Dodaj do ulubionych

Tato, nie potrafię dać Ci odejść

02.04.22, 16:35
Mój tata zmarł nagle 26.12.2019. Miałam wtedy 15 lat. Mój tata chorował astma oskrzelowa, dna moczanowa, a w październiku 2019 tata będąc w trasie trafił do szpitala w stanie ciężkim gdzie był w śpiączce 4 dni. Wtedy wyszlo, że dzieje sie cos z nerkami, lekarz powiedział ze jego serce to „kapeć”, podejrzenie cukrzycy (miesiac pozniej potwierdziło sie) wyszedl z szpitala i byl na zwolnieniu. Chodzil prywatnie do kardiologa, rzucil picie i palenie (tata nalogowo palił a pic weekendami lubił), dieta, ciagle chodzenie do lekarzy, inhalacje i duzo duzo innych zmian. Tata zmienil sie o 360 stopni. W grudniu chwile przed smiercia kardiolog powiedzial, ze czekaja teraz tate badania czy nadaje sie na rozrusznik serca. Badania miały byc na poczatku stycznia. Niestety na początku stycznia byl jego pogrzeb. Pogrzeb w 46 urodziny mamy.
Pamietam jak w grudniu chwile przed jego smiercia bylam z nim po jedzenie dla mojej jaszczurki (bedac coreczka tatusia tata zgadzał sie na moje zwariowane pomysły albo sam podsuwał i wspolnie je robilismy, teraz za tym tesknie) gdy juz wracaliśmy zapytalam taty „tata, a co bedzie jak juz bedziesz mial rozrusznik?” Tata odpowiedział „nie wiem.. powrot do zdrowia na poczatku na pewno, a pozniej powolutku przyzwyczajać sie z tym i dbać o swoje zdrowie jeszcze bardziej.”
Od malego zawsze mialam z tylu glowy mysl ze tata moze umrzec. Nie wiem czemu, ale jak od malego widzialam jak tata meczy sie z astma to wpadała mi ta mysl do glowy. Od pazdziernika 2019 takiej mysli nie mialam. Chyba po prostu oddalałam ja jak najdalej wmawiając sobie ze tata da rade.
Od zawsze bylam coreczka tatusia jego oczkiem w glowie, a tata dla mnie inspiracja, bohaterem ktory nauczyl mnie tylu rzeczy… szacunku do drugiego człowieka, to ze człowieka nie ocenia sie po wyglądzie, jak kochać.
Gdy tylko byl w domu siedzialam z nim 24/7 przy stole w kuchni ogladalismy razem telewizje, gadalismy i gralismy na telefonach i duzo duzo innych. Pamietam jak całe noce potrafiliśmy grac w karty, a w tle lecialy stare polskie piosenki. Potrafiłam mowic jedno slowo w kolko caly czas przez jakis czas (po prostu nie zamykała mi sie geba przy tacie i wyglupialam sie bo bylam szczesliwa) a tata nic nigdy nie powiedzial na to. Potrafiłam zadać to samo pytanie setny raz bo zapomnialam odpowiedzi, a on setny raz odpowiadał tak samo. Prosilam go aby opowiedział mi historie ktora bardzo mnie śmieszyła setny raz on setny raz mi opowiadal.
25 grudnia 2019 pare godzin przed smiercia taty bylismy u babci na wsi. Siedzialam obok niego gadalismy śmialiśmy sie, ale tata byl inny… wyciszony, schowany w kacie. Niestety zaczelo go dusić (u babci nie byl to pierwszy raz dlatego wiedzialam ze to nic zlego) i uznali ze pojadą do domu szybciej. (Ja zostalam u dziadkow)
Tata gdy dusiło go wyszedl z domu na świeże powietrze. Nie pozegnalam go wtedy, bo bylo zimno i nie chciałam wychodzic, ale powiedzialam mamie „pozegnaj tate ode mnie”
Noc z 25 na 26 była ciężka jak nigdy nie moglam usnac. 1 godzina nic, 2 3 4 nic. 5,6 nadal nic, a gdy spojrzalam ostatni raz na zegarek byla 6:30 i zasnelam. Wstalam o 10. Ogladalam moj i taty ulubiony pogram w telewizji nagle usłyszałam jak ktos wchodzi do domu odwróciłam sie a tam szwagier taty. Nic mi nie przyszlo do glowy. Zaraz weszła mama i powiedzialam tylko hej mamuś i dalej ogladalam telewizje (nie wiem chyba taka zaspana bylam) nagle z drugiego pokoju usłyszałam placz dziadka. Odwróciłam sie zobaczylam na wujka on spuścił glowe… mama weszła do pokoju usiadła na fotelu i powiedziala „Julcia… tata nie zyje”
Swiat mi sie rozpadł. Serce peklo. Mojego tate zabrało pogotowie z domu o 1 w nocy. Walczył az do 7:30 reanimowali go tyle czasu… moj tata wrocil 7 razy, ale niestety za 8 razem postanowił ze lepiej bedzie odpuścić. Zmarł o 7:30 26.12.2019.
Moja dwojka braci byla tej nocy w domu, ale nie przepuszczali ze cos takiego sie wydarzy. Gdy mama zadzwonila do Grześka powiedziała ze tata nie zyje on zareagował śmiechem i „Nie fajne sa takie zarty, nie żartuj sobie” i caly czas myslal ze to zart. Gdy mama wrocila do domu na chwile I powiedziala Olkowi ze tata nie zyje jego pierwsza reakcja bylo „Przeciez Julka sie załamie” „jak ty jej to powiesz”
Wrocilam do domu od dziadkow z torba grzesiek sie przebudził i zobaczyl ze jestem to juz wiedział ze to nie byl zart.
Tyle razy mi sie przyśnił z jakimis ukrytymi przekazami, tyle razy go widzialam (wiem ze to akurat moja wyobraźnia) tyle razy wydawalo mi sie ze go slysze… nie potrafie pogodzic sie z jego smiercia. Nie potrafie pozwolic mu odejść.
Moj dziadek pare miesiecy po smierci taty zapil sie. Straciłam w pol roku tate i dziadka.
Nie wiem co chce osiągnąć tym wpisem… przepraszam za stracony czas.
Obserwuj wątek
    • ja3365 Re: Tato, nie potrafię dać Ci odejść 03.04.22, 21:46
      Witaj. Z powodu bólu i silnych emocji jakie nami targają po stracie Bliskiego, każdy sposób który niesie jakąkolwiek ulgę jest dobry. Chyba każdemu z nas bardzo ciężko pogodzić się ze śmiercią Najbliższych, jeśli naprawdę ich kochaliśmy. Jeśli zechcesz, zachęcam do dołączenia do nas na www.foreveralive.pl by w grupie wsparcia dodać wpis poświęcony pamięci Taty, nawiązać relację z innymi przez komentarze.. A może zechcesz przygotować Jego wspomnienie w gotowym szablonie KSIĘGA ŻYCIA lub poczytać wpisy w Zrozumieć Życie. Przytulam najmocniej, bo wiem z autopsji że ten ból jest czasem nie do zniesienia 🖤

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka