Dodaj do ulubionych

Dziś /30.08./minie rok odkąd odeszłaś Mamusiu:(

30.08.11, 00:22
Boże, jak ten czas szybko leci...
Ciągle dokładnie przed oczami mam Twój widok, takiej uśmiechniętej...po chwili ukazuje mi się Twój obraz z dnia, w którym odeszłaś od nas...to był poniedziałek Mamo...odeszłaś tak cichutko,w tym momencie nie było przy Tobie nikogo...z perspektywy tego czasu teraz myślę sobie, że może nie chciałaś po prostu, żeby ktoś widział jak umierasz,może chciałaś być wtedy sama,nie wiem i nigdy się już tego nie dowiem,ale bardzo żałuję,że musiałam na tą akurat chwilę wyjść do swojego domu,że nie było mnie przy Tobie,ale nikt nie spodziewał się tego...
Mamo przez ten rok wiele się wydarzyło...Strasznie przeżyłam Twoją śmierć,chyba najgorzej ze wszystkich...wszyscy wkoło pocieszali mnie faktem,że bynajmniej już Cię nie boli, że nie cierpisz,że Tam Ci lepiej...nie wątpię w to wogóle,tym bardziej,że nie dawno dołączyli do Ciebie Twoi Rodzice, ale tak bardzo trudno pogodzić się z tą myślą...tak ciężko się z tym oswoić...Mija rok, a ból nadal jest porównywalnie wielki jak na początku Mamo, nie ma dnia,żebym nie myślała,nie wspominała, nie cierpiała...Mówią,że czas nie leczy ran a jedynie przyzwyczaja do bólu,jednak w moim przypadku nie idzie przyzwyczaić się nawet do tego stanu...z dnia na dzień tęsknię coraz bardziej.
Jak sobię pomyślę,że jeszcze dokładnie o tej godz(ok.północy) równiutki rok temu siedziałyśmy razem na Twoim łóżku Mamo,rozmawiałyśmy i oglądałyśmy jakiś serial na polsacie,to łzy same cisną mi się do oczu...to były Nasze ostatnie spędzone wspólnie chwile,nasza ostatnia rozmowa, bo rano przyszedł ten straszny ból,którego nie potrafiliśmy opanować przez cały dzień.Dlatego wieczorem wezwałam pogotowie,żeby podano Ci tą morfinę,która miała uśmierzyć Twój ból...uśmierzyła go ale na wieki,ale chciałam dobrze Mamo.Wiem,że to ten zastrzyk przyspieszył Twoją śmierć, to moja wina...Przepraszam Cię za to,ale to nie tak miało być Mamusiu,nie tak... Tak bardzo mi Ciebie brakuje. [*]
Obserwuj wątek
    • galaksy46 Re: Dziś /30.08./minie rok odkąd odeszłaś Mamusiu 30.08.11, 08:50
      Współczuje ci bardzo. Ale wierz mi, do bólu człowiek z czasem przywyka, tylko potrzeba na to więcej niż rok. Rok to taki "standard" żałoby. Moja mama odeszła 3 lata temu (minie 27.09) a tata 1,5 miesiąca temu. Tylko o nich myślę, nie potrafię inaczej. Nie było mnie przy śmierci obojga. Szczególnie w przypadku taty wyrzucam to sobie. Cały czas też z nimi rozmawiam, jakby byli przy mnie, czuję ich obecność, czasem słyszę wręcz, co do mnie mówią.
    • zalamana1504 Re: Dziś /30.08./minie rok odkąd odeszłaś Mamusiu 30.08.11, 23:05
      I przeżyłam jakoś ten dzień,choć było mi bardzo ciężko...pół dnia spędziłam przy Twoim grobie Mamo, płacząc, wspominając...Tak trudno mi się oswoić z myślą,że Ty już nie wrócisz Mamo...Właśnie o tej godz równo rok temu ,gdy weszłam do Ciebie...Ty już miałaś sine usta,nie oddychałaś...tak bardzo chciałabym wymazać ten widok ze swojej podświadomości, pamiętać tylko te miłe chwile...Mamo tak bardzo chciałabym Cię teraz przytulić, tak bardzo...Przesyłam Ci tam do Góry pierwszorocznicowe Światełko Pamięci, żebyś wiedziała,że nie ma dnia bym o Tobie nie myślała i nie opłakiwała Twojej śmierci Mamciu...[*]
      • proy0311 Re: Dziś /30.08./minie rok odkąd odeszłaś Mamusiu 30.08.11, 23:34
        Zalamana przytulam.
        Mój rok minął 26 sierpnia.
        Wyjechałam na ten czas. Była na wyjeżdzie Msza rocznicowa...a ludzie przychodzili tutaj...
        Wróciłam wczoraj...poszlam na cmentarz...pozdejmowałam wygasłe znicze...
        To znowu moje miejsce...
        Jutro minie rok od czasu...kiedy położylismy Jego cialo w tym miejscu...
        Rozumiem...Rok...Czas zegar...poza czasem wszystko tak naprawdę...
        • margolka-and-more Re: Dziś /30.08./minie rok odkąd odeszłaś Mamusiu 31.08.11, 01:21
          Ten którego kochają zostanie zbawiony
          choć kocha się dlatego, że się nie rozumie
          niekiedy tylko ogarnia zdumienie
          jakby się księżyc świntuch rozebrał do naga
          Ten którego kochają zostanie zbawiony
          Ile razy błądziłeś ale ktoś cię kochał
          czekał w oknie bo oddech pozostał na szybie
          ile razy grzeszyłeś -
      • mala_1984 Re: Dziś /30.08./minie rok odkąd odeszłaś Mamusiu 30.08.11, 23:43
        u mnie mineło już 2 lata... Czas długi, a zarazem krótki, bo wydaje się jakby to było wczoraj. Napewno po dwóch latach jest inaczej, strata jest inaczej juz odczuwalna, pozwala funkcjonować, pozwala patrzeć w przyszłość bardziej optymistycznie. Jeszcze rok temu nie miałam żadnych planów, marzeń, obecnie powoli się pojawiają. Głęboko w sercu ta strata bardzo jeszcze boli, to jak zadra chyba nigdy nie zostanie wyciągnięta, to jak rana, która zawsze będzie otwarta chociaż już nie tak świeża jak na początku.

        Chciałam Ci tylko napisać, że oczywiście nie przyczyniłaś się do tego, że Twoja mama odeszła szybciej poprzez podanie morfiny. Nie możesz nawet dopuszczać takiej myśli, wyrzuty sumienia mogą niszczyć od środka. Wiem coś o tym, bo długo nie potrafiłam sobie poradzić ze swoimi wyrzutami sumienia, zżerały mnie jak kwas od środka, zadręczałam się nieustannie, a tak naprawdę teraz to już i tak nic nie możemy poradzić, bo przeszłości nie zmienimy, a zadręczaniem się tylko sobie zaszkodzimy, chociaż wiem, że te myśli same się pojawiają i często trudno się od nich uwolnić.

        Pozdrawiam Cię ciepło i życzę jak nawięcej pozytywnych myśli o przyszłości.
        • zalamana1504 Re: Dziś /30.08./minie rok odkąd odeszłaś Mamusiu 30.08.11, 23:50
          Dziękuję bardzo za słowa otuchy...fakt, te wyrzuty sumienia przychodzą same...mam nadzieję jednak,że z czasem to minie, bo czasu nie cofnę,choć bardzo bym chciała...
      • margolka-and-more Re: Dziś /30.08./minie rok odkąd odeszłaś Mamusiu 31.08.11, 02:02
        Ona wie. (*)(*)(*)
    • anna.wasil Załamana :( 31.08.11, 21:13
      Doskonale wiem co czujesz.W piątek kiedy byłam u Tatunia w szpitalu,widziałam jak On bardzo cierpi.Lekarz postanowił że poda morfinę..To było kilka dawek w odstępie kilku godzin..Tatuń zmarł w sobotę 8:40.Nie było mnie przy Nim..nie dojechałam do szpitala.
      Po kilku miesiącach od Jego śmierci wiem że była to dobra decyzja lekarza.Nie cierpiał..odszedł we śnie.
      Przytulam Cię a dla Naszych Kochanych (*)(*)(*)(*)..miliony światełek
      • zalamana1504 Re: Anna Wasil 01.09.11, 00:53
        Ja byłam przy Mamie właściwie non stop, odkąd dowiedziałam się jaki jest Jej stan...jednak w tej ostatnim momencie Jej życia byłam blisko, a jednocześnie tak daleko...mogłam Jej nie zostawiać,nie wychodzić, być przy Niej do końca...wróciłam po ok.30minutach...było już za późno...tak bardzo żałuję, tak bardzo jest mi przykro, że opuściłam Ją w tej ostatniej chwili...gdybym tylko to przewidziała...eh...
        Mama również odeszła we śnie, wyciszyła się ,ustąpiły jęki ,zastrzyk napewno przyniósł Jej ogromną ulgę w cierpieniu, bo ból nie ustępował przez ok.14godzin...Jednak przypuszczalnie dawka morfiny była zbyt silna w stosunku do zbyt słabego serca...Zdaję sobie sprawę z tego,że gdyby nie ten zastrzyk to cierpiała by jeszcze bardziej,jeszcze dłużej.To było jedyne skuteczne rozwiązanie aby złagodzić ból...i złagodziło ale na zawsze...Czemu tylko nie ma lekarstwa na złagodzenie mojego bólu,który nadal ,po upływie roku jest porównywalnie wielki jaki był on wtedy? a nawet jeszcze bardziej się nasilił z chwilą śmierci mojego dziadka/7m-cy temu/ i mojej najukochańszej babci,która odeszła 4i pól m-ca temu...Wszyscy wokół mówią,że skoro tyle zniosłam to dam sobię radę, że jestem silna, że jakoś to będzie, że z czasem się przyzwyczaję i nauczę żyć bez moich bliskich. Jednak ja wiem, że to nie prawda, może i na zewnątrz nie okazuję tego strasznego bólu,udaję silną, ale w głębi rozrywa to moje serce, które pęka z tęsknoty za Nimi, co noc płaczę do poduszki...czasem zastanawiam się czym sobie na to zasłużyłam, na takie cierpienie.Przecież zawsze starałam się robić wszystko najlepiej jak tylko umiałam, zawsze byłam przy Nich, nigdy nie zrobiłam niczego na czyjąś szkodę...Dlaczego więc Bóg mnie tak karze? Mam przecież dopiero 27lat a On zabrał mi już i brata i rodziców i teraz dziadków, a tylko Oni byli zawsze moją podporą. Fakt mam męża i dwóję wspaniałych dzieci, ale to już nie to samo. Nigdy nie będzie już tak samo...Nie wyobrażam sobie po prostu mojego życia bez nich, zwłaszcza bez Mamy i Babci,do których zawsze biegałam z byle błahostką...Nie mam pojęcia jak to dalej będzie i kiedy się z tego otrząsne, po prostu nie wiem.
        • fruzelina56 Re: Anna Wasil 08.09.11, 22:35
          bardzo mocno przytulam......bardzo.
    • pustkaimilosc Re: Dziś /30.08./minie rok odkąd odeszłaś Mamusiu 01.09.11, 02:13
      morfina powoduje niewydolnośc oddechowo krążeniową. Moja najukochańsza Mama była lekarzem. Nie chciała morfiny całą noc. Nie miała siły odpowiadać. Co jakiś czas ją pytałam czy nie chce żeby miała możliwość choć kiwnąć głową. Nie chciała. Miałam morfinę w tabletkach.
