lourelou
24.12.10, 22:43
oto co napisałam dziś, w wieczór poprzedzający narodziny Chrystusa, dla mojego zmarłego tragicznie narzeczonego. jeżeli ktoś uzna ten tekst za bluźnierstwo, z góry przepraszam, nie było to moim zamiarem.
Epitafium
•Błogosławieni silni duchem, ci co nie płaczą nad sobą, idąc na spotkanie z pędzącym światłem, albowiem do nich należy blask poznania, które daje moc.
•Błogosławieni cierpliwi i wytrwali, nieruchomi do końca, niemi do końca, wyprostowani do końca, ci co nie klęczą i nie krzyczą, albowiem do nich należy męstwo.
•Błogosławieni rozszarpani na miazgę, zimową nocą na kolejowych szynach, w małych miasteczkach, na poboczu dróg, albowiem do nich należy ból, który oczyszcza.
•Błogosławieni, którzy łakną wyzwolenia od ciała, albowiem poznali już wolność od iluzji.
•Błogosławieni ci, którzy odeszli bez pożegnania, albowiem uczą, że cisza jest święta, jest święta.
•Błogosławieni samotni i nadzy, błogosławieni w swej samotności, albowiem staną się jednym z wszystkimi i wszystkim.
•Błogosławieni wierni do końca, albowiem miłość nie umiera, nie umiera.
•Błogosławieni, którzy odeszli w śmierć, albowiem śmierć jest wielka, jest wielka, jest święta.