renata.95
17.07.11, 19:08
Witam wszystkich,odważyłam wreszcie cos napisac,bo do tej pory tylko czytałam,pisze i płaczę i chyba nie będzie końca płaczu.3 lata temu straciłam brata,nowotwór,1.5 roku temu stracilam moja mamusię a teraz 2.06.2011 mojego ukochanego syneczka.Skonczyłby 22 sierpnia 21 lat.Był ciezko chory miedzy innymi marskosc wątroby i brak odporności.Od urodzenia jeżdziliśmy po szpitalach.Do 18 roku CZD,potem Krakow juz dla dorosłych.Ale nie ma porównania jeżeli się przechodzi z oddziału dziecięcego na oddzialy dla dorosłych.Jest zupełnie inne traktowanie,szpitale wojewódzkie nie sa przystosowane do takich ciezkich chorób.Ale kiedy ostatni raz zawozilam mojego Jareczka do szpitala,nigdy,ale to przednigdy nie powiedzialabym,ze juz wiecej nie wroci.Na tyle pobytow w szpitach i zawsze wracal.Ateraz juz go nie ma a ból jest przeogromny 3 najblizsze osoby w 3 lata odeszly ale smierc dziecka jest czyms nie do zniesienia.Nie wiem jak ja to podołam.Napisze jeszcze bo nie daje rady,potek lez zalewa mnie.Jestem z Wami wszystkimi cierpiącamy.