pierwszy post w tym temacie już po wysłaniu mojego
              zapytania, lata sześćdziesiąte, byłam dziewczynką, za młodą aby znać to
              środowisko.
              • Gość: zenon5 Re: Ciepliccy walkonie IP: *.ppp.tiscali.fr 15.10.05, 16:57
                tylko nie sugeruj sie nazwa,to byli porzadni ludzie.
    • wk53jan Re: Ciepliccy walkonie 16.10.05, 09:07
      Temat mnie zaciekawił.
      O co tu chodzi? Może troche więcej informacji?
      Proszę...
      • Gość: zenon5 Re: Ciepliccy walkonie IP: *.ppp.tiscali.fr 16.10.05, 10:05
        prosze bardzo.lata wczesne 60-te,grupa mlodych ludzi z Cieplic tworzy grupe
        ludzi, ktorzy wtedy nadawali ton w tym uroczym miasteczku.grupa nieformalna,od
        magistra WF do uczni szkol srednich.zadna organizacja ale grupa ktora dominowala
        pod wzgledem towarzyskim.Nazwe chyba wzieli z filmu Felliniego/walkonie/.trzeba
        wiedziec ze w tamtych czasach zachod to bylo cos co pobudzalo wyobraznie i
        zwykle dzinsy to bylo cos.Znalem ich wszystkich,ale bylem mlodszy a wtedy byl
        respekt dla starszych kolegow.Jak uciekalismy za granice i po nieudanym
        powrocie/6mwiezienia/zrobilismy spotkanie w Klubowej to bylo tam pol CIeplic,a
        wiecie jakie to byly czasy,szpicle UB itd,itd.temat rzeka,ale warto pamietac o
        tamtych czasach i tamtych ludziach.
        • Gość: zenon5 Re: Ciepliccy walkonie IP: *.ppp.tiscali.fr 16.10.05, 11:01
          do iro.Nie masz czasami na imie Bogdan?
        • wk53jan Re: Ciepliccy walkonie 16.10.05, 12:59
          Tak sobie właśnie kombinowałem, ze to może byc coś w tym rodzaju. Jednak nie miałem pewności bo samo określenie "wałkoń" znaczy jednak troszkę cos innego.
          Ale wielkie dzięki za info.
          Pozdrawiam!
          • Gość: zenon5 Re: Ciepliccy walkonie IP: *.ppp.tiscali.fr 16.10.05, 14:46
            jeszcze tylko dodam ze byli to ludzie od magistra do robotnika,nie liczyl sie
            tytul ale inteligencja.O nich kraza legendy.Tak na marginesie, w tamtych czasach
            byli tez chuligani,ale co dzisiaj jest nie do przyjecia,mieli tez swoj "kodeks
            honorowy".polegal na tym ze taki facet jak szedl napity to czasami potracal
            ludzi/nie trzymal sie poprostu w pionie/.Jesli zdarzylo mu sie potracic
            staruszke, to wierzcie mi,potrafil wystekac slowo PRZEPRASZAM.Tak bylo
            kiedys,dzisiaj jak sie slyszy o morderstwach i gwaltach to naprawde dlatego
            pisze sie takie posty,pozdrawiam
            • wk53jan Re: Ciepliccy walkonie 16.10.05, 16:19
              Tym ostatnim postem przypomniałeś mi pewną historię. Pamiętam ją z dokładnością do kilku dni. W każdym razie było to bardzo dawno, kiedy wielu tu obecnych forumowiczów nie było jeszcze - jak to kiedyś ujął mój trzyletni bratanek - W PLANIE (sic!).
              Wracałem ulicą Woj.Pol. i pewnym momencie gdzieś k. pogotowia zaczepia mnie gość tak ~40 . Prosi, abym mu kupił na melinie flaszkę wina (swojej roboty zresztą). Poprosił grzecznie, wytłumaczył, że jest tam spalony, bo za wcześniejszą nie zapłacił. Dał pieniadze, podał 'hasło' i podprowadził pod bramę. Nabyłem więc flaszkę drogą kupna i oddałem potrzebującemu. Szliśmy kawałek w jedną stronę a ten mi opowiada o sobie. Miał ciekawy życiorys (dziś się mówi cv, co za idiotyzm...)łącznie z tym , że siedział kiedys w celi ks. Oczywiście nie miałem pojęcia, co to oznacza a ten z kolei zdziwiony, że ja niekumaty (ks = kara śmierci).