      Rano dostała w tabletce na zlecenie lekarza pierwszy raz. Sama ją podałam. od nikogo innego by nie wzięła. Pirwsza dawkę wytrzymała. Musiałam wyjśc z domu. Czekała. Nie wiem jak wytrzymała to cierpienie. Sama jej je zadałam.
      Drugą morfinę dostała w rękę po 9 godzinach. Jak tylko ta morfina zaczeła działać Mama umarła.
      Ona nie chciała morfiny, wiedziała że od tego umrze. I tak by umarła, ale może nie byłby sama wtedy, jak jest po morfinie? A jak Mama chciała się pożegnać, być blisko kogoś, nie umierać sama> Czy mamy prawo dawać morfinę?
    • pustkaimilosc po morfinie człowiek jest sam 01.09.11, 02:14
      morfina powoduje niewydolnośc oddechowo krążeniową. Moja najukochańsza Mama była lekarzem. Nie chciała morfiny całą noc. Nie miała siły odpowiadać. Co jakiś czas ją pytałam czy nie chce żeby miała możliwość choć kiwnąć głową. Nie chciała. Miałam morfinę w tabletkach.
      Rano dostała w tabletce na zlecenie lekarza pierwszy raz. Sama ją podałam. od nikogo innego by nie wzięła. Pirwsza dawkę wytrzymała. Musiałam wyjśc z domu. Czekała. Nie wiem jak wytrzymała to cierpienie. Sama jej je zadałam.
      Drugą morfinę dostała w rękę po 9 godzinach. Jak tylko ta morfina zaczeła działać Mama umarła.
      Ona nie chciała morfiny, wiedziała że od tego umrze. I tak by umarła, ale może nie byłby sama wtedy, jak jest po morfinie? A jak Mama chciała się pożegnać, być blisko kogoś, nie umierać sama> Czy mamy prawo dawać morfinę?
      • agalt Re: po morfinie człowiek jest sam 01.09.11, 11:21
        Zapewniam Cię, że to nieprawda
        • proy0311 Re: po morfinie człowiek jest sam 01.09.11, 17:14
          Powtórzę za Agalt
          TO NIEPRAWDA !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

      • sibeliuss Re: po morfinie człowiek jest sam 14.11.11, 14:12
        Nie obwiniaj się, bo widzę że to w Tobie trwa. Tak miało być. Czasami jest to wielka miłość, takie niezamierzone uwolnienie od cierpienia.
        • zalamana1504 Re: po morfinie człowiek jest sam 14.11.11, 23:36
          Prawda...to nadal trwa...ból, tęsknota trwać będą we mnie to końca moich dni...póki znów nie ujrzę moich Bliskich oddalonych...
          • joanna_kamila26 Re: po morfinie człowiek jest sam 17.11.11, 11:23
            Kochana, mnie też nie było przy Tacie, gdy odchodził...Wywieźli mi Tatę z Wrocławia na OIOM do Milicza i siedziałam przy łóżku z siostrą do oporu, musiałyśmy wychodzić z sali w momencie, gdy pielęgniarki Go myły i zmieniały opatrunki. Gdy monitory pokazywały już dwie poziome, równe linie, a serce pomału zwalniało chciałyśmy być przy Nim do końca, jednakże lekarz pozwolił nam zostać tylko do 22.00, pożegnałyśmy się z Tatusiem o 22. 15-chociaż chciałyśmy być do końca. 20 minut po północy otrzymałam telefon, że Tatuś odszedł 00:04...Nie było Cię przy Mamie fizycznie, ale byłaś obecna Sercem I Duszą i to jest najważniejsze...
            • zalamana1504 Re: 18.11.11, 22:55
              Tak, byłam całym sercem obecna, duszą, myślami, ale to za mało bo wyszłam dosłownie w ostatnich minutach Jej życia...nigdy nie pogodzę się z tą myślą...bo gdybym wiedziała to trzymałabym Ją za rękę do samego Końca, tak jak trzymałam Dziadka, kiedy odchodził...eh...no ale cóż czasu nie cofnę, żyć trzeba dalej...najbardziej boję się tego, jakie będą te Święta...bez Nich...
              • cccykoria Re: Zalamana 20.11.11, 12:37
                uaktwnij pocztę, chciałam wysłać Tobie priva z zapytaniem
                • zalamana1504 Re: do cccykoria 20.11.11, 16:54
                  Oto mój mail: asia150484@gmail.com
    • zalamana1504 Re: Dziś /30.08./minie rok odkąd odeszłaś Mamusiu 30.11.11, 09:15
      Mamciu dziś mija 15-sty miesiąc bez Ciebie, a mi coraz bardziej Ciebie brakuje...
      • zalamana1504 Re: Dziś /30.08./minie rok odkąd odeszłaś Mamusiu 28.08.12, 22:58
        Mamuś ja to zleciało...pojutrze miną dwa lata bez Ciebie...Boże dlaczego ???Tak bardzo mi Cię brak....:(.... i znów przeraża mnie ten dzień....
        • simba5 Re: Dziś /30.08./minie rok odkąd odeszłaś Mamusiu 29.08.12, 21:34
          Przesyłam wirtualne Światełko Pamięci dla Twojej Kochanej Mamusi.
          Takie dni bolą podwójnie. Łączę się z Tobą w bólu Załamana.
          Jak możesz to zapal ode mnie prawdziwą lampeczkę na grobie mamy.
          • zalamana1504 Re: Dziś /30.08./minie rok odkąd odeszłaś Mamusiu 29.08.12, 23:24
            Dziekuję Ci Simbo za wsparcie....bardzo dziękuję....i napewno jutro zapalę ...ale i tak okropnie boje sie tego dnia...tego czy znów coś we mnie nie peknie...zobaczymy jutro...pozdrawiam Cię serdecznie droga Simbo!!!!
            • zalamana1504 Re: Dziś /30.08./minie rok odkąd odeszłaś Mamusiu 30.08.12, 11:44
              Mamo jak ten czas popierdziela!!!! Dzis mijają 2 lata!!!! Dwa lata bez Ciebie!!!! Bardzo tęsknię i bardzo mi Ciebie brak :(((
              [*]
              • galaksy46 Re: Dziś /30.08./minie rok odkąd odeszłaś Mamusiu 30.08.12, 13:02
                Tak, czas bardzo szybko leci, nawet tego nie zauważam. Wiem, że ci jest ciężko, tęsknota nie mija. Przytulam cię mocno.
                • zalamana1504 Re: Dziś /30.08./minie rok odkąd odeszłaś Mamusiu 30.08.12, 23:41
                  Jest ciężko...myślałam,że z perspektywy czasu lepiej jakoś to zniosę,ale wewnętrzne cierpienie nie mija a dziś wróciło z podwojoną siłą...przetrwałam ten dzień jakoś, jutro będzie kolejny,moze normalniejszy ale i tak ciągle myślę, tęsknię a nocami niekiedy popłakuję w poduszkę ... kiedy to minie??? Dziś mija druga rocznica, za chwilę będzie trzecia i kolejne, ale czy kiedyś pogodzę się z tym? Napewno nauczę sie z tym żyć, w sumie to już nauczyłam się żyć bez WAS bo nie miałam innego wyjścia ale czy kiedyś się z tym pogodzę???.... wątpię...

                  Żadne słowa nie oddadzą tego,
                  kim dla mnie Byłaś...
                  Żaden płomień nie strawi
                  mego do Ciebie uczucia...
                  Żaden człowiek nie zrobi dla mnie tyle,
                  ile Ty dla mnie zrobiłaś...
                  Dziękuję za wszystko...
                  MAMO!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka