Dodaj do ulubionych

Do Pani Ewy Chalomoniuk

07.11.06, 01:19
2 miesiące temu zmarł mój chłopak, miał 31 lat. Plany, marzenia i mój sens
życia to wszystko umarło z Nim, nie umiem bez Niego żyć, kazdy dzień jest
udreką, kiedy jestem wsród ludzi jest dobrze (o ile moze być dobrze w takiej
sutuacji) ale kiedy wracam do domu na nowo przeżywam swója tragedie. Dookoła
słysze ze musze byc sila ale tak naprawde nie mam juz siły, boje sie ze trace
zmysły. Jestem zmeczona tym bólem a z drugiej stony nie moge żyć bez Niego,
mojej miłości, bez moich wspomnień... Co mam zrobic by serce nie bryzgało
krwią kazdego dnia, jak mam żyć by żyć a nie egzystować? pomóżcie mi... prosze
Obserwuj wątek
    • ewa.chalimoniuk Re: Do Pani Ewy Chalomoniuk 07.11.06, 21:58
      Łączę się w Pani bólu.Nie ma takich słów,które teraz mogą go ukoić.Ale tak nie
      będzie wiecznie.Nawet ból ma swój koniec.Jest Pani krótko po stracie ukochanego
      mężczyżny,świat ,który razem tworzyliście runął, ale życie toczy się
      dalej.Utrata Jego i wszystkiego czym wypełniał Pani życie czyni ogromną
      pustkę.Pustkę przepełnioną cierpieniem przez ,ktorą trudno dojrzeć nadzieję,że
      się skończy.To nie prawda,że musi być Pani silna.Przyjęcie i przeżycie swoich
      uczuć związanych ze śmiercią tak bliskiej i kochanej osoby same w sobie jest
      siłą.Przyjdzie taki dzień,że nie starczy już łez,że nie będzie miała już Pani
      siły czuć zlości ,żalu,walczyć z nieuchronnością śmierci,pani serce wypelni
      smutek .On jest drogą do pogodzeeenia się z faktem,że On odszedł a Pani
      żyje.Jestem pewna,że człowieek ,który umarł a bardzo Panią kochał pragnie dla
      Pani szczęścia.Aby to mogło się stać musi pani przejć trudny czas.Dobrze ,że ma
      Pani przyjaciól,którzy pozwalają przynajmniej na chwilę wyrwać się z tego
      cierpienia,towarzyszą w tych trudnych chwilach.W każdej chwili gdy czuje Pani,że
      ból jest nie do wytrzymania proszę nim się dzielić z ludzmi,którzy są w stanie
      Panią wysłuchać,pozwola plakać,otoczą opieka okażą zrozumienie.Zatroszczą się by
      Pani coś zjadła.Pomocne jest w takich chwilach krzątanie się wokól codziennych
      spraw i obowiązków,bo paradoksalnie daje to wytchnienie i siłę do przeżycia
      żałoby.Jeżeli brak jest w Pani otoczeniu osób,które są gotowe słuchać co ta
      utrata dla Pani znaczy i towarzyszyć Pani w dzieleniu się swoimi przeżyciami
      prosze skorzystać z grupy wsparcia dla osób w żalobie lub ze wsparcia terapeuty.
      Czasem wystarczy kilka spotkań by przestać się bać,że tej straty sie nie
      przeżyje,że serce pęknie,że zabraknie sił by przez ten proces żałoby przejść i
      nie stracić wiary w siebie i sens życia.Smierć bliskich jest doświadczeniem
      każdego z nas ,z ktorym musimy się zmierzyć.Strasznie mi przykro,ze Pani
      doświadcza tego już dzis.
      • dana7675 Do Pani Ewy Chalomoniuk 14.11.06, 22:23
        Dziękuje Pani Ewo za słowa, które skierowała Pani w moim kierunku. Jest mi
        bardzo trudno pogodzić się ze śmiercią mojej mojego Ukochanego, czuje jakbym
        sama każdego dnia na nowo gasła-umierała. Tylko to uczucie jest tak okrutnie
        bolące, to tak jakgdyby ktoś każdego dnia odbierał mi tlen. Kiedyś straciłam
        kochamą Babicie potem kochanego Brata ale prosze mi wierzyć to co teraz nosze w
        sercu jest najgorszym uczuciem jakie mogło mnie spotkać. Jeśli los ma dla mnie
        jeszcze jakieś "niespodzianki" to już dziś moge powiedzieć, że wiecej nie
        zniose, wiecej nie dam rady udziwgnąć ani przeżyć!!! Często marze o śmierci ale
        nie stać mnie na to by "jej pomóc" a sama jakoś mnie chce do mnie przyjść. Więc
        musze "być" dalej. Wiem, że to co pisze ma desperacki charakter i za to
        przepraszam. Radziła Pani bym poszukała grupy wparcia lub terapeuty. Zrobie to
        ale dopiero wtedy, gdy uznam ze mój ból już mnie pochłonął a na razie z nim
        walcze. Nie wiem tylko jak przetrwać Świeta, ten czas kiedy wszyscy są
        szczęśliwi, kiedy radość panuje wszedzie i ogarnia wszystko i wszystkich. Nie
        wiem jak wtedy sobie poradze. Wiem tylko tyle że świateczne wystawy i wszystko
        co już zaczyna sie dziać i ma charakter świateczny, że to wszystko odbiera mi
        siły. Ciałabym znaleźć miejsce gdzie nie obchodzi się Świat i tam pojechać. Ale
        gdzie to jest.....?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka