maretta111
24.10.09, 16:18
Moi drodzy! Znów jakieś górnolotne wyobrażenia. Bo ktoś coś napisał, wymienił
czy kogoś nie wymienił. To ja jestem" bohaterką", która napisała o
"towarzystwie wzajemnej adoracji"jakiś czas temu. Poczułam się tu jak piąte
koło u wozu, jak bezużyteczny przedmiot, jak totalne zero i tak jest .Jak ktoś
kto przeżywa "tylko" stratę jedynego ukochanego brata. Ale nadal tu jestem, bo
cierpię.Tu mogę pisać o swoim bólu, pomimo że jestem zignorowana, odrzucona,
jestem, bo potrzebuję tego. Może choć jednej osobie pomógł mój wpis to i tak
się cieszę. Kochane moje, ale chyba nie o to chodzi. Każda z nas cierpi, nie
szukajmy w sobie i w innych winnej, czy winnego. Trzymajmy się razem.
Zwłaszcza w tych tragicznych np dla mnie dniach jak będę stała przy nowym
pomniku mojego braciszka. Tak mi źle, będę sercem za wami. Marta, która sama
stoi na swojej tratwie...Pozdrawiam wszystkie cieplutko, sercem jestem za Wami
nie tylko 1 listopada. W każdy dzień...........Niestety nie mogę Wam pokazać
serca..