Dodaj do ulubionych

Chyba zwariowałam po śmierci mamy

31.01.22, 18:06
Witam, nie wiem od czego zacząć w święta zmarła moja mama w szpitalu, była tam 4 dni te 4 dni były dla mnie koszmarne, bo lekarz mowil,ze jest zle nie mogłam się z nią pożegnać powiedzieć jak ją kocham. 2 dni przed śmiercią z nią rozmawiałam przez telefon cieszyła się,że niedługo wraca do domu ja też byłam przekonana o tym, bo jej stan się poprawił.
W dniu jej śmierci zadzwonili ze szpitala A ja juz wiedziała co się stało... był etap niedowierzania, wyrzutów sumienia i teraz chyba stres wychodzi i nien radze sobie z tym wszystkim, nie spie po mocach moze z 2-3 h nie miałam nigdy separacji z mama, ponieważ chorowała i od 25 lat razem mieszkaliśmy teraz zostałam sama...
Jestem dorosła A czuje się jak dziecko, wspierają mnie przyjaciele ,ale nie czują tego co ja bo mają rodziców.
Najgorsze są noce kiedy nie idzie spać z jednej strony nie zależy mi na życiu, ale kiedy mam jakieś objawy somatyczne to wariuje , wydaje mi się,że już zwariowalam żyje w jakimś amoku. Nie wiem czy to normalne, bo nie byłam w takiej sytuacji, muszę jakoś żyć, chodzić do pracy z jednej strony najchętniej nie wychodzilabym z domu z drugiej nie umiem być sama ze sobą bo za dużo myśli.
Wizyty na cmentarzu stały się dla mnie nie do zniesienia czuje jakiś lęk, chyba do mnie powoli dociera,że mamy nie ma ... widok mogily jest strassny, patrzę na jej ubrania, jej pokój nie wiem co ze soba począć...
Coś w głowie sobie tłumaczę jest dobrze na chwilę po jakimś czasu znowu mam natłok myśli i wszystko wraca :((( minął miesiąc A ja się zastanawiam ile to potrwa bo chyba tego nie przeżyje nie wiem jak minął ten miesiąc , niewiele pamiętam rozmowy czasem z kimś wydają mi się jakieś nierealne , faszeruje się lekami na uspokojenie żeby rozpędzić myśli, wydaje mi się że mam jakieś omamy widzę gdzieś w tle jakieś strozki światła i zastanawiam się czy nie dostałam na głowę:(( nie wiem jak mam życ z dnia na dzień.
W pracy płacze żeby nikt nie widział w domu to samo jestem przerażona że moja życie będzie tak wyglądało tylko cmentarz, dom i smutek:((( albo że zachoruje na jakąś schizofrenie (leczylam się dawniej na depresję 4 lata jestem trochę hipochondryczka) stres spowodował problemy z sercem, wysoki puls, kołatanie teraz te,,omamy"jestem jakas zlękniona, bo nie wiem condzieje się z moim organizmem , jakas strachliwa ,kiedy jestem sama mam ataki paniki mam ochote zadzwonic na karetke ale co im powiem,wiem ,ze musze sama sie z tym uporac ale, chyba trace grunt pod nogami . Jestem przerażona swoim stanem najbardziej sie boję,że pewnego dnia nie BEDE MOGLA FUNKCJONOWAC i dostanę na głowę nie mogę odgonic tych myśli :(( chce się czymś zająć ale nie wiem czym najchętniej zostałabym w lozku i z niego nie wychodzila .Napiszcie mi,że to normalne i organizm reaguje tak na stres , tęsknotę, żal nie wyobrażam sobie co będzie za miesiąc, za dwa jednego dnia jest super, kolejnego już nie i załamuje się bo nic nie jest po mojej myśli, strasznie tęsknię za mamą żałuję każdych przykrych słów, mam nadzieję,że mi wybaczyła wiem o tym,bo sama sobie wybaczyłam.
Boże jak to strasznie boli
Obserwuj wątek
    • ja3365 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 01.02.22, 17:36
      Witaj,
      Rozumiem Cię doskonale. Każdy, kto był tak bardzo mocno związany z drugim człowiekiem czuje podobnie. Zapraszam Cię do zarejestrowania się na stronie www.foreveralive.pl, poświęconej osobom takim jak Ty czy ja - które utraciły najbliższego. Dodaj proszę post w grupie "Śmierć Rodziców", ku pamięci ukochanej Mamy. Jeśli chcesz, dodaj Jej zdjęcie i wracaj do niego tak często jak tego potrzebujesz. Pod dodanym postem można zostawić komentarz, wysłać wiadomość prywatną do kogoś, kto mierzy się z podobnym cierpieniem.
      W/w stronę zaprojektowałam z zamiarem stworzenia miejsca w sieci, które posłuży wzajemnemu wsparciu osieroconych. Miejsca, gdzie można wylać żal i łzy. Jednak są to początki portalu i potrzeba czasu, żeby mógł zaistnieć.
      Jeśli chciałabyś porozmawiać w wiadomości prywatnej wystarczy, że pod postem KOCHANA MAMO w grupie śmierć rodziców, klikniesz na mój komentarz "Widzę znów nasz dom..." a rozpoczniesz prywatną konwersację. Człowiekowi robi się lżej, kiedy swoim cierpieniem może podzielić się z kimś, kto go rozumie.
      Trzymaj się. Kiedyś jeszcze pojawi się słońce.
      Małgorzata
      • nowagaja55 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 28.11.23, 22:39
        Moimdarem jest kontakt z duchami,jakbyś chciała coś od niej się dowiedzieć to daj znac
        Barbara
        • nieszczesliwa50 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 12.11.25, 10:35
          ja bym chciała się dowiedzieć czegokolwiek od mamy, zmarła 3 tygodnie temu, jestem od tego czasu zdruzgotana i mam poczucie winy :( tata cierpi katusze, nie wiem jak mamy sobie pomóc w tej rozpaczy
    • smutna76 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 02.02.22, 02:13
      Witaj Samotna 25x
      Bardzo współczuje z powodu śmierci mamy
      Byłam i jestem w podobnej sytuacji choć jestem już dalej w tej drodze żałoby...
      Moja mama odchodziła przez 2 miesiące też w okresie świąt Bożego Narodzenia
      po nieudanej operacji i choć zdażyłam powiedzieć jej że ją kocham to pożegnać
      się nie umiałam, nie dopuszczałam myśli, że odejdzie...do dziś nie potrafię się z tym
      pogodzić, czas mija a tęsknota narasta, tak bardzo mi jej brak...
      Pytasz czy normalne jest to co się z tobą dzieje...odpowiem tylko, że ja miałam tak samo
      chwilami miałam wrażenie że zwariowałam, ze już tego bólu nie udźwigne..a jednak żyje
      dalej..nie mam innego wyjścia..
      Też byłam z mamą bardzo związana, mieszkałyśmy razem, po jej śmierci poczułam się jak
      małe osierocone dziecko, pojawiły się napady lęku i paniki, w najgorszym okresie musiałam
      wspomagać się lekami wyciszajacymi żeby funkcjonować.
      To właśnie robi z nami żałoba, jesteśmy jak łupinki na wzburzonym morzu zalewających
      nas uczuć..myślę że w żałobie wszystkie te odczucia są normalne, w końcu dotknęła
      nas ogromna tragedia..
      U mnie po dwóch latach żałoby ból jest nadal obecny choć zdążylam się do niego przyzwyczaić,
      nie jest już tak szarpiacy jak na początku, teraz dominującym uczuciem jest ogromna
      tęsknota...
      Życzę Ci dużo siły i mogę tylko powiedzieć, że nie jesteś sama..
      Pisz jeśli przynosi ci to ulgę, wyrzucaj swoje myśli na tym forum..tu na pewno będziesz zrozumiana..
      Przytulam...
      • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 22.02.22, 08:46
        Ja straciłam tatę w lipcu 2021 .zmarł na raka. Ta śmierć mnie bardzo przytłoczyła bo rak zabrał go w 8 miesięcy z pełnego życia pracującego taty zrobił się biedny chudy pan który zmarł. Odwiedziłam go w szpitalu i w domu tydzień przed śmiercią i widzę go takiego biednego cały czas.. to był cios ale najgorsze było przede mną. Tata mnie nie wychowywał tylko mama.. sama .. najkochańsza mam była mi wzorem i wszystkim... Rok temu zachorowała na covid i ledwie z niego wyszła .słaba chudsza i taka biedna. Była troszkę inna ale cud że wyszła i żyła... I pracowała i nawet była z nami nad morzem..Po roku złamała rękę i nogę . Mieszkałam od niej 30 km ale starałam się jeździć co 3dni . Radziła sobie sama ...mimo 78 lat i gipsów..dzielna...bolał ja brzuch ale to mówiła że może po lekach itd .. chudła czekała na zdjęcie gipsu i powrót do pracy. Mimo wieku nadal pracowała jako lekarz... Bałam się tego. Po zdjęciu gipsu wyglądała źle chudła. Widziałam że gaśnie ale zapewniała że tylko coś nie może jeść ..i boli ja brzuch ale bierze leki...w końcu zmarła w szpitalu...28 stycznia 2021...a ja zostałam z wyrzutami sumienia że bywałam niecierpliwa.ze się kłóciłam .. że wpadałam tylko na chwilę bo mąż w domu z dziecmi marudziła że zmęczony a mnie nie ma..zaluje..że nie pojechałam tydzień przed zemdleniem mamy a w weekend to już wiedziałam że jest zle...domyslalam sie...mamunoa mi do końca nie powiedziała ale mówiła że źle się czuje iusi odpoczac... ...nie wiem jakoś tak szybko minął tydzień chciałam jechać w weekend ale powiedziała że nie ... To było dziwne ale nie pojechałam...do ukochanej mamy.. nie pojechałam...mam wyrzuty sumienia..mam małą córeczkę 1,5 roku i chyba się użalalam nad sobą że zmeczona a mama tam cierpiała sama...nie mogła na mnie liczyc..tak to boli tak ja kochałam..mówiłam jej to ciągle przez rok .. ale zawiodłam..tęsknię ..tak mocno ze zwariuje..czemu nie wsparlam ja..czemu się nie domyśliłam że jest źle.. widziałam że gaśnie ..miała guza w brzuszku podobno duzego...ale w szpitalu ja podrasowali i mieli dalej badać i żywic do operacji..ale zarazili ja covid i mimo że lepiej się tam poczuła i dzień wcześniej rozmawiałyśmy to zmarła następnego dnia... dlaczego???? Moje życie jest bezsensu... zawiodłam...jeździłam tak często jak mogłam choć ostatni najgorszy tydzień nie pojechałam ..a czułam że jest źle...jestem beznadziejna...boli a muszę być silna dla córek ..druga ma 10 lat...i też cierpi...nie chce mi się żyć...
        • czahmen Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 04.03.22, 12:01
          Szanowna Pani "Doro". Pani Mama ma wspaniałą córkę. Proszę się nie obwiniać, za to jak potoczyły się losy Mamy. Myślenie "co by było gdyby" nie zmieni nic. Zrobiła Pani wszystko co można było zrobić. Niech spoczywa w pokoju i proszę dbać o pamięć po niej. proszę oczyścić się z żalu i wyrzutów sumienia. Pożegnać ja. Rozdarte serce się zagoi. Proszę dużo płakać to pomaga. Przygniatający smutek po stracie rodzica to coś przez co przechodziłem. Mój Tato odszedł szybko w momencie rozkwitu naszej przyjaźni. Ja dorosłem do roli syna, a on dojrzał do bycia Tatą. Mama nie uczestniczyła w moim i siostry życiu z powodu alkoholizmu. Razem się wspieraliśmy, ale wylew taty tak niespodziewanie go uśpił na wieki. Chorobom, które dotykają nas nie zawsze możemy zaradzić. Pani dusza zachorowała na smutek. To czego może być Pani pewna, że dzięki miłości do Mamy Pani stan ducha się poprawi. Proszę zaakceptować, że jej nie ma. Wierzę, że jest Pani dobra Mamą dla swojej córeczki, a każdy wschód słońca, gdy Wita nas nowy dzień przynosi siłę do zmagania się z przeciwnościami losu. Proszę myśleć o tym lepszym, nowym jutrze. Chciałbym Panią uściskać i pomimo wszystko proszę się czasem uśmiechnąć. Życzę Pani siły i pogody ducha. KO.
          • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 04.03.22, 23:33
            To piękne co Pan napisał. Staram się każdego dnia...ta świadomość że już nigdy w życiu jej nie dotkne nie zobaczę nie będę mogła do niej pojechać... Jest bardzo ciężko ..
          • zrozpaczona1122 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 05.03.22, 20:05
            To nie do mnie, ale dziękuje za te słowa. Straciłam niedawno Mamę. Odeszła na covid. Jest mi bardzo zle. Pozdrawiam serdecznie.
            • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 06.03.22, 07:31
              Moja też leżała na covidowym...ja staram się myśleć że tak musiało być ale nie mogę sobie wybaczyć dwóch rzeczy że ok miesiąca przed śmiercią mamy byłam niecierpliwa i jej powiedziałam że brat też mógłby jeździć na zmianę bo mi ciężko ... Bo dzieci i mąż marudzi... Ale przecież ja chciałam jeździć tylko byłam rozdarta bo mąż ciągle dzwonił kiedy będę bo on zmęczony po pracy a w ten dzień jeszcze zadzwonił że córeczka nabiła sobie guza...potem ja przeprosiłam i powiedziałam milion razy że ja kocham ..ale jednak padły te słowa ta niecierpliwość i pamiętam ja taka chudziutką i biedna jak stała i to słuchała i mi powiedziała że sobie radzi i nie muszę przyjeżdżać...i boję się że dlatego mi nie powiedziała że się źle czuje ..ale ona mi nigdy nie mówiła zawsze pierwszy wiedział brat ..a druga rzecz że nie pojechał w ciągu tych dwóch tygodni jak czuła się najgorzej..choć czułam że coś jest nie tak... Tak ja kochałam a zawiodłam ja...tak czuje i jest mi z tym źle ...bardzo źle...moja najkochańsza mamunia
              • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 06.03.22, 07:34
                Tam że ja nie pojechałam w ciągu tych dwóch tygodni... Bo do brata nie ma żalu bo on też cierpi..ale za Ja nie pojechałam tylko dzwoniłam jak głupia co 5 min ..zamiast jechać ja przytulić lub uratować...
          • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 21.05.22, 08:13
            To piękne. Czytam sobie ta odpowiedź jak mam ogromny smutek. Teraz tak jest. Mam wyjechać nad morze ..ostatni raz byłam znana nad morzem...tak bym chciała cofnąć czas i częściej ja przytulać ...a na tym wyjeździe były kłótnie między mamunia a moim mężem a ja w sumie patrzyłam na nią i była taka słabiutka i żałuję że ten wyjazd skończył się tak że powiedziała że do mnie więcej nie przyjedzie....przez męża ale i pewnie i ja byłam temu winna....bo narzekałam na męża do niej i dlatego miała taki stosunek do niego a nie inny...kocham ją pamiętam jak była na plaży...słabsza ...taka inna zmęczona ale uśmiechała się...kocham ją tak chciałam ją zabrać nad morze sama z nią...a nie zdążyłam...jestem zła córka choć naprawdę się starałam to taka jestem jakaś beznadziejna..mamuniu moja.
            • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 21.05.22, 08:14
              Z mamą nad morzem miało byc
              • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 21.05.22, 08:15
                To nigdy już nie wróci...jak mam teraz jechać. Nad morze bez niej....ona tak chciała jechać tam...
      • absurd111222 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 23.04.23, 03:34
        Dziewczyno pls odezwij się, nie daję już rady, matka przyczyna mojej dziecięcej traumy zmarła 2020 zerwałam z nia kontakt byla zabójcza cala rodzina za jej namową miala mnie za worek do bicia fachowo scapegoat czyli kozla ofiarnego, ojciec odszedljak miałam rok, brat sadysta bil i przemoc emoc.calej rodziny wiec partnerzy I na koncu mąż to byli najbliżsi mi ludzie...okazało się że wszyscy narcyzm a najgorszy najukochańszy mąż...po prawie 20l i latach terapii odkryłam że miał mnie jako obiekt nie kochał typowy narcyz oszukiwał zdradzał cały zwiazek i teraz jestem zupełnie sama! Nawet tel sms nic 0, do tego różne traumy cPTSD nie wychodzę z domu tylko dlatego że NIE MAM Z KIM.to nie agoraphobia bo gdy ktoś wyciąga na randkę jestem super szczęśliwa ale wiadomo w tym wieku 46l facet nie szuka stałego związku i to jeszcze nikt nie zrozumie przemocy emocjonalnej i samotności mąż zrobił że mnie osobę której skradł self jestem warzywem byłam kobieta sukcesu teraz boję się wyjść z domu świadomość że nikt z 20 os.rodziny nie chce kontaktu mieszka obok i nie mam nikogo kogo interesuje czy jeszcze żyje powoduje że mam mysli samobojcze więc siedzę w domu. Psychiatra-jedyna opcja mieć żyć z kimś ale wiadomo jak kogoś znaleźć poza tym probowalam mimo utraty zaufania po małżeństwie dzisiejsi ludzie nie są tacy jak 20l temu-tylko patrzą na swoje i na pewno nie mają ochotę na 46l ledwo radzącą sobie z życiem
        • tanebo001 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 23.04.23, 17:56
          Fakt, jest ciężko o psychologa. Sam szukam od miesiąca. I podobnie jest ze związkami.
    • malwa200 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 06.03.22, 16:43
      ja mam podobnie. wczoraj się dowiedziałam, że zmarła moja Ciocia-mamy siostra. jeszcze niedawno rozmawiałyśmy razem, byłam u niej, wyglądała dobrze aż tu nagle. znaleziono Ją martwą na podłodze (mieszkała sama). Jestem w szoku, wciąż płaczę, jestem na środkach uspokajających, nie mogę sie odnaleźć. To była moja przyjaciółka, b. mądra i dobra kobieta. Miałam z Nią lepsze relacje czasem niż z Mamą. I tak sobie ostatnio z Nią rozmawiałyśmy, że dużo naszych wspólnych znajomych i z rodziny odeszło, że nawet nie ma z kim pogadać....zgodziła się ze mną, że faktycznie jeden po drugim umierają...aż tu nagle sama umarła. w ogóle na nic nie chorowała, nigdy nie była w szpitalu...nie wiem co się stało. Jestem zdruzgotana..................
      • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 08.03.22, 15:31
        Ból jest ogromy... Nie jesteś sama...ale każdego boli inaczej ..ja wariuje bo nigdy nie zobaczę mamy..i dodatkowo wyrzuty sumienia...
        • malwa200 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 08.03.22, 18:08
          ja mam to samo Kochana. witaj w klubie
          • malwa200 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 08.03.22, 18:12
            ni mogę sobie wyobrazić, że już nigdy nie będzie u mnie w domu. a tak nocowała, rozmawiałyśmy do późna o wszystkim. można było naprawdę z Nią pogadać. i teraz...co? nie wiem. żałuję bardzo, że zaprzepaściłam wiele okazji aby Jej pomóc, zrozumieć, wesprzeć. ale nie! zawsze była zajęta pracą i własnymi problemami. wiem już, że nasze kłopoty nie powinny przesłaniać potrzeb innych ludzi. nikt nie mnie nie zrozumie tak jak Ona

            • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 08.03.22, 23:32
              Dokładnie...jak dalej żyć bez niej ..na pewno można ale jak pozbyć się wyrzutów...ja byłam niecierpliwa...często miałam inne zdanie ..obwinialam ...nie miałam racji... Kochałam ja ponad życie a ranilam...choć powiedziałysmy sobie pod koniec jej życia milion razy kocham... To nie powiedziała mi że się tak źle czuje...mam ból straszny że może czuła że nie może na mnie liczyć... Nie wiem...trzeba żyć ale jak. Teraz dzieci mnie potrzebują a ja czuję się słaba bez niej... Mamunia moja wiem co czujesz.
              • smutna76 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 09.03.22, 04:54
                Wiem co czujesz, mam tak samo...żałuje każdej kłótni, przykrych
                słów, że za mało okazywałam jej jak bardzo jest ważna, może nie
                doceniałam, żałuję każdej straconej chwili która się już nie wydarzy..
                Tak bardzo mi jej brakuje, jej wsparcia, rozmów, troski, zwykłej codzienności... tej pustki jaką zostawiła nie da się opisać...to tak
                strasznie boli..
                Dziś powiedziałabym każdemu- kochajcie swoje mamy dopóki je macie, doceniajcie, cieszcie się każdą wspólną chwilą...
                • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 09.03.22, 06:58
                  W sumie nie wiem czy ja tak bym radziła...ciężko jest jak już ma się męża i dzieci..mój mąż wiecznie mi wskazywał na wady mamy a ja nie ukrywam że nie lubię jego mamy...moja była dla mnie takim promyczkiem na spotkaniach rodzinnych bo była mądra zabawna i w ogóle wnuki ja uwielbiały... A teściowa chce teraz być taka dobra ale nigdy jej nie trafiłam..bo zawsze coś nie miłego powie a przede wszystkim rywalizowała z moja mama...ciągle. Musieliśmy ukrywać przed nią że jedziemy do mojej mamy.. a teraz szlocha i lamentuje jakby była najlepsza przyjaciółka mojej mamy..mąż mój trochę do niej podobny jest i dlatego się kłócimy .. teraz boję się że rodzina męża mi wejdzie na głowę..nie mam już mamy która zawsze mądrze mi doradziła ..ale cóż mój mąż ma mamę..i mimo że ja nie trawie to tak jak mówisz to jego mama...ale jak ja mam się od nich uwolnić...mamuniu moja tak tęsknię
                  • smutna76 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 10.03.22, 00:27
                    Masz racje...mój mąż też ma jeszcze mamę choć ja za nią nie przepadam i w ogóle nie mam w niej oparcia. Zaraz po pogrzebie kazała mi się
                    brać w garść i nie rozklejać się, miałam wrażenie że drażnią ją moje
                    łzy, które są oznaką słabości a ja mam być silna i zająć się domem,
                    do dziś upomina mnie że za często chodze na cmentarz do mamy..
                    Jakim prawem ja się pytam, przecież to że zmarła nie oznacza że
                    przestała być moją mamą!
                    Mam takie odczucie że ponieważ nie mam już mamy może sobie na
                    więcej wobec mnie pozwolić..
                    Mamusiu ratuj, tak bardzo źle mi bez ciebie...
                    • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 11.03.22, 00:39
                      Niestety musze porozmawiać z psychologiem..nie daje rady...odsłuchuje sobie jej głos w telefonie...tule poduszkę na której spala..ale to że nigdy już nigdy jej nie zobaczę i nie przytulę i nie dotknę..boli mnie i paraliżuje...kocham cię mamuniu..
                      • malwa200 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 11.03.22, 08:45
                        jak to nigdy? po śmieci się z Nią spotkasz przecież
                        • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 11.03.22, 16:18
                          Trudno mi w to uwierzyć
                          • malwa200 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 11.03.22, 20:12
                            uwierz. przynajmniej postaraj się
                            • malwa200 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 11.03.22, 20:15
                              uwierz w Miłosierdzie Boga. naprawdę życie tam dalej jest. spotkasz się z Mamusią. módl się za Nią najbardziej mocno jak tylko potrafisz. Proś Pana Boga o zbawianie Mamy. i doznasz spokoju-naprawdę
                              • malwa200 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 11.03.22, 20:17
                                jeśli możesz-zamów mszę św. za Mamę-tak najbardziej Jej pomożesz
                                • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 11.03.22, 22:28
                                  Na pewno jest tak łatwiej wierzyć..mi jest trudno..czasem myślę że ja spotkam gdzieś jeszcze le czasem że nie ma nic tam..że to już koniec..ja po prostu nie wiem...i trudno jest w to uwierzyć . prosiłam żeby dała mi jakiś znak ale na razie nie dała...a może daje tylko tego nie widzę...
                                  • malwa200 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 12.03.22, 08:11
                                    Kochanie-tam naprawdę jest Koś Kto Cię bardzo, bardzo, bardzo....ale to to bardzo kocha! I Twoją Mamę tak samo. uwierz-proszę. zrób to aktem woli-nie uczuć
                                    • malwa200 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 12.03.22, 08:12
                                      i uwierz mi-wiem o czym piszę. nie jest moim celem pisanie głupot
                                      • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 12.03.22, 10:18
                                        To miłe ale każdy wierzy inacze... Mam mówiła że nie ma nic po śmierci.nie chodziliśmy do kościoła...nie przekonywała ja ta instytucja...ja mam podobne.. naprawdę gdybym chciała żeby było lepiej to bym w to wierzyła ale ja nie wiem już w co wierzyć..modliłam się nawet o nią .i nie udało się...choć rok temu cudem wyzdrowiala ..po prostu jest mi ciężko..jeśli życie się kończy i nic nie ma...to jest bardzo smutne
                                        • malwa200 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 15.03.22, 20:02
                                          wysłuchaj tego, proszę www.youtube.com/watch?v=UOwzShwrLXs
        • andrasz Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 11.04.22, 22:58
          Witajcie, jesteśmy wszystkie udeczona przez życie i los, który zabrał nam wszystko w osobach naszych Mam. Ja jestem zupełnie sama, w ciągu jednego kwartału pochowalamcaly mój 45 letni świat-8 listopada 2021 lekarze doprowadzili do śmierci mojej Mamy, a 8 lutego 2022 z żalu po swojej ukochanej córce a mojej Mamie, zmarła moja Babcia-ostatnia osoba, która mnie kochała. Nie mam po co i dla kogo żyć, z nikim nawet nie mam możliwości opakowań swojej tragedii, jestem wrakiem człowieka. Moja rozpacz nie ma końca, albo dosłownie wyję z rozpaczy, nawet publicznie albo śpię po 15 godzin. Tak wygląda moje życie. Rozumiem Was, czas nie pomaga, nic nie leczy.
          • smutnaaonaa2363 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 13.04.22, 03:41
            Rozumiem,że rodzeństwa ani dzieci nie masz ? Łącze się z Tobą w bólu, nie ma nic gorszego niż stracić kogoś na zawsze 😥😥😥💔💔💔 nie da się do tego przyzwyczaić,to za bardzo boli 😥
    • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 14.03.22, 23:36
      Ja też straciłam mame w szpitalu w styczniu tego roku...żałuję przykrych słów..kłótni .. wszystkiego..nie mogę przestać o tym myślec..czasem wydaje mi się W byłam zła córka. Brakuje mi jej strasznie. Rozumiem cię doskonale. Nie jesteś sama....
      • smutnaaonaa2363 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 24.03.22, 03:03
        Witam, jestem tu pierwszy raz,nigdy nie pisałam na żadnych forach, pierwszy raz jestem w ciężkiej sytuacji psychicznej,nic mi nie pomaga ,jest tylko gorzej,mam nadzieję że rozmowa z osobami które przeżyły to samo co ja bardziej mogą mi pomóc przejść przez to co teraz czuję niż psycholog który może sobie tylko umieć wyobrazić jak można żałobę czuje całe moje ciało..w styczniu odeszla ode mnie moja najcudowniejsza mamusia, ja w ciągu 2 miesięcy straciłam najkochańsza mamę a moje kochane dzieci najkochańsza babcie, pierwszy raz w życiu przechodzę przez coś tak potwornego, czuje że moje życie zawsze już będzie smutne, ponieważ moja mama była z nami zawsze,jej obecnośc była oczywista, codziennie z nią rozmawialam i tak nagle mam na nowo nauczyć się żyć bez niej ,nie potrafię, wiara mnie opuszcza, dopiero teraz poważnie zastanawiam się czy istnieje życie po śmierci,ta niewiedza czy ja kiedyś zobaczę mnie przytlacza ,tak bardzo za nią tęsknię i tak bardzo ja kocham 😥😥😥 jak żyć dalej, wszystko straciło dla mnie sens ,plany i marzenia odeszły razem z nią 💔
        • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 24.03.22, 18:50
          Mam to samo... też w styczniu też najkochańsza mamunia.... kocham ją mam ja w sercu ale jestem sama..bez niej. Żyje dla dzieci. Tęsknotą czasem jest tak dużo .teraz mam wyrzuty sumienia i tęsknotę i pustkę.. wszystko mi o niej przypomina..lato deszcz.. wszystko
          • smutnaaonaa2363 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 25.03.22, 01:58
            Każdy mi mówi że muszę żyć dla dzieci i ja kocham je nad życie, ale po prostu ta tęsknota jest tak ogromna, że nie potrafię sobie z tym poradzić. Razem z mężem wybudowaliśmy dwurodzinny dom dla nas i dla moich rodziców, w zeszłym roku w nim zamieszkaliśmy jeszcze do końca się nie wykończyliśmy. Mieliśmy mnóstwo planów jeszcze w zeszłym roku mama sadziła drzewka ,myśleliśmy że będziemy patrzeć jak rosną ,mieliśmy plany na piękną wspólna przyszłość, wcześniej mieszkaliśmy i oni i my osobno w bloku. Ten dom miał być spełnieniem naszych marzeń, a po wakacjach dowiedziałam się że moja mama jest bardzo chora i już z tego nie wyjdzie, moja kochana mama która zawsze była moim wsparciem .W każdym dniu do siebie dzwonilyśmy A jak nie dzwoniliśmy to pilyśmy razem kawę. Wiedziała zawsze wszystko. Była taka kochana.Moja mama bardzo długo chorowała na ciężką chorobę przewlekłą ale jakoś sobie dawałyśmy z nią radę, cieszyliśmy się każdymi wspólnymi świętami. Moja starsza córka była wyjątkowo z nią zżyta, traktowałam ją nie tylko jak kochaną babcię ,ale też jak swoją przyjaciółkę. Tak się obie cieszyły,że mieszkamy tak blisko. Dzielił nas na tarasie tylko mur, furtkami przechodzilysmy do siebie. To było takie piękne,że moi rodzice mogli byc tak blisko nas ,nawet roku nie było nam dane się nacieszyć tym domem. Teraz odechciało mi się wykanczac ten dom ,bo mial być spełnieniem naszych marzeń, a teraz mam wrażenie że to jest dom cierpień dla mnie ,bo na co bym nie spojrzała przypomina mi mamę 😢 Wcześniej każde święta były takie rodzinne, zawsze tak je wszyscy uwielbialiśmy, o ostatnie święta były najsmutniejsze jakie mieliśmy, bo z mamusia było tylko gorzej,nie było już dla niej leczenia,a ja naiwnie wierzyłam w cud, bo nawet nie dopuszczałam myśli że może od nas odejść ..Tak mi się marzyło,że dzieci będą miały babcie za ścianą i w każdej chwili będą mogły do niej pójść. Zadaje sobie wciąż pytanie, dlaczego inni mogą spełniać marzenia,a nam jest nie dane. Mam tyle gniewu w sobie,wiem że moje pełne szczęście na zawsze odeszlo , czuje że sobie nie radzę bez niej , nienawidzę słońca, bo wiem jak moja mama czekała na wiosnę, jak bardzo chciała żyć a ja nie mogłam jej pomóc.Każde spojrzenie na ogród jest dla mnie takie bolesne, bo widzę w nim mamę ,tak bardzo ja kocham 😢nie potrafię się z tym pogodzić 😢😢
            • smutna76 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 26.03.22, 01:35
              Tak mi przykro...
              U mnie też mama..też w styczniu.. i też po 2 miesiącach...
              I choć minęły już 2 lata to nadal boli, tesknie coraz bardziej i nadal jestem niepogodzona
              z jej śmiercią. Tak jak piszesz ja też czuję że nigdy nie będę już w pełni szczęśliwa.
              Moje dzieci nie mają już babci, to było takie szczęście móc patrzeć razem z nią jak rosną
              Wszystko straciło sens, święta przestały być świętami, życie straciło blask bez niej.
              Tak bardzo Cie rozumiem, przytulam..
              • smutnaaonaa2363 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 26.03.22, 02:30
                Dziękuję za miłe słowa ❤️ nie wiem jak nauczyć się żyć z takim bólem,ten wewnętrzny smutek nigdy nie pozwoli już mi na normalne życie,nie mogę pogodzić się z faktem, że już tak na zawsze zostanie..że nigdy nie będzie już mojej mamy w naszej codzienności, nie było dłuższej chwili niż 10 minut w której nie myślałam o mamie, bo myślę o niej bez przerwy,cokolwiek robię, gdziekolwiek wyjdę przypomina mi się ona.. ta tęsknota jest już tak wielka i nie umiem sobie wyobrazić jak to kiedyś będzie,bo przez ten smutek źle się czuje, żołądek mnie boli , czuje że odbija mi się to wszystko na moim zdrowiu. Jeszcze ta niepewność,czy napewno jest jakieś życie po śmierci 😥
                • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 26.03.22, 13:37
                  A u mnie jest wszystkiego za dużo..śmierć taty potem mamy...teraz rozpada się moje małżeństwo..do czego zresztą jakby destrukcyjnie dążę...mam małe dzieci..czy poradzę sobie sama bez mamy..męża...czy finansowo dam radę..trzeba będzie podzielić majątek.. zorganizować opiekę nad córeczka półtora roczna...mąż się odgraża...że dopiero zobaczę...albo że zabierze dzieci...mamuniu ty zawsze byś pomogła..teraz jeszcze jestem chora na covid..i mąż mnie oskarża że pozarazam rodzinę i zabije dzieci i jego przez to że jestem chora..leżę sama w zamkniętym pokoju i jesti tak źle..nikt się o mnie nie troszczy już..chyba tylko 10 letnia córeczka ..ale to też dziecko...mamuś kocham cię
                  • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 26.03.22, 13:40
                    Więc cieszcie się że chociaż macie wsparcie w mężu czy tacie...ja jestem zupełnie sama...choć znam wasz ból..i brak mamy jest straszny ale choć trzeba dostrzec że jest ktoś wokół was...kto was kocha i się wami opiekuje ja jestem zupełnie sama
                    • smutnaaonaa2363 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 26.03.22, 14:19
                      Najgorsze jest,że każdy kto cierpi myśli że jego ból jest największy, jednak gdzieś tam zdaje sobie sprawę,że są osoby w gorszej sytuacji, chciałabym bardzo cie wesprzeć , zawsze byłam w tym dobra,a pierwszy raz w życiu jest mi tak cholernie ciężko,że sama szukam pomocy 😟a masz rodzeństwo? Albo chociaż bliską ci ciocię?albo przyjaciółkę, kogokolwiek na kogo możesz jeszcze liczyć?
                      • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 26.03.22, 15:29
                        Mam brata...tylko..przyjaciółki gdzieś są daleko i mają swoje problemy..jestem taka samotna a muszę i chce być silna dla dzieci...wiesz tylko my noży dzieciom przekazac to co nauczyły nas nasze mamy...to teraz taka moja misja żeby we mnie żyła moja mama ..ona by tego chciała...ale czasem myślę że może jestem do kitu ..i lepiej dzieciom będzie beże mnie choć nie chce bardzo by wychowywał je mąż z tamtą rodzina która jest wg mnie dziwna i straszna...
                        • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 26.03.22, 15:32
                          Bo całe życie uciekałam od teściów...a mąż teraz trzyma z nimi..zawsze mi mama mówiła żebym dbała o siebie żebym wychowywała jej wnuczki ukochane ja bo takto pójdą w ręce tych dziwnych drugich toksycznych dziadków...ale nie mam czasem sily
                          • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 26.03.22, 15:37
                            Mamy żyją w nas..musimy o tym pamiętać...my też umrzemy..ale staram się pamiętać o tym że moja mamunia przeżyła swoje życie..i widziała wnuki kochały ja bardzo..2tyg przed śmiercią spędzily u niej sylwestra bo chciała mimo że była słaba...kocham ją ..tęsknię jak ty...wyć mi się chce słucham jej głosu bo mam troszkę nagrany...zawiodłam ja.. i muszę z tym żyć...mąż mi ciągle przypomina że nie pojechałam do mamy bo bał się covida..no może i tak..ale gdybym wiedziała że umrze lezalalabym przy niej ciągle..mąż mi przebija serce takimi oskarżeniami..czasem myślę że nie chce mi się zyc
                            • smutnaaonaa2363 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 26.03.22, 20:04
                              Chwilami jak czytam to co piszesz to jakbym czytała o sobie i mojej mamie, bo dla mnie jej zdanie było zawsze najważniejsze,a teraz czuję się taka opuszczona, mam 32 a czuje się jak małe dziecko które nie wie jak ma sobie poradzić 😟mimo że tak bardzo kocham moje dzieci, dla ktorych zawsze byłam wstanie poświęcic wszystko to w obecnej chwili coraz częściej myślę o tym czy dojrzałam do bycia matką, bo po odejściu mamy nic mnie już nie cieszy, nie mam na nic sił, nawet na spacer z dziećmi,nie potrafie się z nimi wygłupiać jak kiedyś 😥😥😥
                              • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 27.03.22, 08:25
                                Z tego co piszesz miałaś zmiana świetny kontakt rozuialyscoe się...to bardzo ważne...ja też byłam z mamą bardzo blisko w milion razy mówiłam że ja kocham i całe życie drżałam o nią i się o nią bałam..aż przyszedł ten straszny dzień...ale też mam wyrzuty sumienia bo się z nią kłóciłam bo nie pojechałam do niej jak mnie potrzebowała..bo nie słuchałam jej uważnie..bo się rozczulam nad sobą że jestem zmęczona bo mąż bo dzieci....tak żałuję..ciesz się że tego nie masz ...ból smutek będzie już w tobie zawsze...myśl o tych dobrych chwilach...ja nie potrafię siebie przestać obwiniać...nie chceu się już nic...
                                • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 27.03.22, 08:27
                                  Miało być : miałaś z mamą świetny kontakt...za szybko pisalam
                                  • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 27.03.22, 08:31
                                    Poz tym tak się bał covida od mamy...rzadko do niej jeździłam...a zaraziłam się teraz od obcych ludzie..mąż mi tak mówi cały czas..mi to wypomina..moje serce krwawi..bo mąż mi cały czas mówi że jak dzieci zachorują to będzie moja wina...ma rację.. ale ja umrę jak się im coś by się działo ..moje serce krwawi..nie chce żyć..mama by pewnie mnie uspokoiła...ale teraz w domu jestem samym złem ..chce przytulić córeczki...a nie mogę...
                                    • smutnaaonaa2363 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 27.03.22, 14:25
                                      Wyobrażam sobie jakie musisz mieć wyrzuty sumienia 😟a Twoja mamusia odeszła przez covid?czy covid coś przyspieszył? Twoja mama napewno nie miała ci za zle,że balas się o dzieci, każda dobra matka która kocha swoje dzieci robi wszystko by nie narażać je na niebezpieczeństwo. Z tego co wywnioskowalam to Twoja mama tak jak moja była cudowna mama i cudowną babcią ,więc rozumiała Twoje obawy
                                      • smutnaaonaa2363 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 27.03.22, 14:51
                                        Nawet najbardziej kochający się ludzie kloca się ze sobą, więc nie możesz się obwiniać za to , najważniejsze że Twoja mama wie jak bardzo ja kochałaś. Ja całe zycie dużo miłości okazywałam mojej mamie, dużo rzeczy robiłam z myślą o niej i wiem że ona doskonale o tym wiedziała, przed jej odejściem też bardzo dużo rzeczy jej mówiłam i wiedziała jaka była dla mnie ważna,że zrobiłabym dla niej wszystko i tu mam czyste sumienie bo wiem że często starałam się coś dobrego dla niej zrobić,ale powiem ci że ja też się czasami z mamą kłóciłam i bardzo żałuję tych straconych chwil, głupich nieporozumien ,bo naprawdę nieraz pokłócilysmy się o głupotę,na szczęście nie trwało to długo,bo dzień bez naszych wspólnych rozmów był dla nas dniem straconym. Dlatego myśl o tych dobrych momentach,w których okazywałas jej dużo miłości,a nie wyrzucaj sobie czegoś co nie było zgodne z twoimi uczuciami ,bo sama piszesz że gdybyś wiedziała że to ostatnie jej dni to byś spędziła z nią każda chwile ❤️
                                        • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 27.03.22, 18:11
                                          Mamunia rok temu miała covida i ledwie z niego wyszła to był cud..rok była słaba była z nami nad morzem. Była słaba i taka obolała..ale pracowała była lekarzem...i w listopadzie złamała rękę i nogę...mieszkała sama ale starałam się do niej jeździć...chciała być w swoim domku i dzielnie dotrwała do zdjęcia gipsów... potem miało być lepiej ale mało jadła bolał ja brzuszek ciągle mówiła że wraca do pracy ale musi odpoczywać bo ma wrażliwy brzuch i nie może jeść...dwa ostatnie tygodnie mdlała ale o tym nie wiedziałam..nie pojechałam do niej myślałam że odpoczywa że już przecież nie ma gipsów...a tu zemdlała w pierwszym dniu pracy i do szpitala..tam jej przetoczył krew.. polepszyło się ale okazało się że ma guza w brzuszku dużego..miały być badania operacją...ale zarazili ja covid...była wycieńczona..po szczepieniu więc covid opóźnił badania i zmarła...oj jak jakbym chciała cofnąć czas kocham cię mamuniu
                                          • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 27.03.22, 18:13
                                            Może bym ją jakoś uratowała..a żałuję najbardziej zenie pojechałam do niej choć czułam że coś jest nie tak...ale ona zapewniała że tylko musi odpocząć ..ji mi powiedziała żebym nie przyjeżdżała...
                                            • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 27.03.22, 18:14
                                              Ale..powinnam była...zawiodłam ja..jak sobie ja przypomnę taka biedna chudziutką...ech dlaczego...
                                              • smutnaaonaa2363 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 27.03.22, 22:11
                                                Wyrobrazam sobie co czujesz i te myśli,że może jakbym wcześniej coś z tym zrobiła...Ja też sobie nie wybaczę,że nie byłam mądrzejsza od lekarzy, którzy leczyli mojej mamy chorobę masą leków i zaniedbali inne rzeczy,a ja jeździłam na wszystkie konsultacje,mama miała często kontrolne badania krwi, myślałam że robię wszystko jak należy,że mama jest pod opieką specjalistow i wszystko jest pod kontrolą,a tymczasem lekarze bagatelizowali pewne rzeczy i jak stan mamy się pogorszył było już za późno i już nigdy nie zaufam lekarzom😟 straciłam wiarę w medycynę..też wszystko bym oddała by cofnąć czas 😢😢ale uważam,że ..by jedni byli szczęśliwi ktoś musi cierpiec 😟my niestety jesteśmy w tej drugiej grupie 😢 życie to cierpienie dla niektórych. Nie ma tu żadnej sprawiedliwości ...Cofnęłam się o kilka wpisów i doczytałam,że też masz dwójkę dzieci,nawet w podobnym wieku jak moje, moj synek ma 1rok i 9 miesięcy a córka 9 lat. Nigdy nie pogodzę się z tym ,że moj kochany cudowny synuś nie będzie pamiętał najkochańszej babuni dla której zawsze był taki ważny 😟
                                                • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 28.03.22, 01:08
                                                  Tak mam to samo..teraz mijają dwa miesiące i uczę się żyć bez niej...ja się cieszę że moja mama poznała wnuczki...mojej koleżanki ma zmarła przed narodzinami wnuków...a nasze mamy widziały...
                                                  • smutnaaonaa2363 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 28.03.22, 01:40
                                                    Czasami stwierdzam,że lepiej byłoby żyć w słabych relacjach z rodzicami,bo byłoby nam latwiej ,tak bardzo kochałam i kocham moją mamę ,że wiem już teraz że moje życie straciło sens, czasami sobie myślę że nie chce tak żyć ,a w takim cierpieniu,by tylko zazdrościć innym , przyglądać się jakie szczęście mają inne dzieci, moi rówieśnicy którzy mają obojga rodziców.. boli mnie jak ludzie mnie pocieszają.. typu potrzeba czasu, będzie lepiej,mam dla kogo żyć ,mamą by nie chciala widzieć jak cierpisz itp. ja nie mam sił i chyba już zawsze tak będzie.. spojrzenie na bezchmurne niebo jest dla mnie bolesne, słoneczne dni i nadchodząca wiosna powoduje,że ból jest jeszcze mocniejszy, bo wiem jak moja mama chciała doczekać wiosny,już każdy dzień będzie mi ją przypominał.. ostatnie dni który były takie wietrzne też bez przerwy powodowały,że wciąż myślałam o mojej mamusi ,bo często rozmawiałysmy o pogodzie,ja zawsze cieszyło każde słoneczka,a teraz każde słońce będzie mi tylko o niej przypominało 😢
                                                  • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 28.03.22, 08:19
                                                    Tak to jest...tylko mamy dwa wyjścia żyć dalej jakoś lub....trzeba wiedzieć że mama kochała wnuki a kto będzie dla nich lepszy niż Ty? Kto będzie ożywiał mamę w sobie..jak nie ty?...to ty będziesz mogła o niej pamiętać... Opowiadać dzieciom...tylko ty bo wnuki o babci już dużo mniej albo wcale nie będą mówić...moja córeczka bardzo kochała mamę...była jej wnuczka ukochaną..ostoja i do niej dzwoniła jak się z nami kłóciła..teraz jest z tym sama i tęskni ale widzę że dzieci szybciej zapominają ..twoja misja to kontynuować to co mama twoja zaczęła..ona przeżyła swoje życie z tego co piszesz b dobrze...a masz tatę jeszcze?
                                                  • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 28.03.22, 08:22
                                                    Ja czasem myślę że ona tylko wyjechała i wróci....nie mam siły nawet jechać do jej mieszkania by uporządkować rzeczy...a muszę bo mieszkanie stoi puste..jest proza życia są opłaty dość duże..nie mam na to siły...mąż tam był i mówi że jest tak czysto tak wszystko jest jakby miała zaraz wrócić...na sama myśl mnie boli w środku
                                                  • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 28.03.22, 08:26
                                                    Poza tym ja też bez mamy czuje że nie istnieje...to dopiero 2 miesiąc....a ja nie widzę tego lata..czy wyjazdu...ale jak płacze to mała córeczka do mnie się tuli poddaje swojego misia..i wiem że moja mama by mi powiedziała weź się w garść..żeby twoje dzieci miały dobre dzieciństwo..bo ja też nie miałam lekko a tobie i bratu starałam się dać wszystko żebyście byli szczęśliwi...,o taka mam misje..muszę przestać się zamartwiać bo umrę..a nie chce by moje dzieci wychowywał ktoś inny...
                                                  • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 28.03.22, 08:29
                                                    To jest tak...że niestety musisz się nauczyć żyć bez niej...mając ja w sercu...itoi tak by nastąpiło...nie zmieniłby tego nikt
                                                  • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 28.03.22, 08:30
                                                    Pamiętaj że nie jesteś w tym sama..w każdej minucie ktoś traci mamę albo za chwilę straci...
                                                  • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 28.03.22, 08:41
                                                    Ja walczę najbardziej z wyrzutami sumienia i z tym że jak mogłam pojechać .bo była leżała w domu odbierała telefon...to ja powiedziałam że chyba nie przyjadę .bo już późno bo miałam problem z zębem..i ona powiedziała dobrze..i tak byś przyjechała na godzinkę posiedzieć i pojechała do domu...to faktycznie nie jedź...ale mogłam ..teraz bym oddała wszystko aby to zmienić moc zadzwonić i powiedzieć mamuniu jadę....a już jej tam nie ma..nie odbiera...pokoik jest pusty z zascielonym łóżeczkiem w którym leżała ..
                                                  • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 28.03.22, 08:42
                                                    ...staram się być silna ale boje się dnia w którym..poddam się..bo na razie tylko się pocieszam
                                                  • smutnaaonaa2363 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 28.03.22, 13:21
                                                    Dla mojej córki moja mama również była kimś więcej niż tylko babcią, to co je łączyło zawsze było dla mnie takie piękne i choć moja mama nie dzieliła nigdy wnuków to wiem,że łączyło je coś wyjątkowego.Corka z każdą pierdołą dzwoniła i biegła do mojej mamy.. Tak bardzo mnie cieszyło,że były sobie takie bliskie..
                                                  • smutnaaonaa2363 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 28.03.22, 13:45
                                                    Gdyby moja mama przyszła do mnie i miałabym pewność,że po śmierci jest jakieś życie i spotkam się z nią kiedyś byłoby mi łatwiej ,ale ta niewiedza mi nie daje spokoju, zawsze byłam osobą bardzo wierzącą i coraz częściej myślę o tym by może udać się do jakiegoś medium, bo ból jest straszny i do tego ta niewiedza..
                                                  • smutnaaonaa2363 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 28.03.22, 13:57
                                                    Wyobrażam sobie, jak ci dodatkowo ciężko z myślą, że mogłaś więcej czasu swojej mamusi poświęcić,bo bardzo ją kochałaś. Ja mam jeszcze tatę i martwię się też o niego,bo on został sam po tylu latach małżeństwa musi nauczyć się żyć w samotności,to jest takie przykre 😥
                                                  • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 28.03.22, 15:08
                                                    A ile mama twoja miała lat
                                                  • smutnaaonaa2363 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 28.03.22, 16:03
                                                    Tylko 58 😟💔😥
                                                  • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 28.03.22, 16:39
                                                    No to młodziutka..ja mam 46...mama miała 78...no cóż ból będzie... smutek tęsknota..to głupie może ale wszystko w życiu ma jakiś sens...niech mama żyje w Tobie ..pokazuj ja nacodzien dzieciom...poznała je..kochała...i z tego co piszesz miałas cudowne dzieciństwo..postaraj się uśmiechać i dedykuję ten uśmiech jej..ona stoi obok ciebie cały czas...a na pewno jest w twoich genach...pielęgnuj może to co ona robiła..ale rób to na swój sposób..ty jesteś ulepiona przez mamę...docen to dla niej...może musiała teraz odejść .może los nie chciał by bardziej cierpiała...mogłoby gorzej...
                                                  • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 28.03.22, 16:46
                                                    Tęsknotą będzie podobno zawsze z nami...moja cioca ma 80 lat i tęskni do swojej mamy...tak już jest..my też kiedyś odejdziemy...ja pamiętam że moja mama po kolei traciła bliskich..mąż odszedł do innej....załamała się chciała skończyć z życiem ale podniosła się dzielnie i żyła dalej dla nas...mama jej czyli moja babcia żyła b długo..i moja mama już też nie młoda opiekowała się nią samą .przewijała i była b zmęczona ale podnosiła głowę do góry i szła dalej..potem cios bo zmarł jej ukochany młodszy braciszek mój wujek...to było nagle i straszne ale mama cierpiała do końca ale znów podniosła się dla nas i starała się cieszyć życiem..kochała życie..nas..wnuki..śmiała się żartowała.. mnóstwo ludzi ja uwielbialo...starała się cieszyć życiem ..mimo że miała dużo bólu w życiu zadane.. ostatnio ciągle coś jabolalo a ona sama i sama i uśmiech...chce brać z niej przykład..ty też bierz przykład z mamy bo była dzielna w chorobach...żyj...bo to życie dała ci mama...
                                                  • smutnaaonaa2363 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 28.03.22, 18:57
                                                    Tak pięknie to wszystko napisałaś. Ja nie potrafię tak mądrze i z taką dojrzałością spojrzeć na to wszystko. Za szybko mama mnie opuściła, wiem że zawsze jest za wcześnie,ale wydaje mi się ,że jak moja mama byłaby starsza jakoś inaczej bym sobie w głowie to ułożyla. W mojej mamy wieku zwykle ma się jeszcze dużo planów,jak to ksiądz kiedyś na kazaniu powiedział, to dopiero połowa życia człowieka... Ja chyba sama jeszcze nie dojrzałam do tego by zostać bez mamy, śmierć mamy obudziła we mnie tak wielka tęsknotę do rodzinnego domu.. nawet idąc po corke do szkoły wspominam sobie jak to mama czekała na mnie po drugiej stronie ulicy jak byłam mała.. pamiętam również jak wychodziła po moją córkę i jak pomyśle,że już nigdy nie zobaczę jej czekająca na swojego kochanego wnusia 😢 widzę jak starsze babcie wyczekują wnuków a mi poprostu w jadnej chwili zostało odebrane cieszyć się z tego,że na moje dzieci też może czekać kochana babunia.Czuje taka zazdrość i nienawiśc, zawsze byłam dobra dla innych, a teraz moje brzydkie myśli mnie przerażają. Boje się ,że będę cieszyć się cudzym nieszczęściem ,nie potrafię odpędzić tych złych myśli.Chcialabym widzieć,że ktoś też tak samo cierpi.
                                                  • smutnaaonaa2363 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 28.03.22, 19:03
                                                    Tyle bym dała za takiego smsa od mamy,by napisała coś do mnie 😥
                                                  • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 28.03.22, 19:08
                                                    Ściskam cię...wiem..co czujesz...
                                                  • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 28.03.22, 19:06
                                                    To normalne...daj temu bólowi być...ale doceniaj..to co było...może przeżyłas z mamą więcej niż inni dłużej...Teraz oglądam zdjęcia i filmiki śmieszne jakie mi mama przesyłała i tęsknię....to już z nami będzie całe życie ..będziemy już inne...ale mocniejsze....mówię ci jesteś przedłużeniem życia twojej mamy...przytul się do dzieci..popłacz sobie...ale musisz wiedzieć że czasu nie cofniesz ...teraz ty twórz swoją rzeczywistość...ja odnajduje siłę w tym że mam geny mojej mamuniu..chce być czasem jak ona...ja rozmawiam z psychologiem...choć moja mamami zawsze mówiła żebym próbowała sobie radzić sama bo nie da rady całe życie radzić się psychologów...
                                                  • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 28.03.22, 19:14
                                                    Mnie też chwyta ból jak widzę że idą panie z mamami...tak to już jest...jesteś troszkę młodsza...ale ja już mam koleżanki które nie mają mam... wcześniej niż ja ale są takie które mają jeszcze...ból cię umocni..spójrz w lustro tam jest twoja mamunia...i dbaj o nią w sobie...
                                                  • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 28.03.22, 19:18
                                                    Moja munia była mi autorytetem..była moja ostoja mądrością....i mimo że jestem starsza byłam jej małą córeczko...myślę że to tak samo boli w każdym wieku jak się jest zzytym
                                                  • smutnaaonaa2363 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 28.03.22, 21:31
                                                    Boje się jak nadejdzie taki dzień w którym ktoś nie będzie wiedział o tym ,że moja mama odeszła i mi się o nie zapyta,albo kogoś poznam i też zada mi pytanie odnośnie mamusi,co ja wtedy powiem,jak zareaguję? Nie przejdzie mi przez usta,że nie ma już mamy,że moje dzieci nie mają już najkochańszej babci 😢 a jak będzie dzień babci w szkole,ja tego nie przeżyje 💔😥
                                                  • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 29.03.22, 08:07
                                                    To tak może być....może jednak jakiś psycholog cię wesprze..bo żałoba ma pewne etapy...ale w końcu trzeba funkcjonować...
                                                  • smutnaaonaa2363 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 29.03.22, 11:25
                                                    Z każdym dniem jest tylko gorzej 💔😢
                                                  • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 29.03.22, 11:43
                                                    Spróbuj porozmawiać z kimś.. psychologiem...czasu się nie cofnie...
                                                  • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 29.03.22, 11:45
                                                    To co zostaje..to pamięć...spójrz na stare zdjęcia swoich pradziadków...ty ich nie znasz...a twoi dziadkowie tak samo płakali po ich śmierci..chodzi mi o to że my też w sumie mamyalo czasu i dołączymy też niedługo do naszych mam kiedy przyjdzie czas...a zanim się obejrzysz Mona lata..zobacz jak szybko minęło dzieciństwo..już go nie ma...
                                                  • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 29.03.22, 11:46
                                                    I twoja mama dożyła swoich wnuków..ty też tak możesz..a masz babcię?
                                                  • smutnaaonaa2363 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 29.03.22, 18:21
                                                    Mam,ale moja babcia ,jest babcią tylko z nazwy,a skończy w tym roku 86 lat i właśnie ona za każdym razem uświadamia mi ta niesprawiedliwość,że jedni całe życie żyją dla siebie i żyją długo tu na ziemi ,a osoby które mają dobre serce i dają nam tyle miłości, tak szybko odchodzą 😥 dlatego przez takich ludzi będę żyła w ciągłej nienawiści i w poczuciu tak wielkiej niesprawiedliwości która jest na świecie 😟😟
                                                  • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 29.03.22, 22:51
                                                    Spróbuj porozmawiać z psychologiem. Bo to ważne żeby odnaleźć się w tej sytuacji.jja też cierpię.i tęsknię i płaczę...ale nic to nie zmienia...nic
                                                  • smutnaaonaa2363 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 30.03.22, 00:12
                                                    Najgorsze jest to ,że mało wierzę w pomoc takiej osoby, takie mówienie komuś co powinien nie wiedząc co dana osoba czuje😟 boje się,że już nie wyjdę z tego stanu,że nikt nie będzie potrafił mi pomóc 😟
                                                  • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 30.03.22, 02:01
                                                    Oni potrafią
                                                  • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 30.03.22, 02:02
                                                    Ja muszę żyć dla dzieci.bo mają tylko mnie.maz źle traktuje starsza córeczkę i ona ma tylko mnie i to mnie trzyma.nie mogę myśleć tylko o sobie..
                                                  • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 30.03.22, 02:03
                                                    Choć też bym najchętniej zatopiła się w smutku i żałobie..ale nie mogę....
                                                  • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 30.03.22, 09:08
                                                    I trzymaj się dzielnie...z każdym dniem człowiek musi oswajać się z nową sytuacją ...ja jestem z tobą myślami...ściskam cię mocno
                                                  • smutnaaonaa2363 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 30.03.22, 12:21
                                                    Dziękuję za wsparcie i miłe słowa ❤️, Twoja mama widząc jak dbasz o swoje dzieci napewno jest z Ciebie bardzo dumna. To co piszesz odzwierciedla tylko ciepło jakie w sobie masz. Wszystko co robisz, robisz z myślą o dzieciach, poświęcasz się w 100% dla nich,by niczego im nie zabrakło. Dobro które w sobie masz to zasługa twoje mamy. Mimo tego co męczy twoje sumienie mamusia bardzo Cię kochała i nadal kocha,bo pamiętaj że nikt nie jest idealny i każdemu się zdarza zrobić coś, a później tego żałować .Napisz mi proszę czy często sni Ci się mama ,bo mi bardzo często, czasami nawet codziennie..one są takie prawdziwe,bo rozmawiam z nią o tym ,że jej nie ma i ona też to wie.. ale nie może mi dużo rzeczy powiedzieć,nie wiem dlaczego,to mnie dobija..
                                                  • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 30.03.22, 14:10
                                                    Na początku śniła mi się trzy razy...raz wiedziałam we śnie że ona umrze i będzie chora i chciałam zrobić wszystko żeby ją uratować...Ale ona we śnie nie chciała iść do lekarza...więc tak mocno ją przytuliłam...tak czułam jej ciałko małe i zmęczone...i tak mi dobrze się zrobiło podczas tego utulenia. Nie zrobiłam tego jak żyła i tego mi brakowało.... potem już mi się nie śni tak często... dziękuję ci za słowa..wierz mi że b mi ciężko...obwiniam się..żałuję wszystkiego...ona była taka dobra i kochana...ale muszę żyć dla dzieci i starać się być wesoła...jak ona się starała... trzymaj się..
                                                  • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 30.03.22, 14:12
                                                    Wiesz co...może kiedyś ktoś wymyślił podróże w czasie..może tego dożyjemy..technika tak idzie do przodu..kto wie..wtedy ja do niej pojadę...
                                                  • smutnaaonaa2363 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 30.03.22, 15:49
                                                    Czasami też mam nadzieję na coś niemożliwego i wydaję mi się że to marzenia jakie mają małe dzieci 😟 ktoś mi kiedyś powiedział,że dzieckiem jest sie dopóki ma się rodziców,😟
                                                    Ja na szczęście przez całe 2 miesiące jak się dowiedzieliśmy,że mama jest ciężko chora,wciąż z nią bylam , przytulałam ja co chwilę,głaskałam, ostatni miesiąc to praktycznie co noc z nią spalam bo była u mnie i mam wrażenie jakby to były 2 lub 3 dni ,tak szybko to minęło, tyle bym dała za chociaż jeszcze jeden dzień razem z nią 😥
                                                  • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 30.03.22, 16:01
                                                    Ja też
                                                  • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 30.03.22, 16:02
                                                    Chociaż wykorzystałam każda chwilę z nią...ja mam strasznie..bo wyrzuty sumienia są dobijające.. wiedziałam że jest słaba a nie pojechałam do niej...moja najkochańsza mamunia...jak sobie o tym pomyśle to nie chce mi się żyć..bo byłam zła córka... kocham ją bardzo
                                                  • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 30.03.22, 16:03
                                                    Chociaż ty wykorzystałas miało być.
                                                  • smutnaaonaa2363 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 30.03.22, 21:25
                                                    Wierzę,że przez ten żal do siebie jest Ci bardzo ciężko,bo już nie możesz naprawić pewnych rzeczy,a bardzo kochalas swoją mamę i chciałaś dla niej zawsze jak najlepiej. Wiem,że boli strasznie to ,że na pewne rzeczy mamy wpływ,ja np. nigdy sobie nie wybaczę,że mogłam wcześniej zareagować na mamy dolegliwości,a wierzyłam ślepo lekarzom, zaniedbujac przy tym jej zdrowie. Powinnam przecież być czujna ,wkoncu to dotyczylo mojej ukochanej mamusi.Teraz nigdy sobie nie daruję ,że mogłam sama wpaść na to by zrobić jej konkretne badania,bo byłaby dziś tutaj z nami. Czuje,że zaniedbałam pewne rzeczy skupiając się na innych mniej ważnych, myślałam że te kontrolne badania które robiliśmy były wyznacznikiem ogólnego stanu zdrowia mamy. Tak bardzo ja kochałam i kocham,że nawet nie sprawdziłam pewnych rzeczy dla świętego spokoju i te poczucie winy we mnie na zawsze zostanie. 😥😥
                                                  • smutnaaonaa2363 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 30.03.22, 21:31
                                                    Zazdroszczę tym co maja na tyle szczęścia,że zawsze mają jakieś wyjście,a my nie dostaliśmy tej szansy,mimo częstych wizyt u lekarzy. Nie potrafię sobie poradzić z tą nienawiścią do innych i zazdrością,które się tylko pogłębiaja.
                                                  • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 31.03.22, 18:57
                                                    A na co zmarła mama? Ja też nie zrobił wszystkiego...tylko chce te wyrzuty sumienia odgonić bo teraz to jest samozadreczanie się..nic to już nie da..
                                                  • smutnaaonaa2363 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 01.04.22, 00:20
                                                    Jelito 😟 z przerzutami 😥😥😥
                                                  • smutnaaonaa2363 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 01.04.22, 00:22
                                                    Wszystko bym dała by móc cofnąć czas😟😟
                                                  • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 01.04.22, 10:04
                                                    Moja mama miała guza na żołądku..nie mogła jeść...ale niby nie miała przerzutów... Napisali że zmarła na niewydolność krążenia....czyli serce...ale gdyby ja nie zarazilii covidem gdyby badania jej szybciej zrobili a nie przenieśli na covidiwy...to może by żyła...ona czekała na te badania..nie chciała iść do szpitala...echh nie cofniemy czasu NIGDY....to nasz ból .nasz smutek...mój wujek też się źle czuł przed śmiercią ..zemdlał ale nie chciał iść do szpitala...zmarł dwa tyg później...wtedy mówiliśmy że może jakby poszedł do tego szpitala...to by żył... teraz mama poszła do szpitala..a i tak zmarła..może nie da się zmienić biegu losu...
                                                  • smutnaaonaa2363 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 01.04.22, 13:32
                                                    U mamy tez ostatecznie doszło do zatrzymania krążenia. Dużo czytałam o cudach i dlaczego niektórym udalo się ,tyle jest takich osób,chyba że to tylko kłamstwa,nasze mamy były takie cudowne, dlaczego im się nie udało 😥
                                                  • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 01.04.22, 18:13
                                                    Nie wiem....nie wiem..mama w kwietniu ma imieniny ..to straszne że jej nie ma....mam dziś gorszy dzień...
                                                  • smutnaaonaa2363 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 01.04.22, 19:33
                                                    Moja miała urodziny na początku marca 😢 było bardzo ciężko..a Świąt Wielkanocnych to nawet nie potrafię sobie wyobrazić 😥 zawsze były takie ciepłe i rodzinne, wszyscy na nie tak czekaliśmy 😟
                                                  • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 01.04.22, 19:35
                                                    Jak my biedne damy radę.......
                                                  • smutnaaonaa2363 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 01.04.22, 22:35
                                                    Nie wyobrażam sobie pierwszego lata bez mamy,zawsze uwielbiałysmy patrzeć na słońce i posiedzieć na słoneczku ,tyle rzeczy pierwszy raz przyjdzie robić nam bez naszych kochanych mam, jeszcze z tyloma sytuacjami przyjdzie nam się zmierzyć 😢💔 czasami wydaję mi się,że chce wyprzeć myśl,że coś już nigdy nie wróci,bo nie potrafię tego przyjąć do wiadomości i jest jakoś trochę łatwiej, trzymam jej rzeczy tak jakby miała wrócić i wiem,że może komuś może wydawać głupie,ale ja chyba wciąż mam na coś nadzieję,że to tylko przejściowe i wróci moje piękne życie 😥😥
                                                  • smutnaaonaa2363 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 01.04.22, 22:40
                                                    Przepraszam ale miało być .. i wiem że komuś może wydawać się głupie ..
                                                  • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 01.04.22, 22:48
                                                    Rozumiem cię doskonale .ja nie mogę nic ruszyć w jej (naszym) domku z dzieciństwa...ona tam sobie kupiła ostatnio poduszki i pufy..i tak się cieszyła... ostatnio kupiła sobie zmywarkę nową.... wszystko na nią czeka ..u mnie wszystkiego jest za dużo .jej brak .kłótnie z mężem...może rozwód...covid mój .muszę siedzieć zamknięta choć dziś wyszłam i dotykałam córeczki a teraz się boje ze ja zaraziłam. ..tak drze o nie teraz...
                                                  • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 01.04.22, 22:50
                                                    Tak się boje o moich bliskich .córeczki ..brata...oni muszą być zdrowi...mam dosc...za dużo smutku...tylko śmiech moich dzieci mnie ratuje..
                                                  • smutnaaonaa2363 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 02.04.22, 00:18
                                                    Tak się rozpisalam i wszystko się usunęło 😩
                                                  • smutnaaonaa2363 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 02.04.22, 01:24
                                                    Czujesz dokładnie to co ja, wszystko przypomina Ci o mamie, moja mame tez cieszyły małe rzeczy,była zawsze za wszystko wdzięczna, uwielbiałam sprawiac jej przyjemnośc. Uważam,że dobre osoby doceniają to co dla przeciętnego człowieka jest drobnostka. Przykro mi,że masz problemy w małżeństwie,bo teraz wsparcie jest ci bardzo potrzebne,a ja mimo że nie mam tych problemow ,to tez czuje się samotnie ,widzę że mamusia była moja nadzieja na lepsze jutro i z nią odeszlo wszystko, Kocham ja całym sercem i nie wiem czy bez niej jestem w stanie się z czegoś jeszcze cieszyć. Nie lubię uzewnętrzniać się publicznie,może przejdźmy na maila jeśli nie masz nic przeciwko,bo widzę że jesteśmy same na forum , napisz do mnie na maila: smutnaaonaa2363@gazeta.pl
                                                  • smutnaaonaa2363 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 02.04.22, 01:24
                                                    Jak napiszesz do mnie na maila napisz proszę na forum, będę miała pewność że to ty ❤️
                                                  • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 02.04.22, 11:48
                                                    Napisałam
                                                  • smutna76 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 04.04.22, 23:44
                                                    Hej, nie jesteście same..
                                                    Ja czytam, ale na tą chwile nie jestem w stanie pisać..
                                                    zablokowałam się, nie mam siły...
                                                  • smutnaaonaa2363 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 06.04.22, 01:53
                                                    Ja tez wciąż jestem na tym samym etapie bólu i boje się ,że ten żal i tęsknota z czasem będzie tylko większa 😥😥
                                                  • smutna76 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 07.04.22, 00:12
                                                    Podobno czas leczy rany..tak mówią... na mnie ten czas nie działa, żal i tęsknota
                                                    coraz większa i świadomość tego co bezpowrotnie utraciłam i choć bardzo bym
                                                    chciała nie potrafię się z tym pogodzić
                                                  • smutnaaonaa2363 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 07.04.22, 21:32
                                                    A kiedy straciłaś ukochaną mamusie? 😥 Przykro mi ,wiem co czujesz 😔😔😔😔💔💔💔
                                                  • smutna76 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 08.04.22, 00:12
                                                    W styczniu 2020, czyli ponad dwa lata temu...dla mnie to jakby wczoraj..
                                                    czas stanął w miejscu..
                                                    Nie mogę się z tym pogodzić, w przeciwieństwie do mnie była urodzoną
                                                    optymistką..
                                                    Nie chorowała, do szpitala poszla na wlasnych nogach...miala wrocic po tygodniu...
                                                    zmarła po nieudanej operacji usunięcia woreczka żółciowego
                                                    Wszystko trwało 2 m-ce...patrzylam jak moja energiczna, kochająca życie mama
                                                    odchodzi choć nie chce..nie będę pisać co myślę o lekarzach którzy do tego doprowadzili..
                                                    Mamo ja nadal nie wierze !!❤
                                                  • smutnaaonaa2363 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 08.04.22, 03:03
                                                    Zmartwiłas mnie ,bo u mnie minęły dopiero 2 miesiące i czekam aż czas minie ,bo podobno będzie lepiej ,a czuje się okropnie,taka tęsknota i cierpienie..taki żal ,że to spotkało moja kochaną mamusie i ten ból ma tak trwać we mnie już zawsze??😥😥😥😥💔
                                                  • smutna76 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 09.04.22, 08:52
                                                    Wydaje mi się ze wszystko zależy od tego jakie kto ma zasoby w sobie,
                                                    jak sobie radzi w sytuacjach kryzysowych i jakie ma wsparcie w otoczeniu
                                                    (u mnie tego zabrakło).
                                                    Każdy jest inny, ja opisałam tylko swoje odczucia co nie znaczy że u Ciebie
                                                    będzie tak samo.
                                                    Po dwóch latach na pewno ból jest inny, nie tak szarpiący jak na początku,
                                                    ale tęsknota coraz większa, nad nią nie potrafie zapanować.
                                                    Czekam, cały czas czekam aż życie wciągnie mnie na tyle ze będę jeszcze
                                                    potrafiła się nim cieszyć..mam taką cichą nadzieje..czego i Tobie rzycze i wszystkim
                                                    tu cierpiącym po stracie swoich bliskich..
                                                    Przytulam..



                                                  • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 13.04.22, 00:41
                                                    Ja też was przytulam .mi czasem udaje się nawet uśmiechnąć...minęło 2i pół miesiąca...tak tęsknię....śnią mi się teraz koszmary..tzn śni mi się że porządkuje rzeczy po mamuni...tak mi jej brakuje...podobno trzeba się nauczyć żyć bez niej..ale jak?
                                                  • smutna76 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 15.04.22, 01:29
                                                    No właśnie..jak?
                                                    Ten świąteczny czas jest taki trudny..
                                                    A kiedyś święta tak cieszyły...
                                                  • smutnaaonaa2363 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 15.04.22, 14:20
                                                    Dla całej mojej rodziny to Święta zawsze były takie wyczekiwane,wielkie przygotowania,bo to był taki nasz wspólny rodzinny wolny czas.. spotykaliśmy się wszyscy razem, żartowaliśmy.. a teraz będą to nasze pierwsze Święta bez tej najważniejszej osoby,która organizowała wszystko pod każdym względem,głowa wszystkiego, cała magia byla zawdzięczana jej ,choć zdrowie nie zawsze pozwalało jej na wszystko, wszyscy jej pomagaliśmy i było i tak wesoło.. czasami wydaje mi się ,że moje życie odeszło razem z moją mamą,bo teraz to jest przetrwanie, czy ja kiedyś jeszcze zaznam trochę radości w tym naszym kruchym życiu 😥 wciąż się zastanawiam dlaczego to akurat moją mamę spotkało.. czemu tak szybko..😥💔 mogliśmy cieszyć się jak inni ,a nam to szczęście odebrano,tak poprostu bez możliwości powrotu 😥mam chwilę,że krzyczałabym z rozpaczy i tej wielkiej niesprawiedliwości, która jest na świecie 😟
                                                  • smutna76 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 20.04.22, 23:18
                                                    "Moje życie odeszło razem z moją mamą" - jak trafnie ujęłaś w słowa to co ja też czuje...
                                                    U nas też święta były tak wyczekiwane, planowane..i nad wszystkim
                                                    czuwała moja mama, to ona dowodziła, scalała całą rodzine..
                                                    Teraz to wszystko takie koślawe, święta straciły swój blask, tej pustki
                                                    nie da się niczym wypełnić..
                                                    Najgorsza jest ta nieodwracalność..
                                                    Życie stało się tylko przetrwaniem..
                                                  • smutnaaonaa2363 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 21.04.22, 00:40
                                                    Dziś, w sumie już wczoraj były moje urodziny, pierwsze urodziny w które moja kochana mama nie złożyła mi zyczen. To jest do niej niepodobne , bo nigdy o mnie nie zapomniała. Za chwilę dzien matki ,nie wiem jak ja przeżyje ten dzień, pierwszy raz nie będę mogła złóżyc życzen mojej cudownej mamusi,nie wycaluje ani nie przytulę 😢😢😢 💔😥😥
                                                  • smutna76 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 21.04.22, 12:41
                                                    Cóż.. wiem jak to jest, jak bardzo boli..mogę Cie tylko wirtualnie przytulić i powiedzieć że Cię rozumiem i że nie jesteś sama..😖
                                                    Też boję się kolejnego Dnia Matki, tych reklam i tego uczucia
                                                    żalu pomieszanego z zazdrością gdy widzę ludzi kupujących
                                                    swoim mamom prezenty..a ja mogę tylko zapalić znicz na jej
                                                    grobie😔 💔
                                                  • smutnaaonaa2363 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 21.04.22, 22:25
                                                    Dziękuję za wsparcie, ja również przytulam Cię w tym naszym ciągłym smutku i cierpieniu ,bo jest bardzo ciężko żyć w takim bólu i w poczuciu niesprawiedliwości 💔😥my nie możemy się cieszyć rodzina,a inni ja mają i nie doceniają 😔😥
                                                  • smutna76 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 21.04.22, 23:50
                                                    Dokładnie.. są tacy co mają i nie doceniają, nawet nie wiedzą jaki skarb mają..😖
                                                    Tylko mama kocha za nic, bezwarunkowo, wszystko rozumie, wszystko wybaczy, doradzi,wysłucha, pocieszy..
                                                    To ona dała życie, wychowała jak umiała...póki jest mama jesteś dzieckiem mimo dorosłego wieku, masz swój port do którego zawsze możesz wrócić, naładować akumulatory.. gdy odchodzi..
                                                    tracisz grunt pod nogami i poczucie emocjonalnego bezpieczeństwa,
                                                    przestajesz być dzieckiem, stajesz się sierotą.. to okropne uczucie..
                                                    Wiele z tego zrozumiałam dopiero po śmierci mojej Mamy..😥
                                                    Mamusiu tak bardzo i bez opamiętania każdego dnia za tobą tesknie!!❤
                                                  • smutnaaonaa2363 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 22.04.22, 01:37
                                                    Czuje to samo co Ty.. do tego taki strach, jakoś wcześniej miałam taką siłę w sobie,teraz wiem że pewność siebie zawdzięczalam swojej mamie. Dawała mi siłę i bezpieczeństwo,bo jak jest mama to wszystko dla nas jest mniej straszne. Byłam odważniejsza ,bo wiedziałam że mam wsparcie. Dziecko mimo dorosłości zawsze jest dzieckiem dopóki ... 😔Tak jak napisałaś.. bo to mama od początku kocha i dba o swoje dzieci. Na nią zawsze można liczyć i nigdy się od nas nie odwraca . Ja właśnie odczuwam ten wielki strach,ciężko jest to wytłumaczyć,ale myślę że właśnie każdy go odczuwa, dopiero jak odchodzi od nas mama 😥i ta niepewność czy kiedyś jeszcze ja zobaczę, taka niewiedza paraliżuje , przeraza i jeszcze bardziej boli, ,bo mimo wiary nie mamy pewności co jest po drugiej stronie 💔 😟
                                                  • smutna76 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 22.04.22, 11:15
                                                    Jak dobrze opisałaś to co i ja czuje..ten strach, brak oparcia, brak pewności
                                                    siebie..gdy była mama śmielej szlam przez życie, miałam w sobie taką
                                                    radość i energię do działania, swobodę i świadomość że mam ten filar,
                                                    podpore-moją mamę..wszystko było o wiele prostsze, łatwiejsze mimo
                                                    problemów życia codziennego, które przecież każdy ma..
                                                    Teraz jest we mnie dużo lęku, niepewności, wręcz strachu o przyszłość..
                                                    Śmierć mamy uświadomiła mi to jak wiele dawała mi sama jej obecność..
                                                    wewnętrzny spokój i poczucie bezpieczeństwa..
                                                    Zaraz po jej śmierci miałam napady lęku i paniki do tego stopnia, że musiałam
                                                    zgłosić się po pomoc i wspomagać lekami wyciszajacymi, przeciwlękowymi..
                                                    Naprawdę bardzo dobrze Cię rozumiem bo sama przeszłam już długą drogę
                                                    w tej żałobie..
                                                    Dobrze że jest to forum, tutaj mogę się wypisać, opowiedzieć co czuję i wiem,
                                                    że będę zrozumiana..
                                                    Dziewczyny dziękuję że jesteście..😦
                                                  • smutnaaonaa2363 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 22.04.22, 14:44
                                                    Wciąż czekam aż przyjdzie lepszy dzień,bo ja nawet do pracy jeszcze nie wróciłam, nie potrafię wrócić do normalności,jestem odklejona od rzeczywistości,nie wiem gdzie szukać pomocy, boje się że nikt nie jest wstanie mi pomóc 😟, każdego dnia tak bardzo odczuwam brak mojej mamy, nie potrafię zaakceptować faktu,że ona NIGDY nie wróci.. brakuje mi takich rzeczy, które kiedyś były takie normalne, chociażby położyć się z dziećmi z mama na łóżku i porozmawiać,pójść jej do sklepu po zakupy,wiem że dla kogoś kto tego nie stracił,nie zrozumie ,a mi brak takiej normalności , która nigdy nie wróci ,a ja oddałabym wszystko by było jak dawniej,teraz doceniam każdy drobiazg, każda chwile spędzona z moja ukochana mamusią 😟💔
                                                  • smutna76 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 24.04.22, 00:47
                                                    Tak brakuje takiej zwykłej wydawałoby się codzienności, żeby patrzyła razem ze mną na moje dzieci jak rosną...to mój największy
                                                    ból, że dzieci nie mają już babci, która była dla nich jak druga mama..
                                                    Bez niej rodzina nie jest pełna, kompletna, tej wyrwy nic nie wypełni.
                                                    Zrozumiałam, że właśnie ta zwykła codzienność z mamą była najcenniejsza, ile bym dała żeby to wrociło...
                                                    Myślę, że tak trudno się z tym pogodzić bo to za wcześnie, za szybko tak nagle
                                                    została wyrwana z życia i choć nie chciała, broniła się, walczyła...to
                                                    jednak musiała odejść..
                                                    Może gdyby była starsza łatwiej by mi było to zaakceptować..
                                                    I ta niepewność co po tamtej stronie...😞
                                                  • smutnaaonaa2363 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 24.04.22, 21:10
                                                    A ile mamusia miała lat i ile mają twoje dzieciaczki? ❤️
                                                  • smutna76 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 25.04.22, 09:29
                                                    64 lata...wiem że odchodzą też młodsi, ale dla mnie to i tak o wiele za
                                                    wcześnie...I to zaskoczenie że to już, że w biegu trzeba się zegnać na zawsze.
                                                    Między moimi dziećmi jest bardzo duża różnica wieku, gdy mama odchodziła
                                                    młodszy synek miał 4 latka a starszy za miesiąc miał obchodzić 18-te
                                                    urodziny, wszystko było przygotowane, mama tak na to czekała, cieszyła się..
                                                    niestety..uroczystości nie było za to był pogrzeb..ogromna trauma..która
                                                    trwa do dziś..
                                                    A jak było u Ciebie jeśli mogę zapytać..?
                                                  • smutnaaonaa2363 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 25.04.22, 16:15
                                                    Moja mamunia umarła 2 miesiące przed urodzinami,w marcu skończyłaby 59lat , dużo za młodo, patrząc na starszych ludzi nigdy się nie pogodzę z tym że tak szybko moja mamusia odeszła 😟😥, mój malutki synek ma 1rok i 10 miesięcy,córka która miała wspaniały kontakt z moja mama ma 8 lat . Moja mama , była dla babcia i przyjaciółka .Tyle je łączylo ,że wszystkim dzwoniła do mojej mamy. Moja mama pierwsza wiedziała o wszystkim.Jak tylko coś nowego dostała od razu szła pokazać mojej mamie. Tak bardzo mnie cieszyło,że to właśnie moja kochana mama była dla niej taka ważna. Była dla niej wzorem,tak pięknie potrafiła jej wszystko wytłumaczyć. Moja córka zawsze ufała swojej kochanej babci. Dlatego odejście mojej mamy boli mnie podwójnie,że los odebrał mi najcudowniejsza mamę, dzieciom najcudowniejsza babcie❤️
                                                  • smutna76 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 26.04.22, 00:06
                                                    Twoja mamusia też była jeszcze młoda..jakie to wszystko niesprawiedliwe..😥
                                                    Boli to że dzieci też cierpią i tesknią za babciom choć każdy inaczej..
                                                    Starszy syn bardzo zamknął się w sobie i choć jest już dorosły i nigdy
                                                    nie miałam z nim problemów to teraz dopiero przechodzi jakiś okres buntu..
                                                    Miał świetny kontakt z moją mamą, był bardzo z nią związany, a młodszy...
                                                    boję się że nie będzie jej pamiętał choć staram się o niej mówić jak najwięcej.
                                                    Tak mi żal moich dzieci że straciły taki skarb jakim jest babcia..
                                                    Dobrze Cię rozumiem.. nasze mamy były jeszcze takie potrzebne nam
                                                    i naszym dzieciom..
                                                    Tak zazdroszcze czasem innym tej normalności, tej niezachwianej, pełnej
                                                    rodziny..,gdy widzę staruszków zastanawiam się dlaczego moja mama
                                                    musiała już odejść a my musimy to wszystko przechodzić..


                                                  • smutnaaonaa2363 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 26.04.22, 00:59
                                                    Ja mam to samo, tez wciąż się zastanawiam dlaczego to akurat nas spotkało. Niektórzy nie żyją tak blisko z rodzicami, rodziców maja i nie doceniają i właśnie w takich rodzinach nie ma chorob, nieszczęść.Takim osobom wszystko się układa,dla nich szczęściem nie jest zdrowie czy rodzina. Na Święta się wzajemnie odwiedzaja ,bo tak wypada,nie ma u nich tej więzi.. Żyją dniem dzisiejszym,nie myślą co będzie jutro. Zastanawia mnie dlaczego jak ktoś ma tak wspaniala rodzinę, może cieszyć się tym szczęściem do czasu 😥czym sobie na to zasłużyły np. nasze mamy, przecież one też miały plany i marzenia ..tez chciały żyć i cieszyć się jeszcze tym życiem.
                                                  • smutnaaonaa2363 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 26.04.22, 01:05
                                                    To wszystko tak mnie boli.. wiem jak bardzo moja kochana mamusia chciała zyc.. cieszyć się nasza rodzinka,swoimi wnusiami, nasz synek dopiero co się przecież urodził,a już tak zdążył ja pokochać, wciąż woła baba 😔to był jej pierwszy i jedyny wnusio , siostra ma 2 dziewczynki 😟 z każdym dniem jest coraz trudniej bez niej 😥💔
                                                  • smutna76 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 26.04.22, 13:41
                                                    Dokładnie... miały plany i marzenia, chciały patrzeć jak rosną nasze
                                                    dzieci, pomagać, rozpieszczać..bo kto jak nie babcia..
                                                    My rodzice musimy wychowywać, stawiać granice, czasem i połajać
                                                    jak trzeba..a babcia była takim azylem.. bo do kogo się
                                                    biegło gdy rodzice czasem nakrzyczeki..właśnie do babci żeby przytuliła,
                                                    wstawiła się lub obroniła..
                                                    Kto potrafił pochwalić tak jak babcia , dotrzymać sekretu, upiec lub
                                                    ugotować coś pysznego specjalnie dla wnuków.. babcie mają na to
                                                    czas gdy my rodzice jesteśmy zabiegani..ta pomoc jest nieoceniona..
                                                    Naszym dzieciom tak wiele zostało odebrane..to tak boli, czuję ogromny
                                                    żal..
                                                    Dobrze, że masz siostrę możecie być dla siebie wsparciem, ja
                                                    mam samych braci a zawsze chciałam mieć siostrzyczkę..

                                                  • smutnaaonaa2363 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 28.04.22, 00:06
                                                    Dokładnie, to co piszesz to tak jakby o mojej mamie. Jesteśmy w takiej samej sytuacji 😢 nie wiem jak wypełnić ta pustkę i ten brak mojej mamy w naszej rodzinie,bo wnosiła do niej najwięcej .Była wsparciem, motywacja , zawsze wszystkich godziła i łaczyła. Każdy kolejny dzień bez niej jest taki ponury,jakby nie było w nim życia,tylko kolejny dzień by przetrwać,a przecież przed naszymi dziećmi jest tyle życia. Tak bardzo bym chciała odnaleźć w sobie choć trochę siły by nie odbiło się to na ich szczęściu, bo tak bardzo je kocham i chciałabym dla nich jak najlepiej. Pierwszy raz w życiu czuje ,że jestem bezsilna na to co się ze mną dzieje i nie potrafię zmienić podejścia.Liczę tylko na to ,że wszystko przyjdzie z czasem,tylko muszę przetrwac ten czas. Choć w głębi serca czuje ,że chyba nie jest możliwe by nawet z czasem zaakceptować fakt ,że już nigdy nie będzie przy nas mojej mamuni w naszym codziennym życiu 😢a Święta już zawsze będą dla mnie smutne,bo będą mi przypominac,że nie ma już z nami mojej kochanej mamy 💔😟🥺
                                                  • smutna76 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 29.04.22, 00:31
                                                    Tak, u nas też mama była takim rozjemcą, wszystkich łączyła, scalała, godziła, strasznie nie lubiła kłótni, nie potrafiła długo się
                                                    gniewać i była ogromną optymistką, zawsze starała się patrzeć
                                                    pozytywnie, nigdy się nie poddawała, umiała podnieść na duchu
                                                    każdego, tworzyła wokół siebie taką pozytywną aurę, wszyscy do
                                                    niej lgneli, w domu zawsze coś się działo, uwielbiała gotować, piec,
                                                    przyjmować gości, każde święta były dużym wydarzeniem rodzinnym, kulinarnym i były planowane z dużym wyprzedzeniem
                                                    i wyczekiwaniem..gdy jej zabrakło.. dom jakby zastygł..szok, zaprzeczenie, niedowierzanie...
                                                    Nie potrafię odtworzyć tej atmosfery, nie umiem powrócić do równowagi..nie wiem może ból mi jeszcze na to nie pozwala, może
                                                    potrzebuje wiecej czasu..a bardzo bym chciała być dla moich dzieci
                                                    taką mamą jaką była moja mama 😦
                                                    Napis z proszę jaka była Twoja mama..gdy ja mówię lub piszę o mojej mamie to czuję jakby była koło mnie..
                                                    Dobrze, że mogę się tu wypisać, przynosi mi to jakąś ulgę...

                                                  • smutnaaonaa2363 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 29.04.22, 23:04
                                                    Moja mama zawsze stawiała rodzinę na pierwszym miejscu, zawsze myślała o kims, nigdy nie o sobie ,tak było zawsze i do końca ..
                                                    Była kobietą o wielkim i złotym sercu, tak przeciętną, a zarazem tak niezwykłą w swoim życiu. Była wsparciem dla nas wszystkich, nigdy się od nikogo nie odwracała, a kiedy zdarzały się kłótnie zawsze wszystkich godziła. Szukała dobrych rozwiązań dla każdego. Łączyła całą naszą rodzinę, motywowała i dawała nam siłę.
                                                    Stworzyła nam piękne dzieciństwo, które było jak marzenie dla niejednego dziecka. Przez całe życie robiła wszystko, by żyło się nam jak najlepiej. Wszystko co w nas jest dobre, to zasługa jej wychowania. Zawsze okazywała nam dużo miłości i ciepła, ciepła które daje kochająca matka swojemu dziecku. Zawsze doceniała dobro w innych ludziach, była bardzo wdzięczna za każdą pomoc. Mojego i siostry męża kochała jak swoich synów. Mimo ,że chorowała przewlekle,a bywało różnie to cała energię czerpała z wnukow , były dla niej motorem do życia.Doslownie 😟,nigdy nie zapomnę jej wielkiego oddania. Traktowała swoje wnuki jak swoje dzieci,od początku jak się urodziły była dla nich jak druga mama . Zawsze tak sie o nich troszczyła. Gdy cos im dolegało ,a sama była w gorączce,mimo że bardzo źle się czuła nie patrzyła na siebie, ostatkami sil potrafiła do nich przyjsc .Jej miłość do nich i to co dla nich robila to było naprawdę coś wyjątkowego i tak pięknego..Tyle miłości co moje dzieci w tym krótkim życiu od niej dostały,to nie jedno dziecko przez całe życie nie dostanie tyle uwagi co już zdążyła poświęcić dla moich dzieci moja kochana mama. Mimo,że są jeszcze małe ,to tak dużo mądrych rzeczy zdążyła już je nauczyć. Ona miała do nich zawsze taka cierpliwość, zrobiła by dosłownie wszystko dla nich . Nie wierzę,że ona odeszła..że już na zawsze zabraknie jej w naszym życiu.Dzieki niej zawsze był taki wielki zapał do wszystkiego,a to co jest teraz.. potrafią to zrozumieć tylko osoby ,które straciły kogoś tak bliskiego, tak wspaniałego i o tak wielkim sercu 😢nie da się mojej mamy nikim i niczym zastąpić 😟😢💔 ściskam Cię całym sercem,bo doskonale wiem jaki to ciężar 💔💔😥😥
                                                  • smutna76 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 01.05.22, 05:32
                                                    To piękne co napisałaś o swojej mamie, aż się popłakałam, najlepszym świadectwem jej życia jesteście wy i to co w was zostanie już na zawsze.. Miłość matki jest nieskończona i nie
                                                    do zastąpienia..
                                                    Musimy żyć dalej już bez nich choć wiem jak to boli..to musimy
                                                    się podnosić dla naszych dzieci aby stworzyć im taki świat jaki
                                                    stworzyły nam nasze mamy, to jest ich nauka którą nam przekazały..
                                                    Choć wiem że to piekielnie trudne to musimy znaleźć w sobie siły..i
                                                    myślę, że miłość do naszych dzieci nam w tym pomoże..
                                                    Życzę Ci żeby ból zelżał, a tęsknota przestała tak strasznie palić, życzę Ci tego z całego serca bo sama wiem jak to boli 🙏💔
                                                  • smutnaaonaa2363 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 01.05.22, 13:22
                                                    Tylko ja mam wrażenie,że z każdym dniem jest coraz gorzej i coraz trudniej, bo ta tęsknota powoduje jeszcze większy smutek.. ostatnio mama śniła mi się dwa razy w ciągu jednej nocy,po przebudzeniu przyśniła mi się drugi raz.. myślę o niej praktycznie bez przerwy i to pewnie przez to .. te sny mi tylko wciąż przypominają,że już nigdy jej nie zobaczę w normalnym życiu,nie dotkne ,nie przytulę,nie usłysze.. to mnie tylko jeszcze bardziej dobija 😟 dlaczego życie tak nas pokopalo 😟
                                                  • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 03.05.22, 15:59
                                                    Czytam wasze opisy i widzę że nasze mamy były tak cudowne niezastąpione niezwykle a my nie potrafimy dla naszych dzieci być choć trochę jak one... Czy one też by tak myslsly? Czy by w nas wierzyły? Jak myślicie?... Mój ból już jest trzeci miesiąc..i mimo rozmów z psychologiem jest mi coraz ciężej..nawet czasem boję się że ten smutek mnie pochłonie...widzę strach w oczach mojej córki że mnie zabraknie....choć uważam że do pięt mojej mamie nie dorastam jako matka... kocham ją tak mocno..czy dadzą nam nasze my siłę żeby dalej żyć?
                                                  • smutnaaonaa2363 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 04.05.22, 02:43
                                                    dora136 mam to samo.. widzę ,że moja córka czasami się boi ,bo niekiedy nie zastanowię się nad tym co mówię, zapominam że jest obok.. a kocham moje dzieci nad życie.. jednak gdy zabrakło mojej kochanej mamy w naszym codziennym życiu, straciłam chęci i motywację do czegokolwiek, zaczynam wątpić w jakiekolwiek szczęście.Bardzo chce być przy moich dzieciach, wychowywać je ,być przy nich w trakcie ich dorastania, jednak wiem że nigdy nie będę mogła im dać tego co dałabym gdyby nie to co sie stało.. smutek jaki mam w sercu, wszystko psuje i wiem że udziela się on moim dzieciom,czasami myślę,że psuje im dzieciństwo. Nie tak wyobrażałam sobie ich dzieciństwo, chciałam dać im szczęście i piękne wspomnienia, chciałamby miały dziadków ,by miały to czego ja nie mogłam mieć. Moje myślenie jest teraz zupełnie inne, jakby ktoś coś zepsuł i nie można już tego naprawić. Nie chcę już niczego planować,bo wiem że nie ma sensu. Marzenia najwidoczniej są dla innych ludzi. Nie warto być dobrym człowiekiem,kochać całym sercem,bo mam wrażenie że właśnie tacy ludzie cierpią i są zdane na niepowodzenie.. 😥😥😥
                                                  • smutnaaonaa2363 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 04.05.22, 02:45
                                                    przepraszam za literówki, miało być zdani ..
                                                  • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 04.05.22, 21:52
                                                    Wiem..u mnie też jest gorzej..staram się nie myśleć..o mamuni..ale jak tylko o niej mówię to płacze...teraz myślę że ona rok już odchodziła..po tym covidzie wydarlysmy śmierci jeszcze ten rok...ale cierpiała..bo była coraz słabsza i zagubiona. Bo myślała że odzyska siły ..a tu coraz gorzej. Chciałbym być przy niej a nie byłam dwa tygodnie przed śmiercią ..czy mój smutek byłby mniejszy...jak pomyślę że odchodziła tam taka samiutka... Cały dzień źle się czuła a nikt nic nie zrobił ..jakby nie była na covidowym to bym przy niej była...a nie byłam...kocham a bardzo ...wiem że Tobie,wam jest też ciężko..ale moje wyrzuty sumienia...tęsknota ogromna..czy jeszcze ja zobaczę?
                                                  • smutna76 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 06.05.22, 14:29
                                                    Kochane dziewczyny jak dobrze Was rozumiem...
                                                    Dokładnie pamiętam chorobę i śmierć mojej mamy, a gdy po pogrzebie wróciłam do domu..myslałam że to co najgorsze mam już za sobą...Jakże się myliłam..najgorsze przyszło później.. czyli ta zwykła szara codzienność już bez mamy, ta niewyobrażalna pustka i ból przed którym nie da się uciec, schować, zapomnieć..
                                                    To już ponad 2 lata..czas tylko przyzwyczaił mnie do bólu i do funkcjonowania w tym świecie już bez nie,j ale tęsknota jest coraz większa i mam jaszcze momenty ogromnego buntu i niepogodzenia dlaczego ją i nas to spotkało 😥
                                                    Kolejna wiosna, robi się coraz cieplej, przyroda budzi się do życia, dlaczego już nie możemy oglądać tego razem MAMO !!
                                                    😩😩😩
                                                  • smutnaaonaa2363 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 07.05.22, 02:53
                                                    Najgorsze dla mnie są pytania innych osób,jak sobie radze itp. pisanie i mówienie potrzeba czasu.. kiedyś sama bym to innym napisała,teraz wiem ,że to puste słowa, które nie mają żadnego sensu. Oddalabym wszystko by wrócić do dawnego życia i mieć pełną, zdrowa rodzinę.. bo teraz po tej całej tragedii wiem ,że już nigdy nie będę szczęśliwa.. nigdy nie będę cieszyla się życiem i nie będę miała normalnej codziennie której wcześniej nie doceniałam.Zawsze będę czuła brak mojej kochanej mamusi ,już nigdy nie zaznam tego szczęścia które jeszcze tak niedawno miałam. Nie da się słowami opisać tej pustki i tego strachu co się czuje po odejściu mamy. Mamy dla której szczęście dzieci było najważniejsze, która dodawała nam takiej pewności siebie. Powiem Wam ,że naprawdę boje się mojej przyszłości,wiem że się powtarzam, ale naprawdę boje się jutra ,bo widzę że sobie nie radzę bez mamy. Zawsze byłam zaradna żona ,matką i córka ,a dziś jest wszystko 360 stopni na odwrót. Czuje taka bezradność, brak sił .. ten smutek i ciągła tęsknota ciągnie mnie w dół i najgorsze jest to ,że nikt mnie nie rozumie. Tak bardzo kochałam moją mamusie,że nie potrafię bez niej dalej żyć 💔
                                                  • smutnaaonaa2363 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 07.05.22, 03:02
                                                    Nie potrafię ogarnąć myślami,że już nigdy ona nie wróci,codziennie wyczekuje od niej jakiegoś znaku nie wierzę że jej nie ma , przecież zawsze była obok ,zawsze mnie wspierała w ciężkich momentach. W nocy spać nie mogę ,w dzien szukam jej oczami w ogrodzie.. tak bardzo mi jej brakuje..😟 ta cała rozpacz odbija mi się na zdrowiu, coraz gorzej się czuję 😔 nie daje rady ,nie wiem do kogo zwrócić się o pomoc.. w sierpniu mam psychologa,ale chyba wybiorę się wcześniej prywatnie, najgorsze,że nie wierzę w jego pomoc 😟 nie wiem jak dalej żyć,mi chyba nic już nie pomoże, jestem załamana
                                                  • 100ninka Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 07.05.22, 23:05
                                                    Ja straciłam w zeszłym roku tatę, mojego ukochanego tatę. To spowodowało, że życie straciło dla mnie w jakiś sposób sens. Kiedyś miałam dziadków, oboje rodziców i nagle wszyscy po kolei zaczęli odchodzić. Po śmierci taty naszła mnie myśl, że to życie jest do bani. Żyjemy wśród osób, które kochamy i nagle są oni nam zabierani jeden po drugim. Koszmar.
                                                  • smutnaaonaa2363 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 08.05.22, 14:21
                                                    Wydaje mi się,że ja już się z tego nie pozbieram, psychicznie jest po mnie.Z dnia na dzień jest coraz trudniej, słońce mnie dobija ,nie chce mi wstawać z łóżka, wychodzić z domu, sprzątam też dopiero jak już muszę . Czasami boje się moich czarnych myśli, moje dzieci są moja ostatnia i jedyna nadzieja na przetrwanie.. ja już nie potrafię się na czymkolwiek skupić, nic mnie już nie cieszy,na nic już nie czekam 😟 Mam nadzieję,że chociaż którejś z Was się uda zaznać jeszcze choć trochę szczęścia w tym naszym krótkim i kruchym życiu😔😥bo ja już niczego nie planuje
                                                  • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 08.05.22, 21:41
                                                    Też mam taki smutek że trudno to opisać. Znów mam wyrzuty sumienia..że mogłam coś zrobić..że nie pojechałam że była tam sama...a teraz jej nie ma..nie mogę usłyszeć porozmawiać nic...czy tak będzie teraz zawsze? Dla mnie tak...
                                                  • smutnaaonaa2363 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 08.05.22, 23:46
                                                    Ja wciąż się zastanawiam czy jest jakaś możliwość bym mogła się skontaktowac jakoś z moja mama. Może macie kogos wśród znajomych kto kiedys doświadczyl jakiegoś kontaktu z bliska zmarła osobą!? Moj mąż mówi,że mam się ogarnąć i dwa razy zastanowić. Wiem ,że może to dziecinne i powinnam trochę się ogarnąć,ale ja poprostu tak tęsknię.. 💔😔mój zdrowy rozsądek już dawno mnie opuścił.. To wszystko mnie przerosło i nie wiem co mogłoby mi pomóc jakoś sobie z tym wszystkim poradzić 😟
                                                  • smutna76 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 10.05.22, 00:06
                                                    Mnie też tylko dzieci trzymają tutaj...
                                                    Zaciskami zęby żeby żyć dla nich, zmuszam się i walczę każdego dnia aby wstać i zrobić co do mnie należy ale nie ma w tym radości, werwy, zapału..to wszystko ulecialo i nie wiem czy kiedyś wróci..boję się że nie...
                                                    Martwie się że dzieci to wyczuwają choć bardzo się staram..
                                                    Jestem już bardzo zmęczona tą walką, czasem czuję się jak staruszka..
                                                  • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 10.05.22, 06:02
                                                    Rozumiem cię doskonale. Teraz płacze co chwilę bo jestem nad morzem a wyjeżdżal tu z mamą. Ona była taka kochana tyle rzeczy bym inaczej zrobiła teraz chce ja utulić porozmawiać usłyszeć...
                                                  • smutna76 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 12.05.22, 00:15
                                                    Ja też... gdybym tylko mogła cofnąć czas..tyle rzeczy zrobilabym inaczej...
                                                    Wydawało mi się to takie normalne, zwyczajne że mam mamę..
                                                    że zawsze była, jest i jeszcze długo będzie..
                                                    Nie umiem przyzwyczaić się do jej braku, gdy tylko o niej pomyśle łzy same płyną, tego bólu, żalu i pustki nie da się opisać słowami..
                                                    Brakuje mi jej w każdej minucie mojego życia i tak już zostanie..
                                                  • smutna76 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 16.05.22, 12:02
                                                    MAMO..
                                                    Bez Ciebie jakby bez Siebie
                                                    Bez Ciebie znów trudno zasnąć
                                                    Bez Ciebie niepokój, niepewność
                                                    Bez Ciebie świat rozpada się
                                                    Czuję że jak dziecko boję się
                                                    Boję się że nie spotkamy już się

                                                    Mamo daj mi siłę bym
                                                    nauczyła się żyć bez ciebie
                                                    Mamo jestem pusta bez ciebie
                                                    Mamo tak trudno znieść ten ból
                                                    Moje serce pęknięte na pół.. 💔💔
                                                  • smutna76 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 19.05.22, 23:51
                                                    Dziewczyny jesteście..?
                                                    Zaglądacie tu jeszcze..?
                                                    Smutnaaonaa2363 co u Ciebie..jak się trzymasz..?
                                                    Pusto tu bez Was..😩😩..nie ma z kim wymienić myśli..😔
                                                  • smutnaaonaa2363 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 20.05.22, 02:21
                                                    Przepraszam,że nie piszę..zaglądam, czytam, ale nie odzywam się,bo nie wiem co pisać, serce mi pęka z bólu i tęsknoty, codziennie na nowo przeżywam to co się stało i na nowo zdaje sobie sprawę,że moje piękne życie na zawsze odeszlo,że już nigdy nic nie będzie takie doskonałe .. kiedyś wymyślałam sobie sztuczne problemy,a teraz zrozumiałam,że miałam kiedyś życie idealne,miałam rodzinę, pełna rodzinę. Nie potrafię już cieszyć się normalnymi rzeczami,jestem przybita i nie wierzę by miało się choć trochę polepszyć z moim nastrojem. Widzę,że codziennie tęsknota jest tylko większa i na każdym kroku brakuje mi mojej mamusi ..Ten strach,że już nie mam tego matczynego wsparcia,że nie mam już mojej kochanej mamy obok.. bo kto mnie potrafi tak dobrze zrozumieć jak zawsze rozumiała mnie moja mama. Teraz widzę jaka jestem samotna i na dodatek bezradna. Ona dawała mi siłę i nigdy nic nie było mi straszne,teraz boje się każdego dnia 😥💔 ściskam Cię mocno ❤️
                                                  • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 20.05.22, 23:32
                                                    Ściskam Was....kocham swoją mamę ponad życie...tak jej mówiłam i ja kocham..
                                                  • smutna76 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 22.05.22, 23:31
                                                    Tak.. ja też gdy patrzę wstecz na moje dawne problemy to śmiać mi się chce z siebie, jakimi blachostkami zaprzątałam sobie głowę..
                                                    To co mnie spotkało jest nieporównywalne z niczym innym, śmierć
                                                    mojej mamy zmieniła zupełnie moją perspektywę patrzenia na rzeczywistość i to co jest naprawdę ważne..
                                                    Cieszę się że się odezwałyście..zbliża się Dzień Mamy..bez mamy..
                                                    trudny czas..
                                                    Ściskam Was i jestem myślami 💕💔
                                                  • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 24.05.22, 08:37
                                                    No ja mam cięższe dni. Ta bezsilność że mogę tylko płakać jest dobijająca. Brakuje mi jej wszystko mi ja przypomina..lato morze drzewa sklepy... zaczynam znów patrzeć w przeszłość i żałować...wiem że tego niez mienie ale tak żałuję że do niej nie pojechałam przed śmiercią że była tam sama ze nie mogła odwiedzić...
                                                  • smutna76 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 31.05.22, 22:49
                                                    Jesteście dziewczynki..??
                                                    Jakoś się trzymałam przez jakiś czas dużo zajęć miałam..
                                                    Dziś mam okropnego doła..łzy kapią przez cały dzień samoistnie
                                                    zupełnie bez mojej zgody, bezwiednie..
                                                    A od rana w głowie tylko mama..mama..i jej obraz pod powiekami
                                                    i tęsknota okrutna nie do opanowania...
                                                  • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 31.05.22, 23:15
                                                    Kochana mam.to samo..tak cholernie tęsknię. Mama była dla mnie wszystkim. Najgorsze są wyrzuty sumienia...a poza tym w taką pogodę co weekend byliśmy u niej...jej głos słuchamm
                                                  • smutnaaonaa2363 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 01.06.22, 02:41
                                                    Dziewczyny ja mam tak samo,ciężko powiedzieć że miałam teraz ciężkie dni ,bo tak naprawdę odkąd mamy nie ma to nie było lepszych , wciąż są tylko gorsze,ale ostatnio jest mi naprawdę ciężko,może przez to że był dzień mamy,najgorszy dzien mamy w moim życiu ,a dziś dzień dziecka..wiem ,że może mając już ponad 30 lat nie obchodzi się dnia dziecka..jednak gdy braknie mamy ,tej naszej kochanej mamusi ,która od dziecka troszczyła się o nas to właśnie takie dni uświadamiają,że
                                                    już nawet przez jeden dzień nie poczujemy się jak dzieci..na szczęście mam jeszcze tate..tylko wiadomo ,dla mamy zawsze będziemy dziećmi,bo to ona jest od narodzin przy nas ,to ona szczególnie martwila się gdy nam coś dolegało jak byliśmy mali.Codziennie mam w ciągu dnia jakieś przebłyski, przypominają mi się chwile których wcześniej jakoś nie rozpamiętywałam, a teraz uświadamiam sobie że wtedy wszystko było takie wspaniałe bo było normalne, miałam wtedy wszystko,a wtedy było to dla mnie czymś naturalnym. Teraz oddałabym wszystko za normalny dzień,za normalne życie.. Kocham moja mamcie całym sercem, tęsknię za nią tak bardzo.. nie daje rady dziewczyny,ta tęsknota jest nie do wytrzymania 😥😥😥
                                                  • smutna76 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 01.06.22, 10:03
                                                    Czasem są takie dni że wydaje mi się że jakoś to będzie, że daję rade..zajmuje sie domem, stawiam sobie jakieś zadania do wykonania żeby tyle nie myśleć..łapie chwilową równowagę..a potem przychodzi taki dzień i tama pęka...ten ból, żal i smutek spychany gdzieś na bok natłokiem zajęć musi znaleźć swoje ujście...
                                                    jak widać uczuć i tego co jest w środku nie da się oszukać..
                                                    Dzień Mamy przeżyłam w miarę dzielnie spokojnie starając się trzymać emocje na wodzy...ale jak widać niepotrzebnie bo teraz i tak wszystko puściło i zalewa mnie fala żalu że już nigdy do nikogo nie powiem " Mamo.." a tyle bym chciała jej powiedzieć...
                                                    Jak dobrze że tu mogę podzielić się swoimi myślami, emocjami bo wiem że będę zrozumiana...
                                                    Trzymajcie się kochane dziewczyny i piszcie, zagladajcie czasem..
                                                  • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 01.06.22, 22:20
                                                    U mnie jest jakaś fala bólu tęsknoty tak chcę ja przytulić zadzwonić...mam żal do siebie że nie byłam przy niej...czasem chce zadzwonić do niej i powiedzieć że jadę...tyle razy mówiłam.. że mus dziś już późno może jutro...jaka był głupia...dziś w dzień dziecka kupił od babci prezent dla mojej córeczki...ale jestem w bólu...tak tęsknię myślałam że się trzymam ale niestety nie.
                                                  • smutna76 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 02.06.22, 10:34
                                                    Tak.. dobrze cię rozumiem..te fale bólu przychodzą i odchodzą, nasilają się
                                                    i słabną, ale nigdy tak do końca nie odpuszczają..
                                                    Czuję się jak mała łupinka na wzburzonym morzu zalewających mnie trudnych
                                                    uczuć..czy kiedyś złapie równowagę.?..bardzo bym chciała, czuję się już taka
                                                    zmęczona..Chciałabym choć przez chwilę poczuć ten wewnętrzny spokój
                                                    i bezpieczeństwo gdy była mama i wszystko było takie normalne,
                                                    zwyczajne i na swoim miejscu.. bo teraz ten mój świat bez niej jest wywrocony
                                                    do góry nogami, czuję się jakbym żyła nie swoim życiem...
                                                    Tak trudno to wszystko opisać..
                                                    Wyrzuty sumienia.. też je mam za każde złe słowo, niepotrzebne kłótnie, które
                                                    przecież też się zdarzały, jakieś zaniechania, niedomówienia ..to wszystko bardzo
                                                    boli dlatego wołam do wszystkich kochajcie, szanujcie i doceniajcie swoje mamy jesli jeszcze je macie!
                                                  • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 02.06.22, 19:08
                                                    Czasem nie docenia się tego co się ma ale tak to chyba ma każdy ..tak tęsknię
                                                  • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 02.06.22, 22:50
                                                    Tylko jak żyć dalej .. wszystko mi o niej przypomina...te wyrzuty sumienia..ta bezsilność.
    • isobel Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 28.06.22, 17:08
      Cześć wszystkim. Moja kochana mama, odeszła od nas 17.06 w wieku 75 lat. Wiem, że powiecie, że swoje już przeżyła, ale niestety uważam, że to wszystko za wcześnie. Nie minęły nawet dwa tygodnie, a ja czuję z każdym dniem p o r a z a j a c a pustkę i osamotnienie. Mam 29 lat, a czuje się małe dziecko, które zostało porzucone. Najbardziej boję się o tatę. Po ponad 50 latach małżeństwa został mój tatinek sam i nie wiem jak mu pomóc , ulżyć w tej rozpaczy , choć trochę.....
      • smutnaaonaa2363 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 29.06.22, 00:13
        Ja wiem,że nigdy się nie pogodzę z odejściem mojej mamusi,tak jak ty czuje się teraz jak małe dziecko, wcześniej byłam samodzielna, odważna, nic nigdy nie stanowiło dla mnie problemu.Byłam dojrzałą matką moich kochanych dzieci,a po śmierci mamy czuje się jak opuszczone dziecko,za chwilę minie 6 miesięcy jak już żyje z tym ciężarem ...i wiesz.. każdy dzień dla mnie jest bardzo dużym wyzwaniem,jakby przetrwaniem.. ta myśl ,że zawsze miałam wszystko pod kontrolą, a tym razem nie mogę wrócić do tego co było ,nie mogę zmienić tego co się stało, myśl że już nigdy nie zobaczę mojej cudownej mamy ...to jest takie bolesne 😢😢😢😢
        • isobel Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 29.06.22, 11:45
          No właśnie to jest to, zawsze byłam taka zorganizowana, plany porobione na ho ho do przodu, a teraz ledwo mogę pomyśleć jak przeżyć kolejny dzień.....jak to mówią "powiedz na głos swoje plany, a Pan Bóg się uśmieje". To jest taka prawda, ze az ogarnia mnie gorzki śmiech.
          Powtarzam sobie ciągle, że jest mąż, jest tata, jest dla kogo wstawać z łóżka rano. Najgorzej, że jak na chwile w wirze pracy, życia, na 5 min zapomnę o tym co się stało, to później mam ogromne wyrzuty sumienia, że jak mogłam na ten moment zapomnieć o mamie, nie wiem, kompletne wariactwo.
          W życiu tyle się chyba nie napłakałam, jak przez te ostatnie dwa tygodnie. Dzisiaj mam pierwsza wizytę u psychoterapeuty. Mam taki mętlik w głowie, czuję się jak rozbitek na wodzie bez koła ratunkowego.
          Czytam Wasze wpisy i tak widzę, że z biegiem czasu wcale nie jest lepiej. Nie liczyłam na wielkie przemijanie bólu po czasie, ale myslałam, ze moze chociaż za pare miesięcy, choć trochę tęsknota zelżeje.
          Dzisiaj mam też gorszy dzień. Nie wiem jak u Was, ale moje emocje to istna sinusoida. 4 dni jest w miare, ale tego piątego to taka fala emocji mnie zalewa ( tak jak dzisiaj), że ledwo siedze w robocie, a prace mam wymagającą. Widzę, że koleżanki próbują mnie zagadywać o przysłowiowej dupie marynie i nie powiem, jestem im naprawdę wdzięczna, ale z tęsknotą oczekują mojego urlopu w lipcu, bo wreszcie pobędę z jedyną osobą, z którą chce teraz być- z moim tatą. Chociaż każdy chce być teraz przy mnie, mój mąż kochany stara się jak może, to naprawdę chce być teraz tylko z tatą. Razem wspominamy mamę, rozmawiamy o niej, popłaczemy sobie razem, mam wrażenie, że tylko ja go rozumiem, a on tylko mnie.
          • smutna76 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 29.06.22, 23:50
            Witaj na forum
            Te wszystkie odczucia w żałobie są "normalne" jeśli można to tak powiedzieć..
            Moja mama miała 64 lata i odeszła nagle, niespodziewanie..dla mnie to o wiele za wcześnie dlatego wciąż nie mogę się z tym pogodzić i chyba tak już zostanie. Mój świat jest już zupełnie inny bez niej i nadal bezgranicznie teskniie do tego co było..
            Dobrze Cię rozumiem i współczuje ogromnie 😢
            • isobel Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 30.06.22, 12:49
              Dzięki za wyrazy współczucia....wolę tutaj popisać o moich emocjach, z osobami, które mnie rozumieją, bo chociaż najwspanialsza rodzina i kochający przyjaciele mogą wspierać, to jeżeli ktoś tego nie przeżył, to naprawdę nie jestem wstanie od tego kogoś uzyskać pocieszenia....
              • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 01.07.22, 20:59
                Ból jest i będzie. U mnie mija pół roku już prawie... wszystko mi przypomina ja...czasem trwam i walczę każdego dnia...widze,ja w snach...ale latem zawsze była..jeździłam do niej..a teraz z bratem nie możemy pojechać do jej domku...stoi zaniedbany prawie tak jak go zostawiła....kocham ją i myślę że wtedy kiedy jest lepiej to po prostu myślę że ona tam jest ..więc nie pogodziłam się z jej śmiercią...jestem chodzącym smutkiem...i już nawet nie mam z kim o tym mówić..mój brat chce żyć dalej...jakoś..a ja chcę o niej mówić...
                • smutna76 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 01.07.22, 23:44
                  Ja też chciałabym mówić o mojej mamie bo wtedy czuję się tak jakby choć trochę przy mnie była.. tylko nikt już nie chce słuchać..smutne..
                  • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 04.07.22, 12:45
                    No właśnie...jej brak będę czuć do końca mojego życia
                    • isobel Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 04.07.22, 14:26
                      Też tak macie dziewczyny, że zaczynacie kwestionować wszystkie rzeczy, które się dzieją wokoło Was, bo wydaje się to bezcelowe, z perspektywy tego jak to jest po śmierci bliskiego? Że on też sobie żył tak marzeniami, planami, męczył się na tym świecie itd. a teraz sobie tak umarł i to wszystko przestało mieć jakiekolwiek znaczenie.
                      Nie wiem czy dobrze to napisałam, sama nie moge opanować tego potoku uczuć i różnych myśli, które kłębią mi się w głowie, ale wydaje mi sie to niepojęte, że nie umiem nadać śmierci mamy żadnego głębszego sensu....
                      • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 04.07.22, 17:20
                        Tak...taka świadomość bezsensu życia. Też to mam .i te jej rzeczy.. kupowała układała... prała...a teraz to wszystko muszę zebrać.. oddać.. wyrzucić...nie mogę tego tknąć...płakać mi się chce...
                        • smutnaaonaa2363 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 04.07.22, 21:42
                          Bardzo Was wszystkie przepraszam,że się tak długo nie odzywałam, codziennie czytam czy dochodzi coś nowego,za każdym razem jak czytam wasze wpisy,to nie mam sił pisać,bo są chwile tak dla mnie ciężkie.. Wiem ,że już nigdy nie poukładam sobie w głowie tego ,że moja mama odeszła,bo czuje bez przerwy taki żal i taka niesprawiedliwość. Żadnego sensu w tym ,że moja mama najkochańsza mamusia musiała od nas odejść,a bardzo chciała żyć.. miała plany jak każdy inny człowiek..miała rodzine którą bardzo kochała i dla której zrobiłaby wszystko..straszny jest dla mnie fakt, że moje życie już na zawsze pozostanie takie smutne bez celu ..żyje z dnia na dzień.. a ta tęsknota przeraża mnie najbardziej,bo jest mi już na tyle źle ,że nie wyobrażam sobie że można tęsknić jeszcze bardziej,ból po odejściu jest straszny.. wciąż nie wierzę,że moje prawdziwe szczęśliwe życie ,tak na zawsze się skończyło i nigdy już nie wróci 😥😥😥 nie potrafię wyrazić jak wielką pustkę czuję....jak to wszystko zniszczyło mnie od środka.. dla mnie to jest już nie do posklejania😢😢
                          • smutna76 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 06.07.22, 00:22
                            Tak, mam to samo i mimo upływającego czasu ten żal i tęsknota nie maleje. Dziś właśnie miałam takie niepohamowane pragnienie żeby choć przez chwile móc zobaczyć moją mamę, porozmawiać z nią i poczuć ten spokój wewnętrzny kiedy była obok. Tak bardzo potrzebuję wytchnienia, odpoczynku od tej żałoby, jestem już bardzo zmęczona..skąd brać energię do dalszego życia i zmagania się z codziennością..
                            Ech gdybym mogła choć na chwile odpocząć przy mamie, pobyć w jej towarzystwie i naładować swoje życiowe akumulatory..
                            Mamo tak bardzo ciężko żyć bez ciebie 😥
                            • isobel Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 06.07.22, 08:36
                              Właśnie jestem w pracy i patrzę na kalendarz....miesiąc temu mamula była w szpitalu, pamiętam jakoś dokładnie ten szósty czerwca, właśnie tego dnia lekarka powiedziała, że będą mamie wyjmować respirator, bo "trzeba próbować, żeby sama oddychała".
                              Jakoś mną tak to wstrząsnęło, że nic nie mówi o poprawie, ale chce już próbować.
                              Nie wiem, znowu mam gorsze dni, rozpamiętuję każdy dzień pobytu mamy w szpitalu, każde jej spojrzenie na mnie i każdy gest. To jak jakaś chora perwersja, nie chce o tym myśleć, a z drugiej strony katuje się tym w każdej minucie, po wybudzeniu się rano. Ciągle się zastanawiam, czy można było zrobić coś innego, czy można było to przewidzieć albo nawet inaczej, czy można było uniknąć tej nadziei, która towarzyszyła nam przed te 2,5 tygodnia. Zastanawiam się, czy byłoby mi teraz lżej, gdybym od razu wiedziała, że nie ma szansy dla mamy, a tak dostawaliśmy skąpe informacje od lekarzy i człowiek roił sobie jakies chore wyobrażenia.
                              Ciulowe to wszystko, już sama nie mam siły dla siebie, a co dopiero mówić o innych, którzy się dopytują " jak się czuję". A jak ja się mogę czuć?! Czuje się jak rozbitek na pełnym morzu, bez perspektyw.
                              Dla wszystkich, którzy może to kiedyś przeczytają i chcą wspierać bliskie osoby w żałobie. Nie pytaj się jak ten ktoś się czuje, ani jak się trzyma. Po prostu bądź, przyjdź niezapowiedzianie z czymś słodkim albo mocniejszym, posiedź, pogadaj o pierdołach albo, jeżeli osoba w żałobie chce, to wspominajcie razem zmarłego/zmarłą, spróbuj każde nielogiczne myślenie , przekuć w logikę, aby osoba, która jest w żałobie mogła się tego uczepić i nie obwiniać się o rzeczy, na które nie miała wpływu....
                              • smutna76 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 06.07.22, 10:05
                                Ja też rozpamiętuje pobyt mamy w szpitalu, te wszystkie ciężkie chwile, cierpienia, nieudaną operację, walkę mamy o życie, błędy lekarzy i wszystko to co ostatecznie doprowadziło ją do śmierci. I nie mogę sobie darować że może można było zrobić coś inaczej, zabrać z tego szpitala, nie wierzyć tak do końca lekarzom...nie mogę nadal uwierzyć że zwykła operacja wycięcia woreczka żółciowego doprowadziła ją do śmierci!
                                Choć staram się odsuwać od siebie te obrazy to wraca jak bumerang.
                                Jeśli chodzi o twój apel Isobel do ludzi którzy chcą wspierać w żałobie to podpisuje się pod nim obiema rękoma!
                                Po prostu przyjdź, posiedź, pozwól wspominać i rozmawiać o osobie która odeszła albo wciagnij mnie do swojego świata żebym choć na chwile odpoczęła od mojej żałoby, nie mów pustych frazesów typu "czas leczy rany"...
                                Po prostu bądź, nie bój się ze mną porozmawiać, żałoba nie zaraża...
                                • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 06.07.22, 11:56
                                  Tylko to obwinianie się i rozpamiętywanie...nie daje spokoju. .jak to przerwać..że mógł uratować życie mini najdroższej osoby na świecie
                                  • isobel Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 07.07.22, 10:09
                                    Wczoraj miałam kolejną wizytę u psychologa. Bardzo się na niej rozklejam i długo jeszcze po niej płaczę w domu. Nigdy nie byłam płaczliwą osobą, teraz moje łzy i emocje mnie przerażają, ale psycholog mówi, że lepiej tak okazywać emocji, niż dusić to w sobie, bo za parę lat emocje mogą przyjść ze zdwojoną siłą.
                                    Może i ma rację, muszę przyznać, że trochę czuję oczyszczenie, po takim spotkaniu, bo na głos wreszcie przyznaję się do lęków i obaw, związanych z nową rzeczywistością.
                                    Przede mną kolejny weekend, na który pojadę do mojego rodzinnego miasta, do taty. Z jednej strony bardzo tego potrzebuję, a z drugiej bardzo boję się ponownego spoglądania na rzeczy mamy. Siły dodaje mi jedynie fakt, że tata patrzy na to codziennie, wiec i ja muszę być silna, dla niego.
                                    • smutna76 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 24.07.22, 00:44
                                      Kochane dziewczyny jak się trzymacie..?
                                      Ja też teraz nie pisze ale czytam, zaglądam...
                                      Życie płynie.. ale boli nadal boli..tak tęsknie okrutnie..
                                      • isobel Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 25.07.22, 15:45
                                        Tamten tydzień był turbo ciężki. Minął miesiąc po śmierci mamy, bardzo to z tatą przeżywaliśmy. Zamówiłam w kościele msze, poinformowałaś rodzinę, że kto ma ochotę przyjść to proszę. Przyjechała kuzynka z mężem z innej miejscowości, to zaprosiliśmy ich na obiad, tak jak mama by zawsze to zrobiła....Przyślij i zaczęli opowiadać o swoich dzieciach, wnukach, a mój tata tak bardzo chciał powspominać mamę....w kuchni prawie płakał, że ostatni raz kogokolwiek zaprasza, że nie chce nikogo widzieć jak to tak ma wyglądać:(((( sama poczułam ogromy żal i złość, na całą rodzinę. Czuję się bardzo opuszczona, łapie się na tym, że jak coś zrobię danego dnia w domu, to chce zadzwonić do mamy i jej o tym opowiedzieć. Mój rozum ma takie zawiechy czasami, że potrafię dosłownie, nie czuć. Żadne emocje się we mnie nie pojawiają tylko pustka. No i niedowierzanie...że jak to jej nie ma :( jak wszystko mi o niej przypomina. Jej ulubione książki, które stoją na półce, torebka przewieszona przez fotel, jakby miała mamula zaraz wrócić....
                                        Ciężkie to wszystko, do tego czuje brak zrozumienia ze strony rodziny, tak jakby to mama była pomostem łączącym mnie z nimi, a teraz, jak jej zabrakło, nie ma już ze mną nikogo:(
                                        • smutna76 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 26.07.22, 01:35
                                          Tak dobrze Cię rozumiem Isobel, u mnie też rodzina zawiodła.. usłyszałam, że ze swoją żałobą każdy musi uporać się sam, na zasadzie "odezwij się jak już się pozbierasz". Nikt nie chce przebywać w towarzystwie osoby cierpiącej, każdy zajmuje się swoimi sprawami jakby to cierpienie mogło zarażać. Ludzie odpychają od siebie świadomość śmierci, która przecież czeka każdego..