              Więcej go nie spotkałem Ale Twój post nasunął mi taką refleksję. Co prawda w powojennych latach dostawało sie KS za byle co (na szczęście wiele wyroków nie wykonano) ale mimo wszystko. Był to typowy menel.
              A dziś co? Mamy takiego Ryżego i jego kompanów. Co jeden to lepiej 'rozwinięty' przy czym jedyne zwoje jakie ma, to muskuły bo w korze mózgowej raczej... gładko. Zatłuc kogoś pałką to dla niego pikuś. A jakaś lojalnośc wobec znajomego? Przecież za jakis odruch sympatii np. do starszej osoby, koledzy gotowi go wykluczyć ' z towarzystwa' by nie rzec - zatłuc, dla zabawy oczywiście.
              A podobno kiedys czasy były bardziej brutalne.
              • Gość: zenon5 Re: Ciepliccy walkonie IP: *.ppp.tiscali.fr 16.10.05, 16:49
                skoro juz tak wspominamy to opowiem Ci tez jedna historie.Pojechalem do Paryza
                pozegnac kolege ktory emigrowal do Kanady.Bylo pare dni, wiec zwiedzilem co
                mozna bylo, a na koniec kolega mowi:wiesz ,zapoznam cie z ciekawym
                czlowiekiem.Pomyslalem,czemu nie.Idziemy do jednej ze stacji metra,obok siedzi
                jakis menel.To ten,mowi kolega.Witamy sie,kolega przedstawia mnie jako
                Polaka.Ten mowi ,no to chodzcie, i idziemy gdzies w jakies zakamarki pelne
                dziwnych typow.Siadamy na jakies ruinie,on wyciaga kieliszki i pytajacym
                wzrokiem patrzy na kolege.Powinienes postawic,mowi kolega.Dobra,ale gdzie ja tu
                cos kupie,pytam sie .
                Od tego on ma ludzi,ty daj kase.OK,zaczynamy rozmowe i okazuje sie ze ten facet
                to dawny profesor po Sorbonie.Zalamal sie, jak zona poszla w dluga z innym,i tak
                zaczal dziwne zycie.Opowiedzial mi historie Polski ze szczegolami,widac w jego
                oczach bylo podniecenie, ze znow ma uczni.I zrobil nam wyklad o ktorym do
                dzisiaj nie zapominam.Czlowiek w szmatach ale wrazliwy,inteligentny,naprawde
                ktos.Pytalem sie dlaczego to robi,przeciez zawsze moze wrocic do
                zawodu.Wytlumacze ci jak wroce,podniosl sie i poszedl.I juz go nigdy wiecej nie
                widzialem.Ja go do tej pory nie moge zapomnac.
                • wk53jan Re: Ciepliccy walkonie 18.10.05, 12:34
                  Cholera, zrobiło się jakoś sentymentalnie...
                  Ale Twoja opowieśc potwierdza moje spostrzeżenia, ze wrażliwych ludzi nie szuka się w biurach i urzędach. K.Daukszewicz ujął to nawet pięknie w piosence, jak tylko odnajdę tekst, zamieszczę go na forum.
                  Wiele moich doświadczeń z kontaktów z ludźmi potwierdza smutną tezę, którą postawił kiedyś znajomy, mianowice że wielu wyżej sra niż dupę ma.
                  Przepraszam za dosłowny cytat mojego znajomego ale nie wolno go upraszczać. Nie bądźmy hipokrytami.
                  Z tym zjawiskiem nieodłącznie kojarzy się pojęcie chamstwa. Wg moich obserwacji, nei ma to nic wspólnego ani z pozycją materialną ani tez z poziomem wykształcenia. Cham jest ponad tym. Znam wielu ludzi tzw. prostych w rodzaju traktorzysty z b.PGR czy zwykłego robola z budowy, którzy rozumują prosto ale uczciwie. Znam też wielu w cenzusami (ba! nawet jednego prawdziwego profesora Uniwersytetu) którym chamstwo wyłazi z każdego słowa i każdego gestu, pomimo ze starają się czasami nawet dobierać słowa. Jakby od tego cokolwiek zależało. Najgorsza jednak kategoria to nowobogaccy, zwani z francuska nuworyszami a z łaciny - bardziej elegancko - parweniuszami. Dorwie się taki do paru groszy, przeczyta jakąś poradę w gazecie i.... żegnaj rozsądku. Zero umiaru, zero wrażliwości, wszystkie rozumy pozjadał. Co zdanie , to recepta na sukces.
                  Ale, co tam... Na pohybel chamstwu! Niech żyją ludzie wolni i uczciwi !
                  Pozdrawiam!
                  PS
                  Idę o zakład, że wielu tych parweniuszy nawet nie ma zielonego pojęcia o tym słowie i gotowi to określenie potraktować jako... komplement.
                  W końcu brzmi naprawdę ciekawie i tajemniczo...:-)))

                  • kazimierzp Rosjanie mówią: nowi ruscy! 18.10.05, 16:15
                    Rosjanie na nowobogckich mówią "nowi ruscy". Jest na ich temat wiele kawałów i
                    to całkiem fajnych. Jak sobie któryś przypomnę to zacytuję!
                    Jak można oczekiwać honorowego zachowania się "meneli", czy też chuliganów jak
                    się ich drzewiej nazywało kiedy tak zwane profesje społecznego zaufania
                    zachowują się całkowicie inaczej niż ich spisane kodeksy etyczne!
                    Zgadzam się z wk53jan-em że nie stopień naukowy świadczy o kulturze. W swym
                    życiu zawodowym spotkałem intelektualistów wśród prostych robotników i
                    prostaków wśród profesorów. Czytam aktualnie obowiązujące kodeksy etyczne
                    niektórych zawodów, np. architektów (są na sieci) i potem na codzień widzę jak
                    je łamią! Każdy lekarz po zakończeniu studiów składa ślubowanie Hipokratesa i
                    co...?
                    Ojciec mnie uczył, że słowa uczą, a przykłady pociągają!
                    Zawsze będę twierdził, że nie ten uczciwy kto krzyczy najgłośniej łapać
                    złodzieja.
                    • Gość: zenon5 Re: Rosjanie mówią: nowi ruscy! IP: *.ppp.tiscali.fr 18.10.05, 18:47
                      Zrobilo sie rzeczywiscie sentymetalnie,dlatego proponuje na tym watku poruszac
                      tematy majace cos wspolnego z czlowiekiem poprostu,to sie oplaca, poniewaz
                      ludzie sie odnajduja w swych wspomnieniach.Opowiem wam nastepna historie,wesola
                      ale przysiegam prawdziwa.Poznalem Wlocha ktory byl kapitanem statku,a pozniej
                      pracowal w Paryzu w firmie handlowej.Rozmowe zaczelismy od oczywiscie, kto jest
                      kim w sensie narodowosci,pozniej zeszla jak zwykle na temat polskiej wodki.I
                      wtedy facet mowi mi o Polaku,goralu ktory pracowal jako kierowca w Paryzu.Byla
                      to firma handlowa gdzie szefem byl pakistanczyk a zastepca Francuz.Po wyplacie
                      goral nie przyszedl do pracy 2 dni.Wkurzyl sie zastepca i idzie do szefa.Tego
                      Polaka trzeba zwolnic,bo oni wszyscy pija,taki zwyczaj u nich.A pakistanczyk na
                      to :taka tradycja u nich?tak ,podlizuje sie zastepca.I tu zaskoczenie:skoro maja
                      taka tradycje ja jej lamal nie bede,zmobilizowac go jakos do pracy,nie widze
                      powodu zeby go za to scigac.Tamten oniemial,ale wykonal polecenie.Pakistanczyk
                      byl radykalnym islamista i nie wyobrazal sobie ze ktos moglby zmieniac jego
                      obyczaje,wiec dlaczego on mialby zmieniac innym.Byl to syn jakiegos ksiecia
                      pakistanskiego i rzadzil w firmie z charyzma.Niewiarygodne ale
                      prawdziwe,poniewaz ten ktory mi to opowiadal, to spokojny zrownowazony
                      czlowiek.Inna sprawa ze bylo to w latach 70-tych,bo wtedy jeszcze nie byl znany
                      wyscig szczurow,pozdrawiam i zapraszam z nowymi historiami o czlowieku.
                    • Gość: heniek Re: Rosjanie mówią: nowi ruscy! IP: 5.1.* / *.netcabo.net 19.10.05, 21:48
                      Mój kawal. "Nowy ruski" wydaje corke za mąż. Za mlodego popa. Na wspólnym
                      obiedzie pyta go. Jak utrzymasz moją córkę? Bóg pomoże - odpowiada adept. Ale
                      ona co tydzień musi mieć nowe stroje z Mediolanu. Bóg pomoże - odpowiada
                      kandydat na męża. Ale ona musi mieć zawsze najnowszy model mercedesa. Bóg
                      pomoże - odpowiada narzeczony. Ale ona co dwa musi oddać się ręce
                      najmodniejszego stylisty z Nowego Jorku. Bóg pomoże! mówi z zapalem mlody pop.
                      Po obiedzie córka pyta się ojca - no i jak? No wiesz, nic specjalnego - mówi
                      ojciec - ale spodobalo mi się, gdy nazwal mnie bogiem.
                      • Gość: zenon5 Re: Rosjanie mówią: nowi ruscy! IP: *.ppp.tiscali.fr 19.10.05, 22:00
                        No widzisz heniu,bez starych nie ma mlodych,dzisiaj sie mowi "o sponsoringu" Mąż
                        przychodzi nieoczekiwanie do domu i zastaje żonę z kochankiem w sytuacji
                        jednoznacznej.
                        Wzburzony krzyczy:
                        - Ty z tym panem w łóżku... Jestem zaskoczony!
                        - Mylisz się kochanie! - Tłumaczy spokojnie żona. - Ty jesteś tylko zdziwiony.
                        To my jesteśmy zaskoczeni!
                        • Gość: heniek Re: Rosjanie mówią: nowi ruscy! IP: 5.1.* / 212.113.164.* 19.10.05, 22:18
                          Zenon!
                          Z innej beczki. Ty jako rezydent powinienes o tym slyszeć. Czy slyszaleś we
                          Francji o takim powiedzeniu, że Algierczycy to wojownicy, Marokańczycy to
                          mężczyźni a Tunezyjczycy to kobiety? Wyczytalem to niedawno w pewnej książce
                          historycznej.
                          • Gość: zenon5 Re: Rosjanie mówią: nowi ruscy! IP: *.ppp.tiscali.fr 19.10.05, 22:36
                            dobra,ja Ci zadam tez jedno pytanie:co znaczy slowo rezydent?
                          • Gość: zenon5 Re: Rosjanie mówią: nowi ruscy! IP: *.ppp.tiscali.fr 19.10.05, 22:41
                            ja ostatnio nie czytam nic wartosciowego,ale to nie przeszkadza mi stwierdzic
                            ze:Polacy to wojownicy,Polacy to mezczyzni,a polki to prawdziwe kobiety
                  • Gość: Strejner Re: Ciepliccy walkonie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.10.05, 19:46
                    "zwykły robol z budowy" - powiadasz - hmmm
                    • kazimierzp zwykły robol... 18.10.05, 20:34
                      W swej karierze zawodowej byłem na różnych budowach, byłem też na różnych
                      salonach: politycznych, kulturalnych. Uczestniczyłem w róznych spotkaniach
                      formalnych i nieformalnych. Mogłem rozmawiać z ludźmi z różnych profesji i
                      stanowiskach. W kazdej z tych grup spotykałem ludzi o różnej konduicie.
                      Najmniej zakłamania, najmniej oszczerstw, obmawiań, krętactw spotkałem wśród
                      robotników. Spotykałem robotników którzy będąc mistrzami w swym fachu potrafili
                      dyskutować o róznych dziedzinach życia i sztuki, ba spotykałem ich na różnych
                      wernisażach. Miałem do czynienia z inżynierami z róznych dziedzin. Wśród nich
                      spotykałem mniej tych którzy interesowali się wiecej niz swoją profesją. Może
                      dlatego iż na tym stopniu fachowości musieli więcej czasu poświęcać na
                      poznawanie zawiłości i nowinek swego zawodu.
                      Miałem do czynienia z naukowcami z różnych uczelni. Oni już najczęściej poza
                      swą profesją innych dziedzin zycia nie zauważali. Ich profesja była
                      najważniejsza. Choć było też wielu humanistów o ogromnej i szerokiej wiedzy o
                      innych sprawach.
                      Co do "picia". Z moich obserwacji wynika, a czynny zawodowo jestem już 37 lat,
                      że to nie u "roboli" głownie jest problem picia. Oni mają tego pecha, ze jak
                      wypiją to wszyscy to widzą. Ich nikt nie odwozi do domów. Co do samych
                      budowlańców. Prowadziłem budowy na terenie zakładów przemysłowych. Widziałem
                      wielkoprzemysłową "klasę robotniczą". Oni jak zachlali to przesypiali się w
                      szatni, a potem już "zdrowsi" szli do domu. Wielu fuchmistrzów (z innych
                      fachów) czasami robili "usługi" po domach, czy na działkach budowlanych. Robili
                      to często za "pół litra", a potem po wypiciu w ubraniach uchlapanych farbą czy
                      wapnem ciagnęli się do domów. I jaka konkluzja ogółu: budowlańcy piją!
                      Gdyby tak zajrzeć do statystyk poradni odwykowych, do środowisk AA to
                      zobaczylibyście kto jest głównie podopiecznymi.
                      Ale się rozpisałem...!:-)
                      • Gość: zenon5 ciepliccy walkonie IP: *.ppp.tiscali.fr 18.10.05, 21:05
                        no wlasnie ,co do picia.Mialem w podstawowce/jednak chodzilem troche do
                        szkoly/wychowawce, ktory nauczyl mnie wielu rzeczy,naprawa radia,budowa radia na
                        krysztalek,duzo z chemi i to wszystko w podstawowce.Nikt z nas nie wiedzial ze
                        sobie popija.Byl bardzo surowy,nadgarstki do dzis mam spuchniete od
                        przepisywania regulaminu szkolnego i od lania po lapach za wagary.Pewnego dnia
                        buszujac po Cieplicach poznym wieczorem zobaczylismy WFM-ke/taki motor/lezaca w
                        rowie.Obok lezal nasz wychowawca,spity jak bak.Wiedzielismy gdzie mieszka,bylo
                        nas kilku,zaprowadzilismy go do domu,motor tez.Nastepnego dnia zapytal sie:kto z
                        was byl u mnie w domu wczoraj wieczorem?Zglosilismy sie,zaprosil nas do pokoju
                        nauczycielskiego.dziekuje,powiedzial.A nastepnie poprosil o odrobione lekcje.No
                        ale jak sie do pozna hasalo to wiadomo ze nie byly odrobione.Jak zwykle dawal za
                        przewinienie 100 razy przepisywanie regulaminu w tym przypadku bylo po 300.Ale
                        po latach wspominam go mile, bo to byl poprostu czlowiek z charakterem
                        • Gość: Strejner Re: ciepliccy walkonie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.10.05, 22:39
                          Wy mu przepisywaliście regulaminy, on je sprzedawał i za to później chlał. Miał
                          charakter gość nie ma co.
                          • Gość: zenon5 Re: ciepliccy walkonie IP: *.ppp.tiscali.fr 19.10.05, 18:25
                            kto by to kupil czlowieku,pewnie szly do kosza.Kiedys nie bylo "byzmesmenow".
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka