najgorsza jest samotność

IP: *.171.149.130.crowley.pl 21.03.08, 11:47
A ja nie rozumiem. Jak można zostawić bliska osobę, mamę, tatę
dziadka. Ba.. nawet sąsiada samego w takiej chwili. Trzeba nie mieć
sumienia żeby starszą schorowaną osobę żegnająca się z życiem oddać
w ręce obcym ludziom, w zupełnie obce zimne i nieprzyjazne miejsce
jakim jest szpital. Ale to może kwestia wychowania. Kiedy umierał
mój dziadek, lekarz zaproponował że na te ostatnie dni mogli by
zabrać go do szpitala. Jednogłośnie oznajmiliśmy że dziadek będzie
umierał we własnym domu z rodziną. Głaskałam go po głowie kiedy
odchodził. I modlę się o to że gdy przyjdzie mój czas moi bliscy,
dzieci, mąż i przyjaciele byli blisko żeby pomogli mi pożegnać się z
tym światem i umrzeć w poczuciu że jestem dla kogoś ważna że będą
pamiętać..... bo w umieraniu najgorsza jest samotność
    • nagdad Re: najgorsza jest samotność 21.03.08, 17:15
      Moja mama umarła w szpitalu. Zawiozło ją tam pogotowie 5 dni przed
      śmiercią. Ale nie była sama. Dzień i noc ktoś z nas był przy niej.
      Leżała na małej sali, nieprzytomna. Drugie łóżko było puste.
      Mieliśmy więc zapewnioną intymność. W ciągu dnia przychodziło wiele
      bliskich osób i siedziało razem z nami. Na zawołanie był lekarz, lub
      pielęgniarka, jeśli tylko zaczynał się ból, dostawała zastrzyk z
      dokładnie odmierzoną dawką; jeśli już nie działał lekarz wydawał
      dyspozycję zwiększenia dawki.
      Czy powinnam sobie wyrzucać, że wezwałam pogotowie, gdy mama
      zasłabła w domu? Że "oddałam" ją do "obcego i zimnego" szpitala?
      Nigdzie jej nie oddałam - była cały czas z nami. A my z nią. A obok
      wykwalifikowani ludzie, podchodzący z dużym zrozumieniem i
      współczuciem również do rodziny (słowa uznania dla wojewódzkiego
      szpitala w Siedlcach). Nie mam do siebie żalu - uważam, że
      postąpiłam słusznie. Trzymałam ją za rękę, gdy umarła. A przede mną,
      przez całą noc trzymał ją mój tata.
      • Gość: mako Re: najgorsza jest samotność IP: *.uprp.pl 03.10.08, 11:31
        Moja Mama tez umarla w szpitalu. Nie moglam nie wezwac pogotowia,
        kiedy dostala wylewu. Nie moglam nie probowac jej ratowac. Byla na
        OIOMie pod respiratorem. Siedzialam przy niej od rana do wieczora.
        Trzymalam ja za reke, spiewalam jej ulubione piosenki, przemawialam
        do niej cichutko. Po 18-tej mnie wypraszali, po rannym obchodzie
        pozwalali wejsc. Bylam sama, dopiero po kilku dniach przyjechal moj
        brat. To on byl przy niej kiedy umierala (po 8 dniach w szpitalu).
        Ja akurat pojechalam do pracy przedluzyc sobie urlop. Strasznie mnie
        boli, ze umierala w szpitalu. Znajomi pocieszaja ze dzieki temu
        mniej cierpiala.
    • Gość: gosc Re: najgorsza jest samotność IP: *.1.telkab.pl 26.03.08, 12:44
      Pani Kroppo, prosze uruchomic wyobraznie, a Pani zrozumie...
      • poczta-sn Re: najgorsza jest samotność 26.03.08, 15:00
        Pani Kroppa nie pisze, jak zrozumiałem, że szpital jest zły.
        Akcentuje za to fakt, że najgorsza przy śmierci jest samotność...
        Ale to nie jest wątek do kłótni.
    • Gość: 999mamuska Re: najgorsza jest samotność IP: *.toya.net.pl 19.08.08, 06:02
      Oddanie do szpitala nie jest równoznaczne z zostawieniem bliskiej
      osoby,to walka,walka o życie do samego końca.
    • osmiorniczka030 Re: najgorsza jest samotność 03.10.08, 19:29
      Witam

      A ja policzylam, ze mojego Tate oddawalam do szpitala z zagrozeniem
      zycia okolo 100 razy. Gdybym za pierwszym razem z gory zalozyla, ze
      nie ma sensu walczyc, bo przeciez umiera, to nie mialabym go od 20
      lat. Prosze pamietac, ze smierc czasem przychodzi nagle...

      Pozdrawiam.
Pełna wersja