                                          • isobel Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 27.07.22, 22:03
                                            Dzisiaj jestem bardzo zła. Na wszystko, poczynając od siebie, kończąc na nieznajomych. Nie wiem jak dać ujść tej złości i przy okazji żalowi. Czuję się ignorowana przez rodzinę, najgorzej, że nie chodzi o pocieszanie mnie, ale o wspominanie o mamie....nie rozumiem, dlaczego nie chcą tego ze mną robić, przecież mama za życia nieba by im uchyliła, a teraz martwa cisza. Nie wiem co mam zrobić, może tylko wyolbrzymiam. Może tak naprawdę nigdy nikogo nie było, tylko ja i rodzice, a później mój mąż...Nawet moja teściowa się do mnie nie odzywa, przez jedną chwilę po śmierci mamy pomyślałam, że może choć trochę się zbliżymy, ale ona też milczy i o moje "samopoczucie" pyta przez mojego męża. Dosłownie mnie o obrzydza, czy ludzie naprawdę są tak nieludzcy?
                                            Chyba muszę wrócić na terapię, bo za dużo mi się myśli kołacze w głowie...pisze tu, nie licząc na zrozumienie, po prostu gdzieś chyba muszę dać ujść tym emocjom :(((
                                            • smutna76 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 28.07.22, 00:35
                                              Spotkała się z podobnymi zachowaniami po śmierci mojej mamy, która była bardzo otwarta, gościnna, o wszystkich pamiętała.. a teraz wszyscy się ulotnili, każdy omija temat jej śmierci i uważa,że już dawno powinnam się pozbierać i przyzwyczaić do życia bez niej..
                                              Nie wiem może ze mną jest coś nie tak, ale to przecież moja Mama i już zawsze będzie mi jej brakować, czy to tak trudno zrozumieć?
                                              • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 30.07.22, 16:57
                                                Ja was doskonale rozumiem...płaczę codziennie w aucie...w sklepach...mija pół roku a ja czuję się coraz gorzej...inni nie chcą rozmawiać o mamie..brat...ja b. Kochał ale też wydaje się że nie chce płakać że chce żyć dalej i nie mówić o mamie za wiele...ja jeszcze nie mam siły pojechać do mamy..do jej mieszkania..był brat i się rozkleił.ale rozmawiać o tym nie chciał ..wiem że cierpi...ale ludzie tak mają chcą żyć dalej..ja też żyje...nawet się uśmiecham..myślę o niej cały czas... najgorsze że tak mi jej brakuje i żałuję wielu rzeczy ..kłótni...że nie pojechałam do nie.j...ze coś zrobiłam...zaczynam siebie nie lubić..tak bym chciała być dzieckiem i czuć ta jej obecność...jeść jej kanapeczki .czekać na nią w oknie ..zawsze o nią drżałam a teraz..mam wrażenie że pozwolił jej odejść...zawiodłam ..gdzie ona jest..
                                                • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 30.07.22, 17:00
                                                  Co robić...znajomi...mąż teściowie...ostatnio mąż zasłabł i teściowa tak jakby poniekąd mnie obwiniła że na niegoa wpływ ten mój smutek i on przeżywa..powiem wam że nie lubię jej chyba..choć się stara to zawsze mi podniesie ciśnienie...ja nie wyłączę bólu ..
                                                  • isobel Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 30.07.22, 18:33
                                                    Ja za swoją teściową też nie przepadam. Jest zimna jak ryba moim zdaniem, moze to dlatego, że nigdy nie miała córki, tylko trzech synów i chyba skóra jej od tego "zgrubiała". Zapytałam się dzisiaj wprost męża, dlaczego mama( bo tak ją nazywam, cóż kwestia wychowania, tak mnie nauczono w domu), się do mnie ani słowem nie odezwie, że przecież nie zarażam żałobą, to mąż mówi, że ona "nie chce się narzucać". Ha,ha, dobre. Po prostu nie chce słuchać mojego przybitego głosu, bo ona ma teraz wakacje i nie ma pewnie zamiaru myśleć o smutnych rzeczach. Takie jest życie, kula ziemska nie stanęła, trąby jerychońskie nie zawyły, słońce nie zgasło. Świat dalej idzie do przodu, ale już bez naszych bliskich, którzy dla nas byli całym światem. Szkoda, że tak mało osób to rozumie....
                                                  • smutna76 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 31.07.22, 00:48
                                                    Dziewczyny jak dobrze że jesteście, czytam i mówię do siebie -"Boże też tak mam!". Dzięki wam wiem, że nie jestem sama i że nie zwariowałam.
                                                    Co do teściowej.. brak słów..nawet się nie krępuje ze swoją niechęcią, gdy tylko próbuje wspomnieć o mojej mamie i się rozklejam. Mam być przy niej uśmiechnięta i tryskać energią, żyć dalej i nie rozpamietywać.
                                                    To naprawdę nieludzkie
                                                  • smutna76 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 31.07.22, 01:21
                                                    Mimo, że upłynęły już ponad 2 lata ja nadal czasem nie wierze w to co się stało..do tego teraz psychika coraz częściej płata mi figle, napływają obrazy bardzo realne z takiej zwykłej codzienności z mamą, np. robię obiad i przypomina mi się ta sama scena w kuchni gdy była mama i to uczucie wesołego rozgardiaszu, takiej zwykłej codzienności,zawieszam sie i czuje przez chwile tę normalność i uczucie spokoju i szczęścia, a potem dostaję jak obuchem w głowe i wracam do rzeczywistości, że przecież jej nie ma i już to nie wróci..i zalewa mnie wtedy fala ogromnego bólu i żalu, że to straciłam bezpowrotnie, długo potem dochodze do siebie.
                                                    Ciężko to opisać, chyba powinnam pójść na jakąś terapię bo mecze się okropnie, tylko, czy jest lekarstwo na ból duszy i tęsknote..
                                                  • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 31.07.22, 05:26
                                                    Wiecie..myślę że dużo osób rozumie...ale chyba nikt nie ukoi naszego boli..ukoiła by go mamunia mojq.. Ludzie też potracili bliskich i każdy jakoś sobie stara się radzić...my straciliśmy teraz inni stracą za jakiś czas...życie jest takie beznadziejne... Ja tęsknię i prześladują mnie myśli że za mało zrobiłam...że byłam zła córka..że mama była sama z tym wszystkim...choć jeździłam....kochałam ja starałam się to raz jej to wypomniała. Że jeżdżę że mąż marudzi że dzieci w domu że może brat powinien..i mam ją przed oczami taka biedna w przedpokoju...która mówi żebym tak nie mówiła że sprawiam jej przykrość..że przecież powinniśmy być codziennie...zaraz żałowałam tego ..przepraszałam...napisałam że ja kocham...mi chodziło zebylam rozdarta...mąż w domu marudził..że zmęczony po pracy a japo całym dniu z dziećmi...karmienie wożenie do szkoły odciąganie mleka...wieczorem starałam że już mężowi wszystko przygotować i co drugi dzień pędziłam do mamuni te 20 km...te głupie 20 km ..i mąż już po 2h dzwonił że kiedy będę...ech ..amamunia nie chciała u mnie być bo nie lubiła za bardzo męża a i ja nerwus...zresztą zawsze to ona nam pomagała i chciała być silna...ale jestem beznadziejna
                                                  • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 31.07.22, 05:28
                                                    Po prostu mnie to zabija...chce myśleć tylko o dobrych chwilach a zadręczaj mnie te chwile w których zawiodłam.....ja siebie nie lubię...
                                                  • isobel Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 31.07.22, 11:02
                                                    Dziewczyny, koniecznie terapia. Nie taka farmakologiczna, ale na początek taka z psychoterapeutą. Ja skorzystałam z trzech taki spotkań na razie, nie chodzi o to, że ten psycholog jakąś prawdę objawioną Wam powie, ale już samo to, że wypowiecie swoje leki, żale i złość na głos, sprawi, że poczujecie się minimalnie lepiej. Do tego powiecie to osobie, która Was nie ocenia, nie zobaczycie na jej twarzy śladu zniecierpliwienia. Przynajmniej mi to pomaga. Wiem, że to nie są tanie rzeczy, ale raz w miesiącu chociaż spróbować umówić się na takie spotkanie. Ja na razie mam przerwę, na koniec sierpnia się spotykam z psychoterapeutka i ocenimy co dalej. Było lepiej przez jakiś czas, ale znów jest gorzej. Ale żałoba to proces, można go porównać do schodów. Raz pójdziesz 3 kroko na przodu, a drugiego dnia cofniesz się do początku. Mi pogama to wyobrażenie. Wierzę, że gdzieś tam jest koniec stopni, po których tak mozolnie się wspinam. Jeszcze dużo bólu przede mną, ale przecież żyć jakoś trzeba, wspierać ojca w tych trudnych chwilach, nie zapomnieć się, że obok jest mąż, który też potrzebuje uwagi i zrozumienia.
                                                  • smutna76 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 01.08.22, 00:51
                                                    Dora nie zadreczaj się, zrobilaś tyle ile mogłaś...choć ja też to robię, ciągle myślę co zrobiłam źle, może za mało, żałuje każdej kłótni, mam poczucie winy że bardziej nie doceniałam, o sobie myślałam itd.
                                                    Może Isobel ma rację, może warto pójść na terapię, zawalczyć o siebie dla bliskich, którzy zostali i nas potrzebują...

                                                  • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 01.08.22, 01:02
                                                    Tak chyba terapia....bo jak myślę że jej nie pomogłam ..że mogła tam sama męczyć się bez pomocy ...to mi tak źle...już nie cofnę czasu...ale czemu się nie domyśliłam...czemu .. dziękuję wam za te slowa
                                                  • isobel Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 01.08.22, 08:53
                                                    Ja wiecie, taka "mądra" jestem, a sama się zadręczam wszystkimi niewypowiedzianymi słowami do mamulki. W jednej kwestii jedynie mam spokój- jak mama leżała te dwa tygodnie w szpitalu i codziennie ją odwiedzałam, to na milion różnych sposobów mówiłam, że ją kocham- i wiem , że wiedziała o tym, mam nadzieje, że w ostatnich swoich chwilach ta myśl, dodawała jej otuchy. To jest dla mnie pocieszeniem w gorsze dni i momenty.
                                                    Dzisiaj mam pierwszy dzien w robocie po urlopie. Dziwnie tak zacząć znowu wszystko, wiedząc, że nie ma już mamy , ale wierze, że ona i tak już wszystko wie i najważniejsze, że już jest spokojna :(
                                                  • smutna76 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 01.08.22, 14:39
                                                    Tak najgorsze, że już nie można cofnąć czasu a tyle jeszcze by się chciało powiedzieć...
                                                    Isobel zazdroszcze Ci tego spokoju, że zdążyłaś powiedzieć to co chcialaś, ja mam wrażenie, że źle albo niewystarczająco wykorzystałam czas przed odejściem mamy, że nie stanęłam na wysokości zadania, żyłam w chaosie, przerażeniu, nie dopuszczałam myśli że ona odejdzie, nie chciałam się z nią żegnać żeby się nie domyśliła że jest aż tak źle... choć pewnie czuła...ale walczyła do końca moja dzielna mama...
                                                    To wszystko działo się tak szybko..Boże co ze mnie za córka.. tyle niewypowiedzianych słów zawisło w powietrzu...
                                                    Mamo przepraszam, kocham i dziękuję że Cię miałam ❤
                                                  • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 01.08.22, 22:04
                                                    Ja czuję to samo...dokładnie... widziałam że mamunia jest słaba i coraz słabsza jak po zdjęciu gipsów mąż przywiózł ja do mnie to ona weszła taka biedniutka i w progu jak ją zobaczyłam ona się uśmiechała a ja zacisnęłam łzy...była tak biedna ale potem myślałam że będzie lepiej i tak jakoś przed szpitalem dwa tyg u niej nie byłam...bo akurat córce świnka morska zachorowała i jak tylko mąż wrócił z pracy to pędziłam do weterynarza... zamiast do mamy...jestem beznadziejna....jak mogłam tylko dzwoniłam...i ona wręcz mi powiedziała żebym nie była natrętna że musi odpocząć....pewnej nocy chciałam jechać ale...jakoś pomyślałam że rano pojadę....ale nie pojechałam..wiem że ciągle pisze to samo...ale mnie to tak meczy choć jak była w szpitalu napisałam że ja kocham że była najwspanialsza mama żebym chciała taka być...a ona napisała że ma najwspanialsze dzieci....ale mam taki smutek jak sobie pomyślę że mogłam jechać i ja utulić a tego nie zrobiłam....
                                                  • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 01.08.22, 22:06
                                                    A teraz njuz jak tam pojadę to nie wyjdzie ze swojego pokoiku...jak zwykle to robiła ...moja mamunia...a ja krzyczałam od drzwi ..mamuniu jestem a ona ..pop córeczka przyjechała ..
                                                  • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 01.08.22, 22:07
                                                    Kocham cię mamun
                                                  • isobel Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 02.08.22, 08:55
                                                    Dora, ile już minęło od śmierci Twojej mamy? U mnie dopiero 17stego będą dwa miesiące i teraz przechodzę czas dziwnej blokady. Jak przez pierwszy tydzień analizowałam nieustannie jej pobyt w szpitalu i te dni pare przed jej przyjęciem do szpitala, tak teraz nie mam siły myśleć o czymkolwiek. W sensie, jak chciałabym sobie przywołać jakieś szczęśliwe momenty razem z mamą, to myśli mi się rozbiegają, nie mogę się w ogóle na tym skupić, zajmuję się czymś innym i znowu to samo- tak jakby mój umysł coś zablokował w reakcji obronnej na silne emocje. Po prostu czuję pustkę, naprawdę nie wiem co gorsze. Mogę tylko patrzeć na zdjęcie mamy, mam takie fajne, jak siedzi przy kawie. Rano sobie je ustawiam jak pije swoją poranną kawę do śniadania i do niej mówię. Tak jakby ciągle była na tym świecie. Serio, nie wiem czy lepiej robić tak , czy rozpamiętywać każdy moment , każdą chwilę. Dzisiaj rano przed pracą rozmawiałam z tatą, on w kolei, rozpamiętuje jak się z nią poznał, jak ich życie trwało...poradziłam mu, żeby pisał sobie pamiętnik. Niech spisze ich całą historię, tak jakby pisał to dla kogoś. Nie wiem czy dobrze zrobiłam, ale nie chce zeby rozdrapywał przesłość, ale może to mu lepiej zrobi....nic już nie wiem, działam po omacku ;/
                                                  • smutna76 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 02.08.22, 10:52
                                                    Isobel u mnie było to samo i trwało bardzo długo, przez pierwszy rok żyłam w zamrożeniu, zastygłam, nie mogłam przypomnieć sobie żadnych codziennych, szczęśliwych chwil z mamą, mój mózg odciął mnie po prostu od tych obrazów i wspomnień, blokada..
                                                    Po roku dopiero zaczęło docierać do mnie, że mama naprawdę odeszła, wcześniej jakoś irracjonalne czekałam na nią, myślałam przecież to niemożliwe ona gdzieś jest, jak można tak nagle zniknąć.. jej nagła i niespodziewana śmierć była dla mnie totalnym szokiem. Bardzo długo nie mogłam patrzeć na jej zdjęcia, zalewałam się łzami, ból był nie do zniesienia.. do dziś nie jestem jeszcze w stanie postawić jej fotografii na półce, zerkam czasem do szuflady na jej zdjęcie gdy nachodzi mnie niepohamowana tęsknota i płacze nadal płacze, nad sobą i nad nią że tak brutalnie wyrwało ją z życia i rozdzieliło od nas..
                                                    Tak jak pisłam już wcześniej, teraz dopiero po dwóch latach zaczynają napływać obrazy szczęśliwych chwil z mamą i tego poczucia jak to było mieć mamę, jaka byłam wtedy szczęśliwa, spokojna i bezpieczna gdy była ze mną i to również sprawia mi ból i żal, że to straciłam, tamto życie już odeszło i nie wróci.. tak trudno się z tym pogodzić..
                                                    Dobrze że mogę się tu wypisać i podzielić z Wami swoimi odczuciami, emocjami, to mi bardzo pomaga i porządkuje moje myśli, dzięki temu obserwuje co się ze mną dzieje, podsumowuje swoją żałobę choć wiem, że wiele jeszcze przede mną...
                                                    Przytulam Was i dziękuje że nie jestem sama w tej drodze, że tu jestem rozumiana a nie oceniana czy poganiana do szybkiego pobierania się..żałoba idzie swoim tempem to proces i każdy przechodzi go indywidualnie..tak myślę..
                                                  • smutnaaonaa2363 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 02.08.22, 16:07
                                                    Dzięki temu,że tu na forum opisujecie swoje emocje ,uczucia i wielki ból jaki odczuwacie,wiem że nie jestem jakaś inna i nie ja jedyna nadzwyczajnie wyjątkowo bardzo cierpię,bo bardzo często zastanawiam się co ze mną jest nie tak , dlaczego wciąż stoję w miejscu, rozpaczam i umieram z tęsknoty za mama..inni przecież się jakoś podnoszą i żyją dalej, a ja nie potrafię. Dzięki Wam wiem że to najwyraźniej przyczyna bardzo silnego przywiązania do ukochanej mamy.Wszystkie miałyśmy cudowne życie ,gdy miałyśmy mamusie obok siebie , człowiek nagle z dorosłego staje się dzieckiem jak nasze dzieci z tej całej tęsknoty za ukochaną mama, bo to mama dawała nam to bezpieczeństwo i przede wszystkim matczyna miłość. Strata rodzica jest czymś strasznym, zawsze się tego bałam ,bo gdzieś w sercu wiedziałam że z tego się ciężko podnieść,teraz wiem że nawet nie mogłam sobie wyobrazić tego bolu jaki teraz czuje. Czasami wydaje mi się ,że tak jak z mojej mamusi tak ze mnie zeszlo to życie .. Nie ma mnie tu ,jestem fizycznie,ale codziennie myślami jestem z moja mama i w moim dawnym życiu. Zawsze myślałam,że mam jeszcze czas ,a to wszystko przyszlo niespodziewanie i zdecydowanie za szybko..Ta myśl o tym jak bardzo moja mama chciała jeszcze żyć a ja nic nie mogłam zrobić,tylko patrzyłam na postęp choroby.. tego nigdy nie wymaże z pamięci ,bo kocham ją nad życie a musiałam patrzeć nie mogąc nic zrobić. Straciłam najcudowniejsza osobę jaką miałam całe życie 😥😥😥💔
                                                  • smutnaaonaa2363 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 02.08.22, 16:18
                                                    Wiem ,że psycholog by mi teraz powiedział,że to być może jakaś moja niedojrzałość,może i tak ,ale nic na to nie poradzę,że mama była dla mnie nie tylko jak mama która mnie urodziła i wychowała,była również jak przyjaciółka która jako jedyna zawsze mnie we wszystkim wspierała. Jej opiekuńczość dobroć i wdzięczność za wszystko. Jej rodzinka jak to zawsze mówiła była najważniejsza.. ból jest ogromny,jak pomyśle kogo straciłam i kogo straciły moje kochane dzieci.. co mam mówić.. poprostu tęsknię za nią każdego dnia.. mając cale życie kogoś tak wspanialego, tak poprostu mam przełączyć guzik i żyć bez niej.. Pierwszy raz w życiu jestem w takiej sytuacji,że czuje że to jest nie wykonalne i nie potrafię czegoś zrobić 😥
                                                  • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 02.08.22, 17:37
                                                    Isobel...mama umarła 6 miesięcy temu...a u mnie jest wszystko co opisuje IE dokładnie...strata...dzieciństwa...bezpieczeństwa...nie mogę jej dotknąć poczuć zapachu utulić...tylko u mnie mam wyrzuty sumienia...moje myśli kierują się tylko w stronę chwil jak byłam niemiła..niecierpliwa i brzdze wręcz się sobą że mogłam taka być .....wiem że starałam się że jej pomagałam ale no często czułam zniecierpliwienie jak mamusia w sklepie coś długo oglądała...choć starałam się nie poganiać ale tak czulammm..jestem zła i ile bym dałaby czekać na nią godzinami w sklepie...kocham ją. I jej to mówiłam...byłam do niej podobna ona mnie też poganiała...cieszcie się że nie dręczą was wyrzuty
                                                  • smutna76 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 03.08.22, 06:03
                                                    Smutnaaonaa..cieszę się że się odezwałaś, myślałam co u Ciebie jak się trzymasz..lubię czytać twoje wypowiedzi, przemyślenia bo zawsze znajduje w nich podobieństwo do moich.. i choć wydaje mi się że już wszystko napisałam ty zawsze ubierzesz w słowa to co i mnie się kołacze w duszy a czego jeszcze nie opisałam...
                                                    Tak.. ja też nawet w najgorszych snach nie wyobrazalam sobie, że strata rodzica może tak bolec bo tego nie można przewidzieć i przygotować się na to..
                                                    Chciałabym żeby już przestało tak bolec, czekam na to..lecz u mnie ten czas słabo działa.. chyba byłam z moją mamą za bardzo związana..jak pewnie powiedział by mi psycholog.. i co z tego..to chyba nie jest zarzut..
                                                    Przytulam do mojego złamanego serca💔😥
                                                  • smutnaaonaa2363 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 03.08.22, 12:41
                                                    Smutna 76 dziękuję ❤️ wiem że u Ciebie to wszystko trwa już długo ,a u mnie dopiero pół roku minęło ,a juz wiem ,że ten ból pozostanie z nami na zawsze.Nie prawdą jest ,że czas leczy rany.. z czasem po prostu uświadamiamy sobie,że nie mamy innego wyjścia,ale to nie znaczy,że kiedykolwiek zaakceptujemy to co się stało i pogodzimy się z odejściem naszych kochanych mam,bo jak się kogoś tak bardzo kocha to tęsknota będzie tylko większa.. ja czasami mam takie przebłyski,coś mi się nagle przypomni i na nowo chce mi się krzyczeć z bólu,że to nie może być prawdą,że już nigdy...i ,ze to już tak na zawsze pozostanie..Wiesz.. najgorsze,że ja psychicznie już jestem tym wszystkim tak zmęczona,że chciałabym coś wziąć i zapomnieć choć na małą chwilę ..nie wyobrażam sobie trwać tak dalej,do tego ta niepewność i strach przed wszystkim.. nie potrafię zrozumieć, dlaczego Bóg pozwala nam tak cierpieć,a już w ogóle czym zawiniły sobie nasze mamy.Gybym tylko mogła uzyskać odpowiedź na te pytania... Jestem wierzącą osobą, ale nie widzę najmniejszego sensu w tym co nas spotkało.. nasze mamy chciały jeszcze żyć ,miały plany jak każdy inny. To jest straszne, że mojej mamie nie było dane się zestarzeć, jedni mogą żyć do 90 a nawet 100 ,a mojej nie było dane nawet do 60 😥😥😥
                                                  • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 03.08.22, 17:22
                                                    Oj dziewczyny ściskam was...ja nie mam sił...tak mi smutno...gdyby nie dzieci...
                                                  • smutna76 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 03.08.22, 22:06
                                                    Tak..dziewczyny ja też już jestem tym wszystkim bardzo zmęczona, chciałabym żeby choć na jakiś czas przestało tak bolec, żeby można było zaczerpnąć powietrza, odetchnąć, nabrać sił...gdyby było jakieś lekarstwo.. czasem czuję się jak staruszka która już przeżyła swoje życie...
                                                    Właśnie.. gdyby nie dzieci.. chyba nie chciałabym już tak się męczyć..
                                                    Przytulam myślami..
                                                  • isobel Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 04.08.22, 11:13
                                                    Ech, właśnie dzisiaj rano jak wstałam to sobie pomyślałam, jaka ładna pogoda, to jest AŻ niemożliwe, że jest tak miło , ciepło, wręcz radośnie, a mnie ściska w dołku i nerwy mną szarpią, bo nie mogę tej radości, pięknego dnia, dzielić z moją mami...., że ta codzienność, tak zwyczajnie odbywa się bez niej. Nie mogę tego pojąć rozumem, też jestem zmęczona tym natłokiem myśli, też bym bardzo chciała odpocząć, co najgorsze, jak mi się nawet uda, choć na chwilę oderwać myśli, to zaraz mam poczucie winy, że dlaczego o niej zapominam, jak mogę chcieć nie myśleć o tym wszystkim.
                                                    Porąbane to wszystko, staram się coś zmienić na gwałt w moim życiu, żeby przełamać schemat codziennej rutyny, żeby było inaczej, żebym mogła jakoś odgrodzić ten czas przed odejściem mamy i po, nie wiem dlaczego ale wydaje mi się to ważne.
                                                  • smutna76 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 04.08.22, 21:59
                                                    Dokładnie.. jakie to niesprawiedliwe, że jest tak pięknie, ciepło, słonecznie, dzieci mają wakacje, ludzie wyjeżdżają na wczasy, życie kręci się dalej, a nasze mamy już tego nie widzą, nie uczestniczą w naszym życiu, nie patrzą jak rosną nasze dzieci.. to tak cholernie boli!
                                                  • isobel Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 12.08.22, 19:11
                                                    To już 8 tyg, jak mama odeszła. Czuję pustkę, ale zarazem samotność. W sumie to mam takie poczucie, że już nigdy nie będę szczęśliwa i zastanawiam się, jak przed odejściem mamy, wyglądało dla mnie szczęście. Chyba tak, że była i to dawało poczucie bezpieczeństwa.
                                                    Jest piękny sierpniowy wieczór, jadę pociągiem do taty i oglądam zachodzące słońce. Nawet to nie sprawia mi przyjemności, że oglądam to piekne zjawisko :(
                                                  • smutna76 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 17.08.22, 00:20
                                                    Isobel, a ja wracam z urlopu nad morzem na którym byłam w bardzo miłym towarzystwie i nawet przyjemnie spędziłam ten czas, po raz pierwszy naprawdę oderwałam mysli od mojej bolesnej codzienności..co uważam za sukces...Ale już w drodze powrotnej kapią łzy bo wiem że drzwi nie otworzy mi mama, nie wypyta o wszystko..a tyle chciałabym jej opowiedzieć..
                                                  • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 17.08.22, 23:23
                                                    A ja jestem nad morzem i płacze codziennie... ostatnio byłam rok temu z mamunia ..ona tak uwielbiała morze...tak cieszyła się z wszystkiego...a ja sie z nią kłóciłam ..często...teraz kłócę się z mężem .. jestem taka chyba nerwowa a teraz jeszcze dochodzi ten smutek... ostatnio nad morzem moja mama jak wróciła to powiedziała że nigdy nie pojedzie już z moim mężem bo strasznie się ścierali...a ja widziałam ją słabiutka i byłam między młotem a kowadłem...mój mąż i dzieci...a tu mamunia która miała dużo racji...ale przecież to tata moich dzieci..a teraz widzę że faktycznie jest trudny strasznie i psuje mi te wakacje...a ja płaczę za jedyną mi szczera osoba moja mamunia kochana...
                                                  • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 17.08.22, 23:25
                                                    Ale też mam wyrzuty sumienia strasznie to jest...czasem po prostu wszystko mnie drażni ..a teraz jestem taka sama...
                                                  • isobel Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 18.08.22, 08:57
                                                    Trzymaj się Dora, z trudnym facetem ciężko jest żyć, niestety.
                                                    Może mu wytłumacz na spokojnie, weź go na spacer, na jakąś rozmowę, że dla Ciebie to okropnie trudny czas, przecież wie, jak byłaś związana z mamą, żeby trochę odpuścił, spróbował wczuć się w Twoją sytuację....
                                                    Trochę zabrzmię dyrastycznie, ale moze jakas terapia dla par? Lub po prostu sama spróbuj pomocy psychologa, żeby najpierw z sobą przepracować żałobę.
                                                    Jesteśmy z mężem niecały rok po ślubie, ale ogółem 6 lat razem. Kocham go, widzę, że stara się mnie zrozumieć, ale wielu kwestii, po prostu nie jest w stanie.
                                                    Mamula miała rację, mówiąc mi, że nikt tak nie będzie mnie kochał i rozumiał jak mama. Ja też się często z nią kłóciłam, była starszą mamą, dzieliło nas dosłownie pokolenie, miała bardzo często inne poglądy na życie niż mamy moich koleżanek, ale dopiero teraz to doceniam i wspominam jej różne rady i słowa, które niestety, w przeszłości niejednokrotnie mnie wykurzały.
                                                    Czemu, ach czemu, dopiero po smierci bliskiej osoby, docenia się to co chciały nam przekazać...
                                                  • smutna76 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 19.08.22, 14:25
                                                    Jak to mówią.. "stracisz...zrozumiesz" czysta prawda..
                                                    Śmierć otwiera oczy szeroko na wiele prawd..choć niestety za późno dla utraconej relacji. Mnie śmierć mamy w mgnieniu oka uświadomiła jak wiele straciłam i nadal uświadamia..to niekończąca się lekcja..bardzo bolesna lekcja..
                                                  • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 22.08.22, 17:29
                                                    Dziękuję wam za te słowa...mi jest strasznie smutno...te stragany to wszystko ..mama tak to lubiła...śni mi się tutaj ciągle...bo myślę o niej. Moja dwuletnią córeczka mówi do mnie nie płacz i gładzi mnie... taka malutka.mpze za rok będzie łatwiej...może zacznę się cieszyć tym co mam .. w końcu.. ale...tak bym ją zabrała na te śniadania tu tak chciałam tylko z nią pojechać ale...ostatnie 3 lata to ciąża...małe dzieciątko .. i nie mogłam wyrwac się tylko z nią...ja i mamunia ..we dwie
                                                  • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 31.08.22, 15:15
                                                    Widzę że nikt tu nie zagląda...każdy musi sobie radzić. Ja was pozdrawiam
                                                  • isobel Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 01.09.22, 13:33
                                                    Dora, zaglądam, patrzę, czy któraś z Was coś napisała.
                                                    Zapisałam się na grupę wsparcia, która zaczyna się pod koniec września, jestem ciekawa czy choć trochę mi to pomoże....
                                                    Są momenty dość spokojne, potrafię bez żalu rozmawiać o mamie, próbuję nawet robić o niej album- zdjęcia i notatki o niej, jaka była, co często mówiła itd.
                                                    Jednak częściej są takie dni jak wczoraj, kiedy cały dzień przepłakałam , nie mogąc uwierzyć, że nigdy juz jej nie zobaczę.....w takich chwilach czuje sie kompletnie bezradna i nie widze znikąd nadziei...
                                                  • smutna76 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 03.09.22, 00:05
                                                    Tak dziewczyny... ja też zagladam, patrzę choć często nie mam siły żeby coś napisać..
                                                    Isobel..też chciałabym znaleźć taką grupę wsparcia ale z tego co się orientuje w mojej małej mieścinie nie ma takowych...Póki co to Wy jesteście moją grupą wsparcia ❤
                                                    Ja również mimo tak długiego już "stażu" nie mogę uwierzyć, że nigdy mojej mamy nie zobaczę..ten żal i tęsknota jest jak ocean..przeogromna..
                                                    Ta brutalna rozłąka i ten brak tak cholernie boli...Wy wiecie..
                                                    Sciskam Was...
                                                  • isobel Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 07.09.22, 08:20
                                                    Dzisiaj mojej mamulki imieniny, Reginy. Ech, pierwsze jej, ale bez niej.
                                                    Tak zawsze lubiłam ten dzień za dzieciaka, tylu gości przychodziło, mama promieniała, była ładnie ubrana. Nawet jak już wyprowadziłam się z domu, to zawsze wysyłałam jej kwiatki z tej okazji i dzwoniłam wieczorem zapytać się ile telefonów dzisiaj dostała.
                                                    Dzisiaj cisza, nie było składania od rana życzeń. Tylko pytanie do taty , o której pójdzie na cmentarz. Wczoraj przepłakałam cały wieczór, dzisiaj wyglądam jak panda z opuchniętymi oczami, jestem w pracy, patrzą się na mnie, ale nie pytają. I bardzo dobrze, bo co miałabym odpowiedzieć? Że tęsknie za imieninami mamy? Że tęsknie za nią? Nie zrozumieją. Narzekają na swoje matki, że są upierdliwe, że przeszkadzają i że mają ich dość....Ile ja bym dała, żeby móc mieć taką upierdliwą, przeszkadzającą mamę, ale żeby była.
                                                    Kiedyś dziwiłam się mojej mamie, że nawet jako starsza kobieta, tęskniła za swoją mamą i zdarzało jej się za nią płakać. Mówiłam, ze przecież tyle czasu minęło, że ma mnie, ojca, że nie jest sama. Dopiero teraz rozumiem, że już całe życie można płakać za swoją matką, pomimo, ze ma sie jeszcze drugiego rodzica, męża, dalszą rodzinę, przyjaciół. Czemu tak jest, że mogłam to zrozumieć, dopiero po śmierci swojej mamy....okrutne jest to wszystko.
                                                  • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 08.09.22, 20:56
                                                    Ja miałam to samo w kwietniu...14 mamun miała imieniny...ja zawsze wiedziałam że będę za nią płakać...całe życie się tego bałam...jestem bezsilna...tęsknię... strasznie. Chce o tym mówic a nie mam z kim...jestem z tym sama...tęsknię i ból jest cały czas
                                                  • smutna76 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 09.09.22, 01:21
                                                    Tak dziewczyny ból jest cały czas...
                                                    Moja mama Janinka obchodziła swoje imieniny zawsze 24 czerwca, zawsze hucznie, dużo gości, gwar, zamieszanie..to był taki piękny czas kiedy kończyła się szkoła, za pasem czekały już wakacje..
                                                    Boże jak bardzo mi tego brakuje, jak bardzo mi jej brakuje..!!..
                                                    Też nieraz narzekałam, że wszystko chce wiedzieć, że za dużo się wtrąca, poucza mnie... jaka głupia byłam, ile bym teraz dała żeby ktoś interesował się moim życiem tak jak ona, żeby po prostu była, czuwała nad moimi dziećmi gdy już czasem sił brakuje...
                                                    Mamo przepraszam i dziękuję.. teraz to wszystko w pełni doceniam ale Ciebie już nie ma...
                                                  • isobel Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 20.09.22, 09:20
                                                    Jak się dziewczyny trzymacie? Ja się czuję dziwnie przytępiona, jakbym oglądała swoje życie zza szyby :( ani nic mnie nie cieszy ani smuci. Dziwny stan.
                                                    Dzisiaj mam pierwsze spotkanie z grupy wsparcia, trochę się tego obawiam, ale może właśnie to obudzi we mnie silniejsze emocje. Czuje sie jakby z kolei cos ze mną było nie tak, ze podchodzę do tego taka otępiała....
                                                  • smutna76 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 21.09.22, 02:52
                                                    Raz lepiej raz gorzej...kłopoty dnia codziennego odciągają moje myśli od mamy choć te potem wracają ze zdwojoną siłą..
                                                    Najgorsza jest ta bolesna świadomość, że choćbym się zapłakala to ona i tak już nie wróci... okropne uczucie.. brak jej wsparcia odczuwał na każdym kroku..
                                                    Pozdrawiam Cię ciepło Isobel napisz proszę jak było na spotkaniu...
                                                  • isobel Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 21.09.22, 08:55
                                                    Ach, dużo łez było, czuję się jak wyrżnięta przez wyżymaczkę. Prowadzą to dwie panie psycholog, wczoraj była mowa o tym, że aby było lepiej, musi być gorzej. Nie wiem, dzisiaj czuję się naprawdę rozbita. Bo w historiach tych ludzi, którzy byli na spotkaniu, tak wiele mogłam usłyszeć jakby swojej historii i z jednej strony czuję ulgę, że nie jestem w tym wszystkim sama, a z drugiej wróciły do mnie te wszystkie silne emocje, które już od paru tygodni odpuszczały i teraz jestem bardzo emocjonalnie rozbita. Może jednak potrzeba takiego oczyszczenia? Nie wiem, pójdę na drugie spotkanie, to na pewno, bo żałobę po bliskiej osobie na pewno trzeba przejść, nie można jej schować w najdalszym zakamarku umysłu i o tym nie pamiętać.....
                                                  • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 25.09.22, 00:29
                                                    Wiecie dla mnie najgorsze jest to że wydaje się że z bólu i smutku się nie wytrzyma ..a życie toczy się dalej...chodzi się do sklepów pracy rozmawia ze znajomymi...śmieje się...tak jakby nic się nie stało...dzień mija za dniem bez niej...tylko wydaje mi się że ja pamiętam..że ja cierpię...a inni nic pustka...wiedzą że cierpisz ale jakoś nic nie mówią nie robią takiego żeby cię wesprzeć..ja tak czuję...to jest takie smutne...wiem że dużo osób cierpi ale mi tego nie mówią nie pisza...jakoś to się rozmywa...a ja chcę o tym krzyczeć płakać...nie wiem jak sobie z tym radzicie..
                                                  • smutna76 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 26.09.22, 23:53
                                                    Isobel zazdroszcze ci tej grupy wsparcia, czuję że też byłaby mi potrzebna...pisz proszę jak to wygląda w realu i co dają Ci te spotkania..
                                                    Dora..czuję to samo..ja już nawet nie oczekuje ze ktoś zrozumie moje cierpienie (oprócz tego forum) wręcz je ukrywam bo ludzie nie chcą tego widzieć, nie wiedzą jak się zachować, omijają temat...
                                                    Przykre ale taka jest rzeczywistość
                                                  • isobel Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 28.09.22, 08:39
                                                    Wczoraj miałam drugie spotkanie. Mieliśmy przesłać parę zdjęć naszych bliskich i w miarę na to, jak się czujemy, opowiedzieć o nich na spotkaniu. Bardzo mi się podobała taka forma. Co najdziwniejsze, byłam szczerze zainteresowana poznaniem innych zmarłych bliskich, uczestników grupy. Myślałam, że jednak nie będę zwracac na te historie uwagi, ale byłam mile sobą zaskoczona.
                                                    Niestety, po zakończonym spotkaniu, przepłakałam cały wieczór....wszystko we mnie na nowo się obudziło, żal mieszał się z wdzięcznością, złość z tęsknotą. Najbardziej chyba mnie wzruszyło, to, że mogłam o mamie opowiadać obcym ludziom, którzy z żywym zainteresowaniem wypytywali się o nią. Taka fala czułości mnie do nich dopadła, że obcy ludzie tak się interesują historią mamy, a moja własna rodzina na każdą wzmiankę o mamie mówi: tak, tak przykre, no ale tak jest skonstruowany świat. Nóż mi się w kieszeni otwiera jak takie coś słyszę.
                                                    Chociaż dzisiaj wyglądam jak chomik z napuchniętymi oczami i znowu spotykam się z tymi pytającymi spojrzeniami w pracy, to mogę to przetrwać, bo te spotkania naprawdę mnie oczyszczają.
                                                  • smutna76 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 05.10.22, 00:16
                                                    Opowiadaj Isobel opowiadaj...jestem bardzo ciekawa tych spotkań i tej formy terapii...
                                                    Czytam i krzyczę w środku.. tak, tak..też bym tak chciała...chciałabym móc opowiadać o mojej mamie..kto tylko chciałby słuchać..bo to tak jakby choć trochę była obok mnie, jakby nie całkiem umarła..
                                                    Jest we mnie taka wewnętrzna potrzeba mówić o niej żeby nie odeszła w niepamięć..tylko nikt nie chce tego słuchać.. każdy uważa że nie ma już o czym mówić.. było minęło i nie ma co do tego wracać.. życie kręci się dalej...
                                                    Może i tak..ale nie dla mnie..nadal nie umiem się z tym pogodzić..
                                                    tak strasznie mi jej brakuje...
                                                  • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 05.10.22, 23:43
                                                    A ja czasem zadzwonię do znajomej mamy..pomówić o niej..mam jej poduszkę i tulę się do niej .mam etui jej na okulary i zdjęcie..jakby była ze mną...
                                                  • smutna76 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 06.10.22, 23:49
                                                    Też mam pamiątki, filmy, fotografie ale są schowane.. jeszcze nie potrafię postawić jej zdjęcia na szafce, nie potrafię patrzeć na nią bez łez, sprawia mi to ból.. jak widać nie umiem pogodzić się z jej odejściem, w moich myślach i pamięci jest nadal żywa..
                                                    Nie wiedziałam, nie miałam pojęcia że tęsknota może tak boleć..
                                                    Mamusiu tak bardzo mi Ciebie brakuje...😧
                                                  • malwa200 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 09.10.22, 10:50
                                                    jeśli chcesz pomóc Mamie-módl się za Nią. może nawet zamów mszę św. za Jej duszę. ulżysz Sobie i Jej
                                                  • smutna76 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 05.11.22, 00:22
                                                    Czy ktoś tu jeszcze zagląda..taka cisza tu od dawna..
                                                    Dziewczyny co u was..jak się trzymacie..?
                                                  • zebra6891 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 06.11.22, 02:13
                                                    Moja mama odeszła 24.10.2022 nienawidzę tej daty,lekarzy i ich podejścia do człowieka i braku kompetencji, zostałam sama z córką I ojcem który ucieka w alkohol...nie daje rady sama ze sobą,chciałabym mieć pewność że istnieje życie w którym obecnie znajduje się i jest szczęśliwa ...
    • mis_rys Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 06.11.22, 21:28
      MOja mama umarla 21 wrzesnia. Przy mnie, dosłwonie, trzymałam ją za rękę, ale to nie była spokojna śmierć. Trzymałam ją za rękę, bo zawsze ja trzymałam za rękę, jak odwiedzałam ją w szpitalu. Mama trafiła tu z urazem mózgu, po upadku. Poza domem. Ale lekarze stwierdzili, że mama miała ogromne szczęście, bo nie dość, że żyje, to jeszcze nie trzeba operować. Krwiaki miały się wchłonąć, a mama wrócić do formy.6 tygodni miało to potrwać, powiedział ordnynator. Ja planowałam wszystko na powrót mamy. Ale w środę, 21 września, jak przyszłam, mama się dusiła. Kaszlała i nie mogła odkaszlnąc wydzieliny. Nie reagowała na pytania. Pielęgniarki tyłka nie ruszyły, jak do nich poszłam. Dopiero jak poszłam do lekarza, to też szybko przyszedł i zaczął pytać, co się stało i dlaczego on nie wie o pogorszeniu zdrowia mamy, i wtedy się okazało, że potrafią szybko chodzić, oczyścić drogi oddechowe i co pare minut wchodzic do mamy. Mama po oczyszczeniu drog oddechowych gleboko oddychala, saturacja wzrosla do 95, ale byla tak zmeczona, ze spala. Po 3 godzinach pielegniarz postanowil przeplukac wenflon, "bo kroplowka zle leci". Mama sie krzywila z bolu. On wyszedl, a mama naprezyla sie, siadla, otworzyla oczy i opadla. Gdyby nie to, ze byla podlaczona do monitora i zniknela saturacja, nie wiedzialabym, ze umiera. Wybieglam po pomoc. Potem zaczeli mame reanomowac i mnie wyrzucili. Po jakis 20 minutach powiedzieli, ze nie udalo sie. Nie rozumialam, co mowia. Poszlam do tej sali. Od progu pielegniarka mi powiedzila, ze mam sie szybko pozegnac, bo inni pacjenci na tym cierpia. Potem, ze przesadzam (plakalam), bo mama miala tyle lat, ze mozna sie bylo spodziewac, Potem, ze powinnam byc wdzieczna, ze mnie nie wyprosili, bo godziny odwiedzin sie skonczyly i mama umarlaby sama. Powiedzialam, ze jak mnie nie bylo, to mama sie dusila i nie raczyly sie ruszyc. Ani przez chwile nie zostawila mnie samej. Ja chwytalam mame za reke, ona zarzucala mamie na twarz koldre. Wciskala mi mamy rzeczy. Wyszlam po jakis 3-4 minutach, w zasadzie wyrzucona. Wiem, ze moglam byla cos powiedziec, ale ja nie myslalam w ogole. Nastepnego dnia okazalo sie, ze szpital zglosil smierc mamy do prokuratury. Prokuratura wszczela śledztwo. Ja mogam mame zobaczyc dopiero po 19 dniach i sekcji. Nie rozpoznalam mamy.. Minelo 6 tygodni, a ja nadal nie wiem, jak mam dalej zyc. wydawalo mi sie, ze jestem juz zmeczona tym ciaglym zajmowaniem sie mamy sprawami, tym, ze robila sie coraz bardziej niesamodzielna, ze nie mialam wlasneog zycia, wlasnych marzen. A teraz sie okazalo, że moim jedynym marzeniem jest, by mama była. A ja jen nawet w snach nie widuje. Nie mam sily wstac, nie widze sensu, by wstawac. Ja nie mam pojecia, jak mam wytrzymac nastepne lata bez niej.
      • smutna76 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 06.11.22, 22:56
        Dziewczyny witam Was na tym forum i współczuje z całego serca.
        Wasza żałoba jest bardzo świeża i dopiero wkraczacie na tą drogę przyzwyczajania się do życia bez waszych bliskich co jest cholernie trudne
        i choć u mnie minęło już sporo czasu to nadal wydaje mi się jakby to było
        wczoraj..nadal boli..
        Jeśli poczytacie moje wpisy to dowiecie się, że ja również mam złe
        doświadczenia związane z leczeniem mamy, lekarzami i w ogóle służbą
        zdrowia..Szereg zaniedbań, złej opieki,błędnych decyzji i niekompetencji
        doprowadziło ostatecznie do śmierci mojej mamy.
        Nie ufam już lekarzom, pielegniarkom, straciłam wiarę w ludzi.
        Moje życie po śmierci mamy straciło blask, nic nie jest już takie samo
        brak mamy odczuwam na każdym kroku i żal ogromny ze to za szybko i że
        nieodwracalnie.. ogromnie tesknie i to się już nigdy nie zmieni..
        Pozdrawiam Was serdecznie i rozumiem..
        • isobel Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 07.11.22, 09:20
          Cześć smutna 76, zaglądam tu, ale czasami smutek odbiera mi chęć do pisania.
          Od miesiąca uczęszczam do grupy wsparcia, po stracie bliskiej osoby. Są to bardzo intensywne spotkania, ale muszę przyznać, że pomogły mi się przygotować, do tych Wszystkich Świętych- moich pierwszych, po smierci mamy. I też pomogłam przez to przejść tacie. No ale co z tego, jak 17 listopada minie aż/dopiero, 5 msc od odejścia mojej mami, smutek przeplata się ze złością, nostalgia z bezradnością. Staram się być dobrą córką, staram się wspierać ojca na każdym kroku, uczyć go życia bez mamy. Ostatnio od kogoś z rodziny usłyszałam, ze nie mogę go tak niańczyć, że przecież też mam swoje życie....co ze beduszność.
          W ogole temat rodziny, to jakiś żart, w ogole ich nie ma, gdyby nie moi przyjaciele i mąż, to chyba nikt by inny mnie nie wspierał w tym trudnym czasie. Co prawda, w rodzinie od strony mamy, zdarzyła się tragedia- wypadek samochodowy, w ktorym bardzo mocno ucierpieli młodzi ludzie i ich dzieci, bardzo się na początku zaangażowałam w tę sprawę, zbierałam pieniądze, krew itd. Ale po miesiącu uświadomiłam sobie, ze za każdym razem kiedy dzwonie do kuzynów z pytaniami jak pacjenci, kiedy angażuje się w te wszystkie akcje- nikt nawet słowem nie zająknie się o mojej sytuacji. Nie zapyta jak ja się trzymam, nie porozmawia chwilę ze mną o mamie. Więc odpuściłam, przestałam się interesować, chociaż codziennie myślę o nich, bo to jednej z moich najbliżyszych mi kuzynów ucierpiał. Jednak nie mogę tego przeboleć, ze jego rodzice, rodzeństwo, totalnie olało mnie i ojca. Po prostu poczułam się ograbiona z mojej żałoby, tak jakby już nie należało mi się współczucie, bo to przecież zmarła starsza osoba ( moja mama miałą 75 lat), a tu ucierpieli młodzi ludzie, nad nimi trzeba się litować i im współczuć.
          Przez to czuję ogromną zadrę w sercu, nie mogę przejść do porządku dziennego nad tym, jak jestem traktowana. Staram się powtarzać sobie, ze juz prócz ojca i meża, nie mam nikogo z rodziny, staram się wyobrażać sobie dalsze życie bez mamy, bez tego, jak wszystkich spajała w jedność, a teraz rozpadają się te wiezi na moich oczach i nie potrafię tego udźwignąć.....
          • mis_rys Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 07.11.22, 10:44
            Ja jestem sama. Niby o tym wiedzialam i wczesniej, ze nie mamy nikogo, ale teraz poczulam to mocno. Bylysmy z mama same. Jest siostrzeniec i siostrzenica mamy, ale mieszkaja daleko i osttnio widzialm ich 10 i 5 lat temu, przelotnie. Soistrzenica nawet przyjechala na pogrzeb, za co jestem jej bardzo wdzieczna, slyszalm, ze przeciez nie jestem sama. Od pogrzebu nie wiedza nawet, czy jeszcze zyje. Znajomi, ktorym tez jestem wdzieczna za przyjscie na pogrzeb i pomoc, zyja wlasnym zyciem. Tez wiekszosc uwaza, ze przesadzam. Moze nie wiedza, jak sie zachowac. Usiluja mnie rozsmieszac, mowia o codziennych problemach. A ja nie moge i nie chce. Ci, ktorzy mi mowia, ze musze dac rade nie zdaja sobie sprawe, jak to jest, kiedy przychodzisz do domu, a tam nie ma nikogo. Nie mam dzieci, rodzenstwa, partnera. Jest pustka i cisza. A ja tyle bym dala za telewizor na caly regulator (mama nie doslyszala), czy wszedzie pozapalane swiatla.
            • smutna76 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 08.11.22, 00:25
              Mis_rys
              też mieszkałam z mamą, wiem jakie to uczucie gdy wchodzisz do ciemnego, pustego domu, gdzie nikt na ciebie nie czeka tylko cisza, a przecież wcześniej ten dom tetnił życiem.. i mama zawsze w nim była, krzątała się..
              Ludzie którzy tego nie doświadczyli nie są w stanie nas zrozumieć i pojąć tej pustki i bólu.. wiem bo sama przecież kiedyś do nich należałam i zazdroszczę im tej niewiedzy bo ja już niestety wiem, tak bardzo wiem..
              • mis_rys Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 08.11.22, 11:57
                smutna76
                Mnie czasami obecnosc mamy denerwowala (mama powoli wchodzila w demencje, stal sie mocno egocentryczna). Ba, potrafilam usunac sie do swojego pokoju, zeby nie czuc tego poddenerowowania. A teraz nie moge zrozumiec, jak z wlasnej woli unikalam obecnosci. Teraz mam spokoj, zadnego telewizora nastawionego na maksa, zadnego czyszczenia ubikacji. I tak mi tego brakuje. A jak slysze od kogos, ze mam sie teraz czuc wolna, to mam ochote zamordowac. Nie czuje wolnosci, czuje pustek i bol.
          • smutna76 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 08.11.22, 00:06
            Isobel
            cieszę się że się odezwałaś..jak wiesz zazdroszcze ci tej grupy wsparcia i nie rozumiem dlaczego tak mało jest takich inicjatyw..dlaczego w naszym świecie nie ma miejsca dla ludzi pogrążonych w żałobie, dlaczego nie ma opieki psychologicznej, jakiejś pomocy w radzeniu sobie ze stratą..
            Jeśli chodzi o rodzinę to mam tak samo, jestem dla nich przezroczysta, nie istnieje, nie pasuje do nich ze swoim smutkiem..zrozumiałam jak bardzo się myliłam co do wielu osób, jest to przykre..
            Moje kuzynki kiedy same były w trudnej sytuacji zawsze miały u nas wsparcie, pomoc, gościnę..gdy mama odeszła zupełnie zniknęły, rodzeństwo żyje swoim życiem i sprawami materialnymi, rodzina się rozpadła.. z ojcem mam trudne relacje..dlatego zwrociłam uwagę jak dbasz o tate..to piękne że się wspieracie tak powinno być.
            U mnie też mama spajała wszystkich a teraz wszystko się rozsypało..
            nie potrafię tego posklejać.
            Pozdrawiam Cię serdecznie
            • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 08.11.22, 01:41
              Ja też odczuwam to co wy...ostatnio pon8 miesiącach pojechałam pierwszy raz do mieszkania mamy..stoi tak jakby miała zaraz przyjechać..jest jej pranie..its ..zabrałam trochę rzeczy...bluzkę..z jej zapachem...ostatnio mi jej b brakuje ..każdy mówi że trzeba coś zrobić z tym mieszkaniem...że bez sensu płacićni robić skansen...ale...tam jest ona..całe moje dzieciństwo tylko to mi pozostało...brat też nie chce tego mieszkania...nie chce i tym mówić w ogóle ..a ja nie wiem co robić .czasem mam ochotę tam pojechać zasną.c w jej łóżku i czekać aż przyjdzie...powiedzcie mi jak to znieść..jak uwierzyć że kiedyś się spotkamy..jak?...Janie pożegnałam mamy..umarła sama w szpitalu ..tężni się wydaje że zaniedbali ..mam wyrzuty sumienia za wszystkie moje humory za niecierpliwość za to że nie pojechałam do niej do szpitala...była pandemia ale mogłam spróbować...ech serce mnie boli..nie cofnę czasu
              • isobel Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 08.11.22, 09:37
                Dora 136, wyrzuty sumienia może z czasem zbladną, a tak przynajmniej mówią te babeczki z grupy wsparcia. Ja tez mam wyrzuty, mam też sama zmarła w szpitalu, lekarze, mimo obietnic, ze zadzwonią jak tylko się pogorszy, nie zrobili tego.
                Mogłam przecież przy niej być, mogłam olać te godziny odwiedzin i siedziec cały czas, przecież duzo ludzi tak robi. Zwymyślam sobie wiele rzeczy, ze nie zareagowałam w pore, ze karmiłam się jakimiś złudzeniami, ze moze dopatrywałam się poprawy zdrowia, gdzie tego w ogole nie było.
                Ale to juz niestety za mną, tak jak piszesz, czasu nie cofniemy, więc staram się nie mysleć o tym, bo bym chyba zwariowała całkiem.
                Funkcjonuje sobie, żyje, zaczęłam chodzić na sport intensywnie, prawie cały tydzień mam zajęty, staram się być ciągle zajęta, wynajduje nowe rzeczy, żeby tylko nie siedzieć i nie rozmyślać. Jak wracam do domu, to jestem padnięta i ide od razu spać, nie myśleć, nie myśleć i jeszcze raz nie myśleć- to jest moje zadanie.
                W weekendy jak przyjeżdżam do taty, to staram sie nie patrzeć na te wszystkie rzeczy mamy, pochowałam torebki, bluzki, buty. Ojciec też już jakieś porządki zrobił. Najgorzej, ze stoi jej fotel, jak na niego patrzę, to ściska mnie w brzuchu, ale mamy z tatą taką niewypowiedzianą umowę, ze ten fotel stoi, nie robimy z nim nic, nie mam siły na to. Poza tym, chyba tata chce jeszcze czuć jej obecność w domu, jeszcze trochę poudawać, ze mama zaraz wróci.....
                Zbliżają się świeta, ale ja nie będę miała co świętować. Najchętniej przespałbym ten czas, ale tak sie nie da, niestety. Bede starała się jakos zachować twarz, powiem ojcu, ze zrobimy sobie jakąś kolacje w wigilie, postawię taką małą choinke i tyle, oby tylko przetrwać do stycznia i przeć dalej jak taran. Tak własnie się wyobrażam, że ide do przodu, wielkimi krokami i nie zastanawiam się za bardzo nad niczym- łatwo napisać, ale ciężko zrobić.

                • mis_rys Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 08.11.22, 11:53
                  Isobel nie wiem, czy to Ci cos pomoze - ja akurat siedzialam tego dnia godzinami w szpitalu, przy mamie. A i tak mam wyrzuty sumienia. Ze sama nie wpadlam na diognoze i jej nie zakomunikowalam lekarzom. Choc przeciez wiem, ze to nie bylo moge zadanie,i staram sie to sobie sama wytlumaczyc, wyrzut sumienia zostaje. Zawsze znajdzie sie powod, zeby zarzucac sobie, ze cos mozna bylo zrobic inaczej, lepiej. Podejrzewam, ze - tak, jak ja - nie czulabys sie lepiej nawet, gdybys wtedy nawet w jakis sposob cos przeczula (choc nie, nie mamy obowiazku ani mozliwosci przeczuwac).
                  • smutna76 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 09.11.22, 00:49
                    Ech..dziewczyny pod wszystkim co tutaj u Was czytam mogłabym się podpisać..pustka, ból, wyrzuty sumienia, rodzina która zawodzi, niezrozumienie, poczucie winy, żal do lekarzy, poczucie krzywdy itd.
                    Czasem jestem już tak zmęczona...jak sobie z tym radzić..?
                    Też staram się mieć jak najwięcej zajęć żeby tyle nie myśleć ale są takie dni gdy to wszystko mnie dopada i ryczę wtedy bez opamietania po prostu muszę się wypłakać..i ta tęsknota za mamą czasem tak boli..żeby przyszła choć na chwile...żeby choć na chwilę znów poczuć ten spokój przy niej..
                    • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 09.11.22, 01:17
                      Dziękuję wam...ja też staram się nie myśleć...mój brat w ogóle nie chce mówić o mamie..wyparł chyba ten ból ..a ja..no cóż mam dzieci i przy nich jest cały czas co robić...ale to że mam dzieci mnie trzyma jakoś...choć samotność...taki brak tego poczucia bezpieczeństwa przy mamie est ogromny ...bez końca.. tęsknię po prostu bardzo tęsknię na każdym kroku...jmam teraz teściów do których trzeba będzie jechać na święta...już czuję ból..bonja są nimi nie przepadam ale żyją są starsze i to rodzice meza....zawsze mamun gotowała wszystko...była....nawet ostatnie święta mimo że źle się czuła ugotowała mnóstwo rzeczy...ech..córka mówi że dla nich muszę zrobić święta...ale ból czuję... tęsknię
                      • smutna76 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 11.11.22, 09:00
                        Tak Dora..ta tęsknota za mamą i poczuciem bezpieczeństwa przy niej jest jak ocean...
                        Tak trudno to opisać..czuję głód widoku i obecności mamy..jak narkoman..jeśli to dobre porównanie..


                        • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 25.11.22, 17:01
                          Jak się trzymacie? U mnie mija rok i boję się świąt..bez mamy..kocham ją i tęsknię
                          • isobel Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 28.11.22, 13:03
                            Średnio na jeża. Zbliżają się święta, pierwsze bez mamy i do tego w pierwszy dzień świąt są jej urodziny. No dramat, nie moge uwierzyć, ze to zaraz pół roku minie, mam wrażenie, że to było wczoraj wszystko. A może tak, wciąż od nowa rozgrywa się to w mojej głowie, stąd to wrażenie.
                            Wkurzają mnie te świąteczne wystawy, radośni ludzie, ten szał na kupowanie prezentów. Och, jakbym chciała przespać ten grudzień. Ustaliłam z tata, że zrobimy sobie wigilie , bo cos zjesc trzeba, ale bez zadnej choinki. Nie mam na to siły.
                            • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 28.11.22, 22:10
                              U mnie też pierwsze święta bez mamuni mojej kochanej. Ja czuję taka bezsilność...muszę dla dzieci coś zrobić. Na święta...noi są teściowie ..żal mi ich ale przypominają mi o tym że mamy już nie ma jak się z nimi widzę i czuję się tak samotna ..ja jestem teraz sama ze swoimi problemami.. zupełnie sama...z mężem się kłócę...jego rodzina mnie nie rozumie tylko ona kochana mnie rozumiała...czuję taka pustkę i bezsilność że nic nie mogę zrobić... czasem do niej mówię...ale jej nie ma...i nie będzie...nie wiem jak się odnaleźć w tym
                            • smutna76 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 28.11.22, 22:29
                              U mnie to już trzecie święta bez mamy i nadal boli..
                              Byłam dzisiaj w dużym sklepie, ogladałam dekoracje świąteczne i po prostu się rozplakałam, nie byłam w stanie się opanować, przeniosłam się myślami do czasu gdy przygotowywalysmy się do świąt razem z mamą.. ja byłam od sprzątania, dekorowania, tworzenia świątecznej atmosfery a mama piekła, gotowała, kuchnia to było jej królestwo, uwielbiała przyjmować gości.. I to radosne wyczekiwanie na święta, to była magia..
                              Teraz wszystko muszę zrobić sama choć wolalabym nic nie robić i przespać ten grudzień i obudzić się już po wszystkim..ale są dzieci i dla nich zaciskami zęby..
                              Tak tęsknie za tą atmosferą i za tym co było.. to tak cholernie boli..
                              Ściskam was dziewczyny w ten trudny przedświąteczny czas..nie potrafię pocieszyć.. po prostu musimy to przetrwać nie ma innego wyjścia..
                              • mis_rys Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 03.12.22, 22:05
                                Ja nie musze przetrwac. Nie musze sie trzymac dla nikogo. nie mam rodzenstwa, ojca, meza, tesciow, dzieci. Nie mam nikogo. Mialam tylko mame. Jak z tych reklamach o samotnych seniorach. Nawet na cmentarzu nie bede mogla spedzic Wigilii, bo po zmroku zamykaja. nie mam pojecia, czy przetrwam. nie mam dla kogo sie trzymac.
                                • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 04.12.22, 01:43
                                  Każdy musi trwać...na pewno masz dla kogo...dla mamy bo dała ci życie...
                                • isobel Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 05.12.22, 09:22
                                  Musisz przetrwać chociażby dla Nas, żebysmy wiedziały, ze jesteś i nic Tobie nie jest.
                                  Pisz jakbyś chciała, w te wszystkie świąteczne dni, pisz nawet na 5 stron, jezeli przyniesie to Tobie ulge "ludzie serce musi znieść tyle bólu i cierpienia, i być dalej".
                                  Wszystkie damy radę.
        • zrozpaczona1122 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 05.12.22, 21:50
          U mnie ostatnio nastąpił jakiś kryzys. Nie, żeby kiedykolwiek było w ogóle dobrze, ale obecnie jest fatalnie. Niedawno minął rok. Myślałam, że właśnie po upływie roku będzie lepiej a teraz znowu na nowo wszystko rozpamiętuje, każda rzecz, czynność kojarzy mi się z Mama. Wracam do negatywnych chwil z Jej życia, nawet sprzed wielu lat, co już dawno i tak nie miało dla Niej znaczenia i dołuje się, że było Jej przykro, smutno. Gdy z kolei myślę o pozytywnych zadręczam się tym, że nie wrócą, że Ona już nie doświadczy danej sytuacji. Myśląc o przyszłości też jest mi źle, że Jej w niej nie będzie, nie przeżyje już niczego, nie zobaczy.
          Moje życie to jedna wielka udręka i smutek.
          • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 06.12.22, 17:49
            Mam to samo...a teraz mój brat po prawie roku ma depresję ..a mam oprócz dzieci tylko jego
          • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 07.12.22, 02:16
            To jest dokładnie to co ja mam... Rozpamiętuje czy dobrze zrobiłam wszystko.. żałuję że do niej nie pojechałam że była sama w szpitalu.. był covid... Ale mogłam jakoś wejść... Balan się covida bo miałam małe dziecko...w domu...brzydzę się sobą za to... Kochałam ja ponad życie a umarła sama ..może gdybym dwa tyg wcześniej pojechała z nią do lekarza ..może by ja uratowali...może gdybym jej nie powiedziała jak była w domu że nie mogę tak jeździć często bo mąż dzieci... To by mi powiedziała że się źle czuje ..może.... Noi róże jej nie ma... Każdy sklep mi ja przypomina..ja do niej codziennie dzwoniłam...zawsze o nią drżałam... Uwielbiałam jak odbierała telefon...a teraz cisza...i jeszcze mój brat ma depresję ..trzymał się lepiej niż ja a teraz wyszło...z niego ..on nie chce mówić o niej w ogóle..nie chce nic załatwiać po jej śmierci..nie chce jechać do jej mieszkania ani nawet je opłacać..bo chce się pozbyć wszystkiego co ja przypomina... A znów nie chce... Bo jak to jest roi ona jest...pokaże mojej córeczce że tu mieszkała..może ja pozna chociaż tak...ale już sama nie wiem może oddanie wszystkiego pozwoli na mniejszy ból ..
            • smutna76 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 07.12.22, 12:00
              Dziewczyny kochane.. czytam..choć nie zawsze pisze..czasem już brak sił.. I jeszcze te zbliżające się święta.. są dla mnie jak rekolekcje.. wtedy odchodziła moja mama..dzień po dniu.. żadnej poprawy..żadnej nadziei której można by się złapać..z każdym dniem coraz gorzej..i wigilia.. stan krytyczny..lekarze mówili że to koniec a ona wykrzesała z siebie jeszcze resztkę sił i wyrwała się na chwilę śmierci.. potem Sylwester.. strzelały fajerwerki a ona znów odchodziła w powtórnych męczarniach.. choć tak bardzo chciała jeszcze żyć.. zmarła 9 stycznia .przegrała nierówną walkę.
              Niech ktoś mi powie jak to jest możliwe że kobieta w pełni sił idzie do szpitala na własnych nogach (operacja wycięcia woreczka żółciowego) z zaufaniem do lekarzy..idzie po pomoc..a jest doprowadzona do stanu krytycznego i ostatecznie do śmierci.. nie potrafię tego pojąć!
              Tak po prostu odebrano mi mamę bo operacja się nie udała, że nie wspomnę już o szeregu zaniedbań i skandalicznej opiece..i nikt za to nie odpowiedział..po prostu kolejny przypadek jakich wiele w naszym szpitalu jak się okazało..
              Nie mogę sobie darować że ją tam oddałam w ręce niekompetentnych lekarzy, którzy nie wiedzieli jak naprawić swój błąd.. chaotyczne leczenie.. potem wysłali ją do innego szpitala bo nie umieli sobie poradzić z mamy przypadkiem..uszkodzili jej drogi żółciowe co doprowadziło do niewydolności wątroby.. na koniec wywiązała sie sepsa.. i śmierć.
              Nadal nie mogę uwierzyć w to co się stało.. zastygłam w bólu i przerażeniu..
              To już 3 lata..
              Przepraszam musiałam się wypisać
              • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 08.12.22, 19:53
                Bardzo bardzo mi przykro...moja mama też zmarła w szpitalu tzn mi się wydaje że też przez lekarzy przez nie ratowanie jej...zarażenie covidem i zostawienie...ale jak się z tym pogodzić..to jest pytanie
                • zrozpaczona1122 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 08.12.22, 20:23
                  Tak bardzo Wam wszystkim współczuję, bo dokładnie wiem, co czujecie.
                  Nie wiem, jak przetrwać święta. W tamtym roku to było świeże i po prostu się wykręciłam. W tym już będzie trudniej. Mam wrażenie, ze niektórzy maja mnie już za wariatkę, ze tak rozpaczam. Nie potrafię inaczej. Wszystko mi się posypało. Mam Cudownego Faceta, planowaliśmy dzieci. Ale ja już ich nawet nie chce. Nie wyobrażam sobie, ze nie poznają Babci. Nie chce ślubu, bo nie będzie Mamy. Nie potrafię sobie z tym poradzić.
                  • smutna76 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 10.12.22, 02:35
                    Właśnie jak się z tym pogodzić..
                    Moja mama mogła jeszcze żyć, nie była chora na jakąś nieuleczalną czy źle rokujacą chorobę..
                    Miała tyle planów po wyjściu ze szpitala..
                    Mam jeszcze momenty że nie wierze w to co się stało..
                    Ja też gdzieś po roku zaczełam ukrywać swoją rozpacz bo miałam wrażenie że ludzie dziwnie na mnie patrzą, że już powinnam się pozbierać..przecież to jakiś absurd..umarła moja mama ..była ze mną od zawsze,. przyzwyczajenie się do życia bez niej zajmie mi resztę życia.
                    Tak ciężko jest żyć bez mamy..moje dzieci nie mają już babci..gdy widzę jak tesknią za nią mój ból jest podwójny..
                    Ile cierpienia musi znieść człowiek.. i skąd brać siłę do dalszego życia..które też nie rozpieszcza..


                    • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 10.12.22, 21:12
                      Jesteście biedne wszystkie...ja też ..czytam i wiem że mamy to samo ten sam ból ..jedyne co można to uczyć się żyć z tym bólem..ja się tak staram dla mamy byćwesola dla dzieci...w pracy ..ale płacze codziennie...ja byłam od mamy uzależniona ..tak wielu rzeczy i czynów żałuję..ale nie mogę cofnąć czasu więc się zadręczam..czytam wasze posty i tak naprawdę nie da się nic powiedzieć...bo nic nie zmieni tego że ich nie ma...jedyne to tylko to że każdy umrze ..ale to marne pocieszenie...żebym chociaż wiedziała że kiedyś ja spotkam...ale jakoś mi w to trudno uwierzyć...poza tym codziennie mi się śni dziś że umarła mi na rękach...ale ja tulilam...a naprawdę to umarła sama....samiutenika i nawet jej nie zobaczyłam bo covid...tylko staliśmy z bratem i widzieliśmy jak ja auto pogrzebowe zabiera..tak chciałam się rzucić na nią ..tulić...
                      • smutna76 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 11.12.22, 00:33
                        Tak Dora masz racje ja też współczuje i sobie i wam..
                        Też nie wiem czy się jeszcze spotkamy..co jest tak naprawdę po tamtej stronie.. chyba jestem słabej wiary..
                        Też żałuje wielu rzeczy, najbardziej tego że za mało doceniałam że ją mam..to się wydawało takie oczywiste, że jest i jeszcze długo będzie..
                        Dla moich dzieci staram się uśmiechać choć czasem łapie mnie taki ból i żal że nie ma jej przy nas w naszej codzienności..
                        O ileż łatwiejsze byłoby życie gdyby była.. moja podpora..moja Mama ♥♥
                        Dobrze że choć tu możemy się wypisać i nie trzeba ukrywać tego co się czuje..♥♥ .. bo wy wiecie, rozumiecie..jak jest ciężko..
                        Pozdrawiam
                        • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 11.12.22, 02:54
                          Mi się wydaje że ona jest...że jutro do niej zadzwonię...czasem mi się wydaje że się załamie...a czasem żyje dalej i nawet się uśmiecham ..teraz w nocy tak do niej tęsknię...tak bardzo
                          • smutna76 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 12.12.22, 11:11
                            Ja też nie potrafię myśleć o niej jak o zmarłej..
                            Ona gdzieś jest tylko ja nie wiem gdzie..
                            U mnie też lepsze chwile przeplatają się z gorszymi.. tylko tęsknota jest niezmienna i nieustająca..
                            Jesteśmy wewnętrznie takie małe opuszczone dziewczynki bez naszych mam choć na zewnątrz trzeba trzymać twarz i mierzyć się z życiem.. To jest właśnie najtrudniejsze..
                            • isobel Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 12.12.22, 11:47
                              Oj, tak, to jest najtrudniejsze. Mam wrażenie, że po śmierci mamy zrobiłam się jakoś bardzo dorosła, a byłam, mimo 30stki, bardzo beztroska.
                              Boli mnie chyba to, że ludzie tego nie rozumieją, minęło pół roku- ludzie zaczeli się do mnie odzywać, rozmawiają na jakieś kompletnie błahe tematy- a ja jeszcze nie jestem na to gotowa! Nie rozumieją tego, ze ja też potrzebuje jeszcze pocieszenia, słów otuchy. Ostatnio w pracy koleżanka sie rozwodziła i wszystkie te baby do niej- o jeju jaka jesteś dzielna, naprawdę. Zastanawiam się, czy ktoś tak do mnie powiedział, kiedy mama umarła, a ja , mimo to, po tygodniu wróciłam do pracy i nie obciążałam ich swoimi problemami. Nawet po takim czasie, nikt nie poruszył tego tematu i nie powiedział, ze jestem dzielna, ze zawsze w razie czego mogę opowiedziec o swoich problemach. Nie ma rozmowy- bo przecież Iza nie wyje w każdej minucie siedzenia w pracy, więc też już jest dobrze.
                              Nic nie jest dobrze, ale próbuje żyć, nic innego mi nie pozostaje....
                              • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 12.12.22, 18:54
                                Tak was rozumiem...isobel ja mam 46 lat i też czuję się jak mała dziewczynka...mama na wszystko miała rozwiązanie...i byłam z niej taka dumna...mi w pracy jakoś lepiej..dużo osób już nie ma mam..mają podobne historie mimo że nie znam ich to powiedzieli mi dużo słów otuchy...ale teraz już raczej nie mówię... najgorsze że z bratem nie mogę nic powiedzieć o mamie...o mamy rzeczach nie mogę popłakać nawet..bo on ma też chyba depresję..a tylko on mi pozostał...ale wiecie co... wszystko co się dzieje...czy rozmawiasz o mamie..czy ludzie okazują współczucie...to jest taki moment że to nie pomaga...bo...mama nie ożyje... najtrudniejsze jest zaakceptować to...samemu sobie z tym jakoś poradzić...mi chce się wyc...z tęsknoty...ja zabieram odamy zamieszkania jakieś drobne jej rzeczy...i myślę że mi to daje...że jest..dziewczyny kochane ja was ściskam...i płacze z wami...na pewno wasze my miały szczęście mieć takie córki
                                • smutna76 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 13.12.22, 00:01
                                  Dora.. jesteś moją równolatką ja też mam 46 lat!
                                  W jakim wieku masz dzieciaczki..jeśli mogę zapytać..
                                  U mnie synowie 20 i 7 lat..duża różnica wieku..
                                  Zostałam sama z czterema facetami w domu (jest jeszcze tata) tak bardzo brakuje mi kobiecej duszy koło siebie..
                                  Isobel..jesteś młodsza od nas ale to nie ma żadnego znaczenia.. ból nie ma wieku..i tak.. masz prawo plakać ocekiwać otuchy i zrozumienia..tylko no wlasnie tak mało jest ludzi ktorzy to rozumieją..u mnie już 3 lata a nadal płacze tylko już to ukrywam zeby nie uznali mnie za wariatke...czy chodzisz jeszcze do grupy wsparcia..?
                                  Dziewczyny dobrze ze tu jesteście..przytulam i też płaczę razem z wami..
                                  • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 13.12.22, 00:20
                                    Ja mam dwie córeczki 12 i 3 latka...ja płaczę i cóż...ten kto znał mnie i moją mamę wie dlaczego...wręcz trudno mi uwierzyć że ja funkcjonuje bez niej ...a jednak ..ja też was sciskam
                                    • isobel Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 13.12.22, 11:24
                                      Dziękuję Wam ogromnie za słowa otuchy, ja też zostałam sama z dwoma facetami ( mąż i ojciec), mam jeszcze najlepszego przyjaciela i przyjaciółkę-dobrze, ze jest ona, bo tak to bym w ogóle, żadnego kobiecego pierwiastka nie miała.
                                      Grupa wsparcia zakończyła się w tamtym tygodniu. Kobitki były same i były kochane i żal ściskał serce, ze to juz koniec. Musze jednak stwierdzić, że bardzo mi te spotkania pomogły, dodały trochę otuchy. Ale mam ogromne wahania nastrojów niestety, potrafię być bardzo nieprzyjemna dla otoczenia, wręcz agresywana, żeby zaraz później płakać i śmiać się na przemian. Pomyślałam sobie, że jak nie przejdzie mi to do końca stycznia, to jeszcze spróbuję się zapisać gdzieś na jakąś terapię indywidualną, może to coś poskutkuje.
                                      Też Was bardzo ściskam, dzieki za te odpowiedzi
                                      • zrozpaczona1122 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 13.12.22, 12:22
                                        Dlaczego to wszystko musi tak boleć. Mam narzeczonego. Z rodziny został mi tylko brat. Siostra zmarła kilka miesięcy po mamie. Nie potrafię normalnie żyć.
                                        Też myślę o psychoterapii. Byłam raz ale chyba nie trafiłam na właściwa osobę i mnie poszłam więcej. Może spróbuje jeszcze raz z kimś innym.
                          • zebra6891 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 14.12.22, 22:59
                            Mam identyczne uczucia...:(
                            • smutna76 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 15.12.22, 00:39
                              Dziewczynki u mnie kiepsko przechodzimy z młodszym synkiem zapalenie płuc.. nie mam siły pisać na razie..:(
                              • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 16.12.22, 16:13
                                U mnie też chore dzieci ciągnę resztkami sił...w takich chwilach czuć ta pustke
                                • smutna76 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 17.12.22, 00:29
                                  Tak Dora..jak bardzo przydały by się teraz nasze mamy..padam na twarz..
                                  trzymaj się kochana
                                  • smutna76 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 24.12.22, 08:00
                                    Dziewczyny jestem.. pamiętam.. łącze się z wami myślami w ten trudny dla nas czas..
                                    Życzę Wam aby łzy przyniosły choć częściową ulgę a nasi bliscy po tej i po tamtej stronie dodawali nam sił do przetrwania..
                                    Pozdrawiam wszystkie forumowe duszyczki..
                                    • smutna76 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 09.01.23, 22:25
                                      Kochane dziewczyny.. ratujcie..
                                      Dziś 3 rocznica śmierci mojej mamy, nie umiem sobie znaleźć miejsca..cały dzień łzy..przeżywam to wszystko od nowa... i ta tęsknota.. niewyobrażalna...
                                      Dziwne..do bólu zdążyłam się nawet przyzwyczaić.. ale tęsknota jest coraz większa.. im dłużej jej nie ma tym bardziej tęsknie...
                                      Czy wy też tak macie..?
                                      Napiszcie coś proszę bo nie daje rady...
                                      • isobel Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 11.01.23, 10:06
                                        Kochana :( przepraszam, że wcześniej tu nie zajrzałam. 3 lata mówisz...u mnie w tym miesiącu mija 7msc i czuje się, jakbym żyła ciągle w śnie. Bo niemożliwym mi się wydaje, że nie ma ze mną mamy.
                                        Na pewno bardzo przeżyłaś te rocznice, ciężko ukoić taki ból, mi tylko pomaga spacer, jakaś cicha muzyka w tle, nic w sumie więcej. Wszystko w te szczególne dni, wydaje się ciężkie i przytłaczające- rocznice urodzin/ śmierci, imieniny itd. Po prostu jakoś to trzeba przetrwać. Na grupie wsparcia uczono nas wyrażać w sobie wdzięczność, za to, że zmarła osoba była z nami. Jak mi jest gorzej, to próbuje mówić sobie, za co jestem mamie wdzięczna, za te wszystkie rady, pocieszenia. Może troche jest mi wtedy lepiej
                                        • smutna76 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 12.01.23, 00:24
                                          Isobel.. dziękuje że się odezwalaś..napisałaś..za rady i sugestie..
                                          Dziś już troszkę lepiej..samą mnie zdziwiła ta intensywność bólu, myslałam że jestem już trochę zahartowana..a jednak..rocznica..jakbym się przeniosła w czasie do tamtych wydarzeń...poza tym całe święta się trzymalam ze wszystkich sił
                                          żeby się nie rozkleić i w końcu musiało się wylać, znaleźć ujście..
                                          Tak to już chyba będzie...
                                          A ty jak się trzymasz..jak minęły święta.. 7 m-c to jeszcze niewiele, ma prawo bolec..
                                          U mnie pierwsze 2 lata to był tylko ból.. nic poza tym..brak sensu..wegetacja.....teraz zdarza mi się uśmiechać, mieć jakieś plany, próbuje angażować się w życie..
                                          Wszystko to taka przeplatanka..po jakimś czasie w miarę normalnego funkcjonowania dopada mnie ogromny żal i ból...
                                          Czuję się jak na huśtawce... ale to i tak jakiś postęp w porównaniu z tym co było...
                                          Pozdrawiam Cię ciepło
                                          • isobel Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 12.01.23, 09:51
                                            W święta starałam się ze wszystkich sił trzymać, niestety właśnie to sprawiło, ze teraz jestem przytłoczona i mam podwójny spadek energii. Staram się jakoś odbudować, szkoda, ze człowiek nie potrafi tak wprost mówić do wszystkich czego oczekuje od życia i jak chciałby, żeby życie wyglądało. Staram się rozmawiać z tatą o mamie, ale często kiedy ja chce rozmawiać on zmienia temat, a kiedy on chce rozmawiać, zazwyczaj jest to w najmniej odpowiednim momencie dla mnie i chyba oboje jesteśmy tym rozgoryczeni. Boli najbardziej to, że nie ma jej w naszej codzienności. Była takim środkiem, wokół niej wszystko się kręciło, a teraz w sumie nie wiem jak to ma być, więc działam po omacku. To mnie najbardziej poraża.
                                            Też pozdrawiam ciepło, trzymajmy się
                                            • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 12.01.23, 18:50
                                              Część u mnie za 16 dni minie rok od jej śmierci...ja nie wiem ale myślę że jestem strasznie również emocjonalnie rozchwiana...krzyczę na córkę ..niby w Polsce tacy funkcjonuje ..do męża mam żal o wszystko...obwiniam go że rok temu nie umożliwił jeżdżenia do mamy...za jak tylko u niej byłam to wydzwaniał kiedy będę....ech ciągle się kłócimy...płacze w aucie...jak o niej mówię...nivlby żyje i mam plany ale ból jest cały czas ostatnio...tak chciałam ją usłyszeć zadzwonić...jakas raka dziwna przerażająca pustka mnie opanowała niemoc ..pierwszy raz...ja chyba nie wierzę w jej śmierć...a że długo jej nie ma to do mnie dociera boję się...
                                              • smutna76 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 13.01.23, 00:46
                                                Kochane dziewczyny tak dobrze to znam..pod wszystkim mogłabym się podpisać..
                                                To wszystko jest nadal takie trudne...
                                                • smutna76 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 16.01.23, 23:27
                                                  Boję się ze tak już zostanie... mimo że mam rodzine..dzieci..to i tak czuje w sobie i wokół siebie taką pustkę.. jakby ktoś wyrwał mi kawałek mnie.. i nikt nie jest w stanie tego pustego miejsca zapełnić..
                                                  Wiem już że nigdy nie będę już tak do końca i w pełni szczęśliwa bo z tyłu głowy zawsze będzie ta wyrwa i ten brak mamy z którą nie mogę już dzielić mojej codzienności...
                                                  Mój świat już zawsze będzie inny, niepełny...
                                                  Tak cholernie tesknie za tobą MAMO !!
                                                  • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 19.01.23, 20:59
                                                    Mam to samo...rok mija mam dzieci są cudne..ale pustka smutek... codziennie chce do niej zadzwonić ..ja teraz oprócz tych którzy liczą na mnie...i się nimi opiekuje nie mam nikogo kto by się zaopiekował mną...jak moja mamun...ona mnie kochała mimo wszystko...tęsknię ..ból straszny...kocham ją bardzo...mój telefon milczy...jestem na wyjeździe i cisza...do męża dzwoni mama ...a u mnie cisza uporczywa cisza...i jeszcze taka złość na szpital że nic nie zrobił
                                                    ..na siebie że nie był przy niej do końca. I w ostatnich dniach życia...żal smutek. Nie wiem czy dam radę.
                                                  • smutna76 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 19.01.23, 23:31
                                                    Dora..tak dobrze to ujęłaś...opiekujemy się naszymi dziećmi, bliskimi ale nie ma już za naszymi plecami tej podpory, tego filaru jakim jest matka...nie ma tej która kocha bezwarunkowo, tak po prostu, za nic..
                                                    Mam wrażenie że na miłość innych trzeba sobie w jakiś tam sposób zasłużyć.. a matka..zawsze kocha, zna nas na wylot, nie chowa urazy, wszystko wybaczy... czyż to nie piękne.... tak bardzo mi tego brakuje..tej prostej matczynej uwagi i miłości.....i tej babcinej opieki i miłości dla moich dzieci...one też tak wiele utraciły..
                                                    Tak baaardzo żal...łzy kapią..



                                                  • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 20.01.23, 00:44
                                                    Przytulam cię ze zrozumieniem...moja mamunia nie mogła na końcu ma mnie liczyć ..bo źle się czuła a ja mimo że się domyślałam to nie pojechałam..bo byłam zmęczy tematami dzieci..itp...byla sama i to mnie boli...nie chciała mi przeszkadzać..
                                                    Mnie martwić... W dzień śmierci mi tylko napisała SMS...że jest po śniadaniu...a potem cisza już na zawsze....zadzwoniła do obcej pani o 5 rano...w sumie tylko powiedzieć że nie mogla spać...a do mnie nie zadzwoniła zapewne wiedziała że ja ciągle w biegu przy dzieciach....moja mamun...nie chciała mnie martwić do końca..ja może nie powinnam tego pisać
                                                    ..ale czasem mysle czy ona gdzieś jest? Czy jej nie zimno...czy dobrze...czy już nic nie ma...


                                                  • smutna76 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 21.01.23, 02:28
                                                    Dora...uwierz ja też mam za co moją mamę przepraszać...tylko na to już za późno... ciężko z tym żyć...
                                                    Tyle chciałabym jej powiedzieć, wyjaśnić, docenić, podziękować..

                                                    Moja mama też mimo że na pewno bardzo cierpiała nie poskarżyła się ani słowem, była taka dzielna...pewnie nie chciała nas martwić..
                                                    znosiła wszystko z pokorą z nadzieją na wyzdrowienie a oni doprowadzili ją do śmierci..
                                                    Nie umiem się z tym pogodzić..
                                                    Tak bym chciała cofnąć czas, tyle rzeczy zmienić..
                                                    Dora...rozumiem..też tak mam..przytulam..
                                                  • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 21.01.23, 20:18
                                                    Tak...nie cofniemy czasu...ja żyję i staram sięyslec że to tak musiało być...że zawsze o coś miałybysmy smutek nawet jakbym była z nią do końca...ale boli jak pomyślę jak się czuła...sama...w domku.. źle..a ani ja ani nikt do niej nie pojechał ..tylko to już było..
                                                  • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 30.01.23, 21:07
                                                    Minął rok. Jak mamy nie ma..a ból czasem większy...jak sobie z tym poradzić?
                                                  • smutna76 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 31.01.23, 22:51
                                                    Dora przytulam myślami ❤
                                                  • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 01.02.23, 17:53
                                                    Dziękuję ..tak mi jej brak jakbym w połowie umarła...albo nawet cała...a przecież mam dzieci...nie potrafię się do końca cieszyć niczym ..jak dzieci chorują to czuje się bezradnabezniej...a jeszcze myśli że cierpiała i była sama ..nie byłam przy niej...moja malutka mamunia
                                                  • smutna76 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 02.02.23, 02:08
                                                    Jak dobrze Cię rozumiem...
                                                    Moja mamusia też odeszła w styczniu i choć minęły już 3 lata to nadal nie dowierzam i dziwie się temu co pisze...
                                                    Od jej śmierci też czuję się tylko w połowie sobą bo reszta odeszła razem z nią..wszystko się zmieniło, mój świat się zmienił..
                                                    Boli że dzieci nie mają już ukochanej babci.. jak wiele straciły.. nasze życie wyglądałoby zupełnie inaczej gdyby była..na pewno radośniej i pełniej...Tej pustki nikt nie wypełni..
                                                    Dora nasze mamy były tu jeszcze tak potrzebne.. jakie to życie jest niesprawiedliwe
                                                  • smutna76 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 02.02.23, 02:36
                                                    Niesprawiedliwe..
                                                    W zasadzie większość moich koleżanek, znajomych ma jeszcze swoje mamy... a ja im tak zwyczajnie po ludzku zazdroszcze..
                                                    gdy widzę jak rozmawiają, spotykają się, spędzają razem czas ogarnia mnie taki żal i niemoc..bo ja już tego nie zaznam już nie porozmawiam z moją mamą...już nic nie mogę zrobić.. nie mogę cofnąć czasu..
                                                    Tak bym chciała pobyć z nią choć przez chwilę i znów poczuć się dzieckiem.. zaznać tego spokoju i poczucia bezpieczeństwa..
                                                    Tak bardzo za nią tesknie..
                                                  • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 02.02.23, 05:27
                                                    Smutna...mam to samo...czuję dokładnie to co mówisz. Do mnie dociera ze jej nie ma chyba dopiero...jej mieszanki stoi tak jakby miała tam wrócić...chce zabrać moja małą córeczkę tam i pokazać że tak mieszkała babcia...chyba podawać że jest...a z drugiej strony to boli i nie robię tego bo tam jest pusto i zimno bezniej ..i nikt jej nie zastąpi
                                                  • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 02.02.23, 05:27
                                                    Jak żyć...
                                                  • isobel Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 02.02.23, 11:25
                                                    Ciężko jest żyć :( byłam teraz chora, tak sobie myślałam, że jak nie ma mamy, to jeszcze gorzej chorować. Wczoraj były urodziny taty, tak starałam się, żeby było normalnie, ale też, żeby była przestrzeń na to, zeby porozmawiać o mamie.
                                                    Cały dzień oglądalam jej zdjęcia, takie żale mnie ogarniały, że potrafiłam się ogarnąć. Przypomniałam sobie, jak jeszcze rok temu, rodzice razem byli na kawce urodzinowej i wysyłali mi swoje zdjęcia z kawiarni.
                                                    W tym roku zaprzęgłam całą rodzine, zeby nie zapomniała o urodzinach taty i wszystkim przypominałam, żeby złożyli mu życzenia. Dla starszego człowiek to duży znaczy, mówi, ze moze nikt nie dzwonić, ale ja wiem, ze czekał na te telefony. Że nie chce być zapomniany. I ja to rozumiem, więc staram sie, mocno się staram, żeby jakoś to wszystko wyglądało.
                                                    Ciężko jest żyć, ciężko czasami oddychać. Ale żyje i oddycham.
                                                  • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 02.02.23, 14:03
                                                    Ja nie ma też taty...tata zmarł pół roku przed mama...ale tata mnie nie wychowywał ..choć też go kochalam
                                                  • smutna76 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 02.02.23, 18:37
                                                    Dziewczyny...aż łza się kręci gdy Was czytam i gdy sama piszę...
                                                    Ja mam jeszcze tatę ale z nim nie mam takiego kontaktu jak z mamą.. jest bardziej surowy, zasadniczy, skryty..choć widzę ze śmierć mamy też go złamała..gdy siedzi nieraz taki zgarbiony, zamyślony to tak strasznie mi go żal.. nas mi żal.. że ten dom już bez niej taki inny, taki pusty..
                                                    Dora...ja mieszkałam z mamą całe moje życie i chyba wtedy jest trudniej bo cały ten dom, każde miejsce mi ją przypomina, wspomnienia wyzierają z każdego kąta..
                                                    Tak Isobel..czasem tak boli, że aż ciężko oddychać..

                                                  • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 02.02.23, 21:01
                                                    Tak mi brakuje rozmów o mamie ..brata już nie chce mieć żyć bo on miał już depresję...stara się cieszyć życiem ..też jest schorowany.ale nie mam z kim o niej porozmawiać ...tak czekam na jej tel. .a tu cisza
                                                  • smutna76 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 02.02.23, 23:30
                                                    Wiem Dora wiem...ja też chciałabym móc czesciej o niej rozmawiać bo wtedy czuję jakby choć trochę ze mną była...ale jakoś wszyscy unikają tematu..to chyba zbyt bolesne jeszcze..nie jesteśmy pogodzenia z jej śmiercią..
                                                    Może napisz jaka była twoja mama.. co lubiła..jak ją zapamietałaś..
                                                    Ja chętnie poczytam..popisze..
                                                  • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 05.02.23, 00:45
                                                    Tak ciężko..ja mam pisać jak nie ma słów by ją opisać...była moim serduszkiem...ostoja .. autorytetem. Była młodzieżowa i miała poczucie humoru..kolorowa uwielbiała zakupy...kochała wnuki ponad życie 1stycznie zrobiła sylwestra dla dzieci mojego brata i mojej córeczki .i były dwa dni choć już się tak zle czuła ..bo 28 stycznia umarła ..ale bawiła się z nimi..była taka kochana radosna choć bardzo obiektywna i spostrzegawcza . Była lekarzem cudownym pracowała do samego końca..była tak głodna życia ..miała tyle energii..rozśmieszała wszystkich była dusza towarzystwa ja byłam z niej dumna...ech płakać mi się chce...
                                                  • smutna76 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 05.02.23, 06:20
                                                    To piękne co napisałaś...na pewno bylaś z niej dumna...
                                                    Mialaś szczęście mieć taką mamę...
                                                    Wszystkie mialysmy szczęście posiadając nasze mamy...a nasze dzieci wspaniałe kochające babcie...
                                                    Są nie do zastąpienia.... nasze anioły stróże tu na ziemi a teraz już w niebie...
                                                  • smutna76 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 05.02.23, 06:26
                                                    Miałam napisać też o mojej mamie ale to później ...teraz łzy zalewają mi oczy...a serce wyrywa się do niej...wspomnienia bolą... nadal bolą....
                                                  • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 05.02.23, 14:20
                                                    Napisz o swojej mamie ..ja też posłucham one wszystkie były dla nas wyjatkowe
                                                  • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 11.02.23, 03:31
                                                    Taka cisza...
                                                  • smutna76 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 13.02.23, 00:33
                                                    Dora odezwę się... na pewno...tylko teraz nie mogę...
                                                  • isobel Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 13.02.23, 08:59
                                                    Przepraszam, ze nic nie pisalam, ale miałam ciężki czas. Po taty urodzinach, nomen omen, poczułam się bardzo źle psychicznie, chyba to całe "staranie się", bardzo mnie wykończyło. Dopiero jakos w weekend do siebie doszłam, ale było ciężko.
                                                    Duzo mysli o mamie, tym razem chyba pełnych pretensji i bólu- dlaczego nie chciała wcześniej leczyc się na serce, dlaczego nic nie robiła ze swoim zdrowiem. Dlaczego nie chciała się dla nas postarać, tylko tak to zbagatelizowała. Znalazłam u niej w szafce pełno jakiś książeczek, jak domowymi sposobami leczyć choroby układu wieńcowego. Skoro tak źle się czuła, dlaczego nie poszła do lekarza...
                                                    Dużo tych dlaczego, teraz we mnie taka żałość i złość się kotłuje, a przecież żyć trzeba i jakoś funkcjonować...
                                                  • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 13.02.23, 21:16
                                                    Smutna..ściskam cię...isobel tak to jest że człowiek myśli że jest silny dlatego mama twoja pewnie myślała że da radę sama
                                                  • agataa2106 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 15.02.23, 01:58
                                                    Witam was wszystkich. Jestem tutaj nowa. Od godziny siedzę i przeczytałam chyba wszystkie wiadomości z tego forum. 23 stycznia moje serce pękło na milion kawałków… odeszła moja mama. Tak cichutko, niespodziewanie, bez pożegnania… miała tylko 64 lata 😢 2 stycznia dostała rozległy zawał, z którego ją uratowali. Przez trzy tygodnie leżała w szpitalu i lekarze dawali nadzieje, ze się wyniki poprawiają mimo, że nie było wesoło. I 22 stycznia jeszcze o 10 rano rozmawiałam z nią przez telefon. Powiedziała, ze wszystko w porządku, że jest coś zmęczona i idzie się położyć. I coś mnie tknęło i o 13 zadzwoniłam do pielęgniarek czy mama śpi, bo nie odbiera. I wtedy przekazała mi wiadomość, ze mamie się pogorszyło i przewożą ją na inwazyjną kardiologię. I wszystko potoczyło się tak szybko. O 14 byłam już w szpitalu gdzie lekarz powiedział, ze to jest kwestia godzin. Mama była już w stanie agonalnym… pożegnałam sie z nią szybko, bo nie potrafiłam tam siedzieć i patrzeć jak walczy o każdy oddech. Po prostu sie rozleciała. Siadły nerki, wątroba, obrzęk płuc, niewydolność krążeniowa, która zrobiła sie po zawale, bo nogi miała jak kolumny… nawet nie podejmowali resuscytacji… zmarła w poniedziałek o 1:40… zadzwonili do nas o 2:05. Na początku szok i niedowierzanie. Po tygodniu wróciłam do pracy co było z jednej strony wybawieniem z drugiej katorgą. Wczoraj minęło 3 tygodnie. Ta tęsknota, która wierci taką dziurę w brzuchu, że są momenty, ze zwymiotuje. Ta pustka, że zostałam bez mamy mojej przyjaciółki, ostoi, strefy bezpieczeństwa. Osoby, do której dzwoniłam kilka razy dziennie i mogłam wszystko powiedzieć… co prawda został mi tata, siostra i brat, ale siostra jest zagranicą, brat ma swoje życie a tata to nie mama 😭 poszłam już w drugim tygodniu do psychologa. Podobno czas leczy rany. Na ten moment nie wyobrażam sobie tego. Nie chce mi sie momentami żyć a moje myśli i zakończeniu swojego żywota mnie przerażają. Wszystko bym oddała by mogła być tu z nami, ale zaraz odzywa sie głos rozsądku, ze co ze mnie za egoistka. Mama już cierpiała od dłuższego czasu przed zawałem… co robić? Bo nie mam planu na życie, które właśnie sie skończyło i nie wyobrażam sobie żeby kiedyś było lepiej.
                                                  • isobel Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 15.02.23, 08:58
                                                    Cześć Agata, witamy na na tym naszym forum boleści. Czułam się tak samo jak ty, pierwsze tygodnie są straszne, ciągle się zastanawiasz dlaczego, jak to się mogło stać. Tym bardziej, jak w szpitalu dają nadzieję i nagle wszystko się pogarsza i to koniec życia naszej najbliższej osoby. Doskonale Cię rozumiem, jeżeli w jakikolwiek sposób moze to Tobie pomóc. Bo w sumie szukałaś tego forum, żeby poszukać ludzi z podobnymi doświadczeniami do Ciebie. Bo nikt tak nie rozumiem, jak ci, którzy przeżyli to samo. Śmiało pisz o wszystkim co cię dręczy, to zawsze też jakaś ulga.
                                                    U mnie w piątek minie 8msc, jak mama odeszła, jest bardzo trudno, ale tak jak wielokrotnie pisałam, ide dalej, trochę odblokowałam się emocjonalnie po uczęszczaniu na grupę wsparcia, pomoc psychologa jednak w takich momentach jest najlepsza.
                                                  • agataa2106 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 15.02.23, 12:07
                                                    Pierwsze dwa tygodnie to była katorga. Teraz płacze tylko rano albo wieczorem. Ale zaczęły się odzywać objawy psychosomatyczne. Do tego dołączyć tęsknotę, to w ogóle to nie pomaga. Jest tak rozdzierająca. I ta myśl, że mamy już nigdy nie zobaczę, nie usłyszę jest koszmarna. Z jednej strony chciałabym przyspieszyć czas by się z tym pogodzić i znaleźć nowe miejsce dla mamy w moim sercu bez większego bólu, ale z upływem każdego dnia oddałam się od dnia, w którym ostatni raz ją widziałam :( Psycholog mnie zapewnia, że to normalne odczucia podczas żałoby… z jednej strony człowiek chce żyć dalej, ale jak przychodzi do zmierzenia się z życiem nagle osuwa mi się grunt pod nogami. I myśle, ze teraz pocierpię i ona wróci i wynagrodzi mi to cierpienie… Nie chce czuć się tak całe życie jak przez ostatnie 3 tygodnie Przecież to jest tak wykańczające. Jestem wdzięczna, ze trafiłam tutaj. Bo wiem, że tylko tutaj osoby mnie zrozumieją. Niby mam 27 lat, a czuje się jak 5 leżenie dziecko, które zostało sierotą i nie widzi już dla siebie ratunku.
                                                  • isobel Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 16.02.23, 10:04
                                                    Oj tak, człowiek czuje się jak sierota....ja kończę w tym roku 30 lat i też mam wrażenie, że jestem taką sierotką, jak z jakieś książki. W sumie, moja mama tez bardzo tęskniła za swoją, mamą, czyli moją babcią, chociaż babcia umarła, jak mami miała 47 lat. I do końca swojego życia, mami ją wspominała i opowiadała o niej.
                                                    Też już bym chciała dojść do momentu, aż znajdę nowe miejsce dla mamy w sercu, ale już bez tej rozdzierającej tęsknoty i żałości. Cieszę się, że masz psychologa, który tłumaczy Tobie różne uczucia i zachowania, bo niby to każdy wie, ale w takich momentach, wydaje się, ze wariujemy, a taka osoba z boku, zawsze potrafi nas trochę uspokoić.
                                                  • agataa2106 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 16.02.23, 17:45
                                                    Tak, ta tęsknota rozdzierająca od środka i uczucie, że zaraz zwariuje na myśl, że jej już nie będzie. Czasem naprawdę wydaje mi się, ze tracę zmysły i rozum. To jest chwilowe, ale tak intensywne, że aż sama się siebie boje. A jak Ty sobie radzisz ? Co Ci pomaga ? W ogóle jest coś co Cię cieszy ?
                                                  • isobel Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 17.02.23, 09:14
                                                    Przez pierwsze 3msc nic mnie nie cieszyło, żyłam, bo żyłam. Było upalne lato w tamtym roku, piękna jesień, we wrześniu moja pierwsza rocznica ślubu. Mój mąż starał się mnie rozweselić, rozbawić. Dla niego też się starałam jakoś funkcjonować. No i dla taty. Moj przyjaciel wyciągną mnie na wyjazd do Ostravy na pare dni, przyjaciółka zaprosiła do spa. Po trzech miesiacach zaczęłam troche odżywać, nawet czasami się zaśmiałam.
                                                    Dzisiaj mija 8msc, wszystko dalej jest bardzo świeże, dzien te okropne 2 tygodnie, które mama spędziła w szpitalu, ciągle mi się śnią. Jednak już nie jest to taki dominujący ból, trochę się stępił. Myślę o niej codziennie, ale juz nie płaczę co chwilę. Dużo pomogło to, że wróciłam do pracy, po tygodniu od pogrzebu, że starałam się sobie sama pomóc. Najpierw miesiąc spotykałam się z psychologiem, a później 3msc uczęszczałam do grupy wsparcia.
                                                    Nigdy juz nie będziemy tymi samymi ludźmi, to na pewno. Widzę jak sie zmieniłam, jak wiele rzeczy teraz mnie drażni, jak wiele ludzkich zachowań mnie deprymuje, bo nie wydaje mi się właściwe. No ale myslę sobie, że nasze mamy, które rodziły nas w bólach i tak chciały wydac nas na świat, nie chciałaby, zebyśmy tak cierpiały.
                                                    Napisałam to trochę patetycznie i w ogóle się rozpisałam, jakoś tak za dużo, ale myślę, że będzie można zrozumieć mój tok rozumowania.
                                                  • agataa2106 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 17.02.23, 11:56
                                                    Bardzo dobrze, że się rozpisałaś! Bardzo takie wiadomości pomagają. Ja tez wróciłam tydzień po pogrzebie do pracy. Bywają momenty, że już się śmieje, potrafię się szczerze uśmiechnąć, ale cały czas mama jest w głowie. Wczoraj wieczorem miałam napad płaczu, żalu i to uczucie, że chce ją usłyszeć albo przytulić… wiem, że jakbym zadzwoniła do niej to by mnie uspokoiła i znalazła radę na mój smutek. Mam momenty, że wydaje mi się, ze ona sprawdza moje granicę wytrzymałości a jak zdam test to wróci do nas. Mam duże szczęście, ze mam siostrę, z którą cały czas jestem w kontakcie, mimo że siedzi zagranicą. Brat zawsze był odizolowany i zamknięty w sobie wiec nie porozmawiam z nim tak jak z siostrą. A tata ? Zawsze był z tych silnych czasem surowych, ale po śmierci mamy zmiana o 180 stopni. Bardzo dba o nas i naszą relacje. W sumie ja mu tak zostałam, bo siostra 39 lat męża i dziecko. Brat 43 lata dwójka dzieci i żona. A ja ? 27 lat. Jestem w 7 letnim związku i po takiej dla mnie tragedii zaczynam wątpić czy chce dalej tworzyć związek i przyszłość z tym człowiekiem. Bywało różnie, ale gdy potrzebuje najwiecej wsparcia, niestety go nie otrzymuje. Na razie jednak chce ułożyć sobie smierć mamy. Chce żeby ten ból był na tyle mniejszy bym mogła zacząć się cieszyć z życia. Szukam dla niej miejsca w swojej głowie i sercu bo na razie analizuje tylko cały jej pobyt w szpitalu 😢
                                                  • kari811 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 17.02.23, 20:51
                                                    Cześć dziewczyny, 16 listopada 2022 zmarła moja mama,była dla mnie najważniejsza, najukochańsza. Wraz z jej śmiercią odszedł sens życia. Przeczytałam wszystkie wasze wypowiedzi i są mi tak bliskie. Isobel zazdroszczę Ci grupy wsparcia, też bym chodziła ale niestety nie ma u mnie. Moja mama była dla mnie bohaterką...już więcej nie napiszę bo płacze
                                                  • agataa2106 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 18.02.23, 14:25
                                                    Łącze się z Tobą w bólu… może zamiast grupy wsparcia warto poszukać dobrego psychoterapeuty/ psychologa? Dobrym też pomyśleć jest znalezienie lub powrót do swojego hobby, zajęć. Ja wróciłam na zajęcia taneczne. Wydawałoby się, że w żałobie nie powinno się, ale mi to osobiście pomaga. Tez płacze i cały czas analizuje, myśle a przede wszystkim cholernie tęsknie, ale wiem, że mama by nie chciała bym sie poddała. Twoja mama jako bohaterka też na pewno nie chce kochana. Jeżeli nie możesz sie zmusić żeby zrobić coś dla siebie zrób to dla Mamusi. Wiem, że łatwo powiedzieć. Ja tez mam takie huśtawki, bo w poniedziałek będzie dopiero albo aż 3 tygodnie.
                                                  • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 18.02.23, 16:33
                                                    Ja dziś byłam w mieszkaniu mamy..wzięłam trochę rzeczy tak jakby mi mamunia dała...płakałam bo tak jakby tam była ..i czekałam na jej głos...grzebałam w jej rzeczach...miała tak wszystko w porządku..tak logicznie...tak po prostu wszystko miała ..stoi jeszcze jej pranie...a minął rok od jej śmierć pokazałam jej domek mojej córeczce 2 latka...jak jej się podobało...mówiło że tu była babcia a jak popłakałam to mówiła że nieplacz babcia wróci...ona jest moja siła ..co mam zrobić z tym mieszkaniem jak sobie poradziliście ..nie chce by ktoś tam mieszkał inny...a każdy mi mówi że muszę coś zdecydować....że już za długo...tak tęsknię do niej..
                                                  • agataa2106 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 18.02.23, 19:35
                                                    Dokładnie, nie zmuszaj się do wynajęcia czy sprzedaży mieszkania. Jeżeli potrzebujesz czasu i masz możliwość utrzymywać to mieszkanie to go zostaw. Nie rób nic wbrew sobie. Co do 3 tygodni wiem, że to niewiele. Tęsknota dopiero zaczyna narastać. Szukam w głowie wspomnień, obrazów z mamą, ale ten żal, smutek i tęsknota całkowicie nie powalają mi na te obrazy. Na zdjęcia i nagrania na razie nie mogę patrzeć. W pierwszym tygodniu patrzyłam na nie cały czas. Teraz mnie za bardzo łamią. Włączam je tylko rano na telefonie by przywitać sie z mamą i wyłączam…. Pisze tez do niej na Facebooku jak czuje taką potrzebę. Wiem, że dopiero tęsknota przede mną…. I próbuje sie na nią przyszykować, ale czy da sie przygotować na życie bez najważniejszej osoby w swoim życiu? Chyba nie …
                                                  • kari811 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 19.02.23, 09:49
                                                    Też nie patrzę na zdjęcia mamy, za to noszę jej koszulę. Jak znalazłam jej zapiski z początku choroby to przez tydzień nie mogłam się uspokoić. Moja mama przez 17 miesięcy walczyła z nowotworem, miała glejaka wielopostaciowego. A my jej pomagaliśmy w tym,jak tylko potrafiliśmy. Ja ,siostra,ojciec. Przeszła tak dużo, tyle cierpienia,w szpitalu zarazili ją covidem, to było piekło, oddział covidowy, gdzie nie było można wejść, pomóc, mamy telefony że jedzenie zimne, że upadła w toalecie i leżała kilka godzin na podłodze i myślała że umrze tam. Wyszła z tego, wróciła do domu, rehabilitacja, zaczęła dzielnie ćwiczyć żeby wstać, chodzić i jak już zaczęła powolutku kroczek po kroczku to odezwał się guz i zabrał jej siłę,już nie mogła wstać. Pojechała na kolejną operację, lekarz powiedział że można operować, po operacji dostała sepsy walczyła po raz kolejny o życie i wygrała, wróciła do nas. Taka słabiutka, po 2 tygodnikach okazało się że zarazili ją półpaścem już nie będę pisać jak bardzo cierpiała, później była padaczka,i jak guz odbieral jej powoli życie. Straszne to wszystko , tak bardzo chciałam żeby mama po tym wszystkim dostała normalne życie chociaż na rok dwa jak ksiądz Kaczkowski, żeby zapomnieć o chorobie,jak tyle przeszła. Nie dostała a ja nie mogę się z tym pogodzić.
                                                  • agataa2106 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 19.02.23, 10:08
                                                    To jest tak niesprawiedliwe, że takie osoby doświadczają takiego bólu. Ale w tej sytuacji możesz wziąć przykład z mamy. Była niesamowicie silna, była bohaterką. Nie poddała się za żadnym razem mimo cierpienia i bólu jakiego doświadczała. Wiem, że to straszne co powiem, ale teraz po prostu mama nie cierpi. To żadne pocieszenie, ale wyobrażenie, że miała by tak cierpieć lata byłoby katorgą dla was a przede wszystkim dla niej samej. Wiem jak moja babcia leżała 7 lat chorując na raka piersi a później były przerzuty na kości. To są rzeczy, których nigdy się nie zapomina. I zawsze zostaje to ze mogliśmy zrobić więcej. Ale tak naprawdę zrobiłyśmy wszystko co mogliśmy. To samo moja mama. Ona słabła już od września. Teraz będąc w szpitalu trzy tygodnie ona mimo wszystko się poddała, bo nie mogła znieść tego, że zostanie niepełnosprawna. Ze nie będzie mogła już chodzić. Ani funkcjonować jak wcześniej. I boli mnie to, ze nie było nam dane więcej czasu, ale psycholog mi to tłumaczy ze to cierpienie, które mama doświadczała i my jest jeszcze gorsze. Zmieniałaby sie w oczach. Mama już miała halucynacje przez niedotlenienie mózgu. I myśle, że gdyby przeżyła czy to nie byłoby egoistyczne z naszej strony, ze cieszymy sie z tego, ze jest dla naszego dobra, ale ona by bardzo cierpiała i zapewne ani słowa by nie powiedziała, bo nigdy nie chciała nas martwić…. To wszystko jest takie ciężkie
                                                  • kari811 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 20.02.23, 13:49
                                                    Tak to wszystko jest bardzo trudne i ciężkie. Zgadzam się z Tobą Agato nigdy się tych przeżyć nie zapomni. Jak to poukładać w głowie cierpienie bliskiej osoby i stratę,nie wiem, na razie nie potrafię. Tak cudownie by było cofnąć czas i znów mieć mamę przy sobie... Spokojnego dnia Wam życzę.
                                                  • kari811 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 18.02.23, 17:09
                                                    Dziękuję za dobre słowo . Myślę, że w żałobie nie ma czegoś takiego jak powinno albo nie powinno, rób tak jak czujesz. 3 tygodnie to niewiele. Ja tak mam , że im więcej czasu mija tym jest gorzej, bo czas rozstania z mamą jest coraz dłuższy, tęsknota narasta. Dziś u mnie pada i jest ponuro tak patrzę przez okno i myślę przynajmniej pogoda współgra z moim stanem emocjonalnym.
                                                  • kari811 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 18.02.23, 17:24
                                                    Doro nie zmuszaj sie do niczego, nikt nie ma prawa mówić co masz robić. Rozumiem, że nie chcesz żeby mieszkał ktoś inny. Daj sobie czas
                                                  • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 19.02.23, 12:33
                                                    Dziękuję wami mnie już rok mija a ja płaczę i tęsknię...używam jej rzeczy szklanek..jakby żyła..może idę w złym kierunku... rozumiem was doskonale ja sobie obwiniam o wiele rzeczy i mam wrażenie że ostatnie dni nie mogła na mnie liczyć..mam żal domeza że nie zajął się dziećmi i odciągał mnie od tego żebym mogła pojechac do mamy...jak mama źle się czuła dwa tygodnie nie pojechałam do niej bo widziałam jakaz jest niezadowolony że po pracy musi siedzieć z dziećmi...a akurat świnka morska starszej córki była chora i ja jak tylko mąż wracał z pracy jechałam W świnka i córka do weterynarza na jakieś leki...podawałam strzykawka leki...bo mąż mówił że świnka ma zdechnąć że on nie będzie nigdzie z nią jeździł...a świnka miała 5 lat...pół życia mojej córki...dla niej było to ważne..ale..wtedy źle się czuła moja mama ..mi nie powiedziała ale czułam W jest źle ..i nie pojechałam...może myślałam żale się mylę że tylko odpoczywa tak jak mówiła ..iiii świnka zmarła...i mamie to mówiłam prze tel...a potem moja mama pojechała do szpitala...i już jej nie zobaczyłam... wcześniej jeździłam co drugi dzień...mimo że mąż ciągle dzwonił kiedy będę...a do mamy w jedną stronę ok 45 min drogi...więc u mamunia byłam krótko .tylko zakupy...rozmowa...i. Powrót z płaczem w aucie...ech cofnelabymbczas...nie mogę...ściskam was
                                                  • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 20.02.23, 20:11
                                                    Wiem że piszę to samo ciągle...tak tęsknię tak mi brak jej obecności...taka bezsilność...niby wszystko da się w życiu zmienić poprawić...a tu nic się nie da zrobić...
                                                  • agataa2106 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 20.02.23, 20:38
                                                    Wiem co czujesz. Dwa dni czułam, ze staje niby na nogi. A dziś wróciłam po pracy i cały czas płacze. Tak bardzo chciałabym ją zobaczyć, usłyszeć przede wszystkim. Cały czas myśle, ze wróci. Nie chce wybiegać za bardzo w przyszłość, bo przeraża mnie, że już każdy dzień będzie bez niej. To boli najbardziej. Ja żyje, cały święta funkcjonuje a wewnątrz umarło we mnie wszystko. Staram się stawiać sobie małe cele, krótkoterminowe i niby się z nich cieszę, ale zaraz spadek na ziemie. Nie chce tego odczuwać. Wszystko bym dała żeby chociaż na chwile ją zobaczyć. Nic więcej.
                                                  • kari811 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 20.02.23, 21:10
                                                    No właśnie robisz coś,na chwilę zapominasz a potem ta świadomość że nie ma i nie będzie. Nie wiem ile będę żyć ale jak pomyślę że np 20 lat bez mamy to załamka. Ja nadal mam momenty że nie mogę uwierzyć w to że jej nie ma.
                                                    Myślę że dopóki człowiek nie styka się z tragedią to ma takie poczucie że wszystko da się zmienić, naprawić tak działa współczesny świat możesz wszystko jak będziesz się starał, no cóż my wiemy że niestety nie.
                                                  • agataa2106 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 20.02.23, 23:44
                                                    Tez mam takie momenty, że jak na chwile o tym „zapominam” to mam, że mama jest w szpitalu. Dopiero zaraz idę w głąb i zdaje sobie sprawę, że jej już nie ma i jej więcej nie usłyszę ani nie zobaczę. Wiem, że to wszystko świeże, dziś minęły 4 tygodnie. Ale przeraża mnie fakt żebym miała się męczyć tak całe życie… a to życie dopiero przede mną.
                                                    Co do naprawiania masz racje. Tez tak cały czas myślałam. A nagle coś czego nie możesz odwrócić ani naprawić jest cholernie przygnębiające i takie bezradne. Dobrze, że jutro mam terapie, bo dziś mam straszny zjazd. Tez niewyspanie nie działa na moją korzyść. Ale znajduje pocieszenie w rozmowach z moją przyjaciółka, która straciła ojca 4 lata temu. Miał tylko 50 lat. I jest żywym przykładem, że z każdego dola da się wyjść. Żyje, pięknie żyje. Została mężatką, podróżuje i znalazłam miejsce dla swojego taty w sercu. Już tak nie boli, mimo ze pierwsze półtora roku były dla niej fatalne.
                                                  • kari811 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 21.02.23, 20:00
                                                    Znalezienie osoby która rozumie co czujesz ale jest już dalej, na innym etapie i pokazuje że może być lepiej daje nadzieje. Tez tak mam że jak mało śpię gorzej się czuje. Mam nadzieję że wizyta u psychologa trochę Ci pomogła.

                                                  • agataa2106 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 24.02.23, 22:33
                                                    Bardzo pomaga. Bo jednak ktoś kto nie stracił rodzica nie zdaje sobie sprawy z tego co naprawdę się dzieje w głowie i jak to zmienia dotychczasowe życie. Wczoraj minął równy miesiąc jak mamy nie ma… dziś cały dzień miałam naprawdę fajny dzień. Szczerze się śmiałam, uśmiechałam, ale jak tylko wróciłam do domu i usiadłam to wszystko padło. Tak bardzo bym chciała żeby wróciła. Żeby zadzwoniła, napisała lub pojawiła żebym mogła sobie z nią pogadać. Żeby ukoiła ten nieznośny ból i tęsknotę. Właśnie dziś tak wieczorem uderzyło mnie, że naprawdę jej nie będzie już. Niby człowiek wie, ale nagle tak uderza…. To jest tak męczące. Wyniszczające. Po prostu strasznie tęsknie i kocham coraz bardziej.
                                                  • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 24.02.23, 23:26
                                                    Ja mam to samo...ale minął rok...i czasem jest tęsknota jeszcze bardziej silna...ale uczę się z tym żyć...tak jak wy czuję jej brak otaczam się drobnymi rzeczami z jej domu..chce żyć tak jak mi podpowiadała a nie umiałam wtedy słuchać ..kocham ją bardzo .ktoś mi kiedyś powiedział że muszę nauczyć się żyć z tym że ona jestże mną ale inaczej że jest w sercu moim...cały czas...ale jest to tak trudne
                                                  • agataa2106 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 24.02.23, 23:48
                                                    Tez już to słyszałam kilka razy. To ze umarło ciało nie znaczy, ze ona umarła we mnie… ale tak ciężko nie móc jej usłyszeć i podzielić się tym co się dzieje. Czasem czuje się winna, że zaczynam, przynajmniej próbuje, normalnie żyć a Ona już nigdy nie będzie u mojego boku by czasem coś podpowiedzieć…. Stawiam sobie cele krótkoterminowe, bo jak pomyśle w przyszłość nawet na wakacje czy pierwsze święta bez niej to wydaje mi się momentami, że tracę zmysły…
                                                  • kari811 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 28.02.23, 12:23
                                                    Oczywiście, że będzie z nami zawsze w sercu we wspomnieniach ale mnie to nie pociesza bo tak naprawdę jej nie ma i to jest okrutne. Projektuje z siostrą pomnik nie jest to proste ale chcemy żeby miał osobisty charakter. czuje się beznadziejnie
                                                  • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 04.03.23, 00:12
                                                    Taka cisza...czas mija . ..minął rok ..widzę że ja jako jedna z niewielu wciąż nie radzę sobie z jej brakiem...mam do was pytanie jak poradziliście sobie z rzeczami mamy...co z nimi zrobiliście?...
                                                  • agataa2106 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 04.03.23, 09:54
                                                    Nie mów, że jako jedna z niewielu i nie miej do siebie o to żalu. Każdy inaczej przeżywa żałobę i stratę. Nigdy nie ma jednego utartego schematu. Nigdy nikt nie ma tych samych emocji, relacji i uczuć. Daj sobie czas i otul się cierpliwością.
                                                    U mnie w pon już minie 6 tygodni albo dopiero 6 tygodni… pozbierałam tylko kosmetyki mamy, biżuterię ułożyłam w jednym miejscu. Ciuchy zostały a wieszakach w miejscach które były i torebki. Mamy z tatą się zebrać i ułożyć je w jednym miejscu. Na razie nie mam zamiaru z nimi nic robić. Nie ma co się spieszyć. Jeżeli jest tylko miejsce na trzymanie rzeczy to po co coś z nimi robić ?
                                                    W ogóle polecam Ci naprawdę pomyśleć nad psychoterapią. Byłam już na 4 wizytach i bardzo mi to pomaga. Weszłam teraz w fazę głębokiego, bolącego smutku i tęsknoty. Ale zaczynam powoli widzieć jakieś światło. Mimo ze tak bardzo chce wrócić do niej na chwile. Chciałabym porozmawiać i doradzić się…. Dużo by pisać.
                                                  • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 04.03.23, 10:27
                                                    Dziękuję. Ja miałam psychoterapię...na poczatku to troszkę pomogło...ale teraz tak mi jakoś źle...i w domu z mężem..i w ogóle...tylko dzieci a w zasadzie moja malutka córeczka 2latka daje mi radość ..mąż jest beznadziejny...myślę że go nie kocham...mama go nie lubiła za bardzo ..i widzę że miała rację...on o wszystko mnie obwinia...obraża...jest mało inteligenty i jeszcze jak mama chorowała to nie pomógł mi w tym żebym mogła do niej jeździć...przez niego musiałam być w domu...a on i tak uważa teraz że mogłam jeździć ...w ogóle nie widzi w sobie błędów...a ja tylko jestem z nim bo za dużo nas łączy i córeczka go b kocha..a dodatkowo on ma rodziców...i siostrę którzy dla mnie nigdy nie byli życzliwi...i boję się że mi dzieci odbiorą..jak się pokłócimy i tkwię w tym bagnie bo boje się zostac sama ..nie mam już nikogo bo brat to ma swoje życie i ciągle nie ma czasu...ech mamuniu dlaczego mnie tu zostawiłaś...a ja ciebie...
                                                  • agataa2106 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 05.03.23, 12:17
                                                    Czyli tutaj dużym problemem jest mąż… to jest najgorsza sytuacja, gdzie nie masz wsparcia od osoby, która w takich sytuacjach powinna być największym wsparciem :( to ze tyle czasu minęło nie znaczy, że się zapomina i już nie boli odejście drugiej osoby, zwłaszcza mamy. Pierwsze co musisz sobie sama wybaczyć, że nie jeździłaś do mamy. Tego już nie zmienimy. A jeżeli chodzi o męża naprawdę się zastanowić czy całe życie chcesz tkwić w czymś co Ciebie dołuje… dzieci kiedyś beda dorosłe i wyfruną z gniazda a Ty nadal będziesz tkwiła w miejscu. Ja tez jestem w długoletnim związku, do którego mam wiele zastrzeżeń. I teraz po śmierci mamy naprawdę się zastanawiam czy nie zmienić swojego życia o 180 stopni. Wcześniej nie miałam odwagi, ale teraz ? Życie jest tak kruche i nie chce go przeżyć byle jak. Wiem ze mama nigdy by tego nie chciała. I Twoja mama również. Chciała dla Ciebie jak najlepiej wiec pomysł co dla Ciebie byłoby najlepsze i wprowadzaj to małymi kroczkami. Wiem łatwo powiedzieć. Ale życie mamy jedno. I nie ma czasu ani miejsca na osoby które wysysają naszą energię do życia. Spróbuj odbudować relacje z bratem. I zawalcz o siebie.
                                                  • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 05.03.23, 21:38
                                                    Bardzo dziękuję za te słowa...staram się być silna ..brakuje mi jedynego wsparcia i autorytetu jaki miałam...mojej mamy ..najkochanszej dla mnie osoby ..wiem że trzeba mieć siłę by zmieniać..żeby nie żałować...po roku jest nieco lepiej o jakoś się yje dalej...dużo rzeczy robię dlaniejchoc jej nie ma...ona jest wokół mnie cały czas tylko ten fizyczny brak...
                                                  • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 05.03.23, 21:39
                                                    Wy też się trzymajcie...każda z nas ma ciężko w różnych aspektach...każda cierpi inaczej ale czuję tu wsparcie ... ściskam
                                                  • agataa2106 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 05.03.23, 21:47
                                                    Jest cały czas obok Ciebie, pamiętaj o tym. Rozmawiają z nią, pielęgnuj te dobre chwile. Ciesz się, że miałaś okazje mieć taką mamę, bo wiele osób nie doświadczyło takiej miłości… trzeba niestety nauczyć się żyć bez cielesności naszych mam. Ja tez wiele rzeczy, które robię to robię z myślą o niej albo dla niej. Mimo, że nigdy mnie za to nie pochwali, nie będzie się cieszyć ze mną tymi chwilami, ale może za rok zrozumiem, że robię to tez dla siebie. Że niestety jest taka kolej rzeczy i zawsze by bolało. Czy to teraz czy za rok czy za 5 lat. Nigdy człowiek nie byłby gotowy. Ja tez nie byłam gotowa. Dziś mam spadek i cały czas o niej myśle. I z tej tęsknoty aż chce mi się wymiotować. Tez dziś mi się śniła, ze żyje. I pytała jak sobie radzimy z tatą bez niej w domu…. I nagle sie człowiek budzi i chciałby zrobić wszystko by okazało sie to prawdą, ze żyje. Ale smierć nie zna litości i odwracalności…. Ale każdy z moich znajomych kto przeżył smierć rodzica mówi, ze tylko czas … a mam niestety dużo znajomych co stracili już po jednym rodzicu mając po 20 lat. I są dla mnie ogromny ukojeniem, bo widzę jak są szczęśliwi i, ze sie da. Ze zawsze zostaje tęsknota i ból, ale jest to już tak łagodne, że pozwala iść do przodu.
                                                  • isobel Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 06.03.23, 09:30
                                                    U mnie za tydzien z kawałkiem minie 10msc odkąd nie ma mami....dziwne to bardzo, ciągle czekam ech. Czasami w nocy śni mi się, ze w końcu ją widzę i mówię: no ileż można bylo na Ciebie czekać, ale nas chciałaś ukarać, że cię tak długo nie było...
                                                    i budzę sie, uświadamiając sobie, że tak czekam na nią i czekam, a tu ona nie chce do nas wrócić.
                                                    Życie toczy się dalej, tak jak rozmawiałam z tatą, żyć jakoś trzeba. Ojciec mówi, że się męczy, ja wiem, ja go doskonale rozumiem, jemu jeszcze gorzej, na emeryturze, sam w domu, co on ma robić. Ciągle mam wyrzuty, ze za mało dla niego robie, ze jak jeżdże co dwa tygodnie, to za mało, ze musze mu wynajdowac zajęcia jakieś.
                                                    Ale z drugiej strony....jest dorosły, musi też na swój sposób to wszystko jakos przejść, ja juz więcej nie jestem w stanie zrobić dla niego, niż to, że jestem, że rozmawiamy codziennie po pare razy itd. To się tak nazywa jakos, parentyfikacja rodzica? Możliwe, ze chce przejść rolę i mamy i swoją i jakiegoś rodzica? Nie wiem, ale musze trochę odsapnąć od tego wszystkiego.
                                                  • agataa2106 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 06.03.23, 16:40
                                                    To czekanie jest najgorsze… chyba człowiek całe życie tak już będzie miał z tylu głowy, że gdzieś czeka… ja od rana nie mogę sobie poradzić. Płacze co chwile, mam takie napady że tak bardzo chce ją zobaczyć… a minęło dziś dopiero 6 tygodni. Jestem wykończona. Spałam tylko 3 godziny dziś w nocy. Nie mogę przyjąć w głowie, że jej naprawdę już nie zobaczę. Zaczyna przychodzić wiosna i zamiast mnie to cieszyć jest na odwrót. Mamusia kochała wiosnę. Cieszę się, ze tata sobie super radzi. Jeszcze ma 3 lata do emerytury. Pracuje, wziął się za remontowanie domu. Nie muszę być jego nianią, ale staram się codziennie go odwiedzić. A Ty Isobel nie bierz na siebie opieki nad tatą. Bądź oparciem ale nie staraj się zastąpić mu mamy ani nie forsuj się tym. Jesteś jego córką i wspieraj go jak córka ojca a nie jako mama, żona. To jest ciężkie, ale w tej sytuacji każdy musi zadbać o siebie. Ja tez łapie się na tym, ze chciałabym więcej robić dla taty, ale robimy wszystko co możemy. Odejście naszych mam daje szanse żebyśmy zadbały 100 procent o siebie. Lecę właśnie do psychoterapeutki. Mam nadzieje ze pomoże mi zebrać dzisiejszy bałagan.
                                                  • kari811 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 06.03.23, 19:29
                                                    Też tak mam, że nie mogę uwierzyć że mama nie żyje, że już jej nigdy nie zobaczę. Rzadko mam taki dzień że nie płaczę,raz bardziej raz mniej w ciągu dnia.
                                                    Isobel tak jak napisała Agata bądź dla niego oparciem, myślę że te rozmowy codzienne ,bycie są takim właśnie wsparciem.

                                                  • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 10.03.23, 07:11
                                                    Ja też tak jakby czekam...ciągle czeka na nią jej domek...u mnie niestetyusze się starać nie okazywać skutku i tak wyciągnęłam w to córki..mam zdjęcie mamy duże i stoi w pokoju córeczki małej żeby wiedziała o babci...żeby ją w jakiś sposób znała...mama była super babcia...ostatnio dzieci mojego brata mówiła że babcia była po prostu super..najlepsza...energiczna..młodzieżowa.ape np cóż trzeba wspierać bliskich...trzeba wspierac siebie...myślę że byłoby łatwiej gdybym wierzyła że się z nią jeszcze spotkam ..teraz pozostają sny...
    • tanebo001 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 12.03.23, 06:15
      Dziś mija 3 dzień jak zmarła moja mamusia. Problemy ze zdrowiem miała zawsze. Począwszy od mojego urodzenia - zakrzep czy zator. Dlatego zawsze miała opuchnięte nogi. Ostatnio wymienili jej staw w kolanie ale i tak z domu prawie nie wychodziła i posługiwała się laskami. Ale o chorym sercu napomknęła tylko raz. W środę zachorowała. Cały dom chorował ale ona miała tylko ból głowy i nudności. Poczuła się lepiej ale w sobotę poczuła ból za mostkiem. Wezwaliśmy karetkę. Bogu dzięki bo zemdlała i reanimowali ją. W szpitalu miała zabieg a lekarz powiedział mi że jest dobrze i wypuszczą ją w środę. Ale że miała covid to w czwartek. A potem w piątek. Jeszcze o 17 - tej dzwoniła co jej przywieźć na weekend. A o 18 - tej zadzwonił lekarz z informacją że nie żyje. Od tej pory nie mogę dać sobie rady. Myślę czy gdybym w środę wezwał karetkę to by żyła. Na razie skupiam się na pogrzebie. Płacze co chwila wspominając jaką ciepłą i opiekuńczą osobą była. Jak mnie kochała. W dodatku jestem jedynakiem. Rodzina jest daleko. Przychodzi też przerażenie - mama miała cały dom na głowie. Nagle uświadamiam sobie że nie wiem jak upiorę firany. Nie wiem kiedy zmienić pościel. To wszystko robiła mama i nie dawała sobie pomóc.
      • kari811 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 12.03.23, 12:20
        Cześć tanebo, bardzo Ci współczuję wiem co czujesz i jak bardzo jest Ci ciężko. Nie martw się tym, że czegoś nie potrafisz zrobić,nauczysz się tego choćby z internetu. Ja nie jestem mistrzem gotowania, jak czegoś nie wiedziałam pytałam się mamy a teraz został mi Internet, może nie zawsze wyjdzie takie jakbym chciała ale jest jadalne i to mi na ten moment wystarcza, nie przejmuje się tym.
        Nie zadreczaj się myślami o tym że mogłeś wezwać wcześniej karetkę, Twoja mama czuła się w miarę dobrze,nie mogłeś tego przewidzieć, że pogorszy się jej stan zdrowia.


        • tanebo001 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 12.03.23, 12:34
          Wiem ale zniknął wraz z nią ten da kulinarny. Co ja plotę! Moja mamusia nie żyje a ja o kotlecie... Ale z tym właśnie mi się kojarzy - z ciepłym, przyjaznym domem.
      • agataa2106 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 12.03.23, 12:54
        Hej taneboo, na początku chciałam powiedzieć, że bardzo Ci współczuje i doskonale rozumiem Twoje emocje i to co czujesz. To jest pierwszy szok więc możesz czuć przeróżne emocje… jutro mija u mnie 7 tygodni jak mama zmarła. Tez na serduszko. Tez rozmawiałam z nią jeszcze o godzinie 10 a o 13 telefon, że mama jest w stanie agonalnym żeby przyjechać się pożegnać… a rokowania jeszcze dzień wcześniej były dobre, podobno. Daj sobie przestrzeń na płacz, żal, złość i rozpacz. Ale nie obwiniaj się, że mogłeś zrobić coś wcześniej. Zrobiłeś wszystko co mogłeś i nic więcej nie dało się zrobić. Smierć niestety nie zna litości wiec uzbrój się w cierpliwość do samego siebie. Pierwsze dwa tygodnie to jest jazda bez trzymanki. Ja mogę powiedzieć, że po 7 tygodniach jest lżej i wchodzi etap tego głębokiego smutku, który jest momentami nie do zniesienia. Bo rozumiesz nieodwracalność tej sytuacji. Ale można żyć. Chociaż od wczoraj mam emocjonalny zjazd i wyje, że bardzo chce do mamy. Ale nie tłumie tego. Pozwalam temu wypłynąć i jest lepiej. Wiec nie tłum tego. Masz jakiś przyjaciół ? Jakieś kuzynostwo żeby nie być z tym sam? Ile mama miała lat?
        Przytulam mocno i dużo siły życzę :(
        • tanebo001 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 12.03.23, 13:05
          Dziękuję za ten wpis. Na razie jest kiepsko. Chodzę po domu i płaczę. Widzę w kuchni jak odwrócona plecami do drzwi robi naleśniki i mówi "już jesteś? Jedz i rośnij" I wybucham szlochem. Nawet teraz gdy to piszę. Mam nadzieję że to złagodnieje bo to co przeżywam jest bardzo bolesne.
          • agataa2106 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 12.03.23, 13:17
            Złagodnieje. Obiecuje Ci. Tylko czas. Tez w to nie wierzyłam jeszcze 7 tygodni temu. Dla mnie umarła jakaś część mnie. Zwłaszcza, że mama była moją przyjaciółką i najukochańszą mamusią. A Ty ile masz lat?
            • tanebo001 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 12.03.23, 13:39
              48. Całe moje dotychczasowe życie była moim autorytetem moralnym i opoką. Co gorsza brak mi osób na których mógłbym się emocjonalnie wesprzeć. Ojciec jest chyba najbliższy ale to inna osobowość - introwertyk. Nie udało mi się założyć rodziny, a ostatnio wróciłem do domu by pomóc mamie - miała problemy z chodzeniem i zaćmę. A o problemach z sercem zapomniała wspomnieć. Są też przyjaciele ale oni mają własne życie.
              • agataa2106 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 12.03.23, 14:07
                Nie zapomniała tylko zapewne nie chciała cię martwić albo sama do siebie nie chciała tego dopuszczać. Moja mama tez miała problemu z chodzeniem, bo czekała ją operacja biodra. I jak lekarze jej mówili, ze ma słabe serce pną zawsze brała to przez pół i twierdziła, ze lekarze wydziwiają. Szukała lekarzy którzy jej powiedzą, ze się mylili poprzedni. A gdy już zaczęła szukać pomocy na poważnie było już za późno.
                Jeżeli chodzi o przyjaciół nie chodzi by ich obarczać ale o rozmowę. Polecam tez psychoterapię. Poszłam po dwóch tygodniach i wiem ze to najlepsza inwestycja w siebie i pomoc by nie zamieść pod dywan żałoby.
      • isobel Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 13.03.23, 11:02
        Cześć, dobrze, że napisałeś na Tym forum. Jest niewiele miejsc, gdzie można napisać o swoim bólu i smutku, bo to przecież teraz ogromnie niemodne. A czasami swoją stratę trzeba wykrzyczeć, choćby w słowie pisanym.
        W tym tygodniu będzie 10msc jak mojej mami nie ma. Ciężar na sercu jest cały czas. Na ten weekend byłam u mojego ojca- mieszka w innej miejscowości niż ja. Staram się do niego jeździć co dwa tygodnie. Posłuchałam Waszej rady dziewczyny- nie staram się wchodzić w żadną rolę, tylko w taką, którą już jestem od dawna- czyli córki. Staram się go trochę zabawić, wysłuchać, pooglądać z nim seriale i poukładać puzzle. Pójść na cmentarz do mamy, uporządkować wszystko i poplanować co postawimy na święta.
        Miałam poczucie winy, że przyjadę dopiero za 3 tyg, bo jedziemy z mężem na wycieczkę i nie będę miała jak za dwa tygodnie być z tatą. Ale z drugiej strony....przyjdzie taki czas, że może nie będę mogła jeździć tyle co teraz, może lepiej go przygotować na to teraz, niż odwlekać to w czasie. Trudno.
        Co do Twojej sytuacji Tanebo, jak uprać firany i zmienić pościel, możesz sprawdzić w Internecie, a jak nie, to chętnie podpowiem. Całe szczęście mama trochę mnie zycia nauczyła, chociaż też nie tak dużo, jakbym sobie tego życzyła. Polecam psychoterapię ( ale to sprawdź sobie w Internecie odpowiedniego psychologa, bo na dobrego to też trzeba trafić) albo grupę wsparcia. I zanim byś mógł powiedzieć " po co", to po to żeby właśnie móc pospotykać się z ludźmi, z którymi możesz porozmawiać o stracie i żałobie i zdać sobie sprawę, że nie jesteś w tym sam i nie zwariowałeś
        • tanebo001 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 13.03.23, 20:19
          Na razie jest kiepsko. Dziś cały dzień załatwiałem sprawy pogrzebu. I ryczałem. Łzy leciały ciurkiem. Ydaem sobie sprawę że de facto jestem z tym sam. Ojciec już nie daje rady. Jak ja temu podołam?
          • agataa2106 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 14.03.23, 00:40
            Uzbrój się w cierpliwość sam do siebie. Teraz będzie ciężko i jeszcze przez dłuższy czas ciężar będzie nie do zniesienia. Niestety trzeba zdać sobie z tego sprawę i nie można się czarować. Ale dasz radę! Wydaje nam się, że jesteśmy już na granicy wytrzymałości, ale zawsze zalążek tej siły i waleczności w nas jest. Daj sobie czas… i przygotuj się na pogrzeb, bo to chyba najgorszy moment pożegnania :( trzymaj się i pisz gdy tylko będziesz potrzebować. Jesteśmy w tym razem.
        • agataa2106 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 14.03.23, 00:59
          Super, że stawiasz granice. Nie jest łatwo, bo to jedyny rodzic jaki nam pozostał i czasem chce się zastąpić mu partnera i próbować załatać te pustkę, ale to tak niestety nie działa. Każdy niestety musi sam to przepracować. Tata stracił partnerkę, która wybrał dobrowolnie a my straciłyśmy mamy, które dały nam życie. Wszystko jest takie ciężkie do pojęcia.Dziś, w sumie już wczoraj minęło równe 7 tygodni. Cały dzień chodzę z głowa w chmurach płacząc. Chyba teraz dociera jej nieobecność. Odliczam każdy tydzień. I przeraża mnie, że to dopiero początek życia bez niej. I niby z boku wszyscy mi mówią, że radzę sobie świetnie, że wręcz promieniej a w środku jestem emocjonalnym wrakiem. Cały czas myśle o niej aż chce mi się wymiotować z bezsilności. Z jednej strony nie chce mi się żyć, ale jak pojawiają się objawy psychosomatyczne to się boję o siebie czy coś mi się stanie. Byłam dziś na terapii i przeraża mnie to, że rozkładam relacje moją z mamą na czynniki pierwsze i widzę jak pewne rzeczy mnie skrzywdziły w życiu a wiem, że mama nie zrobiła tego celowo i dla niej to była troska wobec mnie. Czuje ze ją trochę zdradzam taką terapią, bo ona nie ma już szansy wypowiedzenia sie na ten temat… Czuje sie dziś po prostu fatalnie. Rzeczywistość układania sobie życia bez najważniejszej osoby w moim życiu dopadła mnie i jest nie do zniesienia…. Ale już nic więcej nie mogę zrobić. Chyba tylko pogodzić sie i żyć tak jak mama zawsze by chciała - czyli jak najlepiej dla mnie. Z tą myślą idę spać i jutro kolejny dzień walki o siebie.
          • kari811 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 14.03.23, 10:28
            Tak, Agata napisała to co i ja chciałam napisać do tanebo i isobel. Wszyscy niestety juz wiemy jak jest ciężko i trudno.
            Napiszę o tym co znalazłam w internecie może komuś to pomoże jak poslucha,poczyta.
            Jak zaczęłam czytać o żałobie trafiłam w internecie na Anje Franczak jest towarzyszką w żałobie ,pierwsza taka osoba w Polsce
            Szukając jak radzić sobie ze stresem trafiłam na podcast Przemka Górczyka,,Jak reagować na stres...,,z Miłoszem Brzezińskim mieli mówić o Ukrainie ale rozmowa potoczyła się w inną stronę, i to jest rozmowa ktorą warto posłuchać moim zdaniem.
            A teraz czytam książkę,, Człowiek w poszukiwaniu sensu,,
            Nie wiem czy komuś to pomoże, to zależy od osoby,wiadomo że każdy jest inny ale może....



            • agataa2106 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 14.03.23, 10:39
              A Tobie pomaga ta książka ? Ja zaczęłam czytać książkę „wędrówka dusz” , która poleciała mi przyjaciółka po śmierci swojej babci - i nie jest osoba wierzącą.
            • kari811 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 14.03.23, 10:41
              Agatko chciałabym napisać coś co podniesie Cię na duchu ale nie wiem czy mi się to uda. Jesteś mądrą osobą, walczysz o siebie chociaż jest beznadziejnie, poszłaś na terapie, starasz się, to bardzo dużo. Trzymaj się kochana ja Cię przytulam
              • agataa2106 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 14.03.23, 12:20
                Dziś chyba nic nie podniesie mnie na duchu. Dzis wolne w pracy i płacze od rana sprzątając. Wszystko mnie dziś boli i chciałabym żeby okazał się to jakiś sen i się obudzę a mama będzie. Ale przeczytałam w internecie bardzo mądre słowa „jedynym ze sposobów uhonorowania swojej Matki jest życie, którego by dla Ciebie pragnęła. Bycie szczęśliwym to sposób na jej uhonorowanie. Jej pamięć na zawsze pozostanie w Twoim sercu i w ten sposób możesz ją uobecniać w swoim życiu każdego dnia.” Teraz tylko te słowa wprowadzić do rzeczywistości. Dziękuje bardzo i tez bardzo Cię przytulam, bo rozczulam się jakbym tylko ja cierpiała :(
                • isobel Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 14.03.23, 13:42
                  Masz prawo się nad sobą i swoimi emocjami rozczulać i właśnie tak, jakbyś ty tylko cierpiała. Bo każdemu z nas się wydaje, tak właśnie, jakbyśmy byli jedynymi ludźmi z tak ogromną dziurą w sercu.
                  Mi się dzisiaj całą noc śniła mama, że znowu widzę ją w tym szpitalu, pod respiratorem. W tym śnie, wiem, że nie żyje, ale z drugiej strony mówię sobie, że przecież może jednak, mylę się. To chyba ta tęsknota u mnie takie durne sny wywołuje. No ale co mam zrobić, rano wstałam, wypiłam kawę, zjadłam śniadanie i poszłam do roboty. I tak siedzę pracuje i ściska mnie serce w ciul, no ale nie mam innego wyjścia. To mnie tak przeraża- te wszystkie miesiące od śmierci mamy, że ta codzienność dalej się toczy, świat się nie zatrzymał i nie rozpacza razem ze mną, tylko gna i nie jestem nic w stanie na to poradzić.
                  Piękne słowa agataa, które znalazłaś w Internecie. Ja ciągle się pocieszam, że przecież mama nie chciałaby, żebym wpadła w taką otchłań rozpaczy- zawsze mówiła, że nie można za młodu, tak nerwów sobie szargać, bo później na starość będzie z człowiekiem jeszcze gorzej
                  • kari811 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 14.03.23, 17:53
                    Czy pomaga mi ta książka, jeszcze nie wiem,jestem w połowie. Książkę napisał były więzień obozu koncentracyjnego, profesor psychiatrii. Chciałam wiedzieć jak ludzie będąc w najstraszniejszym miejscu na ziemi radzili sobie,czy byli w stanie znaleźć w tym wszystkim sens życia. On właśnie o tym pisze. W drugiej części książki jest o jego metodzie - logoterapii.
                    Też mi się podoba ten cytat, może kiedyś przyjdzie czas na jego realizację.
                  • agataa2106 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 15.03.23, 15:56
                    To jest jedyne pocieszenie (o ironio), że każdy z nas to prędzej czy później przeżyje. Poczuje ten ból i wtedy zrozumie skąd są nasze zachowania, łzy, niechęć i tęsknota. Zrozumie co to znaczy bardzo chcieć zobaczyć kogoś a cokolwiek się nie zrobi to i tak już to nie wróci. Dziś byłam w pracy i pracuje na pierwszym pietrze z oknami na ulice. I tak patrzyłam
                    Co jakiś czas i dziś jakieś fatum widziałam same babeczki w wieku mamy, jej postury i wszystkie włosy wiśniowe takie jak mama zawsze miala. Aż myślałam ze mam halucynacje. I tak mija dzień za dniem i niby coś w głowie zaczyna się układać, człowiek myśli o jakiejś przyszłości i nagle bum… tego najważniejszego elementu w postaci mamy która zawsze była nagle już nigdy nie będzie. Nie zobaczy nigdy wnuków, nie przeżyje mojego ślubu, jakiś sukcesów. Serce łamie się na milion kawałków. I ta chęć czekania, że ona wróci po tym burzowym czasie …. Ze tak jak powiedziałaś świat się nie zatrzymal, już nikt tak nie pyta jak sobie z tym radzisz albo i nie radzisz … dobrze Ci mama mówiła. Nerwy są sprzymierzeńcem chorób. Czasem myśle ze mama była w takim stanie, bo wiecznie się martwiła o wszystkich tylko nie o siebie. I to chyba powinno być dla nas lekcją by w tym jednym względzie nie brać przykładu.
                    • tanebo001 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 15.03.23, 19:55
                      agataa2106 napisała:

                      Nerwy są sprzymierzeńcem cho
                      > rób. Czasem myśle ze mama była w takim stanie, bo wiecznie się martwiła o wszys
                      > tkich tylko nie o siebie.

                      Moja robiła to samo. Pełnie oddanie dla innych. O siebie nie dbała wcale. Przeglądałem jej ciuchy na pogrzeb. Jak mało ich miała.
                • tanebo001 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 14.03.23, 19:04
                  bardzo dziękuję za te słowa. Mama zawsze bardzo we mnie wierzyła. Nie mogę jej zawieść. Jednocześnie to ona mnie motywowała do doskonalenia się. Nie mogę jej zawieść.
      • agataa2106 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 15.03.23, 15:57
        Taneboo a Ty jak się czujesz? Dajesz sobie radę ?
        • tanebo001 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 15.03.23, 19:53
          Nadal gdy wracają wspomnienia o niej ogarnia mnie szloch. Czasami płaczę w łazience, Życie straciło sens. Nie wiem do czego dążę. Mama zawsze mnie motywowała do działania. Teraz idę do pracy, wracam do domu i nie wiem po co to robię. Tym samym otworzył się przede mną ogromny pusty obszar. Czym się kierować w życiu gdy busola znikła? Do czego dążyć. Życie nie ma sensu. Czuję się strasznie samotny. Został mi ojciec ale to inna relacja. Nie wspominając o tym że jest starszy od mamy więc boję się że zostanę wkrótce sam jak palec. Chyba wtedy skończę ze sobą. Po raz pierwszy w życiu biorę to jako dobrą alternatywę. Napisałem list do mamy. Samo pisanie sprawiło lekką ulgę.
          • agataa2106 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 15.03.23, 21:53
            Jeżeli przyniesie Ci to ulgę napisz tez list do mamy i wsadź jej do trumny. Tak by miała wiadomość Twoją cały czas przy sobie. Wybierz jej ulubione ciuchy i przedmioty, które kojarzyły się tylko z nią i wsadź do trumny. Tylko nie wsadzaj zdjęć osób żyjących. Taki przesąd jest, nawet w zakładzie pogrzebowym nam nie pozwolili władać. Wsadziłem jej ulubioną zapalniczkę, drobne na ostatnią drogę i drobnostki, które kojarzyły się tylko z nią. Co do Twoich myśli są one normalne. Również przez dwa tygodnie miałam myśli samobójcze, bo tylko ta droga wydawała się najlepsza i kojąca, ale to przejdzie. Nie po to mama dała nam życie i motywowała bysmy to zaprzepaścili. Jesteśmy przedłużeniem życia naszych mam. Daj sobie czas. Płacz, krzycz, wyżyj się daj upust temu. Jeżeli nadal będą się utrzymywać takie myśli to nie czekaj, poszukaj pomocy u psychologa. Naprawdę Ci pomoże ułożyć to w głowie. Przejdzie z tobą tą przerażającą drogę. Bo co innego zostało?
            • kari811 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 16.03.23, 12:18
              Tanebo jeśli poczujesz że ciężar jest zbyt duży poszukaj pomocy, grupy wsparcia, psychologa nawet można zadzwonić pod specjalny numer telefonu. Dobrze że płaczesz, uwalniasz emocje, lepiej przeżyć żałobę niż udawać, że jest już dobrze, bo i tak te wszystkie emocje do nas wrócą i będzie jeszcze gorzej.
              Nie zmuszaj się do rzeczy na które nie masz siły, daj sobie czas. Dziś mijają 4 miesiące odkąd mamy ze mną nie ma i nadal płaczę i czuję się źle, za niedługo święta, dzień mamy będzie jeszcze ciężej.
              • agataa2106 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 16.03.23, 12:29
                Kari811 dobrze mówi. Nie tłum w sobie emocji, bo one wrócą ze zdwojoną siłą. Bo wszystko musi mieć kiedyś ujście. Kari a jak sobie radzisz po tych 4 miesiącach? Podobno pierwszy rok jest najgorszy. Pierwsze święta, urodziny, dzień mamy …
                • kari811 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 17.03.23, 10:23
                  Nie wiem czy pierwszy rok jest najgorszy bo to indywidualna sprawa,pewnie zmieniają się emocje, ten ból trochę zostaje stłumiony.
                  Jak sobie radzę hmmm, dużo oglądam i przez ten czas trwania np filmu trochę odpoczywam psychicznie, czyli zajmuje czymś myśli po prostu, płaczę jak czuje taką potrzebę, robię tyle ile muszę,same potrzebne rzeczy. I chyba tyle czyli nie dużo
                  • tanebo001 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 17.03.23, 22:10
                    Pochowałem dziś mamę. cały pogrzeb przepłakałem. Jaka ona maleńka w tej trumnie. Biedna. maleńka... Bardzo brakuje mi jej głosu. To ona napędzała naszą rodzinę.
                    • agataa2106 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 17.03.23, 23:48
                      Płacz tyle ile starczy Ci sił i tyle ile potrzebujesz…. Pogrzeb jest bardzo bolesnym przeżyciem. To pokazuje realność tej sytuacji. Życzę Ci ogrom cierpliwości i wytrwałości. Daj sobie czas na ten smutek. Znajdź na niego przestrzeń. Będzie już zawsze brakować głosu, porady, rozmowy. Ale nasze mamy czuwają nad nami gdziekolwiek są.
                  • agataa2106 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 17.03.23, 23:51
                    Nie masz potrzeby robienia czegoś nowego? Ja tez dziś rano tak się rozżaliłam, że leżałam na ziemi w łazience i wyłam, że tak bardzo chce do mamy żeby wróciła, bo nie dam sobie rady do końca życia bez niej. A po godzinie nagle czuje jakieś ukojenie i odzyskuje energię i moc. Jakby mama mnie przytuliła i dała mi wewnętrzną siłe. I resztę dnia naprawdę miałam bardzo udaną. To wszystko jest tak dziwne. Ze skrajności w skrajność.
                    • kari811 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 18.03.23, 09:24
                      Jak mama umarła poczułam ogromne zmeczenie i brak sił,teraz jest lepiej. Pisząc,, robię same potrzebne rzeczy miałam na myśli to, że jeśli czuje że nie mam siły to się nie zmuszam. Daje sobie czas. Taka sinusoida, trochę się wypłynie na powierzchnię a potem znowu tonie w rozpaczy.
                      • agataa2106 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 18.03.23, 10:05
                        Bo to jeszcze wszystko wierze. Jeszcze nie raz utoniemy w rozpaczy. Jeszcze będzie ogrom dni gdzie będzie fatalnie. Ale podobno z miesiąca na miesiąc będzie lepiej. Więcej uśmiechu, więcej słońca. Aż podobno przychodzi czas gdzie znajduje się miejsce dla mamy w sercu tak by nie bolało aż tak i stajemy sie dla siebie najlepszymi opiekunami. Strasznie chce w to wierzyć, ze kiedyś odetchnę z ulgą i uśmiechem powiem, ze cieszę sie ze miałam taką mamę niż rozpaczać, że jej już nie ma. Właśnie siedzę na balkonie z herbatą, swieci pięknie slonko i mówię do mamy. Przychodzi wiosna, jej ulubiona pora roku :(
                        • kari811 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 18.03.23, 22:18
                          Tego Ci życzę, żeby nadszedł ten czas:)
    • tanebo001 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 19.03.23, 16:16
      • agataa2106 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 24.03.23, 10:55
        Jak się trzymacie ?
        • kari811 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 24.03.23, 21:29
          Różnie, przeważają złe dni. Pogoda coraz ładniejsza a nic nie cieszy. A Ty jak się masz?
        • tanebo001 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 25.03.23, 08:45
          Fatalnie. Przeszła już trochę rozpacz przechodząca w szloch. Zgubiłem już jeden etap żałoby - negację. Bo jak negować śmierć? Nie da się też jej negować. Została wieeeeelka pustka. Moja mama była bardzo aktywna. Brakuje mi jej gadania. Czasami włączam więc jeden i ten sam film żeby czymś zająć umysł. Ale nie cieszy mnie to. W zasadzie nic mnie nie cieszy. A całe przyszłe życie nie ma sensu.
          • isobel Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 27.03.23, 09:53
            Ja własnie wróciłam z krótkiego urlopu. Postanowiłam sobie, że gdzieś pojadę z mężem, chociaż na chwile, bo na pewno mam by tego chciała. Zawsze mówiłam, zeby łapac momenty, bo z tego składa się nasze życie. Było bardzo fajnie, codziennie myślałam o mamie, ale w sumie bez rozpaczy.
            Niestety, jak przyjechałam w sobote, to tak mam okropne sny, śni mi się ciągle mama, w jakiś takich dtamatycznych sytuacjach. Dostałam wyrzutów sumienia, że pojechałam, a to jeszcze nawet rok od śmieci mamy nie minął, że tate zostawiłam na dwa weekendy samego....no dramat. Do tego doszło przeziębienie, a wtedy to już po stokroć tęsknie za mamą. Zawsze powtarzała, że nikt nie bedzie mnie tak żałował, jak mama, Nawet ojciec, mąż czy dzieci. No i miała rację. Mąż chociaż się stara, to wiem, ze to nie to samo co mami.....jak tu żyć bez niej, jak jeszcze tyle życia przede mną.
            Ale pewnie po momentach takiej rozpaczy, znowu bedzie troche lepiej, zawsze jest, więc to jest pocieszenie dla Nas wszystkich.
            • tanebo001 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 27.03.23, 22:53
              Wiem że to nie jest łatwe ale powinnaś wybaczyć sobie. Twoja mam na pewno nie chciałaby byś wyrzucała to sobie.
              • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 29.03.23, 21:24
                Isobel mam to samo...jak jestem chora lub dzieci chore to tęsknię za nia strasznie i płacze...minął rok ponad a ostatnio chciałam do niej dzwonić powiedzieć co było w pracy...co u dzieci ..a tu cisza...najgorsza ta cisza jak wszyscy śpią ..tęsknie strasznie...rano chce jej napisać smsa..zadzwonić...jeszcze brat chce sprzedać jej mieszkanko...a tak wszystko jest tak jak zostawiła...mnie serce boli jakbym miała. Zatrzeć po niej ślady ..
                • isobel Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 30.03.23, 08:27
                  Nic nie ruszyłaś z mamy mieszkaniu, bo w swojej podświadomości wciąż na nią czekasz.
                  Mam tak samo, niby żyje ciągle z wiedzą, że przecież mojej mami już nie ma, ale czasami, jak zasypiam i jestem tak na pograniczu jawy , a śnienia, to mam takie myśli, ze to przecież niemożliwe, że mama umarła. Na pewno jest "logicznie " wyjasnienie, ze się do mnie nie odzywa. Serio, im dalej od jej śmierci, tym mam częściej takie myśli....w nocy też śni mi się ciągle, ze rozmawiam z nią i razem się śmiejemy, z tej jej nieobecnosci. Rano się budzę, tłumaczę sobie, że to tylko sen. To tak boli, ze nasze mamy nie są juz obecne w naszej codzienności, może dlatego wypieram czasami to co sie zdarzyło. Sama nie wiem, czasami się czuje, jakbym miała w mózgu dwa swiaty. Jeden wie, ze co sie stało, to sie nie odstanie i trzeba sie pogodzic ze stratą. A drugi wciąż podsyła mi obrazy i myśli, ze to wszystko sie nie zdarzyło i świat jest taki jak był przed czerwcem tamtego roku. Okropne to, mysle, czy by nie wrócić na terapie od maja, nie umiem sobie tego wszystkiego poukładać jednak.
                  • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 31.03.23, 21:12
                    Ja też chyba muszę iść na terapię...ja też chyba myślę że ona jest u siebie w domku ..i że w niedzielę pojadę na jej obiadek...kocham ją..
                    • smutna76 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 02.04.23, 04:06
                      Cześć Dora..dawno mnie tu nie było..i w ogóle witam wszystkie nowe osoby na tym forum...czytam Was choć nie piszę.. mam jakąś blokadę, sama nie rozumiem tego co się ze mną dzieje, upływ czasu nie pomaga, tęsknota i żal zamiast maleć narasta..chyba też muszę iść na terapię.. męczę się strasznie..boję się że tak już zostanie a przecież tak nie da się żyć...
                      • tanebo001 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 02.04.23, 12:39
                        Pozwolę sobie na cytat z "Mężczyzna o imieniu Ove": możemy zająć się życiem albo umieraniem. Tego nie da się zdusić. Minął prawie miesiąc a ja ciągle czuję że nie pożegnałem na dobre mojej mamy. Ciągle brakuje mi jej obecności. Sam myślę o terapii bo przeżycie tego jest niewyobrażalne.
                        • tanebo001 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 02.04.23, 17:16
                          Jak ja nienawidzę niedzieli!
                          • smutna76 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 03.04.23, 23:08
                            Ja też nienawidzę niedzieli odkąd nie ma mojej mamy...
                            • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 09.04.23, 10:52
                              Trzymajcie się w te święta...mi smutno..nie chce mi się jeździć do teściów..kiedyś musieliśmy kłamać że jeździmy do mojej mamy bo byli zazdrośni ..że nie do nich...teraz już nie ma. Mojej mamy i są tylko oni ..może to irracjonalne..ale mam do nich żal .nie chce mi się ich widzieć..choć starają się być mili...to pamiętam ...a poza tym są tak różni życiowo od mojej mamy i tak dużo mniej mądrzy...bez poczucia humoru...mecze się dla dzieci...w sumie chciałam chciałabym być daleko od nich...mówi się żeby myśleć o sobie ..ale ja muszę z nimi mieć kontakt bo to rodzice męża...bo to dziadkowie moich córek...i ja jestem na końcu w tym .ostatni mocno uswiadam sobie że moje życie będzie z bólem po jej śmierci...i tak już będzie i z tym bólem trzeba żyć...nauczyć się żyć aż się śmierci ..
                              • tanebo001 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 09.04.23, 16:15
                                Mi też ciężko. ta cisza w domu jest dojmująca. Poza tym doszły rozmyślania o życiu. Skoro niczego nie można być pewnym, nawet tego że bliscy jutro będą żyć to na czym oprzeć swoje życie? Mam ochotę umrzeć i nie myśleć.
    • tanebo001 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 10.04.23, 17:04
      Nie zniosę tej pustki. Tak jakby nic mnie w życiu już nie czekało. Nic mnie nie cieszy. Zupełnie nic.
      • isobel Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 12.04.23, 09:37
        Masz prawo tak czuć i niestety, tu bede brutalna, ale jeszcze przez jakiś czas będziesz to czuł.
        Ja tak miałam przez prawie 3msc.
        U mnie święta wyglądały tak, ze staraliśmy się ciągle czas spędzać z moim tatą, troche sobie popłakaliśmy nad dzieleniem się jajkiem i ja na cmentarzu też wybuchłam płaczem, ale ogóle dałam sobie ulżyć bólowi i było to oczyszczające.
        Też poszłam do teściów, nie mogłam tego zrobić mężowi i całkiem ich zignorować. Tak, jak piszesz Dora, starają się być mili i widzę, że próbują się do mnie zbliżyć, ale nie potrafię sie przemóc i być wiecej niż uprzejma. Są zupełnie inny od moich rodziców, od mojej mamy i nie umiem spojrzeć na nich przychylnie :(
    • aneczka9086 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 13.04.23, 00:34
      Witam przeczytałam twój post ze łzami bo czuję się tak samo po stracie taty dla którego zrobiłam wszystko i był mi zawsze najbliższym człowiekiem bliższym niż cała reszta rodziny mama dziatki on rozumiał mnie jak nikt i zawsze byliśmy razem po rozwodzie rodziców mimo że miał nałogi on widział moje potrzeby nastolatki moja matka zajęła się swoją rodziną nie pracowała i nie dbała o to czy czy potrzeba mi coś wiecej niż wyprawka w 6 klasie to tata mimo nałgów dał mi na sukienkę i imprezę na zakończenie podstawówki a pracował jako zwykły mechanik a moja mama powiedziała żę nie pójdę bo nie ma i nic nie zrobiła żeby w jakikolwiek sposób się o to postarać mimo że korzystała z opieki mój Tata odszedł 3 miesiące temu po ciężkiej walce z rakiem płuc w październiku diagnoza a 8 stycznia pogrzeb od tatej pory wróciły napady po nerwicy ale w takim stopniu żę nie jestem w stanie tego opanować nerwica była już zaleczona bez leków i objawów ja również nie śpię po nocach już jestem umówiona na wizyty psycholog psychiatra po to oni są by nam pomagać zwłaszcza gdy stracimy kogoś najważniejszego i nie potrafimy sobie z tym poradzić
      • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 13.04.23, 08:18
        To b ciężkie. Każdy z nas cierpi inaczej a jednak podobnie...ja uczę się każdego dnia żyć z bólem pustka i uświadamiam sobie że już nigdy nie zobaczę mamy... pozostaje pamięć o niej. Ostatnio córka mi powiedziała że jestem do niej podobna ..a isobel z teściami mam tak samo ...tylko trochę irracjonalnie ich obwiniam o to że ciągle byli zazdrośni a terazysleli że już jak nie ma mamy to będę u nich leżeć dzień w dzień z dziećmi.a ja jeszcze ograniczam ten kontakt...łącze się z wami w bólu...jesteśmy tu...wszyscy ....jest nas b. Dużo niestety
    • isobel Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 17.04.23, 08:29
      Dzisiaj mija kolejny miesiąc bez mamy. Od tygodnia śni mi się, że muszę do nie zadzwonić, w tym śnie mam wyrzuty sumienia, ze do niej nie dzwonie, nie odzywam się. Później budzę się w takim szoku, kiedy uświadamiam sobie, że jej nie ma, że te uczucie jest aż niedowytłumaczenia. Okropnie ciężko jest ogarnąć rozumem, że świat, który się znało przez całe życie, znikł. Za tydzień kończę 30 lat, a mama nawet tego nie doczekała. Może dlatego, mój mózg ma jakieś wzmożone aktywności nocne i dziwne sny. Zbliża się też rok, od śmierci mamy, wcale nie jest lepiej. Jest tylko bardziej "otępiale" ale na pewno ból nie zelżał. Tak mi się wydawało, że ten rok, to taka "magiczna" granica, ze po tym czasie, już jakoś człowiekowi będzie lżej....ech, naiwna byłam :(
      • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 17.04.23, 20:04
        Isobel u mnie rok i 3 miesiące...mi się mamunia rzadziej dni a chciałabym ją usltulic w śnie...ja straciłam mamę i przyjaciółkę w jednym...są dni że nie mam zkim porozmawiać..koleżanki mają swoje życie ..nie czują tego co ja czuję..mama wiedziała wszystko..do tego wciąż myśli krążą wokół tego czego nie zrobiłam...boli mnie że umierała sama...że zawiodłam ja że była samiutka a mnie nigdy nie opuściła...a ja w domu...mogłam złamać ten covod i po znajomości załatwić wejście do niej...mogłam dzwonić..mogłam...mogłam...boli mnie to i czuję się źle ..jak sobie ja wyobrażę że była sama i od rana umierała w strachu i bólu ..a nikt do niej nie wszedł...nie wiem jak było ale czuję że tak....ból .. płaczę ...
        • smutna76 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 11.05.23, 01:55
          Witam wszystkich po dłuższej przerwie..
          Czy ktoś tu jeszcze zagląda..taka cisza..
          To że nie piszę nie znaczy że nie zaglądam i że już nie boli...
          boli nadal...ale wydarzyło się coś co po raz pierwszy od ponad 3 lat przebiło ten
          ból sprawiło że zamarłam zdretwiałam, zrozumiałam że jest na świecie
          jeszcze większy ból którego nie mogę ogarnąć rozumem...chodzi mi tutaj
          o męczeńską śmierć Kamilka z Częstochowy... Ta historia całkowicie zawładnęła moim umysłem i sprawiła że choć na chwilę oderwałam się od
          mojej żałoby...Ten chłopczyk sprawił że spojrzałam na swój ból z innej
          petspektywy... może to głupie co piszę ale tak właśnie jest..
          Nie potrafię ogarnąć rozumem tego co przeszło to dziecko..
          Moje myśli, moje łzy są w tej chwili przy tym dziecku (mamo wybacz)
          Jestem wstrząśnięta tym co się stało, a tak mu kibicowałam, wspierałam
          zbiórkę, wierzyłam że się uda..ten chłopczyk po prostu skradł moje
          serce... stało się inaczej... I znowu płyną łzy nieprzerwanie, nie potrafię ich
          zatrzymać ..
          Chciałam się tym z wami podzielić...

          • kari811 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 14.05.23, 16:25
            Zaglądam, czytam ale nie piszę. Po prostu brak słów na to co się dzieje na tyle cierpienia dookoła.
            • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 14.05.23, 19:58
              Ja też zaglądam...miło było jak ktoś pisał ..mi brakuje mamy każdego dnia. Myślę że ona tam jest u siebie ..tylko nie e dzwoni...wariuje bez niej...jestem. Niekompletna...
    • tanebo001 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 14.05.23, 21:22
      Mijają już dwa miesiące i cztery dni. I nie jest lepiej. Nie ma ani jednej minuty podczas której nie myślałbym o stracie. Dodatkowo doszły lęki o przyszłość.
      • isobel Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 17.05.23, 08:42
        Dzisiaj 11 miesięcy bez Mami. Ból i otępienie. Musiałam gdzieś to napisać :(
        • agataa2106 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 23.05.23, 07:47
          Cześć, bardzo długo mnie tu nie bylo, ale wszystko się zmieniło o 180 stopni. Dziś mija równe 4 miesiące bez mojej najukochańszej mamusi… zdążyło się tyle wydarzyć. Zakończyłam swój 7 letni związek, który wyniszczał mnie a żałoba była dla nas ogromnym sprawdzianem. Uczęszczam na terapie regularnie, która przynosi zaskakujące efekty. Poznałam cudownego mężczyznę, czasem się zastanawiam czy mama mi go nie zesłała. Ma wszystko to co zawsze chciałam w życiu. A tęsknota za mamą? Coraz większa. Umiem już się uśmiechać i szczerze z czegoś cieszyć, ale zawsze z tylu głowy, ze mama by była dumna… ale by się cieszyła gdyby to zobaczyła. Brakuje mi jej dobrego słowa, rady i ramienia… włącza mi się okres czekania na nią. Ze ona nie odeszła na zawsze tylko wróci, tylko teraz nie rozmawiamy, bo nie mamy czasu. Życie już nigdy nie będzie tak kompletne gdy ona była obok.
          • smutna76 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 23.05.23, 10:31
            Cześć agataa..dobrze to słyszeć ze w twoim życiu mimo żałoby dzieją się
            tak pozytywne rzeczy... na jaką terapię uczęszczasz..?
            Czuję że mi też jest potrzebna.. ja przykrylam swój ból innym bólem (jak
            pisalam wyżej) ale to nie jest lekarstwo..
            Ja też bez mojej mamy czuję się niekompletna, okaleczona i tak już zostanie..pozdrawiam
            • smutna76 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 24.05.23, 09:32
              I gratuluje odważnych wyborów.. mama czuwa nad tobą..
              • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 25.05.23, 19:56
                Ja też sięczuje niekompletna i czekam na nią...jakoś sobie radzę..ale ...
                • isobel Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 26.05.23, 10:20
                  Dzisiaj Dzień Mamy, mój pierwszy bez mojej :(
            • agataa2106 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 26.05.23, 20:28
              Dzieje się bardzo dużo rzeczy. Mam nadzieje, ze wyjdą mi tylko na pozytywne i, że to mama czuwa nad tym i podsyła mi takie rzeczy. Chce w to wierzyć, ze to jej zasługa. Że chce mu wynagrodzić w jakimś małym stopniu swoje odejście…. Dziś dzień mamy tak jak piszecie. Pierwszy bez niej. Jeszcze w dzień się trzymałam, byłam ba cmentarzu. Ale teraz? Siedzę i łzy same płyną po policzkach. Widzę na Facebooku ile osób cieszy się z tego, ze mają mamy a ja tylko mogę postawić znicza i podziękować, że była tak cudowną mamą… nie sądziłam, ze aż tak będzie bolec.
              • paskap Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 27.05.23, 00:29
                Dziś moja mama umarła. Walczyła od poniedziałku w szpitalu... Nie wierzę, nie godzę się , serce mi pęka .... Za wcześnie za szybko dawno jej nie mówiłam że ja kocham ... Czuje żal wstyd tęsknotę wyrzuty sumienia ból że aż nie mogę oddychać... Chce ją pogłaskać przytulić .. wyje ..
                • paskap Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 27.05.23, 00:30
                  Odeszła 26.05
                  • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 27.05.23, 10:41
                    Ból jest straszny....u mnie czuję żal złość...roztrząsał co by było gdyby... Że była sama ostatnie dni ..kocham... Jestem sercem blisko was...znam ten ból i on nie mija..ponad rok... czekam. Wczoraj mi spadło zdjęcie mamy i potłukło się ..w dzień mamy.
                    • paskap Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 27.05.23, 15:01
                      Tak mi żal mamy, mimo nas musiała się czuć taka samotna. Nigdy nie chorowała ... To nie fair .. nigdy sobie nie wybaczę
                    • paskap Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 27.05.23, 22:13
                      Jak jakiś znak. Mnie w nocy w dniu śmierci mamy obudził głośny huk, trzask, jakby ktoś coś tasakiem rabnal , jakby jakaś potężna kula spadła. To była hod. 2 w nocy o 5.10 zgon mamy. Była cały czas w szpitalu od kilku dni nieprzytomna... Coś to.mohlo oznaczać? W ogóle cały miesiąc byłam jakaś nerwowa zła miałam dziwne przeczucie jakbym o czymś ważnym zapomniała .. jakby coś miało się wydarzyć coś nieprzyjemnego
                      • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 04.06.23, 11:10
                        A ja do końca nie wierzę w znaki . Chcialbym je zobaczyć..ale wszystko ma wytłumaczenie. Poza tym...jest pustka fizyczna i tak nie mogę porozmawiać dotknac .tylko we śnie
                        • paskap Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 06.06.23, 23:41
                          Mój tato ( ale może to przez wiek) dwa razy w nocy czuł, jakby mama się do niego przytulala, i raz zauważył jej postać przed łazienka ( w nocy). Czy to już umysł wariuje czy coś w tym jest ..?
                          • isobel Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 07.06.23, 08:50
                            Mój tato też przez pierwsze miesiące czuł , jakby mama się do niego przytulała...
                            Myślę, że to po prostu pamięć ciała tak działa, ja np. dalej, jak zamknę oczy, mogę poczuć miękkość policzka mamy na ustach....
                            Tęsknimy z tatą , za nią ogromnie. Teraz jeszcze mocniej, bo za 10 dni pierwsza rocznica jej śmierci.
                            Dobija mnie fakt, że u taty serducho też zaczęło szwankować, ale mam nadzieje, ze w porę się obudziłam i zaciągnęłam go ( co prawda siłą, ale zawsze), do kariologa.
                            I teraz też mam takie do siebie pretensje, ze moze jakbym była bardziej wyczulona na mame, to też bym jakoś zdołała ją uratować....
                            • paskap Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 07.06.23, 08:55
                              Mam dokładnie takie same mysli o zaciąganiu do lekarza... Mam żal do siebie , że za mało się pytałam jak się czuje, że nie potrafiłam do niej dotrzeć żeby mi powiedziała. Na nic się nie skarżyła. Mam taki żal że rano wstać nie mogę, skręca mi żołądek ... Zawsze to tata był chory, ona nie ...
                              • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 08.06.23, 00:16
                                Ja ponad. Rok po śmierci i myślę że powinnam była do niej jechać ...dzwonić do tych lekarzy..trąbić że nie odbiera ..wcześniej ja uratowałam a za tym drugim razem choć było źle..krytycznoe..jakoś tak za mało zrobilsm..mam żal do siebie
                                • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 11.06.23, 21:29
                                  Byłam dzisiaj u my w mieszkaniu...brat szybko wyszedł minął ponad rok i pół...a ból straszny....tam wszystko jest i mania czeka...ta świadomość że miała wszystko ..nie chciała umierać...nie planowała..mam straszne wyrzuty sumienia..czuję że nawalilam...że jej nie pomogłam..to nie do mnie zadzwoniła w dniu śmierci..tylko do znajomej o 5 rano...była sama..choć przy mnie była zawsze..tak tęsknię...tak boli
                                  • paskap Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 15.06.23, 20:54
                                    Tak bym chciała by to był.sen i chce się już z tego snu obudzic. By tak było jak kiedyś. Mam żal że nie zauważyłam nie dopytapam że się zloscilam. Zamiast kupować jej bluzeczki kupuję teraz znicze i kwiaty na grób. To boli .... Tęsknię... Jak małe dziecko ...
                                    • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 16.06.23, 01:59
                                      Ja mam to samo...tęsknię. Mam do siebie żal. Myślę że mogłam ja uratować..że zlekceważyłam że jest już taka słabiutka ..że gasła..a ja wciążyslalam że wyjdzie z tego jak zwykle...ale przecież jakbym mogła to by to się stało..ajjednak nie..
                                      • paskap Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 17.06.23, 14:25
                                        Ja jestem teraz zadaniowa, robieni nie myślę. Nie mam ochoty na spotkania z koleżankami, jeżdżę do taty. Spotykamy się z siostrą to pomaga.
                                        • paskap Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 22.06.23, 00:01
                                          jutro 1 miesiąc jak mama dostała zawał ... :( A mi coraz smutniej ...
                                          • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 17.07.23, 20:48
                                            Nikt nie pisze.. co u was...mu wciąż smutno choć jakoś żyje dalej...a jej ciągle nie ma...mamunia
                                            • smutna76 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 21.07.23, 09:53
                                              Hej Dora....u mnie 4 rok leci...nadal boli...
                                              Co mogę stwierdzić po takim czasie...?...nic odkrywczego...
                                              moje życie jest niekompletne bez mamy i nic tego nie zmieni...
                                              Nikt i nic nie jest w stanie jej zastąpić... choć mam swoją rodzine a życie płynie dalej.. to relacji z mamą i jej wsparcia brakuje mi na każdym kroku...zwłaszcza w ciężkich chwilach jest trudno...brakuje mi jej rady, obecności... ale i w tych dobrych chciałabym żeby ze mną była i uczestniczyła w naszym życiu...
                                              Zawsze będę za nią tęsknić i to się nigdy nie zmieni
                                              • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 22.07.23, 19:09
                                                Mam to samo...ten brak i poczucie bezsilności jest cały czas..ja rozpamiętuje..żałuję.. że nie byłam przy niej w dniu śmierci. Jak słyszę że ktoś był i trzymał A rękę to mi się wyć chce..ja niebylam. Nie zrobiłam wszystkiego ..nie byłam przy niej a na pewno się bała... Nie mogę sobie wybaczyć..
                                                • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 22.07.23, 19:10
                                                  Ona zawsze była przy mnie..kocham ją i też będę tęsknić do końca życia...to nie minie ja to wiem choć żyje dalej..nawet się uśmiecham..ale tęsknię
                                                  • internauta81 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 01.10.23, 17:42
                                                    Do Dory, nie płacz, pomyśl, TAM jest inaczej, lepiej

                                                    Odejście osoby bliskiej, dla tego, kto ma uczucia, jest stratą tak nieskończoną jak ogromny jest wszechświat.Ból jest ogromny.Nie ma większego bólu.Istnienie staje się bólem,wszystko jest bólem, zostaje pustka, ogromna, i całkowita pewność, że nikt i nic nigdy jej niezapełnią.Dookoła głupie twarze bezczulnych, obojętnych istot: tak, zmarł, adeszła, acha znałem ją/jego.I idą dalej.Dla męża, dzieci to „normalna strata”.To daje przeogromną jsamotność uczuciową.
                                                    Nardzo często kompleks winy.Była przy mnie, na wyciągnięcie ręki, na kilka minut samochodem a ja nie zdawałem/łam sobie sprawy, nie doceniałem/am osoby bliskiej, kochającej kiedy była wśród żywych.Doceniajcie osoby które was kochają, są wam bliskie, kiedy są przy życiu.Potem nic nie można naprawić i zostaje ból i wyrzuty sumienia za własne lenistwo umysłowe, fizyczne, za zaniedbanie uczuć, które wtedy były a teraz już ich nie ma i nie będzie.A przecież była pewna śmierć i odejście i wszystkie chwile trzeba było wykorzystać, otoczyć opieką, odprowadzić osobiście, ręka w rękę na drugą stronę.Dla innych to tylko wiadomość „zmarł/ła, acha, cóż czeka wszystkich”.Dla jednej, tylko jednej osoby to przepaść bez dna.
                                                    Najpierw szok, nie zdawanie sobie sprawy co właściwie się stało.Pogrzeb, dokumenty, ludzie bliscy i mniej.Sztuczne objęcia, słowa szablonowe, a potem, po tygodniach, miesiącu, kiedy adrenalina opada zostaje świadomość, okrutna prawda, rzeczywistość: jest tak i nic się nie zmieni.Koniec.Kropka.Nie będzie już telefonów, odwiedzin, listów, karteczek, wiadomości.Nic nie będzie.Pustka.
                                                    Ale gdzie ONI są? Bo SĄ, bo istnieje wszędzie i obok nas.To nie są już byłe, żyjące, ruszające się – jak obecnie wszyscy my – gąsienice, lecz wspaniałe motyle z czystej, nieśmiertelnej energii.
                                                    Nie płacz., czas zmieni nas w motyle.


      • nowagaja55 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 28.11.23, 23:29
        Mam dar kontaktowania się z duchami.Moze komuś pomógłby przekaz od zmarłego. ?
    • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 20.10.23, 00:50
      Tak ...energia ...na pewno.. ale. Takie mówienie że trzeba było doceniać jak żyła... tak ale jeśli było się jakim było ..czasem nie miłym... czasem rzadko się widywali...kllocilo..to co teraz z żalu się biczowac?...cofnąć czas co zrobić...jak się żyje to często dzieci kłócą się z rodzicami i co?... żałować... życie jest beznadziejne
      • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 20.10.23, 00:52
        Mimo że wiesz że ktoś umrze to czasem ciężko być ciągle miłym .choć ja tego żałuję srrasznoe
    • lulekbialy Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 05.11.23, 15:20
      Moja mama też odeszła. Już trochę mineło. Też mi jej brakuje chociaż nasze kontakty były od zawsze trudne. I do jej śmierci nigdy się nie porozumiałyśmy, nie było szczerej rozmowy. Nie pożegnałyśmy się nawet to był czas covidu nie mogłam jej odwiedzać, zresztą w czasie choroby straciła głowę była prawie bez kontaktu. Pomimo to ostatnio wspominam ją. Przeglądam w necie stare zdjęcia osiedla gdzie się wychowywałam. Gdzie ona jako panna dostała małe mieszkanie w bloku. Kościół osiedlowy, sklepy, ulice. W tym roku pojechałam do Koscioła gdzie miałam komunie przypomieć sobie. Przeglądam w necie też zdjęcia drugiego osiedla gdzie chodziłam do podstawówki i szkoły średniej. Mieszkałam też tam w czasie studiów.Jak siedziałyśmy we dwie (gdyż rodzeństwa nie mam )wieczorami oglądając tv. I czuje żal. W czasie mamy choroby i po śmierci zadzwoniłam do kilku jej koleżanek które jeszcze żyją. Chciałam podtrzymywać kontakty bo one znały ją dłużej niż ja i chciałam aby coś opowiedziały mi o niej gdyż dla mnie była skryta. Ale te koleżanki to już mocno starsze osoby. Mama mnie urodziła będąc przed 40 stką. Jakoś teraz bardziej ją wspominam niż rok temu. Byłam u psychologa na interwencji chciałam przepracować te kontakty z mamą, porozmawiać o jej odejściu. Bardzo przykra wizyta. Psycholog nie potrafiła rozmawiać z osobą w żałobie. Nie miała mi nic do zaproponowania oprócz złości. Mam też duże wyrzuty sumienia że mogłam mamie więcej pomagać szczególnie kiedy byłam młoda gdyż ona mało odemnie wymagała. Pół roku przed chorobą miałam sen. Idziemy jesienią wzdłuż muru kościelnego a za tym murem wiele grobów. Jeden rozkopany mama chciała się do niego położyć a ja ją odciągałam ze wszystkich sił.


      • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 06.11.23, 18:49
        To smutne...zawsze czegoś żałujemy...to jak samobiczowanie...tylko się dreczymy..ja to wiem ale żałuję...że nie byłam przy niej tak mocno..że była sama ..przed i atrakcje śmierci .. chyba tego żałuję że ja nie zabrałam ze szpitala...teraz się dowiedziałam że chybnla można było w trakcie covoida...na tej ostatniej prostej zawiodłam i tak czuję... Mogę się pocieszać ale nic to nie daje
        • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 06.11.23, 18:49
          Miało być w trakcie śmierci...
        • internauta81 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 10.11.23, 18:14
          dora136Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy20.10.23, 00:52
          Mimo że wiesz że ktoś umrze to czasem ciężko być ciągle miłym .choć ja tego żałuję srrasznoe
          -------------------------------------------------------------------------------
          Droga Doro, tak jest i nic się nie zmieni.Wyrzuty sumienia, własnego sumienia, są ogromną karą, cierpieniem tylko dla tych, którzy mają uczucia, a takich osób nie jest dużo; nie dla innych.Wstecz nie wraca się.Ale czy dzisiaj jesteśmy tymi samymi osobami sprzed 20,15,10,5,2 lat temu? Nie, nie jesteśmy tymi samymi osobami.Zmieniły się wszystkie komórki naszego organizmu, zmienił się sposób myślenia, reagowania na bodźce zewnętrzne, sytuacje, wzrosło nasze doświadczenie.Dodam, że nie mieliśmy, nie mamy pełnej możliwości postępowania tak jak uważamy lub jak chcielibyśmy.Układy w rodzinie, sytuacja ekonomiczna, praca, codzienne gonienie ”za chlebem”, dzieci.Podkreślam układ, stosunki zależności od partnera, sytuacje, które warunkowują wybory i postępowanie.To wszystko wpłynęło, wpływa na nasze postępowanie niezależnie od nas.Właśnie, niezależnie.Była niemożność.Nie było premedytacji, lecz niedojrzałość, może lekkość, wygoda, lenistwo umysłowe, lecz nie premedytacja.
          Czy to nas może obecnie usprawiedliwiać? Nie wiem, w każdym razie nie było premedytacji.Chciało się aby było jak najlepiej, potem okazało się – ze smutkiem dla nas - że tak nie było, niestety.
          Kler zawsze podkreśla, ze świadomym sadyzmen tzw „wolny wybór” .Co to jest „wolny wybór’? Wolny wybór jest tylko wtedy i jedynie wtedy, kiedy jesteś w stanie, świadomie i niezależnie móc podejmować decyzje.Podkreślam: świadomie i niezależnie.Podam przykład: czy ktoś, któremu pokazano jak prowadzić samochód, lecz nie nauczono znaków drogowych, przepisów, jest odpowiedzialny za jechanie lewą stroną i przeciw „jeden kierunek ruchu”?Czy to był jago „wolny wybór” który spowodował wypadek drogowy? Nie, on nauczy się tylko wtedy, kiedy popełni błędy.Dobre, szerokie wykształcenie, nauka „szkoły życia”, doświadczony, mądry dziadek/babcia z ktorymi możesz swobodnie porozmawiać, całkowita niezależność ekonomiczna mogą pozwalać na wolny wybór, ułatwiają go, staje się on świadomymy.Jeśli tych elementów nie ma, nie możemy mówić o „wolnym, świadomym wyborze”.Mój ex kolega z pracy powiedział: „pieniądze dają ci możliwość robienia wszystkiego co chcesz”.
          Zmieniły się też czasy.Tylko kilkadziesiąt lat temu większość Polaków żyła na wsiach, wiejskich miasteczkach, tam gdzie urodzili się i żyli dziadkowie, rodzice, generacje, klany rodzinne.Mieszkało się w domach obok siebie, był kontakt między generacjami.Potem rodziny rozjechały się, dzieci odeszły do miast, czasami dalekich, zagranicę i rodzice zostali sami.Nie możesz pstryknąć palcem, mieć pieniądze aby sprowadzić rodziców do ciebie, dać im niezależność i oparcie.
          Potem oni odchodzą na zawsze a ból zostaje.Ból głęboki, wewnętrzny, cichy i ciężki.Ból samotny, bo na nic psycholog, którego ty nic nie obchodzisz, oprócz forsy.Najlepiej, po ludzku, normalnie byłoby mieć osobę bliską, kochaną, która Cię obejmie, utuli, podzieli z Tobą ciężar straty, zrozumie, pocieszy.Jak ciężar, którego samemu nie można podnieść, staje się to możliwe w dwójkę.Niestety, nie są to częste przypadki.
          • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 15.11.23, 23:09
            To bardzo mądre...może i nie było premedytacji...były okoliczności...było coś innego...zawsze była więc podświadomie myślałam że będzie...choć wiedziałam że gaśnie...płakałam jak od niej wyjeżdżałam .za każdym razem była słabsza...mówiłam bratu a o. Że nie... Że jest ok...że mama już jest lepiej a nie było ..i ja to widziałam ..ona mi pomagała zawsze a ja jej nie zdołałam...tylko muszę żyć dalej..dla dzieci jestem teraz mama...widzę ja w sobie...chce widzieć...wydaje się że jestem podobna ..lub nie...kocham ją ale brak jest straszny..jak tu dalej żyć i się nie obwiniać ..
            • internauta81 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 18.11.23, 18:20
              Droga Doro, piszesz: „wiedziałam że gaśnie...płakałam jak od niej wyjeżdżałam .za każdym razem była słabsza...”
              Ale czy – podkreślam – miałaś możliwość wyboru?W głębi Twej dobrej duszy pokładałaś nadzieję „do następnego razu; teraz jestem zmuszona do odjazdu, do nastepnego razu”.Z powodów, które tylko Ty znasz, nie mialaś przecież możności „wolnego wyboru”, lecz byłaś zmuszona, - z niewidzialnym, psychicznym, pistoletem przyłożonym do głowy – na postępowanie, nie na wolny wybór.
              Przecież nie miałaś możliwości tupnąć nogą w podlogę i krzyknąć „ teraz ja rozkazuję, ja tu zostaję z Mamą na tydzień, miesiąc, rok, aż do końca bo to moja Mama i dzisiaj jeszcze jest, lecz już odchodzi i potem Jej nie będzie na zawsze i moim psim obowiązkiem jest być przy Niej do końca.Nie podoba wam się moja decyzja? Teraz ja decyduję.Kropka.
              Może wtedy, (przekreślam „może”) wystarczyłaby bliskość, wyrozumienie osób/sytuacji od których byłaś (jesteś ?) zależna, jedno zdanie: „zostań z Twoją Mamą, my sobie i tak poradzimy”, „ w czym, jak możemy ci jakoś pomóc?, jesteśmy Ci bliscy”. Odpłaciłabyś się potem stokrotnie.
              Było, przeszło, nie ma.Cierpienie zostało, ból psychiczny, myśli przed którymi nie można ucieć, krążą i powiększają się jak fale w jeziorze po wrzuceniu kamienia.Ale czy to nastawienie myślowe, autodestrukcyjne, obwiniające jest słuszne, czy ma sens?Czy mierzenie wszystkiego własnym metrem jest słuszne, dobre?Czy „uszczęśliwianie innych na siłę” wg naszej miary jest oznaką dobroci?
              To, niestety lub stety, jest życie.Jakie ono ma sens, zakładając że go ma, po co jest?Aby cierpieć fizycznie i psychiczne?
              A kto Ci powiedział, że Twoja Mama odeszła definitywnie? On, oni to wiedzą?Jesteśmy pewni, że te indywidua to wiedzą a nie opowiadają to co chcą, aby strachem trzymać ludzi i czerpać z tego korzyści?Opowiiadali nam, dzieciom, o okrutnej śmierci, kościotrup z kosą który głowy obcina a potem, jeśli nie jesteś grzeczny to do piekła, do rogatych diabłów i piecz się w ogniu i smole.Grzmi, to anioły w niebie się kłócą, wybuchają wulkany, to diabły dały za dużo ognia do smoły.Prawdziwe.Tak było tylko do kilkadziesięciu lat temu.
              Nie Doro, Twoja Mama jest żywa, myśląca, obok Ciebie i wszędzie, lecz niewidzialna dla naszych oczu.Ona widzi Twój ból i martwi się o Ciebie.
              Pomyśl tylko, przecież wszyscy się zobaczymy, spotkamy i będziemy razem szczęśliwi.To tylko kwestia czasu.
              Nie piszę – wg mnie – bzdur, Doro.Pomyśl, od zawsze mówiono Ci, że musisz dbać o siebie, myć zęby, trzymać się w formie, poddawać badaniom, leczyć.Leczyć co?Leczyć ciało, ciało śmiertelne, które uradza się, rozwija, starzeje i kończy, umiera.Śmiertelne ciało do którego podporządkowuje się świadomość. Nikt nie mówił ci o świadomości, którą trzeba rozwijać, aby Ona podporządkowywała śmiertelne ciało.Jesteśmy 2 elementami: ciałem, i świadomością.Ciało ginie, świadomość pozostaje, istnieje w formie niematerialnej i objawia się w formie ciała ubranego.Nie martw się.Pociągnij nosem, przemyj twarz zimną wodą, popatrz się na dzieci, dom, rzeczywistość której jesteś, jesteśmy, niestety, prawie biernym, elementem.W ciszy, po zebraniu myśli, odnajdziesz Twoją Mamę obok Ciebie i będzie Ci lepiej.OK?
    • partycypacja88 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 25.02.24, 16:43
      Witam wszystkich dołączam do grona osamotnionych osób, kilka dni temu odeszła moja ukochana mama nagle w wieku 58 lat, jeszcze tydzień temu była aktywna chodziła do pracy sprzątała gotowala.. Ból rozrywa serce, przeczytałam wszystkie komentarze i podobnie czuję smutek i gorycz wszystkie uczucia łącznie z żalem do siebie się przeplatają nawzajem. Ja jestem na początku żałobnej drogi, a co u Was czy widzicie po tylu miesiącach światełko w tunelu? Pozdrawiam i ściskam serdecznie
      • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 10.03.24, 20:37
        Internauto 81..dziękuję...ja po ponad dwóch latach nadal tesknke i płacze... oczywiście żyje uśmiecham się ...wiem że jej nie dotkne i nie zobaczę...odpychamy wyrzuty sumienia...bo są...ciągle czegoś żałuję...coś mi się przypomni..a jej uporczywie nie ma.. trzymam sie jakoś . Patrycja..też będzie lepiej...choć u mnie mogę żyć ale tesknke cały czas. Tylko jej obok nie ma. Wiem że chciałaby bym żyła i było mi dobrze. Twoja mama zapewne też. Trzymaj się. Płacz...zajmuj się czymś co wiesz że twoja mamabu chciała...ona jest w twoim sercu i głowie wciąż żyje.
        • dora136 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 10.03.24, 23:32
          Internauto piszesz....że jesteśmy bierni...nie mamy wpływu..a wszyscy mówią że jesteśmy kowalami swojego losu...że jeśli czegoś chcemy i dążymy to się spełnią... Więcysle że byłam słaba i egoistycznie myśląca...bałam się jechać do szpitala..bo covid..i tam zabraniali ..teraz mi mówią że mogłam iść to by załatwili wpuszczenie do niej... I to boli bo nie zrobiłam wszystkiego..kocham cię mamun
      • reniferek80 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 21.04.24, 21:22
        Witam, 4 tygodnie temu w niedzielę 24 marca odeszła moja mama. Codziennie jadąc do pracy przejeżdżam pod jej oknami, ale ona nie patrzy, nie pomacha i nie powie "uważaj na siebie"... Mama była wdową. Tata odszedł gdy miała zaledwie 48 lat. Poświęciła się mi i mojemu synowi który urodził się tydzień po śmierci mojego taty. Rozmawiałyśmy codziennie, piłysmy kawę... Mama, jak się okazało, miała niewydolność serca. W lutym zrobiła się słaba ale nie chciała mnie martwić. Dzień przed odejściem snułysmy plany w szpitalu co zrobimy jak wyjdzie. Była tam miesiąc. Czuła się tak dobrze w sobotę. Poprosiła o rosół i kotleta na niedzielę. Biegłam szczęśliwa po schodach w szpitalu z tym jedzeniem w niedzielę a ona leżała taka słaba, walcząca o oddech... Moja kochana, malutka mamusia. Usnęła i nie obudziła się już. Raz mi się przyśniła, była taka piękna i szczęśliwa. Tęsknota mnie dobija. Chciałabym z kimś o niej porozmawiać, powspominać a każdy unika tematu. Teściowie szczególnie udają jakby mojej mamy nigdy nie było. Dobrze że mam kochanego męża
        • internauta81 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 11.05.24, 19:45

          Przyjść i odejść, urodzić się i umrzeć, dwa podstawowe momenty w tym co nazywamy „życiem biologicznym, podkreślam:biologicznym”.Cykl, początek i koniec czegoś, o którym nic nie wiemy (masy nie wiedzą).Powstało, więc musi mieć cel, lecz nie wiemy do czego „to służy” jaka jest docelowość życia w pojęciu tego, co nas otacza.” Czcij ojca swego i matkę swoją”, a ja dodaję “abyś długo żył i dobrze ci się powodziło”.Po odejściu osoby bliskiej zostaje pustka a potem ból, ból ogromny, początkowo tłumiony przez rytm życia codziennego, lecz wynurzający się z otchłani pamięci w momentach refleksji i uczuciowego dojrzewania w procesie starzenia się..Odejście osoby bliskiej, zwłaszcza kiedy doszła do pewnych etapów ( po 80-ce każdy rok jest darowany ) jest przewidziane, niezatrzymalne.Tak też będzie z nami, którzy czytamy to co napisałem i ze wszystkimi.Żadne pieniądze i potęga nie zmienią nic i tak jest słusznie.
          Ci, którzy mają uczucia, a nie jest ich dużo w masie, cierpią psychicznie, doznają bólu gorszego od bólu fizycznego po stracie osoby blizkiej.Dla nich życie załamuje się i nigdy nie będzie już takie same, proste, umysłowo prymitywne, skoncentrowane na rozrywkach, jedzeniu, piciu, zabawach itp.Nie będzie nigdy sytuacji, okoliczności które sprowadzą do beztroskliwego cieszenia się codziennością a zwłaszcza rzeczami posiadanymi, pieniędzmi, już nie.Inni przechodzą obojętnie przez straty osób bliskich.Dla tych osób – przynajmniej z mojego punktu widzenie – życie jest prostrze: nie cierpią.
          Ty, Dora, wyrzucasz sobie powierzchowność, lekkoduszność, brak przewidzenia na okres dni, tygodni, bierność de facto w sytuacji która wymagała – w tym momencie – decyzji, jakiej nie byłaś w stanie podjąc umysłowo.To orzecież nie jest Twoja wina.Znalazłaś się nagle w sytuacji która była ponad Twoim zakresem działania i to sobie wyrzucasz.Nie masz nic do wyrzucania sobie.Przecież nie jesteś w stanie podnieść nawet 80 kg jeśli nikt Ci w tym nie pomoże, podczas gdy ktoś inny, wyćwiczony do podniesienia ciężarów zrobi to jedną ręką.
          Reniferek teraz, w momentach ciszy umysłowej przypominasz sobie „.. przejeżdżam pod jej oknami, ale ona nie patrzy, nie pomacha i nie powie "uważaj na siebie „.Teraz, prawdopodobnie, chciałabyś wrócić wstecz, zatrzymać samochód i pójść do Twojej Mamy, ale z x powodów nie zrobiłaś tego.”Moja kochana, malutka mamusia. Usnęła i nie obudziła się już.”Reniferko, „usnęła i nie obudziła się już”, to czego życzę sam sobie.Bez bólów nowotworowych, bez rurek w ciele, oddalić się od ciała, które już nie jest potrzebne, zrobiło swój cel.Zmarła biologicznie poczwarka, spelniła swój cel i wyszedł z niej piękny motyl.
          Dora, reniferku, Wasze Mamy są obok Was, lecz nie mogą się z Wami komunikować, są w innym wymiarze, tam, gdzie pójdziemy wszyscy.
          Refleksje?Jeśli zapytam Was, czy mając możność wrócenia wstecz, do pewnego momentu waszego życia, ze świadomością tego co już przeżyłyście, jaki byłby Wasz wybór?Co i czy zmieniłybyście?A przecież czekają Was jeszcze dziesiątki i dziesiątki lat, więc wykorzystajcie moje pytanie jako refleksję nad waszymi obecnymi i przyszłymi krokami w życiu, aby nie zadawać sobie pytania: ach, gdym tylko mogła wrócić wstecz.
      • marti19844 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 04.11.24, 00:03
        U mnie czas dziala wrecz na niekorzysc im dluzej tym gorsza tesknota
      • marti19844 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 04.11.24, 18:21
        U mnie czas jeszcze pogarsza bol
        • internauta81 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 05.11.24, 17:14
          marti19844
          U mnie czas jeszcze pogarsza bol
          -------------------------------------------------------------
          Droga, biedna marti19844, podzielam z Tobą Twój ból.Nie zmieni go, lecz sprawi Ci ulgę, że jest ktoś, kto Cię rozumie.Jeśli możesz, napisz parę zdań więcej.
          Pozdrawiam gorąco .
    • andrzej5413 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 19.09.24, 07:27
      Dzień dobry,,moja mama zmarła w sierpniu,,po tygodniu przebywania w szpitalu,nadal do mnie nie dociera ze stało się najgorsze,,jestem codziennie na cmentarzu,,ojca straciłem już dawno,,mama nas trzech synów wychowywała sama,,czasami nie wiem co z sobą zrobić,pozdrawiam.
      • chocolate_dog123 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 19.09.24, 08:49
        Współczuję. Wziąć się w garść.
      • nida21 Re: Chyba zwariowałam po śmierci mamy 26.09.24, 19:08
        Przeżywania żałoby nie da się przyśpieszyć. Powinieneś zacząć spotykać się z innymi ludżmi, poznawać nowych, wychodzić z domu na spotkania, np. zacząć śpiewać w chórze itp. Jeżeli jesteś rocznikiem 54 to także wiele możesz jeszcze zdziałać dla siebie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka